Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie podoba się nam III RP?

30.06.04, 13:09
Postanowiłam przypomnieć (albo zapoznać tych, którzy nie znają)
diagnozę Gustawa Herlinga-Grudzińskiego stanu III RP, którą pod
nazwą "Dekalog" zamieścił w swoim "Dzienniku pisanym nocą" pod
datą 4 grudnia 1995 pod wpływem wieści o wyborze Kwaśniewskiego
na prezydenta. Robię to dlatego, że okazuje się bardzo aktualna
również dzisiaj a wtedy wzbudziła dyskusję w rzepie, gdzie wiele
znanych osób pisało na temat zaproponowany przez redakcję:
"Dekalog życia publicznego". Niestety były to "pobożne życzenia",
wnioski nie zostały wyciągnięte a psucie państwa nabrało
przyśpieszenia:(
Obserwuj wątek
    • basia.basia Neapol, 4 grudnia 1995 30.06.04, 13:10
      Neapol, 4 grudnia 1995

      Po wprowadzeniu stanu wojennego, a dokłądniej mówiąc po „golpe” generała
      Jaruzelskiego, wpisałem w dzienniku: „Maisons-Laffite, 13 grudnia 1981. Ani
      słowa. Prócz daty, ani słowa”.
      Przez chwilę miałem ochotę wpisać coś podobnego natychmiast po wiadomości o
      wyborze Kwasniewskiego. W pewnym sensie byłoby to nawet logiczne. Stan wojenny
      miał dwoje dzieci. Njpierw Okrągły Stół i wszystko, co nastapiło po nim:
      czerwiec 1989, upadek komunizmu. Niedługo to trwało, wszytkiego sześć lat,
      dzicko zachorowało ciężko we wrzesniu 1993 i umarło w listopadzie 1995. A teraz
      cesarskie cięcie i drugie dziecko: na pięcć lat były aparatczyk i minister
      komuniztyczny w Belwederze lub Pałacu Namiestnikowskim. Naturalnie nie grozi
      powrót komunizmu, dawni towarzysze zbyt zasmakowali w „socjaldemokratycznych”
      urokach kapitalizmu. Ale grożą inne rzeczy, nie mniej poważne od mało realnej
      recydywy. Kwaśniewski
      postkomunista? Skądże! „Socjaldemokrata” od urodzenia. Mleczny brat
      Gonzalesa. „Nigdy
      nie byłem aktywistą byłej partii ani członkiem aparatu”. Tu już nie wytrzymuje
      nerwowo łągodny z usposobienia, wyrozumiały, zawsze otwarty „Tygodnik
      Powszechny”: „To zdanie wypowiedział były minister w rzdach Rakowskiego i
      Messnera”
      (...)
      A na pożegnanie wolno mi chyba ułożyć, zamykając w formie konkluzji ostatnie
      polityczne zapisy „Dziennika pisanego nocą”, mój prywatny „Dekalog 1989-1995”,
      dekalog głupstw, błędów, grzechów, jak kto woli. Poprzedzony prologiem,
      zaczerpniętym z listu mojego warszawskiego przyjaciela, Włodzimierza
      Boleckiego, którego oceny i poglądy są tak bliskie moim, że w spojrzeniu na
      polską rzeczywistość stanowimy od lat osobliwą parę syjamskich braci. I
      zakończony krótkim epilogiem.
      • basia.basia Prolog 30.06.04, 13:11
        Prolog

        „I tak oto, 19 listopada, wielkie dzieło Adama Michnika zakończyło się
        historycznym sukcesem. Trudno mi powiedzieć, kiedy się zaczęło i w czym
        początki, albowiem zobaczyłem Michnika „w akcji” dość późno. Było to wiosną
        1989, tuż po Okrągłym Stole, gdy objeżdżał całą Polskę w glorii niezłomnego
        więźnia komunistów i arcy fwechtmistrza polityki polskiej. Wtedy właśnie
        Michnik obwoził po kraju swego prywatnego pomazańca, występował z nim
        publicznie w aulach uniwersyteckich i dyskutował z nim – na oczach zdumionych
        słuchaczy – jako z tym, z kim on, A.M., chce budować nową niekomunistyczną
        Polskę. Tym pomazańcem był dobrze w Polsce znany młody aparatczyk, symbol
        pezetpeerowskiego oportunizmu, Aleksander Kwasniewski. Był wówczas ministrem
        sportu w rządzie rakowskiego, dobrze znanym z buty i pyszałkowatości oraz z
        cynizmu i bezwzględności, gdy na początku lat osiemdziesiątych weryfikował w
        imieniu WRON-y dziennikarzy. Czyli wyrzucał z parcy ludzi przyzwoitych. Ale w
        1989 roku dla Michnika był już „Olkiem”. Przez następne miesiące Michnik, już
        na łamach „Gazety Wyborczej” , obwieszczał, że przyszłość Polski zalezy
        wyłącznie od porozumienia „Światłych” komunistów (Rakowski + Jaruzelski)
        i „zdrowego” nurtu „Solidarności”, czyli ekipy okrągłostołowej. To już wtedy
        zaczęła się ta moralna erozja, której jedynym celem było zatarcie granicy
        między PRL a RP, partyjnymi aparatczykami a ludźmi nienawidzącymi PZPR, między
        PZPR a „Solidarnością”. W pewnym sensie ojcem wyborczego hasła
        Kwasniewskiego ( „Wspólna Polska”) jest osobiście Michnik,
        który o tę wspólną Polskę z komunistami walczył zaciekle od Okrągłego Stołu...
        Rzecz jasna, to nie Michnik wybrał Kwaśniewskiego, lecz przeszło połowa
        biorących udział w wyborach Polaków. I to oni są problemem. Moja teza jest
        następująca: mniej więcej 20-25% to żelazna gwardia komunistów, ci którzy w
        każdych warunkach będą na nich głosować. Reszta to ludzie, którym tak bardzo
        obrzydł Wałęsa (i wszystko, co sobą reprezentuje ), że woleli głosować na
        kogokolwiek, byle nie na niego, na „Solidarność” i na Kościół księdza
        Jankowskiego”.
        • basia.basia Dekalog 30.06.04, 13:12
          Dekalog

          1.
          Tadeusz Mazowiecki, pierwszy powojenny premier poslki, słusznie za to
          szanowany, pozostanie już na zawsze wynalazcą nieszczęsnej „grubej kreski”.
          Twierdzi, że został źle zrozumiany, ale jeśli społęczeństwo nie zrozumiało
          swego premiera, to winny jest kto? Oczywiście premier. Odkreślił przeszłość,
          uniemożliwił konieczną lustrację i dekomuniazację, przyczynił się do Zamazania.
          Ten inauguracyjny ciężki grzech będzie mu przez historię policzony obok
          licznych zasług.

          2.
          Zamazanie było, rzecz jasna, owocem Okrągłego Stołu. Nie kwestionuje się
          potrzeby Okrągłego Stołu jako instrumentu zapobieżenia przelewowi krwi, ale z
          normalnej procedury pertraktacji, stał się szybko orgią obłąpek,
          atmosfery „kochajmy się” czy „Polak z Polakiem”, słowem, wprowadził właśnie owo
          Zamazanie, które było upragnionym przez komunistów obaleniem nieodzownej
          Cezury i natychmiast postawiło stronę solidarnościową w roli półpetentów,
          drżących ze strachu, by impreza nie została „zapeszona”. Taki mechanizm był dla
          komunistów drogocenną zdobyczą.

          3.
          Pogrzebawszy z punktu niemal dekomunizację i lustrację w skromnych chociażby
          wymiarach czeskich, sprowokowano chcąc nie chcąc spóźnioną czkawkę w postaci
          groteskowej „nocy teczek, kótra skompromitowała samę cezury i rozliczeń.

          4.
          Głównym rezultatem euforii Okrągłego Stołu było obranie pierwszym prezydentem
          RP generała Jaruzelskiego, archtekta stanu wojennego. Zachowanie
          się „Solidarności”, która w praktyce przyczyniła się do tego wyboru, wykopało
          jej grób. Zaczyna ostatnio wygrzebywać się z niego i zmartwychwstawać, może
          dzięki częstym wizytom Krzaklewskiego w Rzymie. Ale swój wielki moment
          historyczny „Solidarność” roztrwoniła bezpowrotnie.

          5.
          W maju 1989 usiłowałem przekonać Geremka i Michnika (w Rzymie i w Cortonie), że
          Wałęsa nie nadaje się na prezydenta RP mimo ogromnych zasług w heroicznym
          okresie „Solidarności”. Słuchali mnie, jakbym był świętokradcą i bluźniercą,
          licząc naturalnie na to, że „elita” będzie wyłącznym inspiratorem i
          pilotem „przywódcy robotniczego z krwi i kości”. Rzekoma „marionetka” wypięła
          się szybko na tych, któ®zy zamierzali pociągać ją za sznurki. Kadencja Wałęsy
          byłą fatalna, obniżyłą znaczenie urzędu prezydenckiego, zamieniła życie
          polityczne w Trzeciej RP w mecz sportowy czy zawody bokserskie.

          6.
          Pierwotne Zamazanie utorowało postkomunistom drogę do odbudowy i odmrożenia
          swojego organizacyjnego i finansowego kapitału. Stopniowa i, jak się zdaje,
          niuchronna degrengolada opetanych stronnictw prawicowych, centrowych
          (wykołowana Unia Wolności) i lewicowych (niezdarna Unia Pracy, komiczna PPS)
          przygotowała (wraz z prezydentem RP kulejącym na „lewą nogę”) grunt pod suces
          wyborczy postkomunistów i postludowców we wrześniu 1993.

          7.
          „Bratanie się” obu stron (śmieszność bruderszaftu” Michnika z Jaruzelskim)
          pogłębiło dodatkowo proces Zamazywania. Napisałem kiedyś, że dożyjemy być może
          chwili wręczneia bułąwy marszałkowskiej Jaruzelskiemu przez Kwaśniewskiego.
          Wielu czytelników zaśmiało się, jakby chodziło o neizły dowcip, teraz usmiech
          zamrł im na ustach.

          8.
          Formuła „alternance democratique”, uzyta przez niektórych po wyborach z 1993
          roku (np. Krzysztofa Pomiana w „Kulturze”), uzzyniła implicite przełom roku
          1989 nie upadkiem jednego ustroju i nadejściem innego (jak po upadku faszyzmu
          we Włoszech), lecz zmaganiem się dwóch politycznych stronnictw, na podobieństwo
          walki konserwatystó z labourzystami w Anglii. W roku 1993 wygrali nasi
          domorośli „labourzyści” z „polskim Gonzalesem”, czyli Kwaśniewskim, na
          czele. „Polski Gonzales”, nie czując bezwstydu tego aktu, „przeprosił” rodakó
          za niegodziwości poprzedniego ustroju. Aleksander Smolar, doradca polityczny
          Unii Wolności, nagrodził „pzrepraszam” Kwaśniewskiego gromkimi oklaskami.

          9.
          Za „Manifest postkomunistyczny” Michnika i Cimoszewicza powinie autorom
          podziękować elekt 1995; równocześnie przegrany żałośnie Kuroń powinien kierować
          gorzkie żale do swego przyjaciela z KOR.
          Jest niedorzecznością zalecać autebtyczną przemianę polityczną typu
          Cimoszewicza czy Kwaśniewskiego, traktując ją jako rękojmię, jako swego rodzaju
          zabezpieczenie. Jeżel istotnie stali się „socjaldemokratami” (w co, nawiasem
          mówiąc, nie wierzę), to tak czy owak są w niewoli „twardego” elektoratu
          komunistycznego, armii ptowincjonalnych apoaratczyków (Szmaciaków czy
          bohaterów „Cydownej meliny” Orłosia); nie mogą w swojej przemianie posunąć się
          za daleko, bez ryzyka (parafrazując Irzykowskiego) buntu korzeni pzreciw
          kwaitom. „Twardy” elektorat komunistyczny na prowincji nie zamierza (w duchu)
          za nic „pzrepraszać”. Przystaje w milzceniu na „przepraszam” Kwaśniewskiego,
          uważając ten gest za użyteczną zagrywkę taktyczną, potzrzebną w polowaniu na
          głosy w obozie „reakcji”.

          10.
          W turyńskim dzienniku „La Stampa” ukazał się wywiad Gawrońskiego z
          Kwaśniewskim.
          W pewnej chwili Kwaśniewski
          Powołał się z nie ukrywaną satysfakcją na zdanie Jerzego Giedroycia,
          że „wszyscy Polacy są teraz postkomunistami”” I dorzucił: „Zgadzam się z nim
          całkowicie”.
          Małe kłamstewko elekta zostanie sprostowane przez Giedroycia w grudniowym
          numerze „Kultury”. Zdaje się, że to Freud przypisywał kłamczuchom pociąg do
          snów na jawie. O czym śnił i pewnie śni jeszcze Kwaśniewski? O pzrewodzeniu
          narodowi złożonemu z blisko czterdziestu milionów Kwaśniewskich. Niebezpiecznie
          rojenia senne, znane z historii naszego stulecia.
          • basia.basia Epilog 30.06.04, 13:13
            Epilog

            Łatwo zrozumieć, dlaczgo Kwasniewski natarczywie, obsesyjnie odwraca się od
            pzreszłości, a zwraca cały ku przyszłości.
            George Santayana, wzywający do uczenia się z doświadczeń przeszłości: „Ci,
            którzy nie pamiętają i nie chcą pamiętać o przeszłości, są skazani na jej
            powtarzanie”. O tym nie powinna zapominać druga częśc elektoratu
            Kwaśniewskiego, ta która z takich czy innych powodów przyłączyłą się do
            postkomunistów.

            Dopisane 10 grudnia

            Co powiedziawszy, podtrzymując mój Dekalog, stoję mocno na stanowisku, że wyb®ó
            Kwasniewskiego jest prawomocny. Wszelkie próby podważania go, i sprowokowania
            nowych wyborów, narażają na niebezpieczeństwo nasze państwo, naszą młodą
            nuiepodległość, prowadzą w prostej linii do rokołysania nastrojów, wywołując z
            pzreszłosci upiorny cień zabójstwa Narutowicza. W Londynie spotykałem się
            cześto z profesorem Stanisławem Strońskim, który w swojej „Warszawiance”
            rozhuśtał był niegdyś kampanię pzreciw Narutowiczowi pod hasłem: „Usunąć tę
            zawadę”. Powiedział mi któregoś dnia: „Ten gzrech nie będzie mi odpuszczony
            nawet na Sądzie Ostatecznym”.
            Walkę z obecną ptrezydenturą postkomunistyczną (ściślej, zo obecnym reżymemm
            postkomunistycznym, skoro cała władza znajduje się w rękach SLD) wolno według
            mnie wscząć zarz, lecz nasilić (wciąż w granicach prawa) dopiero w momencie
            wygasania kadencji Kwaśniewskiego.
          • Gość: t1s Re: Dekalog IP: *.acn.waw.pl 30.06.04, 13:42
            > 10.
            > W turyńskim dzienniku „La Stampa” ukazał się wywiad Gawrońskiego z
            > Kwaśniewskim.
            > W pewnej chwili Kwaśniewski
            > Powołał się z nie ukrywaną satysfakcją na zdanie Jerzego Giedroycia,
            > że „wszyscy Polacy są teraz postkomunistami”” I dorzucił: 
            > 222;Zgadzam się z nim
            > całkowicie”.
            > Małe kłamstewko elekta zostanie sprostowane przez Giedroycia w grudniowym
            > numerze „Kultury”. Zdaje się, że to Freud przypisywał kłamczuchom p
            > ociąg do
            > snów na jawie. O czym śnił i pewnie śni jeszcze Kwaśniewski? O pzrewodzeniu
            > narodowi złożonemu z blisko czterdziestu milionów Kwaśniewskich.
            Niebezpiecznie
            >
            > rojenia senne, znane z historii naszego stulecia.


            To teraz tow. Kwaśniewski mówi "wszyscy Komuniści bili się o niepodległość"
            • basia.basia Re: Dekalog 30.06.04, 13:54
              Gość portalu: t1s napisał(a):


              >
              > To teraz tow. Kwaśniewski mówi "wszyscy Komuniści bili się o niepodległość"

              To jest wynik tego Zamazania, o którym pisze H-G.
              Nie jest prawdą, co piszą niektórzy, że podziały na postkomunistów
              i resztę straciły już na znaczeniu. To się nigdy nie skończy, jeśli
              się z tym Zamazaniem porządku nie zrobi. I z takimi Kwaśniewskimi.
              H-G pisze, że Kwaśniewski chciałby, żeby Polska składała się z samych
              Kwaśniewskich. A Krasnodębski napisał, że Michnik chciałby, żeby
              Polska to była jedna wielka redakcja GW:)

              ps
              Nie ze wszytkim co pisze H-G się zgadzam, bo po latach widać, że
              i on uległ powszechnej histerii nt. groźby utworzenia w Polsce
              państwa kościelnego. Opierał się na wieściach docierających z Warszawy.
              Podobnie nie miał racji co do PC i Kaczyńskiego. Ale i w tym przypadku
              działała wszechobecna propaganda przeciw braciom. Zresztą nie znam jego
              ostatnich "Dzienników" i być może zdążył zweryfikować swoje sądy.
              • Gość: t1s Re: Dekalog IP: *.acn.waw.pl 30.06.04, 14:16
                basia.basia napisała:

                > Gość portalu: t1s napisał(a):
                >
                >
                > >
                > > To teraz tow. Kwaśniewski mówi "wszyscy Komuniści bili się o niepodległość
                > "
                >
                > To jest wynik tego Zamazania, o którym pisze H-G.

                Okrągłt stół. Komuniści z ulgą pozbywają się doprowadzonego już do bankructwa
                kraju. Jednocześnie zrzucona zostaje z nich odpowiedzialność za ten stan.
                Więcej, zachowują swoje aktywa, nie tracą wszstkich wpływów.
                I co? I stają się ludźmi honoru, którzy ustąpili w imię dobra narodu, nie
                dopuszczając do rozlewu krwi. To nie jest zamazanie, to pomieszanie z
                poplątaniem.



                > Nie jest prawdą, co piszą niektórzy, że podziały na postkomunistów
                > i resztę straciły już na znaczeniu. To się nigdy nie skończy, jeśli
                > się z tym Zamazaniem porządku nie zrobi. I z takimi Kwaśniewskimi.
                > H-G pisze, że Kwaśniewski chciałby, żeby Polska składała się z samych
                > Kwaśniewskich. A Krasnodębski napisał, że Michnik chciałby, żeby
                > Polska to była jedna wielka redakcja GW:)
                >
                > ps
                > Nie ze wszytkim co pisze H-G się zgadzam, bo po latach widać, że
                > i on uległ powszechnej histerii nt. groźby utworzenia w Polsce
                > państwa kościelnego. Opierał się na wieściach docierających z Warszawy.
                > Podobnie nie miał racji co do PC i Kaczyńskiego. Ale i w tym przypadku
                > działała wszechobecna propaganda przeciw braciom. Zresztą nie znam jego
                > ostatnich "Dzienników" i być może zdążył zweryfikować swoje sądy.



