Kto śledził problem mojej mamy wie że choruje ona od ok 9 lat na
bb,a dopiero w 2000r stwierdzono borelioze na podstawie wyniku
ELISA,ktory mama zrobiła sama bez jakiegokolwiek skierowania
poniewaz lekarz rodzinny nie dał sobie powiedziec ze to moze byc
choroba pokleszczowa.Moze szybciutko opisze początek bo to wazne aby
nikt nie popełnil tak karygodnego błedu...mame ugryzł kleszcz w
oklice łopatki,wyjęty był przez pielęgniarke.Nikt nic nie powiedział
ze musi mama wziąsc antybiotyk czy cokolwiek robic w tym kierunku.Po
usunieciu kleszcza w tym miejscu pojawil sie rumien,miejsce zaczeło
bolec i to bardzo,szlo wszystko w ręke i kręg.szyjny,zaczęly sie
problemy 2 razy w tygodniu z niby grypą.Powtarzalo sie to ok pól
roku,nadmieniam ze od pojawienia sie rumienia mama chodzila do
rodzinnego,który bawil sie masciami i to juz tak wymyslnymi ze
zabraklo mu chyba nazw wiec stwierdził po roku ze mama jest uczulona
na wode lub mydlo i ma sie kąpac w mineralnej wodzie

stan mamy
pogarszal sie z dnia na dzien,głownie pod względem psychicznym i
neurologicznym Zaczęla potykac sie z niwyjasnionych przyczyn
twierdząc ze cos jej sie dzieje ze stopą bo czuje ją tak jakby była
martwa.nie było tygodnia zeby biedaczka nie wracala z potłuczonymi
kolanami i lokciami.Ona sama nazywala sie ciamajda ze nie umie
chodzic,ale teraz wiemy ze to nie byla jej wina.Po prawie 1,5 roku
eksperymentowania lekarza rodzinnego cudem wpadł mi w ręce artykuł z
gazety opisujący podobny problem kobiety ,ktorą ugryzł kleszcz.No i
tym sposobem zaczęlysmy z mamą isc po tym tropie.Zrobila mama
prywatne badania elisy i po tym wyniku trafila na odz.chorób
tropikalnych i pasozytniczych w Po-niu.Tam przeleczono ja
biotraksonem 2 tyg. i wypisano.Poprawa była natychmiastowa.Kazali
jeszcze kontrolowac przeciwciala ale jak juz wyniki były ujemne to
powiedziano ze jest juz ok.no wiec cieszylysmy sie ze to koniec.Ale
jak sie okazalo najgorsze było dopiero przed nami.W 2001r na moja
prosbe skierowano mame na neurologie tez na Przybyszew. do
Poznania,a ze byly to lata kiepskie do szpitali pod wzgledem
finansów to trzymano wtedy pacjenta ale po co to do dzis nie
wiem.Widzialam ze z mama dzieje sie cos niedobrego pod wzgledem
pracy mózgu tj luki w pamieci.zero koncentracji brak snu nie moc
wypowiadanych słow.Usilnie prosilam lekarzy o zrobienie
rezonansu.Zrobiono ale co ja sie nasłuchalam to wole tego sobie nie
przypominac.Wynik wskazał że mama przebyła parokrotne zapalenie opon
mózgowych(przypominam ze lekarz brał to jako grype).Na wypisie ze
szpitala widnialo NEUROPATIA,BORELIOZA i DEPRESJA.Stan mamy nic sie
nie poprawial a napisano ze pacjentka wypisana w stanie
zadowalającyo dobrym

I znowu pod górke ,czyli od jednego neurologa
do następnego i stale to samo,ze tak jak pani sie czuje tak wszyscy
sie czujemy takie jest dzis zycie i trudno
w tym roku wzielam sprawe całkowicie w swoje ręce.Dotarłysmy do pani
dr od chorób tropik.ktora zaczela od antybiotykoterapi.Leczenie
prawidlowe trwa od ok pol roku.Stan zdrowia mamy w tym czasie nic
nie poszedł do przodu i to zaniepokoilo pania doktor.Dała
skierowanie do neurologa a ta zaraz do szpitala.I tym sposobem
wzieli sie za mame ostro pod wzgledem diagnostyki.zrobiono kolejne
MR/bez zmian/ EEG /zmiany/no i morfologia biochemia i badania
hormonalne łącznie z badaniami przez psychologa.który stwierdzil
ostra depresje dwubiegunową.muszę dodac ze przed polozeniem mamy na
oddziale zdązyłysmy jeszcze zrobic PCR ktore wyszlo dodatnie,wynik
przesłano faxem do szpitala i to dało jeszcze wiecej do myslenia
doktorom. Teraz na karcie wypisowej doszły nastepne schorzenia a
mianowicie ZESPOL PARKINSONOWSKI/mama ma 59 lat/NEUROBORELIOZA
CHOROBA AFEKTYWNA DWUBIEGUNOWA.Dzis mame odebralam ze szpitala,jutro
zaczyna terapie biotraksonem narazie przez 2 tyg w dawce 2g na
dzien.Chce nadmienic ze poraz pierwszy lekarze zgadzali sie ze mna
co do boreliozy,potwerdzając ze takie spustoszenie w mamy org
zrobila ta choroba.Jestem dobrej mysli i wierze ze będzie juz teraz
coraz łatwiej a nie trudniej,ale moim marzeniem byłaby prosba by
rodzinni i inni specjalisci nie brali swoich pacjentów jako zabawki
bo to żywa i bardzo delikatna istota.Będe na bierząco informowała o
stanie mamy i oby były to informacje coraz bardziej
satysfakcjonujące i optymistyczne dla nas tutaj wszystkich
pozdrawiam EWA