tycho99
27.01.08, 00:53
Witam. Zauważyłem, że od czasu do czasu w dyskusjach o tym czy warto sprzedawać walory gdy giełda idzie w dół pojawia się następujący argument, który w uproszczeniu brzmi:
"Jeśli coś spadło o 50% to aby wróciło do poprzedniego poziomu musi wzrosnąć o 100%"
Czyli sugeruje się w ten sposób, że odrobienie strat musi trwać dłużej niż ich powstanie. Z matematycznego punktu widzenia jest to BŁĄD. Można udowodnić drogą rachunku różniczkowego, że jeśli średnie dzienne spadki podczas bessy są równe średnim wzrostom w czasie hossy, to odrobienie strat nastąpi tak samo szybko jak ich powstanie. Piszę to po to, by ludzie nie wyciągali błędnych wniosków.
Dziękuję.