Dodaj do ulubionych

No i konsolidacja?

06.06.06, 22:03
Amerykańce obronili wsparcia. Po dużych spadkach w azji i europie bardzo
prawdopodobne jest odreagowanie. Dalsza zwała pociągnęłaby pewnie amerykę -
też odczuwającą globalne zmiany nastrojów. Ale to jutro.
Właśnie to miałem na myśli postując o ryzyku zostawania z pozycją na noc.
Kilka godzin temu wyglądało to zupełnie inaczej : dynamika spadków;szerokość
rynku. Zamknięcie jedanak dosyć delikatne. Obrona wsparć świadczy o dość dużym
potencjale byków w usa. Zobaczymy jak to się przełoży na wig. Najpierw jeszcze
reszta świata i otwarcia w europie. Może zdarzyć się naprawdę wszystko.
pozdr.
Obserwuj wątek
    • andzia138 Re: No i konsolidacja? 06.06.06, 22:10
      Ja jednak uważam, że na day tradingu to kasę ciężko zarobić. Bez pozycji na noc
      nie idzie. W USA może i wsparcia obronione, może i będzie odbicie jutro ale to
      nie jest gra warta świeczki brać pod uwagę wszystkie czynniki (Azja, waluty,
      surowce) aby wykombinować jaką zając pozycję. Standardowy bardzo dobry inwestor
      robi pieniądze na kilku transakcjach rocznie. A bogatych day traderów chyba
      jest jednak mniej od bogatych standardowych bardzo dobrych inwestorów.
      • imafreak Re: No i konsolidacja? 06.06.06, 22:19
        Wydaje mi się, że daytrading jest jednak dosyć ryzykowny (tzn. w sensie
        rachunku potencjalnych zysków do strat). Kasę przy dużo mniejszym ryzyku robi
        się na średnioterminowych trendach (nawet bocznych).
      • elamigo1 Re: No i konsolidacja? 06.06.06, 22:32
        Los nie zetknął mnie z nikim kto dorobiłby się majątku na giełdzie. Kilka osób
        pomnaża oszczędności - zarobione poza giełdą. Kilka osób znam które zarobiło
        dużo i się wycofali. Inwestują tylko jak przychodzi hossa - 90%czasu pozostając
        poza rynkiem.
        Do niedawna również uważałem że day trading to nie dla mnie. Prowizje wynosiły
        po czterdzieści złotych za transakcję intraday. Do niedawna. Dzisiaj płacę mniej
        niż połowę tego. W moim przypadku komplikuje fakt że często nie mam czasu w
        ciągu dnia by pilnować rynku. Rówież grałem na pozycjach przetrzymywanych. Idzie
        nowe. Trzeba być elastycznym. Zakładam że mogę zachować pozycję jeśli jest mocno
        zyskowna. Jeśli nie, to zamykam pod koniec starając się złapać najlepszą cenę.
        Ostatnio najwięcej transakcji robię w godz1430 1610. Zmienność jest taka że
        ugrać coś można. Wyczucie ogólego kierunku rynku się przydaje - zajmuje się
        raczej pozycje zgodną z przewidywanym kierunkiem. Jendocześnie intraday pozwala
        skoncentrować sie na bieżącym rytmie rynku i mniej angażować się w fundamentalne
        OBCIĄŻENIA (specjalnie napisałem z dużej litery). Czasem ogólne nastawienie do
        rynku przeszkadza w wyczuciu. Mówię o tym długoterminowym. Mimo całej mojej
        misiowatości - nadal zatwardziałej - rynek ma wzloty i upadki których momenty i
        skale trudno przewidzieć. Nastawienie fundamentalne-ogólne czasem więc
        przeszkadza w postrzeganiu rzeczywistości. Takie moje przemyślenia.
        Dzisiaj bez zastanowienia ciąłem pozycje na pierwszy sygnał. Długie. Kilke dni
        temu też. Opłaciło się, za każdym razem. Czasem by zająć pozycję za 50 punktów
        musisz stracić 3 po 10. I tak się opłaca. Boli psychologicznie bo częściej
        tracisz ale WIĘCEJ zarabiasz.
        Mała strata naprawdę mniej boli niż mnie bolała np. luka - mimo że ją odegrałem
        tego samego dnia. Spociłem się odgrywając wówczas tę lukę. udało się ale dużo
        było tam farta. Kolejna luka może mnie złapać na pełnych pozycjach. Postawiłem
        sobie limit zaangażowanego kapitału w grę intraday. Nie będę dopłacał. Grając
        krótko aby zamknąć pozycję musisz mieć środki na kolejny depozyt. Zmniejsza to
        możliwość manewru. Kolejne ryzyko.
        Pozdrawiam i dobranoc.
      • eliot33 Re: No i konsolidacja? 06.06.06, 22:51
        Przczytałem juz nie jedną ksiązke i bogatych day traderów jest dokładnie mniej
        niz pięc procent tak przynajmniej piszą w tych ksiązkach a ile ich leży na
        cmentarzu.
        Ten sposób ma tez zalet,masz noc spokojna po złych stanach nie budzisz się w
        nocy zeby zerknąc na azje.nie pocisz się przed rozpoczeciem sesji.Ale wydaje mi
        się ,ze ci co piszą te ksiązki i anizdia mają jednak racje.Pisze tak bo też
        miałem taki okres po latach w trendu horyzontalnego i wybiórczej hossy 1996 roku
        gdzie to rosło pare spólek,przewaznie wszystkie te których nikt nie miał w
        biurze maklerskim i bylo tak dosyc długo a jak przyszło do spadków to nasze
        pierwsze obrywały.Po takim okresie tez postanowiłem byc traderem i powiem ze
        miałem do tego w miare nosa,nie zapome jak potrafiłem kupic pare pakietów
        stomilu-(tak wtedy kupowało się w pakietach)jednym zdaniem i w tym samym zdaniu
        sprzdac z kilkuprocentowym zyskiem.Takich okazji to potrafiłem dosyć szbko
        zauwazyc ale były to czasy słabej techniki w biurach i często mimo ze człowiek
        miał nosa to poprzez korki do maklera,do telefonu do maklera na parkiet,braku
        stopu. czesto tracił.Był pózniej okres kontraktów i dalej robiłem swoje czyli
        kupno sprzedaż w jeden dzień.I powiem ci ,ze swojego doswiadczenia to tez nie
        dawało konfortu życia.Wydaje mi się ze w takich tranzakcjach jednak ryzyko jest
        zbyt duże do potencjalnych zarobków.Mimo ze szybko i z ochota realizowałem
        straty to jednak zdarzały się tez takie dni ,ze człowiek stawał się inwestorem
        z przymusu i zazwyczaj to przynosiło najwiecej stresu strat.Takich inwestorów
        nazywalismy spekulantami ,którym nie wyszło.6 lat ,w ciągłym
        działaniu,dogrywki,notowania dwusesyjne a potem notowania ciągłe,kontrakty tak
        mnie wypaliły ze jedyny ratunkiem na normalne działanie,spokój odpoczynek było
        tylko zerwanie z giełdą na dłużej.Udało się pare lat dałem sobie odpoczynku.
        Powiem ci ze u nas w biurze takich napaleńców było wielu i paru jeszcze po mnie
        zostało którzy twierdzili ,ze nigdy tego nie zmienią.Mylili sie teraz jak ich
        spotykam to prawie zaden juz tego nie robi tez w koncu uznali ze to jednak jest
        niemożliwe na dłuższą mete.Fakt były to inne czasy,trzeba było być dziennie w
        biurze rano,mase trudności technicznych9ha,ha krach w Brazylii a tu makler traci
        łącznośc z warszawą szok ,pisk,przewracane stoły,rzuczane torby,głusi
        slepi,starcy,młodzi energiczni pracujacy łokciami ach co to były za czasy.A
        takich krachów było kilka,Honkong,Rosja no i mój pierwszy najgorszy z dogrywek.
        "Oleksy szpiegiem,Wałęsa chyba nie odda władzy Kwaśniewskiemu,bedą czołgi.
        Powiem ci jeszcze jedno w tym okresie do biura przyjezdzał starszy gościu pod
        konie bessy i kupował duze ilości banków po pare tysięcy na dzień i tak kila
        sesji potem znikał,wracał przed szczytem i sprzedawał po kilka tysięcy prze pare
        dni.Wracał znowu pod koniec bessy i to samo od nowa,Za moich czasów 3 zaliczył
        dołki i szczyty.Zaipomował mi,chyba dzisaj to juz moze i na liscie Wprostu
        gdzies tam będzie.Wydaje mi się ze to jest własciwy sposób na giełde.W naszym
        biurze wsród traderów była taka rotacja ,ze za kazdym razemj ak gościu się
        pojawiał to trzeba było objaśniac nowym co to za człowiek takie ilosci sypie lub
        skupuje.Nigdy się nie mylił no bo i chyba nie mógł skoro pracował w takich cyklach.
    • imafreak Re: No i konsolidacja? 06.06.06, 22:16
      Tak, wsparcie obronione. Nie było jednak zdecydowanego odbicia - na S&P to co
      powstało, to może być konsolidacja przed dalszymi spadkami, dopóki nie
      przeskoczy wyraźnie w górę około 1265. Pewnie u nas jutro małe odreagowanie.
    • andzia138 Re: No i konsolidacja? 06.06.06, 22:27
      A spójrzcie na wykresy tygodniowe w USA. Trochę inny obraz co ? Większość
      indeksów przełamała dzisiaj wsparcia.
      • elamigo1 Re: No i konsolidacja? 06.06.06, 22:38
        naruszyła na słupkach. Zamknięcia już nie są takie złe.
        Jednak możliwe i całkiem prawdopodobne są jutro spadki. Nasz indeks wykgląda jak
        KUPA byka. Na dodatek dla wielu jest trendowaty.
        Bardzo dużo zależy od zachowania innych rynków - nie wierzę aby WIG szedł sobie
        jutro gdzieś samodzielnie. Może być strasznie nerwowo.
        Mając krótkie - zastanowiłbym się nad zamknięciem w okolicach otwarcia i
        odnowienie później. W zależności od rynków.
        dobranos
      • imafreak Re: No i konsolidacja? 06.06.06, 22:49
        Jeśli chodzi o dzienne - tak naprawde tylko DJIA wygląda słabiutko (aczkolwiek
        mieści się jeszcze w granicach błędu - zszedł poniżej linii trendu o niecaly
        1%), S&P500 i Nasdaq mają jeszcze spore pole do manewru (w dół :D).
        • elamigo1 Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 08:28
          Rano azja widzi to jednak inaczej. Oni to widzą jako początek światowego
          spowolnienia. Zobaczymy europę. Na ten moment misie mogą się cieszyć.
          • elamigo1 Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 08:38
            Na nasz rynek będzie też wpływała kolejna obliżka miedzi w shanghaju = 68800.-
            ale stoi.
    • elamigo1 Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 17:14
      Co do daytradingu.
      Również troszkę grałem "w zamierzchłych czasach" - w sumie, porównując do
      dzisiaj - bardzo mało. Właśnie przez możliwości techniczne.Nie było. Normalnie
      pracując, bez dostępu do telegazety - nie miało sensu grać inaczej niż
      sporadycznie. Miałem też długą przerwę. Właściwie to dwie. bardzo długą i długą.
      Jedna wynikała ze zmęczenia rynkiem (wtopa 70% zysków) a druga z przyczyn losowych.
      Przy moim stylu grania i możliwościach czasowych- najlepszy jest day trading -
      lub - w zakresie zajmowania pozycji day trading a w zakresie zamykania zaś - w
      zależności od wydarzeń.
      Dziś miałem tylko jedną transakję. Próbowałem wejść krótko przed otwarciem w
      usa. 3 punkty straty... W ten sposób mogę wchodzić choćby i ze dwadzieścia razy
      zanim zajmę pozycję która będzie zasługiwała na przetrzymanie do następnego
      dnia. Tym bardziej że przy obecnej zmiennośći - zafixowane stopy musiały by być
      być bardzo odległe. To zaś narażało by zbyt duży kawałek kapitału
      "kontraktowego" na ryzyko. Nie dla mnie - nie dzisiaj. Spekulacja na giełdzie
      jest grą bardzo indywidualną - zależy od inwestora. Każdy g... inaczej (nie
      użyłem słowa GRA:-)

      CO DO RYNKU - GODZ 1655.
      nie za bardzo widać kierunek w którym chce iść - konsolidacja?
      nasz opada trochę pod własnym ciężarem - ale rynki światowe straszą.
