elis78
19.05.08, 08:11
Najpierw chciałam przedstawić historię choroby synka, pytania są na końcu.
Mój syn ma w tej chwili 2,5 roku. W październiku zeszłego roku był leczony na
boreliozę. Jedynym objawem było zaczerwienienie wokół miejsca ugryzienia.
Niestety syn leczony był w sposób standardowy, 3 tygodnie amoxycyliny,
sprawdziłam dawka była właściwa. Standardowo po leczeniu robiliśmy badanie, na
pewno był to test ELISA, wątpię żeby w małej miejscowości na Oddziale Zakaźnym
lekarze proponowali cokolwiek innego, tym bardziej, że tak zaleca NFZ na
swoich stronach. Wynik był pozytywny. Nie ma na tym wyniku nic oprócz
informacji, że przeciwciała są w krwi.
W zeszłym tygodniu w miejscu wyjęcia kleszcza pojawiła się plamka. Nie wierzę,
że po takim czasie to nawrót rumienia raczej opatrzność. Kontaktowałam się z
lekarzem z Warszawy i dowiedziałam się, że wynik pozytywny oznacza dalsze
leczenie.
Syn ogólnie ma dobre samopoczucie jest bardzo wesołym dzieckiem, do teraz nie
zaobserwowałam innych objawów, ale..
Chciałabym mieć pewność, że boreliozy nie ma. Który test da mi pewność, że
bakteria jest albo jej nie ma? Western blot i PCR można zrobić na tym etapie
choroby, ale który polecacie?
Z tego co przeczytałam lepszy PCR, ale czy ktoś zna w Warszawie lekarza-
pediatrę, który podjąłby się ewentualnego leczenia i diagnozowania boreliozy?
Po tym czasie bakterii może już nie być we krwi, a wątpię, żeby pierwszy
lepszy lekarz na ładne oczy wystawił mi receptę dla dziecka na antybiotyk, nie
wspominając o metronidazolu, którego u dzieci się praktycznie nie stosuje.
Chyba, że wystarczy Citrosept...
A może Western blot tylko gdzie Śląsk czy Warszawa?
Niedawno przenieśliśmy się do Warszawy, a lekarza rodzinnego jeszcze na oczy
nie widziałam, bo nie było okazji.
Wiem jest jeszcze Pani doktor z Krakowa, nawet mogłabym do niej pojechać na
konsultacje, ale zdaje się mam pecha i trafiłam akurat na nienajlepszy moment.
Będę bardzo wdzięczna za wszelkie sugestie.