                • basia.basia Re: Dekalog 30.06.04, 14:32
                  Gość portalu: t1s napisał(a):

                  > basia.basia napisała:
                  >
                  > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                  > >
                  > >
                  > > >
                  > > > To teraz tow. Kwaśniewski mówi "wszyscy Komuniści bili się o niepodle
                  > głość
                  > > "
                  > >
                  > > To jest wynik tego Zamazania, o którym pisze H-G.
                  >
                  > Okrągłt stół. Komuniści z ulgą pozbywają się doprowadzonego już do bankructwa
                  > kraju. Jednocześnie zrzucona zostaje z nich odpowiedzialność za ten stan.
                  > Więcej, zachowują swoje aktywa, nie tracą wszstkich wpływów.
                  > I co? I stają się ludźmi honoru, którzy ustąpili w imię dobra narodu, nie
                  > dopuszczając do rozlewu krwi. To nie jest zamazanie, to pomieszanie z
                  > poplątaniem.
                  >

                  Powiem więcej, uważam to za oszustwo a w celu zamaskowania zrobiono
                  zamazanie i dorobiono do tego całą ideologię, do czego posłużono się
                  nawet Papieżem! Pouczający jest w tym względzie artykuł w rzepie, gdzie
                  ktoś (zapomniałam nazwiska) pisze o ks. Tischnerze i jego przyznaniu się
                  do winy w tej sprawie. Szkoda tylko, że sprostowanie (chodziło o przeinaczanie
                  słów papieża poprzez niedokładne cytowanie) nie było publiczne, bo tym
                  cytatem z upodobaniem posługiwał się Michnik walcząc zaciekle o wybaczenie
                  komunistom. Chodziło o rzekome stanowsiko Papieża, że miłosierdzie ma
                  działać przed sprawiedliwością z czego A.M. zrobił na dodatek "miłosierdzie
                  zamiast sprawiedliwości" a TP przyjął za podstawę swego stanowiska w sprawie
                  dekomunizacji.

                  • Gość: stąd Re: Dekalog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 15:26
                    basia.basia napisała:

                    > Powiem więcej, uważam to za oszustwo a w celu zamaskowania zrobiono
                    > zamazanie i dorobiono do tego całą ideologię, do czego posłużono się
                    > nawet Papieżem! Pouczający jest w tym względzie artykuł w rzepie, gdzie
                    > ktoś (zapomniałam nazwiska) pisze o ks. Tischnerze i jego przyznaniu się
                    > do winy w tej sprawie. Szkoda tylko, że sprostowanie (chodziło o przeinaczanie
                    > słów papieża poprzez niedokładne cytowanie) nie było publiczne, bo tym
                    > cytatem z upodobaniem posługiwał się Michnik walcząc zaciekle o wybaczenie
                    > komunistom. Chodziło o rzekome stanowsiko Papieża, że miłosierdzie ma
                    > działać przed sprawiedliwością z czego A.M. zrobił na dodatek "miłosierdzie
                    > zamiast sprawiedliwości" a TP przyjął za podstawę swego stanowiska w sprawie
                    > dekomunizacji.

                    Wg Michnika i jego ferajny miłosierdzie nie ma dotyczyć wszystkich ludzi.
                    Obowiązani do miłosierdzia są wszyscy poza nimi, a zwłaszcza chrześcijanie i
                    Polacy. Dla nich miłosierdzie powinno funkcjonować tylko w jednym kierunku. My
                    mamy za wszystko przebaczać, przepraszać i korzyć się. A oni łaskawie przyjmą
                    nasze ukorzenie albo i nie. Kaprys Pana.
                    Doskonałą ilustrację tej filozofii mieliśmy możność doświadczyć podczas
                    pogrzebu Kuronia. (Cytat z pamięci, ale sens został zachowany)

                    Jeden z mówców grzmiał: Nie wolno nam przebaczać tym, którzy wyrządzali krzywdy
                    osobom nam bliskim.
                    I zaraz dodał uzasadnienie: Bo nie wolno nam tego czynić w imieniu tych, którzy
                    już nie żyją.
                    Jest to typowa filozofia nienawiści, jakże charakterystyczna dla wielu tu
                    wypowiedzi.
                    • Gość: t1s Re: Dekalog IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.06.04, 19:41
                      A gdzie miłosierdzie Michnika, ktorego tyle ma dla komunistów, było gdy
                      niszczył swoich przeciwników, dawnych przyjaciół?
                      • basia.basia Re: Dekalog 30.06.04, 21:46
                        Gość portalu: t1s napisał(a):

                        > A gdzie miłosierdzie Michnika, ktorego tyle ma dla komunistów, było gdy
                        > niszczył swoich przeciwników, dawnych przyjaciół?

                        Macie rację. To jest "wybiórcze" miłosierdzie.
                  • Gość: t1s Re: Dekalog IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.06.04, 19:39
                    basia.basia napisała:

                    > Gość portalu: t1s napisał(a):
                    >
                    > > basia.basia napisała:
                    > >
                    > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                    > > >
                    > > >
                    > > > >
                    > > > > To teraz tow. Kwaśniewski mówi "wszyscy Komuniści bili się o nie
                    > podle
                    > > głość
                    > > > "
                    > > >
                    > > > To jest wynik tego Zamazania, o którym pisze H-G.
                    > >
                    > > Okrągłt stół. Komuniści z ulgą pozbywają się doprowadzonego już do bankruc
                    > twa
                    > > kraju. Jednocześnie zrzucona zostaje z nich odpowiedzialność za ten stan.
                    > > Więcej, zachowują swoje aktywa, nie tracą wszstkich wpływów.
                    > > I co? I stają się ludźmi honoru, którzy ustąpili w imię dobra narodu, nie
                    > > dopuszczając do rozlewu krwi. To nie jest zamazanie, to pomieszanie z
                    > > poplątaniem.
                    > >
                    >
                    > Powiem więcej, uważam to za oszustwo a w celu zamaskowania zrobiono
                    > zamazanie i dorobiono do tego całą ideologię, do czego posłużono się
                    > nawet Papieżem! Pouczający jest w tym względzie artykuł w rzepie, gdzie
                    > ktoś (zapomniałam nazwiska) pisze o ks. Tischnerze i jego przyznaniu się
                    > do winy w tej sprawie. Szkoda tylko, że sprostowanie (chodziło o przeinaczanie
                    > słów papieża poprzez niedokładne cytowanie) nie było publiczne, bo tym
                    > cytatem z upodobaniem posługiwał się Michnik walcząc zaciekle o wybaczenie
                    > komunistom. Chodziło o rzekome stanowsiko Papieża, że miłosierdzie ma
                    > działać przed sprawiedliwością z czego A.M. zrobił na dodatek "miłosierdzie
                    > zamiast sprawiedliwości" a TP przyjął za podstawę swego stanowiska w sprawie
                    > dekomunizacji.
                    >

                    "Część osób w odrażający sposób fraternizowała się z komunistami, piła mnóstwo
                    wódki, opowiadała tłuste dowcipy, przymilała się i poklepywała"
                    Tak opisywał to Kaczor.
                    • basia.basia Re: Dekalog 30.06.04, 22:02
                      Gość portalu: t1s napisał(a):

                      >
                      > "Część osób w odrażający sposób fraternizowała się z komunistami, piła
                      mnóstwo
                      > wódki, opowiadała tłuste dowcipy, przymilała się i poklepywała"
                      > Tak opisywał to Kaczor.

                      O tym jest też w "Między panem a plebanem":

                      "Żakowski: - "Myślę, że problem był poważniejszy. W całym procesie "Okrągłego
                      Stołu" dokonała się bardzo głęboka ewolucja na poziomie kilkusetosobowej elity.
                      Wiele dni negocjacji, wspólna stołówka, długie przerwy w kuluarach, razem
                      spędzane dni od świtu do póżnej nocy i - jednak - wspólne sukcesy w postaci
                      kolejnych ustaleń, a wreszcie ostatecznego porozumienia - to wszystko sprzyjało
                      dość daleko idącemu zbliżeniu. Natomiast kiedy ci sami, dość już
                      sfraternizowani ludzie stawali przed kamerami, spinali się i wytwarzali
                      wrażenie permanentnego starcia, konfrontacji, ledwie przełamywanego konfliktu.

                      A.M.: - Masz rację. Nawet była instrukcja Bronka, żebyśmy dramatyzowali
                      przekaz, żeby nie wyglądało na przesadną zgodę.

                      Ż. : - To oczywiste, bo przecież cały czas była jeszcze realna wizja porazki.
                      Ale przez to pogłębiał się rozdźwiek między elitą wykonującą skok w stronę
                      porozumienia z niedawnym wrogiem, a jej politycznym zapleczem, któremu chyba
                      nawet trochę strach było to powiedzieć.

                      A.M.: - Strachu nie było i my mówiliśmy dość otwartym tekstem, ale też jedno
                      się mówi, a drugie się słyszy.

                      Ż.: - W przekazie była obcość, kontradyktoryjność, przetargi i ustępstwa, a w
                      Pałacu Namiestnikowskim prawie zawsze panowała zaskakująco ciepła atmosfera.
                      Nawet tego wieczoru, kiedy Miodowicz jeszcze próbował zerwać podpisanie
                      ostatecznego porozumienia, po parogodzinnej przerwie Kiszczak stawiał wódkę
                      i kanapki. Z dnia na dzień coraz dalej postępowała powszechna fraternizacja.

                      A.M.: - Jednak nie taka powszechna, bo na przykład Jarek Kaczyński kwaśno
                      patrzył, kiedy sympatycznie rozmawiałem z Kiszczakiem, Kwaśniewskim, albo
                      Gdulą."
          • leszek.sopot Re: Dekalog 30.06.04, 14:40
            basia.basia napisała:
            ) Dekalog
            ) 1.
            ) Tadeusz Mazowiecki, pierwszy powojenny premier poslki, słusznie za to
            ) szanowany, pozostanie już na zawsze wynalazcą nieszczęsnej „grubej kreski
            ) ”.
            ) Twierdzi, że został źle zrozumiany, ale jeśli społęczeństwo nie zrozumiało
            ) swego premiera, to winny jest kto? Oczywiście premier. Odkreślił przeszłość,
            ) uniemożliwił konieczną lustrację i dekomuniazację,

            Kłamstwo - w jaki sposób Mazowiecki "uniemożliwił" lustrację i dekomunizację!!!
            Herling zgłupiał rzuca słowa na wiatr, cóż najwygodniej upraszczać
            rzeczywistość, wtedy świat można łatwiej opisać...

            ) przyczynił się do Zamazania. Ten inauguracyjny ciężki grzech będzie mu przez
            ) historię policzony obok licznych zasług.

            Zamazania... Jeżeli już to tym zamazaniem można nazwać kompromis zawarty
            przez "S" z Kiszczakiem po strajku sierpniowym w 1988 r. Była alternatywa: albo
            decydujemy sie na rozmowy z władzą i szukamy kompromisu, albo dalej
            organizujemy od czasu do czasu strajki, które popiera coraz mniej ludzi.
            Wybrano kompromis, a to znaczyło przeważający udział komunistów we władzach.
            Czy Mazowiecki pchał się na urząd premiera? Nie, zaproponował go Wałęsa. Czy
            Mazowiecki w swoim przemówieniu powiedział coś na przekrów władz "S"? Nie,
            powiedział to na co wszyscy czekali - że oddzielamy sie od przeszłości grubą
            linią by budować nową, sprawiedliwą i demokratyczną Polskę. Czy w tamtym Sejmie
            możliwe było podjęcie uchwały dekomunizacyjnej i lustracyjnej? Nie było to
            możliwe.

            ) 2.
            ) Zamazanie było, rzecz jasna, owocem Okrągłego Stołu. Nie kwestionuje się
            ) potrzeby Okrągłego Stołu jako instrumentu zapobieżenia przelewowi krwi, ale z
            ) normalnej procedury pertraktacji, stał się szybko orgią obłąpek,
            ) atmosfery „kochajmy się” czy „Polak z Polakiem”, słowem, wprowadził właśnie
            owo Zamazanie, które było upragnionym przez komunistów obaleniem nieodzownej
            ) Cezury i natychmiast postawiło stronę solidarnościową w roli półpetentów,
            ) drżących ze strachu, by impreza nie została „zapeszona”. Taki mechanizm był
            dla komunistów drogocenną zdobyczą.

            Ciekawe, to ma być opis odbudowywania struktur demokratycznego państwa przez
            Sejm kontraktowy? A jakieś przykłady, szczegóły... Czy wówczas doszło tylko do
            obalenia cenzury? Co to są ci półpetenci? Czyżby to było te 35 proc. posłów?
            Jeśli tak, to każdą mniejszość w Sejmie można określić mianem półpetentów.

            ) 3.
            ) Pogrzebawszy z punktu niemal dekomunizację i lustrację w skromnych chociażby
            ) wymiarach czeskich, sprowokowano chcąc nie chcąc spóźnioną czkawkę w postaci
            ) groteskowej „nocy teczek, kótra skompromitowała samę cezury i rozliczeń.

            Acha, to i Mazowiecki jest winny kompromitacji Maciarewicza i Olszewskiego? -
            to chyba skutek wstępnego założenia, które pozwoliło Herlingowi na uproszczenie
            opisu naszej rzeczywistości. Pewnie, że to ładnie wygląda i zgrabnie napisane,
            ale nie oddaje prawdy.

            ) 4.
            ) Głównym rezultatem euforii Okrągłego Stołu było obranie pierwszym prezydentem
            ) RP generała Jaruzelskiego, archtekta stanu wojennego. Zachowanie
            ) się „Solidarności”, która w praktyce przyczyniła się do tego wyboru, wykopało
            ) jej grób. Zaczyna ostatnio wygrzebywać się z niego i zmartwychwstawać, może
            ) dzięki częstym wizytom Krzaklewskiego w Rzymie. Ale swój wielki moment
            ) historyczny „Solidarność” roztrwoniła bezpowrotnie.

            Roztrwoniła nie dlatego - roztrwonił dorobek "S" Krzaklewski - może właśnie
            dlatego, że zbyt często bywał w Rzymie i w rozgłośni ojca Rydzyka.

            ) 5.
            ) W maju 1989 usiłowałem przekonać Geremka i Michnika (w Rzymie i w Cortonie),
            że Wałęsa nie nadaje się na prezydenta RP mimo ogromnych zasług w heroicznym
            ) okresie „Solidarności”. Słuchali mnie, jakbym był świętokradcą i bluźniercą,
            ) licząc naturalnie na to, że „elita” będzie wyłącznym inspiratorem i
            ) pilotem „przywódcy robotniczego z krwi i kości”. Rzekoma „marionetka” wypięła
            ) się szybko na tych, któ®zy zamierzali pociągać ją za sznurki. Kadencja Wałęsy
            ) byłą fatalna, obniżyłą znaczenie urzędu prezydenckiego, zamieniła życie
            ) polityczne w Trzeciej RP w mecz sportowy czy zawody bokserskie.

            Niby słuchali Herlinga jakby był bluźniercą, a przecież to oni stanęli w
            opozycji do Wałęsy... Nie rozumiem... czy Geremek i Michnik mieli koncepcję by
            w 1989 roku wybrano Wałęsę a nie Jaruzelskiego na prezydenta a Herling ich
            przekonywał, że to by było fatalne dla Polski?

            ) 6.
            ) Pierwotne Zamazanie utorowało postkomunistom drogę do odbudowy i odmrożenia
            ) swojego organizacyjnego i finansowego kapitału. Stopniowa i, jak się zdaje,
            ) niuchronna degrengolada opetanych stronnictw prawicowych, centrowych
            ) (wykołowana Unia Wolności) i lewicowych (niezdarna Unia Pracy, komiczna PPS)
            ) przygotowała (wraz z prezydentem RP kulejącym na „lewą nogę”) grunt
            ) pod suces wyborczy postkomunistów i postludowców we wrześniu 1993.

            Ciągle o tym zamazaniu... A czyż nie było innych przyczyn? Czyż przyczyną nie
            było m.in. to że społeczeństwo miało dosyć kłócących się i oskarżających się o
            wszelkie nikczemności byłych bohaterów podziemnej opozycji?

            ) 7.
            ) „Bratanie się” obu stron (śmieszność bruderszaftu” Michnika z Jaruzelskim)
            ) pogłębiło dodatkowo proces Zamazywania. Napisałem kiedyś, że dożyjemy być
            ) może chwili wręczneia bułąwy marszałkowskiej Jaruzelskiemu przez
            ) Kwaśniewskiego. Wielu czytelników zaśmiało się, jakby chodziło o neizły
            ) dowcip, teraz usmiech zamrł im na ustach.

            Ja nie uznaję czegoś takiego by jakieś fakty typu uznanie Michnika dla
            Jaruzelskiego, miało jakiś magiczny wpływ na postrzeganie przeze mnie i moich
            znajomych rzeczywistości. Nikt z nas swoich ocen nie zmienił. Niech sobie Adam
            pije brudza z kim chce, jego sprawa, ale magii w tym nie ma żadnej.

            ) 8.
            ) Formuła „alternance democratique”, uzyta przez niektórych po wyborach z 1993
            ) roku (np. Krzysztofa Pomiana w „Kulturze”), uzzyniła implicite przełom roku
            ) 1989 nie upadkiem jednego ustroju i nadejściem innego (jak po upadku faszyzmu
            ) we Włoszech), lecz zmaganiem się dwóch politycznych stronnictw, na
            podobieństwo walki konserwatystó z labourzystami w Anglii. W roku 1993 wygrali
            nasi domorośli „labourzyści” z „polskim Gonzalesem”, czyli Kwaśniewskim, na
            ) czele. „Polski Gonzales”, nie czując bezwstydu tego aktu, „przeprosił” rodakó
            ) za niegodziwości poprzedniego ustroju. Aleksander Smolar, doradca polityczny
            ) Unii Wolności, nagrodził „pzrepraszam” Kwaśniewskiego gromkimi oklaskami.

            Dlaczego jednak Herling nie pisze, że ci byli komuniści zaczęli popełniać gwałt
            na samych sobie - przecież nie uchwalili nic co by nas cofało do stanu sprzed
            1989 roku.

            ) 9.
            ) Za „Manifest postkomunistyczny” Michnika i Cimoszewicza powinie autorom
            ) podziękować elekt 1995; równocześnie przegrany żałośnie Kuroń powinien
            kierować gorzkie żale do swego przyjaciela z KOR.
            ) Jest niedorzecznością zalecać autebtyczną przemianę polityczną typu
            ) Cimoszewicza czy Kwaśniewskiego, traktując ją jako rękojmię, jako swego
            rodzaju zabezpieczenie. Jeżel istotnie stali się „socjaldemokratami” (w co,
            ) nawiasem mówiąc, nie wierzę), to tak czy owak są w niewoli „twardego”
            elektoratu komunistycznego, armii ptowincjonalnych apoaratczyków (Szmaciaków
            czy bohaterów „Cydownej meliny” Orłosia); nie mogą w swojej przemianie
            ) posunąć się za daleko, bez ryzyka (parafrazując Irzykowskiego) buntu korzeni
            pzreciw kwiatom. „Twardy” elektorat komunistyczny na prowincji nie zamierza
            ) (w duchu)za nic „pzrepraszać”. Przystaje w milzceniu na „przepraszam
            Kwaśniewskiego, uważając ten gest za użyteczną zagrywkę taktyczną, po
            • leszek.sopot Re: Dekalog - dokończenie 30.06.04, 14:51
              > 9.
              > Za „Manifest postkomunistyczny” Michnika i Cimoszewicza powinie autorom
              > podziękować elekt 1995; równocześnie przegrany żałośnie Kuroń powinien
              kierować gorzkie żale do swego przyjaciela z KOR.
              > Jest niedorzecznością zalecać autebtyczną przemianę polityczną typu
              > Cimoszewicza czy Kwaśniewskiego, traktując ją jako rękojmię, jako swego
              rodzaju zabezpieczenie. Jeżel istotnie stali się „socjaldemokratami” (w co,
              > nawiasem mówiąc, nie wierzę), to tak czy owak są w niewoli „twardego”
              elektoratu komunistycznego, armii ptowincjonalnych apoaratczyków (Szmaciaków
              czy bohaterów „Cydownej meliny” Orłosia); nie mogą w swojej przemianie
              > posunąć się za daleko, bez ryzyka (parafrazując Irzykowskiego) buntu korzeni
              pzreciw kwiatom. „Twardy” elektorat komunistyczny na prowincji nie zamierza
              > (w duchu)za nic „pzrepraszać”. Przystaje w milzceniu na „przepraszam
              Kwaśniewskiego, uważając ten gest za użyteczną zagrywkę taktyczną, potzrzebną w
              polowaniu na głosy w obozie „reakcji”.

