dziubolek2
28.01.07, 18:58
Sorry, że zakładam nowy wątek, ale potrzebuję pomocy i pomysłów. Jestem tu z
Wami od roku, czytam co tylko się da, a utknęłam w martwym punkcie. ostatnio
po badaniach w Berlinie, gdzie miałam zrobiony test LTT (transformacji
limfocytów), WB i Elisę, okazało się, że nie mam na 99% boreliozy. Ale nie
wiem co dalej?
W styczniu ubiegłego roku dowiedziałam się o boreliozie (ugryzienie 6
miesięcy wcześniej, przez kleszcze byłam gryziona wielokrotnie już
wcześniej). Miałam dziwne zawroty głowy (nie związane z utratą równowagi,
takie jazdy wewnątrz głowy,totalna bezsenność). Borelioza potwierdzona Elisą,
z wysokimi mianami w IgM. Poszłam na Wolską, gdzie po punkcji i badaniu krwi
Elisą wykluczono boreliozę. Pojechałam na drugi dzień do Białegostoku i pani
profesor w szpitalu potwierdziała borelkę WB i dostałam dożylne leczenie
Ceftriaksonem. Planowane było 30 dni, jednak po 17 dostałam zatrucia
poantybiotykowego (na szcęście nie znaleziono Clostridium difficile). Dalsze
leczenie odpadło.
Od tamtej pory miałam okresowe zawroty głowy, czasem trwały kilka dni, czasem
tygodnie, ale miewałam przerwy trwające równie długo. W trakcie roku robiłam
2 x Elisę i WB - negatywnie.
Pod koniec listopada wymyśliłam sobie candidę, która potwierdziła się
badaniami. Brałam nystatynę, potem Flukonazol 30 dni plus ostra dieta
przeciwgrzybiczna aż do dziś, teraz olej z oregano (schudłam do
niemozliwości!).
Od tego czasu zaostrzyły mi się zawroty głowy i trwaja nieprzerwanie do dziś.
Od jakiegoś miesiąca pobolewają mnie stawy, głównie kolanowe, czasem kostki,
łokieć, nadgarstek. Nie są to ostre bóle ale czuję je. To nowość, bo
wcześniej tego nie miałam.
W mojej głowie odbywają się takie dziwne "jazdy", fale, mam ciężki tył głowy,
sztywną szyję. Nie da się z tym żyć normalnie.
Robiłam w czerwcu MRI głowy (bez zmian), MRI kręgosłupa szyjnego (tu mam duże
zmiany, ale neurochirurg uważa, że to nie od tego). Morfologia bez zmian (we
wrześniu miałam anemię, ale brałam żelazo).
Od maja mam też uczucie gluta w gardle (gastrolog leczy jako refluks, ale nic
nie pomaga a innych objawów refluksu nie mam), gastroskopia bez zmian, mam
helicobatera. Tarczyca z małymi guzkami ale hormony w porzadku.
Latem bolał mnie tez często kręgosłup (kiedyś miałam operację) i kość ogonowa.
6 miesięcy do grudnia brałam Nootropil. Boorę od psychiatry Trittico
(antydepresant na sen). 3 miesiące megadawek Cordycepsu, aloesy, noni itp..
Nie wiem, gdzie szukać dalej??Co może mi być?
Na co mam sobie zrobić badania?
Błagam pomóżcie mi. Na pewno macie jakieś pomysły.
Czytałam o koinfekcjach, część z nich daje zmiany w obrazie morfologii a ja
ich nie mam.
Czy canida może się tak objawiać nasilaniem objawów po leczeniu? (jęzor mam
teraz ładny). Głównie zastanawiają mnie te bóle stawów... To może być zbieg
okoliczności ale wszystko nasiliło się jak zaczęłam jeść flukonazol...
Profesor w Berlinie sugerował badania na yersinię, chlamydię (nie mam zakażeń
ginekologicznych?) i campylobakter.
Moje zawrory głowy nie mają zwiazku z niczym, obserwuję je w stosunku do
różnych zdarzeń i z niczym się nie wiążą, nie mają też cykliczności (zresstą
teraz są od 2 miesięcy co dzień).
Pomóżcie, bo jestem na skraju zwątpienia i załamania.