predrak 14.02.09, 11:09 A może my łudzimy się że można wyleczyć coć czego nie da się wyleczyć i jesteśmy zkazani na takie życie. Może czas się pogodzić z tą sytuacją. Może nasze leczenie jest tylko nabijaniem kasy firmom faraceutycznym? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
misia011068 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 12:22 mylisz sie ogladales film tam bylo pokazane ze czasem borel trzeba leczyc i trzy lata mysle ze trzeba probowac wieloma abax az sie trafi na skuteczny zestaw nie trac wiary predrak Sylwii pamiec ,wzrok i słuch powróciły po półtora roku ) nadal jest na zestawie koszacym i jestem pewna ze cos w sercu jeszcze siedzi do przodu i głowa do góry pozdrawiam  miśka ) Zobacz: Strona Stowarzyszenia - Borelioza Odpowiedz Link
dartom.www Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 12:33 ja tam wole dorabiac firmy farmaceutyczne kupujac antybiotyki niz aspiryne do konca zycia Odpowiedz Link
dartom.www a gruzlica? 14.02.09, 12:42 "Współczesny program leczenia gruźlicy trwa od 6 do 9 miesięcy, natomiast warunkiem powodzenia jest prowadzenie go w warunkach bezpośredniego nadzoru leczenia, czyli dopilnowania, aby pacjent zażywał leki w sposób regularny." dlaczego w tym przypadku nikt nie krzyczy ze antybiotyki sa beeeee? Odpowiedz Link
aaa9941 Re: a gruzlica? 14.02.09, 15:13 CZasem podobne myśli mi przychodzą do głowy-c bedzie jeśli tego nie wyleczę- co bedzie za rok, dwa, trzy gdy nie bedzie widać końca... ale bez antybiotyków nie moge funkcjonować a gdy biorę antybiotyki czuję sie prawie jak przed chorobą albo są dni gdy zupełnie zdrowo. Wniosek nasuwa sie sam- te bakterie mozna niszczyć. Czemu to tak długo trwa? NIe mam pojęcia.. ale nawet jeśli bedę musiała leczyc sie wiele lat to i tak lepsze niz nie leczyc sie wogóle. Dla mnie ważne są statyski wyleczalności w karajach mających doswiadczenie w leczeniu ilads- 70-80% to bardzo dużo- niewiele chorób przewlekłych mozna wyleczyć w 80%. Mozna sie zastanawiać nad tymi 20%- ja stawiam na to, ze są to osoby, które po prostu za wczesnie sie poddały. Odpowiedz Link
anyx27 Re: a gruzlica? 14.02.09, 15:41 Ja bym obstawiała, że te 20-30%, to a)borelioza wieloletnia (możlowe tylko zaleczenie) b) grzybica imitująca bb c) wcześniejsze częste leczenie różnych infekcji przy pomocy abx i oporność na nie (konieczność trafienia na odpowiednie) d) inne cholerstwo Odpowiedz Link
1-ludka Re: a gruzlica? 14.02.09, 20:16 Ktore kraje (oprocz USA)maja doswiadczenie w leczeniu ILADS ? Odpowiedz Link
swigonka Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 17:03 predrak jak Cię zaraz walnę! poddawać się nie wolno! jasne?! mam metr 60, ale jak Ci przywale zaraz za tę utrate wiary w możliwość w wyleczenia! oglądaliśmy film! sam widziałeś! nie poddawaj się! Odpowiedz Link
dartom.www Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 17:07 mam tak zrytą banie ze nie pamietam tytulu Odpowiedz Link
predrak Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 18:55 Jasne ja rozpoczołem 3 rok leczenia i non stop coś nowego się pojawia. Na początku po każdym takim pogorszeniu (herxie) czułem wyraźną poprawę tak teraz wszystko stoi w miejscu. Odpowiedz Link
swigonka Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 19:52 w końcu znowu ruszy! zobaczysz! Odpowiedz Link
anyx27 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 20:02 Predrak, a nie myślałeś o przerwie? moja lekarka uważa, że jak po roku nie jest tak, jak być powinno, to trzeba odstawić abx, bo może to być grzyb lub trwałe zmiany. Ja odstawiłam i odżyłam Odpowiedz Link
misia011068 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 20:11 to trafiłes w 10!!!broń Boże przerwac trzeba tłuc paskuztwo do konca Odpowiedz Link
