stowarzyszenie.borelioza
03.09.07, 17:30
Na adres stowarzyszenia przyszedł list na dyskietce z prośbą o
zamieszczenie go na Forum.
Oto treśc listu:
Szanowni Państwo!
List ten kieruję do wszystkich, którzy doświadczyli bardzo przykrego
w skutkach kontaktu z kleszczem i ulegli zakażeniu boreliozą. Nie
znaczy to jednak, że nie będę oczekiwał na pomocne opinie ze strony
osób, które miały bądź mają kontakt z cierpiącymi na tę poważną
chorobę.
Jak łatwo się domyślić, sam zostałem ugryziony przez kleszcza
i mając dość nietypowe - biorąc pod uwagę dotychczasowe opisy tej
choroby - objawy, postanowiłem pokrótce je opisać i prosić o
możliwe wyjaśnienia w tej sprawie. Zachęcony do tego zostałem przez
osobę chorą na boreliozę, która akurat takich objawów jak ja nie
miała.
Zwracam się z prośbą o informację tym bardziej, że badania pobranego
materiału nie zawsze są wiarogodne. Z jednej strony (wynik ujemny)
mogą błędnie świadczyć, że pacjent jest zdrowy, natomiast z drugiej
(wynik dodatni) mogą przyczynić się do niemałego stresu u pacjenta
rzeczywiście zdrowego. Jak na razie, zdążyłem poddać się dwa razy
badaniom na przeciwciała. Pierwszy wynik był ujemny (wykonano ok.
miesiąca od momentu usunięcia kleszcza), z kolei na drugi wynik będę
musiał poczekać jeszcze kilka tygodni.
Z uwagi na powyższe pragnąłbym się dowiedzieć już teraz, czy jest to
możliwe, aby objawy, jakie zaraz opiszę, mogły wskazywać na
zakażenie krętkami Borrelii.
Dostrzeżenie kleszcza i jego usunięcie miało miejsce
dokładnie dwa miesiące temu, czyli 26. 06.’07.
W krótkim czasie po usunięciu pojawił się w miejscu ugryzienia
(okolice łydki) rumień wielkości ok. 5 centymetrów. Odebrałem to
jako zwykłą reakcję uczuleniową. Miejsce po ugryzieniu cały czas
silnie piekło, co z przerwami ma miejsce do tej pory. Kiedy
lekarzowi powiedziałem, że owo pieczenie trwa już miesiąc, i
zapytałem, czy to jest normalny objaw, to bez wahania odpowiedział,
że nie, i że jest to borelioza. Nie chciałem w to wierzyć, ale
powiedział, to tak stanowczo i autorytatywnie, że zacząłem się
trochę niepokoić, jednak na krótko, bowiem miałem ciągle w pamięci
fakt, że rumień nie miał zbyt wielkiej średnicy i po tygodniu znikł
zupełnie.
Dopiero, kiedy po kilku dniach, licząc od tej wizyty, owo pieczenie
zaczęło się rozprzestrzeniać niemal po całym ciele, niepokój wrócił
ponownie. To pieczenie w miejscu ugryzienia, cały czas nie ustępuje
i jest połączone z krótkotrwałymi (sekunda, dwie) kłującymi bólami
mięśni piszczelowego i łydki i ich niepokojącym drętwieniem. To samo
(pieczenie, bóle i drętwienie) dzieje się w innych partiach ciała –
na ramionach, plecach, karku, piersi, wokół oka, również na innych
mięśniach obu nóg. Jeśli zaś chodzi o te wyższe partie ciała, to
wspomniane pieczenie często zamienia się i dominuje w postaci
uczucia miejscowego ciepła, jakby w czasie wstrzykiwania dożylnego
leku o nazwie magnesium. Miałem kiedyś wstrzykiwany ten lek i stąd
to porównanie.
Wspomniane uczucie ciepła w różnych miejscach na ciele, poza
samoistnym występowaniem, daje się też odczuwać w chwilach, gdy z
różnych powodów pewne patrie mięśni są w jakimś stopniu naprężone.
Na przykład zgięcie ramienia w stawie łokciowym, powoduje
gromadzenie się ciepła na wierzchu mięśni w pobliżu tego stawu.
Oparcie pleców w trakcie siedzenia, powoduje nienaturalne mocne
uczucie ciepła na karku i w jego dolnych okolicach. Natomiast
okolice miejsca po ugryzieniu kleszcza pieką szczególnie, gdy są
czymś przykryte (koc w czasie leżenia w łóżku, założone spodnie w
ciągu dnia), gdy są odsłonięte pieką słabiej, bądź w ogóle nie
reagują. Zresztą, w wielu miejscach na ciele, gdzie jest odczuwalne
to denerwujące ciepło, daje się je odczuć głównie gdy leżę w łóżku
przykryty i rozgrzany. To ciepło zamienia się wtedy w gorące wręcz
pieczenie, które mnie często wybudza ze snu, bądź nie pozwala w
ogóle zasnąć. Dosłownie, reakcje jak przy świerzbie, tylko bardziej
w głębi ciała.
Rumienia wędrującego po ciele – jak do tej pory – nie
zaobserwowałem, ale dwa razy pojawił mi się dziwny wyprysk, jakby
odczyn po ugryzieniu jakiegoś owada. Średnica tego wyprysku była
taka, jak odległość między kostkami palców na dłoni, a więc około 2
cm . Całość niesamowicie swędziała, szczególnie po potarciu. Uczucie
podobne jak wspomniane wyżej - przypominało świerzb. Po tygodniu to
znikło i zaraz krótko pojawiło się na małym palcu u nogi. Również to
zaczerwienienie zniknęło po kilku dniach. Do tej pory nie wiem, co
to mogło być. Może faktycznie było to ugryzienie przez owada. Jednak
ja nic nie czułem, żadnego ukłucia, tylko nagłe swędzenie. Poza tym
było to na wierzchu ręki, więc miejsce bardzo widoczne. Osobiście
wiążę to z tym, co mi cały czas dokucza powodując to przykre
pieczenie, ciepło a nawet gorąco odczuwalne w różnych miejscach na
ciele. Uważam też, że ten wyprysk mógł być spowodowany krążeniem
krwi (przyjmuję od jakiegoś czasu pewien naturalny środek na
oczyszczenie organizmu). Możliwości może być sporo, ale jak tu
znaleźć główną przyczynę.
Ciekawi mnie bardzo, czy ktoś miał już podobne „pokleszczowe”
objawy i czy trwały tak długo; no i najważniejsze, czy poprzedzały
one ostateczną diagnozę zakażenia Borrelią bądź zachorowania na samą
boreliozę. Za wszelkie informację będę bardzo wdzięczny i z góry
serdecznie dziękuję.
Z poważaniem
Waldemar H.