po_mysl
15.11.10, 16:14
Oczywiście tak czysto hipotetycznie załóżmy, że jakimś cudem Mariusz Dobijański przerżnie wybory siedleckie na całej linii. Wiem, że to niewyobrażalne, ale załóżmy, że prezydentem pozostaje Wojciech Kudelski (i żeby jeszcze dolać oliwy do ognia) już w pierwszej turze. Tworzona jest nowa koalicja - no, tak żeby było już całkiem nieprawdopodobnie niech to będzie PiS + STS. Ale bez PO.
PO staje się wówczas opozycją. Radny Dobijański jest oskarżany o porażkę swojego ugrupowania w Siedlcach i marginalizację (ostra kampania sprawiła, że - co oczywiście również jest tylko założeniem - zwycięzcy wyborów nie chcą z nim rozmawiać, a prezydent nie podaje mu ręki :-)
Ja wiem, ze jest inaczej, ale załóżmy, że siedlecka PO już teraz jest głęboko podzielona. Kiepski wynik wyborczy powoduje, że prócz Dobijańskiego do RM wchodzi zaledwie 2 radnych z listy (tylko tylku zapamiętali wyborcy z plakatów). To niedorzeczne, ale lecą z hukiem ze swoich stanowisk prezesi i dyrektorzy z PO - czego rząda nowy koalicjant - STS, który nowych ludzi zatrudnia na te fuchy bez partyjnego klucza, w drodze konkursów.
Dobijański wezwany jest do partyjnej centrali w W-wie. Tam Pitera z kolegami opierniczają go za klęskę. Za to, ze choć jest z PO to w Siedlcach kampanię prowadził na wzór najgorszych koszmarów PiS.
I wówczas szefem siedleckiego PO zostaje...................... Za rok w wyborach parlamentarnych startuje.................... A za 4 lata prezydentem Siedlec zostaje.....................
:-) to wszystko oczywiście tylko fantasmagorie, bez żadnego zaczepienia w faktach :)))))))