Nie powinnam otwierac tego watku, ale to zrobie i potem wykasuje, bo
nic nie wnosi.
Chcialam sie jedynie z Wami podzielic sukcesem. Po 18 miesiacach
walki, w gazecie miejscowej ukazal sie artykulik o boreliozie i
zagrozeniu przez kleszcze ( dosc powaznym w moim miescie, gdyz jest
ono otoczone lasami). Artykul nie jest idealny, bo mi go "poprawili"
i co najgorsze podpisali - nazwiskiem zbira-lekarza, u ktorego bylam
na samym poczatku choroby. Rzadko klne na lekarzy, ale ten zasluzyl
na ogien piekielny....
Nie wiem skad ten konowal sie znalazl na dole strony, bo od kilku
lat rzadko wychodzi z alkoholowego upojenia i o boreliozie nie wie
NIC. Ale umie o siebie zadbac i sie pojawil w gazecie, prawdziwy
czopek. Koncze, bo robie sie coraz wredniejsza

Oto link do gazety miejscowej, artykulik jest na samym koncu gazety
edoc.yerres.fr/307.pdf