elamigo1
28.11.06, 21:44
Marszałek byłby dumny a filmy z dobrym zakończeniem sprzedają się lepiej,
choćby niewiem jak było nieprawdopodobne. Ciemne chmury, chwile strachu ale
nasi zawsze wygrywają. To ludzie kupują. Kupili również lądowanie marsjan na
ziemi jak im w radio Wellsa poczytali.
Jak to wczoraj sugerowałem, rynek postanowił dyskonować każde z danych osobno.
Nie boję się tego napisać: każde z nich mogło wywołać panikę. Były złe lub
bardzo złe. Ale amerykanie mają zdolność wypatrzenia dobrych stron w
absolutnie każdej wiadomości, a jak już nie mogą nic znaleźć to je po prostu
ignorują. Zachowanie typowe dla hossy. Jej zatrzymanie wymaga czasu a nie logiki.
____________________________
1. zamówienia na dobra przemysłowe znacznie poniżej już zaniżonych oczekiwań-
dużego spadku można się było spodziewać po wpływie na poprzedni wynik jaki
miał głóenie jeden producent - boeing którego zamówiena wzrosły wówczas o
jakieś 200%. Zresztą dzisiaj również rośnie. Znamienne jest że spadają również
zamówienia na dobra inne niż transportowe. Te nie były zawyżone przez
jednorazowy wybryk. Szefowie spodziewają się mniejszego popytu...
2. Indeks zaufania - mierzony przecież za poprzeni okres (szczyt nastrojów
hossowych na rynku) skromnie odzwierciedlił optymizm który wygenerował hossę.
Czyli wcale. Powinien zostać uznany za nie wliczony w ceny spółek - nie
dzisiaj. Był za to argumentem za wzrostami. Ten wskaźnik - miara optymizmu -
znów spadł - mimo że większość ananlityków spodziewała się stabilizacji lub
odbicia. No ale wzrosty kursów.
3. Można było oczekiwać, że każda wypowiedź głosującego przedstawiciela fed,
sugerująca potencjalne podwyżski stóp procentowych wywoła panikę na rynku
oczekującym ich obniżek. Nic z tego. Nawet jeśli o pobycie wskaźników
inflacyjnych na zbyt wysokim poziomie mówi nie tylko przewodniczący ale i inny
członek szacownego gremium. Prócz tego Bernanke powiedzał że tempo wzrostuPKB
spada i inflacja też, choć mało. Tak naprawdę to nawet nie powiedział że
inflacja spadnie tylko użył słowa "expect-oczekuje" Powiedział również że
dzisiaj jest wtorek, co rynki przyjęły z nieukrywanym entuzjazmem całkowicie
ignorując to, że tym samym zasugerował że inwestorzy amerykańscy nie UMIOM
czytać. Widocznie w ich charakterze leży przyjmowanie prawdy jaka jest,
najlepiej z telewizji, bo z drukowaną sobie nie radzą. Poza tym powtórzył to
samo co powtarza od jakiegoś czasu - tyle, że dał do zrozumienia że trzeba
będzie obniżyć prognozę PKB a poziom inflacji nie wyklucza dalszych podwyżek.
Opisy jego wypowiedzi ciut się różnią w różnych serwisach I są aktualizowane
by odpowiadały temu co się dzieje na indeksach (- sprawdźcie pierwsze
relacje-misie i końcowe, bycze:-)
4. ceny nieruchomości po (raz pierwszy w historii tego wskaźnika!!!) spadły
trzeci raz z rzędu. Na dodatek ilość niesprzedanych mieszkań szukająca nabywcy
kolejny raz wzrosła! Z kolei 0,5% wzrost sprzedaży okupiony był aż 3,5%
spadkiem ceny. Jak zobaczyłem reakcję na tę informację sąsiad akurat puścił
swoje 200 watowe kolumny "Don't worry be happy, NOW!" - uznałem że pasuje i
nawet nie poszedłem wyłączyć prądu w całym bloku, jak zwykle.
5. Jen ustabilizował się na wysokim poziomie względem dolara. Euro nadal
rośnie. Ropa drożeje. Rynki amerykańskie nie zamierzają dziś przyjmować do
wiadomości żadnych złych wiadomości. Stopień ich dyskontowania jest żaden.
Całkowite oderwanie cen akcji od danych wskazuje na to, że coraz częściej
będzie się używało określenia bąbel spekulacyjny na to co się dzieje w usa.
Zachowanie tamtego rynku traci jakąkolwiek logikę. Kolejny raz współczuję
analitykom. Co tu analizować? Ile razy można używać słowa "pomimo" "na
przekór" "zaskakująco"(danych,ropy, dolara, etc). Waparcie daje bernanke - ale
są to dokładnie takie same słowa jakby były nagrane latem. A może są a
Bernanke razem z Castro bawi się w KOrei pn.?
______Co do naszego rynku - PL__________
Kolejny Cud nad Wisłą. Zaczynam się przyzwyczajać. Lekkie drgnięcie w europie
i nasza jazda prawie na plusy. Ktoś speniał i zaczął sypać na fiksingu, psując
ciutkę wrażenie. Pewnie dostanie OPR od kolegów. Lub mu jego spółki przecenią.
Sam fisingowy obrót równoważył jazdę do góry -?
No i jeszcze dziwnym trafem caib daje rekomendację dokładnie w nomencie gdy
spadające ceny miedzi i notowania za ocealnem sugerują raczej pozbywanie się
akcjiKGHM. Czy zauważyliście jak często rekomendacje dawane są w najbardziej
odpowiednich momentach. haha. Szeroki rynek miał mniejsze szanse na wzrosty.
Po ilości spółek rosnących do spadających widać było ciągnięcie na siłę wig20
dla dobrego wrażenia i tytułów w prasie. Widocznie ilość wpłacających kasę do
funduszy słabnie. W końcu za chwilę jest koniec miesiąca...
Po takim zachowaniu naszej kawalerii trudno jest zgadywać co jutro. Po takiej
słabej reakcji usa na dane stawiam na lukę otwarcia i przebijanie oporów zanim
dotrą do nas kolejne dane z usa. Przestałem wierzyć że potrafią zatrzymać
pochód byków za oceanem - więc i naszym się udzieli.
To jest rynek na długie pozycje - dopóki Grupy Trzymające Indeksy nie
przekonają wystarczającej ilości leszczy takich jak ja że nie ma co z nimi
dyskutować tylko grać na wzrosty. Wówczas - wyleszczują wszystkich dookoła,
sami zostając ze śmietanką a nam zostawiając fusy. Kto odgadnie moment na czas
- wypasiony załapie się na ostatni prom do bezpiecznej krainy lokat bankowych.
ALe rozkład jazdy schowała GTI.
To nie rynek - tylko TEATR, drobni inwestorzy zapłacą za bilety a reżyser
zganie największą kasę, choć finał spektaklu może rozczarować i pozostawić
niesmak na długo.
elAmigo.
ps: publikuję posta wcześniej - widzę kolene wybicie na DJI. Czy w tym świetle
jutrzejsze dane moga cokolwiek zmienić? Choćby były fatalne (przecież bernanke
uprzedził że zwalnia PKB i housing też) to reakcja może być tylko jedna. Chyba
muszę odpocząć od szukania logiki w tym wszystkim,
KOOOOORRBAAA WWWWW GÓÓÓÓÓRRRĘ. Jutro sobie kupię 34nfi i elektrim na dokładkę.
Podpowiedzcie co teraz jest najbardziej gorącym papierem prócz Velveta w klopie?