piotr7777
14.12.13, 10:59
...czyli kolejna historia z cyklu "Prawda czasu, prawda ekranu".
Pisze multimedialny gwiazdorek tak:
" Pan Macierewicz stwierdza, że pan Cieszewski agentem nie był. On to wie. Z całkowitą pewnością. Dokładnie z taką samą pewnością, z jaką 21 lat temu ogłosił światu, że współpracownikiem służb był profesor Wiesław Chrzanowski. Profesor Chrzanowski był wspaniałą postacią. Żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego, potem lata spędzone w stalinowskim więzieniu, a potem kolejne lata komunistycznych represji.
Miał jednak Chrzanowski wielką wadę. Był liderem ZChN, czyli pełnił dokładnie tę funkcję, którą chciał pełnić pan Antek. Okazał się więc agentem. Zanim sąd stwierdził, że żadnym agentem nie był, pan Antek zdążył jednak wylać tę wspaniałą postać hektolitry pomyj.
To właściwie cała historia o polskiej lustracji. Chrzanowski agentem, Cieszewski bohaterem walki z SB. Nic dodać, nic ująć. Pointa do operacji lustracyjnej napisała się sama. Sam Antek ją napisał, za co cześć mu i chwała."
Co ciekawe wcześniej Lis pisze (w aspekcie sprawy prof. Cieszewskiego), że dla Macierewicza lustracja jest dobra, gdy dotyczy wrogów a zła gdy dotyczy swoich.Tymczasem w 1992 r. Macierewicz zlustrował "swojego" prof. Chrzanowskiego. Więc szybko znajduje wytłumaczenie - chciał wykolegować Chrzanowskiego z funkcji prezesa ZChN. Jeśli tak rzeczywiście było, to bardzo umiejętnie się z tym krył, bo nie pamiętam by nawet GW zarzucała mu takie intencje.
Jednak z narracji Lisa wynika coś innego - otóż Macierewicz rzekomą agenturalną przeszłość prof. Chrzanowskiego sobie wymyślił, bo było mu to potrzebne w bieżącej walce. W rzeczywistości było inaczej - nazwisko prof. Chrzanowskiego w zasobach archiwalnych SB rzeczywiście było i gdyby Macierewicz je - w imię lojalności partyjnej - pominął zapewne oponenci natychmiast by mu to wytknęli a Chrzanowski byłby nie godną szacunku ofiarą haniebnej akcji ale negatywnym bohaterem. Już widzę te tytuły w rodzaju: "Macierewicz chroni swojego fuhrera" (skądinąd Stefan Bratkowski naprawdę tak Chrzanowskiego nazwał, widać nazifobia zawsze prześladowała tego publicystę").
Nawiasem mówiąc przypadek prof. Chrzanowskiego często jest przywoływany przez wrogów lustracji, ale raczej mógłby być argumentem jej zwolenników - w końcu dzięki ustawie lustracyjnej Chrzanowski oczyścił się z zarzutów.
Mógłbym dodać jeszcze, że nie przypominam sobie by kiedykolwiek Macierewicz nazwał Chrzanowskiego agentem ani tych "hektolitrów pomyj" jakie na Chrzanowskiego wylał, ale to już detal.