              Ale chyba już dawno posunęli się za daleko i dlatego znaczna część tego
              elektoratu szukała nowego idola w postaci Tymińskiego a teraz Leppera.

              Do 10 punktu nie miałem uwag - mało mnie interesuje to, co myśli Kwaśniewski,
              myślec może sobie on co chce, a to czy będzie odgrywał dalej jakąś poważną role
              w naszym kraju zależy od obecnej opozycji a nie od łaski Matki Boskiej i
              wszystkich świętych.
            • basia.basia Re: Dekalog 30.06.04, 22:49
              leszek.sopot napisał:

              > Kłamstwo - w jaki sposób Mazowiecki "uniemożliwił" lustrację i
              dekomunizację!!!
              >
              > Herling zgłupiał rzuca słowa na wiatr, cóż najwygodniej upraszczać
              > rzeczywistość, wtedy świat można łatwiej opisać...

              Kiedyś też bym miała wątpliwości ale ostatnio tyle się naczytałam
              różnych dokumentów, wspomnień, książek, że dla mnie jest jasne, że
              to było można zrobić ale tego nie zrobiono a dlaczego? Przeczytaj
              co sam Michnik mówi o tym w "Miedzy panem i plebanem", co pisał
              na ten temat w GW (a wsparcie otrzymywał od TP i samego księdza
              Tischnera).

              >
              > Zamazania... Jeżeli już to tym zamazaniem można nazwać kompromis zawarty
              > przez "S" z Kiszczakiem po strajku sierpniowym w 1988 r. Była alternatywa:
              albo
              >
              > decydujemy sie na rozmowy z władzą i szukamy kompromisu, albo dalej
              > organizujemy od czasu do czasu strajki, które popiera coraz mniej ludzi.
              > Wybrano kompromis, a to znaczyło przeważający udział komunistów we władzach.

              To nie jest prawda. Przykro mi:(
              "S" nieufnie odnosiła się do uczestniczenia w wyborach, ludzie nie chcieli
              władzy. Ale kiedy już wygraliśmy te wybory to podarowanie im drugiej tury
              było idiotyzmem, które ostatecznie można jeszcze usprawiedliwić sianiem
              strachu przez komuchów i odgrażaniem się, że anulują wybory. Natomiast
              zdradą "S" było zrobienie szwindlu, żeby umożliwić Jaruzelskiemu wybór na
              prezydenta! Ludzie nie byli świadomi tego, że przy OS zawarto cichy układ
              o prezydenturę dla niego. To od tego momentu zaczęło się spychanie "S" na
              boczny tor. Wkrótce przestała być potrzebna a tworzącemu się społeczeństwu
              obywatelskiemu pokazano "figę", by nowi "oni" lepiej od społeczeństwa wiedzieli
              czego mu trzeba a jak grymasiło to słyszało, że do demokracji nie dorosło!

              > Czy Mazowiecki pchał się na urząd premiera? Nie, zaproponował go Wałęsa. Czy
              > Mazowiecki w swoim przemówieniu powiedział coś na przekrów władz "S"?

              Pamięć Cię zawodzi:( Nie tyle, że nie powiedział nic przeciw "S" ale
              jakoś już nie pamiętał, że to "S" wyniosła go do władzy a o Wałęsie
              nie powiedział ani słowa:(

              Nie,
              > powiedział to na co wszyscy czekali - że oddzielamy sie od przeszłości grubą
              > linią by budować nową, sprawiedliwą i demokratyczną Polskę. Czy w tamtym
              Sejmie
              >
              > możliwe było podjęcie uchwały dekomunizacyjnej i lustracyjnej? Nie było to
              > możliwe.

              Dziwię się bardzo, że się tak upierasz. Przecież Michnik z GW i TP
              prowadzili krucjatę przeciw dekomunizacji i lustracji. Mogę Ci zaraz
              to udowodnić jak chcesz. Bo mam najważniejsze artykuły na ten temat.
              Gdyby to nie było możliwe to po co ta dramatyczna akcja protestacyjna,
              uświadamiająca, moralizująca?

              >
              > Ciekawe, to ma być opis odbudowywania struktur demokratycznego państwa przez
              > Sejm kontraktowy? A jakieś przykłady, szczegóły... Czy wówczas doszło tylko
              do
              > obalenia cenzury?

              Cezury - tam PRL a odtąd budujemy nowe państwo, III RP.
              Półpetenci zgodzili się na drugą turę wyborów i ponowny
              start prlowców, bo tak się umówiliśmy po dżentelmeńsku
              przy wódeczce:( To samo z generałem J. na prezydenta
              itd.

              Co to są ci półpetenci? Czyżby to było te 35 proc. posłów?
              > Jeśli tak, to każdą mniejszość w Sejmie można określić mianem półpetentów.
              >
              > ) 3.
              > ) Pogrzebawszy z punktu niemal dekomunizację i lustrację w skromnych
              chociażby
              > ) wymiarach czeskich, sprowokowano chcąc nie chcąc spóźnioną czkawkę w
              postaci
              > ) groteskowej „nocy teczek, kótra skompromitowała samę cezury i rozliczeń
              > .
              >
              > Acha, to i Mazowiecki jest winny kompromitacji Maciarewicza i Olszewskiego? -
              > to chyba skutek wstępnego założenia, które pozwoliło Herlingowi na
              uproszczenie
              >
              > opisu naszej rzeczywistości.
              To, że się robiło histeryczną nagonkę na zwolenników dekomunizacji
              nie znaczy, że z niej zrezygnowano! I spróbowano kiedy tylko nadarzyła
              się okazja - w pośpiechu i niezbyt zręcznie. Wielka szkoda, że się
              nie udało. Niektórzy nie chcą pamiętać, że to co zrobił Macierewicz
              było wykonaniem ustawy sejmowej!

              > ) jej grób. Zaczyna ostatnio wygrzebywać się z niego i zmartwychwstawać, może
              > ) dzięki częstym wizytom Krzaklewskiego w Rzymie. Ale swój wielki moment
              > ) historyczny „Solidarność” roztrwoniła bezpowrotnie.
              >
              > Roztrwoniła nie dlatego - roztrwonił dorobek "S" Krzaklewski - może właśnie
              > dlatego, że zbyt często bywał w Rzymie i w rozgłośni ojca Rydzyka.

              To jest już inna historia i nie o tym pisze H-G.

              > ) 5.
              > ) W maju 1989 usiłowałem przekonać Geremka i Michnika (w Rzymie i w
              Cortonie),
              > że Wałęsa nie nadaje się na prezydenta RP mimo ogromnych zasług w heroicznym
              > ) okresie „Solidarności”. Słuchali mnie, jakbym był świętokradcą i
              > bluźniercą,
              > ) licząc naturalnie na to, że „elita” będzie wyłącznym inspiratorem
              > i
              > ) pilotem „przywódcy robotniczego z krwi i kości”. Rzekoma „m
              > arionetka” wypięła
              > ) się szybko na tych, któ®zy zamierzali pociągać ją za sznurki. Kadencja Wa
              > łęsy
              > ) byłą fatalna, obniżyłą znaczenie urzędu prezydenckiego, zamieniła życie
              > ) polityczne w Trzeciej RP w mecz sportowy czy zawody bokserskie.
              >

              > Niby słuchali Herlinga jakby był bluźniercą, a przecież to oni stanęli w
              > opozycji do Wałęsy... Nie rozumiem... czy Geremek i Michnik mieli koncepcję
              by
              > w 1989 roku wybrano Wałęsę a nie Jaruzelskiego na prezydenta a Herling ich
              > przekonywał, że to by było fatalne dla Polski?

              Przeczytaj sobie "Między panem a plebanem". Michnik sam o tym
              opowiada. Wałęsa jako przywódca "S" został użyty jako taran
              przeciw komunie i do pewnego momentu się przydawał do realizacji
              celów a potem usiłowano go odstawić na boczny tor. To się nie
              udało. I dobrze, bo jakby nie Wałęsa to w tym pierwszym rządzie
              byłby Geremek, Kwaśniewski i generałowie. Już wolę Mazowieckiego.

              >
              > Ciągle o tym zamazaniu... A czyż nie było innych przyczyn? Czyż przyczyną nie
              > było m.in. to że społeczeństwo miało dosyć kłócących się i oskarżających się
              o
              > wszelkie nikczemności byłych bohaterów podziemnej opozycji?

              To już jest skutek a nie przyczyna.

              >
              > Ja nie uznaję czegoś takiego by jakieś fakty typu uznanie Michnika dla
              > Jaruzelskiego, miało jakiś magiczny wpływ na postrzeganie przeze mnie i moich
              > znajomych rzeczywistości. Nikt z nas swoich ocen nie zmienił. Niech sobie
              Adam
              > pije brudza z kim chce, jego sprawa, ale magii w tym nie ma żadnej.

              Jesteś nieprzemakalny:( Jaruzelski jest symbolem tego z czymś
              się Michnik zbratał. On wybaczył Kiszczakowi, Jaruzelskiemu i całej
              reszcie - taki miłosierny:( I prowadził w swojej gazecie propagandę
              polegającą na tym, że jak ktos taki jak on, kogo oni więzili i gnębili
              mógł wybaczyć to co dopiero my, szaraczki, którzyśmy nic dla odrodzenia
              RP nie zrobili! A na pewno nie cierpieliśmy tak jak Adam, więc jego
              powinniśmy naśladować. A to przecież nie wszystko. Jeszcze i to,
              że oni mają takie same prawo jak inni budować nową Polskę. Całe tomy
              napisał, żeby to uzasadnić. Niektórzy uznali tę jego filozofię "szarej
              demokracji", zwłaszcza, że go wsparły wielkie autorytety.

              >
              > Dlaczego jednak Herling nie pisze, że ci byli komuniści zaczęli popełniać
              gwałt
              >
              > na samych sobie - przecież nie uchwalili nic co by nas cofało do stanu sprzed
              > 1989 roku.

              Gdzie indziej napisał o ich motywach. O tym jak czerwona lewica
              w jeden dzień przemieniła się w socjaldemokrację i zasmakowała
              w kapitaliźmie:) Nie będę przepisywała całej książki:)


              • leszek.sopot Re: Dekalog - odp. 1 01.07.04, 00:49
                basia.basia napisała:

                > leszek.sopot napisał:
                > > Kłamstwo - w jaki sposób Mazowiecki "uniemożliwił" lustrację i
                > dekomunizację!!!
                > > Herling zgłupiał rzuca słowa na wiatr, cóż najwygodniej upraszczać
                > > rzeczywistość, wtedy świat można łatwiej opisać...
                >
                > Kiedyś też bym miała wątpliwości ale ostatnio tyle się naczytałam
                > różnych dokumentów, wspomnień, książek, że dla mnie jest jasne, że
                > to było można zrobić ale tego nie zrobiono a dlaczego? Przeczytaj
                > co sam Michnik mówi o tym w "Miedzy panem i plebanem", co pisał
                > na ten temat w GW (a wsparcie otrzymywał od TP i samego księdza
                > Tischnera).

                Mi wystarczy matematyka. Mając 35 proc. głosów w Sejmie OKP nie mogła
                przeforsować żadnej uchwały bez porozumienie z postkomunistami.

                > > Zamazania... Jeżeli już to tym zamazaniem można nazwać kompromis zawarty
                > > przez "S" z Kiszczakiem po strajku sierpniowym w 1988 r. Była alternatywa:
                > albo decydujemy sie na rozmowy z władzą i szukamy kompromisu, albo dalej
                > > organizujemy od czasu do czasu strajki, które popiera coraz mniej ludzi.
                > >Wybrano kompromis, a to znaczyło przeważający udział komunistów we władzach.
                >
                > To nie jest prawda. Przykro mi:(
                > "S" nieufnie odnosiła się do uczestniczenia w wyborach, ludzie nie chcieli
                > władzy

                Chyba nieuważnie czytasz. Ja się odnoszę do zakończenia strajku sierpniowego w
                1988 r. - wtedy nie było jeszce wogóle mowy o tym, że będzie reaktywowana "S" i
                że będzie mogła wystawić swoich przedstawicieli w wyborach. W samej Stoczni
                Gdańskiej (bez Remontowej iPółnocnej) było jedynie ok. 200 strajkujących. Gdy
                kończył się strajk przez główną bramę Stoczni Gdańskiej wychodzili wsyscy
                strajkujący z 3 stoczni - razem może około 400 osób do których dołączyło za
                bramą może z 1000 osób. Taka była wówczas siła "S" - i to pomimo tego, że tzw.
                podziemne struktury działały już właściwie jawnie. W takiej sytuacji godził się
                Wałęsa i TKK na rozmowy z Kiszczakiem, i dlatego to do czego doszli, że mają
                być szerokie negocjacje przy OS, wydało się sukcesem.
                Pewnie, że trudno uznać za sukces coś co było kompromisem z władzą, ale w
                stosunku do tego jak wyglądała sytuacja "S" na przełomie lata i jesieni 1988 -
                to był sukces "S".

                . Ale kiedy już wygraliśmy te wybory to podarowanie im drugiej tury
                > było idiotyzmem, które ostatecznie można jeszcze usprawiedliwić sianiem
                > strachu przez komuchów i odgrażaniem się, że anulują wybory.

                Podarowanie drugiej tury... Jednak OS zakończył się podpisaniem porozumienia,
                strona solidarnościowa nie chciała być z pewnością obwiniona za niedotrzymanie
                porozumień. Dodatkowo z krajów ościennych słyszało sie pomruki niezadowolonych
                komunistów, jeszcze się nie rozpoczęła jesień ludów i był przykład z placu
                Niebiańskiego Spokoju. Teraz możemy to oceniać, że był to idiotyzm, ale było to
                przecież także dotrzymywanie danego słowa. A czy "S" kiedykolwiek wcześniej, za
                czasów pierwszej "S", nie dotrzymała słowa?

                > Natomiast zdradą "S" było zrobienie szwindlu, żeby umożliwić Jaruzelskiemu
                wybór na prezydenta! Ludzie nie byli świadomi tego, że przy OS zawarto cichy
                układ o prezydenturę dla niego. To od tego momentu zaczęło się spychanie "S" na
                > boczny tor.

                Chodzi ci o to, że Wałęsy zabrakło w Sejmie, czy też o to, że złymi ludźmi
                zrobił sobie fotografię przed wyborami do Sejmu? Wałęsa sam się wyałtował -
                myślał, że Mazowiecki to taki polityk, który będzie każdą decyzję z nim
                konsultował? Pewnie, że pienił się w tym swoim gabinecie, a jeszcze inni
                różni "działacze" go inspirowali i szeptali do ucha - przeczytaj też
                obowiązkową lekturę - książkę Jarka Kurskiego "Wódz". Dużo sie w niej dowiesz o
                tamtym okresie. Czy uważasz, że rząd Mazowieckiego, w którym większość
                stanowili członkowie PZPR (było też kilku z ZSL i SD), spychał "S" na boczny
                tor? Przecież to tak jakby zapominac o tym, że ówczesna rada ministrów to nie
                tylko Balcerowicz, Kuroń i Mazowiecki, ale jeszcze z 20 innych ludzi, z którymi
                na codzień musieli dyskutować i pracować. "S" - jak to ty nazywasz - została
                zepchnięta na boczny tor przy OS bo zgodziła się na te 35 proc. sama. I
                pisanie, że Mazowiecki ją zepchnął na boczny tor to niesprawiedliwe.

                > Wkrótce przestała być potrzebna a tworzącemu się społeczeństwu
                > obywatelskiemu pokazano "figę", by nowi "oni" lepiej od społeczeństwa
                wiedzieli czego mu trzeba a jak grymasiło to słyszało, że do demokracji nie
                dorosło!