      Chcąc kupić akcje - 2x bym się zastanowił zamim bym wysłał zlecenie bez naprawdę
      przekonywującego info makro albo z fundamentów. Postawcie się w sytuacji tfi lub
      ofe. Kupować będą tylko ci którym zagraża degradacja do drugiej ligi i muszą
      ponieść ryzyko. Pozostali czekają . Stąd te obroty. Na dodatek strumyczek do tfi
      się chyba skurczył.Myślę że trzymają gotówkę blisko limitu by wejść na sygnał i
      zapracować na premie. Przecież premie płacą im za wyniki miesiąc do miesiąca.
      Dla mnie to również oznacza że druga połowa miesięca może być lepsza dla byków -
      o ile nadal będziemy tkwili pomiędzy głównymi oporami/wsparciami.
      Ameryka - w tej chwili - słabo jak na odbicie. Za to dość nerwowo. Wczorajszy
      dzień bęł potwierdzeniem że byki mają sporo siły. Jak się zamknie CH G W
      Moje osobiste zdanie jest takie - inaczej niż day tradingiem (dot. kontraktów)
      się przy takim rynku nie da. Nie bawi mnie mieć na koncie takie skoki CRR.
      Cieszy na plus ale na minus za bardzo boli, choćby nawet per saldo było in plus.
      Z każdym dniem grania jestem coraz bardziej day-tradingowcem (traderemPL).
      Właściwie hour-tradingowcem bowiem transakcje zawieram przemyślane i dość
      rzadko, zwykle śledząc rynek tylko przez kilka godzin. Maksimum kilka dziennie,
      często jedną czy dwie.Transakcje i godziny.
      A propos książek - o częstym wychodzeniu i wchodzeniu na rynkek. Dotyczą USA
      gdzie opłaty za transakcje były znacznie wyższe - kiedyś. Opłata za jeden
      kontrakt - dwie transakcje - kupno i sprzedaż to około 0,1% jedna dziesiąta
      procenta - coś koło 10x mniej niż przy akcjach. Ten argument więc odpada. Dla
      mnie ważna tez jest płynność. Przy zachowaniu odpowiedniej proporcji do całości
      kapitału (mając stosowne rezerwy poza rynkiem kapitałowym) nawet lewar znika.
      Ale owszem : kontrakty to zupełnie inne granie. Jak porównanie tenisa na kortach
      trawiastych i squasha. Ine tempo i nerwy. Inne emocje i bardzo łatwo popełnić
      błąd. Szczególnie przetrzymania stratnej pozycji. Tempo jest takie że pięć minut
      zawahania może skończyć się poważnym bólem głowy. Nie polecam kontraktów ludziom
      nerwowym i impulsywnym. Flegmatycy potrafiący szybko podjąć decyzję - będą
      mieli lepiej ale muszą szybko podejmować decyzje. Sam jestem flagmatykiem ale
      mam zawód w którym płacą za podejmowanie decyzji - często ryzykownych. Trzeba
      zaakceptować to że czasem te decyzje są chtybione. Bez żalu i skrupułów należy
      się wówczas wycofać i zapomnieć o byłej sprawie. Myśleć o jutrze a nie o
      wczoraj. Może to mi pomaga? Pewnie tak...
      Oj rozpisałem się .../
      pozdrawiam
      • fular1 Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 17:35
        Migo sporo racyji masz w tym co piszesz. jednak dla mnie DT to naprawde
        podniesione cisnienie. kiedy mam 30 pkt w plecy panika sie wkrada w moje szyki,
        jednak raz to mi kobieta kompa wylaczyla przed sprzedażą ze strata kompa,
        wlanczam a tu +5pkt...

        i masz tu babo placek. wychodzi z tego ze sie bardziej zna niz ja. moze ja
        puscic do kompa ??
        • elamigo1 Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 17:58
          nO ocziwiście że daje popalić nerwom.
          Nie dla zawałowców.
          Co do "lepszej ręki"
          kontrakty to gra bardziej losowa niż zwykłe akcje. Tu kwestia zarabiania to
          kwestia czy będziesz potrafił o ułamki procenta lepiej ocenić rynek niż inni.
          Lepiej kontrolować emocje. Statystycznie powinieneś zająć tyle samo pozycji
          zyskownych co stratnych . Sztuka polega na tym by te zyskowne dały więcej
          zarobić niż straciłeś na stratnych. Straty to stały element tej gry. Pokochaj je
          i KONTROLUJ. To niby proste ale sam czasem mam z tym kłopoty.
          Zwątpienie przychodzi po 10 stratach pod rząd. Statystyka jest nieubłagana. Tak
          bywa wcale nierzadko. Tak samo jak 10 plusów pod rząd. Zajęcie mądrej pozycji
          może ci dać przewagę 5% (np analizującAT lub dobrą szklaną kulę) mądre
          zamknięcie może dać ci kolejne 10% przewagi. Z tych 15% musisz zarobić na
          prowizję i na zysk.
          Jednocześnie myślę że epizod z kontraktami powiniem mieć każdy inwestor który
          chce trochę dłużej pospekulować na akcjach. Dużo się można nauczyć o emocjach:-)
          Nie mówię tu o jednym kontrakcie. Mówię o tygodniu grania codziennie intraday po
          kilka godzin. Ja się wiele nauczyłem. Wcześniej rzadko grałem intraday i w stylu
          raczej pozycyjnym. Od niedawna gram praktycznie codziennie. Myślę że nawet mój
          styl postowania się zmienił. MNiej się angażuję emocjonalnie w stanie po
          którejkolwiek stronie rynku - choć nadal jestem misiem pełną gębą.
          pozdr.
          • eliot33 Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 18:17
            Dodam tylko ze dosyc często dobre wyczucie rynku i trafna decyzja tez nie
            gwarantowała sukcesu.Przeciez nie raz bywało tak ze rynek kontraktów nie
            akceptował rynku i np.długo stał na swoim poziomie niezmiennie a potem w
            przeciwnym kierunku do akcji uderzał z impetem.Były tez takie czasy gdy
            kontrakty chodziły z bazą od 100 do 200 punktów w stosunku do wig20 i to zarówno
            był taki okres ze ta róznica była ponizej wig20 jak i były takie okresy ze
            chodzl z takim dyskontem na plus do wig 20.Potem ja stopniowo obnizając co jakąs
            sesje.Wtedy to się grało trudno gdyz naprawde oprócz ruchów kontraktów w
            stosunku do indeksu potrzebny był jeszcze przelicznik jaka to dzisaij moze być baza.
            Fular1 co do tego kolegi który to jezdził przeciwnie do rynku zapomniałem tylko
            dodac ze przy kazdym kolejnym nawrocie zwiekszał prędkosc tzn zajmował kolejna
            pozycje z kontraktami x+3 więcej
      • eliot33 Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 18:09
        Oczywiscie pisząc o wyzszości gry w średnim terminie nad daytradingiem miałem
        oczywiscie na mysli cały czas spędzony na giełdzie an ie ostatnie czasy.Wiadomo
        ze w takim okresie jak obecny gdzie trudno ustalić kolejny znaczący ruch rynku
        nie mozna mówic inwestycji z dłuzszym terminem.Dlatego w takim okresie mozna i
        nie powinno sie praktycznie nic nie robic ale zeby nie wyjść z wprawy mozna
        sobie tak jak ja to nazywam podskubywac rózne instrumenty z podstwowym warunkiem
        gram ale z gory okreslone dwa warunki ,poziom akceptacji strat i oczywiscie do
        łózka ide z żoną a nie z akcjami.Osobiście tez jak na razie nie stawiam na
        konkretny ruch indeksu,dlaczego?bo zdaje sobie sprawe ,ze kolejna jazda w dól
        powinna być długa i wyczerpująca a jakos trudno mi w to uwierzyc po tej
        pierwszej fali gwałtownej i tak mizernej jak na razie fali korygujacej.
        Przeciez kolejna fala spadkowa z małymi ząbkami albo nie powinna byc dłuższa jak
        ta pierwsza która była tez nie mała,chyba cos koło 600 puntów na wig2.Wydaje mi
        sie to jednak troche za wcześnie jak na jazde wiekszą niz 600 puntów.
        Jedno co zauwazyłem jak na razie to indeksy wig i wig20 od wczoraj notują nowe
        minima cenowe na wykresach tygodniowych.Oczywiscie dla tych wykresów to jak na
        razie są to linie pisane ołowkiem bo wiadomo ,ze dla tych wykresów linie kresli
        się w piątek.Ale jak nie zdążą sie do piątku podnieś to kto wie,jak na razie są
        nowe minima.
        Fular1 a co do ciebie piszesz ze 30 punktów w kierunku przeciwnym i pikawa ma
        problemy ,a co powiesz z 50 puntów i rano wiesz ze bedzie zle rynek otwiera się
        z 60,70 punktówą luką więc masz kolejne krople na serce i nim zdązysz złapac
        odpowiednią ilośc tlenu zeby podtrzymac pikawe w odpowiednim rytmie to zauwazasz
        ze rynek gna z prędkością i wielkoscią najnowszego Boinga,oczywiscie nie po
        twojej myśli i w tym momencie zaciskasz zęby i cedzisz sprzedam i odwróce
        kierunek.Jak pomyslałeś tak zrobiłeś siadasz w fotelu i co widzisz seja na
        akcjach otwiera się nie najgorzej,yes będzie dobrze krzyczą ,ale niestety znowu
        nie dla ciebie.Powiem ci tylko tyle ze takich sytuacji tez jest duzo na
        parkiecie.Widziałem tez osobiscie takiego pechowca-kolegi którymu jednego dnia
        nie szło i trafiał idealnie ,za kazdym razem jak zmieniał pozycje to mozna by
        rzec sterował rynkiem ,gdyz w tym samym momencie rynek robił to samo ,tez
        zmieniał kierunek tyle,ze przeciwnie do jego jazdy.Jak juz 3 razy objechał te
        rondo na wstecznym biegu wyprowadzilismy go z biura na spacer do pobliskiego parku
        • imafreak Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 18:50
          Heh, no właśnie tu o to chodzi, żeby uniknąć takich sytuacji jak -50 punktów w
          plecy, a potem po luce jeszcze więcej. Wszystko to kwestia odpowiednich stopów -
          powinny być one dopasowane nie tylko do kapitału, ale do psychiki człowieka -
          w momencie gdy wchodzę po jakiejś przerwie na rynek -50 punktów dla mnie jest
          nie do zaakceptowania, dopiero gdy powiększam zyskowną pozycję jestem w stanie
          coś takiego znieść (no i muszę mieć naprawdę solidne podstawy wynikające z
          analizy do tego). W przypadku kontraktów zarządzanie ryzykiem, kapitałem i
          przede wszystkim nerwami to przecież podstawa.
          • eliot33 Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 19:08
            Przepraszam moze tu wprowadziłem kogoś w błąd ja oczywiscie opisywałem zdarzenia
            w czasach ,w kórych o stopach mozna było tylko pomarzyć a zlecenia mozna było
            składać albo telefonicznie z domu albo ustnie(czyli pisemnie,pisało się pózniej)
            bezposrednio na sali dogrywek,notowań ciągłych.Nie tak znowu bardzo odległych
            ,ale jednak to juz historia
            • imafreak Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 19:46
              Ups, faktycznie, troche sie zapedzilem :D. Fakt, dla mnie to są zamierzchłe
              czasy, jeszcze mnie na świecie (giełdowym) wtedy nie było :).
              • fular1 Re: No i konsolidacja? 07.06.06, 19:53
                popracuje nad psychąąąąą. powiem szczerze ze jeszcze mi duzo trzeba :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka