Dodaj do ulubionych

przypadek mojej mamy

20.09.07, 19:18
Kto śledził problem mojej mamy wie że choruje ona od ok 9 lat na
bb,a dopiero w 2000r stwierdzono borelioze na podstawie wyniku
ELISA,ktory mama zrobiła sama bez jakiegokolwiek skierowania
poniewaz lekarz rodzinny nie dał sobie powiedziec ze to moze byc
choroba pokleszczowa.Moze szybciutko opisze początek bo to wazne aby
nikt nie popełnil tak karygodnego błedu...mame ugryzł kleszcz w
oklice łopatki,wyjęty był przez pielęgniarke.Nikt nic nie powiedział
ze musi mama wziąsc antybiotyk czy cokolwiek robic w tym kierunku.Po
usunieciu kleszcza w tym miejscu pojawil sie rumien,miejsce zaczeło
bolec i to bardzo,szlo wszystko w ręke i kręg.szyjny,zaczęly sie
problemy 2 razy w tygodniu z niby grypą.Powtarzalo sie to ok pól
roku,nadmieniam ze od pojawienia sie rumienia mama chodzila do
rodzinnego,który bawil sie masciami i to juz tak wymyslnymi ze
zabraklo mu chyba nazw wiec stwierdził po roku ze mama jest uczulona
na wode lub mydlo i ma sie kąpac w mineralnej wodziesmilestan mamy
pogarszal sie z dnia na dzien,głownie pod względem psychicznym i
neurologicznym Zaczęla potykac sie z niwyjasnionych przyczyn
twierdząc ze cos jej sie dzieje ze stopą bo czuje ją tak jakby była
martwa.nie było tygodnia zeby biedaczka nie wracala z potłuczonymi
kolanami i lokciami.Ona sama nazywala sie ciamajda ze nie umie
chodzic,ale teraz wiemy ze to nie byla jej wina.Po prawie 1,5 roku
eksperymentowania lekarza rodzinnego cudem wpadł mi w ręce artykuł z
gazety opisujący podobny problem kobiety ,ktorą ugryzł kleszcz.No i
tym sposobem zaczęlysmy z mamą isc po tym tropie.Zrobila mama
prywatne badania elisy i po tym wyniku trafila na odz.chorób
tropikalnych i pasozytniczych w Po-niu.Tam przeleczono ja
biotraksonem 2 tyg. i wypisano.Poprawa była natychmiastowa.Kazali
jeszcze kontrolowac przeciwciala ale jak juz wyniki były ujemne to
powiedziano ze jest juz ok.no wiec cieszylysmy sie ze to koniec.Ale
jak sie okazalo najgorsze było dopiero przed nami.W 2001r na moja
prosbe skierowano mame na neurologie tez na Przybyszew. do
Poznania,a ze byly to lata kiepskie do szpitali pod wzgledem
finansów to trzymano wtedy pacjenta ale po co to do dzis nie
wiem.Widzialam ze z mama dzieje sie cos niedobrego pod wzgledem
pracy mózgu tj luki w pamieci.zero koncentracji brak snu nie moc
wypowiadanych słow.Usilnie prosilam lekarzy o zrobienie
rezonansu.Zrobiono ale co ja sie nasłuchalam to wole tego sobie nie
przypominac.Wynik wskazał że mama przebyła parokrotne zapalenie opon
mózgowych(przypominam ze lekarz brał to jako grype).Na wypisie ze
szpitala widnialo NEUROPATIA,BORELIOZA i DEPRESJA.Stan mamy nic sie
nie poprawial a napisano ze pacjentka wypisana w stanie
zadowalającyo dobrymsmileI znowu pod górke ,czyli od jednego neurologa
do następnego i stale to samo,ze tak jak pani sie czuje tak wszyscy
sie czujemy takie jest dzis zycie i trudnosad
w tym roku wzielam sprawe całkowicie w swoje ręce.Dotarłysmy do pani
dr od chorób tropik.ktora zaczela od antybiotykoterapi.Leczenie
prawidlowe trwa od ok pol roku.Stan zdrowia mamy w tym czasie nic
nie poszedł do przodu i to zaniepokoilo pania doktor.Dała
skierowanie do neurologa a ta zaraz do szpitala.I tym sposobem
wzieli sie za mame ostro pod wzgledem diagnostyki.zrobiono kolejne
MR/bez zmian/ EEG /zmiany/no i morfologia biochemia i badania
hormonalne łącznie z badaniami przez psychologa.który stwierdzil
