basia.basia
05.06.04, 12:09
dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/06.05/Magazyn/0801/0801.html
Na zachętę:):
"Początkowo, gdzieś tak od początku XVII wieku, termin ten miał konotację
zdecydowanie społeczną. Chamem nazywano tego, kto nie był u r o d z o n y m,
czyli szlachcicem, przede wszystkim jednak pochodził z warstwy chłopskiej.
(...)
Prawdę mówiąc, automatyczne łączenie chłopskości z chamstwem trwało
nieprzerwanie przez czterysta lat, do czasów najnowszych. Co
najdziwniejsze, "chamów" nisko cenili ludzie w rzeczywistości o wiele mniej
od nich wartościowi. Tytułowy "Cham" z powieści Elizy Orzeszkowej prezentuje
się wyjątkowo szlachetnie i godnie w konfrontacji z przedmiotem swych
zainteresowań - panną służącą, głupią i zepsutą obcowaniem z "wyższą sferą".
(...)
Boziewicz robił jednak wyjątek dla źle urodzonych i niewykształconych, była
nim wysoka pozycja w świecie polityki. Dlatego autor kodeksu wyraźnie
stwierdza, że włościanin-poseł po czterech klasach szkółki elementarnej może,
a nawet musi, stawać do pojedynku.
W myśl tej definicji Wincenty Witos, chłop z Wierzchosławic, był równie
dobrym dżentelmenem jak hrabia Potocki z Łańcuta - posłował wszak i do
austriackiego parlamentu, i do polskiego Sejmu, nie wspominając o trzykrotnym
premierowaniu. Mówimy, oczywiście, o formalnych walorach wójta z
Wierzchosławic, bo osobiście prezentował się świetnie, a jego kilkutomowe
zapiski (nie wiadomo dlaczego przez lata dostępne tylko w paryskim wydaniu)
wydają się zdradzać nie tylko inteligencję i kulturę, ale także talent
literacki.
(...)
Od pewnego czasu - mimo ciągle żywych drobnomieszczańskich i antychłopskich
fumów - chamstwo coraz mniej kojarzymy z pozycją społeczną, bardziej
natomiast z indywidualnym sposobem bycia lub z obyczajami subkultur. Mówiąc
inaczej - łacno można zostać uznanym za chama, chlubiąc się uniwersyteckim
wykształceniem i grubym portfelem, chociaż za chamów częściej uznajemy ludzi
prostych i biednych.
Ekranowym uosobieniem chamstwa są niewątpliwie Kiepscy, telewizyjna rodzina z
Wrocławia. Bezrobotny (bo - jak mawia - dla ludzi z jego wykształceniem nie
ma w tym kraju pracy) Ferdek i jego syn Waldemar dla przeciętnego telewidza
reprezentują chamstwo w najczystszej postaci. Piwo - czyli browara - piją
wprost z puszek, łażą w straszliwych, obwisłych portkach, używają samoswojego
języka, który nie jest gwarą (bo gwara nie stanowi bynajmniej symptomu
chamstwa), ale wykoślawioną polszczyzną. Obaj panowie babkę Kiepską, przykutą
do wózka bigotkę, traktują jak psy dziada w ciemnej ulicy. Panie Kiepskie,
Halinka, salowa, i Mariolka, chyba uczennica - to odrębna sprawa, bowiem, jak
wiemy od Balzaka i starego kpiarza Shaw, kobiety nigdy do końca nie ulegają
chamstwu, a przynajmniej są gotowe - i przede wszystkim zdolne - do
radykalnej odmiany swych obyczajów.
(...)
Jednak Kiepscy - to fikcja, z Kiepskimi trudno się utożsamiać. Rozlazły,
opity piwem Ferdek nigdy nie będzie idolem, natomiast idolami mogą się stać -
o ile już się nie stały - inne postacie telewizyjne, na przykład Maleńczuk i
Wojewódzki.
W ich przypadku mamy do czynienia z chamstwem programowym, chamstwem
świadomym, polegającym nie tylko na języku, którego do niedawna nie używało
się w przyzwoitym towarzystwie, ale także na brutalnym traktowaniu
interlokutorów.
(...)
Wszystkie zasady obowiązujące niegdyś dżentelmena (czyli grzecznego
człowieka) znane są już tylko nielicznym, a przez jeszcze mniej licznych
stosowane na co dzień. Szkoda, i to nie tylko dlatego, że przyjemnie mieć do
czynienia z dobrze wychowanymi ludźmi. Savoir-vivre - chociaż był
skomplikowany - ułatwiał życie, także na jego codziennym, banalnym poziomie.
Regulował zachowania, czyniąc w ten sposób świat bardziej przewidywalnym i
czytelnym.
Jednak chamstwo można rozumieć także w inny, głębszy sposób, jest nim bowiem
także - a może przede wszystkim - nieliczenie się z ludźmi, z ich obyczajami,
wrażliwością, oczekiwaniami.
Prawdziwe chamstwo płynie z arogancji, z chęci zademonstrowania swej
przewagi. A jeżeli do tak rozumianego chamstwa dodamy jeszcze chamstwo w
wąskim jego znaczeniu, czyli brak dobrych manier - otrzymamy prawdziwy horror.
(...)
Mówiąc najkrócej - współczesne chamstwo wymyka się próbom zdefiniowania i
trudno je przypisać określonym obszarom społeczeństwa. Więcej - ponieważ,
jako się rzekło, schamieliśmy wszyscy, straciliśmy miarkę do mierzenia
chamstwa i skłonni jesteśmy przypisywać je tym, którzy w jakiś sposób są od
nas odmienni. Prawdę mówiąc - nic to nowego..."