Dodaj do ulubionych

zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem ?

10.11.15, 05:16
"jojo" przy nim to drobny i grzeczny złodziejaszek kolejowy
Obserwuj wątek
    • man_sapiens Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 07:50
      Prokuratura umorzyła śledztwo, nie było świadków.
      • pkt4a Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 07:52
        man_sapiens napisał:

        > Prokuratura umorzyła śledztwo, nie było świadków.

        polska.newsweek.pl/tato-go-zmiksowal,91007,1,1.html
        • sverir Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 07:57
          I co to zmienia? Świadków jak nie było tak nie ma.
        • xystos Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 08:56
          naslac "ukrainca" i zlikwidowac morderce !!!
        • mietowe_loczki Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 10:43
          Nie mogę tego spokojnie czytać...
      • az43 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 12:56
        Niem watpliwości,że zmarł celowo przewrócił się na beton by spowodować śmierć i przyczynić się tym do kłopotów Jackiewicza.
        Podobnie było w Jedwabnem-mimo próśb i błagań Polaków Żydzie zamknęli się w stodole,którą nastepnie celowo i świadomie podpalili w akcie stałej żydowskiej agresji.
        • religijnych.uczuc.obraza Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 13:59
          Nie-celowo lecz przypadkowo.
          • az43 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 15:26
            Celowo.Wiem co piszę.
            • religijnych.uczuc.obraza Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 19:21
              Wątpię.
              • az43 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 11.11.15, 10:43
                Niesłusznie i bezzasadnie.Człowiek prawdziwej wiary nie powinien watpić.
                Zabił człowieka w imię obrony najwyższych wartości katolickich-rodziny.
      • 141288bs Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 16:59
        man_sapiens napisał:

        > Prokuratura umorzyła śledztwo, nie było świadków.
        - o Grabarczyku piszesz?...bo to jedyny minister sprawiedliwosci z nielegalnym pistoletem
    • pkt4a Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 08:01
      cyt.
      "Ministrem Skarbu Państwa został Dawid Jackiewicz uczestnik słynnej wyprawy do Madrytu - w żaden sposób nie pociągnięty za to do odpowiedzialności. Możliwe, że zna się na kilometrówkach.
      Wcześniej wsławił się tym, że w biały dzień, w centrum miasta, przemocą przyczynił się do śmierci człowieka. Ofiara przypominała kogoś, kto miał wcześniej jakiś zatarg z jego żoną. Według relacji dziecka Jackiewicza "tato go zmiksował". I do dziś pozostał bezkarny.
      mirekmm"
      • sverir Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 08:07
        Jackiewicz konsekwentnie twierdził, że odepchnął mężczyznę. Rodzina zmarłego odgrażała się, że ma dziesiątki świadków na to, że Jackiewicz brutalnie pobił niewinnego. Minął czas, a świadek nie znalazł się ani jeden.
        • fredoo Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 08:12
          To skarb Państwa będzie u niego bezpieczny.Zabije a nie odda
        • czekam.na.lewice Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 08:44
          Ale opluć można.
          "Dałbym wszystko, żeby ten wieczór nigdy się nie zdarzył ? mówi dziś Dawid Jackiewicz. ? Gdy ten człowiek się na mnie zamachnął, odruchowo go odepchnąłem, bo groziło mi niebezpieczeństwo. Nie zrobiłem tego, ?by go skrzywdzić, ale żeby się bronić. "
          • kosel_maruvi Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 10:45
            czekam.na.lewice napisał(a):

            > Gdy ten człowiek się na mnie zamachnął, odruchowo go odepchnąłem, bo
            > groziło mi niebezpieczeństwo. Nie zrobiłem tego, ?by go skrzywdzić, ale żeby si
            > ę bronić. "

            Gdyby nie zaczepil czlowieka ktory byl podobno podobny do kogos kto wczesniej poglaskal dziecko nie byloby sprawy.
            To on zaatakowal i to z premedytacja wiec jak mozna mowic ze sie bronil ?
            • sverir Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 10:49
              > To on zaatakowal i to z premedytacja wiec jak mozna mowic ze sie bronil ?

              Prokuratura szukała świadków nawet przez media. Dlaczego wtedy się nie zgłosiłeś, skoro najwidoczniej bardzo dobrze znasz przebieg całej sytuacji?
              • kosel_maruvi Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 10:54
                sverir napisał:

                > > To on zaatakowal i to z premedytacja wiec jak mozna mowic ze sie bronil ?
                >
                > Prokuratura szukała świadków nawet przez media. Dlaczego wtedy się nie zgłosiłe
                > ś, skoro najwidoczniej bardzo dobrze znasz przebieg całej sytuacji?

                Na co potrzebujesz swiadkow ?
                Przeciez sam twierdzi, ze przyjechal po kilkuastu minutach a potem szukal tego czlowieka i znalazl kogos kto podobno byl podobny do glaszczacego.
                • sverir Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 10:59
                  > Na co potrzebujesz swiadkow ?

                  Na stwierdzenie, że to Jackiewicz zaatakował. Bo on sam twierdził, że "średnio mocno" w gębę strzelił dopiero wtedy, gdy ów przypadkowy mężczyzna się na niego zamachnął.
                  • kosel_maruvi Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 11:23
                    sverir napisał:

                    > > Na co potrzebujesz swiadkow ?
                    >
                    > Na stwierdzenie, że to Jackiewicz zaatakował. Bo on sam twierdził, że "średnio
                    > mocno" w gębę strzelił dopiero wtedy, gdy ów przypadkowy mężczyzna się na niego
                    > zamachnął.

                    Niezaleznie od tego kto sie pierwszy zamachnal sytuacje sprowokowal Jackiewicz bo nie sadze ze jezdzil po miescie i szukal kogos tylko po to by mu powiedziec by wiecej jego dziecka nie glaskal a zaatakowac mozna rowniez werbalnie i juz to daje prawo do obrony
                    • sverir Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 11:35
                      > zaatakowac mozna rowniez werbalnie i juz to daje prawo do obrony

                      Fizycznie zaatakowany Jackiewicz nie ma prawa się bronić, przypadkowy męzczyzna zaatakowany werbalnie ma walić w mordę? Czy poza przynależnością polityczną Jackiewicza jest coś, co uzasadnia taki rozdźwięk w uprawnieniach obywatelskich?
                      • wagonetka bronisz złej sprawy 10.11.15, 11:43
                        od ścigania jest policja
                        szukanie po mieście DOMNIEMANEGO sprawcy po to, aby dać mu w mordę jest naganne - jest zachowaniem bandyckim

                        "Podczas przesłuchania chłopiec [syn Jackiewiczów] przyznał, że nie widział zajścia przed samochodem, ale dodał: „Tato powiedział do mnie i do mamy, że tego faceta zmiksował. To znaczy, 
że go tak uderzył, że pojechał do szpitala”.
                        polska.newsweek.pl/tato-go-zmiksowal,91007,1,1.html
                        przyznam, że ci się dziwię
                        • sverir Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 11:46
                          Bronię sprawy pt. "nie ma dowodów na winę, to nie można kogoś skazać". Skoro to zła sprawa, to widzę, że pisowskie standardy stały się standardami obowiązującymi nawet wśród tych, którzy rzekomo PiS nie lubią.

                          > szukanie po mieście DOMNIEMANEGO sprawcy po to, aby dać mu w mordę jest naganne

                          Sprawa nie dotyczy ścigania domniemanego sprawcy, tylko dania mu w mordę. Za ściganie nikt zarzutów nie stawia.
                          • wagonetka Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 11:49
                            rozumiem, że słowa syna, który potwierdza, że jego ojciec mocno uderzył człowieka, którego podejrzewał o sprawstwo są nieważne?
                            • sverir Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 11:51
                              > rozumiem, że słowa syna, który potwierdza, że jego ojciec mocno uderzył człowieka, którego
                              > podejrzewał o sprawstwo są nieważne?

                              Skoro Jackiewicz sam przyznał, że uderzył, to co nowego wnoszą słowa syna do sprawy?

                              • wagonetka Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 11:51
                                aha
                                uderzył - człowiek zmarł, ale ten, który uderzył nie jest winny śmierci?
                                • mn7 Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 12:11
                                  Nie. Winnym śmierci jest ten, kto tę śmierć spowodował. Od co najmniej 250 lat tak jest w każdym bez wyjątku systemie prawnokarnym. Nie ma takiego i nie będzie, w którym skazywałoby się za sam skutek.
                                  • wagonetka ok, wyjaśnij więc 10.11.15, 12:13
                                    mn7 napisała:

                                    > Nie. Winnym śmierci jest ten, kto tę śmierć spowodował.

                                    kto spowodował śmierć tego człowieka?
                                    • mn7 Re: ok, wyjaśnij więc 10.11.15, 12:18
                                      Z powodu braku dowodów niemożliwe było ustalenie tego. W każdym razie nie było możliwe przypisanie mu skutku. Dla każdego, kto ma choćby pobieżną orientację w prawie karnym to elementarz. Czemu udajesz, że tego nie wiesz? Bo nie lubisz J. i jego partii? Ja też nie lubię, najdelikatniej rzecz ujmując. Ale to nie powód, by na chwile przestawać być człowiekiem cywilizowanym. Bo trzeba dowalić pisowcowi.
                                      • wagonetka rozumiem, ten człowiek zmarł na zawał 10.11.15, 12:20
                                        mn7 napisała:

                                        > Z powodu braku dowodów niemożliwe było ustalenie tego.

                                        po prostu od dawna chorował na serce, przestraszył się Jackiewicza i umarł ze strachu

                                        > Czemu udajesz, że tego nie wiesz?

                                        twoja arogancja nie robi na mnie wrażenia
                                        • mn7 Re: rozumiem, ten człowiek zmarł na zawał 10.11.15, 12:45
                                          wagonetka napisał(a):

                                          > mn7 napisała:
                                          >
                                          > > Z powodu braku dowodów niemożliwe było ustalenie tego.
                                          >
                                          > po prostu od dawna chorował na serce, przestraszył się Jackiewicza i umarł ze s
                                          > trachu

                                          A może upadł nieszczęśliwie i się uderzył w głowę a może jeszcze co innego. Tak czy inaczej - nie było podstaw, by śmierć tego człowieka przypisać Jackiewiczowi. I to, że był to akurat Jackiewicz nie miało najmniejszego znaczenia - gdybyś Ty była na jego miejscu albo ja - byłoby dokładnie identycznie. Znając Twoje inne posty po prostu nie jestem w stanie uwierzyć, ze tego naprawdę nie rozumiesz. Że polityczne zacietrzewienie jest dla Ciebie nagle ważniejsze niż fundamenty cywilizowanego prawa karnego i logika. Że zapominasz o tym wszystkim, co zawsze było dla Ciebie ważne bo akurat jest okazja dokopać jakiemuś pisowcowi. To, co oczywiste w wypadku każdego innego człowieka (i czego wspólnie ze mną broniłaś w wielu dyskusjach) nagle miałoby być nieobowiązujące akurat w wypadku Jackiewicza. Bo pisowiec.


                                          • wagonetka pewnie się potknął 10.11.15, 12:47
                                            mn7 napisała:

                                            > A może upadł nieszczęśliwie i się uderzył w głowę a może jeszcze co innego. Tak
                                            > czy inaczej - nie było podstaw, by śmierć tego człowieka przypisać Jackiewiczo
                                            > wi.

                                            Jackiewicz nie ma z tym nic wspólnego, to oczywiste

                                            a że młody osiłek pobił starszego człowieka chwilę wcześniej, nie ma znaczenia

                                            ty czytasz, co piszesz?
                                            • religijnych.uczuc.obraza Re: pewnie się potknął 10.11.15, 12:50
                                              Możliwe że się potknął po ciosie. I co w związku z tym? Jackiewicz zabił z premedytacją?
                                              • wagonetka Re: pewnie się potknął 10.11.15, 12:55
                                                religijnych.uczuc.obraza napisał:

                                                > Możliwe że się potknął po ciosie. I co w związku z tym? Jackiewicz zabił z prem
                                                > edytacją?

                                                czy ja piszę, że z premedytacją go zabił? nie

                                                ale myślę, że gdyby ktoś cię uderzył a ty na skutek tego byś się potknął i umarł - byłby winien twojej śmierci, choć nieumyślnie

                                                bo chciał cię tylko pobić
                                                • religijnych.uczuc.obraza Re: pewnie się potknął 10.11.15, 12:59
                                                  Prokuratura uznała że doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci. Nie pasuje ci to?
                                                  • wagonetka Re: pewnie się potknął 10.11.15, 13:00
                                                    pasuje

                                                    i jaką Jackiewicz poniósł karę?
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: pewnie się potknął 10.11.15, 13:05
                                                    Żadną. Działał w obronie koniecznej.
                                                  • mn7 Re: pewnie się potknął 10.11.15, 13:09
                                                    Zaraz się okaże, że święte prawo do obrony konicznej (która nie powinna mieć żadnych granic) wcale nie jest święte a tym których z jakiegoś powodu nie lubimy w ogóle nigdy nie przysługuje :-)))
                                                  • wagonetka aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:10
                                                    starszy człowiek zamachnął się na młodego osiłka dżudokę a ten go uderzył w obronie koniecznej, bo - jak zeznał - przeczuwał atak tak, że, cyt.: „Tato powiedział do mnie i do mamy, że tego faceta zmiksował. To znaczy, 
że go tak uderzył, że pojechał do szpitala”.

                                                    w sumie więc każdy młody facet może bezkarnie zmiksować jakiegoś 60-latka twierdząc, że działał w obronie koniecznej, bo wydawało mu się, że tamten go zaatakuje
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:12
                                                    60-latek to w grobie powinien się kłaść a nie po ulicach łazić. Taki to nie ma siły ręki podnieść. No i każdy psychicznie chory to idiota.
                                                  • wagonetka Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:13
                                                    słusznie

                                                    każdy 60-latek zagraża przecież młodym osiłkom :-)
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:15
                                                    Skoro tak uważasz...
                                                  • wagonetka Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:16
                                                    jeśli prokuratura w to wierzy, to ja też
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:19
                                                    Prokuratura w takie coś nie wiedzy. I nie wierzy że skoro gość miał 60 lat to nie mógł podnieść ręki na Jackiewicza.
                                                  • wagonetka Jackiewicz - biedaczek 10.11.15, 13:22
                                                    religijnych.uczuc.obraza napisał:

                                                    > Prokuratura w takie coś nie wiedzy. I nie wierzy że skoro gość miał 60 lat to n
                                                    > ie mógł podnieść ręki na Jackiewicza.
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: Jackiewicz - biedaczek 10.11.15, 13:25
                                                    60-letni żul-biedaczek.
                                                  • wagonetka Re: Jackiewicz - biedaczek 10.11.15, 13:29
                                                    a pewnie, jak starszy żul, to można mu bezkarnie przywalić
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: Jackiewicz - biedaczek 10.11.15, 13:30
                                                    Ano jak się działa w obronie koniecznej...
                                                  • wagonetka Re: Jackiewicz - biedaczek 10.11.15, 13:31
                                                    religijnych.uczuc.obraza napisał:

                                                    > Ano jak się działa w obronie koniecznej...

                                                    a pewnie
                                                    przecież taki starszy żul jest bardzo niebezpieczny dla młodego osiłka - dżudoki
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: Jackiewicz - biedaczek 10.11.15, 13:36
                                                    Jak wiele innych osób.
                                                    Jackiewicz to naprawdę taki osiłek?
                                                  • mn7 Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 14:39
                                                    Tak jest. Każdy chory psychicznie powinien być automatycznie zwolniony z przestrzegania prawa karnego. Po co jakieś przepisy o niepoczytalności, po co ustalać, czy choroba w ogóle rzutowała na jego zdolność pokierowania swoim postępowaniem... To jakieś prawnicze wymysły. Każdy chory powinien móc robić co chce i policjantom wara od takich.
                                                  • mn7 Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:13
                                                    Nie. Nie "twierdząc". W prawie karnym nie wystarczy "twierdząc". Wtedy, jeśli się okaże, że rzeczywiście tak było.
                                                    Na tym polega każdy bez wyjątku przypadek obrony koniecznej - że ktoś zrobił coś, co typowo byłoby przestępstwem ale w konkretnym wypadku nie, bo sprawca działał w obronie koniecznej.
                                                  • sverir Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:24
                                                    > starszy człowiek zamachnął się na młodego osiłka dżudokę(...)

                                                    Ech, wagonetko, Ty wyszłaś kiedyś na ulicę?
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:27
                                                    Ona chadza tylko do swego urzędu skarbowego gdzie mili urzędnicy proszą ją a nie wzywają do korekty.
                                                  • wagonetka Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:28
                                                    sverir napisał:

                                                    > > starszy człowiek zamachnął się na młodego osiłka dżudokę(...)
                                                    >
                                                    > Ech, wagonetko, Ty wyszłaś kiedyś na ulicę?

                                                    o tak
                                                    i wiem nawet, jak agresywne mogą być staruszki

                                                    ale to nie znaczy, że gdy jakaś podniesie na mnie rękę (choć nie jestem osiłkiem), uderzę ją pięścią w podbródek tak, aby nakryła sie nogami

                                                    a jeśli już tak by się - nie daj Bóg - stało, na pewno wezwałabym pogotowie
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:31
                                                    Czyli po prostu godnie przyjmiesz cios, tak?
                                                  • wagonetka Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:37
                                                    religijnych.uczuc.obraza napisał:

                                                    > Czyli po prostu godnie przyjmiesz cios, tak?