ostra depresje dwubiegunową.muszę dodac ze przed polozeniem mamy na
oddziale zdązyłysmy jeszcze zrobic PCR ktore wyszlo dodatnie,wynik
przesłano faxem do szpitala i to dało jeszcze wiecej do myslenia
doktorom. Teraz na karcie wypisowej doszły nastepne schorzenia a
mianowicie ZESPOL PARKINSONOWSKI/mama ma 59 lat/NEUROBORELIOZA
CHOROBA AFEKTYWNA DWUBIEGUNOWA.Dzis mame odebralam ze szpitala,jutro
zaczyna terapie biotraksonem narazie przez 2 tyg w dawce 2g na
dzien.Chce nadmienic ze poraz pierwszy lekarze zgadzali sie ze mna
co do boreliozy,potwerdzając ze takie spustoszenie w mamy org
zrobila ta choroba.Jestem dobrej mysli i wierze ze będzie juz teraz
coraz łatwiej a nie trudniej,ale moim marzeniem byłaby prosba by
rodzinni i inni specjalisci nie brali swoich pacjentów jako zabawki
bo to żywa i bardzo delikatna istota.Będe na bierząco informowała o
stanie mamy i oby były to informacje coraz bardziej
satysfakcjonujące i optymistyczne dla nas tutaj wszystkich
pozdrawiam EWA
Obserwuj wątek
    • karolaa21 Re: przypadek mojej mamy 20.09.07, 20:05
      Ewo a czy mozesz mi podac na meila namiary na tą lekarz od chorób
      tropikalnych?Byłaym wdzieczna.
      Dobrze ze zdiagnozowano Twoją mame.Pozdrów ją i mam andzieje ze
      teraz bedzie juz tylko lepiej.
      • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 20.09.07, 20:31
        karolaa wejdz na poczte,dziekuje za pozdrowieniasmile
    • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 20.09.07, 21:16
      od jutra o 9.00 i o 19.00 mama będzie w szpitalu dostawac biotrakson
    • franiolek1 Re: przypadek mojej mamy 20.09.07, 21:59
      Ewuniu
      To male zwyciestwo, ale cieszy. Ktos potraktowal mame powaznie!
      Teraz mama bedzie leczona i mam nadzieje, ze bedzie z kazdym dniem
      coraz lepiej. Pisz Ewuniu, jak idzie leczenie.
      Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Mame
      Joasia
    • franelka Re: przypadek mojej mamy 20.09.07, 22:14
      ja też mocno pozdrawiamsmile Dużo, dużo zdrowia życzę Tobie i Mamie, i
      sił;
      • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 20.09.07, 22:39
        dziekuje franolku i franelcesmile
        • likorek Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 10:27
          bardzo się cieszę, że ktoś - jakiś lekarz w Poznaniu - wreszcie
          przyznał,że bb może zrobić takie spustoszenie w organiźmie. Ciekawe
          czy to coś zmieni w ich spojrzeniu na innych pacjentów. Zobaczymy i
          pewnie się dowiemy z czasem. Ewuniu, czy mam bedzie miała podawany
          tylko Biotrakson? Jakie dawki i na jak długo mama ma przepisane? Czy
          może ktoś zadecydował o skojarzonym leczeniu?
          • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:02
            Lidko,narazie sam biotrakson przez 21 dni ale jak bedzie dobrze
            tolerowala to pani dr dopisze jeszcze nastepne dawki.Dzis wlasnie
            byłam u rodzinnego i przepisal zlecnie do pielegniarek
            srodowiskowych ufff jaka ulga.Będą przychodzily 2 razy dzinenie do
            mamy do domusmileJuz jest po drugiej dawce,mysle ze pojdzie
            dobrze.Napisz jak ty sie czujesz po biotraksonie? całujesmile
            • nataszkam Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:07
              ewuniu, mama pewnie bardzo szybko się poprawi na samym biotraxonie.
