melisa333
09.01.07, 15:12
IV RP to raj na ziemi, Chrystus królem, a radiowozy rozwożą wieśmaki i colę!
To był wyjątkowy rok, takiego nie mieliśmy od 17 lat…
Pierwszy raz od 17 lat do marszałka Sejmu wpływa wniosek, aby
Jezusa Chrystusa ogłosić królem. Na komendzie można zamówić taxi lub
hamburgery.
Wszystko zaczęło się od kampanii partii zwanej żartobliwie
prawem i sprawiedliwością, pod wdzięcznym tytułem `My dotrzymujemy słowa'. W
ramach „my dotrzymujemy słowa, jeśli mój brat zostanie prezydentem, ja nie
zostanę premierem”, premierem został atrakcyjny Kazimierz. Był to pierwszy
produkt medialny w Europie Środkowej. Rodzime Truman Show potrwało pół roku.
W tym czasie w ramach „my dotrzymujemy słowa w kwestii taniego państwa”,
powstało najwięcej w historii wolnej Polski nowych ministerstw i sekretarzy
stanu. Z nowym i potrzebnym ministerstwem śledzi i morza na czele. Mamy
najwięcej w historii Polski marszałków sejmu i senatu oraz 4 wicepremierów.
Dwukrotnie Trybunał Konstytucyjny zanegował ustawy przegłosowane w odstępie
kilku miesięcy, co jest absolutnym rekordem.
Mieliśmy w ciągu roku 3 rządy, w ramach tych samych partii, 3 rodzaje
koalicji, na trzech różnych pakietach "umów", do tego dwóch premierów i
pięciokrotnie był wymieniany minister finansów. „Jeśli mój brat zostanie
prezydentem ja (…)”,to znaczy on - jednak został premierem. Premier, który ma
78% poparcia społecznego był za słaby, wymieniliśmy go na premiera, który ma
33% poparcia, a premier, który miał 78% poparcia przegrał wybory na
prezydenta Warszawy.
Pierwszy raz od 17 lat Polska zobaczyła masówkę, 160 cm kompleksów spędziło
słuchaczy radiowęzła z Torunia do stoczni i uroczyście przysięgało nie
rozmawiać z Lepperem, po czym polazło i gadało, ale o tym za chwilę.
Pierwszy raz od 17 lat w ministerstwie sprawiedliwości w randze
wiceministra zasiadł sędzia stanu wojennego i w randze ministra koordynatora
komunistyczny prokurator z lat 70. Takiej kadry nie miał nawet Leszek Miller.
Na fali rewolucji moralnej marszałkiem sejmu, a następnie premierem wybrano 4
krotnego recydywistę, członka powołanej przez SB grupy politycznej (
przynajmniej tak twierdzi koalicjant wieli brat a nawet dwóch), na co
dokumenty widział brat.
Premiera recydywistę zdymisjonowano za warcholstwo, co było ewidentnym
chamstwem, by następnie w nocy bez kamer tuż po projekcji filmu o JP II
wskrzesić i wsadzić na szczyty władzy.
Od 17 lat nie mieliśmy w rządzie koalicyjnym klubu, który w ponad 50% składa
się z oskarżonych lub skazanych prawomocnymi wyrokami posłów. Znajdziemy też
w IV RP odnowy moralnej:
- posła pedofila
- posłankę skazaną za fałszowanie przepustek więziennych
- europosła oskarżonego o gwałt
- rodzimego posła oskarżonego o gwałt
- jego żonę oskarżoną o defraudacje
- posłankę, która zasłynęła jako operatorka scen korupcyjnych, a następnie
została skazana przez komisje etyki i ta sama komisja uniewinniła
posłów korumpujących posłankę.
- znajdziemy posła wyrzuconego z klubu PiS za jazdę po pijaku
- jest poseł wywalony z Samoobronę za awantury w dyskotece
- jest również poseł powołujący się na znajomości z ministrem sprawiedliwości
w czasie egzekucji komorniczej, za co został wywalony z Samoobrony i przyjęty
do Prawych i Sprawiedliwych
Cały ten kwiat polskiego parlamentaryzmu tworzy koalicyjne koło narodowo -
ludowe.
Pierwszy raz od 17 lat minister sprawiedliwości 80% czasu pracy
poświecił na konferencje, pierwszy raz minister pokazał społeczeństwu jak się
niszczy dokumenty przy okazji sprawy politycznej, gdzie prokuratura wkroczyła
do PZU, na wniosek posła Kurskiego, członka sztabu wyborczego PIS, który
oskarżył Donalda Tuska o fałszerstwa polegające na kupowaniu bilbordów od
PZU. Jak się okazało nie było ani jednego świadka potwierdzającego słowa
Kurskiego, firma obsługująca PZU obsługiwała PIS, nie PO, a sędzia w tej
sprawie był minister, który był szefem kampanii wyborczej PiS. Sprawę
umorzono, poseł Kurski błaga na kolanach o ugodę. To samo ministerstwo
sprawiedliwości, w ciągu roku zresocjalizowało Rywina, wypuściło Jakubowską i
Jakubowskiego, łamiąc prawo aresztowało Wąsacza, nie wyjaśniło ANI JEDNEJ
SŁYNNEJ AFERY, łącznie z afera Rywina, którą obecny minister jako członek
komisji, pono rozwiązał w ułamku sekundy, tylko ówczesne władze blokowały
śledztwa.
Pierwszy raz od 17 lat rząd, który popierał lustrację, zamknął do
spółki z klerem usta księdzu Sakowiczowi. Prezydent podpisał wadliwą ustawę
lustracyjna, a następnie sam znowelizował ją do poziomu ustawy, która
obowiązywała wcześniej.
Nie złapano ani jednego członka układu. Nie odebrano emerytury ani jednemu
ubekowi, za to opluto wielu opozycjonistów ( w tym nieżyjących jak Jacka
Kuronia). Uczynił to człowiek, który nie spędził ANI JEDNEGO DNIA W
KOMUNISTYCZNYM WIEZIENIU, A W CZASIE STANU WOJENNEGO JAKO JEDYNY
OPOZYCJONISTA Z KREGU WAŁĘSY SIEDZIAŁ U MAMUSI POD PIERZYNĄ.
Na tym tle pokazuje się najbardziej czytelny podział w IV RP.
Komuniści dzielą się na pisowych i pozostałych, z tym, że pisowi tacy
jak Gierek, Jasiński, Kryże, to dobrzy komuniści, pozostali są z układu. Z
układu są też wszyscy członkowie opozycji i media, z tym, że w tym wypadku
ważny jest kontekst i przydatność "układowa".
Znany polityk opozycji najpierw dostał propozycję objęcia rządu IV RP, potem
ogłoszono go morderca demokracji, by znów zaproponować mu miejsce w rządzie.
Pierwszy raz od 17 lat rząd, który nie zrobił nic w kwestiach
gospodarczych, nie wydał najmniejszego dokumentu, choćby najniższej wagi
regulującego jakikolwiek obszar gospodarczy, okrzyknął się twórcą 1 punktowej
inflacji i PKB na poziomie 5 pkt. Pierwszy raz szef kancelarii prezydenta,
który wyleciał z niej za prowadzenie spółki z baronem SLD Nawratem, która to
spółka jest ulubieńcem prokuratora, po kilku miesiącach karencji został
szefem doradców premiera.
Pierwszy raz od 17 lat ministrem spraw zagranicznym jest kierowniczka
magla, która nie odróżnia dwóch najważniejszych dla Polski traktatów
regulujących stosunki z sąsiadami.
Pierwszy raz od 17 lat, 8 ministrów spraw zagranicznych, a więc wszyscy -
uznali polską politykę zagraniczną za szkodzącą i ośmieszająca kraj. Nigdy
dotąd w historii 17 letnich zmagań z demokracja, prezydent nie odwołał
spotkania na szczycie tłumacząc się rozwolnieniem wywołanym artykułem w
niemieckim brukowcu. Nigdy dotąd polski premier nie żebrał o 4 minuty rozmowy
z prezydentem USA by w jej trakcie oddać z wdzięczności 1000 polskich
żołnierzy na misje `pokojowe'.
Nie zdarzyło się od 17 lat aby polski premier musiał się tłumaczyć w
Brukseli, że Polska nie jest krajem antysemickim, w którym króluje homofobia
i nigdy podobnych tłumaczeń nie uznano za sukces dyplomatyczny.
Nie zdarzyło się w wciągu 17 lat by prezydent wygłosił 2 minutowe orędzie,
oznajmiając, że nie rozwiąże parlamentu.
Nie było takiego przypadku by ministrem edukacji został szef organizacji,
której obecni, przyszli lub byli członkowie palili pochodnie w kształcie
swastyk, udawali kopulację z drzewem, oraz miedzy sobą.
Nie pamięta Polska takiego przypadku, by członkowie koalicyjnego rządu,
podawali rękoma weterynarzy środki wczesnoporonne przeznaczone dla bydła,
kobietom zgwałconym przez innych członków.
Nie miał nigdy miejsca taki przypadek by premier i prezydent z tytułami
naukowymi tak kaleczyli język polski,
mówiąc "włanczam", "som", "świętobliwość Biskup Rzyma", oraz mlaskali,
oblizywali wargi, odbijali w kułak, a pierwsza dama zasuwała do samolotu z
reklamówką.
To był najciekawszy rok od 17 lat, polskie władze w ciągu roku wykreowały i
sprzedały taki wizerunek Polski, który świat pamięta z początku XIX wieku. W
ciągu tego roku nasze stosunki z Niemcami, UE i Ros