man_sapiens
09.11.09, 15:10
ten jest godzien podziwu za upór i zamykanie się na fakty.
Na miejscu zbrodni? wypadku? nie byli cywile ani półamatorzy z jakiegoś
wiejskiego posterunku policji, ale najwyższej klasy specjaliści z elitarnej
służby policyjnej - ABW. Pomimo tego praktycznie wszystkie potencjalne dowody
zostały albo zniszczone albo zatarte.
Link
"Prokurator z kilkudziesięcioletnim stażem nie może się nadziwić, że w
jednym śledztwo mogło się nagromadzić aż tyle dowodów nienadających się do
wykorzystania. - Arcydziwny zbieg okoliczności - mówi. - Mnie się zapala
czerwone światełko. Czy to celowe działanie, czy tylko głupota?"
"Prok. Sławnikowski: - Biegli na podstawie dowodów i swoich ekspertyz nie
potrafili precyzyjnie zrekonstruować przebiegu wypadków. Np. gdzie była
funkcjonariuszka w momencie strzału, a jeżeli była w łazience, to w jakiej
pozycji w stosunku do Blidy - przodem, tyłem czy bokiem. Więc ja musiałem
przyjąć wersję funkcjonariuszki, że stała blisko Blidy i że się z nią nie
szarpała."
"na rewolwerze Blidy nie było żadnych odcisków palców"..."Ktoś musiał je
zetrzeć - mówi nam podinspektor Marek Gorzkowski, policjant z ponad 20-letnim
stażem kryminalnym."
"Proch, ołów ze spłonki, nitki, włos, zatarte odciski na rewolwerze, zadeptane
ślady butów - to silne poszlaki, że strzał mógł paść w wyniku szamotaniny
Blidy z funkcjonariuszką - podsumowuje nasz rozmówca. - Jeśliby tak było, to
funkcjonariusze mogli wpaść w panikę i starali się zatrzeć ślady tego, co się
naprawdę wydarzyło."
"Dlaczego kula przeszyła ciało Blidy pod takim kątem, jakby była posłanka
miała nienaturalnie wykręconą rękę?"
Obyśmy doczekali się prawdy w tym śledztwie.