anyx27 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 20:16 Misia, to jest zdanie "naszej" p dr, która ma niewątpliwe doświadczenie i wie, co mówi. Odpowiedz Link
michal056 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 20:40 Zakończenie leczenia to jest duży problem.Moze sprubój przez miesiąc max dawek i jak nic nie drgnie to kończ. Odpowiedz Link
tosho Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 20:48 Anyx, jak Ty tego dokonałaś? Podzielisz się tajemnicą ? Ja miałem kiedyś przerwę od abx na naturalne leczenie i nie poczułem się lepiej Odpowiedz Link
iwona-cieszyn Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 20:55 Mam podobny problem.Antybiotykami leczę się już 5 lat, najpierw monoterapią, a 3,5 roku terapią złożoną. Obecnie też stanęłam w miejscu. Mam zamiar zrobić kompleksowe badanie w kierunku grzybicy i poszukać innych przyczyn tego stanu rzeczy.Być może trzeba będzie przerwać antybiotyki i pójść w innym kierunku. Boję się tylko żeby znowu nie było gorzej. Odpowiedz Link
anyx27 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 21:14 Tosho, podjęłam taką decyzję po analizie dotychczasowego leczenia, objawów itd. razem z moją lekarką, po Najpierw było gorzej, a jakże! i już się przestraszyłam i chciałam wracac do abx, ale po ok. 1-1.5mies. po odstawieniu abx i odtruwaniu/odgrzybianiu zaczęłam czuć się lepiej. teraz jestem 5mies. bez abx i wiem, że bb siedzi u mnie jeszcze w cystach, do tego pewnie koinfekcje i czeka mnie powrót do leczenia, ale teraz jestem pozytywnie naładowana, a organizm przygotowany do ponownego agresywnego leczenia. W czasie przerwy biorę witaminy, candida clear, sok z aloesu, chlorellę, vilcacora, czosnek, optimę, essentiale forte. Wiem, że mi przerwa była potrzebna bardzo. a teraz czuję się super nie czułam się tak nigdy. A niektórzy wiedzą, jak źle było - w moim wątku wszystko jest opisane. Decyzję trzeba przemyśleć, ale tez trochę zaufać swojej intuicji. Odpowiedz Link
dartom.www Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 21:36 anyx27 daj linka do swojego watku Odpowiedz Link
kurkazlotopiorkaa Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 21:47 czy jest jakas różnica w szybkości zaleczania neuroboreliozy a boreliozy stawowej ?czy to zależy tylko od koinfekcji,może ktoś wie... a tak wogole w na forum to wiecej jest osób z neuro czy stawową? Odpowiedz Link
aaa9941 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 22:01 NIe wiem czy w wytycznych ilads jest mowa o przerywaniu leczenia jako element zamierzonej terapii. Chyba tylko w sytuacji gdy absolutnie brak reakcji na terapię. Chyba Burrascano się tak leczył, ale to ryzykowne. U mnie przerwa spowodowała nawrót choroby i był to najwiekszy bład w moje terapii. Skad wiesz Anyx ze u Ciebie borelioza jest w cystach? Jak mi wiadomo w przypadku pozostawienia cyst czy krętków nawrót jest bardzo szybki. Odpowiedz Link
tosho Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 14:57 Anyx, to jeszcze może być tak, że jednak coś się udało wybić antybiotykami, dlatego też teraz czujesz się lepiej. Ale jak pomagają Ci preparaty pochodzenia naturalnego to może korzystne byłyby dla Ciebie zioła? Buhner, Zhang, Lyme essence oil. Musisz zdać się na swoją intuicję Odpowiedz Link
bagnowska Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 14.02.09, 23:02 Muszę to tutaj wykrzyczeć: Ja już powoli tracę nadzieję! Grzegorz po ponad półtora roku leczenia dzisiaj jest bez życia, zamknięty, neurologicznie do d...y! Chwilami mam dość, czytam, dokształcam się, chcę wierzyć w tę cholerną bb (ma zaraza moje inicjały...)albo w myko albo w cpn, ale nie mam potwierdzenia w niczym, ani w diagnostyce, ani w jakichkolwiek postępach od roku...jest constans...a może chcę wierzyć, że jest constans... rezygnuję z kolejnej pracy, bo Grześ wymaga coraz większej opieki... Predrak, kurcze, po co wywołałeś ten temat... Odpowiedz Link
bagnowska Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 00:09 pewnie przez niektórych z Was zostanę odebrana jako niestabilna emocjonalnie, ale zauważcie,że nie opisuję już przebiegu leczenia, nie "pcham się na afisz", bo nie ma z czym... Kiedyś , na początku miałam prawo pisać entuzjastycznie, bo był powód: miałam nadzieję.Teraz ... coraz jej mniej, a Grześ?tak naprawdę nie wiem, w co wierzy i co czuje... Wy występujecie w swoim własnym imieniu i interesie, ja to robię w imieniu męża, ale bez Jego pomocy, wsparcia, kontaktu, nie dam rady... serdecznosci - basia Odpowiedz Link
anyx27 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 08:56 Dartom, tu jest link forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=73554409&a=73554409 Kurkazlotopiorka, chyba na forum nie ma ŻADNEJ osoby, która nie miałaby neuroboreliozy. Tak naprawdę wszystko, co wykracza poza stawy jest już neuro, a ja nie znam żdnej osoby, która ma tylko problemy ze stawami. Odpowiedz Link
anyx27 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 08:59 Basiu, rozumiem cię, wiesz, jak bardzo. Pogadamy sobie. Odpowiedz Link
doxycyklina Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 10:46 Dlatego mnie interesuja statystyki wyleczalnosci Boreliozy, dr z Krakowa twierdzi, ze da sie pozbyc jej w zupelnosci, dr z Warszawy odpisal kiedys ze na 40-50 wyleczonych przez niego pacjentow metoda ILADS wrocilo 2.. Zreszta jakie mamy wyjscie, nawet jak przyjdzie nam brac abxy do konca zycia, to przynajmniej bedziemy mogli jakos zyc, Odpowiedz Link
doxycyklina Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 10:49 aha i jeszcze boreliosse centrum w augsburgu podaje, ze borelizoa jest wyleczalna, i ze uda sie pomoc nawet ludziom z chroniczna borelioza (70% wyleczen) pozdrawiam doxy Odpowiedz Link
1-ludka Re: Boreliosse Centrum Augsburg?!! 15.02.09, 11:17 Prosze Cie,nawet o nich nie wspominaj.Robia tylko kase!A taka wyleczalnosc maja bo nikt tam juz nie wraca.Pozdrawiam Odpowiedz Link
ren.ika Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 11:06 Basiu! Nie znam dokładnie Waszej historii, po prostu coraz mniej mnie stać emocjonalnie na wczuwanie się we wszystkie "przypadki". Zdaję sobie sprawę, że to co opisane na forum to często skrajności- albo czubek góry lodowej prawdziwych problemów, albo na drugim biegunie wyolbrzymione subiektywne odczucia. Twoja walka i męża cierpienie jest realne, dlatego tak porusza. Ale chciałoby się coś zrobić konkretniej, nie tylko "przytulać". Tak sobie pomyślałam, może zdołacie jeszcze wykorzystać drogę diagnostyczną? Trudno wierzyć w leczenie na oślep. Gdy przeciwnik znany, łatwiej wytrwać i wygrać. 1. Test transformacji limfocytów LLT-BOR. Mozna już zrobić go w Warszawie. Z opisu wynika, że nie ma wyników fałszywie negatywnych. 2. CD57 o ile jeszcze nie robiliście (najtańszy, ale wynik tylko poślednio mówi o zakażeniu) 3. Cytometria przepływowa w USA - linkowałam już na forum Chciałabym Was jakoś wesprzeć. Odwagi! Jeszcze będzie dobrze. Odpowiedz Link
bagnowska Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 11:12 ren.ika, dzięki za konkret Przytulenie bardzo potrzebne, a potem trzeba działać... Poszukam coś na temat tych badań, zorientuję się w cenie (bo może być teraz dla mnie zaporowa) i zadziałam. Pozdrawiam - Basia Odpowiedz Link
1-ludka Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 11:19 LTT ja mialam falszywie negatywny,ale sa skutezne w 90% . Odpowiedz Link
a.guzia Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 12:35 Proszę, wyjaśnijcie na czym polegają te badania podane przez renikę i co właściwe nam dają. Będę wdzięczna Odpowiedz Link
kurkazlotopiorkaa Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 13:32 no nie!!! czy ja jestem jedna jedyna z boreliozą stawową??? czy ktos kto czyta amerykanskie forum może coś więcej powiedzieć na ten temat? Odpowiedz Link
a.guzia Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 14:35 Kurkazlotopiorka - nie jedyna Ja mam ten sam problem, a raczej problem z kolanami Odpowiedz Link
ren.ika Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 13:37 Wyszukiwarka forumowa Twoim przyjacielem cytometria forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=90714174&a=90714174 CD57 wiele wątków szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=cd57&s.sm.title=&s.sm.forumXx=26140&sf=tresc&s.sm.author=&y=0&x=0 i pośrednio ten forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=91172514&v=2&s=0 LTT forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=25491790&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=41913241&v=2&s=0 i w książce Fischer, Sielgumnd "Borelioza" na str. 72 Teraz już do zrobienia w Warszawie. Nie wiem jakie mają doświadczenie ale będę z nimi rozmawiała osobiście w najbliższych dniach. Pędrak - po 2 latach jesteś w tym samym punkcie jeśli chodzi o subiektywną ocenę zdrowia? Odpowiedz Link
glowa_do_gory Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 14:03 Moja mama ma boreliozę stawowę, ale poza tym objawy neurologiczne. Bardzo pomagają jej zioła którymi się leczy Odpowiedz Link
mariano_84 Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 17:11 Możesz napisać co to za zioła na scrappy_coco@o2.pl? Odpowiedz Link
glowa_do_gory Re: próba leczenia nieuleczalnej choroby 15.02.09, 17:37 mama leczy się protokołem Buhnera. Wszystko o tym sposobie tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=80090102&a=80090102 Na stawy: kurkuma + bromelina (wyciąg z ananasa), stefania, teasel root, devil claw (czarci pazur), ew. smilax, a poza tym protokół podstawowy: rdest japoński, andrographis i cat claw (vilcacora) Odpowiedz Link
monikagrr jestem kolejnym pedrakiem:) 18.02.09, 15:27 Ja mysle tak samo. Boje sie ze juz taka zostane. Antybiotyki cos dawaly do pewnego momentu a zawsze bralam je bardzo sumiennie i przestrzegalam wszelkich zasad. Moim zdaniem bolerioza stala sie taka "nerwica" workiem bez dna dla niezdiagnozowanych. Odkryto ja nie tak dawno temu i za jakis czas pewnie odkryja nowa chorobe i znajda sposob zeby ja zatrzymac i moze dzieki temu kolejna grupa ludzi sie wyleczy. Leczymy sie na podstawie dosc nipewnych informacji i dowodow i kazdy kto sie dlugo zle czuje a lekarze rozkladaja rece takiego leczenia sie podejmie bo trzeba sie ratowac. Jednak ja z czasem watpie bo rezultaow nie ma. Trzeba zagrysc zeby i sie starac. Nam potrzeba ludzi pomyslowych z fantazja, gotowych po prostu myslec i kojarzyc fakty zeby chcieli nam pomoc. A wszystkie przychodnie i szpitale sa pelne karierowiczow ktorzy olewaja pacjentow. Jestem chora 3 lata i nikt nie tak na prawde dobrze nie przebadal. A propos, czy ktos tu ma klopoty ze sluchem? bo ja czuje sie przyglucha....Wszystkie podzce dochodza do mnie jakby z opoznieniem. Czuje sie przymulona. Bylam ostatnio u neurologa i wiecie czego sie dowiedzialam- Nigdy nie zgadniecie... ze jestem zdrowa i udaje.Porbowala mi wytlumaczyc ze przeciez to normalne jak cie wszystko boli,i masz objawy psychologiczno- neurologiczne i nie chcesz zyc, bo kazdy dzien to meka Nie wiem czy zrobilam dobrze ale uczynilam lekarce jesien sredniowiecza w gabinecie. Zrobilam jej awanture na 100 fajerek i moze nastepnym razem wiecej pomysli zanim cos powie. Przepraszam wiem ze to nie dotyczy tego watku ale musialam to z siebie wyrzucic Odpowiedz Link
1-ludka Re: jestem kolejnym pedrakiem:) 18.02.09, 15:49 Nie ty jedna slyszysz takie cos od lekarza,moj byl nawet lepszy (mozemy sie policytowac) bo kiedy przynioslam i podstawilam mu pod nos wyniki pozytywne testow na bb to wiesz co uslyszalam ? " I po co pani lyka te antybiotyki skoro i tak sie pani nigdy nie wyleczy!"Dobrze, ze mialam dobry dzien i jego slowa przyjelam z usmiechem (nie bede go denerwowac bo wysyla mnie do sanatorium) Ja sie nauczylam wykorzystywac lekarzy tym co sie da bo wiedzy na mus nikt do glowy im nie wcisnie.Wiec sie juz nie denerwuje.Uwierz to pomaga a ja wiem ,ze sa takie przypadki gdzie leczenie jest zle i nie pomoze ale trzeba pamietac zeby probowac i miec nadzieje.Pozdrawiam Odpowiedz Link
dartom.www ja mialem inaczej 18.02.09, 18:00 poszedlem do neurologa i przedstawilem mu moje wyniki: >> 3 pozytywne wyniki na bb: ELISA, PCR, WB >> EEG, z zarejestrowanym napadem (podczas naswietlania stroboskopem) >> rezonans magnetyczny: poszerzone przestrzenie Virchov-Robina w kilku miejscach >> nieprawidlowy SPECT mozgu a on mi powiedzial ze nigdy neuroboreliozy nie mialem (czysty plyn MR), a jak kiedys mialem to sie wyleczylem jak bralem antybiotyki na gdy bylem przeziebiony aha, mysle k.. frajer, ok dziekuje ile place? 100 PLN dowidzenia tez mialem dobry dzien, inaczej dostalby w ryj a nie 100 PLN pozdrawiam Odpowiedz Link
monikagrr Re: ja mialem inaczej 19.02.09, 08:17 i jeszcze za takie cos placic.... Mnie kiedys wysmiala lekarka oddzialu zakaznego jednego z najlepszych szpitali w polsce( oczywisice opinia subiektywna- wolska)))) Ja sie zle czulam i nie mialam sily sie postawic ale byla ze mna moja mama. wiem ze to nic nie da ale jakos sie czlowiekowi lepiej robi kiedy siw wytknie lekarzowi nierofrsjonalnosci i glupote. a co do glownego tematu tego watku to ja juz raczej stracilam nadzieje na wyleczenie. mysle ze jesli leczenie ma zadzialac to dziala i czesc ludzi sie wyleczyla ale nie wszystkim sie to uda bo cos blokuje albo diagnoza jest nietrafiona. Ja obecnie uwazam ze leczenie juz mi tylko szkodzi i zabiera resztke sil. Odpowiedz Link
misia011068 Re: jestem kolejnym pedrakiem:) 19.02.09, 14:05 monikagrr moja córcia rowniez ma problemy ze słuchem ,choc dosłownie od ok miesiaca jest znaczna poprawa to bywa tak ,ze zwlaszcza po herxe jakby mozg fal nie odbieral ,doslownie po badaniu sluchu mozna by bylo taka djagnoze postawic bo ucho bylo ok a mózg nie odbieral i de fakto Sylwia nie słyszy w pełni albbo slyszala wtedy bardzo słabo dr powiedzial mi ze normalnie trzy badania i kazdy wynik sprzeczny po pierwszym badaniu nalezaloby dac aparat słuchowy-bo nie dosłuch ,po drugim słyszala na jedno ucho po trzecim ok . wiec trzeba czasu i wszystko sie stabilizuje po 1,5 roku na terapi abax znaczna poprawa własnie słuchu ,wzroku i pamieci ) pozdrawiam Odpowiedz Link
monikagrr Re: jestem kolejnym pedrakiem:) 19.02.09, 14:12 Czuli sluch tez atakuje martwi mnie to ze ja sie cal czas czuje "pijana". Nie zataczam sie, nie trace rownowagi i na wszelkich badaniach nurologicznym mam idelane wyniki. Czuje sie tak jakby mnie glowa ciagnela w dol a krzyz w przod. Do tego dochodzi przytlumienie sluchu, nadwraliwosc na swiadlo i poczucie bezsilnosci. Czy ktos tutaj czuje sie podobnie? jesli tak to co mu pomaga? bo mnie nic... i nie wiem ile jescze bede miala sile zeby pracowac i zyc w miare normalnie. zle samopoczucie caly czas wiaze sie u mnie ze strachem o to ze nigdy mi to juz nie przejdzie. Odpowiedz Link