Dodaj do ulubionych

wyjazdowe dylematy....

13.06.08, 14:18
słuchajcie...czas wakacji się zbliża i....
ja mam obawy co do wyjazdu ..wogole gdzies...
co zrobic jak nastąpi jakies załamanie choroy...zasłabnięcie....
tu w kraju można się dogadac i wytłumaczyc co się moze dziac....ale
gdzies dalej? nawet sądzę,ze w jakiejś tam Hiszpanii to nie wiedza
co to bb
moze miec jakis opis choroby przy sobie?wykaz abx ,ktore sie
przyjmuje?
co sądzicie i radzicie?


Obserwuj wątek
    • anyx27 Re: wyjazdowe dylematy.... 13.06.08, 15:47
      Ja tez mam takie dylematy, ale poki co nie zmieniacm planow (no
      chyba, ze chorobsko calkiem z nog mnie zwali - tfu! odpukac!).
      wybieram sie w sierpniu w podroz poslubna autem do londynu. biore ze
      soba formularz z nfz, spis abx, info, ze mam bb i tyle. jade z mężem
      (tzn. jeszcze narzeczonym wink) i jakby co, mam nadzieje, ze mnie nie
      zostawi gdzies na autosradzie wink acha, i jeszcze bede bozie prosic,
      coby sie nic nie wydarzylo. no bo coz mozna wiecej zrobic?
      • adomi6319 Re: wyjazdowe dylematy.... 14.06.08, 22:44
        Na jesieni lecieliśmy do Londynu na ślub siostrzeńca (pierwszy raz w życiu
        samolotem) a ja akurat czułam się kiepsko i chwilami myślałam, że rodzina
        będzie musiała jechać beze mnie, bo ze trzy dni przed wylotem po każdej porcji
        abx wymiotowałam. Stwierdziłam, że muszę najpierw uspokoić żołądek. Odstawiłam
        wszystkie leki (w porozumieniu z dr.), popijałam kilka razy dziennie siemię
        lniane (wzięłam też zapas ze sobą w podróż), włączyłam dietę, którą zawsze
        stosowałam przy zatruciach - suchary, tarte jabłko, kisiel i kleik ryżowy.
        Miałam pod ręką olejek z oregano, żeby przez tę dietę nie popaść w grzybicę. Po
        dwóch dniach trochę się unormowało i wtedy włączyłam jeden abx. Już w Londynie
        drugi, po kolejnym spokojnym dniu - trzeci. Po weselu zostaliśmy na kilka dni
        żeby pozwiedzać - łaziliśmy codziennie od rana do ciemnej nocy - i nadążałam ze
        wszystkimi.

        Ale jechałam przygotowana tak jak piszecie. Wzięłam ze sobą oprócz karty
        ubezpieczenia i zestawu leków, listę - na co się leczę, co biorę i w jakich
        dawkach, ulotki z opakowań leków, zeszyt w którym zapisuję wszystko od początku
        leczenia, wszystki wyniki jakie sobie robiłam - zarówno odkleszczowe, jak i
        ogólne badania krwi. Pouczyłam innych członków wyprawy, co jest ważne i co mają
        mówić lekarzom, gdybym ja sama nie mogła.

        Oprócz tego wzięłam ze sobą na wszelki wypadek pewien zapas jedzenia z diety
        przeciwgrzybiczej.

        Przygotowałam się najlepiej jak mogłam i wyjazd, co do którego miałam obawy
        okazał się bardzo udany.
        Mam nadzieję, że Wasze plany wakacyjne też doczekają się pięknej realizacji.
    • stachenka Re: wyjazdowe dylematy.... 13.06.08, 15:49
      Chciałabym mieć takie problemy.
      • anyx27 Re: wyjazdowe dylematy.... 13.06.08, 20:52
        Wiesz Stachenko, mysle, ze to nie w tym rzecz. Problemy to my mamy o
        wiele powazniejsze, przynajmniej ja. zreszta sama wiesz, czytasz
        moje posty. tylko ja juz mam dosyc tego, ze borelka niszczy mi zycie
        i nie moge robic przez nia tego, na co mam ochote. i to staram sie
        zmienic. do tej pory nie robilam wielu rzeczy, bo wydawalo sie, ze
        nie jestem w stanie. czesto bylo tak, ze moj maz mowil, zebysmy
        poszli na spacer, a ja na to, ze sie zle czuje, nie mam sily itd. i
        zostawalam w domu. ktoregos dnia sama siebie zmusilam, zeby mimo
        wszystko wyjsc i bylo calkiem fajnie smile chodzi wiec o to, zeby
        walczyc, przekonywac samego siebie, ze da sie rade. jasne, ze, jak
        czlowiek jest w stanie fatalnym, to nie da rady i juz. Ale dopoki
        nie jest sie przyklutym do lozka, to nie wolno sie poddawac! /i kto
        to mowi wink, zaraz zapewne zauwazysz/. I dlatego ja planow poki co
        nie zmieniam, choc oczywiscie nie wiem, czy choroba pozwoli mi
        pojechac. i jeszcze cos, ja do tej pory siedzialam w domu jeszcze z
        jednego powodu-nie znosze jezdzic komunikacja miejska, wpadam w
        jakas panike tam, ze cos mi sie stanie i objawy sie nasilaja. teraz,
        jak kupilismy auto, o wiele czesciej wychodze i jezdzimy na
        wycieczki smile
        • stachenka Re: wyjazdowe dylematy.... 13.06.08, 21:24
          Ło jeżu, przecież nie mówię, że nie masz innych problemów, tylko że chciałabym
          mieć i takie NA DOKŁADKĘ.

          Nie musisz mi pisać, że borelka niszczy Ci życie. Przecież nie urwałam się z
          choinki. Mnie się ta kula śniegowa toczyła w dół od samego początku. Nigdy nie
          byłam zdrowa. I to nigdy też nie była jedyna rzecz, która niszczyła mi życie,
          tylko jedna z dwóch.

          Chętnie poszłabym na spacer, tylko że mojego chłopa nie było stać nawet na
          głupie grzecznościowe "jak się czujesz", kiedy byłam w szpitalu. Pewnie dalej
          siedzi na drzewie. Niech siedzi.

          No! to i ja sobie popuściłam. A co! wink
          • anyx27 Re: wyjazdowe dylematy.... 13.06.08, 21:29
            To tez wlasciwie od zawsze bylam chora.
            Na mojego faceta narzekac nie moge, choc oczywiscie on czasami tez
            ma dosc tego mojego biadolenia.
            Tylko nie mow mi Stachenko, ze ten twoj chlop nie odwiedzal cie w
            szpitalu???
            Jak ja bylam w szpitalu ponad 2 tygodnie, to moje Kochanie
            codziennie po pracy do mnie na 3-4 godzinki, a potem do domku do
            dziecka. kurcze, wiem, ze mam szczescie, bo taki facet to skarb smile a
            jaki fajny tatus z niego smile uwielbia swoja ksieczniczke i na
            szczescie nie miga sie od obowiazkow-kąpie, usypia małą, bawi sie z
            nia, na wycieczki zabiera, maja nawet swoje tajemnice wink czasem
            nawet zazdrosna jestem wink
            • stachenka Re: wyjazdowe dylematy.... 13.06.08, 22:56
              > Tylko nie mow mi Stachenko, ze ten twoj chlop nie odwiedzal cie w
              > szpitalu???

              Mogę nie mówić. Co to zmieni?
          • swigonka Re: wyjazdowe dylematy.... 13.06.08, 21:43
            stachenka napisała:

            > Chętnie poszłabym na spacer, tylko że mojego chłopa nie było stać
            nawet na
            > głupie grzecznościowe "jak się czujesz", kiedy byłam w szpitalu.
            Pewnie dalej
            > siedzi na drzewie. Niech siedzi.



            stachenka! to to gorylek, szympansik, pawianik a może
            kapucynka/kapucynek ? smile


            oj będzie fajnie w tej Warszawie smilehi, hi!
            • stachenka Re: wyjazdowe dylematy.... 13.06.08, 23:12
              Mogłabym poporównywać z fotkami różnych małp w necie i sprawdzić, ale nadal nie
              mogę otworzyć m.in. googlarki.

              > oj będzie fajnie w tej Warszawie smilehi, hi!
              A co? Przewidujesz jakieś małpki? wink
              • swigonka Re: wyjazdowe dylematy.... 14.06.08, 11:32
                smile no mój gorylek jedzie ze mną.

                • gmbh1 adomi6319 16.06.08, 08:19
                  witaj,
                  powiedz to zaswiadczenie od lekarza domowego czy od prowadzącego? w
                  języku polskim?
                  ja chce wybrac sie do Chorwacji...ale strasznie sie boję
                  tzn czuje sie abrdzo dorbze...nei straszne mi spacery, kapiele,
                  jakei swyprawy...boję sie jedynie slonca i...jakiejs 'awarii" typu
                  zasłabnięcie...albo jakby zdarzyl sie jakis wypadek..to musż
                  awiezeci co biore ,na co si e lecze itp.prawda?
                • stachenka Re: wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 12:38
                  swigonka napisała:
                  > smile no mój gorylek jedzie ze mną.

                  Pozostając na drzewachwink Mnie to by się puszczyk przydał. Tylko gdzie takiego
                  "sowa" znaleźć?
    • gmbh1 Re: wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 09:16
      wiecei co?
      jestem tka rozwalona,ze nei wiem co robic z tym urlopem?
      jecac? nei jechac/
      boję sie!
      chorwacja-jest tam pieknie...ale cyz nei bedzie tak,ze pojade a na
      drugi dzien będe sie zwijac,bo...spali mnei slonce albo jeszcze
      jakeis inne cudawctwa sie przydarzą?
      siedizec lepiej w domu, wpiwnicy i czekac?
      poradzcie!!!!!!!proszę
      • stachenka Re: wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 12:19
        Jakbym miała za co, to bym pojechała. Nawet gdybym miała przesiedzieć cały
        wyjazd w hotelu (nie no, pewnie wieczorem wypełzłabym w ciemnych okularach na
        mały spacer). Zawszeć to inny widok z okna.
        • anyx27 Re: wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 12:25
          Kup sobie bloker na slonce i jedź!
          • fionka21 Re: wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 12:40
            Chorwacja to raj na ziemi, zwłaszcza wyspy! Jedź, podładujesz akumulator! Nie szalej ze słońcem i niekoniecznie na tetracyklinie. Też myślę o wyjeździe TAM. I to ze zwariowaną bokserką, więc chyba nie posiedzę na plaży zbyt długo ;0. Ale już liczę dni do wyjazdu, bo kocham Chorwację (i znam). Niestety, jadę dopiero we wrześniu sad
            Pozdrawiam, Anka
            • gmbh1 Re: wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 12:48
              dzieki za wsparcie
              no niestety -zapytalam lekarza o zmiane abx...ale bez reakcji.
              dzisiaj zadzwonie i pogadam
              chce jechac...tym bardziej,ze to pierwszy wyjazd z ukochnym.....
              dzisiaj porozmawiam telefonicznie z lekarzem i...podejme ostateczną
              decyzje
              jakby co to kolo 05.07 wyjeżdzamsmile))
            • gmbh1 Re: fionka21 16.06.08, 12:50
              znasz Chorwację! super
              to moze podpowiedz gdzie warto jechac?
              gdzie pięknie i piaszczyscie....
              dzięki z góry
          • stachenka Re: wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 12:47
            Tak, a o piwnicę się nie martw. Stachna popilnuje wink
            • gmbh1 Re: wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 12:52
              heheh dziękuje ,Stachenka!
              bedziesz nawet mogła pojesc troche z zawartości piwnicy smile))))
              • gmbh1 fionka21 16.06.08, 13:43

                i powiedz jak tam wygląda lipiec? usmazę sie razem z tymi moimi
                kretkami??
                bylas juz keidys i gdzies podczas brania abx?
                • fionka21 Re: fionka21 17.06.08, 13:27
                  Polecam wyspy! Ucywlizowany i pełen kwiatów Losinj, Rab, dziki Dugi Otok, no i dalej na południu Hvar, Brac, Korcula. Bajecznie jest też na półwyspie Peljesac (z którego na Korculę rzut beretem). Najpiękniejszy odcinek wybrzeża z dobrymi plażami jest koło Makarskiej (Brela, Podgorica i okolice). Widoki i zapachy boskie, z piaskiem trochę gorzej, bo plaże najczęściej żwirowe, kamieniste lub skaliste (te lubię najbardziej!). Znam piękną piaszczystą plażę na Dugim Otoku. No i ogromna piaszczysta plaża w Ulcinj, ale to już czarnogóra (nawiasem mówiąc sporo tańsza od Chorwacji, tyle że daleko).
                  Przy wielu plażach są lasy sosnowe z półcieniem lub przynajmniej tamaryszki i tam napewno przeżyjesz!
                  Życzę, żebyś mogla zapomnieć o Bb w czasei wakacji!
                  Abka
                  • reni5553 Re: fionka21 17.06.08, 19:14
                    W długi weekend majowy przeszłam wzdłuż i w szerz Czeskie Skalne
                    Miasto-Polecam
                    niedaleko, cieniście i pięknie.
              • stachenka Re: wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 13:55
                gmbh1 napisała:

                > heheh dziękuje ,Stachenka!
                > bedziesz nawet mogła pojesc troche z zawartości piwnicy smile))))

                Żurawinówki pewnie nie masz, ale z korniszonami to się już zacznij żegnać tongue_out
      • nataszkam AD wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 16:43

        Jeśli masz ochotę i wyjeżdżasz z osobą, co do której masz zaufanie,
        że stanie na wysokości zadania, jesli coś Ci sie pogorszy, to nad
        czym się zastanawiać?? Ja Chorwację sobie odpuściłam z innych
        względów, niż Twoje obawy- jedzie tylko mój syn z monszem. Syn jest
        chory na Bb, w trakcie leczenia, ale nie zamierzam się o niego
        zamartwiać- ja też chce w tym czasie wypocząć, a zajęcie się w tym
        czasie tylko swoimi sprawami i scedowanie wszelkiej
        odpowiedzialności za syna bardzo mi ten wypoczynek ułatwi smile
        • zazule Re: AD wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 17:26
          jechac!!!!!!
          ja mam b ambitny plan wakacyjny i cała rodzina mówi niejedz a ja
          mówie ze jadę.
          Jak sie czujesz dobrze na tyle zeby jechac to trzeba jechac.
          Ja w tamtym roku troche przeholowałm i pojechałm do Słowackiego
          Raju - prowadziłam b oszczedny tryb zycia ale i tam ledwo zyłam ze
          zmeczenia. Wszyscy ( nawet grubi Włosi z grubym dzieckiem) szli
          szybciej niz ja co mnie strasznie frustrowało.
          Jakbym nie pojechala w zeszym roku niemiałabym pewnie odwagi jechac
          w tym az tak daleko jak planuję.

          Moja choroba zaczeła sie 2 lata temu w wakacjach pojechałam zdrowa
          wrocilam do niczego. Dlatego teraz planuje jechac troche chora a
          wrócic zdrowszabig_grinbig_grin

          Paradoks poległa na tym ze mialam przy sobie doksy (jakby mnie
          kleszcz uzarł) i gdybym wtedy zazyla......Ale nie wiedzialm co mi
          jest i sie strasznie balam brac od tak doksy;DD


          Oprócz abx ( wtym obowiazkowo biore dosky mimo ze jej obecnie nie
          zazywam ale jakby mnie dransto ugyzło i flukonazol/orungal jakby
          mnie grzyby chcialy zjesc), faktorów, biore całą apteke leków na
          wszelki wypadek.
          Miłych wakacji
          zaz
          • nataszkam Re: AD wyjazdowe dylematy.... 16.06.08, 17:36

            Zaz, nadbagaż będziesz miała straszny tongue_out

            Słowacki Raj to fajna sprawa, ale troszke kondycji jednak wymaga smile
            Dałam rade w ubiegłym roku i w tym tez by tak było (na dzisiaj;
            odpukać!!!)

            smile
            • zazule Re: AD wyjazdowe dylematy.... 17.06.08, 20:19
              jak mnie skontroluja na granicy to moze byc kanał
              bo zazule choruja 2x - wiec abx dla 2 osob. Do tego doksy na wszelki
              wypadek dla 2 osob inne leki dla 2 osob, i suplementy dla 2 osob.
              pomysla ze ja abx handlujebig_grin
              • kasia081 Re: AD wyjazdowe dylematy.... 18.06.08, 09:08
                piszecie ze bierzecie ze sobą doxy na wszelki wypadek jakby ukąsił
                kleszcz.Napiszcie jaki to antybiotyk i jak go trzeba zazywać.zaraz
                po ukaszeniu? w jakich dawkach i jak długo? tez bym go wzięła ze
                soba na wszelki wypadek
                • zazule Re: AD wyjazdowe dylematy.... 18.06.08, 12:35
                  to musi zadecydowac lekarz szczegolnie jak masz inne abx czy mozna
                  łaczyc i czy jest Ci potrzebny, moze masz juz inny dobry abx
                  na "kleszcze"
                  jak biore doksy (to doksycyklina) i jak mnie uzre to jeden z moich
                  abx wymianiam wtedy na doksy - bierze sie 400mg na dobe (
                  przecietnie ale zalezy od wagi). Trzeba uwazac bo przy takiej dawce
                  doksy mozna sie poparzyc, nawet od niewielkij ilosci słonca. Dosky
                  jest fotuczulająca.

                  -
                  wątek informacyjny o Chlamydii pn i mykoplsamach
                  Polska strona i forum na temat Chlamydii pn
                  • kasia081 Re: AD wyjazdowe dylematy.... 18.06.08, 13:09
                    ja nie biore żadnych abx ale mam fobie przed kleszczami.chciałam Was
                    zapytac jakie leki brac i czy zaraz po ugryzieniu w jakiej dawce i
                    jak długo Lekarz ogólny na te pytania mi nie odpowie jedynie może
                    przepisać lekarstwo
                    • zazule Re: AD wyjazdowe dylematy.... 18.06.08, 16:29
                      To moze lepiej cos na te fobie? wink
                      A tak na powaznie to nie ma zlotego srodka kazdy przypadek jest
                      indywidulany. Warto miec ( jak jestes dorosla i nie masz uczulenia )
                      przy sobie doksy wrazie podejrzenia boreliozy zazywac w dawce 400mg
                      na dobe ale leczenie musi powadzic lekarz obeznany z tematem. Bo
                      zlym leczniem mozesz zrobic sobie krzywde.
                      • kasia081 Re: AD wyjazdowe dylematy.... 19.06.08, 09:58
                        tak jestem dorosła i przewrazliwiona.Spędzam troche czasu w
                        ogródku/jarzyny,kwiaty itp./ nieraz jak plewie zdarzy się ze cos
                        ugryzie np.mrówka lub nawet nie wiadomo często co potem przez
                        kilkadziesiąt minut lub pare godzin jest w tym miejscu
                        zaczerwienienie i zawsze zastanawiam się czy jest to reakcja skóry
                        na ugryzienie czy może? no własnie.
                        • gmbh1 Re: AD wyjazdowe dylematy.... 19.06.08, 10:27
                          ja tez jestem przewrazliwiona....
                          cokolwiek sie dzieje to.....mam stracha,ze to nawrot ,powrot itp
                          boje sie slonca i ewent poparzen i....zrezygnwoałm z
                          Chorwacji...odłoze j amzo ena wrzesien-pazdziernik...a teraz zaszyję
                          sie w jakims cieniu.....i tyle...najwaznijesz zdorwie i spokoj
                          ducha....
                          a na tym wypadzie do CHorwacji bym umierała ze starchu,ze zaraz cos
                          mi sie stanie....i wogoel..po cholre mi to?
                          pozdrowki
                          • swigonka reni i zaz 19.06.08, 10:40
                            Skalne Miasta, Słowacki Raj- tam jest pięknie! smile
                            chociaż chodzenia sporo, to fakt (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że
                            to borelka....)

                            wyjazd jest ryzykiem, że np spędzi się go w łożku w hotelu, bo
                            akurat przyjdą te "herxikowe" dni...ale kto nie ryzykuje, ten nie
                            jedzie. ja bym miała inny problem- co jeść???? zapas chleba na
                            zakwasie na 2 tyg? o rany.....a jak jest jedzonko na miejscu
                            wykupione, to co? przepraszam, ale nie moge makaronu, nie moge tego
                            sosu, coli nie moge, dziekuje za kawe, czy to jest pryprawiane
                            vegettą? oj biały ryż też odpada, pierożki- wygladają znakomicie,
                            ale nie moge....naleśniczki z owocami! mniam! niestety.....

                            ja pierdziele....... uncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka