emektb
05.03.09, 17:48
na pewno po raz ostatni zjadłem coś co się dumnie nazywa obiadem w
niejakim zaścianku przy ul. browarnej. ziemniaki opasowe są
smaczniejsze niż to coś co tam podają, klopsy to niedosmażone
kotlety podane z sosem z torebki, surówka jak z podrzędnego baru
kolejowego. pani za ladą nie nabija właściwie nic na kasę fiskalną,
bo i po co. przy mnie kupowała jeszcze jedna osoba i przez cały czas
na kasie widniała magiczna cyfra 4. zapłaciłem 43 zł za coś czego
bytm chyba wrogom nie dał zjeść, a i świnie w chlewiku mógłyby się
przytruć