zywiec13
19.09.07, 16:41
Witam
Oto krotka moja historia ktorej zalazkeim był maly stworek czyli
kleszcz.
Dziabnął mnie koncem czerwca – nawet bardzo się nie wbil bo
przebywal na mej rece ok. 2 godzin. W lipcu kilkakrotnie rozne osoby
zwracaly mi uwage, ze na przedramieniu w tylnej czesci mam jakies
przebarwienie. Było ono tak niewyraźne, ze ja patrzac z bliska nie
moglem się tam doszukac czegokolwiek – z dalsza było bardziej
widoczne.
Ale po pewnym czasie skojazylem to przebarwienie z ugryzieniem
kleszcza i zacząłem się zastanawiac czy to nie rumien od tego drania.
W sierpniu dla wlasnego dobrego samopoczucia postanowiłem zrobic
badanie. Poszedłem do laboratorium zupełnie nie swiadom jakie
badanie zrobic – powiedziałem tylko ze chce na borelioze i tyle.
Zaczęło się jak odebrałem wynik – DODATNI
Igm 9,30 a norma w nawiasie 1,1.
W poszukiwaniu trafilem na forum i koncem sierpnia podjalem terapie
w jedynej chyba sluszej postaci czyli duze dawki abx. Doxy 400mg +
duomox 6g + tyni .
Postanowiłem jeszcze zaraz ze powtorze badanie ale skoro już lykalem
abx to pozostal PCR.
Takowy zrobiłem w labie we Wrocławiu i tu niespodzianka – wynik
ujemny.
Dodam, ze PCR był robiony po dwoch tyg. trapi już.
Pytanie moje jest takie – czy terapia tak dobrze dziala i już nie ma
kretkow we krwi czy tez może nastąpiła pomylka w badaniu?
Sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć…
Dodam, ze terapie ciagne dalej a wczoraj ze smutkiem stwierdziłem
krostki na jezyku czyli pojawil się sezon na grzybki u mnie
Pozdrawiam wszystkich serdecznie!