              Niestety, sam on nie wyleczy Twojej mamy. Potworzą się cysty- bardzo
              szybko przy tym leku- i po zakończeniu kroplówek, cysty się rozpadną
              (bo już nie będzie antybiotyku) i wznowią chorobę. Do tego konieczny
              jest tinidazol (lub metronidazol), no i makrolid.
              • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:14
                nataszkam,czy z tych rzeczy co piszesz kupie to bez recepty i czy
                mozna to wdrozyc teraz zaraz z biotraksonem czy po?
                • nataszkam Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:25
                  ewunia, to są leki na receptę. Leczeniem musi kierować lekarz.
                  • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:35
                    nataszkam,oto zestaw mamy
                    leków:Asentra,Lerivon,Dormicum,Hepatil,Sylimarol,Amlopin,Madopar,Requ
                    ip,Depakina,Biotrakson no i oczywscie osłaniające
                    • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:37
                      nataszkam,w ktorym etapie podawania biotraksonu dołaczyc te leki o
                      ktorych piszesz?
                    • nataszkam Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:38
                      Ewunia, ja nie jestem lekarzem. Boreliozę leczy się pod okiem
                      doświadczonego lekarza.
                      • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:42
                        Mama jest pod stała kontrolą pani doktor typowo od chorób
                        tropikalnych i pasozytniczych.Jak dotąd nie mam z nia problemow co
                        do zapisywania dawek i leków wiec podpowedz mi czy juz mama by
                        musiala miec wdrozone to o czym mowisz czy moze pozniej?
                        • nataszkam Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:46
                          Teraz, razem z biotraxonem.
                          • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 21.09.07, 22:52
                            dziękuje nataszkam o to mi chodziłosmile
                            • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 22.09.07, 14:21
                              po właczeniu dormicum depakine i requip u mamy wrócil po roku!!!
                              sen.Nie przesypia jeszcze całej nocy ale spi juz 5-6 godzin .Ludzie
                              to juz cud Biedaczka męczyla sie rok czasu a lekarze rozkładali
                              ręce,oby to trwalo jak najdłuzejsmilecaluje wszystkich
                              • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 22.09.07, 20:48
                                mam pytanie,otóz pani doktor oprócz biotraksonu nic wiecej nie che
                                dołozyc poniewaz twierdzi ze mama juz tak duzo lekow bierze ze
                                lepiej zostac tylko na tym.Wiem ze sam biotrakson niewiele pomoze
                                czy pani doktor ma racje?
              • likorek Re: przypadek mojej mamy 22.09.07, 21:25
                lekarz nie chce zapisać tych innych leków bo to oznacza przejście na
                leczenie wg ILADS a tego u nas się nie uznaje za metodę leczenia -
                poza wybranymi lekarzami. Ewuniu takie leczenie Biotraksonem to jest
                ten sam problem jak przy leczeniu samą Doxy 2 x 100, którą mama już
                przechodziła i efekty były jakie były. Nataszkam ci napisała
                dlaczego należy włączyć inne antybiotyki ale wszyscy wiemy, że to
                jest duży problem.
                • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 22.09.07, 23:48
                  Lidko czy ty probowalas rozmawiac z nasza pania dr w sprawie
                  dolozenia lekow bo ja mam zamair do niej zadzwonic
                  • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 30.09.07, 16:36
                    dzis jest 15 wlew biotraksonu.Po 11 wlewie cos drgnelo na
                    korzysc,pojawil sie ból rąk i kolan czego wczesniej nie było.Sen
                    wrócił na dobre pomimo brania jeszcze lekow nasennych ale coraz
                    mniejsze dawki ,wiecie przeciez ze mama nie spala rok/był to sen
                    tylko po 2 tabletakch 2 godziny /Mama zaczyna robic sama
                    zakupy,logiczne myslenie wrócilo ,koncentracja ,wszystko zaczyna jej
                    sie podobac.Jestesmy na dobrej drodzesmileLeki na dwubieunowke tez
                    chyba wreszcie zaczely działac.Pozdrawiam Ewa
                    • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 01.10.07, 14:00
                      kolejny dzien rozpocząl sie upieczoną pyszną babką przez mamęsmilesmile
                      juz jest w swoim raju Rozmaiwalam wlasnie z pania dr o przedluzeniu
                      biotraksonu no i czyms dodatkowym w piątek mamy wizyte.Ciesze sie
                      razem z mamuską smilesmileczego i wam tutaj wszystkim kochani zycze
                      • franiolek1 Re: przypadek mojej mamy 01.10.07, 15:18
                        Ewuniu
                        Jak bardzo sie ciesze z tych wiadomosci od Was!!! Tchnie z Twojego
                        postu optymizmem, energia i radoscia. Fajnie, ze sie z nami tym
                        podzielilas smile)
                        Ucaluj mocno Mame i powiedz, ze bardzo zaluje, ze sie nie zalapie na
                        pyszna babke, mniam smile)
                        Pozdrawiam Joasia
                        • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 01.10.07, 16:13
                          Joasiu dziekujemy bardzo,ta babka jest dla nas bo wiesz ze mamuska
                          nie moze ze wzgledu na diete napewno cos tam skubnie a ja musze
                          uwazac na kaloriesmilesmile jak sie ciesze,zaraz inaczej funkcjonujemy
                          przy mamie patrząc jaka w niej radosc z zycia a nie jak do tej
                          chwili bezradnosc,pustka i niemoc...
                          Pozdrawiam i caluje mocnosmile
                          • baska192 Re: przypadek mojej mamy 01.10.07, 23:07
                            Ewuniu jakie radosne sa Twoje wiesci.Az milo sie to czyta.Jestes
                            strasznie dobra corka.I oby bylo coraz lepiej.
                            • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 02.10.07, 13:09
                              Basiu dziekuje ci za te słowa,w koncu od czego ma sie rodzicówsmile
                              Przy kazdej chorobie ,chora osoba powinna miec wsparcie zwłaszcza
                              wsród najblizszych a wiemy ze tak nie jest.Poza tym bb nie jest
                              chorobą łatwą w zgiagnozowaniu i taka osoba ginie wsród białych
                              kitlisad
                              • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 12.10.07, 15:22
                                obiecałam ze co jakis czas sie odezwe wiec robie to własnie dzissmile
                                wszytko ma dobre i złe strony,od tych placuszków to ja dupska nie
                                uniosesmilecodziennie jak nie drozdzowy to babeczka no i jak tu
                                odmowicsmileskąd ta kobiet ma tyle siłysmile ale niech jej ma jak
                                najwiecej,zasluzyła sobie.Nadal mama jest na biotro.1xdz 2g.Dobrze
                                go toleruje,jeszcze zostalo 7 dawek i nastepny antybiotyk,ale jak
                                trzeba to trzeba.Zycze wam wszystkim tyle sily co ma moja mamasmile
    • franiolek1 Re: przypadek mojej mamy 03.05.08, 23:10
      Ewuniu, jak mama?
      • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 04.05.08, 16:29
        Joasiu,moja mama kwitnie.Nadal jest na antybiotykach i ciagle jezdzi do tej
        samej naszej pani doktorsmilepoprostu rewelacja ,ktora trwa juz od ok roku.Pani
        doktor teraz po ostatniej wizycie powiedzila mamie ze od nastepnego miesiaca
        bedzie schodzila pomalu z dawki antyb.Jedynym minusem tego wszystkiego to jest
        duza nadwaga,przytyła biedaczka duzo ale co tam wazne ze nic sie nie dziej i
        bardzo dobrze sie czuje,a tak na marginesie zawsze mamuska sie pyta czy mamy
        jakis kontakt ze sobą wiec cie serdecznie pozdrawiam w imieniu swoim i mamy
        ,napisz co u ciebie i wogole jak leczenie bo z tego co czytam wiem ze nie najlepiej
        • franiolek1 Re: przypadek mojej mamy 04.05.08, 22:31
          Oczywiscie pozdrow Mame ode mnie! Powiedz, ze bardzo sie ciesze z
          tego co piszesz o jej zdrowiu. Jezeli dobrze zrozumialam, zaczynacie
          konczyc mamy leczenie!
          Mam niestety ten sam problem co mama - utylam strasznie w czasie
          choroby i szczegolnie przez ostatni rok leczenia. Niewiele moge na
          to poradzic, podobno jest to normalne u niektorych osob po zapaleniu
          mozgu. Podobno nastapilo zaburzenie w moim mozgu, w dziale
          gospodarki tluszczami i poki co nic na to nie mozna poradzic. Nie
          pozostaje mi wiec nic innego, jak pogodzic sie z tymi kilogramami i
          poczekac, az mozg pozwoli mi je spalic...Do tego dolozyly sie
          problemy z tarczyca i powoli zaczynam byc bardzo gruba....
          Lekarka ciagle mowi, ze w moim przypadku problem nadwagi jest malo
          istotny....ale dla mnie to jest problem mimo wszsytko....
          Oprocz tego, leczenie u mnie idzie powolutku i nie jest najgorzej smile
          Powoli zdrowieje.
          Ewuniu, pozdrow Mame, zycz jej zdrowia ode mnie i powiedz, ze bardzo
          jej dopinguje.
          Sciskam Joasia
          • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 20.08.08, 16:09
            witam wszystkich cieplutkosmilepostanowilam w imieniu mamy odezwac sie bo dawno
            mnie tu nie bylo a obiecalam przeciez ze bede sie co jakis czas odzywała.Mama
            czuje sie wysmiecie!!nadal jest na antyb.i nic sie nie dzieje zlego.Byla teraz
            na dwoch weselachsmile bawila sie do rana.caly czas opiekuje sie ogrodem siedzi tam
            od rana by cos zrobic bo potem unika sloneczka chodz nie powiem opalona jest jak
            murzynka ,wlasciwie ona slonca nie musi widziec mamy taka karnacjesmilepani doktor
            teraz bedzie leki zmniejszala i oby wszytko bylo tak jak do tej pory.Niczego wam
            nie zycze tylko cierpliwosci w leczeniu i duzooo zdrówkasmile
            • bagnowska Re: przypadek mojej mamy 20.08.08, 17:47
              Ewunia! Takie wpisy, to kolejna nadzieja! Dziekuję! Tak, trzeba nam
              wielkiej cierpliwości i Ty znowu nam to uswiadomiłaś.
              Ucałuj Mamę najserdeczniej, pozdrawiam ciepło - Basia
              • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 22.08.08, 11:47
                dziękuje pieknie Basiu ucalowalam mamuskesmilepozdrawiam wszystkich w imieniu mamy
                i jeszcze raz cierpliwosci cierpliwosci przez duze :C:
                • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 03.11.08, 13:42
                  sadsada tak sie ciszyłam ze waalka z tym pasustwem jest za nami!! niestety choroba
                  wróciła.I proszę teraz o podpowiedz,otóz mama jest na doxy.od 2 lat w miedzy
                  czasie dostala biotraxon dozylnie i nic innego no oprocz garsci probiotykow.Od
                  ok pol roku pani doktor zadecydowala ze zejdzie mama z dawki 400mg na 300 i na
                  100mg.doxy.W ubieglym tygodniu choroba wrocila tzn to co przed leczeniem czyli
                  brak snu,gubienie sie w myslach w wypowiedzi poprostu na pierwszy rzut oka
                  typowa depresja ,jednak my wiemy ze to nawrot bb.Skontaktowalam sie pania doktor
                  co dalej robic?Oznajmiono mi ze moze to mic wplyw pogoda!!! O ludzie a juz
                  myslala ze złapalysmy pana boga za nogisad Podpowiedzcie mi bo sma juz nie wiem
                  co robic,czy widzicie sens dalszego leczenia u pani doktor? czekam za
                  odpowiedzią z gory dziekuje Ewa
                  • fionka21 Re: przypadek mojej mamy 03.11.08, 13:50
                    Ewa, bardzo mi przykro, że tak się stało.

                    Odpowiedź na swoje pytanie znasz samawink

                    Ta pani doktor leczy "trochę" wg ILADS. A przecież nie można być "trochę w ciąży".

                    Na Twoim miejscu skontaktowałabym się z którymś z lekarzy leczących zgodnie z
                    tymi wytycznymi.

                    Pozdrawiam Cie i Twoją Mamę,

                    Anka
                    • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 03.11.08, 13:55
                      Dziękuje Anko,napislam do pani dr Beaty i czekam za odpowiedzią co ona mi poradzi
                      • fionka21 Re: przypadek mojej mamy 03.11.08, 13:57
                        Cieszę się, że działasz. Będzie lepiejsmile
                        • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 03.11.08, 14:07
                          dzialam bo kto to ma robic,jak mama czula sie dobrze to mnie przeskoczyla we
                          wszystkim a teraz jak patrze na nią to znowu ryczec mi sie chcesad Anka a co u
                          ciebie jak sie czujesz i jak leczenie?
                          • fionka21 Re: przypadek mojej mamy 03.11.08, 14:31
                            Leczę się 16. miesiąc w Krakowie. Mam zdiagnozowaną Bb i prawdopodobne myco-
                            Czuję się dużo lepiej, ale wciąż herxuję, więc leczenie jeszcze potrwa wink

                            Dbaj o mamę i drąż temat smile

                            • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 03.11.08, 14:40
                              Anka powiedz mi jak czesto jezdzisz to pani doktor i jak to wyglada mniej wiecej
                              no wiesz wizyty i w ogole,ile masz km do Krakowa/
                              • fionka21 Re: przypadek mojej mamy 03.11.08, 14:57
                                Odezwij się do mnie fionka21@gazeta.pl

                                smile
    • eter05 Re: przypadek mojej mamy 03.11.08, 17:34
      Wiesz ja rzadko tu zagladam ale dzisiaj cos mnie tknelo i przeczytalam przypadek
      twojej mamy -to moja historia +padaczka +ciezka arytmia leczona operacyjnie Ale
      trafilam od razu kiedy domyslilam sie ze to bb do Krakow a i nie zamierzam
      przestac bo po biotraxonie skojarzonym z innymi lekami odzylam ale bralam go
      przez 9 miesiecy z przerwami i mam nadzieje do niego wrocic jak podlecze zyly.
      Nie bylo herxow tylko systematyczna poprawa .Z pania doktor spotykam sie na
      skype raz w miesiacu.Zycze wytrwalosci ,mam 54 lata i 10 letnia bb
      • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 04.11.08, 10:56
        bardzo prosze nich ktos bardziej kompetentny podpowie mi czy juz zaprzestac
        tracic czas na leczenie mamy u pani dr czy sprobowac jeszcze czegos,przez
        telefon zapytalam czy wreszcie istnieje mozliwosc kombinacji abty.odpowiedzila
        ze tak,ale ja juz jej jakos nie wierze bo zajedziemy i bedzie znowu swoimi
        teorAMI NAS ZALEWAC prosze poradzcie....
        • jagoda398 Re: przypadek mojej mamy 05.11.08, 11:27
          Nie rezygnuj z niej ,bo może Wam się przydać. Jak nie da się urobić
          na podanie kilku abx w większych dawkach to ją wysłuchaj grzecznie i
          rób swoje. Może się przydać jak trzeba będzie coś z prywatnej
          recepty przepisać na zniżkę lub zrobić badania. To wszystko kosztuje
          sporo kasy i dlatego nie należy zrywać kontaktów.
          • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 05.11.08, 11:31
            jagoda dziekuje ale i tak mam mam zamiar z mama jechac do dr Beaty a tej pani dr
            chce to powiedziec grzeczniesmileco do badan i lekow mamy dobry kontakt z lekarzem
            rodzinnym wiec chodz tu mamy lżejsmileNajbardziej mnie ta pani dr wkurzyla jak
            poznajmila ze mama zle sie poczula ze wzgledu na pogode!!ja juz w te bajki od
            dawna nie wierze
            • likorek Re: przypadek mojej mamy 05.11.08, 11:47
              Ewka, już dawno mówiłam - odpuścić. Jak masz lekarza rodznnego OK
              to się nie przejmuj, powiedz jej tylko, że swoim leczeniem bardziej
              szkodzi niż pomaga. Ona się już nic nie nauczy nowego, ponad rok
              temu dałam jej Burrascano i inne materiały i co z tego wyszło? G...
              • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 05.11.08, 11:53
                to wclae juz do niej nie chodzisz?a nie myslisz o dr Beacie?ja jak tylko dostne
                odpowiedz od dr Beaty to jade do niej.Szkoda mi tylko tego czasu,co faktycznie
                zmarnowalysmy no ale zrozum jak mama poczula sie dobrze to myslalam ze juz tak
                pozostanie a tu widzisz zle sie poczula a ''nasza'' pani oznajmia ze to pogoad
                nie zalala by cie krewsmile
                • likorek Re: przypadek mojej mamy 06.11.08, 12:15
                  Ewka, ze sposobu leczenia pani doktor zrezygnowałam od początku.
                  Sama zwiększyłam sobie doxy i dość szybko zrezygnowałam z
                  monoterapii (chociaż przy doxy też miałam dodatkowo uproszczony
                  protokół Buchnera). Czuję się z miesiąca na miesiąc lepiej, mam
                  coraz mniej objawów a może lepiej powiedzieć prawie ich nie mam.
                  Ale jeszcze ciągnę leczenie i pociągnę bo wiem, że to świństwo we
                  mnie siedzi. Wiem, że każdy przypadek jest inny ale ja mam "tylko"
                  roczną borelkę a leczę się już intensywnie 18 miesięcy. Sama
                  wyciągnij z tego wnioski dla twojej mamy, która ileś lat nie sypiała
                  z powodu bb. Wiem, że mnie jest łatwiej wyznaczyć sobie cel, do
                  którego chcę dojść w wyniku leczenia, bo wiem jaki był mój punkt
                  wyjściowy, nie chorowałam latami więc łatwiej mi to wychwycić. Ale
                  sama nie wiem czy to albo tamto z moich dolegliwości nie zostanie mi
                  już do końca życia.
                  • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 07.11.08, 12:44
                    Lidko czy slyszalas o dr Hertmanowskiej z Lutyckiej a moze ktos inny cos o niej
                    slyszal? wlasnie jade do jej pacjentki,ktora jest przez nią leczona z dobrym
                    skutkiem.Jak wroce to napisze wiecej
                    • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 07.11.08, 13:26
                      dowiedziałam sie tyle....ta pani ma SM i leczona jest od 22 lat na trop
                      boreliozy weszla sama i teraz leczona jest przez tą pania doktor na SM i na
                      borelioze.Stosuje biotrakson,debeceline,metronidazol no i oslonowe inne zmienia
                      antyb .Kobieta ta czuje sie teraz dobrze ale jest pod stala kontrolą i
                      anty.bierze od 1,5 roku
                      • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 09.02.09, 17:35
                        dlugo mnie nie bylo.....wiec po krotce...mama po 2 miesiecznej
                        przerwie w braniu lekow zrobila WB,ktory wyszedl pozytywny.Od dzis
                        mama jest ponownie na wlewah biotaksonu 2g 1xdziennie.W 10 dniu
                        dołaczymy tini do tego lek przeciwgrzybiczy.Po 30 dniach pani doktor
                        proponuje debeceline domiesniowo.Mysle ze tym razem mamie sie
                        uda.Pozdrawiam
                        • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 21.02.09, 17:07
                          u mamy w 4 wlewie drgnelo w dobrym kierunku,az dziwne ze tak
                          szybko.Ale fajnie,znowu patrzec na wesolą mamę pełną energii.Jest
                          teraz na 7 wlewie i czuje sie bardzo dobrze.Od juta bedzie tz
                          dostawla cocarboksylaze +wit B1 i B12 czy dostawal ktos z ws taki
                          zestaw.Mama ma tego wziasc 20 dawek.
                          • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 21.08.09, 19:00
                            Witam Was moi kochani,dawno nic nie pisalam ale czytam,śledzę i
                            jestem na bierzaco z Wami.Od ostatniego mego wpisu czyli luty stan
                            mojej mamy jest nadal znakomity.Jest od maja na debecelinie 1 raz w
                            tyg.i tak do konca roku.Co jakis czas tini.Mamie nic nie dolega ,nic
                            ja nie boli ,spi nawet sobie drzewki w dniu robi a wczesniej to
                            spania wcale,praca na działce nalezy do niej bo nikogo nie dopuscismile
                            Smiejemy sie ze w kuchni teraz jest hortex haha,zaprawy i jeszcze
                            raz zaprawysmile.Życze Wami kochani takiego samego samopoczucia co ma w
                            tej chwili mamasmile a wierzcie nie było lekko.Ewa
                            • halika51 Re: przypadek mojej mamy 26.08.09, 11:17
                              Cieszesię,że Twoja Mama tak dobrze się czuje.Moja Mama ma podobne
                              leczenie,ale gdy brała tini,to miała tak straszne bóle,że nie mogła
                              wytrzymać i teraz lekarz oprócz zastrzyku zapisał je na 2 tygodnie
                              jeszcze zinat 200 2xdziennie po 2 tabletki i bóle ustały,boje się co
                              będzie po odstawieniu antybiotyku doustnego.Mam pytanie,jak często
                              Mama stosuje tini i w jakich pulsach.Pozdrawiam
                              • likorek Re: przypadek mojej mamy 26.08.09, 14:16
                                Ewka nawet nie wiesz jak się cieszę, że mama czuje się tak dobrze. A
                                jak było to doskonale wiem. Czyżby dr S. przepisała jej debecylinę?
                                Byłoby to coś nowego w jej wykonaniu. Pozdrów mamę ode mnie.
                                • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 26.08.09, 22:38
                                  witaj kochana,mama juz od 2 lat nie leczy sie u dr S,przeciez wiesz
                                  jakie to bylo leczenie.debec.ma zapisana przez dr H.Pislalm ci chyba
                                  wiadomosc nie doszla? pozdrawiam
                                  • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 27.11.09, 20:10
                                    znowu załamkna,po prawie 1,5 roku nawrot wszystkiego,juz mam dosc
                                    ile to jeszcze razy mame bedzie dopadac ?czy to cholerstwo nie
                                    skonczy sie juz nigdy!!!!
                                    • fionka21 Re: przypadek mojej mamy 27.11.09, 20:26
                                      Rozumiem, ze Ci źle, ale napisz coś więcej
                                • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 26.08.09, 22:39
                                  pozdrowie na pewno ona ciagle pyta jak ty sie czujeszsmile
                                  • franiolek1 Re: przypadek mojej mamy 26.08.09, 23:21
                                    I ode mnie tez pozdrow Mame, zawsze o niej mysle cieplo!
                                    Ciesze sie Twojej Mamy zdrowiem - bylo przeciez zle, a teraz taka
                                    energia...
                                    Ewuniu, masz duza zasluge w zdrowieniu Mamy.
                                    • halika51 Re: przypadek mojej mamy 27.08.09, 10:47
                                      Witam i mam pytanie czy może Twoja mama leczy się w Poznaniu?
                                      • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 29.08.09, 00:15
                                        tak,mama leczy sie w Poznaniu
                                        • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 27.11.09, 21:11
                                          znowu nawrót choroby,po 1,5 roku juz mam doscsad((((((((
                                          • szila2008 Re: przypadek mojej mamy 28.11.09, 13:51
                                            To przykre,współczuję
                                      • ewunia4444 Re: przypadek mojej mamy 29.11.09, 10:46
                                        halika51 tak ,mam leczy sie w Poznaniu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka