trinity28
29.11.06, 13:17
Mam pytanie głównie do Artura, ale jesli ktos moze mi odpowiedzieć to będę
wdzięczna. Ponieważ czytając artykuły dr Burrascano i wypowiedzi na forum
uznałam że do skuteczności leczenia potrzebny jest Questran (cholestyramina),
aby toksyny które wydobywaja się ze zniszczonych bakterii i cyst wydostały się
z naszego organizmu. I moje pytanie jest takie, czy on jest naprawdę tak
wazny? Bo znajoma mojej mamy w U.S.A, była u lekarza po ten lek i lekarz
powiedział że nie widzi uzasadnienia uzycia tego leku w Boreliozie, poza tym
ma on szereg skutków ubocznych, podobno powoduje poważne zmiany w obrazie krwi
i inne ciężkie nastepstwa, w dodatku jest bardzo drogi (oczywiscie jest to
względne, więc sprostuję-dla mnie bardzo drogi)60$ za puszkę z 30 saszetkami,
Artur doradź czy warto wydać te pieniadze i ryzykować (moja mama jak
usłyszała o następstwach to chce zrezygnować) i jakie jest odpowiednie
dawkowanie w gramach (podobno jest róznie sprzedawana: w saszetkach lub w
postaci proszku w puszcze)? Za rady bardzo dziękuję!!!