                No pewnie, że dorsło... pokazało to głosując na SLD i wybierając Kwacha na
                prezydenta - takie mamy władze jakie mamy społeczeństwo. Mieliśmy Tymińskiego,
                mamy Leppera i Giertychów szerzących zgubne dla naszego kraju poglądy. Wolę
                jednak, gdy społeczeństwo dokonuje wyborów, które mi osobiście nie odpowiadają,
                niż miałby byc dalej komunizm. Prawdą jednak jest to, że do demokracji i do
                nawyków demokratycznych jeszcze nam daleko, że dorasta się do nich długo.
                Przecież nasi posłowie - większość z nich, w żaden sposób nie promują
                demokracji ani nie zachowują się w sposób właściwy dla polityków w woolnym
                państwie: konszachty, afery, tajne umowy o podziale wpływów (jakby ta z twojego
                Krakowa umowa napisana przsez Ziobro), pyskówki w Sejmie - przecież tak małego
                zaufania do najważniejszego organu w państwie nie ma chyba w żadnym innym kraju
                w Europie (nawet rosyjska Duma cieszy sie większym zaufaniem społeczeństwa).
                Czy tym niskim notowaniom polityków i Sejmu jest winny Mazowiecki??? Czy te
                wszystkie wrzeszczące w obecnym Sejmie elity polityczne?!
                Figę społeczeństwu to może pokazał Alojzy Pietrzyk i Korwin Mikke przy wotum
                nieufności dla rządu Suchockiej, a może Olszewski z Maciarewiczem ze swoją
                szopką z teczkami na której umieścili ludzi z przeciwnych im partii
                solidarnościowych? Komu ty tą figę wtykasz? Tworzącemu się społeczeństwu
                obywatelskiemu figę też pokazał Wałęsa mianując Najdera na szefa Komitetu
                Obywatellskiego czy mianując Kaczora na szefa "Tygodnika Solidarność" i
                odbierając znaczek "GW" - pokazał wszem i wobec, że nie ważna jest demokracja,
                że nie ważne jest społeczeństwo obywatelskie, ale ważne jest tylko jego
                widzimisię.
              • leszek.sopot Re: Dekalog - 2 01.07.04, 01:51
                basia.basia napisała:

                ) leszek.sopot napisał:
                ) )Czy Mazowiecki pchał się na urząd premiera? Nie, zaproponował go Wałęsa. Czy
                ) ) Mazowiecki w swoim przemówieniu powiedział coś na przekrów władz "S"?
                )
                ) Pamięć Cię zawodzi:( Nie tyle, że nie powiedział nic przeciw "S" ale
                ) jakoś już nie pamiętał, że to "S" wyniosła go do władzy a o Wałęsie
                ) nie powiedział ani słowa:(

                Bo mówił o koniecznych działaniach na przyszłość, które były możliwe "za sprawą
                społeczeństwa, które nie godzi się dalej żyć tak jak dotychczas" - mówił w
                expose. Ja nigdy nie utożsamiałem "S" z jedna osoba Wałęsy, a i on sam chyba
                też nie twierdził, że "S" to Wałęsa. Zapomina się także o tym i Wałęsa też
                zapomina, że Nobel nie był tylko dla niego, ale dla całej "S" i dla wszystkich
                walczących o wolność w Polsce bez użycia przemocy. Dlatego też, zgodnie z
                etosem "S", mówił o partnerstwie i demokracji, i ani cienia w jego przemówieniu
                nie było chęci odwetu czy zapowiedzi czystek i zastąpieniu jednego
                totalitaryzmu innym.
                A co m.in. powiedział w swoim przemówieniu, po raz któryś je przypomnę:
                "Chcę utworzyć rząd zdolny do działania dla dobra społeczeństwa, narodu i
                państwa. Będzie to rząd koalicji na rzecz gruntownej reformy państwa. Dziś
                takie działanie może podjąć tylko rząd otwarty na współdziałanie wszystkich sił
                reprezentowanych w parlamencie, uformowany na nowych zasadach politycznych.
                Historia naszego kraju nabrała przyspieszenia. Stało się to za sprawą
                społeczeństwa, które nie godzi się dalej żyć tak jak dotychczas.
                [...] Zasadę walki, która prędzej czy później prowadzi do wyeliminowania
                przeciwnika, musi zastąpić zasada partnerstwa. Nie przejdziemy inaczej od
                systemu totalitarnego do demokratycznego. [...]
                Chcę być premierem rządu wszystkich Polaków. Niezależnie od ich poglądów i
                przekonań, które nie mogą być kryterium podziału obywateli na kategorie.
                Konieczne jest wprowadzenie rządów prawa, przyznanie każdemu obywatelowi praw
                zgodnych z międzynarodowymi paktami, umowami i konwencjami. Obywatele muszą
                mieć poczucie wolności, bezpieczeństwa i współuczestnictwa. Poczucie takie mogą
                mieć tylko w państwie praworządnym, w którym każde działanie władzy oparte jest
                na prawie, a sposób stanowienia, treść i interpretacja jego przepisów
                odpowiadają społecznemu poczuciu sprawiedliwości. [...]
                Zmianę sytuacji politycznej w Polsce określa dziś fakt, że nowy rząd powstaje z
                inicjatywy "Solidarności" w porozumieniu ze Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym i
                Stronnictwem Demokratycznym. Odbierane jest to jako wydarzenie niezwykłe. W
                naszym życiu politycznym możliwość formowania rządu przez każdą siłę
                reprezentowaną w parlamencie musi jednak stać się czymś zupełnie normalnym.
                Rząd, który utworzę nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy.
                Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać.
                Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co
                uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania. Jestem świadom, że
                dla moich rodaków najważniejsze jest dziś pytanie, czy może być lepiej.
                Odpowiemy na to wszyscy. Powodzenie działań przyszłego rządu zależy od tego,
                czy zostanie on zaakceptowany i zrozumiany przez społeczeństwo. Wszystkie siły
                społeczne i polityczne reprezentowane w parlamencie, a także występujące poza
                nim, muszą określić swoje miejsce w obliczu nowej sytuacji. Stanowi ona
                wyzwanie dla wszystkich, a zwłaszcza dla młodego pokolenia, które musi dostrzec
                swoją wielką szansę w rozwiązywaniu stojącego przed nim zadania. Rząd sam
                niczego nie uzdrowi. Musimy to zrobić wspólnie. Polska będzie inna, jeśli
                zechcą tego wszyscy".

                ) Nie, powiedział to na co wszyscy czekali - że oddzielamy sie od przeszłości
                grubą linią by budować nową, sprawiedliwą i demokratyczną Polskę. Czy w tamtym
                ) Sejmie możliwe było podjęcie uchwały dekomunizacyjnej i lustracyjnej? Nie
                było to możliwe.
                )
                ) Dziwię się bardzo, że się tak upierasz. Przecież Michnik z GW i TP
                ) prowadzili krucjatę przeciw dekomunizacji i lustracji.

                Kiedy prowadzili tę krucjatę? Za rządów Mazowieckiego, czy później za rządów
                Olszewskiego? Były rózne projekty ustaw - być może gdyby najbardziej lansowane
                nie byłyby te dążące do eleminacji z życia publicznego wszystkich członków PZPR
                (niezależnie od tego kiedy przestali w niej być) bez względu na zajmowaną w
                niej funkcję, to takiej krucjaty by nie było. Niestety, ja inaczej tego nazwać
                nie mogę, niektórym szajba dekomunizacyjna i lustracyjna zrobiła wodę z mózgu.

                ) Mogę Ci zaraz to udowodnić jak chcesz. Bo mam najważniejsze artykuły na ten
                temat. Gdyby to nie było możliwe to po co ta dramatyczna akcja protestacyjna,
                ) uświadamiająca, moralizująca?

                Proszę przedstaw mi co w tych projektach środowisko UD i gazeta krytykowała -
                czy przypadkiem nie zasadę zbiorowej odpowiedzialności? Napisz też, który ty z
                projektów dekomunizacyjnych uważasz za odpowiedni.

                ) )Ciekawe, to ma być opis odbudowywania struktur demokratycznego państwa przez
                )) Sejm kontraktowy? A jakieś przykłady, szczegóły... Czy wówczas doszło tylko
                ) do obalenia cenzury?
                )
                ) Cezury - tam PRL a odtąd budujemy nowe państwo, III RP. Półpetenci zgodzili
                się na drugą turę wyborów i ponowny start prlowców, bo tak się umówiliśmy po
                dżentelmeńsku przy wódeczce:( To samo z generałem J. na prezydenta itd.

                O co tu chodzi? Czy ty uważasz, że półpetenci w czasie obrad OS dysponowali
                taka siłą, że mogli traktować drugą stronę jak półpetentów??? Sprawa wyborów
                nie była umówiona przez dżentelmenów przy wódeczce... A zresztą, można sobie
                machnąć ręką na ten OS i bajdurzyć o tym, że gdyby go nie było to byłoby
                pięknie i wspaniale bo "prawdziwi partioci" wywalczyli by nam gołymi pięściami
                wolną Polskę:(

                ) Co to są ci półpetenci? Czyżby to było te 35 proc. posłów?
                ) ) Jeśli tak, to każdą mniejszość w Sejmie można określić mianem półpetentów.
                ) )
                ) ) ) 3.
                ) ) ) Pogrzebawszy z punktu niemal dekomunizację i lustrację w skromnych
                ) chociażby wymiarach czeskich, sprowokowano chcąc nie chcąc spóźnioną czkawkę
                w postaci groteskowej „nocy teczek, kótra skompromitowała samę cezury i rozl
                ) iczeń.
                ) )
                ) ) Acha, to i Mazowiecki jest winny kompromitacji Maciarewicza i Olszewskiego
                ) ? - to chyba skutek wstępnego założenia, które pozwoliło Herlingowi na
                ) uproszczenie opisu naszej rzeczywistości.

                ) To, że się robiło histeryczną nagonkę na zwolenników dekomunizacji
                ) nie znaczy, że z niej zrezygnowano!

                Jaka histeryczna, ja to pamiętam jako histerię zwolenników dekomunizacji i
                lustracji... Natomiast odpowiedzi Geremka, Wende, Taylora i innych były
                przemyśalne i rozważne.

                ) I spróbowano kiedy tylko nadarzyła
                ) się okazja - w pośpiechu i niezbyt zręcznie.

                ale delikatnie to nazywasz...

                ) Wielka szkoda, że się
                ) nie udało. Niektórzy nie chcą pamiętać, że to co zrobił Macierewicz
                ) było wykonaniem ustawy sejmowej!

                Inna była uchwała Sejmu a inne było wykonanie - Maciarewicz nie miał zrobić
                listy na podstawie zbioru teczek osobowych lecz miał zrobić listę agentów. W
                dodatku nie miał on prawa jednoosobowo podejmowac decyzji w czy ktos był czy
                nie był współpracownikiem. Tak więc Maciarewicz absolutnie nie wykonał ustawy
                Sejmowej lecz wykorzystał ją do swojej prywatnej wojny ze swoimi wrogami.
                Zastanów się, czy obecnie działający Sąd Lustracyjny udowodnił wymienionym na
                liście Maciarewicza osobom kłamstwo lustracyjne? Czy np. Staniszewska i
                Moczulski to byli współpracownicy SB. To co zrobił Maciarewicz to było jedno
                wielkie świństwo, a jak by wyglądało ich wykonanie ustawy dekomunizacyjnej??!!

                ) )jej grób. Zaczyna ostatnio wygrzebywać się z niego i zmartwychwstawać, może
                ) ) ) dzięki częstym wizytom Krzaklewskiego w Rzymie. Ale swój wielki moment
                ) ) ) historyczny „Solidarność” roztrwoniła bezpowrotnie.
                ) )
                )) Roztrwoniła nie dlatego - roztrwonił dorobek "S" Krzaklew
                • leszek.sopot Re: Dekalog - 3 01.07.04, 02:08
                  > >jej grób. Zaczyna ostatnio wygrzebywać się z niego i zmartwychwstawać, może
                  > > ) dzięki częstym wizytom Krzaklewskiego w Rzymie. Ale swój wielki moment
                  > > ) historyczny „Solidarność” roztrwoniła bezpowrotnie.
                  > >
                  >> Roztrwoniła nie dlatego - roztrwonił dorobek "S" Krzaklewski - może właśnie
                  > > dlatego, że zbyt często bywał w Rzymie i w rozgłośni ojca Rydzyka.
                  >
                  > To jest już inna historia i nie o tym pisze H-G.

                  No to co innego - czy "S" nie roztrwoniła swego etosu przez Wałęsę i
                  jego "wspaniałą" prezydenturę z Wachowskim w tle, a co z tymi antysemickimi i
                  antyinteligenckimi wyskokami Wałęsy? A tzw. wojna na górze inspirowana przez
                  Kaczory? Łatwo się zapomina o tym cały zamieszaniu od wiosny 1990 roku, gdy
                  Rakowski kazał wyprowadzić sztandar PZPR. Zamiast rzeczowej dyskusji doszło do
                  pyskówek i wysyłania do Mazowieckiego "rozkazów" z Gdańska. Jeszcze później do
                  tzw. zwinięcia parasola znad nieswojego rządu... Później już "S" miała "swój" -
                  i jak to wyglądało i jak się skończyło?

                  > > Ciągle o tym zamazaniu... A czyż nie było innych przyczyn? Czyż przyczyną
                  > nie było m.in. to że społeczeństwo miało dosyć kłócących się i oskarżających s
                  > ię o wszelkie nikczemności byłych bohaterów podziemnej opozycji?
                  >
                  > To już jest skutek a nie przyczyna.

                  Acha, to oni się kłócili bo tak lubili dyskutować i to był sposób na
                  demokratyczną wymiane poglądów... Przecież społeczeństwo oglądało sposób w jaki
                  się towarzystwo kłóciło i nie zastanawiało się najczęściej nad przyczynami.
                  Czyz nie dlatego do Sejmu, co dla mnie było kpiną, weszła Partia Przyjaciół
                  Piwa z Rewińskim na czele? No to przecież były jaja, ale w ten sposób
                  społeczeństwo też pokazywało, że ma dosyć tej kłócącej się i toczącej wojne na
                  górze o przyspieszenie reform solidarnościowej elity.
                  A przyczyną co było - czy to, że inne osoby chciały przenieść się do Warszawy?
                  Czy pamiętasz kiedy to mówiono o nalocie Gdańszczan na Warszawę - czy nie w
                  1991 roku? I gdize się rzucili liberałowie, na jakie stołki - oczywiście
                  ministerstwo prywatyzacji i sektory gospodarcze. No i przyspieszyli...

                  > > Ja nie uznaję czegoś takiego by jakieś fakty typu uznanie Michnika dla
                  > > Jaruzelskiego, miało jakiś magiczny wpływ na postrzeganie przeze mnie i mo
                  > ich znajomych rzeczywistości. Nikt z nas swoich ocen nie zmienił. Niech sobie
                  > Adam pije brudza z kim chce, jego sprawa, ale magii w tym nie ma żadnej.
                  >
                  > Jesteś nieprzemakalny:( Jaruzelski jest symbolem tego z czymś
                  > się Michnik zbratał. On wybaczył Kiszczakowi, Jaruzelskiemu i całej
                  > reszcie - taki miłosierny:(

                  No i co z tego, że to zrobił? Jaki to mogło mieć wpływ - chyba tylko taki, że
                  ludzie przestali go cenić. A co twoim zdaniem im wybaczył?

                  > I prowadził w swojej gazecie propagandę
                  > polegającą na tym, że jak ktos taki jak on, kogo oni więzili i gnębili
                  > mógł wybaczyć to co dopiero my, szaraczki, którzyśmy nic dla odrodzenia
                  > RP nie zrobili! A na pewno nie cierpieliśmy tak jak Adam, więc jego
                  > powinniśmy naśladować. A to przecież nie wszystko. Jeszcze i to,
                  > że oni mają takie same prawo jak inni budować nową Polsk

                  Jeszcze raz zapytam - no i co z tego, że tak pisał? Czy nie miał do tego prawa,
                  czy protestował przeciwko temu, że Kiszczak jest postawiony przed sądem za
                  Wujka, a Jaruzelski za Grudzień 70? A z opinią, że każdy ma prawo budować nową
                  Polskę po warunkiem, że nie łamie prawa, się zgadzam. Jak ktoś się nie zgadzał
                  z poglądami Michnika, to się jego zdaniem nie przejmował, albo nawet w gniewie
                  przestawał kupowac gazetę i zaczynał czytac coś innego. Czy ludzie mają przymus
                  czytania Michnika i ulegania jego wpływowi? Raczej wątpię by ci prości ludzie,
                  których może zwieść byle populista czytali GW i dali się uwoeść Michnikowi. A o
                  wyborach w Polsce decydują właśnie tacy ludzie, ludzie którzy chyba nigdy w
                  życiu GW w rękach nie mieli.
                • basia.basia filozofia "grubej kreski" 01.07.04, 19:07
                  leszek.sopot napisał:

                  Sam to wkleiłeś:

                  "Historia naszego kraju nabrała przyspieszenia. Stało się to za sprawą
                  społeczeństwa, które nie godzi się dalej żyć tak jak dotychczas.
                  [...] Zasadę walki, która prędzej czy później prowadzi do wyeliminowania
                  przeciwnika, musi zastąpić zasada partnerstwa. Nie przejdziemy inaczej od
                  systemu totalitarnego do demokratycznego. [...]
                  -----------------------------------------------------------------------------
                  Zastosowano miłosierdzie zamiast sprawiedliwości.

                  "A.M.: Ta sprawa (dekomunizacja) ma dwa wymiary. Po pierwsze, wychodzenie z
                  dyktatury komunistycznej to, jak mówił Lenin, "nie jest przechadzka po Newskim
                  Prospekcie". To jest bardzo skomplikowany proces, który ma swoją cenę. Trzeba
                  jasno mówić, że jeżeli chce się z komunizmu wyjść bez krwi, bez rewolucji, bez
                  barykad - trzeba zapłącić i tę cenę, że jakiejś sprawiedliwości nie stanie się
                  zadość. To jest wymiar pierwszy - rezygnacja z części sprawiedliwości jest ceną
                  płąconą za wychodzenie z dyktatury drogą negocjacji, kompromisu i pojednania.
                  Drugi wymiatr jest personalny. Uważam, że przebaczając moim prześladowcom,
                  staję się kimś lepszym. Jestem lepszy, kreując w sobie zdolność do
                  przebaczenia. A chcę być kimś lepszym, niż naprawdę jestem.

                  J.Ż.: - Ale stając się lepszym, zarazem spychasz innych na złą drogę. Bo
                  tworzysz casus, który znaczy tyle, że kiesy za pół roku Lech Wałęsa, Jarosław
                  Kaczyński albo Waldemar Pawlak zrobią zamach stanu, to będą mieli poczucie
                  absolutnej bezkarności. Scenariusz będzie prosty - zrobić zamach stanu, zamknąć
                  Michnika i trochę go podręczyć, nasycić się władzą, potem usiąść z tobą do
                  Okrągłego Stołu, przejść na komfortową emeryturę i żyć z pisania wspomnień.

                  A.M.: Zgoda. Jest takie ryzyko. Ale ja je wolę od sytuacji odwrotnej - kiedy,
                  przeprowadzając dekomunizację, wytwarzam nowe niesprawiedliwości.

                  (...)

                  J.T.: Jeżeli czujesz na sobie jakąkolwiek winę, nie pchasz się do
                  sądzenia. "Kto jest bez winy, niech rzuci kamieniem". Natomiast jeżeli w grę
                  wchodzi sprawiedliwość, stara zasada mówi, że ma ją wymierzać nie pokrzywdzony,
                  ale obiektywny sędzia, czyli ktoś trzeci. To bardzo ważne, że do miłosierdzia
                  wystarczy dwóch, natomiast do sprawiedliwości potrzeba trzech.

                  (...)
                  J.Ż.: - Nie boicie się, że bezkarność odpowiedzialnych za komunizm zerwie
                  publiczne poczucie związku między winą a karą, które przecież jest jednym
                  z głównych czynników oliwiących społeczne mechanizmy?

                  A.M.: To prawda. Zwłaszcza, że jest to paradoks polegający na sądzeniu i
                  karaniu drobnego złodziejaszka, który ukradł pięć złotych, a zarazem rezygnacji
                  z sądu nad Jaruzelskim, który wprowadził stan wojenny i milionom ludzi ukradł
                  wiele lat życia.

                  J.Ż.: - I to się dzieje, bo są sądznie milicjanci z "Wujka", a Jaruzelski nie.

                  A.M.: Ja z tej niekonsekwencji zdaję sobie sprawę. I wolę wziąć ją na siebie,
                  niż brać udział w rozpętaniu piekła nienawiści. Szczerze mówiąc, wobec zomowców
                  z kopalni "Wujek" też bym zastosował amnestię. Niechby ich osądzili, niechby
                  ich skazali wedle prawa, niech sprawiedliwość zostanie wymierzona, ale w imię
                  pojednania darujmy im karę. Te rachunki krzywd trzeba zakończyć dla współnego
                  dobra. (...)"


                  Chcę być premierem rządu wszystkich Polaków. Niezależnie od ich poglądów i
                  przekonań, które nie mogą być kryterium podziału obywateli na kategorie.
                  Konieczne jest wprowadzenie rządów prawa, przyznanie każdemu obywatelowi praw
                  zgodnych z międzynarodowymi paktami, umowami i konwencjami. Obywatele muszą
                  mieć poczucie wolności, bezpieczeństwa i współuczestnictwa. Poczucie takie mogą
                  mieć tylko w państwie praworządnym, w którym każde działanie władzy oparte jest
                  na prawie, a sposób stanowienia, treść i interpretacja jego przepisów
                  odpowiadają społecznemu poczuciu sprawiedliwości. [...]
                  • leszek.sopot czym innym expose otwierające nową epokę demokraty 01.07.04, 23:16
                    demokratycznej Polski, a czym innym wywiad Michnika.

                    Co z tych cytatów ma wynikać? Dla mnie dalej to samo - rząd Mazowieckiego w
                    żaden sposób nie mógł przeprowadzić dekomunizacji.
                    Ty natomiast dalej nie piszesz na czym ta dekomunizacja miałaby polegać - czy
                    tak jak to było w najdalej posuniętym wariancie, aby wszyscy, którzy
                    kiedykolwiek byli w PZPR lub też jako bezpartyjni pełnili funkcje w
                    administracji państwowej, mieli zostac odsunięci od możliwości działalności
                    publicznej na wiele lat?
        • Gość: t1s Re: Prolog IP: *.acn.waw.pl 30.06.04, 13:48
          Bez udziału Michnika w opozycji antykomunistycznej, komunizm by padł, bez jego
          pomocy, nie odrodziłby się.
          • basia.basia Re: Prolog 30.06.04, 14:01
            Gość portalu: t1s napisał(a):

            > Bez udziału Michnika w opozycji antykomunistycznej, komunizm by padł, bez
            jego
            > pomocy, nie odrodziłby się.

            Absolutnie się zgadzam!
            • leszek.sopot Re: Prolog 30.06.04, 14:54
              basia.basia napisała:

              > Gość portalu: t1s napisał(a):
              >
              > > Bez udziału Michnika w opozycji antykomunistycznej, komunizm by padł, bez
              > jego pomocy, nie odrodziłby się.
              >
              > Absolutnie się zgadzam!

              No jasne - Michnik mag i demiurg dziejów. Machnie różdżką i wszystko się dzieje
              jak chce...
              • Gość: stąd Re: Prolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 15:42
                leszek.sopot napisał:

                > basia.basia napisała:
                >
                > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                > >
                > > > Bez udziału Michnika w opozycji antykomunistycznej, komunizm by padł,
                > bez
                > > jego pomocy, nie odrodziłby się.
                > >
                > > Absolutnie się zgadzam!
                >
                > No jasne - Michnik mag i demiurg dziejów. Machnie różdżką i wszystko się
                dzieje
                >
                > jak chce...

                Zgadzam się z Tobą, że nie należy przeceniać możliwości Michnika.
                T1s i Basia dokonali skrótu myślowego. Komuniści zostali przeprowadzeni
                bezpiecznie przez środowisko polityczne, którego czołowym przedstawicielem był
                i jest Michnik. Nie bardzo chce mi się wierzyć, abyś nie posiadał tej
                świadomości.
                • leszek.sopot Re: Prolog 30.06.04, 16:08
                  Gość portalu: stąd napisał(a):

                  > leszek.sopot napisał:
                  >
                  > > basia.basia napisała:
                  > >
                  > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                  > > >
                  > > > > Bez udziału Michnika w opozycji antykomunistycznej, komunizm by
                  > padł,
                  > > bez
                  > > > jego pomocy, nie odrodziłby się.
                  > > >
                  > > > Absolutnie się zgadzam!
                  > >
                  > > No jasne - Michnik mag i demiurg dziejów. Machnie różdżką i wszystko się
                  > dzieje
                  > >
                  > > jak chce...
                  >
                  > Zgadzam się z Tobą, że nie należy przeceniać możliwości Michnika.
                  > T1s i Basia dokonali skrótu myślowego. Komuniści zostali przeprowadzeni
                  > bezpiecznie przez środowisko polityczne, którego czołowym przedstawicielem
                  był
                  > i jest Michnik. Nie bardzo chce mi się wierzyć, abyś nie posiadał tej
                  > świadomości.

                  Ja bym odpowiedział inaczej - "komuniści zostali przeprowadzeni bezpiecznie"
                  przez całe środowisko, które wyraziło zgodę na obrady OS, a następnie po
                  wyborach 1991 roku skonfliktowało się ze sobą tak, że każdy atakował każdego i
                  walczył tylko o to by jego frakcja kosztem innej zdobyła "rząd dusz".
                  Przeceniono swoje siły a niedoceniono siłę postkomunistów.
                  • Gość: stąd Re: Prolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 16:26
                    leszek.sopot napisał:

                    > Ja bym odpowiedział inaczej - "komuniści zostali przeprowadzeni bezpiecznie"
                    > przez całe środowisko, które wyraziło zgodę na obrady OS, a następnie po
                    > wyborach 1991 roku skonfliktowało się ze sobą tak, że każdy atakował każdego
                    i
                    > walczył tylko o to by jego frakcja kosztem innej zdobyła "rząd dusz".
                    > Przeceniono swoje siły a niedoceniono siłę postkomunistów.

                    Tę śpiewkę serwuje się społeczeństwu od 15 lat. Wiele wskazuje, że już się
                    przeżyła. Coraz więcej ludzi zaczyna samodzielnie myśleć, analizować fakty i
                    wyciągać wnioski.
                    Dni III RP są już policzone! Żadne zaklęcia nie powstrzymają tego procesu.
                    • leszek.sopot Re: Prolog 30.06.04, 16:30
                      Nie rozumiem twej śpiewki...
                      • Gość: stąd Re: Prolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 16:58
                        leszek.sopot napisał:

                        > Nie rozumiem twej śpiewki...

                        Pozostaje mi tylko przesłać wyrazy głębokiego współczucia.
              • Gość: jack Re: Prolog IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 17:18
                Czy czlowiek majacy nieograniczony dostep do premiera czy prezydenta nie jest
                wspolczesnym magiem?
                Czy nie uwazasz, ze on sie czuje "mistrzem-zegarmistrzem" po okraglostolowej
                historii? "Trybun jedynej prawdy" - to jego ulubiona maska.
                Wielu ludzi "przejrzalo" juz jego hipokryzje i ocenilo.
                • leszek.sopot Re: Prolog 30.06.04, 17:29
                  Gość portalu: jack napisał(a):

                  > Czy czlowiek majacy nieograniczony dostep do premiera czy prezydenta nie jest
                  > wspolczesnym magiem?
                  > Czy nie uwazasz, ze on sie czuje "mistrzem-zegarmistrzem" po okraglostolowej
                  > historii? "Trybun jedynej prawdy" - to jego ulubiona maska.
                  > Wielu ludzi "przejrzalo" juz jego hipokryzje i ocenilo.

                  Gdyby tak było jak piszesz, to UD bądź UW rządziłaby niepodzielnie całym
                  krajem. Mogę się zgodzić z tezą, że Michnik ma taki wpływ na społeczeństwo jaki
                  ma UW - a więc bardzo minimalny.
                  • Gość: jack Re: Prolog IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 17:39
                    Michnik czuje sie, ze jest sam w sobie INSTYTUCJA. Tak siebie uwaza wg. mnie.
                    I jako ponadpartyjna, jednoosobowa instytucja ma ten wplywna polityczne uklady.
                    Partie podobnie jak spoleczenstwo dla niego nie maja znaczenia.
                    Moga byc tylko obiektem jego manipulacji.
                    • leszek.sopot Re: Prolog 30.06.04, 17:52
                      Gość portalu: jack napisał(a):

                      > Michnik czuje sie, ze jest sam w sobie INSTYTUCJA. Tak siebie uwaza wg. mnie.
                      > I jako ponadpartyjna, jednoosobowa instytucja ma ten wplywna polityczne
                      uklady.
                      > Partie podobnie jak spoleczenstwo dla niego nie maja znaczenia.
                      > Moga byc tylko obiektem jego manipulacji.

                      Ja myślę, że jego wpływy na polityczne układy sa daleko przesadzone. Zna wielu
                      polityków, rozmawia z nimi, ale co z tych rozmów przekłada się na decyzje
                      podejmowane przez dane partie? Jeżeli by nawet założyć, że jego rozmowy
                      wpływaja na te decyzje to z pewnością nie są one jedynym czynnikiem. Na co mógł
                      mieć Michnik wpływ w ostatnich np. 5 latach? Na Buzka chyba żaden, na Milerra -
                      być może w kwestii wejścia Polski do UE (był przecież nawet w jakimś zespole
                      ekspertów). Wiadomo, że politycy obawiają się krytyki mediów, a szczególnie już
                      opisywania różnych afer - a GW chyba nic pod dywan nie zamiatała. Byłoby
                      zapewne bardzo nieuczciwe twierdzić, że Michnik wykorzystywał swoich
                      dziennikarzy i Gazetę do wymuszania na politykach jakichś decyzji - jeżeli już
                      to poprzez wskazywanie na bzdurne decyzje, które były szeroko opisywane w
                      gazecie. Czy wyobrażasz sobie, że przed publikacjami (tak jak to domniemał
                      Rokita) Michnik dzwonił lub szedł do kogoś i mówił, że jak tego to a tego nie
                      zrobicie to coś tam na was opublikujemy? To przecież absurd.
                      Natomiast wiele tekstów, rozważań politycznych czy gospodarczych niosło w sobie
                      spory zasób argumentów by każdy sie musiał nad nimi zastanowić i dyskutować.
                      Jeżeli zmieniał swoje decyzje lub osąd o pewnych zagadnieniach, to tylko pod
                      wpływem mądrych argumentów, a nie zakulisowych działań.
                      • Gość: jack Re: Prolog IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 18:25
                        Nigdy by mi nie przyszloby do glowy posadzac go o wyciaganie bezposrednich
                        korzysci materialnych.
                        Ale jako inspiratora pewnych subiektywnych idei i ich lansowanie jednoosobowo
                        na gruncie prywatnym u rzadzacych - tak.
                        Manipulowanie opinia publiczna, celowe odrzucanie, przemilczanie czy
                        jednostronne prostowanie faktow - tak.
                        Negatywna opinia wielu o GW nie wziela sie ad hoc.
                        Dla mnie pewnym dysonansem jest jego pozycja jako red. nacz. gazety a lobbysty
                        w kregach rzadzacych z drugiej. Krag otaczajacych go ludzi jest znany.
                        Przejmowanie obu tych rol jest szkodliwe dla prawdy i dla gazety.
                        Te dwie rzeczy na moj gust nie powinny isc w parze.
                        Negatywna (dla mnie) rola jaka odegral w rokowaniach OS, sposob przejecia gazety
                        jest dla mnie moralnie dwuznaczny.
                        • leszek.sopot Re: Prolog 30.06.04, 19:02
                          Gość portalu: jack napisał(a):

                          > Nigdy by mi nie przyszloby do glowy posadzac go o wyciaganie bezposrednich
                          > korzysci materialnych.
                          > Ale jako inspiratora pewnych subiektywnych idei i ich lansowanie jednoosobowo
                          > na gruncie prywatnym u rzadzacych - tak.

                          Zgoda. Ale co w tym złego. Ja też mam/miałem kontakty z osobami ważnymi w
                          polityce, z którymi byłem/jestem na ty i rozmawiałem na różne tematy, i
                          próbowałem przekonac do pewnych idei. W takich rozmowach liczą się racje i
                          argumenty. Dlaczego Adam miałby zerwać te kontakty i przestać rozmawiać z nimi
                          o sprawach dla niego ważnych?

                          > Manipulowanie opinia publiczna, celowe odrzucanie, przemilczanie czy
                          > jednostronne prostowanie faktow - tak.

                          To jest chyba bardziej skąplikowane zagadnienie niż by się mogło na pierwszy
                          rzut oka wydawać. W każdej gazecie, rozgłośni radiowej czy telewizyjnej na
                          kształt przekazu wpływają gusta i poglądy nie tylko włascicieli, redaktorów
                          naczelnych i wydawców, ale też poszczególnych dziennikarzy. Nie wszystkie
                          przypadki można wiązać z odgórną decyzją najważniejszych redaktorów, często są
                          to wpadki dziennikarzy. Ja już wolę takie "manipulatorstwo" GW od uprawianego
                          w "Naszym Dzienniku" czy innych pseudokatolickich mediach. Od dłuższego czasu
                          drażni mnie też jednostronny ton komentarzy w Rzepie a od dawna w TVN, która za
                          Lisa zamieniła się w tubę PO.

                          > Negatywna opinia wielu o GW nie wziela sie ad hoc.

                          Z pewnością. Moim zdaniem miało na to wpływ kilka fatalnych tekstów (a może
                          tylko ich fragmentów) samego Adama i niektóre komentarze czołowych redaktorów
                          gazety. Ale nie przekreśla to wartości zdecydowanej większości tekstów
                          publikowanych w gazecie.

                          > Dla mnie pewnym dysonansem jest jego pozycja jako red. nacz. gazety a
                          lobbysty w kregach rzadzacych z drugiej. Krag otaczajacych go ludzi jest znany.
                          > Przejmowanie obu tych rol jest szkodliwe dla prawdy i dla gazety.
                          > Te dwie rzeczy na moj gust nie powinny isc w parze.

                          Zgadzam się. Adam juz chyba jako dziecko zapadł na nieuleczalna chorobę zwaną
                          polityką i do dziś wtrąca się w polityczne dysputy. Wzorowy redaktor naczelny
                          jakiegokolwiek czasopisma nie powinien tego robić, ale też nigdzie naczelnym
                          nie jest osoba o choćby zbliżonym życiorysie... Jest to swoisty koloryt tej
                          gazety i jeden z powodów jej popularności.

                          > Negatywna (dla mnie) rola jaka odegral w rokowaniach OS, sposob przejecia
                          gazety jest dla mnie moralnie dwuznaczny.

                          Na czym miałaby polegać jego negatywna rola przy obradach OS?
                          Michnik nie przejął gazety tylko ją stworzył. Możesz mieć najwyżej pretensje do
                          Wałęsy, że Michnikowi powierzył zadanie stworzenia gazety codziennej do czego
                          strona opozycyjna miała prawo w wyniku ustaleń OS.
                          • Gość: jack Re: Prolog IP: *.proxy.aol.com 01.07.04, 00:05
                            "...Na czym miałaby polegać jego negatywna rola przy obradach OS?."
                            Zacytuje ci:
                            Alojzy Pietrzyk: - Wokol Walesy, ktory przewodniczyl naszej stronie wciaz
                            krecily sie takie osoby, jak Bronek Geremek, Tadeusz Mazowiecki, Adas Michnik.
                            (...) W Magdalence wyczulem gre, by co bardziej radykalnych dzialaczy „S”,
                            mniej ugodowych - zlagodzic. Juz dobor uczestnikow spotkan o tym swiadczyl. (Na
                            kolejna Magdalenke pojechano w skladzie okrojonym, mnie pominieto...
                            Czesc naszych doradcow nie dopuszczala, by przy glownym stole byly poruszane
                            jakiekolwiek windykacje ze strony solidarnosciowej. (...) Pomalu wychodzily na
                            jaw wczesniejsze uzgodnienia. Wyczuwalo sie, ze przedtem odbywaly sie rozne
                            spotkania. Wynikalo z nich, ze nad PRL-em zaczyna zawisac jakas ochronna
                            tarcza. Potrafili i napic sie razem. Komitywa miedzy niektorymi byla tak
                            wielka, ze przy odjezdzie gdy wszedlem do minibusu, ktorym nas transportowano,
                            towarzystwo bylo juz wymieszane. przewodniczacy zespolu reform politycznych
                            Okraglego Stolu, przekonal KKW, ze powinnismy przyjac propozycje wyborow
                            okrojonych - dla nich 65 proc., dla nas 35. A potem nastapila najbardziej
                            haniebna chwila. Na stanowisko prezydenta zaproponowano dwie kandydatury:
                            Kiszczaka i Jaruzelskiego. Jak mozna bylo na posiedzeniu KKW „S” w ogole brac
                            pod uwage Kiszczaka i Jaruzelskiego na najwzyzszy urzad w panstwie? Ocenilem to
                            jako niesamowity upadek, wrecz profanacje „S”. A tu bez zadnych protestow,
                            niemal natychmiast doszlo do glosowania: Kiszczak, albo Jaruzelski.
                            Padlo stwierdzenie, ze jak prezydentem ma byc taki typ jak Kiszczak, to lepiej
                            postawic na Jaruzelskiego. Po tym stwierdzeniu Palubicki poddal wniosek o
                            poparcie Jaruzelskiego pod glosowanie. Tylko ja bylem przeciw, dwoje wstrzymalo
                            sie. Reszta byla za. Z wiekszoscia najwyrazniej wczesniej odbyly sie rozmowy,
                            wszystko bylo bardzo umiejetnie przygotowane. (...) Wynik posiedzenia KKW
                            sprawil, ze obrady Okraglego Stolu ruszyly z kopyta i szly bardzo pieknie.
                            Potem odbylo sie jeszcze pare posiedzen w Magdalence. Wciaz rosla komitywa
                            warszawiakow z obu stron barykady. Mieli juz stale, wrecz towarzyskie - przy
                            wodce - kontakty.
                            Jesli Kiszczak powoluje sie na rozstrzygniecia Okraglego Stolu, zwalniajace go
                            z poniesienia odpowiedzialnosci, to moze chodzic jedynie o ustalenia podjete w
                            waskiej grupie osob. Bardzo dobrze bylo widac, ze niektorzy uczestnicy rozmow
                            afiszowali sie z generalami, wrecz brudzia wypijali, jak na przyklad Adam
                            Michnik.To te osoby daly generalom pewne gwarancje, ale nie publiczne, tylko w
                            rozmowach kuluarowych...

                            "Michnik nie przejął gazety tylko ją stworzył. Możesz mieć najwyżej pretensje do
                            Wałęsy, że Michnikowi powierzył zadanie stworzenia gazety codziennej do czego
                            strona opozycyjna miała prawo w wyniku ustaleń OS"

                            Moralnie dwuznaczne bylo dla mnie eliminacja przez Michnika niepożądanych
                            dziennikarzy i pracowników Gazety, o pracy nad językiem, o zmianie znaczenia
                            pojęć i zmianach wizerunków osób stających się przyjaciółmi lub wrogami GW.










                            Michnik nie przejął gazety tylko ją stworzył. Możesz mieć najwyżej pretensje do
                            Wałęsy, że Michnikowi powierzył zadanie stworzenia gazety codziennej do czego
                            strona opozycyjna miała prawo w wyniku ustaleń OS.
                            • leszek.sopot Re: Prolog 01.07.04, 00:59
                              Proszę, nie cytuj mi Alojzego Pietrzyka, którego po 1993 roku nie wybrano już
                              do żadnych władz w "S", który zbłaźnił się wieloma wypowiedziami na Komisji
                              Krajowej "S" i był w "S" gorzej widziany niż Wrzodak. Tak więc nawet w
                              samej "S" Pietrzyka nikt nie traktuje poważnie, a dziś jest on tam postacią
                              zupełnie zapomnianą - może się go najwyżej pamięta jako tego, który utoprował
                              powrót do władzy komunistom. Atakując Michnika i osoby tworzące Unię
                              Demokratyczną chciał on wkupić się na powrót w łaski Krzaklewskiego czy też
                              jakichs innych partii. Od 1991 roku najlepszym sposobem udokumentowania, że się
                              jest prawdziwym patriotą jest bowiem w Polsce - w pewnych kręgach - pokazywanie
                              swojej wrogości nie do postkomunistów (bo to oczywiste) ale do ludzi z UD i UW.
                              I tacy ludzie na potrzeby różnych Rydzyków, Maciarewiczów czy Wrzodaków będą
                              opowiadali wszystko by udowodnic, że dokonało się świństwo bo "żydzi" dogadali
                              się z komunistami.
                              • Gość: jack Re: Prolog IP: *.proxy.aol.com 01.07.04, 17:26
                                Osmieszyc, wysmiac kogos, przedstawic w swietle jako "idioty", ile to p. Leszku
                                kosztuje?
                                20-30min. pracy specjalisty przy klawiaturze?
                                Mysle, ze pan to rozumie. Prawda nie jedna ma strone.
                                Wydawalo mi sie, ze na zimno i z perspektywy czasu mozna ocenic tytul watku
                                (trafnie przez p. Basie okreslony) na postawie pamietnikow H.-G.
                                Drzew tu nie powyrywamy, ale temat OS ma prawo do jego krytycznej analizy.
                                Jest tak jak jest. Historii nie zmienimy.
                                Przeproszenie Bujaka za S czy J.K. stwierdzenie, ze sie mylil sprawy nie
                                rozwiazuje.
                                Rocznica OS jest KULTYWOWANA po dzis przez postkomunistow nie przez byla S.
                                Ich wypowiedzi swiadcza, ze tak naprawde to oni byli tym postepowym ogniwem.
                                A to uwazam za falszowanie historii.
                                Zaproszeni przez Kwacha byli jego uczestnicy nie zdobyli sie nawet na odrobine
                                krytycyzmu tego wydarzenia i jego nastepstw.
                                Jeden tylko Walesa, oblewajac zaproszenie, zachowal cien honoru.
                                Tzn. kim sa ci ludzie? czym roznia sie od komunistycznych potakiwaczy?
                                Oczekiwalbym, zeby tworcy OS PRZYZNALI sie do popelnionego bledu.
                                Kazdy ma prawo sie mylic (zla ocena sytuacji, uzaleznienie od ukladow itp.)
                                To wszystko przypomina sytuacje rodziny zmarlego na wskutek ewidentnego bledu
                                lekarza, aten idzie w zaparte i mowi, ze bledu nie popelnil.
                                Izba lekarska z pewnoscia przyzna mu racje, ale CO z rodzina zmarlego?
                                • leszek.sopot Re: Prolog 01.07.04, 21:17
                                  No dobrze, kilka słów o Pietrzyku.
                                  Może wcześniej chciałbym cię tylko poprosić o podanie źródła tej cytowanej na
                                  www.videofact.com/polska wypowiedzi. Ja nie mogę znaleźć ani daty tego wywiadu,
                                  ani kto go przeprowadził i gdzie pierwotnie był publikowany.

                                  Dla przypomnienia, czy pamiętasz kto 19 maja 1993 r. głosował za przyjęciem
                                  wniosku za odwołaniem rządu Hanny Suchockiej, czyli za wnioskiem Pietrzyka (był
                                  wówczas przewodniczącym Sejmowej Komisji Młodzieży i Kultury Fizycznej): SLD,
                                  PSL, KPN, "S", PC, ChD, PL, RdR, UPR i AP. A jak wyglądało samo głosowanie?
                                  Pietrzyk w swoim wystąpieniu powiedział m.in. "Od dzisiaj żaden rząd nie będzie
                                  miał prawa mówić, że jest rządem solidarnościowym" i następnie 28 maja Sejm
                                  jednym głosem przegłosował wotum nieufności do rządu Suchockiej, bo minister
                                  sprawiedliwości Dyka spóźnił się na głosowanie. W ten sposób sama "S" dopuściła
                                  postkomunistów do władzy. Niewątpliwie jednym z inspiratorów tak gwałtownej
                                  reakcji posłów a zarazem członków "S" na rząd Suchockiej był ówczasny szef
                                  śląskiej "S" Alojzy Pietrzyk (podczas debaty klubu parlamentarnego "S" Bogdan
                                  Borusewicz był przeciwny wnioskowi i uprzedzał wszystkich o grożących
                                  niebezpieczeństwach, został jednak przegłosowany). Decyzja "S" o zgłoszeniu
                                  tego wniosku była jednym z największych błędów minionego 15-lecia. Gdyby nie
                                  Pietrzyk tego błędu by nie było.

                                  Pietrzyk w 1997 roku startował w wyborach do Sejmu z listy Bloku dla Polski -
                                  na tych samych listach widnieli wówczas m.in. Roman Bartoszcze, były szef
                                  Kancelarii Lecha Wałęsy Tomasz Kwiatkowski i Maciej Giertych. Blok prowadził
                                  kampanię w duchu narodowym, w pseudoludowym, w góralskim sztafażu, pod
                                  zdecydowanie antyliberalnymi i antyeuropejskimi hasłami.

                                  Przy okazji rządów AWS pojawiło sie nazwisko Pietrzyka jako świadka tego, że
                                  Buzek był tajnym współpracownikiem SB. Trzeba jednak zaznaczyć, że o ile
                                  Karwowski - z KPN-Ojczyzna - miał stosowne zeznania "świadków", to po
                                  przesłuchaniu u rzecznika interesu publicznego, Pietrzyk wyparł się tego, że
                                  coś Karwowskiemu mówił, z kolei ten nigdy nie odwołał tego, że o wszystkim
                                  dowiedział sie od Pietrzyka.

                                  Tak Pietrzyk został natomiast opisany w biuletynie związku zawodowego
                                  Solidarność 80: "[...] Wałbrzyskie na razie zagłębiem turystycznym nie jest.
                                  Być może jednak wkrótce bogaci klienci z Niemiec będą tam przyjeżdżali, niczym
                                  do skansenu na swoiste safari. Z braku dzikiej zwierzyny strzelać jednak mogli
                                  by wyłącznie do tubylczej ludności. Mało kto pamięta, że tuż przed tym, jak
                                  Złotousty Seneka, poseł Przewodniczący Regionu Śląsko - Dąbrowskiego
                                  Solidarności Alojzy Pietrzyk [mój przypis - Pietrzyk był ponoć znany z tego, że
                                  często na korytarzach sejmowych cytował Senekę] bratobójczo wbił nóż w pierś
                                  pani premier Suchockiej, przedstawiając w Sejmie wniosek o jej odwołanie,
                                  wystąpił z wnioskiem, który już w 1992 roku miał spowodować, że kopalnie
                                  katowickie podzielą los kopalń wałbrzyskich. [...] Pietrzyk - wtedy lider
                                  śląskiej Solidarności wniósł do Marszałka Sejmu, wraz z grupą posłów projekt
                                  uchwały, domagającej się restrukturyzacji przemysłu województwa katowickiego. W
                                  tym zdradzieckim i szalbierskim projekcie solidaruchy domagały się od swojego
                                  rządu w 1992 roku między innymi "opracowania kompleksowego planu likwidacji
                                  kopalń i hut, wraz z prawnymi zasadami, związanymi z ich likwidacją".
                                  Równocześnie solidaruchy już wtedy wymyśliły, aby dokonywało się to "z środków
                                  budżetowych i kredytów zagranicznych". [...] Pisano także o tym, że "likwidacja
                                  kopalń i hut pozwoli na poprawę stanu środowiska naturalnego, rekultywację
                                  terenów poprzemysłowych, poprawę stanu wód i powietrza i dostosowanie
                                  zanieczyszczeń do standardów europejskich". Pietrzyka wspierali wtedy takie
                                  obecnie rządzące solidaruchy, jak: Czesław Sobierajski, Anna Knysok i Piotr
                                  Polmański - totumfacki Krzaklewskiego".

                                  Niestety na stronach "S" nie znalazłem żadnej onformacji o Pietrzyku. Nie wiem
                                  co teraz robi, ani czy w jakiś sposób odpowiadał na zarzuty "S"80. Mi się jego
                                  postac utrwaliła jako tego, który swoją awanturniczą postawą niszczył dialog i
                                  portozumienie pomiędzy ugrupowaniami solidarnościowymi, niszczył w ten sposób
                                  etos "S" i torował powrotną drogę komunistów do władzy. Do dziś nie rozumiem,
                                  jak można było liczyć, że po obaleniu niekomunistycznego rządu "S" będzie w
                                  stanie wygrać wybory z socjaldemokracją. Zamiast wygranej "S" dostała jedynie
                                  4,8 proc. głosów i nie znalazła się w Sejmie.
                                  Niestety mam do tego człowieka wiele pretensji (może niesprawiedliwie), tak
                                  jakby to on był wzorowym przykładem na to jak łatwo można w Polsce wszystko
                                  niszczyć i grzebać wszelkie nadzieje na to, że w sporach, kłótniach ale jednak
                                  razem i współodpowiedzialnie możemy budować pomyślną przyszłość Polski. Zamiast
                                  godzić się na kompromisy, dyskutować wolimy niszczyć i próbować zawładnoąć
                                  wszystko dla swojej grupki, grupu, partii czy związku. W 1980 roku mieliśmy
                                  jeden wspólny interes - uwolnić Polske od wszechwaładzy komunistycznego
                                  systemu, od zależności od ZSRR. Po 1989 roku pojawiło sie wiele rozbieżnych
                                  interesów, jak choćby prywatnej inichjatywy, przedsiębiorców i pracowników. W
                                  takich przypadkach trzeba znaleźć kompromis - to właśnie próbował robić Jacek
                                  Kuroń konstruując Pakt o Przedsiębiorstwie Państwowym i Komisję Trójstronną.
                                  Pietrzyk stał po przeciwnej stronie - stronie robotniczego dyktatu. A trzeba
                                  było rozmawiać i iść na kompromisy...
                      • basia.basia Re: Prolog 01.07.04, 17:57
                        leszek.sopot napisał:

                        > Gość portalu: jack napisał(a):
                        >
                        > > Michnik czuje sie, ze jest sam w sobie INSTYTUCJA. Tak siebie uwaza wg. mn
                        > ie.
                        > > I jako ponadpartyjna, jednoosobowa instytucja ma ten wplywna polityczne
                        > uklady.
                        > > Partie podobnie jak spoleczenstwo dla niego nie maja znaczenia.
                        > > Moga byc tylko obiektem jego manipulacji.
                        >
                        > Ja myślę, że jego wpływy na polityczne układy sa daleko przesadzone. Zna
                        wielu
                        > polityków, rozmawia z nimi, ale co z tych rozmów przekłada się na decyzje
                        > podejmowane przez dane partie?

                        Nie wiemy wszystkiego i nigdy się pewnie nie dowiemy natomiast działa IPN
                        i bada dostępne dokumenty. Z tych dokumentów jasno wynika, że komuniści pod
                        wpływem dyrektyw z Moskwy musieli dać sobie radę z ruiną gospodarki bez pomocy
                        ZSRR. Jedynym wyjściem było dopuszczenie do władzy opozycję, podzielenie się
                        tą włądzą. Są rozliczne dokumenty, z których to wynika. Próbowali jeszcze
                        reformować - tak jak umieli albo im się wydawało, że to coś da. Śmieszne
                        pomysły w rodzaju IRCH-y, atestowania stanowisk itp. Nie pomogło, regres
                        postępował nadal; opozycja okazała się ostatnią deską ratunku! SKUTECZNĄ!

                        Co do A.M. Z dokumentów wynika, że pomysł podzielenia się władzą polegał
                        na dokooptowaniu tzw. konstruktywnej opozycji. Był to dokładny plan, który
                        został zrealizowany. Oddać trochę władzy, zachować najważniejsze wpływy
                        (ich prezydent i wpływ na sposoby prywatyzacji, by się uwłaszczyć, zachować
                        majątek partii, zachować agenturę). Czyli wycofać się zachowując strategiczne
                        pozycje, tak by jakoś przetrwać trudne czasy (sądzili, że to potrwa 10 lat).
                        A Michnik utrzymuje, że się podzielili władzę, bo uznali że taka jest
                        konieczność dziejowa, bo dojrzeli do zmiany, bo wśród nich wielu było światłych
                        i mądrych, chcących nadążać z duchem czasu itp. "ćmoje boje".
                        Utrzymuje, że to on wymyślił "Ich prezydenta a naszego premiera" a Kwaśniewski
                        wolne wybory do senatu, kiedy ze stenogramów biura politycznego wynika, że
                        kto inny to wymyślił i to wcześniej. Podobnie było z uprzednio zaplanowanym
                        stopniem podzielenia się władzą (35 : 65). Problemem jest dla mnie to czy A.M.
                        wtedy wiedział, że jest manipulowany i to mu odpowiadało, bo pomysły komunistów
                        mu się podobały (był już wówczas za włączeniem części z nich - np.
                        Kwaśniewskiego - do wolnego państwa), czy wówczas nie miał o tym pojęcia.
                        Ale wiadomo, że w czasach Magdalenki Michnik przeszedł z Kwaśniewskim na ty
                        i włóczył się w weekendy z tym towarzystwem po ich mieszkaniach w tzw. "zatoce
                        świń" i popijał ostro. Mnie się zdaje, że w tamtych czasach został przez nich
                        zbałamucony w tym sensie, że oni stawali na głowie, by się przedstawić z jak
                        najlepszej strony i w jego oczach uwiarygodnić (żeby uwierzył w ich czyste
                        intencje, że oni dobrowolnie itd. chcą się tą władzą podzielić dla dobra
                        społeczeństwa). Może naiwna jestem ale sądzę, że Michnik dopiero w ostatnim
                        czasie dowiedział się z jakim łotrostwem miał do czynienia. Być może wcześniej
                        nie chciał uwierzyć, udawał sam pzred sobą, że to tylko wypadki przy pracy itp.
                        ale wobec nagromadzenia lewicowego świństwa w ostatnich czasach już dalej nie
                        mógł.


                        Jeżeli by nawet założyć, że jego rozmowy
                        > wpływaja na te decyzje to z pewnością nie są one jedynym czynnikiem. Na co
                        mógł
                        >
                        > mieć Michnik wpływ w ostatnich np. 5 latach?

                        Jak to na co?!
                        Na wiosnę 2002 czytałam w Polityce i we Wprost, że Miller okazał się
                        nieudolny i Kwaśniewski czeka na wynik wyborów samorządowych. Miał zamiar
                        wymienić Millera, gdyby wynik lewicy był marny a tego się spodziewano.
                        Rywin poszedł do Michnika w lipcu, sprawa ugrzęzła i w wyborach wynik
                        był nie najlepszy (choć Kwasniewski i Miller jeżdzili po całym kraju i
                        fotografowali się z ich kandydatami na prezydentów miast) ale i tak artykułu
                        wtedy nie opublikował. Dopiero w grudniu. A co byłoby gdyby bomba wybuchła
                        w lipcu? Wynik lewicy byłby fatalny i dawno już nie mielibyśmy Milera a może i
                        dawno bylibyśmy po przyśpieszonych wyborach do sejmu.

                        Na Buzka chyba żaden, na Milerra -
                        >
                        > być może w kwestii wejścia Polski do UE (był przecież nawet w jakimś zespole
                        > ekspertów). Wiadomo, że politycy obawiają się krytyki mediów, a szczególnie
                        już
                        >
                        > opisywania różnych afer - a GW chyba nic pod dywan nie zamiatała. Byłoby
                        > zapewne bardzo nieuczciwe twierdzić, że Michnik wykorzystywał swoich
                        > dziennikarzy i Gazetę do wymuszania na politykach jakichś decyzji - jeżeli
                        już
                        > to poprzez wskazywanie na bzdurne decyzje, które były szeroko opisywane w
                        > gazecie. Czy wyobrażasz sobie, że przed publikacjami (tak jak to domniemał
                        > Rokita) Michnik dzwonił lub szedł do kogoś i mówił, że jak tego to a tego nie
                        > zrobicie to coś tam na was opublikujemy? To przecież absurd.
                        > Natomiast wiele tekstów, rozważań politycznych czy gospodarczych niosło w
                        sobie
                        >
                        > spory zasób argumentów by każdy sie musiał nad nimi zastanowić i dyskutować.
                        > Jeżeli zmieniał swoje decyzje lub osąd o pewnych zagadnieniach, to tylko pod
                        > wpływem mądrych argumentów, a nie zakulisowych działań.
                        • leszek.sopot Dla Basi i Jacka 01.07.04, 18:57
                          Udało mi się w końcu odnaleźć w necie bardzo ciekawą rozmowę z prof.
                          Paczkowskim, w której rozważa się rózne scenariusze mogące wydarzyć się w 1988
                          i 1989 roku. Myślę, że ten wywiad może dużo wnieść do naszej dyskusji.
                          (PS. do jacka - czy wiesz, że to Pietrzyk rozpowszechniał informacje o tym, że
                          Buzek był TW i to z powodu jego plotek doszło do awantur wokół lustracji
                          premiera? Zastanów się na czyje zamówienie robiono wkoło byłego premiera AWS
                          takie zamieszanie? Zamierzam ci pozbierac trochę informacji o Pietrzyku, jak
                          uzbieram, to umieszczę tutaj post o nim - niestety nie wszystko co pamiętam
                          udaje mi się teraz potwierdzić w źródłach)
                          Oto fragment:
                          "W.B., K.B. Stół rychło przestał się cieszyć zainteresowaniem społecznym, a nie
                          dopuszczona do niego część opozycji głośno go kontestowała. Miodowicz też był
                          nieprzewidywalny. Czy mogło dojść do załamania się rozmów i rewolty społecznej?
                          Do wyjścia ludu na ulicę?
                          A.P. W Polsce lud na ulicy? Niemożliwe. Nawet kiedy wiosną 1989 r. na ulice
                          wychodzili anarchiści, to było pewne, że nie będzie tam ludu. W Polsce nie było
                          (i nie ma) atmosfery wielkich ulicznych wieców. Ilu ludzi musi się namęczyć,
                          żeby zorganizować porządną manifestację? Wożą uczestników tymi autokarami,
                          namawiają, ale czy ktoś widział, by do hutników czy górników dołączył lud
                          Warszawy? By wyciągnąć ludzi na ulicę, w 1989 r. musiałoby się wydarzyć coś
                          naprawdę strasznego. Nie wiem... Trwa posiedzenie Okrągłego Stołu, Kiszczakowi
                          puszczają nerwy, wyciąga rewolwer, strzela, oczywiście zgodnie z instrukcją -
                          pod nogi, ale rykoszet... Krótko mówiąc - Wałęsa ginie. Pogrzeb Wałęsy
                          przekształca się w milionową manifestację i strajk generalny (bo i OPZZ by
                          strajkował)... Tak, tu można sobie wyobrazić straszne rzeczy na ulicach. Gdyby
                          stało się coś nieprzewidzianego, skrajnego, zmieniającego bieg wydarzeń. Ale
                          nawet najbardziej chytre posunięcia za kulisami Okrągłego Stołu i w ich efekcie
                          wyciągnięcie stu tysięcy ludzi na ulicę... Nie, to bajka.
                          Zresztą nie wiem, czy „Solidarność” była w stanie przeprowadzić strajk
                          generalny. Już przy likwidacji stoczni nie ogłoszono strajku, bo się obawiano,
                          że spali na panewce.
                          W.B., K.B. A gdyby ktoś z negocjatorów zaplanował prowokację i próbował
                          skompromitować solidarnościowych negocjatorów? Czy nie utraciliby twarzy? Czy
                          wtedy na ulicę nie wyszliby politycy odrzuceni przez układ okrągłostołowy?
                          A.P. Nie. Młodzieżowe manifestacje przyciągały tylko młodzież. Także ani
                          Solidarność Walcząca, ani KPN nie miały szans na mobilizację robotników. I
                          nawet gdyby ktoś uwierzył w taką prowokację, to wypłynąłby wariant „Miodowicz”,
                          bo tylko on - po Wałęsie - miał możliwości mobilizacyjne. Tym bardziej że
                          prowokacje uderzałyby także w układającą się władzę.
                          Ale rozmowy mogły się załamać bez żadnego incydentu. Mogło być po prostu tak:
                          niby coś zdecydowano - dwie izby, prezydent - ale nagle ktoś mógł się
                          prestiżowo zaprzeć i doszłoby do załamania. To załamanie byłoby na rękę
                          Jaruzelskiemu. Zapewniałoby może mało komfortowe, ale kontynuowanie reform.
                          Oznaczałoby też kilka miesięcy szarpaniny. Ktoś by coś wywalczył, któryś z
                          biskupów coś by usiłował skleić, a wreszcie Okrągły Stół bis odbyłby się, tyle
                          że byłby mniej emocjonalny i politycznie mniej znaczący.
                          W.B., K.B. Prawicowi historycy mówią, że gdyby ten Okrągły Stół się załamał,
                          ba - gdyby go nie podejmowano, to władza komunistów sama by zgniła. Byłoby
                          czyste przejście do niepodległości w cztery, pięć miesięcy później.
                          A.P. To trwałoby znacznie dłużej. Okrągły Stół zapoczątkował efekt kuli
                          śnieżnej w całym bloku. A to, co się stało w bloku, wywarło ogromny wpływ na
                          to, co się stało w ZSRR. Trzeba pamiętać, że gdy u nas kończył się Okrągły
                          Stół, to na najbardziej zaawansowanych Węgrzech nie prowadzono żadnych reform.
                          Tyle że Węgrzy ekonomicznie byli bardziej zaawansowani. Gdyby nie było
                          Okrągłego Stołu, a przede wszystkim wyborów, w których komuniści ponieśli
                          druzgocącą klęskę, to ten wózek by się jeszcze parę ładnych lat toczył, co dla
                          różnych krajów miałoby różne konsekwencje, ale dla Polski na pewno byłoby
                          straszne.
                          Rok 1989 był trzynastym rokiem kryzysu gospodarczego i każdy kwartał sprowadzał
                          nas na dno. Gospodarczo i cywilizacyjnie byliśmy jak Rumunia, której rządy
                          Ceausescu z każdym rokiem odbierały ileś tam punktów. Dlatego zresztą
                          Jaruzelski zdecydował się na reformę, bo zdawał sobie sprawę, że tradycyjnymi
                          instrumentami już nic nie zrobi. Alternatywą był powrót do lat 50. Ale to
                          oznaczałoby regres cywilizacyjny.
                          Trzeba było dużo zmienić, by pójść do przodu, a reformy gospodarcze musiały
                          mieć ochronę polityczną. Rozumiał to Jaruzelski. Rakowski chyba mniej, bo
                          deklarował, że Polacy wolą stół suto zastawiony od okrągłego. Na jednym ze
                          spotkań z księżmi, na początku stycznia 1989 r., mówił o tym, że niezbędny
                          sektor prywatny w przemyśle, nie mówiąc o rolnictwie czy handlu, może mieć
                          najwyżej ok. 20 proc. Liczył na coś w rodzaju gospodarki trójsektorowej z lat
                          1945-48. Sektor prywatny, spółdzielczo-komunalny..."
                          link:
                          www.abcnet.com.pl/pl/artykul_zas.php?art_id=170&dz_id=5&w=p&token=
                          • Gość: jack Re: Dla Basi i Jacka IP: *.proxy.aol.com 02.07.04, 13:50
                            Ze wzgledu na duza ilosc informacji jaka posiadasz o tych czasach, chcialbym z
                            toba dojsc do konsensu w sprawie oceny tego okresu a nie staniu na moich czy
                            twoich racjach. (W istocie w sensie pozytywnym jestes "archiwum" wiadomosci z
                            pierwszej reki tego okresu. Sprobuj z tego skorzystac. Dlaczego wlascwie nie?)
                            Proponuje wyzwolic sie od obiegowych "prawd" i odpowiedziec sobie na kilka
                            konkretnych pytan.
                            To jest skomplikowana historia z roznymi racjami.
                            Jest i dzis duzo ciemnych plam tam.
                            W tamtych latach USA i UE uznawalo w Polsce tylko Walesa + KOR a nie uznawalo
                            wlasciwych wladze S.
                            Konkretne osoby to Geremek(lacznik?), Michnik, Kuron. Z nimi rozmawiano.
                            W ich rece przekazano tez m.inn. 3 mln $ pomocy dla S.
                            Chcialbym sie kiedys np. dowiedziec np. o szczegolach rozmow prowadzonych w
                            panstwach unii przez Geremka w zimie 88/89, o ustaleniach KOR-u z amb.
                            Daviesem ? Dlaczego uczestnicy milcza do tej pory?
                            Czy rzeczywiscie i dlaczego Bush popieral Jaruzelskiego na prezydenta?
                            Chcialbym np. kiedys dowiedziec sie od ww panow: co to byl „ochronny parasol”?
                            Kiedy i dlaczego powstal?
                            (Tzn. domyslam sie , ze byla to konsekwecja uzgodnien Reagan-Gorbaczow)

                            Sila – Nowicki (wczesniejszy doradca S) zaproszony przez strone rzadowa, gdyz
                            nie zyczyla sobie tego S skomentowal po pierwszym dniu to mniej wiecej
                            lakonicznie tak : " tu biora udzial tylko przedstawiciele grzecznej S brakuje
                            natomiast niegrzecznej S." Myty w kazdej wodzie adwokat byl rzeczowy.
                            Cytowanie Paczkowskiego odbieram jako "prawde spreparowana na konkretne
                            potrzeby".
                            Nie mozna rozpatrywac sytuacji kraju w tym czasie odlaczajac ja od swiata
                            zewnetrznego.
                            Przypadkowo czy celowo (?) przy analizie zogniskowal tylko ewentualny przebieg
                            wydarzen na wamaigowana przez siebie i partie rzadzaca sytuacje w samej Polsce
                            Dlaczego ominal spojrzenie na sytuacje polityczna w tym okresie w swiecie?
                            Konkretna sytuacje zawsze rozpatrujesz w kontekscie wszystkich wydarzen.
                            Wlasciwa polityka tego okresu odgrywala sie bowiem bez naszego bezposredniego
                            udzialu i wplywu.
                            Moze bylismy tylko miernikiem oceny drugiej strony?
                            Uwazam, ze Paczkowskiego delibracje bez miedzynarodowego kontekstu sluza tylko
                            dalszemu zaciemnianiu autentycznego obrazu i sa dla mnie malo przekonujace i
                            malo wiarygodne
                            Przyjrzyjmy sie FAKTOM:
                            Polska:
                            zima 88/89 wizyty i rozmowy Geremka w UE
                            04.89-podpisanie ukladow z Magdalenki
                            06.89 wybory okraglostolowe do sejmu
                            12.09.89 "przeszłość odkreślamy grubą linią" - Mazowiecki (sejm)
                            Europa:
                            23.10.89 nowa Konstytucja Wegier (oparta na niemieckim GG)
                            9.11.89 upadek muru berlinskiego
                            11.89 aksamitna rewolucja w CSSR
                            25.12.89 wykonany wyrok kary smierci na Ceausescu i jego zonie
                            29.12.89-Havel prezydentem

                            Niespelna 4 miesiace po polskiej "grubej kresce" zalamal sie system
                            komunistyczny w Europie.
                            Bez oporu komunisci oddali sie w rece zwyciezcow.
                            Lagodnie ich z reguly potraktowano.
                            Juz w 1 dzien Bozega Narodzenia 89r. bojowo nastawieni komunisci polscy czy
                            generalowie mogli sie widziec i czuc w roli Ceausescu .
                            Widzieli to na ekranach swoich telewizorow.
                            Ale to sa tylko koncowe daty wydarzen poprzedzone calym rokiem 88 i 89 -
                            totalnych i wymuszonych przez Reagana ustepstw Gorbaczowa.
                            Nie sadze, ze PZPR, KOR i S tego nie byla swiadoma.
                            Jak do nowej sytuacji ustosunkowala sie NOWA Polska?
                            W Polsce brak bylo NAGLE woli odejscia od kontraktu OS. DLACZEGO?
                            Zadaj sobie pytanie jaka role wtedy odegral Michnik i jego gazeta?
                            Dlaczego nie bylo mozliwe stworzenie ugrupowania kontestujacego umowy OS?
                            Brak ludzi odpowiedzialnych wsrod 10 mln czlonkow S?
                            NIE, bo nikt inaczej myslacy jak ON nie mial PRAWA miec sile przebicia.
                            I byl przez media (czyt.: Michnika) eliminowany.
                            Chcialbym sie kiedys od Michnika dowiedziec szczerze, tak jak szczerze lkal
                            nad grobem J. K:
                            jakim prawem w imie czego i dla kogo, eliminowal on w tym okresie ludzi
                            myslacych nie jego kryteriami eliminujac ich po kolei z zycia politycznego,
                            wykorzystujac przy tym dziennikarzy GW i swoje wplywy?
                            To tylko moje refleksje.
                        • leszek.sopot Re: Prolog 01.07.04, 23:04
                          basia.basia napisała:

                          > leszek.sopot napisał:
                          >
                          > > Gość portalu: jack napisał(a):
                          > >
                          > > > Michnik czuje sie, ze jest sam w sobie INSTYTUCJA. Tak siebie uwaza w
                          > g. mnie. I jako ponadpartyjna, jednoosobowa instytucja ma ten wplywna politycz
                          > ne uklady. Partie podobnie jak spoleczenstwo dla niego nie maja znaczenia.
                          > > > Moga byc tylko obiektem jego manipulacji.
                          > >
                          > > Ja myślę, że jego wpływy na polityczne układy sa daleko przesadzone. Zna
                          > wielu polityków, rozmawia z nimi, ale co z tych rozmów przekłada się na
                          decyzje podejmowane przez dane partie?
                          >
                          > Nie wiemy wszystkiego i nigdy się pewnie nie dowiemy natomiast działa IPN
                          > i bada dostępne dokumenty. Z tych dokumentów jasno wynika, że komuniści pod
                          > wpływem dyrektyw z Moskwy musieli dać sobie radę z ruiną gospodarki bez
                          > pomocy ZSRR. Jedynym wyjściem było dopuszczenie do władzy opozycję,
                          > podzielenie się tą włądzą.

                          Z wywiadu z prof. Paczkowskim wynika co innego i jego wypowiedzi bardziej mnie
                          przekonują.

                          > Są rozliczne dokumenty, z których to wynika. Próbowali jeszcze
                          > reformować - tak jak umieli albo im się wydawało, że to coś da. Śmieszne
                          > pomysły w rodzaju IRCH-y, atestowania stanowisk itp. Nie pomogło, regres
                          > postępował nadal; opozycja okazała się ostatnią deską ratunku! SKUTECZNĄ!

                          Deską ratunku, ale chyba dla Polski? Nie wszystkim wszystko kojarzy się z
                          władzą i wpływami.
                          Za Andrzejem Garlickim przypomnę, że po wygłoszonym 13 października w Sejmie
                          exposé przez Rakowskiego zaczęły się w prasie - głównie w "Trybunie Ludu" -
                          artykuły atakujące Kuronia, Michnika, rzecznika prasowego Solidarności Janusza
                          Onyszkiewicza, Frasyniuka. Inauguracja obrad Okrągłego Stołu przesunięta
                          została z 17 na 28 października. 22 października odbyła się w Ursusie Krajowa
                          Narada Aktywu Robotniczego, której uczestnicy wypowiedzieli się przeciwko
                          reaktywowaniu Solidarności. Co ważniejsze, to samo powiedział gen. Jaruzelski.
                          Planowana na 28 października inauguracja Okrągłego Stołu nie odbyła się. Nie
                          podano następnego terminu, a sam stół rozmontowano. W tym samym okresie
                          Rakowski ogłasza upadłość Stoczni Gdańskiej oraz snuje plany 20 proc.
                          urynkowienia gospodarki. Były co najmniej dwie przyczyny tego zwrotu
                          politycznego - pisze Garlicki. Nadzieje wiązano z gabinetem Rakowskiego, który
                          z wielką energią przystąpił do działań. Liczono, że uda mu się zrealizować
                          reformę gospodarczą, co odbije się w sposób wyraźny na stopie życiowej. Na
                          pierwszej konferencji prasowej premier oświadczył, że Polaków mniej interesuje
                          Okrągły Stół, a bardziej suto zastawiony. Jednak nie pozwolono Rakowskiemu tych
                          skrzydeł rozwinąć. 11 listopada zaproszony przez Barcikowskiego abp Dąbrowski
                          oświadczył: "Pan przewodniczący zachęcał, abyśmy sprzyjali i pomagali
                          doprowadzić do Okrągłego Stołu. (...) Proponuję, aby Episkopat w roli
                          obserwatora podjął się mediacji. Zapraszam panów Kiszczaka i Wałęsę, by
                          spotkali się na gruncie neutralnym i z pomocą Kościoła uzgodnili zasady
                          Okrągłego Stołu". Po raz pierwszy wysoki hierarcha Kościoła występował już nie
                          w roli obserwatora, lecz aktywnego mediatora. Spotkanie odbyło się 18 listopada
                          wieczorem, w budynkach parafii w Wilanowie. Wałęsie towarzyszyli bp Tadeusz
                          Gocłowski i Tadeusz Mazowiecki. Kiszczakowi – Stanisław Ciosek. Honory
                          gospodarza pełnił abp Dąbrowski, który po wstępnych wystąpieniach opuścił
                          obrady pozostawiając ks. Orszulika. I tym razem najbardziej dramatyczne starcie
                          dotyczyło użycia w komunikacie słowa "Solidarność". Dyskutowano o tym jeszcze
                          następnego dnia i w pewnym momencie Kiszczak wstał oświadczając, że rozstajemy
                          się bez komunikatu, co oznaczało zerwanie rozmów. Po wystąpieniach gdańskiego
                          biskupa Tadeusza Gocłowskiego i ks. Orszulika Wałęsa ustąpił.

                          Pytanie - dlaczego strona kościelna nie chciała by w komunikacie pojawiło się
                          słowo "Solidarność"? - ja przypuszczam, że strona kościelna nieustannie
                          wymuszała na Wałęsie i "S" ustępstwa, gdyz chciała jak najszybciej doprowadzić
                          do OS. Zresztą już od 1983 r. Kiszczak prowadził rozmowy z abp. Dąbrowskim
                          najpierw o mediacji w sprawie wyjazdu 11 za granicę a później w sprawie
                          amnestii aż w końcu w sprawie możliwych rozmów z "S". Jakoś nieustannie wszyscy
                          pomijają rolę Episkopatu w doprowadzeniu do rozmów OS i w samejm konstrukcji
                          porozumień - szczególnie tych przy podstoliku politycznym.
                          Ciekawy fragment jego książki jest na onecie:
                          czytelnia.onet.pl/0,1137487,1,do_czytania.html
                          > Co do A.M. Z dokumentów wynika, że pomysł podzielenia się władzą polegał
                          > na dokooptowaniu tzw. konstruktywnej opozycji. Był to dokładny plan, który
                          > został zrealizowany.

                          Ja o czym innym pisałem w związku z Michnikiem. O co ci chodzi?
                          Trochę się pogubiłem w tej dyskusji nie bardzo wiem co do czego się odnosi.
        • leszek.sopot Re: Prolog 30.06.04, 15:09
          Wiosną 1989 roku byłem na takim spotkaniu w auli Uniwersytetu Gdańskiego
          podczas którego dyskutował Michnik z Kwaśniewskim. Dyskusja była znakomita.
          Michnik zmiatał argumentację Kwacha krótkimi anegdotami i dłuższymi
          wypowiedziami. Nie zostawił suchej nitki na adwersarzu. Nie było w jego
          wypowiedziach najmniejszej próby wybielania przeszłości. Obaj tłumaczyli zasady
          porozumienia i co będa oznaczały najbliższe wybory. Celem Michnika było moim
          zdaniem zmobilizowanie ludzi by poszli do wyborów mimo, że w opinii niektórych
          ustalenia OS nie odpowiadały ich marzeniom. Dokładnie, po tylu latach, tej
          dyskusji nie pamiętam. Pamiętam jednak to, że nie było tam żadnej obłudy, ze
          każdy mógł zadać pytanie i że nikt nie oskarżył ich o zdradę - na sali byli też
          członkowie uczelnianej PZPR. Ciekawe były pytania właśnie człnków PZPR i
          tłumaczenie się Kwacha, że nie doszło do żadnej zdrady... Niestety nie jestem w
          stanie dokładnie przedstawić jego odpowiedzi - zbyt dawno to było.
          Ja to odbierałem tak, że w tym momencie najważniejsze było by powstawały
          struktury i społeczeństwo zdążyło się przed wyborami zorganizować. Moim zdaniem
          dlatego zapraszał na te spotkanie Kwacha, gdyz był on wygadanym dyskutantem o
          naprawdę nowoczesnych poglądach na demokrację i konieczne reformy. Kto z nas
          mógł wówczas przypuszczać, że zostanie pierwszą gwiazdą lewicy...
          • Gość: jack Re: Prolog IP: *.proxy.aol.com 02.07.04, 05:08
            A nie byl jednoosobowy show A.M. wczesniej ustalony?
            Na logike, po co ciagac faceta z soba i przedstawiac publice jako swojego
            adwersaza? Mysle, ze cos za cos.
    • lupus.lupus Re: Dlaczego nie podoba się nam III RP? 30.06.04, 13:52
      Basiu,
      Jesteś niezastąpiona! Zauważ jak bardzo trafne były to uwagi. Wtedy( w połowie
      lat 90) to nie wydawało się takie oczywiste. Część moich przyjaciół uważała ,
      że GHG przesadza.Jakże się mylili. Wszystko sprawdza się co do joty!
      Dzięki za cudowny wątek!
      • basia.basia Re: Dlaczego nie podoba się nam III RP? 30.06.04, 14:00
        lupus.lupus napisał:

        > Basiu,
        > Jesteś niezastąpiona! Zauważ jak bardzo trafne były to uwagi. Wtedy( w
        połowie
        > lat 90) to nie wydawało się takie oczywiste. Część moich przyjaciół uważała ,
        > że GHG przesadza.Jakże się mylili. Wszystko sprawdza się co do joty!
        > Dzięki za cudowny wątek!

        Dziękuję ale to właściwie dzięki Tobie. A dlatego, że od czasu
        tamtego wątku, który założył sekretarz ( w rocznicę śmierci Herberta ),
        gdzie Ty wrzuciłeś artykuł Łysiaka, zaczęłam weryfikować wszystko
        co tam było. Przeczytałam to na czym się Ł. oparł i dużo więcej.
        Powtórzyłam sobie "Hańbę domową", "Dzienniki H-G". Poza Dudkiem
        zakupiłam też taką cegłę, którą może znasz, "Spór o Polskę" pod
        redakcą Pawła Śpiewaka oraz "Demokrację peryferii" i na koniec
        wzięłam się do A.M. Właśnie przeczytałam "Między panem a plebanem"
        - niesłychanie pouczające. Wydaje mi się, że mam dość dobry obraz
        tego co się stało w Polsce.
      • Gość: 44 Re: Dlaczego nie podoba się nam III RP? IP: *.226.3.195.Dial1.Dallas1.Level3.net 30.06.04, 18:38
        lupus.lupus napisał:

        > Basiu,
        > Jesteś niezastąpiona! Zauważ jak bardzo trafne były to uwagi. Wtedy( w
        połowie
        > lat 90) to nie wydawało się takie oczywiste. Część moich przyjaciół uważała ,
        > że GHG przesadza.Jakże się mylili. Wszystko sprawdza się co do joty!
        > Dzięki za cudowny wątek!

        Dzieki ,Basiu,za przypomnienie...
        Jeszcze za zycia GHG, uwazalem Go za Najwiekszego!
    • leszek.sopot Mi się niepodoba dlatego bo... 30.06.04, 16:34
      w to senne popołudnie nie podoba mi się III RP dlatego, ze brakuje mi szmalu by
      pojechać na urlop z tego zatłoczonego i pełnego spalin miasta w takie miejsce:

      www.ourlucaya.com/gallery/images/img_4_lg.jpg
      • leszek.sopot Re: Mi się niepodoba dlatego bo... 30.06.04, 16:35
        albo w takie:
        www.ourlucaya.com/gallery/images/img_9_lg.jpg
        • leszek.sopot Tam czekają na niezadowolonych.... 30.06.04, 16:47
          Z chęcią tam bym się rozsiadł
          www.geol.agh.edu.pl/~koziol/plaze/plaze_45.jpg
    • oszolom.z.radia.maryja bo nie tak miala ona wyglądać jak wygląda 30.06.04, 22:22
      nie o to walczyliśmy by nasz kraj był rajem dla aferzystów oszustów złodzieji
      nie o korupcję żeśmy walczyli ani o bezrobocie i nędzę szerokich rzesz
      spolecznych! to nie tak miało być!
      • basia.basia Re: bo nie tak miala ona wyglądać jak wygląda 30.06.04, 22:50
        oszolom.z.radia.maryja napisał:

        > nie o to walczyliśmy by nasz kraj był rajem dla aferzystów oszustów złodzieji
        > nie o korupcję żeśmy walczyli ani o bezrobocie i nędzę szerokich rzesz
        > spolecznych! to nie tak miało być!

        Raz wreszcie się z Tobą zgodzę:) Nie tam miało być!
        • leszek.sopot Re: bo nie tak miala ona wyglądać jak wygląda 30.06.04, 22:57
          basia.basia napisała:

          > oszolom.z.radia.maryja napisał:
          >
          > > nie o to walczyliśmy by nasz kraj był rajem dla aferzystów oszustów złodzi
          > eji
          > > nie o korupcję żeśmy walczyli ani o bezrobocie i nędzę szerokich rzesz
          > > spolecznych! to nie tak miało być!
          >
          > Raz wreszcie się z Tobą zgodzę:) Nie tam miało być!

          Ale ja dodam jeszcze jedno - nie walczyłem o Rydzyka:(
          • oszolom.z.radia.maryja Re: bo nie tak miala ona wyglądać jak wygląda 01.07.04, 11:00
            a ja nie walczyłem o homoseksualny terror i polityczną poprawność
            • leszek.sopot Re: bo nie tak miala ona wyglądać jak wygląda 01.07.04, 12:00
              oszolom.z.radia.maryja napisał:

              > a ja nie walczyłem o homoseksualny terror i polityczną poprawność


              Homoseksualnego terroru nie doświadczyłem, a Tobie ktoś zrobił krzywdę?
              Polityczna poprawność?
      • yossarian18 Re: bo nie tak miala ona wyglądać jak wygląda 30.06.04, 23:09
        Jak zwykle masz rację.
    • yossarian18 Re: Dlaczego nie podoba się nam III RP? 30.06.04, 22:49
      Po pierwsze dlatego, że w imię elementarnej sprawiedliwości nie przeprowadzono
      dekomunizacji. Gdy bliżej przyjrzeć się życiorysom czołowych
      zwolenników "grubej kreski" wcale nie dziwi, że tak gromko popierali brak
      jakichkolwiek rozliczeń z przeszłością. Przykładowo, Geremek i Kuroń w latch 50-
      tych byli fantycznymi komunistami, a trockizujący za młodu Michnik ma w
      rodzinie stalinowskiego zbrodniarza-sędziego Stefana Michnika(dzisiaj w
      Uppsali, w Szwecji). To wiele wyjaśnia.
      Po drugie nastąpił kryzys gospodarczy, za bezcen pozbyto się większości majątku
      narodowego, mamy bezrobocie, biedę, itp, itd.
      Po trzecie fatalna polityka zagraniczna, skrajnie panegiryczna w stosunku do
      Zachodu, tj. UE i USA i demonstracyjne wypięcie się plecami do Rosji i Wschodu.
      Po czwarte powszechny upadek moralności, a co za tym idzie wzrost
      przestępczości, wszechobecna korupcja, kult kłamstwa, panoszenie się
      agresywnych mniejszości seksualnych, tudzież narodwych, obłuda i oszustwo na
      każdym kroku.
      Po piąte 90-95% mediów zostało opanowane przez tzw. czerwonych i różowych,
      tudzież kapitał zagraniczny. Jak to pisał Michalkiewicz, cytuję z pamięci: "nie
      może być dobrze w kraju, w którym większość korpusu oficerskiego czytuję jedną
      z dwóch żydowskich gazet dla Polaków". Nic dodać, nic ująć, diagnoza redaktora
      M. jest doskonała.
      To tylko takie podstawowe sprawy.
      Tak na marginesie, wiecie co Gustaw Herling-Grudziński mówił o Michniku: "Mam
      propozycję dla Michnika: powinnien pójść do dobrego psychiatry".
      Tekst Herlinga świetny, a czytaliście "Oskarżam" Łysiaka?
      • Gość: kibicująca siostra SYZYF z Sopotu !!! IP: *.crowley.pl 01.07.04, 01:21
        Parę tygodni temu ,namawiałem Cię Leszku do syzyfowych prac :)))
        Ale wtoczenie głazu z Dulskimi i Dekomunizatorami na szczyt,przerasta
        możliwości kiluset Herkulesów.
        Kibicuję Ci nadal i podtrzymuję na duchu :)))
        Twoja argumentacja jest właściwa i uczciwa.
        Tylko te Głazy w swym oszołomstwie myślą,że są orłami intelektu.
        Spójrz na to z jaśniejszej strony, Don Leszku z La Sopot.
        O Tobie będą pisać pieśni,a wiatraki pozostana wiatrakami :)))
        pozdrawiam
        • leszek.sopot A co mi szkodzi trochę popisac:) 01.07.04, 01:54
          Gość portalu: kibicująca siostra napisał(a):

          > Parę tygodni temu ,namawiałem Cię Leszku do syzyfowych prac :)))
          > Ale wtoczenie głazu z Dulskimi i Dekomunizatorami na szczyt,przerasta
          > możliwości kiluset Herkulesów.
          > Kibicuję Ci nadal i podtrzymuję na duchu :)))
          > Twoja argumentacja jest właściwa i uczciwa.
          > Tylko te Głazy w swym oszołomstwie myślą,że są orłami intelektu.
          > Spójrz na to z jaśniejszej strony, Don Leszku z La Sopot.
          > O Tobie będą pisać pieśni,a wiatraki pozostana wiatrakami :)))
          > pozdrawiam

          Oj siostro, siostro... jaja sobie ze mnie robisz, po mnie to ino popiół
          zostanie i nawet zamętu i diamentu nie będzie:(
          • Gość: uciekajaca wiedźma Re: A co mi szkodzi trochę popisac:) IP: *.crowley.pl 01.07.04, 02:02
            Miło jest poczytac jak rozsądek i uczciwość,biorą górę nad wszystkowiedzącymi
            hochsztaplerami.
            Bedę Ci Sanchopansić dalej :)))
            • leszek.sopot Re: A co mi szkodzi trochę popisac:) 01.07.04, 02:13
              Ale ja raczej do rozsądnych nie należę:( Rozsądni to są ci co płyną z wiatrem a
              nie pod wiatr. Nie pisz, że uczciwość bierze jakąś górę, bo wszyscy piszą tu
              uczciwie, przecież nikt nikogo nie zna i na kłamstwie nic nie zyskuje. To są
              uczciwie przekazywane odmienne opinie, a ja wcale nie jestem wyrocznią i
              zapewne w wielu miejscach mogę się mylić. Sam piszę tak jak dyktuje mi pamięć i
              na pewno żadnych celowych kłamstw nie popełniam.
              • Gość: uciekająca wiedźma Re: A co mi szkodzi trochę popisac:) IP: *.crowley.pl 01.07.04, 02:36
                leszek.sopot napisał:

                > Ale ja raczej do rozsądnych nie należę:( Rozsądni to są ci co płyną z wiatrem
                a
                >
                > nie pod wiatr. Nie pisz, że uczciwość bierze jakąś górę, bo wszyscy piszą tu
                > uczciwie, przecież nikt nikogo nie zna i na kłamstwie nic nie zyskuje. To są
                > uczciwie przekazywane odmienne opinie, a ja wcale nie jestem wyrocznią i
                > zapewne w wielu miejscach mogę się mylić. Sam piszę tak jak dyktuje mi pamięć
                i
                >
                > na pewno żadnych celowych kłamstw nie popełniam.
                OK masz rację.
                Wiedźmy niekiedy przeginają :)
                Co moze zaszkodzić tym ,których cenią :(
                Sorry
                Chyba nie umieją się zmienić.
                I może dlatego są uciekającymi wiedźmami :)))
                pozdrawiam
    • Gość: zefir Re: Dlaczego nie podoba się nam III RP? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 01:16
      Prosta. Bo nas w ciula robiom.
    • Gość: Brzoza Kataryna narzekalby nawet na Stany! IP: *.sympatico.ca 01.07.04, 04:17
    • Gość: Brzoza Podoba sie tym z meetingu przy Okraglym Stolcu! IP: *.sympatico.ca 01.07.04, 05:10
      • oszolom.z.radia.maryja Re: Podoba sie tym z meetingu przy Okraglym Stolc 01.07.04, 11:01
        Lepiej będzie wtedy jak pokolenie okrągłostolowców wymrze
        • leszek.sopot Re: Podoba sie tym z meetingu przy Okraglym Stolc 01.07.04, 12:01
          oszolom.z.radia.maryja napisał:

          > Lepiej będzie wtedy jak pokolenie okrągłostolowców wymrze


          Życzysz śmierci swoim rodzicom, czy też oni urodzili sie już po OS i nie należą
          do pokolenia żyjącego wcześniej?
    • Gość: Kosma CZYTAM, CZYTAM I GŁĘBOKO WZDYCHAM! IP: *.am.lodz.pl 01.07.04, 13:56

      Wyobraźmy sobie następującą sytuację:
      Na ulicy leży ranny, broczący krwią człowiek. Obok niego zatrzymują się kolejni
      ludzie, rośnie tłumek. Zebrani z ożywieniem rozprawiają o możliwych sprawcach
      napadu. Pojawiają się kolejne pomysły, hipotezy, i coraz to nowe nazwiska
      bandziorów. Wykrystalizowują się poglądy na okoliczności rozboju, tworzą
      stronnictwa. Zwolennicy przekonani, że uczyniła to Banda Siwego, zaczyna się
      brać za łby ze zwolennikami Długiego Majchra. Inni rozważniejsi, szukając
      sprawców, wspominają poprzednie napady i analizują kolejne, coraz głębsze ich
      przyczyny. W końcu przywołuje się pamięć o Bitwie Pod Grunwaldem i przypomina
      zaprzepaszczoną przez Jagiełłę historyczną szansę. Jeszcze więksi erudyci
      odnajdują analogię i praprzyczynę obecnego upadku obyczajów w hellenistycznej
      Grecji oraz w kosmopolitycznym Cesarstwie Rzymskim. Tłum jest tak zajęty samym
      sobą, że nie zwraca większej uwagi na wykrwawiającego się człowieka. Tylko od
      czasu do czasu ktoś zmęczony rozmową odwraca się do leżącego i w głębokim
      współczuciu pochyla głowę nad jego nieszczęściem. A za rogiem dochodzi do
      kolejnego rozboju i nie niepokojona przez nikogo Banda obrabia następną
      ofiarę...
      KOsma
      • xxxx44 Re: CZYTAM i WIDZĘ 01.07.04, 16:37
        wyżej ktoś przypomniał uczestnika OS, górnika z 'S' , późniejszego posła :
        Alojzy Pietrzyk: Wokół Walesy, który przewodniczył naszej stronie, wciąż kręciły
        się takie osoby, jak Bronek Geremek, Tadeusz Mazowiecki, Adaś Michnik.
        (...) W Magdalence wyczułem grę, aby, co bardziej radykalnych działaczy „S”,
        mniej ugodowych -złagodzić. Już dobór uczestników spotkań o tym świadczył. (Na
        kolejną Magdalenkę pojechano w składzie okrojonym, mnie pominięto.
        Część naszych doradców nie dopuszczała, by przy głównym stole były poruszane
        jakiekolwiek windykacje ze strony solidarnościowej. (..) Pomału wychodziły na
        jaw wcześniejsze uzgodnienia. Wyczuwało się, że przedtem odbywały sie różne
        spotkania. Wynikało z nich, że nad PRL-em zaczyna zawisać jakaś ochronna
        tarcza. Potrafili i napić się razem. Komitywa między niektórymi była tak
        wielka, ze przy odjeżdzie, gdy wszedłem do minibusu, którym nas transportowano,
        towarzystwo było już wymieszane. Przewodniczący zespołu reform politycznych
        Okrągłego Stołu, przekonał KKW, ze powinniśmy przyjąć propozycje wyborów
        okrojonych - dla nich 65 proc., dla nas 35. A potem nastapiła najbardziej
        haniebna chwila: Na stanowisko prezydenta zaproponowano dwie kandydatury -
        Kiszczaka i Jaruzelskiego. Jak można było na posiedzeniu KKW „S” w ogóle brać
        pod uwagę Kiszczaka i Jaruzelskiego na najwzyższy urząd w państwie? Oceniłem
        to, jako niesamowity upadek, wrecz profanację „S”. A tu bez żadnych protestów,
        niemal natychmiast doszło do głosowania: Kiszczak, albo Jaruzelski.
        Padło stwierdzenie, że jak prezydentem ma być taki typ, jak Kiszczak, to lepiej
        postawić na Jaruzelskiego. Po tym stwierdzeniu Pałubicki poddał wniosek o
        poparcie Jaruzelskiego pod głosowanie. Tylko ja byłem przeciw, dwoje wstrzymało
        się. Reszta była za. Z wiekszością najwyraźniej wcześniej odbyły się rozmowy,
        wszystko było bardzo umiejętnie przygotowane.(..) Wynik posiedzenia KKW sprawił,
        że obrady Okrągłego Stołu ruszyły z kopyta i szły bardzo pięknie. Potem odbyło
        się jeszcze parę posiedzeń w Magdalence. Wciąż rosła komitywa warszawiaków z
        obu stron barykady. Mieli juz stałe, wręcz towarzyskie -przy wódce- kontakty.
        Jeśli Kiszczak powołuje się na rozstrzygnięcia Okrągłego Stołu, zwalniające go
        z poniesienia odpowiedzialności, to może chodzić jedynie o ustalenia podjęte w
        wąskiej grupie osób. Bardzo dobrze było widać, że niektórzy uczestnicy rozmów
        afiszowali się z generałami, wręcz brudzia wypijali, jak na przykład Adam
        Michnik.To te osoby dały generałom pewne gwarancje, ale nie publiczne, tylko w
        rozmowach kuluarowych."

        Zamiast pisać i dyskutować wieloma postami w niekończących się pakietach
        tematycznych, lepiej wczytać się w ten krótki opis fraternizacji początkowo
        przeciwnych sobie polityków ze Stolicy z jednoczesnym eliminowaniem tzw.radykal-
        nych skrzydeł. Oprócz bezpośrednio podanych faktów widać jak na dłoni embriony
        późniejszych parti i koalicji, a zarazem prażródeł dzisiejszego układu
        politycznego i religijnego.

        Stara prawda: ~wielka polityka~ jest w małych sytuacjach =obserwacjach.

        A osoby, które coś zauważały i przeciwstawiały się -jak Alojz Pietrzyk- zostały
        odsunięte i usunięte,a jeśli im było mało, to obśmiane przez swoich i publicznie
        ośmieszone.
    • Gość: babariba dzięki basiu... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 02.07.04, 07:49
      ...szczególnej przenikliwośc Herlinga - Grudzińskiego dowodzi ten fragment:
      '(...)Głównym rezultatem euforii Okrągłego Stołu było obranie pierwszym prezydentem RP generała Jaruzelskiego, archtekta stanu wojennego. Zachowanie
      się ?Solidarności?, która w praktyce przyczyniła się do tego wyboru, wykopało
      jej grób. Zaczyna ostatnio wygrzebywać się z niego i zmartwychwstawać, może
      dzięki częstym wizytom Krzaklewskiego w Rzymie. Ale swój wielki moment
      historyczny ?Solidarność? roztrwoniła bezpowrotnie.(...)
      *****
      to o 'zmartwychwstawaniu' Solidarności jest najpiękniejsze pod wodzą Mariana K. i pod sztandarem wymyślonej przez Walendziaka 'solidarnościowej wunderwaffe', Mani K. w bistorowym kostiumiku, co miała ona Jolantę K. zdeklasować.
      Pamięta ktoś jeszcze, kto to był Marian K.???
      • Gość: uciekajaca wiedźma Re: dzięki basiu... IP: *.crowley.pl 03.07.04, 03:20
        Gość portalu: babariba napisał(a):

        > ...szczególnej przenikliwośc Herlinga - Grudzińskiego dowodzi ten fragment:
        > '(...)Głównym rezultatem euforii Okrągłego Stołu było obranie pierwszym
        prezyde
        > ntem RP generała Jaruzelskiego, archtekta stanu wojennego. Zachowanie
        > się ?Solidarności?, która w praktyce przyczyniła się do tego wyboru, wykopało
        > jej grób. Zaczyna ostatnio wygrzebywać się z niego i zmartwychwstawać, może
        > dzięki częstym wizytom Krzaklewskiego w Rzymie. Ale swój wielki moment
        > historyczny ?Solidarność? roztrwoniła bezpowrotnie.(...)
        > *****
        > to o 'zmartwychwstawaniu' Solidarności jest najpiękniejsze pod wodzą Mariana
        K.
        > i pod sztandarem wymyślonej przez Walendziaka 'solidarnościowej wunderwaffe',
        > Mani K. w bistorowym kostiumiku, co miała ona Jolantę K. zdeklasować.
        > Pamięta ktoś jeszcze, kto to był Marian K.???
        Ten z "odbytem na brodzie" i niemożliwą do zauważenia inteligencją?
        Przyłączam się do podziękowań dla Basi Dulskiej :)))
    • Gość: Franek A na Zapadie nada rabotat! IP: *.sympatico.ca 03.07.04, 03:26
    • Gość: Lech Re: Dlaczego nie podoba się nam III RP? IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.07.04, 09:49
      Skromność nakazuje pisać w swoim imieniu, poco to nam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka