Witam wszystkich. Zacznę od tego, że czytam Was i śledzę Wasze wpisy od
września 2008 roku i jak wielu z was, mnie spotkało to samo – „przygoda” z
boreliozą i oczywiście wędrówka po naszych wspaniałych lekarzach - specjalistach.
Był piękny wrześniowy poranek, razem z mężem postanowiliśmy wybrać się na
grzybki do lasu, oczywiście nie sądziłam, że zamiast grzybów przywiozę
„pasażera”. A jednak...
Tradycyjnie po leśnej wyprawie, prysznic i takie tam. Kleszcza nie widziałam,
ale, było ugryzienie – sądzę, że odpadł. Kilka dni później pojawiły się dziwne
krostki na udach – strasznie swędzące. Tydzień później w miejscu ugryzienia
pojawił się rumień, który z dnia na dzień przybierał na kolorycie z
charakterystyczną obręczą. Nie piekło, nie swędziało, ale wyraźnie ucieplone.
To mnie zaniepokoiło. Zajrzałam do Internetu i już wiedziałam co mi jest.
Chwyciłam więc za telefon i zadzwoniłam do swojego lekarza rodzinnego.
Potwierdzona borelioza. Tego samego dnia (jeszcze przed wzięcie ciem antyb.
wykonałam ELISĘ w klasie IgM) - wynik ujemny, bo oczywiście za mało czasu
upłynęło, by mógł być dodatni. Dostałam Unidox na 3 tyg. 2x100mg. Już po
pierwszych dwóch dawkach powaliło mnie z nóg. Ból głowy, mrowienia w rękach i
nogach, niesamowity ból prawego nadgarstka, a z każdym dniem
rozprzestrzeniający się na całą rękę. Uczucie pieczenia, jakby ktoś polał
kwasem. W efekcie zesztywniał mi kark, nie mogłam nim ruszać przez kilka dni.
Kolejne dni – pieczenie i sztywnienie ustępuje, ale bóle stawów (prawy
nadgarstek, potem delikatnie kolana, szczególnie lewe). Do tego nie ustępujące
zmęczenie, stan podgorączkowy 37 st i ból głowy, do tego niespokojny sen,
nocne lęki i koszmary. Po trzech tygodniach objawy te same. ELISA w klasie IgM
powyżej 100 Wynik Lekarz rodzinna uspokajała, że taka ilość antyb. Wystarczy a
bóle to pewnie od przeziębienia. Nie uwierzyłam jej i poszłam do innego
lekarza. Ten okazał się bardziej oświecony w tej materii. Znał tę chorobę, jej
przebieg i to, co może z człowieka uczynić. Nie wiedział jednak, że leczenie
musi być bardziej agresywne. Dostałam doxy 2x1 (miesiąc)+ azymycin (4 dni) –
co 2 tyg. Ja brałam doxy dawkę 300 – bo tak sobie wyliczyłam, że starczy mi na
3 tyg, a potem znów uderzę do lekarza po nową receptę. Objawy wciąż te same.
Jest listopad 2008 rok. Pojawiają się bole żeber i mięśni klatki piersiowej.
Zaniepokojona tym, że boli mnie pierś poszłam do swoje gin, żeby się
przebadać. Zasugerowała usg piersi (dla świętego spokoju). Oczywiście poszłam.
Już czułam że będzie coś nie tak. USG wykazało guzka w prawej piersi – biopsja
na szczęscie wykluczyła nowotwór, jednak onkolog, z którym potem się
konsultowałam zalecił wycięcie. 21 stycznia byłam już po zabiegu. Wyników
hist-pat jeszcze nie ma, ale ja wiem, że to też mógł być jeden z objawów
borelki. Ale wróćmy do listopada: Bóle rąk i nóg – teraz wędrujące,
przeciwciała w ELISIE skaczą: raz IgM 47, raz 29. Dochodzą bóle kłujące za
uszami i ból z tyłu głowy (potylica). Przód głowy przestaje boleć, zmęczenie
jest coraz mniejsze, nocne lęki i niespokojny sen czasem jeszcze towarzyszą.
Na kolejny miesiąc dostaję Xorimax 2x 1 +Azymycin (4 dni po 500mg) co 2 tyg.
Na początku grudnia lekarz widząc, że leczenie idzie średnio, wypisuje mi
skierowanie do szpitala na oddział zakaźny. Ordynator szpitala – tylko mnie
przebadała ogólnie, czy nie mam objawów neurologicznych i delikatnie mówiąc
spławiła, wypisując receptę na środek przeciwdepresyjny. – Wzięła już pani
tyle antybiotyków, że jest Pani na pewno zdrowa, a bóle i wysokie miana
przeciwciał to one będą utrzymywać się do pół roku – takimi słowami mnie
pożegnała. Wróciłam do swojego lekarza po kolejną receptę. Tym razem sama doxy
w dawce 300mg dziennie. – do końca grudnia. Wtedy już zaczęłam intensywnie
myśleć o kolejnej zmianie lekarza. Dzięki Waszemu forum skontaktowałam się z
dr Beatą, i tylko dzięki niej i mojemu mężowi jeszcze jako tako żyję i staram
się jakoś funkcjonować. Zaleciła wykonanie PCR rt w Poznaniu na cały panel
chorób odkleszczowych. Przed badaniem (początek stycznia br.) udało mi się
wydusić od mojego lekarza receptę na metronidazol (3 x 500mg) przez tydzień
+unidoox 300mg. Objawy: totalne otępienie, mdłości, metaliczny posmak w
ustach, uczucie upojenia alkoholowego) + objawy stawowe i trzeszczenie w
kręgach szyjnych. Już wcześniej, chyba nawet tego nie zauważyłam pod kolanami
jak i na – pojawiły się dziwne zgrubienia (takie brzuszki) i są one do dziś.
Wyniki z Poznania wszystkie wyszły negatywne. Po konsultacjach z dr Beatą obie
stwierdziłyśmy, że nadal muszę się leczyć. Dziś leczę się właśnie u niej i w
końcu jestem pełna optymizmu, że uda mi się pokonać tę chorobę. Od czwartku
(29 stycznia) jestem na zestawie: Tetracyklina 750mg x 2 , Rolicyn 300x 2,
Tinidazol 500x2 (14 dni), Viregyt K 1 dziennie i Duomox 2x 2g dziennie
+oczywiście cały zestaw probiotyków i suplementów i ścisła dieta. Przyznam, że
wcześniej nie przestrzegałam jej jak teraz, choć starałam się nie jeść
słodyczy i różnych widocznych cukrów. Na razie jest nieźle. Nie mam
powalających herksów, pojawił się jedynie dziwny ból lewej gałki ocznej (jak
odwracam gałkę do góry). Inne bóle nadal towarzyszą, ale nie tracę nadziei, że
przyjdzie czas kiedy wszystko ustąpi Wiem, że przede mną jeszcze kawałek
drogi zanim wyjdę na prostą. Oboje z mężem każdego dnia walczymy, by choroba
ta nie zabrała nam radości życia i możliwości zostania za jakiś czas
rodzicami. Dzięki Wam, Waszym historiom, doświadczeniom wiele się nauczyłam o
tej chorobie i nie tylko i co najważniejsze trafiłam do prawdziwego
Specjalisty. Z utęsknieniem czekam na dzień, kiedy obudzę się zdrowa Choć
nie jest mi lekko, bo to naprawdę trudna walka, chcę powiedzieć wszystkim tym,
którzy dopiero zaczynają leczenie, bądź są w trakcie, jak szalenie istotne
jest to, by nie dać się tej chorobie i być pod opieką lekarza, który zna tę
chorobę. Nie dać sobie wciskać kitu, że objawy pochodzą od rzs, albo depresji.
Mam tę świadomość, że kawałek czasu straciłam. Może gdybym wcześniej
skontaktowała się z dr Beatą dziś byłabym zdrowa, albo kończyłabym leczenie.
Nie dajcie się oszukiwać małymi dawkami leków, one nic nie dają! Walczcie o
swoje zdrowie i życie. Ja to robię każdego dnia. Pozdrawiam, dziękuję i
trzymam za wszystkich kciuki. Wy też trzymajcie za mnie

Ale się rozpisałam.
sorki