wkkr
04.01.12, 18:58
Z początkiem roku w życie weszło nowe prawo geologiczne w raz z rozporządzeniami.
Jeśli chodzi o prawo to jeszcze da się ścierpieć choć parę kwiatków jest.
Natomiast to co Ministerstwo Środowiska zrobiło w rozporządzeniu dotyczącym dokumentacji geologiczno-inżynierskich i hydrogeologicznych ro jest sabotaż gospodarczy.
W rozporządzeniu tym jest wymieniony szereg załączników graficznych jakie powinny znaleźć się w dokumentacji. Jest to dość długa lista. Kiedyś lista ta była poprzedzona zwrotem
"w zależności od potrzeb"
i to pozwalało skroić dokumentację na miarę potrzeb klienta (przeważnie projektanta danego obiektu) bez generowania zbędnych kosztów (wykonanie każdego załącznika to realny koszt - mapy nie biorą się z powietrza, trzeba wykonać określone badania, dokonać ich analizy a następnie obrobić to graficznie).
W nowym rozporządzeniu ten magiczny zwrot zniknął. Oznacza to ze każda dokumentacja geologiczno-inżynierska będzie musiała zawierać wszystkie elementy wymienione w rozporządzeniu bez względu na to czy klient je potrzebuje czy nie.
No i zaczyna się jazda.
Kiedyś robiłem dokumentację geol-inż dla dwóch otworów o głębokości 3 m (wynikało to z idiotycznych uchwał miejskich - normalnie zrobilibyśmy zwykła geotechnikę i nikt by sobie głowy nie zawracał). Wtedy nawet przekrojów nie zrobiłem (naprawdę nie było z czego) i dokumentacja została przyjęta. Dzis musiał by wykonać przekrój i ponad 10 map tenatycznych. Po za tym by to zrobić musiałbym zwiększyć zakres badań o kilkaset procent. A klient naprawdę potrzebował tylko dwie dziury do 3 m.