                                                    nie

                                                    nie udawaj, że nie rozumiesz, bo to nie jest zabawne
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 14:00
                                                    Przestałabyś już wymyślać te bzdety.
                                                  • mn7 Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 14:40
                                                    Na razie to Ty uporczywie udajesz, że niczego nie rozumiesz.
                                                  • sverir Re: aha, ciekawe bardzo 10.11.15, 13:47
                                                    > ale to nie znaczy, że gdy jakaś podniesie na mnie rękę (choć nie jestem osiłkiem), uderzę ją
                                                    > pięścią w podbródek tak, aby nakryła sie nogami

                                                    Ja pytam, czy wyszłaś na ulicę, a tu widzę, że z Ciebie doświadczona wojowniczka, której rzut okiem wystarczy do oceny, jak walnąć przeciwnika. A serio - abstrahując od samego Jackiewicza - czasem ocenia się czyjeś możliwości lepiej, niż na to zasługują. Czasem nawet młodzik-osiłek okazuje się stojącym na kurzych nóżkach.

                                                    > a jeśli już tak by się - nie daj Bóg - stało, na pewno wezwałabym pogotowie

                                                    Świetnie się wpisuje w Twoje doświadczenie. Ja niekoniecznie bym to zrobił.
                                                  • x2468 Re: aha, ciekawe bardzo 11.11.15, 01:06
                                                    Właśnie Jackiewiczowi jako zawodowcowi wystarczył rzut oka aby wiedzieć jak zabić słabego w dodatku pijanego przeciwnika. To są podstawy nauki sportów walki
                                                  • pogromca_bzdury Re: aha, ciekawe bardzo 11.11.15, 10:42
                                                    Czy to znaczy, że zawodowiec ma się dać uderzyć i nie wolno mu odruchowo odepchnąć uderzającego? Jak wskazywał brak śladów na ciele odepchniętego - bardzo lekko?
                                                  • sverir Re: aha, ciekawe bardzo 12.11.15, 07:42
                                                    > Właśnie Jackiewiczowi jako zawodowcowi(...)

                                                    Przede wszystkim chyba mylisz Dawida z Rafałem. A nawet jeżeli nie mylisz, to czy naprawdę wydaje Ci się, że w azs uczą na dżudo jak zabić przeciwnika?
                                                  • pogromca_bzdury Re: aha, ciekawe bardzo 12.11.15, 08:22
                                                    Wiadomo, dżudocy to urodzeni mordercy. Karatecy i kick-bokserzy schodzą im zawsze z drogi.
                                                  • x2468 Re: aha, ciekawe bardzo 12.11.15, 21:18
                                                    Nauka judo i innych sportów walki zaczyna się od nauki uników i uświadomienia adeptowi jak łatwo zabić człowieka.
                                                  • tbernard Re: pewnie się potknął 10.11.15, 13:05
                                                    > i jaką Jackiewicz poniósł karę?

                                                    Jako wierzący ma świadomość, że pójdzie za to do piekła na wieczne potępienie.
                                                  • mn7 Re: pewnie się potknął 10.11.15, 13:07
                                                    Nietrudno zgadnąć, że teraz nagle przestanie pasować.
                                                • mn7 Re: pewnie się potknął 10.11.15, 13:00
                                                  Ile jeszcze osób musi Ci powtórzyć, żebyś wreszcie w końcu pojęła (albo sobie przypomniała) że w prawie karnym nie ma mowy o skazywaniu kogokolwiek (nawet pisowca) na podstawie domniemań, domysłów i spekulacji?

                                                  A może jednak schowaj swoją butę i pychę i sobie coś na ten temat poczytaj?

                                                • x2468 Re: pewnie się potknął 11.11.15, 01:02
                                                  Można powiedzieć że z premedytacja ponieważ jest trenerem sztuk walki i doskonale wie co się może zdążyć w takim przypadku. O przypadku można mówić kiedy pobiją się dwie "łamagi" nie mające pojęcia o skutkach ciosów. Ponadto ofiara Jackiewicza nie była w żaden sposób szkolona jak uniknąć ciosu, jak padać. Nie bez znaczenia jest fakt że Jackowski zamiast powiadomić policję sam ruszył w pościg za ofiarą i wdał się z nią w szarpaninę. Miedzy bajki należy włożyć twierdzenie Jackiewicza że ani on ani żona nie posiadali telefonów komórkowych zresztą gdyby nawet tak było to z pewnością ktoś z przechodniów czy gapiów miał taki telefon.
                                                  Znam podobny przypadek z Berlina i wiem że atakujący właśnie dlatego że był byłym bokserem został oskarżony o próbę morderstwa i skazany na karę w zawieszeniu tylko dlatego nie bezwzględnego wiezienia ponieważ bijatyka była obopólna i skończyła się podbitym okiem.
                                                  • pogromca_bzdury Re: pewnie się potknął 11.11.15, 10:43
                                                    Nie, z pewnością nie można powiedzieć, bo premedytacja byłaby wtedy i tylko wtedy, gdyby zawczasu sobie wszystko zaplanował. Tu zaś było odruchowe, leciutkie odepchnięcie. Skąd wiadomo, że leciutkie? Z braku jakichkolwiek śladów na ciele odepchniętego.
                                                  • x2468 Re: pewnie się potknął 12.11.15, 21:26
                                                    I to jest różnica pomiędzy pijana łamagą a zawodowcem. Trening zawodowca polega na wyrobieniu odruchów co daje mu czas na myślenie. Zawodowiec potrafiłby w takim przypadku jak opisany zrobić unik.Kulej który bał olimpijczykiem, wielokrotnym medalistą znany był z tego ze niezwykle rzadko dawał się trafić a nie walczył pijanymi dziadkami na ulicy.
                                                    Zawodowy morderca potrafi zabić bez pozostawiania śladów.
                                            • mn7 Re: pewnie się potknął 10.11.15, 12:53
                                              Jak "nie ma nic wspólnego", skoro nikt nie kwestionuje jego udziału w zajściu?
                                              Co Ty wyprawiasz? Nie jest Ci zwyczajnie wstyd?
                                              I czemu po raz kolejny kłamiesz o rzekomym pobiciu, skoro nie ma ani jednego dowodu na rzekome pobicie a badanie zwłok takowe wykluczyło?
                                              • wagonetka :-))) 10.11.15, 12:57
                                                mn7 napisała:

                                                > Co Ty wyprawiasz? Nie jest Ci zwyczajnie wstyd?
                                                > I czemu po raz kolejny kłamiesz o rzekomym pobiciu

                                                po namyśle - mogę ci jedynie napisać: bujaj się :-)
                                                • mn7 Czyli Ci jednak wstyd. 10.11.15, 13:01
                                                  Spadaj. A w wolnej chwili - poczytaj sobie coś. Na przykład jakiś prosty podręcznik.
                                      • man_sapiens Re: ok, wyjaśnij więc 10.11.15, 16:43
                                        > Z powodu braku dowodów niemożliwe było ustalenie tego.

                                        Po co ten imposybilizm. Napisz wprost, że to wina Tuska.
                            • mn7 Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 12:13
                              Sam Jackiewicz tę okoliczność przyznaje więc te słowa syna rzeczywiście nie wnoszą niczego.
                              • wagonetka Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 12:14
                                mn7 napisała:

                                > Sam Jackiewicz tę okoliczność przyznaje więc te słowa syna rzeczywiście nie wno
                                > szą niczego.

                                to mamy dane z 2 źródeł - że Jackiewicz go pobił - a tamten zmarł

                                tak?
                                • mn7 Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 12:21
                                  Nie.
                                  Wiemy, że uderzył, wiemy, że uderzony zmarł. Nie mamy natomiast absolutnie żadnych podstaw do przypisania tego skutku Jackiewiczowi a na podstawie samego domniemania oczywiście nikogo skazać nie wolno. To oczywiste i jest po prostu niemożliwe, byś tego nie wiedziała.
                                  • wagonetka jasne 10.11.15, 12:22
                                    gdy ktoś podejdzie do ciebie na ulicy i cię pobije, upadniesz, ten ktoś nie wezwie pogotowia a ty umrzesz, winnych nie będzie

                                    gratuluję
                                    • mn7 Re: jasne 10.11.15, 12:46
                                      wagonetka napisał(a):

                                      > gdy ktoś podejdzie do ciebie na ulicy i cię pobije

                                      Gdzie masz jakiekolwiek dowody na to, że tak właśnie było? Skoro to wiesz, czemu się nie zgłosiłaś, gdy prokuratura tak usilnie szukała świadków?
                                      • wagonetka czytaj, co piszesz 10.11.15, 12:48
                                        mn7 napisała:

                                        > Gdzie masz jakiekolwiek dowody na to, że tak właśnie było?

                                        sama potwierdziłaś, że 2 osoby (ojciec i syn) przyznały, że Jackiewicz go pobił
                                        • mn7 Re: czytaj, co piszesz 10.11.15, 12:51
                                          Nic podobnego. Ani Jackiewicz ani jego syn niczego takiego nie potwierdzili. Jackiewicz mówił o odepchnięciu, syn o uderzeniu. Badanie zwłok wykluczyło - jak pamiętasz a udajesz, że nie - pobicie.
                                          Czemu więc kłamiesz? Bo sobie uświadomiłaś, że w tym wątku sprzeniewierzasz się temu, co zawsze robiłaś na forum?
                                          • wagonetka no mówię - umarł na zawał 10.11.15, 12:53
                                            choć syn twierdzi: „Tato powiedział do mnie i do mamy, że tego faceta zmiksował. To znaczy, 
że go tak uderzył, że pojechał do szpitala”.
                                            • mn7 Re: no mówię - umarł na zawał 10.11.15, 13:04
                                              Uderzył. Gdzie coś jest o jakimś pobiciu, kłamczucho?
                                              Oczywiście lekarze sekcjonujący zwłoki też byli w spisku i też kłamali. A te setki świadków rzekomego "pobicia" to pisowscy siepacze zastraszyli i dlatego ani jeden się nie zgłosił?
                                              Nadawałabyś się do rządu. Już kilku takich wyznawców wszechogarniającego spisku tam jest.
                                              • man_sapiens Re: no mówię - umarł na zawał 10.11.15, 17:00
                                                Ile razy trzeba uderzyć, żeby pobić?

                                                Żeby zabić wystarczy raz, to wiemy.

                                                Jackiewicz zabił. Zapewne nieumyślnie i na dodatek przypadkowa osobę, ale zabił.
                                                Skoro ten człowiek umarł wskutek uderzenia potylicą w krawężnik, a uderzył tak po uderzeniu lub popchnięciu go przez Jackiewicza, to Jackiewicz zabił.

                                                No chyba że to był cud, wtedy Jackiewicz santo subito!
                                                • mn7 Re: no mówię - umarł na zawał 10.11.15, 17:27
                                                  Musisz sobie z dowolnego podręcznika poczytać coś o związku przyczynowym. Są różne koncepcje, ale jedno mają wspólne - w żadnej się nie odpowiada za nietypowe następstwa.
                                                  Zresztą Twój post świadczy, ze nie znasz sprawy i nie zapoznałeś się z tą dyskusją.
                                                • sverir Re: no mówię - umarł na zawał 10.11.15, 17:30
                                                  > Ile razy trzeba uderzyć, żeby pobić?

                                                  To zależy kto bije i kto jest bity. Na przykład gdy policjanci biją Wiplera, to wtedy jest jedynie policyjna interwencja, zawsze w granicach prawa, niezależnie od liczby zadanych ciosów i ich umiejscowienia. Natomiast gdyby Wipler popchnął policjanta, wówczas jest to zawsze pobicie.

                                                  > Skoro ten człowiek umarł wskutek uderzenia potylicą w krawężnik, a uderzył tak po
                                                  > uderzeniu lub popchnięciu go przez Jackiewicza, to Jackiewicz zabił.

                                                  W sensie prawnokarnym zapewne można mówić o nieumyślnym spowodowaniu śmierci, jednak części komentujących chodzi tu o kwalifikację zabójstwa, tj. całkowicie umyślnym pozbawieniu życia.

                                                  Choć to niepopularne, zwłaszcza wśród tzw. ludu, to jednak liczba ciosów, ich siła, umiejscowienie, zachowanie sprawcy i ofiary przed, po i w trakcie zdarzenia ma wpływ na ocenę sytuacji i jej ewentualną kwalifikację.

                                                  Nie ma wątpliwości, że Jackiewicz uderzył przypadkowego mężczyznę, nawet jeżeli on nazywa to oparciem dłoni o jego podbródek. Natomiast przyczyny tego uderzenia albo świadczą na korzyść Jackiewicza, albo są nieustalone w ogóle (jeżeli ktoś uważa, że i sąd, i prokuratura działały na polityczne zlecenie). W obu jednak przypadkach efekt jest ten sam - Jackiewiczowi nie można zarzucić zabójstwa. Pozostaje wspomniana kwestia nieumyślnego spowodowania śmierci, ale w tym przypadku uznano, że sprawca działał w granicach obrony koniecznej.

                                                  • pogromca_bzdury Re: no mówię - umarł na zawał 11.11.15, 11:12
                                                    sverir napisał:

                                                    > > Ile razy trzeba uderzyć, żeby pobić?
                                                    >
                                                    > To zależy kto bije i kto jest bity. Na przykład gdy policjanci biją Wiplera, to
                                                    > wtedy jest jedynie policyjna interwencja, zawsze w granicach prawa, niezależni
                                                    > e od liczby zadanych ciosów i ich umiejscowienia. Natomiast gdyby Wipler popchn
                                                    > ął policjanta, wówczas jest to zawsze pobicie.

                                                    A bo ten Wipler to w ogóle niewinna lelija jest...
                                    • sverir Re: jasne 10.11.15, 13:08
                                      > gdy ktoś podejdzie do ciebie na ulicy i cię pobije, upadniesz, ten ktoś nie wez
                                      > wie pogotowia a ty umrzesz, winnych nie będzie

                                      Nie tak dawno Wrocław emocjonował się brutalnym zabójstwem nastolatka (i przy okazji ciężkim ranieniem jego kumpla). Wystaw sobie, że nie ma winnych zabójstwa, choć sprawca śmierci nastolatka (i ciężkiego ranienia jego kumpla) sam się zgłosił na policję i do wszystkiego przyznał. Jak sądzisz, jak to możliwe? Od razu uprzedzę, że sprawca brutalnego zabójstwa nie był niepoczytalny i nie zasłaniał się przynależnością polityczną.
                                      • wagonetka Re: jasne 10.11.15, 13:12
                                        sverir napisał:

                                        > > gdy ktoś podejdzie do ciebie na ulicy i cię pobije, upadniesz, ten ktoś n
                                        > ie wez
                                        > > wie pogotowia a ty umrzesz, winnych nie będzie
                                        >
                                        > Nie tak dawno Wrocław emocjonował się brutalnym zabójstwem nastolatka (i przy o
                                        > kazji ciężkim ranieniem jego kumpla). Wystaw sobie, że nie ma winnych zabójstwa
                                        > , choć sprawca śmierci nastolatka (i ciężkiego ranienia jego kumpla) sam się zg
                                        > łosił na policję i do wszystkiego przyznał. Jak sądzisz, jak to możliwe? Od raz
                                        > u uprzedzę, że sprawca brutalnego zabójstwa nie był niepoczytalny i nie zasłani
                                        > ał się przynależnością polityczną.

                                        nie wiem, jak to możliwe
                                        • sverir Re: jasne 10.11.15, 13:23
                                          > nie wiem, jak to możliwe

                                          Sprawca działał w granicach obrony koniecznej.
                                          • wagonetka Re: jasne 10.11.15, 13:24
                                            sverir napisał:

                                            > > nie wiem, jak to możliwe
                                            >
                                            > Sprawca działał w granicach obrony koniecznej.

                                            aha
                                            chcesz powiedzieć, że w granicach obrony koniecznej można kogoś BRUTALNIE zamordować?

                                            trochę inaczej rozumiem obronę konieczną

                                            ale ja podobno niczego nie rozumiem, więc pewnie sie mylę
                                            • sverir Re: jasne 10.11.15, 13:31
                                              > chcesz powiedzieć, że w granicach obrony koniecznej można kogoś BRUTALNIE zamordować?

                                              Staram się wpisać w Twoją retorykę.

                                              > trochę inaczej rozumiem obronę konieczną

                                              Tak, wiem, napastnika należy przepłoszyć głośnym krzykiem, względnie piskiem, albo przyjęciem na klatę wszystkim zaplanowanych przez napastnika ciosów.
                                              • wagonetka Re: jasne 10.11.15, 13:36
                                                sverir napisał:

                                                nie, ja rozumiem obronę konieczną jako skuteczne odparcie ataku - nie brutalne zabójstwo

                                                ale ok, ktoś może działać w silnym strachu i i obronie koniecznej - w amoku - zakatować
                                                • sverir Re: jasne 10.11.15, 13:43
                                                  > nie, ja rozumiem obronę konieczną jako skuteczne odparcie ataku - nie brutalne zabójstwo

                                                  O, czyli jednak mamy płaszczyznę do porozumienia. Wracając do nastolatków - chodziło tylko o zwrócenie uwagi, że może być sprawca, może być trup, a może nie być winnych zabójstwa, którzy czekają w kolejce do odsiadki.
                                                  • wagonetka Re: jasne 10.11.15, 13:46
                                                    sverir napisał:


                                                    > O, czyli jednak mamy płaszczyznę do porozumienia. Wracając do nastolatków - cho
                                                    > dziło tylko o zwrócenie uwagi, że może być sprawca, może być trup, a może nie b
                                                    > yć winnych zabójstwa, którzy czekają w kolejce do odsiadki.

                                                    oczywiście
                                                    ale nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy w to, że Jackiewicz tak przestraszył się ewentualnego (jak sam przyznał) ataku starszego pana, że ze strachu działał w amoku
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: jasne 10.11.15, 14:03
                                                    Nie działał w amoku. W obronie własnej po prostu go palnął.
                                                  • sverir Re: jasne 10.11.15, 14:31
                                                    > nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy w to, że Jackiewicz tak przestraszył się ewentualnego
                                                    > (jak sam przyznał) ataku starszego pana, że ze strachu działał w amoku

                                                    Ów "starszy" pan miał 56-58 lat, więc był w wieku, w którym może jeszcze zaszkodzić młodszemu i silniejszemu, szczególnie jeżeli wali pierwszy. Za tym przemawia doświadczenie życiowe wielu osób. Skoro jest ono sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, to widocznie zdrowy rozsądek nie wystarczy, by należycie ocenić sytuację. Ale to nie o to chodzi. Jackiewicz mógł użyć choćby siekiery do porąbania zwłok - brak jest dowodów, aby było inaczej, niż sam opowiadał. Kto wie, może za miesiąc albo rok Jackiewicz sam przyzna, że zabił świadomie i zgodnie z podjętym planem? Na tę chwilę jednak się nie przyznaje, nie przyznawał, a dowodów na to, żeby było inaczej, na razie brak. Pozostaje zdrowy rozsądek, który z przyczyn doświadczeń życiowych jak wyżej, nie może być wystarczającym argumentem w sprawie.
                                                  • x2468 Re: jasne 11.11.15, 01:17
                                                    Nie zapominaj że ofiara była pijana i słaniała się na nogach a morderca Jackiewicz był wyszkolonym morderca.(sportów walki nie uczy się aby kogoś pogłaskać lecz aby "zmiksować" Więc Jackowski powinien przewidzieć skutki swojego działania)
                                                  • sverir Re: jasne 12.11.15, 07:44
                                                    > Nie zapominaj że ofiara była pijana i słaniała się na nogach(...)

                                                    Rodzina mówiła co innego.

                                                    > a morderca Jackiewicz był wyszkolonym morderca.(sportów walki nie uczy się aby kogoś
                                                    > pogłaskać lecz aby "zmiksować"

                                                    Jeździłeś czarną wołgą?
                                            • mn7 Re: jasne 10.11.15, 14:44
                                              Nie ma absolutnie żadnych podstaw, by zdarzenie opisywać jako morderstwo i to rzekomo brutalne. Fatalne świadectwo sobie wystawiasz taką obrzydliwą retoryką. Zwłaszcza, że dopiero co sama twierdziłaś, ze byłabyś łaskawie skłonna zaakceptować opisanie go jako nieumyślnego spowodowania śmierci. Twoje zacietrzewienie narasta.
                                              • trylions Re: jasne 12.11.15, 15:31
                                                E tam. Jakieś rzeczy wyssane z palca.
                          • snajper55 Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 11:49
                            sverir napisał:

                            > Bronię sprawy pt. "nie ma dowodów na winę, to nie można kogoś skazać".

                            Czy zwłoki nie są dowodem?

                            S.
                            • sverir Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 11:51
                              > Czy zwłoki nie są dowodem?

                              Na zabójstwo? Nie.
                            • mn7 Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 12:09
                              Dowodem czego? Zabójstwa? Oczywiście nie. Nigdzie na świecie. Może gdy PiS zacznie wprowadzać swoje porządki to będą. Na razie z pewnością nie są.
                          • kosel_maruvi Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 13:36
                            sverir napisał:

                            > Sprawa nie dotyczy ścigania domniemanego sprawcy, tylko dania mu w mordę. Za śc
                            > iganie nikt zarzutów nie stawia.

                            To, ze dal w morde i zabil nie ulega watpliwosci bo sam sie do tego przyznaje a brak swiadkow to powinien byc raczej problem ministra bo nie ma kto zaswiadczyc, ze dzialal w obronie koniecznej
                            • sverir Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 13:40
                              > To, ze dal w morde i zabil nie ulega watpliwosci bo sam sie do tego przyznaje a brak swiadkow to powinien
                              > byc raczej problem ministra bo nie ma kto zaswiadczyc, ze dzialal w obronie koniecznej

                              Zgadza się. Pod warunkiem, że mówimy o standardzie, w którym podejrzany lub oskarżony muszą udowadniać swoją niewinnosć. Kto wie, może przez najbliższe 4 lata tak właśnie będzie?
                              • kosel_maruvi Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 14:44
                                sverir napisał:

                                > Zgadza się. Pod warunkiem, że mówimy o standardzie, w którym podejrzany lub osk
                                > arżony muszą udowadniać swoją niewinnosć. Kto wie, może przez najbliższe 4 lata
                                > tak właśnie będzie?

                                Wina jest niewatpliwa . Uderzyl i zabil.
                                Nie jestem pewien czy to wlasnie prokuratura powinna udowodnic, ze istnialy okolicznosci lagodzace.
                                Nie wiem ale nie sadze, ze w przypadku kazdego przestepstwa udawadnia sie, ze przestepca w momencie popelniania przestepstwa byl poczytalny a to podobna sytuacja

                                • sverir Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 15:18
                                  > Nie jestem pewien czy to wlasnie prokuratura powinna udowodnic, ze istnialy okolicznosci
                                  > lagodzace.

                                  Kolokwialnie rzecz ujmując - prokuratura powinna udowodnić, że tych okoliczności w ogóle nie było.
                                  • mn7 Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 16:01
                                    A do udowodnienia potrzebne są dowody a nie samo przeświadczenie kilkorga forumowiczów. Może PiS to zmieni ale na razie tak jest.
                                • mn7 Re: bronisz złej sprawy 10.11.15, 15:58
                                  Skoro przyjęto, że doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci to - jak widać - podzielono Twoje stanowisko. Do umorzenia postępowania doszło zaś przecież z innego powodu.
                                  Całe te dywagacje o archiwum X i sądzie są zresztą mocno bezsensowne i księżycowe. Skoro jest oczywiste, że brak dowodów, to czemu miałoby prowadzić wysyłanie takiej sprawy do sądu? Temu, żeby ludzie nieznoszący Jackiewicza zamiast na prokuraturze wieszali psy na sądzie?
                                • lunatic60 Re: bronisz złej sprawy 11.11.15, 06:25
                                  obrona konieczna? i dlatego gonił faceta przez pół miasta aż zabił?
                                  • pogromca_bzdury Re: bronisz złej sprawy 11.11.15, 10:31
                                    Tego faceta gonił?
                                    Obrona była obroną przed tym konkretny facetem i nie miała związku z tym, co działo się tego dnia wcześniej.
                                  • pogromca_bzdury Re: bronisz złej sprawy 12.11.15, 10:37
                                    Nie. Przecież to już było sto razy wyjaśnione. Wcześniejsze "gonienie" nie miało znaczenia przy ocenie. Chodziło o obronę konieczną przed tym, którego Jackiewicz uderzył.
                      • kosel_maruvi Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 12:49
                        sverir napisał:

                        > > zaatakowac mozna rowniez werbalnie i juz to daje prawo do obrony
                        >
                        > Fizycznie zaatakowany Jackiewicz nie ma prawa się bronić, przypadkowy męzczyzna
                        > zaatakowany werbalnie ma walić w mordę?

                        Rzecz w tym, ze w morde dal Jackiewicz a nie ten mezczyzna
                        • mn7 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 13:05
                          Rzecz w tym, że to Ty proponujesz to dziwaczne zróżnicowanie i nadajesz mu walor ogólny.
                          • kosel_maruvi Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 13:39
                            mn7 napisała:

                            > Rzecz w tym, że to Ty proponujesz to dziwaczne zróżnicowanie i nadajesz mu walo
                            > r ogólny.

                            Zabil czy nie ?
                            Pewnie nie chcial ale zabil a nie ma swiadkow, ze sie tylko bronil
                            • sverir Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 15:20
                              > Pewnie nie chcial ale zabil a nie ma swiadkow, ze sie tylko bronil

                              Trzymając się tego rozumowania - nie ma świadków, że przypadkowy mężczyzna nie szedł na Jackiewicza z tasakiem.
                              • pogromca_bzdury Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 11.11.15, 11:04
                                Cała ta mocno absurdalna dyskusja toczy się jakby większość dyskutantów nigdy nie słyszała o zasadzie in dubio pro reo i uważała, że sąd może sobie ot tak skazać kogoś bez dowodów. Co ciekawe, tym razem nie są to zagorzali pisowcy, którzy nie do takich idiotyzmów zdążyli nas przyzwyczaić tylko osoby na co dzień pisujace tu bardzo rozsądne rzeczy. Kiedy jednak chodzi o pisowca - nagle ogarnia ich jakiś amok i fundamentalne zasady procesu karnego mają nagle w jednej jedynej sprawie przestać obowiązywać.
                • mn7 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 12:06
                  Świadka, który by podważył jego wersję.
    • erte2 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 08:10
      pkt4a

      Zamówiłem mszę świętą w intencji tego człowieka i modliłem się za jego duszę - powiedział poseł jackiewicz.
      No i jak ci teraz bluźnierco?
      A poza tym zabił w słusznej sprawie, bo wszysko to co robią pisuary - robią w słusznej sprawie.
      No.
      • religijnych.uczuc.obraza Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 08:14
        Wiadomo że jak pisuar to na pewno zabił i to z premedytacją, no nie?
      • mn7 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 12:27
        Nie było i nadal nie podstaw do twierdzenia, że zabił. Takie są fakty. Skoro J jest pisiwcem to wolno w jego wypadku zapomnieć o tym wszystkim, co byłoby oczywiste przy każdym innym? Naprawdę tak uważasz? Zrozumiała niechęć do pisowcow miałaby usprawiedliwiać przejmowanie ich zachowań i ich pseudoargumentacji?
    • rzewuski1 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 08:45
      Msza załatwia sprawę, szczególnie datek na msze.
      Wyspowiadał się , zmówił 5 raz ojcze nasz i jest czysty wobec prawa , boga i ludzi kaczystowskich.
      • witek.bis Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 10:30
        Skoro główszczyzna zapłacona, to już nie ma sprawy.
    • pkt4a Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 09:47
      znajomości w prokuraturze ?
    • witek.bis Jak zwykle histeryzujecie... 10.11.15, 10:31
      Jaka to niby "ulica"? "Uliczka" zaledwie.
    • l.george.l To nie jest jedyny morderca w rządzie 10.11.15, 10:42
      Nie zapominajmy o innych ofiarach IV RP: Barbarze Blidzie i Andrzeju Lepperze. Lista tych, którzy przeżyli poprzednie rządy, ale w kiepskim stanie, jest długa.
      • mietowe_loczki Re: To nie jest jedyny morderca w rządzie 10.11.15, 10:45
        A policjant i policjantka z komisariatu na Dworcu Centralnym, którzy utopili się w samochodzie w jakimś bajorze po tym, jak odwozili jakiegoś pisowskiego prominenta do domu?
        • pkt4a Re: To nie jest jedyny morderca w rządzie 13.11.15, 20:19
          tak , była taka sprawa z tym utopieniem dwójki policjantów ,ot taka prywata.
          podobna ale nie tak tragiczna była sytuacja dowożenie zestawu z McDonald do pociagu będącego w trasie
          • pogromca_bzdury Re: To nie jest jedyny morderca w rządzie 13.11.15, 20:27
            Czym "dowożenie" skoro zestawy były kupione w McDonaldzie na dworcu a do stojącego w tym czasie na peronie pociągu ze znajomą wiceministra były stamtąd 50 metrów, w tym schody?
            I znowu wymyślanie jakich fantastycznych mitów - niby taka drobna nieuczciwość, ale to tylko daje do ręki argumenty pisowskiej propagandzie. Na tej zasadzie mogą wszystko bagatelizować, skoro dostają takie przykłady manipulacji. Trudno piętnować ich bezczelne kłamstwa, skoro samemu robi się coś takiego.
    • wagonetka widocznie jest prezesowi do czegoś potrzebny 10.11.15, 11:07
      reszta nie ma znaczenia
      • witek.bis Re: widocznie jest prezesowi do czegoś potrzebny 10.11.15, 11:23
        Najwyraźniej Prezes nie wierzy w to, że Tuska uda się skazać... Ale na ulicy kiedyś można go spotkać...
      • pkt4a Re: widocznie jest prezesowi do czegoś potrzebny 13.11.15, 05:31
        tak , bedzie wiernym wykonawcą poleceń prezesa jak niejaki "Jojo".
        na jednego i na drugiego prezes ma haka
    • cymber.gaj Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 11:25
      >Adwokat Krzysztof Bonar, który reprezentował rodzinę zmarłego, przyznaje, że wszystko toczyło się niestandardowo. Chociażby to, że policjanci odstąpili od rutynowego zabezpieczenia dowodów na miejscu zdarzenia. – Pozwolili Jackiewiczowi wrócić do domu, przebrać się i dopiero potem wrócić do komisariatu. To się nie zdarza w podobnych wypadkach – mówi adwokat.<

      Trochę podobnie było w przypadku Barbary Blidy. Blida, jak wiadomo, popełniła samobójstwo, a następnie błyskawicznie wytarła wszelkie ślady na broni i wyprała kurtki funkcjonariuszy. To musiała być ona, bo nikt inny się do tego nie przyznał, a ona nie zaprzeczyła. Tak więc zupełnie słusznie śledztwo w sprawie jej śmierci umorzono i nikt w związku z tym nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Zbigniew Ziobro, czysty jak najczystsza łza, prawy i sprawiedliwy, może znowu być ministrem sprawiedliwości. I po włączeniu prokuratury do podległego mu Ministerstwa może mieć absolutną pewność, że następnym razem też mu włos z głowy nie spadnie.
      • sverir Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 11:44
        > Trochę podobnie było w przypadku Barbary Blidy

        Jak by nie było, dopóki standardy pisowskie nie wrócą na dobre, to należy udowodnić winę, a nie niewinność. Kwestia autorstwa ciosu była bezsporna, problematyczne były natomiast okoliczności, w jakich cios padł. Czy się Jackiewicz przebrał przed, po czy w trakcie pozostaje bez znaczenia, skoro nie znalazł się nikt, kto potwierdziłby, że Jackiewicz dążył do konfrontacji z przypadkowym mężczyzną, a następnie go skatował.
        • cymber.gaj Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 12:20
          sverir napisał:

          > Czy się Jackiewicz przebrał przed, po czy w trakcie pozostaje bez znaczenia, skoro nie znalazł się nikt, kto potwierdziłby, że Jackiewicz dążył do konfrontacji z przypadkowym mężczyzną, a następnie go skatował.

          Pewnie masz rację. Dręczy mnie jednak pytanie, dlaczego w ogóle pojechał się przebrać? Być może, jak zwykle, prawdziwa jest odpowiedź najprostsza – bo on bardzo lubi się przebierać, a policja wykazała zrozumienie dla tej jego niewinnej w końcu słabości.
    • tw_wielgus Skoro mógł nim być Radek Sikorski 10.11.15, 11:45
      człowiek, który pozbawił życia wielu rosyjskich chłopców dopiero co wchodzących w dorosłe życie....

      Lemingoza straszliwie pustoszy czaszkę, Normalnie trzepie gorzej niż inne substancje psychoaktywne.
      • mao111 Re: Skoro mógł nim być Radek Sikorski 10.11.15, 13:48
        Twój mózg już jest zupełnie spustoszony. Jednak pislam zabija komórki mózgowe znacznie szybciej...
        • tw_wielgus Re: Skoro mógł nim być Radek Sikorski 10.11.15, 15:42
          Niemożliwe. Masz jakieś podstawy żeby tak twierdzić? Prowadziłeś badania statystyczne metodą ankietową?
          Bo trzeba Ci wiedzieć, ubogi intelektualnie lemingu, że nie każdy oponent to od razu pislamista. Ja rozumiem, że po wieloletniej tresurze nie potrafisz samodzielnie myśleć i nieustannie potrzebujesz pomocy dyżurnych autorytetów, ale pragnę Cię zapewnić, że jest tak jak mówię.
          • religijnych.uczuc.obraza Re: Skoro mógł nim być Radek Sikorski 10.11.15, 19:24
            A ty skąd wiesz że twój rozmówca to leming?
            • tw_wielgus Re: Skoro mógł nim być Radek Sikorski 12.11.15, 14:12
              Z wykopalisk- "obraza" - z wykopalisk....
              • nachlany_wolak Co z tym wspólnego ma Sikorski? 12.11.15, 22:47
                forum.gazeta.pl/forum/w,54,158405717,158405717,przywitac_sie_chcialam.html
    • buldog2 PPR czy PiS - wiele się nie zmieniło 10.11.15, 12:13
      Wczoraj słuchałem powtórki audycji Wolna Europa (w necie jest stacja), chyba to była relacja Światły. Powiedział, że na stanowiska partyjne i rządowe komuniści biorą (także spośród swoich) tych, którzy są ubabrani w przestępstwo. Żeby mieć na nich papiery i w razie potrzeby szantażować.
    • uu1 To dobry człowiek 10.11.15, 12:16
      „Odruchowo, spodziewając się, że zaraz padnie cios, odepchnąłem go, opierając swoją dłoń na jego podbródku” – zeznał poseł.
      Zamówiłem mszę świętą w intencji tego człowieka i modliłem się za jego duszę, bo to właściwsze niż nachodzenie rodziny.
      -----------------
    • axyzaa zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadził 10.11.15, 12:21
      do śmierci 14latki, którą zgwałcił, i która powiedziała koleżance, że jest to bezpośrednia przyczyna jej kroku jest winny, czy niewinny, bo nie wepchnął jej osobiście pod pociąg, a gdyby tego to zrobił ale żaden świadek nie chciałby zeznawać, to KRYSTEK BYŁBY WINNY CZY NIEWINNY.

      Czy jest niewinny kilkudziesięciu gwałtów, z tego kilkunastu zgłoszonych na prokuraturę przez poszkodowane a które zostały odesłane do domu z etykietką, ze są mało wiarygodne, czy Krystek jest winny czy niewinny w tych kilkudziesięciu sprawach.
      • wagonetka brak świadków gwałtu - nie ma gwałtu 10.11.15, 12:27
        jak z Jackiewiczem, proste
        • axyzaa tak własnie myślałam 10.11.15, 12:30
          To on jest ofiarą, same go prowokowały przychodząc na spotkania o pracę, którą oferował im w Zatoce Sztuki w mini spódniczkach.

          --
        • religijnych.uczuc.obraza Re: brak świadków gwałtu - nie ma gwałtu 10.11.15, 12:34
          Brak świadków zabicia.
          • wagonetka Re: brak świadków gwałtu - nie ma gwałtu 10.11.15, 12:35
            no właśnie

            pociąg po prostu na nią napadł
            • religijnych.uczuc.obraza Re: brak świadków gwałtu - nie ma gwałtu 10.11.15, 12:47
              Nie, targnęła się na życie.
              • wagonetka Re: brak świadków gwałtu - nie ma gwałtu 10.11.15, 12:49
                no właśnie

                i ten cały Krystek nie ma z tym nic wspólnego

                to oczywiste przecież
                • religijnych.uczuc.obraza Re: brak świadków gwałtu - nie ma gwałtu 10.11.15, 12:52
                  Jak to nie ma? Chyba ofiary zeznały że to on.
                  • wagonetka Re: brak świadków gwałtu - nie ma gwałtu 10.11.15, 12:58
                    ale nie ma świadków
                    • religijnych.uczuc.obraza Re: brak świadków gwałtu - nie ma gwałtu 10.11.15, 13:00
                      A byli?
      • religijnych.uczuc.obraza Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 12:31
        Czyli Krystek ją zabił tak?
        • axyzaa Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 12:33
          religijnych.uczuc.obraza napisał:

          > Czyli Krystek ją zabił tak?

          Jeśli nie wepchnął jej osobiście pod pociąg, to nie jest winny jej śmierci, tak?
          • wagonetka Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 12:34
            nie jest winny śmierci

            dziewczyna powinna być silna i nie pękać z powodu byle gwałtu
            • axyzaa Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 12:38
              wagonetka napisał(a):

              > nie jest winny śmierci
              >
              > dziewczyna powinna być silna i nie pękać z powodu byle gwałtu
              >
              Poza tym kto to słyszał, żeby wstawiać swoje słodkie fotki na instagrama. Ma co chciała.
          • religijnych.uczuc.obraza Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 12:34
            Ano nie jest. Jest winny gwałtu.
            • axyzaa Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 12:36
              religijnych.uczuc.obraza napisał:

              > Ano nie jest. Jest winny gwałtu.

              Może w twoich i wymiaru sprawiedliwości oczach jest niewinny. W moich, jej matki, i wielu, wielu innych, którymi wstrząsnęła ta historia jest winny jej śmierci.
              • religijnych.uczuc.obraza Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 12:48
                Moralnie pewnie jest winien. Kto wie jak potoczy się sprawa. Może sąd uzna że doprowadził ją do śmierci.
            • axyzaa Poza ty, nie ma świadków gwałtu 10.11.15, 12:41
              a film jak ja gwałcił wykasował z telefonu. Więc w sprawie gwałtu też jest niewinny. A poza tym, wielu twierdzi, że gwałt oralny to nie gwałt.W ogóle nie wiadomo z jakiego powodu siedzi w areszcie.
              • religijnych.uczuc.obraza Re: Poza ty, nie ma świadków gwałtu 10.11.15, 12:49
                Może ona była świadkiem.
          • mn7 Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 12:48
            Z punktu widzenia prawa karnego - rzecz oczywista nie jest winien zabójstwa. To przecież jasne. Dla Ciebie nie? Ktoś mu stawia zarzut zabójstwa?
            • axyzaa Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 12:51
              mn7 napisała:

              > Z punktu widzenia prawa karnego - rzecz oczywista nie jest winien zabójstwa. To
              > przecież jasne. Dla Ciebie nie? Ktoś mu stawia zarzut zabójstwa?

              Napisałąm zabójstwa, czy napisałam śmierci?
              • mn7 Re: zastanawiam się, czy Krystek, który doprowadz 10.11.15, 14:48
                To zdecyduj się w końcu o co Ci chodzi. Czy o moralną winę jej śmierci, której przecież nikt nie kwestionuje czy o winę rzekomego zabójstwa, którego z kolei nikt mu nie zarzuca, bo byłby to absurd.
                To nie jest to samo.
            • wagonetka jeśli sprawę będzie sądził mądry sędzia 10.11.15, 12:52
              powinien obciążyć tego gościa śmiercią dziewczyny

              jeśli sędzia - urzędnik, może być różnie
              • mn7 Re: jeśli sprawę będzie sądził mądry sędzia 10.11.15, 14:50
                Prawu karnemu nie jest znana instytucja "obciążenia śmiercią" a sąd zawsze i bez wyjątku zajmuje się czynem zarzuconym oskarżonemu, nie zaś rozważaniem winy moralnej, bo do tego nie jest uprawniony i tego mu robić nie wolno.
      • axyzaa Historia Krystka, przez 25 lat bezkarnie 10.11.15, 12:50
        wykorzystującego nastolatki, dokonującego na nich gwałtów, pośredniemu sprawcy samobójczej śmierci 14letniej Anaid w oczach policji i prokuratury niewinnego każdej z tych spraw.

        Miłej lektury, proponuję zacząć od filmiku, ale artykuły są mocniejsze

        Przez ostatnie sześć lat (znajomi - ale nie świadkowie w sensie prawnym, twierdzą, że co najmniej 20 lat - jest to na filmie) wykorzystywał seksualnie i gwałcił nieletnie dziewczyny z Trójmiasta. Wybierał najczęściej gimnazjalistki, którym proponował pracę hostess, kupował drogie ciuchy, zabierał do nocnych klubów. Potem brutalnie wykorzystywał swoje ofiary, a sceny seksu nagrywał, by móc dziewczyny szantażować, a sobie zapewnić bezkarność. Jedna z nich, czternastolatka, po zgwałceniu rzuciła się pod pociąg. Choć wiele z dziewczyn zgłaszało się na policję i do prokuratury, wszystkie takie sprawy były umarzane. Reporter TTV dotarł do ofiar "łowcy nastolatek" i do ludzi, którzy dobrze znają jego metody działania. (www.tvn24.pl)


        www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/zwabial-do-klubu-nagrywal-filmy-tak-dzialal-krystek,1479574.html?playlist_id=19130
        www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/krystian-w-gwalcil-kobiety-na-pomorzu-zostal-zatrzymany,592410.html
        www.tvn24.pl/pomorze,42/krystek-juz-w-prokuraturze-w-gdansku,592314.html
        www.tvn24.pl/polska-i-swiat,33,m/aresztowanie-krystka-na-pomorzu-pogram-polska-i-swiat,592256.html
        www.tvn24.pl/pomorze,42/zatrzymali-krystiana-w-ps-krystek,592065.html
        wyborcza.pl/duzyformat/1,148347,19136417,zatoka-swin-gwalty-na-dzieciach-w-sopocie.html
        wyborcza.pl/1,75478,19123593,zatoka-swin.html
        wyborcza.pl/1,75968,19128892,zatoka-swin-ciag-dalszy-krystek-zawinil-dziennikarza-powiesili.html
    • pkt4a Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 12:22
      miejmy nadzieję że sprawa trafi do policyjnego Archiwum X i kiedyś dowiemy się prawdy

      cyt
      "..słyszałem, że p. Dawid był zawodowym dżudoką. Czy to prawda? Czy to prawda że jest - był ok 30 letnim potężnym człowiekiem a ofiara skromnym ok 60 letnim staruszkiem. Czy jest prawnikiem a biura miał na placu solnym razem z dr. prawnikiem vce prezydentem Wrocławia Andrzejem Jarochem którego brat był prokuratorem wojewódzctwa dolnośląskiego we Wrocławiu.."
      • mn7 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 12:49
        Czyli jednak znajdą się kiedyś ci świadkowie którzy z jakiegoś powodu się nie zgłosili, choć prokuratura tak zapamiętale ich szukała? Nagle po latach sobie "przypomną"?
        • uu1 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 12:54
          mn7 napisała:

          > Czyli jednak znajdą się kiedyś ci świadkowie którzy z jakiegoś powodu się nie z głosili ...
          Ciekawe z jakiego powodu?
          > Nagle po latach sobie "przypomną"?
          Prawo przewiduje instytucją przedawnienia.

          ------------------------
          • mn7 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 14:55
            Z takiego powodu, że ich nie było.
            • uu1 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 15:56
              mn7 napisała:

              > Z takiego powodu, że ich nie było.
              W takiej sytuacji nigdy się nie zgłoszą. Ale istnieje - oczywiście wyłącznie hipotetyczna - możliwość, że byli ale się nie zgłosili. Ktoś mógł im np. wytłumaczyć ile kłopotów może wiązać się z takim zgłoszeniem. Różnego rodzaju kłopotów.

              ----------------
              • wagonetka daj spokój 10.11.15, 16:10
                uu1 napisała:

                > W takiej sytuacji nigdy się nie zgłoszą. Ale istnieje - oczywiście wyłącznie hi
                > potetyczna - możliwość, że byli ale się nie zgłosili. Ktoś mógł im np. wytłumac
                > zyć ile kłopotów może wiązać się z takim zgłoszeniem. Różnego rodzaju kłopotów.

                przyczyną śmierci był uraz głowy spowodowany upadkiem po ciosie Jackiewicza
                nie wiadomo nawet, czy to ten zmarły człowiek był na pewno tym, który zaczepiał panią Jackiewiczową

                a sprawa nie trafiła nawet przed sąd
                wszystko załatwił prokurator

                było to za czasów, gdy prokuratorem generalnym był kolega Jackiewicza - Ziobro
                • uu1 Re: daj spokój 10.11.15, 16:17
                  Próbuję uzmysłowić rozmówcy, że do tej pory przyjęta wersja wydarzeń nie musi być jedyną.
                  ----------------------------
                  Nie ma bowiem takiej podłości, dla której usprawiedliwienia nie można by znaleźć jakiegoś wzniosłego albo świętobliwego uzasadnienia
                  • wagonetka Re: daj spokój 10.11.15, 16:18
                    próbuj, próbuj :-)

                    ale wątpię, czy ci się uda
                    • uu1 Re: daj spokój 10.11.15, 16:28
                      wagonetka napisał(a):

                      > próbuj, próbuj :-)
                      >
                      > ale wątpię, czy ci się uda
                      No cóż, ktoś musi podejmować się mission impossible. ;-)


                      ----------------------------
                  • mn7 Re: daj spokój 10.11.15, 16:27
                    To jest coś, czego z pewnością nie potrzeba "uświadamiać" nikomu, kto ma choćby pobieżne pojęcie o świecie oraz o prawie karnym. Dla takiego kogoś jest to oczywistość. Należy natomiast uświadamiać każdemu, kto sprawia wrażenie jakby się z choinki urwał, ze w państwie cywilizowanym każdy sąd orzeka na podstawie dowodów a nie okrzyków zacietrzewionej forumowiczki. I że tak ma być, nawet jeśli w konkretnym przypadku oznacza to bezkarność niesympatycznego polityka obrzydliwej partii.
                    • uu1 Re: daj spokój 10.11.15, 16:32
                      mn7 napisała:

                      > Należy natomiast uświadamiać każdemu, kto sprawia wrażenie jakby się
                      > z choinki urwał, ze w państwie cywilizowanym każdy sąd orzeka na podstawie dow
                      > odów a nie okrzyków zacietrzewionej forumowiczki.
                      W tej sprawie sąd rozpatrywał zażalenie na postanowienie prokuratury. Chyba, że coś mi umknęło.
                      • mn7 Re: daj spokój 10.11.15, 16:35
                        I co powiedział? Tak dla porządku pytam.
                        • uu1 Re: daj spokój 10.11.15, 16:55
                          "Sędzia Mariusz Więzek uzasadniając postanowienie, tłumaczył, że uderzenie Jackiewicza nie doprowadziłoby do śmierci, gdyby Zbigniew M. nie był pijany. Według sądu lekki cios, jaki wymierzył Jackiewicz mężczyźnie, nie wyrządziłby krzywdy trzeźwemu człowiekowi."
                          „Odruchowo, spodziewając się, że zaraz padnie cios, odepchnąłem go, opierając swoją dłoń na jego podbródku” – zeznał poseł.
                          Nie wiem co sędzia rozumiał pod określeniem pijany ale wiem, że jest różnica pomiędzy ciosem a odepchnięciem.
                          -------------------------
                          • mn7 Re: daj spokój 10.11.15, 17:24
                            Jakie znaczenie miałoby mieć to, jak nazwiesz to odepchnięcie lub cios? Zmienia postać rzeczy? Nie zmienia. Czyli o co Ci właściwie chodzi?
                            • uu1 Re: daj spokój 10.11.15, 17:34
                              mn7 napisała:

                              > Jakie znaczenie miałoby mieć to, jak nazwiesz to odepchnięcie lub cios? Zmienia.
                              > postać rzeczy? Nie zmienia. Czyli o co Ci właściwie chodzi?
                              O zakłamanie albo jak wolisz przekłamanie. Z definicji odepchnięcie jest obroną, cios - atakiem.


                              -----
                              • mn7 Re: daj spokój 10.11.15, 18:05
                                To nie ma znaczenia. Ustalono przyczynę śmierci i ustalono, że to, co zrobił J było reakcją na atak tamtego. W tej sytuacji to, jak nazwiesz ruch J nie ma żadnego znaczenia.
                                • uu1 Re: daj spokój 10.11.15, 18:44
                                  mn7 napisała:

                                  > To nie ma znaczenia.
                                  Moim zdaniem ma.
                                  > Ustalono przyczynę śmierci i ustalono, że to, co zrobił J było reakcją na atak tamtego.
                                  Ustalono? Przyjęto wersję podaną przez D.J., bo denat raczej swojej nie przedstawił. Sędzia operujący pojęciem pijany, oceniający siłę ciosu i jego ewentualne skutki w powiązaniu ze stanem trzeźwości denata, po prostu - mówiąc delikatnie - ośmieszył się.
                                  > W tej sytuacji to, jak nazwiesz ruch J nie ma żadnego znaczenia.
                                  Rzuć okiem na moją sygnaturkę. Miłego wieczoru.

                                  --------------------------
                                  • mn7 Re: daj spokój 10.11.15, 19:07
                                    Ustalono. A sąd to zweryfikował.
                                    Sędzia oczywiście nie ośmieszył tylko rozważył to, czego rozważenie było jego obowiązkiem - kwestię możliwości obiektywnego przypisania skutku. Nikt nie ma obowiązku znać się na prawie karnym, ale rzucanie takiego oskarżenia na sędziego, jak się okazuje - calkowicie nietrafnie, jest najdelikatniej rzecz ujmując, niestosowne.
                                    • uu1 Re: daj spokój 10.11.15, 19:20
                                      mn7 napisała:

                                      > Ustalono. A sąd to zweryfikował.
                                      W oparciu o co?
                                      > Sędzia oczywiście nie ośmieszył tylko rozważył to, czego rozważenie było jego o
                                      > bowiązkiem - kwestię możliwości obiektywnego przypisania skutku.
                                      Brzmi ładnie ale jest pozbawione rzeczowej treści.
                                      > Nikt nie ma ob
                                      > owiązku znać się na prawie karnym, ale rzucanie takiego oskarżenia na sędziego,
                                      To nie oskarżenie, to stwierdzenie w oparciu o dostępne informacje.
                                      > jak się okazuje - calkowicie nietrafnie,
                                      Mn7 locuta, causa finita? :-)
                                      > jest najdelikatniej rzecz ujmując, niestosowne.
                                      Będę musiał z tym żyć. :- (
                                      --------------------
                                    • mietowe_loczki Re: daj spokój 11.11.15, 10:59
                                      mn7 napisała:

                                      > Ustalono. A sąd to zweryfikował.
                                      > Sędzia oczywiście nie ośmieszył tylko rozważył to, czego rozważenie było jego o
                                      > bowiązkiem - kwestię możliwości obiektywnego przypisania skutku. Nikt nie ma ob
                                      > owiązku znać się na prawie karnym, ale rzucanie takiego oskarżenia na sędziego,
                                      > jak się okazuje - calkowicie nietrafnie, jest najdelikatniej rzecz ujmując, ni
                                      > estosowne.

                                      I mówi to osoba popierająca partię, która lubuje się w grzebaniu życiorysów sędziów, jeżeli wydał wyrok nie po ich myśli, która domaga się "deubekizacji" wymiaru sprawiedliwości, która każdy niekorzystny dla siebie wyrok prawomocny przyjmowała z ogromnym wrzaskiem. A tu proszę. Akurat w tym przypadku oskarżenia wobec sędziego są "niestosowne" i "nietrafne". Jaki żal.
                                      • pogromca_bzdury Re: daj spokój 11.11.15, 11:01
                                        mn7 kiedyś popierała tę partię? A jej wszystkie posty to zawsze była taka ironia?
                                        • mietowe_loczki Re: daj spokój 11.11.15, 11:03
                                          Może?
                                        • mietowe_loczki Re: daj spokój 11.11.15, 11:07
                                          Jeżeli się pomyliłam co do poglądów politycznych mn7, przepraszam ją, że przypisałam jej popieranie tak zakłamanej i zdegenerowanej moralnie partii jaką jest PiS.
                                          • pogromca_bzdury Re: daj spokój 11.11.15, 11:11
                                            mn7 ma zdecydowanie rację, gdy pisze, iż posiadanie prawidłowego zdania na temat PiS (takiego, jak na przykład twoje) nie usprawiedliwa tego amoku, który najwyraźniej ogarnał niektórych dyskutantów, na co dzień broniących przez PiSem i jego skretyniałymi wyznawcami fundamentalnych zasad prawa i procesu karnego, tu jednak nagle i niespodziewanie w jednej konkretnej sprawie proponujących gromkim głosem, żeby przestały one wszystkie obowiązywać, bo oskarżonym jest pisowiec i to mało sympatyczny.
                                            • uu1 Re: daj spokój 11.11.15, 11:16
                                              Co ma przestać obowiązywać? Logika? Przyzwoitość? Ta sprawa jest od początku przykładem niewłaściwego stosowania prawa.
                                              -------------------
                                              • pogromca_bzdury żałosny jesteś 11.11.15, 11:28
                                                Twoje posty są od początku przykładem mentalności sekty smoleńskiej - wszechograniający spisek - wszyscy są w spisu, żaden argument nie dociera a to, że kilka osób cierpliwe tłumaczy świadczy, że one też są w spisku.
                                                • uu1 Takie teksty 11.11.15, 11:37
                                                  zachowaj dla siebie - apologeto bzdury.
                                                  Masz obsesję? Gdzie napisałem słowo o spisku?
                                                  pogromca_bzdury napisał:
                                                  > Twoje posty są od początku przykładem mentalności sekty smoleńskiej - wszechogr
                                                  > aniający spisek - wszyscy są w spisu, żaden argument nie dociera a to, że kilka
                                                  > osób cierpliwe tłumaczy świadczy, że one też są w spisku.


                                                  --------------
                      • wagonetka Re: daj spokój 10.11.15, 16:38

                        > W tej sprawie sąd rozpatrywał zażalenie na postanowienie prokuratury. Chyba, że
                        > coś mi umknęło.

                        nic ci nie umknęło
                        "Sędzia Mariusz Więzek uzasadniając postanowienie, tłumaczył, że uderzenie Jackiewicza nie doprowadziłoby do śmierci, gdyby Zbigniew M. nie był pijany. Według sądu lekki cios, jaki wymierzył Jackiewicz mężczyźnie, nie wyrządziłby krzywdy trzeźwemu człowiekowi."

                        gość był pijany, więc sam sobie był winny

                        a cios był lekki, bo tak powiedział Jackiewicz, choć żonie i synowi mówił wcześniej coś całkiem innego ;-)

                        naprawdę żenada
                        • mn7 Re: daj spokój 10.11.15, 16:46
                          Krótko mówiąc bajania o tym, jak to sprawę rzekomy ukręcono w prokuraturze a sąd nawet nie miał okazji się wypowiedzieć także okazały się kłamstwem.
                          Pięknie wagonetka teraz wygląda. Oj pięknie... Taka kompromitacja na własne życzenie...
                          I jeszcze to udawanie idiotki nierozumującej po polsku...
                          I złota myśl o ty, ze sąd zajmuje się jakoby jakaś winą zmarłego wypowiadając się o możliwości przypisania winy sprawcy...

                          A to wszystko ba własne życzenie...
                          A ostrzegaliśmy, że zacietrzewienie to zły doradca...
                          • wagonetka napisałam ci juz raz 10.11.15, 16:48
                            mn7 napisała:

                            > Pięknie wagonetka teraz wygląda. Oj pięknie...

                            bujaj się

                            i miej honor trzymając się ode mnie z daleka
                            • mn7 Re: napisałam ci juz raz 10.11.15, 17:17
                              Po tym wszystkim wagonetka bełkocze coś o honorze :-))
                              Przednie.
                • mn7 Re: daj spokój 10.11.15, 16:32
                  Jakie znaczenie miałoby mieć w tej konkretnie sprawie to kim był zmarły?
                  Skoro brak było podstaw do skierowania sprawy do sadu to " załatwił" ją prokurator. Jak w połowie ogółu spraw w Polsce (w innych krajach bywa to znacznie więcej). Obowiązujące przepisy nie pozostawiają wątpliwości, ze w takiej sytuacji obowiązkiem prokuratora jest umorzenie sprawy i nie wolno mu jej kierować do sądu. Skoro zresztą w sądzie na 100% byloby uniewinnienie (a to przecież jasne) to sam pomysł kierowania takiej sprawy to sądu jest absurdalny.
                  • mietowe_loczki Re: daj spokój 11.11.15, 11:02
                    mn7 napisała:

                    > Jakie znaczenie miałoby mieć w tej konkretnie sprawie to kim był zmarły?

                    Ano takie, że chcielibyśmy się dowiedzieć, czy człowiek zaatakowany przez Jackiewicza jest faktycznie tym, który wcześniej niby zaczepiał jego żonę.
                    • pogromca_bzdury Re: daj spokój 11.11.15, 11:07
                      Z tego, co pisano, nie był "zaatakowany" przez Jackiewicza. To on się zamachnął na Jackiewicza a ten go w tej samej chwili odruchowo odepchnął.
                      Z tego, co pisano, nie był to ten sam, który znacznie wcześniej zaczepiał jego syna i żonę, ale to nie ma tu żadnego znaczenia.
                      • uu1 Re: daj spokój 11.11.15, 11:19
                        pogromca_bzdury napisał:

                        > Z tego, co pisano, nie był "zaatakowany" przez Jackiewicza. To on się zamachnął
                        > na Jackiewicza a ten go w tej samej chwili odruchowo odepchnął.
                        Wysoki Sąd "widział" lekki cios, który człowiekowi trzeźwemu nie wyrządziłby krzywdy.
                        > Z tego, co pisano, nie był to ten sam, który znacznie wcześniej zaczepiał jego
                        > syna i żonę, ale to nie ma tu żadnego znaczenia.
                        Oczywiście, został zmiksowany i po sprawie.


                        -----------------
                        • pogromca_bzdury zawsze masz tak beznadziejnie zamknięty umysł? 11.11.15, 11:32
                          uu1 napisała:

                          > pogromca_bzdury napisał:
                          >
                          > > Z tego, co pisano, nie był "zaatakowany" przez Jackiewicza. To on się zam
                          > achnął
                          > > na Jackiewicza a ten go w tej samej chwili odruchowo odepchnął.
                          > Wysoki Sąd "widział" lekki cios, który człowiekowi trzeźwemu nie wyrządz
                          > iłby krzywdy.

                          Bo tak też niewątpliwie było, skoro na ciele denata nie było żadnych śladów, jakie musiałby zostawić cios silny.
                          Skoro sąd zajmował się zarzutami sformułowanymi w zażaleniu, to ustosunkowanie się do nich nie było jego dobrą wolną lecz ustawowym obowiązkiem - na tym polega uzasadnienie każdej decyzji procesowej. Tego też nie jesteś w stanie pojąć?
                          Zawsze miałeś tak zamknięty umysł czy tylko w tej jednej konkretnej sprawie?
                          • uu1 Re: zawsze masz tak beznadziejnie zamknięty umysł 11.11.15, 11:39
                            > Zawsze miałeś tak zamknięty umysł czy tylko w tej jednej konkretnej sprawie?
                            Odruch warunkowy kiedy spotykam się z ponad przeciętną inteligencją.
                            -----------------------------------
                      • mietowe_loczki Re: daj spokój 11.11.15, 14:46
                        pogromca_bzdury napisał:

                        > Z tego, co pisano, nie był "zaatakowany" przez Jackiewicza. To on się zamachnął
                        > na Jackiewicza a ten go w tej samej chwili odruchowo odepchnął.
                        > Z tego, co pisano, nie był to ten sam, który znacznie wcześniej zaczepiał jego
                        > syna i żonę, ale to nie ma tu żadnego znaczenia.


                        Przepraszam, że co? :)
                        • pogromca_bzdury no ale czego nie rozumiesz? 11.11.15, 15:07
                          Skoro kwestią kluczową było ustalenie, czy reagując na "zamachnięcie się" tego kogoś Jackiewicz zmieścił się w granicach obrony koniecznej czy je przekroczył to fakt "zamachujący się" był tym kimś, kto wcześniej zaczepiał Jackiewiczów nie ma jakiegokolwiek znaczenia, nie ma też znaczenia to, co Jackiewicz robił wcześniej tego dnia. No bo niby jakie miałoby mieć znaczenie? Przecież dyskusja nie dotyczy wcześniejszych zdarzeń tylko tego konkretnego ciosu lub odepchnięcia.
                          Co jest w tym dla ciebie zaskakującego albo niezrozumiałego?
                          • mietowe_loczki Re: no ale czego nie rozumiesz? 11.11.15, 15:32
                            Może człowiek się zamachnął, kiedy zobaczył, że rusza ku niemu Jackiewicz, bo chciał się bronić? Chyba nie powiesz, że w tym momencie nie ma to znaczenia?
                            • pogromca_bzdury Re: no ale czego nie rozumiesz? 11.11.15, 15:40
                              Owszem, to miało na pewno. To natomiast, co robił Jackiewicz kilka godzin wcześniej znaczenia nie ma.
                • sverir Re: daj spokój 10.11.15, 17:09
                  > było to za czasów, gdy prokuratorem generalnym był kolega Jackiewicza - Ziobro

                  Kiedy sąd stwierdzał, że prokuratura prowadziła postępowanie prawidłowo, prokuratorem generalnym był inny kolega Jackiewicza - Ćwiąkalski. A sprawę umarzała, ciekawostka, pani prokurator podsłuchiwana przez niejakiego Kamińskiego. Ciekawe, prawda?
                  • mn7 Re: daj spokój 10.11.15, 17:19
                    Jeszcze ciekawsza reakcja plujów. I jakże przewidywalna...
                    Jaki to ból, gdy świat wcale nie jest taki czarno-biały. Jaki to ból, gdy czasami trzeba samodzielnie pomyśleć a plemienne myślenie my-oni okazuje się niewystarczające...
    • volupte Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 13:08
      To ten.www.tokfm.pl/blogi/graffiti/2014/11/posel_dawid_jackiewicz_prywatny_uczestnik_rajdu_madryckiego__pozywa_renate_rudeckakalinowska/1
      • axyzaa Jak widać wzór cnót, idealny na ministra nt 10.11.15, 13:14
        volupte napisał:

        > To ten.www.tokfm.pl/blogi/graffiti/2014/11/posel_dawid_jackiewicz_prywatny_uczestnik_rajdu_madryckiego__pozywa_renate_rudeckakalinowska/1
    • axyzaa Krystek z Sopotu eż się nadaje na ministra 10.11.15, 13:12
      Tyle razy go uniewinniali, że na ministra sprawiedliwości powinien aplikować.
      • religijnych.uczuc.obraza Re: Krystek z Sopotu eż się nadaje na ministra 10.11.15, 13:18
        Nie, nie nadaje się? Jackiewicz też się taczej nie nadaje. Ale obaj nie są mordercami. Nie zabili z premedytacją.
    • axyzaa Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 13:18
      Jackiewicz nigdy w żadnym sądzie nie uzyskał wyroku brzmiącego: niewinny. Sąd ograniczył się do zbadania, czy prokuratura miała prawo umorzyć postępowanie i stwierdził, że takie prawo miała. Zatem nie była to sprawa o przekroczenie obrony koniecznej ( zresztą jaka to obrona konieczna, jeśli po godzinie od wydarzeń, Jackiewicz wskazanego mu z daleka siedzącego w autobusie człowieka, wyciąga z tego autobusu i go uderza ze skutkiem śmiertelnym? Jackiewicz w momencie ataku na człowieka nie ma nawet pewności, że jest to ten człowiek, który zaczepiał jego żonę i syna, bo przy zdarzeniu zaczepiania żony i syna nie był obecny, polega wyłącznie na wskazaniu żony.

      www.tokfm.pl/blogi/graffiti/2014/11/posel_dawid_jackiewicz_prywatny_uczestnik_rajdu_madryckiego__pozywa_renate_rudeckakalinowska/1
      • wagonetka brawo, axyzaa 10.11.15, 13:21
        zdrowy rozsądek jednak nie całkiem umarł
      • religijnych.uczuc.obraza Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 13:21
        Obrona konieczna jie była godzinę po czymś. Byla dokładnie w momencie spotkania obu panów.
      • sverir Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 13:21
        > Jackiewicz nigdy w żadnym sądzie nie uzyskał wyroku brzmiącego: niewinny.

        Bo nigdy nie został oskarżony.

        > Zatem nie była to sprawa o przekroczenie obrony koniecznej(...)

        Skoro już prokuratura ustaliła, że sprawca działał w granicach obrony koniecznej, to po co było kierowanie do sądu?

        > ( zresztą jaka to obrona konieczna, jeśli po godzinie od wydarzeń, Jackiewicz wskazanego
        > mu z daleka siedzącego w autobusie człowieka, wyciąga z tego autobusu i go uderza ze
        > skutkiem śmiertelnym?

        I tu leży pies pogrzebany - nie ma świadków potwierdzających przekonanie, że Jackiewicz kogokolwiek skądkolwiek wyciągnął.

      • mn7 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 10.11.15, 14:57
        Między zamachnięciem się tego człowieka a reakcją Jackiewicza minęło zapewne mniej, niż sekunda a nie godzina. Nie manipuluj więc z łaski swojej tak prymitywnie.
        • x2468 Re: zabił na ulicy człowieka i zostanie ministrem 11.11.15, 01:35
          Nigdzie na świecie powiadasz?
          dejure.org/gesetze/StGB/231.html
    • gelimer No, sami mordercy w tym PiS-ie... 10.11.15, 13:22
      Albo zamordował przekręciarę, która "strzeliła do siebie tylko by się ranić". Albo zmusił pilota do lądowania. Albo wsadził łapówkarza, który ponoć operował jak szatan.

      Ciekawe, że na prawdziwych oprawców mówi się tu per "pan generał".
      • religijnych.uczuc.obraza Re: No, sami mordercy w tym PiS-ie... 10.11.15, 13:29
        Albo zabił Rosiaka bo był w PO.
      • buldog2 Re: No, sami mordercy w tym PiS-ie... 11.11.15, 11:39
        To przeszłość. Dziś w modzie nomenklatura cywilna.
    • pol_2015 Re: Uspokujcie się 10.11.15, 13:41
      Przecież to jest nierozstrzygalne. Gdyby PiS miał wątpliwości to J. K. wywaliłby go na zbity pysk tak jak innych za nieporównywalne czyny.
      • pkt4a Re: Uspokujcie się 10.11.15, 13:46
        sprawa jest ewidentnie dla policyjnego Archiwum X i dla sądu
        • mn7 Re: Uspokujcie się 10.11.15, 14:59
          Sąd na 100% by uniewinnił, chyba że PiS wprowadzi jakieś inne standardy.
          • buldog2 Re: Uspokujcie się 10.11.15, 21:06
            Nie znam szczegółów sprawy poza opisanymi w wątku. Zgadzam się z twierdzeniem, że obrona konieczna obejmuje i usprawiedliwia wszelkie działania, co jednak jest wyłącznie moją prywatną opinią, nie regułą prawa.
            Mam pytanie:
            Czy bicie określone przez syna Jackiewicza (czy jak mu) zwrotem "tato go zmiksował" wraz ze skutkiem śmiertelnym nie dopuszcza możliwości interpretacji innej, niż zawierająca stwierdzenie o braku związku pomiędzy uderzeniem, a zgodnie z zeznaniem Jackiewicza (czy jak mu) "odepchnięciem w podbródek", a śmiercią uderzonego/"odepchniętego"?
            I czy nie oznacza konieczności zbadania jej.

            Dalej, czy określenie "odepchnięcie w podbródek" nie bije po oczach swoją niewiarygodnością, szczególnie w kontekście dalszego losu "odepchniętego"? Zgodnie z powszechnym doświadczeniem "odepchnięcie" ma zupełnie inne znaczenie, opowiadanie o odepchnięciu w podbródek nosi wszelkie (syntaktyczne, semantyczne) znamiona kłamstwa i tak powinna zostać oceniona przez sąd.

            Kolejna sprawa. Skoro sąd (dobrze doczytałem?) nie dopatrzył się związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy działaniem Jackiewicza (czy jak mu), to należy przyjąć, że zdaniem sądu śmierć uderzonego/"odepchniętego" - bez jakiegokolwiek związku z bójką - nastąpiłaby w przypadku jej braku. Czy właściwie pojmuję rozumowanie sądu?

            Poproszę o odniesienie się do wymienionych kwestii.
            • behemot17-13 Re: Uspokujcie się 10.11.15, 22:19
              W wyniku odepchnięcia/uderzenia, człowiek upada tak niefortunnie, że po kilku dniach schodzi z tego świata. Prokuratura intensywnie poszukuje świadków zdarzenia i z braku świadków umarza postępowanie. A skoro nie ma świadków to z jakiej racji sąd dał wiarę słowom Jackiewicza - w obronie koniecznej?
              • uu1 Re: Uspokujcie się 10.11.15, 22:21
                behemot17-13 napisał:

                > W wyniku odepchnięcia/uderzenia, człowiek upada tak niefortunnie, że po kilku d
                > niach schodzi z tego świata. Prokuratura intensywnie poszukuje świadków zdarzen
                > ia i z braku świadków umarza postępowanie. A skoro nie ma świadków to z jakiej
                > racji sąd dał wiarę słowom Jackiewicza - w obronie koniecznej?
                Sąd jest niezawisły - nawet od logiki.

                -----------------
              • religijnych.uczuc.obraza Re: Uspokujcie się 11.11.15, 08:23
                Sąd się tą sprawą jako taką nie zajmował.
              • pogromca_bzdury Re: Uspokujcie się 11.11.15, 10:46
                Zapewne z takich, że inne dowody w żaden sposób nie podważały tych słów - w szczególności brak na ciele denata jakichkolwiek śladów rzekomego "pobicia". Sprawa karna nie może się zakończyć "remisem". Jeśli wyczerpano wszelkie możliwości dowodowe wchodzi zasada in dubio pro reo.
            • pogromca_bzdury Proszę uprzejmie 11.11.15, 10:59
              buldog2 napisał:

              > Nie znam szczegółów sprawy poza opisanymi w wątku. Zgadzam się z twierdzeniem,
              > że obrona konieczna obejmuje i usprawiedliwia wszelkie działania, co jednak jes
              > t wyłącznie moją prywatną opinią, nie regułą prawa.

              Zgodnie z art. 25 par. 1 k.k. w obronie koniecznej wolno podjąć wszelkie działania, oczywiście proporcjonalne do zagrożenia.

              > Mam pytanie:
              > Czy bicie określone przez syna Jackiewicza (czy jak mu) zwrotem "tato go zmikso
              > wał" wraz ze skutkiem śmiertelnym nie dopuszcza możliwości interpretacji innej,
              > niż zawierająca stwierdzenie o braku związku pomiędzy uderzeniem, a zgodnie z
              > zeznaniem Jackiewicza (czy jak mu) "odepchnięciem w podbródek", a śmiercią uder
              > zonego/"odepchniętego"?
              > I czy nie oznacza konieczności zbadania jej.

              Oczywiście, że oznacza i nic nie wskazuje na to, by takie zbadanie nie nastąpiło.


              > Dalej, czy określenie "odepchnięcie w podbródek" nie bije po oczach swoją niewi
              > arygodnością, szczególnie w kontekście dalszego losu "odepchniętego"? Zgodnie z
              > powszechnym doświadczeniem "odepchnięcie" ma zupełnie inne znaczenie, opowiada
              > nie o odepchnięciu w podbródek nosi wszelkie (syntaktyczne, semantyczne) znamio
              > na kłamstwa i tak powinna zostać oceniona przez sąd.

              Nie, zdecydowanie nie. Od XIX wieku jest to wręcz zgoła podręcznikowy przypadek - ktoś kogoś odpycha lub uderza a ten nieszczęśliwie upada i ginie - na przykład uderzywszy się w krawężnik. Całkiem niedawno była w Krakowie dokładnie taka sprawa - na szczęście tam byli liczni świadkowie, którzy potwierdzili, ze tak rzeczywiście było. Podobne sprawy raz na jakiś czas się trafiają a co roku służą jako przykład wykładowcom prawa karnego.

              > Kolejna sprawa. Skoro sąd (dobrze doczytałem?) nie dopatrzył się związku przycz
              > ynowo-skutkowego pomiędzy działaniem Jackiewicza (czy jak mu), to należy przyją
              > ć, że zdaniem sądu śmierć uderzonego/"odepchniętego" - bez jakiegokolwiek związ
              > ku z bójką - nastąpiłaby w przypadku jej braku. Czy właściwie pojmuję rozumowan
              > ie sądu?

              Nie. Zdecydowanie nie. W prawie karnym przy przestępstwach skutkowych konieczne jest obiektywne przypisanie skutku. Wyklucza to m.in. przypisywanie skutków nietypowych. Jeśli na przykład (znów książkowy przykład) napastnikowi nic by się nie stało ale "na wszelki wypadek" karetką zabrano by go do szpitala na badania i zginąłby w wypadku tej karetki, to niemożliwe byłoby przypisanie tego skutku broniącemu się, bo śmierć w wypadku karetki z pewnością nie jest typowym skutkiem bycia przewróconym na chodnik. Podobnie tutaj - 99 osobom na miejscu tego człowieka nic by się nie stało, połowa zapewne nawet by się nie przewróciła. Ten konkretny był jednak pijany a do tego upadł tak wyjątkowo pechowo, że uderzył się głową w sposób, który spowodował u niego śmierć. Stąd zresztą te treści, które sąd musiał umieścić w uzasadnieniu, które tak tutaj - jak widzę - rażą niektórych pięknoduchów.

              > Poproszę o odniesienie się do wymienionych kwestii.

              Proszę bardzo. Chętnie służę także innymi wyjaśnieniami.
              • buldog2 Re: Proszę uprzejmie 11.11.15, 14:19
                Kilka uwag tytułem sprostowania. Dla porządku, w punktach.

                1. Czy bicie określone przez syna Jackiewicza (czy jak mu) zwrotem "tato go zmiksował" wraz ze skutkiem śmiertelnym nie dopuszcza możliwości interpretacji innej, niż zawierająca stwierdzenie o braku związku pomiędzy uderzeniem, a zgodnie z zeznaniem Jackiewicza (czy jak mu) "odepchnięciem w podbródek", a śmiercią uderzonego/"odepchniętego"?
                I czy nie oznacza konieczności zbadania jej.

                Oczywiście, że oznacza i nic nie wskazuje na to, by takie zbadanie nie nastąpiło.


                Brak jakichkolwiek dowodów na to, że takie badanie nastąpiło, natomiast są powody na to, by do postępowania sądów mieć stosunek taki, jak do kierowców na drodze:
                Znam sprawę, w której na drugiej rozprawie okazało się, że sędzia nie czytał dwu kompletów zeznań złożonych w prokuraturze, a w czasie pierwszej rozprawy protokolant zmienił (odwrócił) sens wypowiedzi świadka (mojego zeznania).

                2. Dalej, czy określenie "odepchnięcie w podbródek" nie bije po oczach swoją niewiarygodnością, szczególnie w kontekście dalszego losu "odepchniętego"? Zgodnie z powszechnym doświadczeniem "odepchnięcie" ma zupełnie inne znaczenie, opowiada nie o odepchnięciu w podbródek nosi wszelkie (syntaktyczne, semantyczne) znamiona kłamstwa i tak powinna zostać oceniona przez sąd.

                Nie, zdecydowanie nie. Od XIX wieku jest to wręcz zgoła podręcznikowy przypadek - ktoś kogoś odpycha lub uderza a ten nieszczęśliwie upada i ginie - na przykład uderzywszy się w krawężnik. Całkiem niedawno była w Krakowie dokładnie taka sprawa - na szczęście tam byli liczni świadkowie, którzy potwierdzili, ze tak rzeczywiście było. Podobne sprawy raz na jakiś czas się trafiają a co roku służą jako przykład wykładowcom prawa karnego.


                Przykład nieadekwatny. W tym przypadku chodzi nie o "jakieś", w domyśle "zwykłe", odepchnięcie, a odepchnięcie w podbródek. Inaczej mówiąc, cios bokserski. A jak nie to, to surrealizm - tego przypadku nie rozważamy.
                Wersję ciosu bokserskiego potwierdza zarówno stwierdzenie syna o zmiksowaniu napastnika, jak dalsze skutki walki. Dodam, nawet poprzez mocne odepchnięcie, nie cios, w podbródek, niezwykle trudno kogoś przewrócić, ze względu na znacznie niżej położony środek masy ciała człowieka. Natomiast łatwo dokonać tego poprzez uderzenie.

                3. Kolejna sprawa. Skoro sąd (dobrze doczytałem?) nie dopatrzył się związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy działaniem Jackiewicza (czy jak mu), to należy przyjąć, że zdaniem sądu śmierć uderzonego/"odepchniętego" - bez jakiegokolwiek związku z bójką - nastąpiłaby w przypadku jej braku. Czy właściwie pojmuję rozumowanie sądu?

                Nie. Zdecydowanie nie. W prawie karnym przy przestępstwach skutkowych konieczne jest obiektywne przypisanie skutku. Wyklucza to m.in. przypisywanie skutków nietypowych. Jeśli na przykład (znów książkowy przykład) napastnikowi nic by się nie stało ale "na wszelki wypadek" karetką zabrano by go do szpitala na badania i zginąłby w wypadku tej karetki, to niemożliwe byłoby przypisanie tego skutku broniącemu się, bo śmierć w wypadku karetki z pewnością nie jest typowym skutkiem bycia przewróconym na chodnik. Podobnie tutaj - 99 osobom na miejscu tego człowieka nic by się nie stało, połowa zapewne nawet by się nie przewróciła. Ten konkretny był jednak pijany a do tego upadł tak wyjątkowo pechowo, że uderzył się głową w sposób, który spowodował u niego śmierć. Stąd zresztą te treści, które sąd musiał umieścić w uzasadnieniu, które tak tutaj - jak widzę - rażą niektórych pięknoduchów.


                Znów, podany przykład nie odnosi się do omawianej sprawy. O ile wiadomo, nie było wypadku, oparzenia w czasie badania rtg, reakcji uczuleniowej na kontrast jonowy, nagłej infekcji wewnątrzszpitalnej itp. zdarzeń, które mogłyby spowodować śmierć w omawianym przypadku i brak jakiejkolwiek możliwości tłumaczenia śmierci czymkolwiek innym, niż ciosem zadany przez Jackiewicza (czy jak mu). Prawo wyłączonego środka, wywodzące się z ludzkiego doświadczenia, każe wiązać tę śmierć z ciosem w podbródek (pozostaję przy "ciosie", ponieważ już samo określenie "odepchnięcie w podbródek" jest niedorzeczne). Uznać ją za odłożony w czasie skutek ciosu.
                Dodam, podobne kwalifikacje są poważnie rozważane także w sprawach daleko mniej oczywistych (jak np. śmierć Bruce'a Lee).

                --
                Sztandar PiS dumnie powiewa - © xyz_xyz1, PiS.
                • buldog2 Odnośnie "odepchnąć w podbródek". 11.11.15, 14:49
                  Odnośnie określenia "odepchnąć w podbródek".

                  Takiego określenia, wyrażającego zdarzające się w życiu sytuacje, brak nie tylko w terminologii prawniczej, czy policyjnej, ale w całości ludzkiego doświadczenia. Coś takiego się nie wydarza.
                  Sprawdziłem przy użyciu Google i Yandex. Nie ma go w języku polskim, angielskim i rosyjskim.

                  Zostało sztucznie, z intencją zakłamania rzeczywistości, wytworzone na użytek omawianej sprawy.
                  Uznanie go za zasadne, oddające stan faktyczny (wbrew całemu doświadczeniu zapisanemu w języku) jest poświadczeniem nieprawdy przez instytucje wymiaru sprawiedliwości - Prokuratury oraz Sądu, który argumentację prokuratury potwierdził).

                  --
                  Sztandar PiS dumnie powiewa - © xyz_xyz1, PiS.
                • pogromca_bzdury Re: Proszę uprzejmie 11.11.15, 15:21
                  buldog2 napisał:

                  > Brak jakichkolwiek dowodów na to, że takie badanie nastąpiło

                  Prawdę mówiąc jestem bezradny wobec czegoś takiego. Sugerujesz, że w głośnej sprawie, objętej szczególnym nadzorem, nie przyprowadzono w ogóle podstawowej czynności i tylko kłamano w postanowieniu, że ją przeprowadzono? Zaś sąd weryfikujący prawidłowość decyzji procesowej w ogóle tego nie zauważył? A minister Ćwiąkalski, który bez wątpienia interesował się sprawą też udał, że niczego nie widzi? Czyli wraca wczorajsza koncepcja wielkiego spisku, który w praktyce musiałby obejmować kilkanaście osób.


                  > Przykład nieadekwatny. W tym przypadku chodzi nie o "jakieś", w domyśle "zwykłe
                  > ", odepchnięcie, a odepchnięcie w podbródek. Inaczej mówiąc, cios bokserski.

                  Świetnie. Tyle że niezależnie od tego, jak to nazwiemy, było to - jak wynika z sekcji zwłok - zdecydowanie zbyt słabe, by zrobić krzywdę temu napastnikowi. A kwestią istotną jest co innego - czy Jackiewicz był "w prawie" tak zareagować, czy nie. I od tego zależy ocena trafności decyzji prokuratora.

                  > Znów, podany przykład nie odnosi się do omawianej sprawy. O ile wiadomo, nie by
                  > ło wypadku, oparzenia w czasie badania rtg, reakcji uczuleniowej na kontrast jo
                  > nowy, nagłej infekcji wewnątrzszpitalnej itp. zdarzeń, które mogłyby spowodować
                  > śmierć w omawianym przypadku

                  To prawda - przykład jest o tyle nieadekwatny, że nie było tu żadnej causa interveniens. Nie zmienia to jednak faktu, że przy przestępstwach skutkowych związek przyczynowy musi być ustalony i nie wystarczy samo post hoc ergo propter hoc.

                  > i brak jakiejkolwiek możliwości tłumaczenia śmier
                  > ci czymkolwiek innym, niż ciosem zadany przez Jackiewicza

                  Oczywiście możliwość taka jest bez wątpienia - nieszczęśliwym upadkiem. Jednym na 100 albo jednym na 200. Jeśli jednak wierzyć forumowiczom - akurat ten skutek Jackiewiczowi przypisano, tyle tylko, że ustalono działanie w obronie koniecznej. A więc dyskusja tego elementu ma tu charakter czysto akademicki.

                  • buldog2 Re: Proszę uprzejmie 11.11.15, 16:02
                    Oczywiście możliwość taka jest bez wątpienia - nieszczęśliwym upadkiem.
                    To jedna, wydaje się najbardziej prawdopodobna możliwość.
                    Upadek spowodowany uderzeniem ("zmiksowaniem") człowieka ma dalsze konsekwencje - nieumyślne spowodowanie śmierci. Podobnie jak w wypadku samochodowym, kiedy człowiek wylatuje z motocykla lub samochodu, uderza o słup i ginie.
                    • pogromca_bzdury Re: Proszę uprzejmie 11.11.15, 16:07
                      buldog2 napisał:

                      > [i][b]Oczywiście możliwość taka jest bez wątpienia - nieszczęśliwym upadkiem.[/
                      > b][/i]
                      > To jedna, wydaje się najbardziej prawdopodobna możliwość.

                      Jeśli wierzyć cytowanym doniesieniom - ustalona w tej sprawie.

                      > Upadek spowodowany uderzeniem ("zmiksowaniem") człowieka ma dalsze konsekwencje
                      > - nieumyślne spowodowanie śmierci. Podobnie jak w wypadku samochodowym, kiedy
                      > człowiek wylatuje z motocykla lub samochodu, uderza o słup i ginie.

                      Nie tyle ma ile może mieć. Śmierć raczej nie jest typowym następstwem upadku. Nawet w boksie, co dopiero w zwykłym życiu. W każdym razie nie ma tu żadnego automatyzmu.
                      Jeśli jednak rzeczywiście było tak, że tę śmierć uznano na następstwo działania Jackiewicza, to nie ma się tu w ogóle o co spierać.
                  • buldog2 Spisek? 11.11.15, 16:43
                    Spiskiem tego bym nie nazwał - spisek trwa w tajemnicy, tu zaś chodzi o dość powszechną praktykę postępowania w przypadku osób ze "świecznika". Podam przykład.
                    Kilka lat temu doszło do staranowania przez J.Wałęsę wyjeżdżającego na drogę samochodu.
                    Policja, biegli ustalili, a sąd potwierdził, że:
                    1. Wałęsa jechał z dozwoloną szybkością 95 km/h.
                    2. Widoczność tego dnia była dobra, nawierzchnia drogi sucha.
                    3. Droga hamowania ponad 100 m.
                    4. W czasie zderzenia Wałęsa doznał połamania wielu kości, znaczna część energii kinetycznej wytracona w zderzeniu.
                    5. Po zderzeniu przeleciał dalej, hamując o podłoże, ponad 30 m (zdaje się 36 m).

                    Jak to tu przeanalizowaliśmy (a wywód możemy powtórzyć), ta wersja jest skłamana - tak nie mogło być. A jednak poświadczył ją cały wymiar sprawiedliwości.

                    Dlatego wymieniona przeze mnie możliwość zaniechania czynności w omawianym przypadku jest o wiele bardziej realna, niż fantastyczna.
                    • pogromca_bzdury Re: Spisek? 11.11.15, 17:33
                      Przykład J.Wałęsy jest absolutnie nieadekwatny. W prawie karnym obowiązuje zasada indywidualizacji i każdy odpowiada za swoje przestępstwo lub wykroczenie. J.Wałęsa jechał z prędkością nadmierną i nikt nigdy nie kwestionował, że popełnił to wykroczenie (jazdy z nadmierną prędkością). Kierowca Toyoty nieprawidłowo się włączał do ruchu i nikt nie kwestionował jego odpowiedzialności za to. Każdy odpowiada za siebie.

                      W sprawie wrocławskiej pomysł, że wszyscy zgodnie kłamią, że było prowadzone śledztwo gdy tymczasem nie było wcale prowadzone jest nie tyle nieprawdopodobna ile wykluczona. Po prostu nie ma w ogóle takiej możliwości - to była zbyt głośna sprawa i jasne jest, że nikomu by nawet do głowy coś takiego nie przyszło.
                      • buldog2 Re: Spisek? 12.11.15, 12:25
                        Czy absolutnie nieadekwatny?
                        Cytuję:
                        W 2012 r. Sąd Rejonowy w Sierpcu uznał za winnego kierowcę samochodu i nakazał mu wypłacić Wałęsie zadośćuczynienie w wysokości 20 tys. zł. – Całą tę kwotę, zgodnie z obietnicą przekazałem na ofiary wypadków motocyklowych – mówi nam Wałęsa. Jednak on sam podczas wypadku też nie był święty. Sąd podtrzymał ustalenia biegłych, że Wałęsa jechał zbyt szybko. W miejscu, gdzie dopuszczalna prędkość wynosiła 90 km/h, - według ustaleń biegłych mógł pędzić 124 do nawet 146 km/h.
                        www.fakt.pl/polityka/jaroslaw-walesa-dostal-100-tys-zl-odszkodowania-za-wypadek,artykuly,553260.html

                        Za winnego wypadku sąd uznał kierowcę samochodu, natomiast zdjął odpowiedzialność z Wałęsy. Który do wypadku przyczynił się daleko bardziej, bo i oszacowanie szybkości motocykla 146 km/h jest całkowicie nie do utrzymania. Oraz kłóci się z jego wcześniejszymi deklaracjami na temat czasu przejazdu z Gdańska do Warszawy.
                        Trzeba przyznać, tym razem udało się lepiej, niż z pomrocznością jasną. Falandyzacją prawa trzyma się mocno.
                        M. in. za takie (i podobne) dokonania, takich ludzi na świeczniku, Platforma przegrała. Z tymi ludźmi, układami i metodami się nie podniesie.
                        • wagonetka buldog2, nie rozumiesz swoich rozmówców 12.11.15, 12:30
                          twoi oponenci mówią tylko jedno: w przypadku Jackiewicza, jeśli i pani prokurator i sąd uznali, że należy sprawę umorzyć, to znaczy, że trzeba ją umorzyć, bo gdyby było inaczej, to by jej nie umorzyli

                          to tak trochę, jak w PRL-u było :-)
                          • pogromca_bzdury Re: buldog2, nie rozumiesz swoich rozmówców 12.11.15, 12:41
                            wagonetka napisał(a):

                            > twoi oponenci mówią tylko jedno: w przypadku Jackiewicza, jeśli i pani prokurat
                            > or i sąd uznali, że należy sprawę umorzyć, to znaczy, że trzeba ją umorzyć, bo
                            > gdyby było inaczej, to by jej nie umorzyli

                            Na przykład kto z dyskutantów zastosował taki charakterystyczny dla ciebie chwyt? Ja na pewno nie. Może sverir?


                        • pogromca_bzdury Re: Spisek? 12.11.15, 12:36
                          buldog2 napisał:

                          > Za winnego wypadku sąd uznał kierowcę samochodu, natomiast zdjął odpowiedzialno
                          > ść z Wałęsy.

                          W prawie karnym obowiązuje zasada indywidualizacji. Odmiennie, niż przy odpowiedzialności odszkodowawczej nie ma czegoś takiego, jak "pula" 100% winy za wypadek, która by się w jakiś sposób rozkładała na dwie strony (albo więcej). Kierowca Toyoty stał pod zarzutem konkretnego własnego przestępstwa i za nie został uznany winnym (i słusznie, bo bez wątpienia jej popełnił). W żaden sposób nie rozstrzyga to o winie innych uczestników wypadku. Niejednokrotnie jest tak, że za pozornie "to samo" są równocześnie skazani obaj uczestnicy jakiegoś zdarzenia drogowego, co zresztą wywołuje często zdumienie komentatorów. A nic w tym dziwnego. Jeszcze częściej tak się zdarza przy wykroczeniach, zarówno na etapie postępowania mandatowego jak i ewentualnie w sądzie. Wiele razy tak było że przy stłuczce obaj kierowcy dostają mandat albo że jeden dostaje mandat a drugi i tak odpowiada przed sądem i jest ukarany.

                          > Trzeba przyznać, tym razem udało się lepiej, niż z pomrocznością jasną.

                          A co się mianowicie "udało z pomrocznością jasną"? Pijesz może do tej sprawy, w której najpierw biegły a potem sąd stanowczo wykluczyli stan pomroczny o oskarżonego ale dziennikarzowi nie chciało się czekać do końca rozprawy, więc relację napisał z sufitu i tak powstała ludowa legenda?

                    • pogromca_bzdury Re: Spisek? 11.11.15, 17:40

                      forum.gazeta.pl/forum/w,28,159250062,159264626,a_kto_szuka_ten_znajdzie.html

                      Dziękuje wagonetce za podrzucenie tej informacji.

                      A więc - jak widzisz - postępowanie było prowadzone, powołano kompetentnego biegłego. Tak jak ci mówiłem - po prostu nie ma takiej możliwości, żeby w tego rodzaju sprawie zaniechano prowadzenia czynności albo fałszywie twierdzono, że się je prowadzi. Bez gigantycznego spisku to by było zwyczajnie niewykonalne.
                      • wagonetka Re: Spisek? 11.11.15, 17:43
                        proszę przejmie

                        dalszy ciąg tego tekstu:
                        "Mimo tak oczywistych faktów po trwającym rok śledztwie prokuratura umorzyła je, a prokurator Anna Molik [skądinąd wiadomo, że nie jest to uczciwa osoba] napisała w uzasadnieniu, że Jackiewicz działał w warunkach obrony koniecznej, a cios zadany otwartą dłonią z niewielką siłą był adekwatny do sytuacji. Przeczy to ustaleniom biegłego, który stwierdził, że cios zadany był co najmniej ze średnią siłą. Jackiewicz – 33 lata, 184 cm wzrostu, 98 kg wagi – dominował nad niższym i słabszej postury, liczącym 58 lat Zbigniewem M. Widząc, że jego przeciwnik jest pod wpływem alkoholu, poseł powinien tym bardziej miarkować agresję. Inaczej przekracza granice obrony koniecznej: Jeżeli działania podjęte w ramach obrony koniecznej nie odpowiadają stawianym im wymogom i powodują naruszenie jakiegokolwiek dobra napastnika: życia, zdrowia, czci, mienia, to wówczas następuje przekroczenie granic obrony koniecznej. Naruszenie dobra napastnika, gdy granica obrony koniecznej została przekroczona, jest przestępstwem (komentarz Sądu Najwyższego)."
                        • pogromca_bzdury Re: Spisek? 11.11.15, 17:59
                          Czy ktokolwiek kwestionuje fakt, że k.k. i bogate orzecznictwo określają dość precyzyjnie granice obrony koniecznej? Czy tego dotyczy tu jakiś spór? Czy raczej zachowania charakterystycznego dla PiS i sekty smoleńskiej zatruwającego te dyskusję, polegającego na uporczywym kwestionowaniu poddanego weryfikacji sądowej umorzenia pewnego postępowania karnego, okraszonego argumentem, że skoro dotyczyło "VIP-a" to musiało po prostu być nieprawidłowe? No po prostu musiało. Bo tak!

                          Nie lubisz odpowiadać na proste pytania, gdy są one dla ciebie niewygodne, więc nie liczę na odpowiedź: czy w sytuacji, gdy ktoś się na ciebie "zamachnie" będziesz przeprowadzać jakieś analizy, porównywać ile ważysz ty a ile on i o ile jesteś od niego starsza lub młodsza?

                          Wiem, że nie odpowiesz, więc jeszcze tylko dodam, że temu problemowi SN i piszący o obronie koniecznej także poświęcili trochę uwagi. I że jest to problem doskonale znany każdemu, kto stykał się w praktyce z tą problematyką, nie zaś czerpie swoją wiedzą z internetu i oderwanych od życia spekulacji.
                          • wagonetka Re: Spisek? 11.11.15, 18:01
                            dużo słów, mało treści

                            sprawa nie powinna być umorzona - tylko tyle
                            • pogromca_bzdury Re: Spisek? 11.11.15, 18:15
                              Gdyby została umorzona przez sąd - po wniesieniu aktu oskarżenia bez dowodów - byłabyś zadowolona? Przecież to jasne, ze też nie.
                              W Polsce chyba ok. 60% postępowań przygotowawczych jest umarzanych. Proponujesz,że by każda taka sprawa "na wszelki wypadek" trafiała do sądu? Czy tylko niektóre?
                              Zresztą to umorzenie było poddane kontroli sądu. Trudno udawać, ze się tego nie dostrzega.

                              Nie odpowiadaj. Pomyśl nad tym przez chwilę.
      • buldog2 Re: Uspokujcie się 10.11.15, 20:26
        A to już nie do uwierzenia bardziej, niż jakakolwiek interpretacja wydarzeń dotycząca tej sprawy.

        --
        Sztandar PiS dumnie powiewa - © xyz_xyz1, PiS.
    • pkt4a tzw pobicie ze skutkiem śmiertelnym 10.11.15, 14:28
      • pogromca_bzdury nie 11.11.15, 10:40
        Nie, z pobiciem ze skutkiem śmiertelnym nie miało to żadnego związku. Choćby dlatego, że nie było z pewnością pobicia. W potocznym rozumieniu zresztą też nie sposób nazwać pojedynczego odepchnięcia "pobiciem".
    • 0becny Zabił ale się wyspowiadał i Prezes mu wybaczył 10.11.15, 15:23
      -
    • pkt4a sprawie ukręcono łeb 10.11.15, 19:30
      • pogromca_bzdury bzdura 11.11.15, 10:34
        Sprawa była głośna, więc potraktowano ją niezwykle poważne. Potem jeszcze sąd na zażalenie dodatkowo wszystko sprawdzał.
        • pkt4a Re: bzdura 13.11.15, 12:46
          jeszcze raz powtórzę : sprawie ukręcono łeb

          --
          wiadomosci.onet.pl/warszawa/internauci-o-pierwszym-posiedzeniu-nowego-sejmu-zobacz-najlepsze-memy/5wk5v8
          • pogromca_bzdury Re: bzdura 13.11.15, 13:48
            Tak, wiemy że jest wielki spisek z Ćwiąkalskim na czele i że nikt cię nie przekona, że jest inaczej. Wiemy. Już nie powtarzaj tego w kółko.
    • pogromca_bzdury sekta smoleńska w akcji 11.11.15, 10:33
      Sekta smoleńska a rebours w akcji. Wszechogarniający spisem - policja prokuratura, sąd. Ówczesny minister Ćwiąkalski też był w spisku.
    • wagonetka moje ostatnie trzy grosze w sprawie 11.11.15, 15:21
      pominę miłosiernym milczeniem brak kultury i arogancję niektórych nicków

      nie interesuje mnie, z jakiej partii jest Jackiewicz - wystarczy, że w chwili zdarzenia był prominentnym działaczem partii rządzącej ("baronem") a doświadczenie uczy, że w takich wypadkach trzeba być szczególnie ostrożnym

      w mojej ocenie sprawa wygląda tak:
      - pan X zaczepiał żonę polityka, ta zaś zamiast wezwać policję, wezwała męża
      - gdy mąż przyjechał, pana X już dawno na miejscu nie było a zona wskazała politykowi przypadkową osobę:
      - polityk podszedł do przypadkowego, niewinnego (a na swojej nieszczęście nietrzeźwego) starszego mężczyzny i zaatakował go słownie
      - mężczyzna, nie wiedząc o co chodzi, podniósł rękę
      - polityk obawiając się ciosu "zmiksował go", jak powiedział synowi i zonie
      - uderzony mężczyzna upadł
      - polityk nie wezwał pogotowia
      - mężczyzna zmarł
      - świadkowie nie zgłosili się
      - prokuratura sprawę umorzyła

      przykro mi, ale moje poczucie sprawiedliwości jest mocno nadwerężone

      na skutek ciosu prominentnego polityka zmarł niewinny człowiek i ta sprawa absolutnie nie powinna być umorzona - o ewentualnej winie lub niewinności polityka powinien rozstrzygnąć sąd (nie prokurator) - w miarę potrzeby w kilku instancjach

      koniec, kropka



      " Ludzie głupieją hurtowo a mądrzeją detalicznie"
      W. Szymborska
      • pogromca_bzdury Re: moje ostatnie trzy grosze w sprawie 11.11.15, 15:28
        wagonetka napisał(a):

        > pominę miłosiernym milczeniem brak kultury i arogancję niektórych nicków
        >
        > nie interesuje mnie, z jakiej partii jest Jackiewicz - wystarczy, że w chwili z
        > darzenia był prominentnym działaczem partii rządzącej

        A w chwili rozstrzygania może też?

        > - świadkowie nie zgłosili się
        > - prokuratura sprawę umorzyła

        Skoro nie było jakiegokolwiek dowodu pozwalającego na wniesienie sprawy do sądu, to co innego miała ta straszna prokuratura zrobić? Spróbuj odpowiedzieć na to proste pytanie.

        > na skutek ciosu prominentnego polityka zmarł niewinny człowiek i ta sprawa abso
        > lutnie nie powinna być umorzona - o ewentualnej winie lub niewinności polityka
        > powinien rozstrzygnąć sąd

        W świetle postanowienia sądu wydanego wskutek wniesionego zażalenia treść tego rozstrzygnięcia jest oczywista w 100%. Ba, w świetle art 339 k.p.k. być może nastąpiłaby jeszcze na posiedzeniu - bez kierowania sprawy na rozprawę. Nie było więc ta naprawdę ani jednej "instancji". Wtedy twoje rewolucyjne poczucia sprawiedliwości byłoby zaspokojone? Czy może założyłabyś wątek w którym wylewałabyś swoje pretensje wobec sądu?



        • wagonetka Re: moje ostatnie trzy grosze w sprawie 11.11.15, 15:30
          przepraszam, ale - wydaje mi się - wyłożyłam zwięźle z jakiego powodu moje poczucie sprawiedliwości zostało nadwerężone

          czego nie zrozumiałeś?
          • pogromca_bzdury Re: moje ostatnie trzy grosze w sprawie 11.11.15, 15:38
            Nie spróbujesz odpowiedzieć na proste pytanie?
            Skoro postępowanie przygotowawcze wykazało istnienie jednej z okoliczności wskazanych w art. 17 k.p.k., to obowiązkiem prowadzącego było je umorzyć. Co więc miał ten ktoś zrobić? Zlekceważyć przepisy i wydać jakąś inną decyzję? Jaką? I jak ją uzasadnić? Twoim rewolucyjnym poczuciem sprawiedliwości? Tak maja działać organy państwa? Bardzo możliwe, że w najbliższych kliku latach rzeczywiście tak będzie. Na przykład różne wypowiedzi niejakiego Wojciechowskiego wskazują, że tak właśnie wyobraża sobie działanie państwa. Zgłoś się do niego, gdy będzie nabór na członków tej "Izby Wyższej" Sądu Najwyższego, która w składzie społecznym ma uchylać od ręki wszelkie decyzje procesowe "godzące w społeczne poczucie sprawiedliwości".
            • wagonetka Re: moje ostatnie trzy grosze w sprawie 11.11.15, 15:43
              pogromca_bzdury napisał:

              > Nie spróbujesz odpowiedzieć na proste pytanie?

              chętnie, jeśli ty odpowiesz na moje: czego nie zrozumiałeś w moim tekście?
              • pogromca_bzdury Re: moje ostatnie trzy grosze w sprawie 11.11.15, 15:45
                Nie napisałem, ze czegokolwiek nie zrozumiałem.
                A wiec teraz wreszcie odpowiedz, daj sobie spokój z tą prowokacyjną manierą odpowiadaniem pytaniem na pytanie. Chyba, że nie potrafisz odpowiedzieć ale to pokaże, że tak naprawdę sama nie wiesz, czego chcesz. Bo to, że "ma być dobrze" to za mało.
                • wagonetka Re: moje ostatnie trzy grosze w sprawie 11.11.15, 15:46
                  jeśli zmienisz ton na mniej arogancki i protekcjonalny, ewentualnie mogę z tobą dalej rozmawiać
                  • pogromca_bzdury Re: moje ostatnie trzy grosze w sprawie 11.11.15, 15:50
                    Mogłabyś się jednak trochę bardziej wysilić i znaleźć jakiś sensowniejszy pretekst do ucieczki. Tak banalne pytanie i nie potrafisz absolutnie nic powiedzieć?
                    • wagonetka wybacz, 11.11.15, 15:56
                      ale nie widzę powodu, abym miała się dla ciebie - tak aroganckiej osoby - wysilać

                      jeśli rozumiesz, co napisałam, nie mam nic więcej do dodania: zostało naruszone moje prywatne poczucie sprawiedliwości

                      tyle
                      • m.marle Krótko mówiąc ViP walnął ze skutkiem śmiertelnym 11.11.15, 16:51
                        A lokalna pani prokurator sprawę umorzyła po czym awansowała.
                        (Nb - niedługo potem i tak ją wywalili, tym razem za szmalową korupcję a nie za polityczną, czyli "robienie dobrze" władzy)
                        Innym razem - te same VIPy po pijaku wszczęły awanturę ze stewardessą w samolocie Ryanair z Madrytu.
                        Stewardesa uszła z życiem. Po prostu - choć też zetknęła się z pp Jackiewiczami - miała więcej szczęścia niż p. Marchel na przystanku przy ul. Świeradowskiej we Wroclawiu.
                        www.fakt.pl/polityka/zony-poslow-pis-zrobily-burde-w-samolocie-kapitan-zagrozil-ladowaniem,artykuly,500813.html
                        • wagonetka ta prokurator nazywała sie Anna Molik 11.11.15, 17:03
                          "Anna Monika Molik szefową Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki-Zachód została w 2008 r. Wcześniej była w niej szeregowym prokuratorem. Awansowała niedługo po śledztwie w głośnej sprawie posła PiS Dawida Jackiewicza."

                          rzeczywiście mało uczciwa osoba

                          wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,11700170,100_tys__zl_lapowki_dla_prokuratorki__CBA_bada_sprawe.html
                          dzięki za ten wpis - bo już myślałam, że może rzeczywiście coś ze mną jest nie tak :-)
                          • wagonetka a kto szuka, ten znajdzie 11.11.15, 17:19
                            "Nie ma świadków rzekomej napaści Zbigniewa M. na rodzinę posła. Nie odnaleziono dwóch obywateli, którzy mieli udzielić pomocy małżonce Jackiewicza na ulicy. Kobieta powiadomiła męża SMS-em, a nie telefonując (zaczepianemu człowiekowi raczej trudno jest pisać telefoniczny komunikat). Mieszkanie Jackiewiczów znajduje się w zupełnie innym rejonie miasta niż pętla autobusu linii „K”, zatem Zbigniew M. nie mógł być rozpoznany „po drodze”. Wiele wskazuje na to, że poseł zamiast wezwać policję, poszukiwał rzekomego agresora, aby osobiście go ukarać. Żona Jackiewicza zeznała, że siedziała w samochodzie, przed którym poseł zatrzymał Zbigniewa M., a mimo to nie widziała starcia zakończonego upadkiem tegoż osobnika! Prokuratura olała zeznanie jednego z nielicznych w sprawie świadków, który sam się zgłosił. Stwierdził on, że był w tym czasie na końcowym przystanku „K” i zwrócił uwagę na Zbigniewa M., ponieważ był podobny do jego teścia. Świadek ten też nie widział żadnej bójki ani nie słyszał wymiany zdań. Gdy się obrócił plecami do Zbigniewa M., usłyszał odgłos padającego na ziemię ciała i oddalającego się Jackiewicza.

                            Niekorzystna dla posła jest także opinia biegłego z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu. Stoi w niej m.in.: Bezpośrednią przyczyną gwałtownej i powolnej śmierci denata były ciężkie obrażenia czaszkowo-mózgowe doznane na skutek upadku i silnego uderzenia tyłem głowy o twarde podłoże. Podłożem tym nie mogła być nawierzchnia chodnika, lecz ubity grunt porośnięty trawą.Zbigniew M. miał na twarzy obrażenia, które – jak napisał biegły – mogły powstać najprawdopodobniej od zadania ciosu powierzchnią dłoniową lub pięścią przez osobę drugą. Denat miał też ślady na ramionach, które mogły powstać od przytrzymywania za nie, a na pewno nie od upadku "
                            wolnemedia.net/prawo/sprawiedliwy-na-zaboj/
                            • sverir Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 08:05
                              > Niekorzystna dla posła jest także opinia biegłego(...)

                              Także to raczej nie, skoro świadek stwierdził, że bójki żadnej nie widział, nie słyszał wymiany zdań. A chyba trzymanie jakiegoś typa i okładanie go pięścią po twarzy nie odbywałoby się bezgłośnie? Powinno to być więc "niekorzystna dla posła jest opinia biegłego".

                              Cytowana opinia biegłego też jednak nie zaprzecza medialnym wyjaśnieniom Jackiewicza i znowu tak niekorzystna nie jest. Przyczyną śmierci "uderzenie tyłem głowy w twarde podłoże" (czyli nie od masakrowania po gębie), na twarzy obrażenia, które "mogły powstać najprawdopodobniej od zadania ciosu powierzchnią dłoniową lub pięścią (a nie od katowania powierzchnią dłoniową lub pięścią), a "ślady na ramionach, które mogły powstać od przytrzymywania", wobec zeznania świadka, też niekoniecznie potwierdzają przekonanie, że Jackiewicz trzymał gościa i walił do upadłego.
                              • uu1 Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 09:25
                                Piękny, klasycznie zakłamany tekst, bogate słownictwo. Brawo.
                                --------------
                                • sverir Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 09:33
                                  To musi być takie fajne - wrzucać proste, krótkie, pozbawione sensu komentarze. Długo się uczyłeś, czy przychodzi ci to naturalnie?
                                  • pogromca_bzdury Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 09:34
                                    Z początku czytał to, na co niby odpowiada. Od pewnego momentu przestał i takie zaśmiecanie dyskusji stało się dla niego znacznie prostsze.
                                    • uu1 Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 10:05
                                      pogromca_bzdury napisał:

                                      > Z początku czytał to, na co niby odpowiada. Od pewnego momentu przestał i takie
                                      > zaśmiecanie dyskusji stało się dla niego znacznie prostsze.
                                      Przestałeś być Spokojny? Co za przyczyna?
                                  • uu1 Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 10:04
                                    sverir napisał:

                                    > To musi być takie fajne - wrzucać proste, krótkie, pozbawione sensu komentarze.
                                    trzymanie jakiegoś typa, czyli nie od masakrowania po gębie) - to takie empatyczne i ... kulturalne.
                                    > Długo się uczyłeś, czy przychodzi ci to naturalnie?
                                    Krócej niż Ty języka polskiego.
                                    btw - gdzie trzeci bliźniak?

                                    ---------------
                                    • sverir Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 10:33
                                      > trzymanie jakiegoś typa, czyli nie od masakrowania po gębie) - to takie
                                      > empatyczne i ... kulturalne.

                                      Zabawne, że o empatii i kulturze pisze ktoś taki jak ty. To może jeszcze PiS zacznie mnie uczyć uczciwości?

                                      > Krócej niż Ty języka polskiego.

                                      Czyli naturalny talent.

                                      • uu1 Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 13:04
                                        sverir napisał:

                                        > > trzymanie jakiegoś typa, czyli nie od masakrowania po gębie)
                                        > ] - to takie
                                        > > empatyczne i ... kulturalne.
                                        >
                                        > Zabawne, że o empatii i kulturze pisze ktoś taki jak ty. To może jeszcze PiS za
                                        > cznie mnie uczyć uczciwości?
                                        "Zabawna" to jest cała wasza trójka. Wasze przekonanie o własnej przewadze intelektualnej nad zwykłymi śmiertelnikami przeszło już do forumowej legendy. A o kulturze wypowiedzi ja mam prawo pisać, Ty/Wy - nie.
                                        > > Krócej niż Ty języka polskiego.
                                        > Czyli naturalny talent.
                                        Tak. A Ty popracuj nad językiem polskim.
                                        btw - wzmianka o PiS jest n w m.


                                        -------------------
                              • pogromca_bzdury Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 09:36
                                Krótko mówiąc - biegły z Akademii Medycznej też musi być w tym wielkim spisku skoro wydał opinię potwierdzającą słowa Jackiewicza a zaprzeczającą opowiadaniom o tym, jak to niby kogoś wywlekał z tramwaju, katował i znęcał się.
                            • pogromca_bzdury Re: a kto szuka, ten znajdzie 12.11.15, 09:26
                              wagonetka napisał(a):

                              > Żona Jackiewicza zeznała, że siedziała w samochodzie, prze
                              > d którym poseł zatrzymał Zbigniewa M., a mimo to nie widziała starcia zakończon
                              > ego upadkiem tegoż osobnika!

                              A więc nie było żadnego "pobicia" tylko pojedyncze odepchnięcie lub cios.

                              > Prokuratura olała zeznanie jednego z nielicznych w
                              > sprawie świadków, który sam się zgłosił. Stwierdził on, że był w tym czasie na
                              > końcowym przystanku „K” i zwrócił uwagę na Zbigniewa M., ponieważ
                              > był podobny do jego teścia. Świadek ten też nie widział żadnej bójki ani nie sł
                              > yszał wymiany zdań. Gdy się obrócił plecami do Zbigniewa M., usłyszał odgłos pa
                              > dającego na ziemię ciała i oddalającego się Jackiewicza.

                              Także więc i to zeznanie jednoznacznie potwierdza, że nie mogło być żadnego "pobicia". Skoro zaś prokuratura najwyraźniej wzięła to pod uwagę, to jak można pisać że "olała"?

                              > Niekorzystna dla posła jest także opinia biegłego z Katedry i Zakładu Medycyny
                              > Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu.

                              Jak "także" skoro dwa poprzednie dowody są ewidentnie korzystne, co wagonetkę tak mocno irytuje?
                              Najpierw jakieś dziwne użycie słowa "olała" teraz znów "także". Jak widać niektórzy są skłonni nawet zapomnieć języka ojczystego (?) byle tylko przeforsować swoją tezę.

                              > Stoi w niej m.in.: Bezpośrednią przycz
                              > yną gwałtownej i powolnej śmierci denata były ciężkie obrażenia czaszkowo-mózgo
                              > we doznane na skutek upadku i silnego uderzenia tyłem głowy o twarde podłoże.

                              Otóż to. Nie zaś jakieś "ciosy" czy "katowanie". Skutki upadku na podłoże i nieszczęśliwego uderzenia tyłem głowy. Tego wagonetka też jakoś "nie doczytała". I tak dosłownie z wszystkim.

                          • pkt4a Re: ta prokurator nazywała sie Anna Molik 12.11.15, 06:20
                            czy bedzie rewizja nadzwyczajna ?
                            • pogromca_bzdury Re: ta prokurator nazywała sie Anna Molik 12.11.15, 08:02
                              Nie, bo nie ma czegoś takiego.
                          • mietowe_loczki Re: ta prokurator nazywała sie Anna Molik 12.11.15, 08:51
                            > awansowała

                            Eee, to zwykły przypadek...
                            • religijnych.uczuc.obraza Re: ta prokurator nazywała sie Anna Molik 12.11.15, 09:12
                              Na pewno nie, to spisek.
                              • pogromca_bzdury Re: ta prokurator nazywała sie Anna Molik 12.11.15, 09:19
                                To na pewno fałszywe nazwisko. Ten sędzia był natomiast z pewnością w KPP. No bo Ćwiąkalski - wiadomo...
                                Spisek, wszędzie spisek...
                            • wagonetka Re: ta prokurator nazywała sie Anna Molik 12.11.15, 09:29
                              mietowe_loczki napisała:

                              > > awansowała
                              >
                              > Eee, to zwykły przypadek...

                              oczywiście
                              jeśli ktoś myśli inaczej, jest członkiem sekty smoleńskiej
                              • pogromca_bzdury Re: ta prokurator nazywała sie Anna Molik 12.11.15, 09:32
                                Jak wiadomo, prokuratorzy prowadzą jedną sprawę rocznie i o awansach decydują te pojedyncze sprawy. Kto twierdzi inaczej to leming.
                                Ten sędzia z KPP też pewnie awansował a jeśli nie, to awansuje za kilka lat. Oczywiście w nagrodę za to jedno postanowienie spośród tysiąca w tym czasie wydanych.
                                • wagonetka oo co ci teraz chodzi? 12.11.15, 09:35
                                  pogromca_bzdury napisał:

                                  > Jak wiadomo, prokuratorzy prowadzą jedną sprawę rocznie i o awansach decydują t
                                  > e pojedyncze sprawy. Kto twierdzi inaczej to leming.
                                  > Ten sędzia z KPP też pewnie awansował a jeśli nie, to awansuje za kilka lat. Oc
                                  > zywiście w nagrodę za to jedno postanowienie spośród tysiąca w tym czasie wydan
                                  > ych.

                                  przecież przyznałam, że jeśli ktoś myśli inaczej, niz ty jest członkiem sekty smoleńskiej

                                  tez niedobrze?
                                  • pogromca_bzdury Re: oo co ci teraz chodzi? 12.11.15, 09:40
                                    Dzięki takim "myślącym inaczej" PiS wygrał wybory. I będzie teraz sobie demolował wszystko. Dzięki "przyzwoitym inaczej". To za to tak was nie lubię, wy "myślący inaczej" a tak naprawdę - kompletnie bezmyślni i idealnie odporni na wszelką wiedzę i argumenty.
                                    Choć muszę przyznać, że wklejając info o dwóch zeznaniach i jednej opinii, wszystkich zdecydowanie trzech korzystnych dla Jackiewicza i potwierdzających jego wersję wydarzeń a następnie komentując to jako dowody rzekomo świadczące na jego niekorzyść (WTF???) przeszłaś już samą siebie.
                                    • axyzaa Bianka Mikołajewska - zuch dziewczyna!:-) 12.11.15, 09:47
                                      wyborcza.pl/1,75478,19173975,prezydent-andrzej-duda-w-miescie-dobrej-zmiany-wybral-biala.html#BoxGWImg
                                      • axyzaa Wątki mi się pomerdały 12.11.15, 09:51
                                        ale w tym napiszę. Wagonetka - zuch dziewczyna!:-) (że też masz zdrowie...)
                                        • wagonetka Re: Wątki mi się pomerdały 12.11.15, 09:55
                                          axyzaa napisała:

                                          > ale w tym napiszę. Wagonetka - zuch dziewczyna!:-) (że też masz zdrowie...)
                                          >

                                          ja tu trochę występuję niczym starszy Birkut :-)
                                    • wagonetka chętnie przyznaję ci rację 12.11.15, 09:52
                                      pogromca_bzdury napisał:

                                      > Dzięki takim "myślącym inaczej" PiS wygrał wybory. I będzie teraz sobie demolow
                                      > ał wszystko. Dzięki "przyzwoitym inaczej". To za to tak was nie lubię, wy "myśl
                                      > ący inaczej" a tak naprawdę - kompletnie bezmyślni i idealnie odporni na wszelk
                                      > ą wiedzę i argumenty.
                                      > Choć muszę przyznać, że wklejając info o dwóch zeznaniach i jednej opinii, wszy
                                      > stkich zdecydowanie trzech korzystnych dla Jackiewicza i potwierdzających jego
                                      > wersję wydarzeń a następnie komentując to jako dowody rzekomo świadczące na jeg
                                      > o niekorzyść (WTF???) przeszłaś już samą siebie.

                                      jestem głupia, odporna na wiedzę, nieuczciwa, nieprzyzwoita i to dzięki mnie zdemoluje Polskę
                                      a wszystko dlatego, że moje prywatne sumienie mówi mi, że pani prokurator nie powinna sprawy umarzać, tylko skierować ją do sądu

                                      ale moje sumienie na pewno tez jest zdemoralizowane
                                      • sverir Re: chętnie przyznaję ci rację 12.11.15, 09:57
                                        Ani głupia, ani odporna na wiedzę. Czy w tej konkretnej sprawie uczciwa? Czy gdyby sąd orzekał w sprawie merytorycznie i doszedł do takich samych wniosków, co pani prokurator, zaakceptowałabyś wyrok bez żadnych zastrzeżeń? Czy gdyby nie chodziło o posła PiS, Twoje sumienie także mówiłoby, że sprawa powinna trafić do sądu? Wspomniałem o przypadku zabójstwa nastolatka, gdy sprawa też nie trafiła do sądu, umorzył ją już prokurator. Czy w tej sprawie też prokurator się pospieszył?
                                        • wagonetka Re: chętnie przyznaję ci rację 12.11.15, 09:59
                                          ty też nie rozumiesz prostego zdania "moje sumienie mówi mi, że prokurator powinna skierować sprawę do sądu"?
                                          czy to zdanie jest tak skomplikowane, że wymaga didaskaliów?
                                          • pogromca_bzdury "nikt mnie nie rozumie!" 12.11.15, 10:27
                                            wagonetka napisał(a):

                                            > ty też nie rozumiesz prostego zdania "moje sumienie mówi mi, że prokurator powi
                                            > nna skierować sprawę do sądu"?

                                            Czy naprawdę nie stać cię na nic innego, jak zarzucanie czwartej już osobie, że rzekomo "nie rozumie" tego co napisałaś? W sytuacji, gdy z treści postów tych dyskutantów jednoznacznie wynika, ze doskonale rozumieją ale po prostu ośmielają się nie zgadzać albo dostrzegać sprzeczności?
                                            • wagonetka po co to piszesz? 12.11.15, 10:28
                                              jesteś juz tylko żałosny :-)
                                          • sverir Re: chętnie przyznaję ci rację 12.11.15, 10:36
                                            > ty też nie rozumiesz prostego zdania "moje sumienie mówi mi, że prokurator powinna
                                            > skierować sprawę do sądu"?

                                            Rozumiem proste zdanie. Pytam tylko, czy to sumienie stale ci podpowiada takie rozwiązania, czy kształtuje je teraz przynależność polityczna posła.
                                            • pogromca_bzdury Re: chętnie przyznaję ci rację 12.11.15, 10:44
                                              Lektura wcześniejszych postów wagonetki sugeruje, że zwykle jest bardzo przywiązana do wartości konstytucyjnych i do gwarancji procesowych. Odnoszę wrażenie, że zapomniała o tym wszystkim przedwczoraj, z chwilą włączenia się do tego wątku.
                                              To swoja drogą ciekawe - takie obrotowe sumienie.
                                              • wagonetka sędzio mojego sumienia 12.11.15, 10:54
                                                pogromca_bzdury napisał:

                                                > To swoja drogą ciekawe - takie obrotowe sumienie.

                                                owszem, jestem bardzo przywiązana do przestrzegania prawa - między innymi jestem przeciwna samosądom (czyli temu, co zrobił Jackiewicz)

                                                może właśnie dlatego ta sprawa nie podoba mi się?
                                                mam wątpliwości, choćby na podstawie tego tu: wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,4804922.html

                                                dodatkowo będę broniła tezy takiej, że gdy przeciwko sobie stają prominentny polityk oraz przeciętny obywatel prawo sprawę badać wyjątkowo wnikliwie i na wszystkie możliwe sposoby
                                                • sverir Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:07
                                                  > owszem, jestem bardzo przywiązana do przestrzegania prawa - między innymi jestem
                                                  > przeciwna samosądom (czyli temu, co zrobił Jackiewicz)

                                                  Jeżeli o mnie chodzi, to też jestem przeciw samosądom. Z tej choćby przyczyny, że ofiarą może paść osoba niewinna, w sprawę zupełnie niezaangażowana.

                                                  > mam wątpliwości, choćby na podstawie tego tu:

                                                  Nie dziwię się. To tu jednak wydaje się być o tyle irrelewantne, że nie rzekoma obrona konieczna nie została ustalona w oparciu o wcześniejszą rzekomą próbę skrzywdzenia dziecka Jackiewicza (bo wtedy - gdyby dopuścić obronę konieczną w takiej sytuacji - prokuratura powinna to wszystko wyjaśnić), tylko o wydarzenia na pętli, gdzie Jackiewicz zadał cios przypadkowemu mężczyźnie.

                                                  > dodatkowo będę broniła tezy takiej, że gdy przeciwko sobie stają prominentny po
                                                  > lityk oraz przeciętny obywatel prawo sprawę badać wyjątkowo wnikliwie i na wszy
                                                  > stkie możliwe sposoby

                                                  Przeciętny obywatel i prominentny polityk powinni być traktowani co najmniej równo, jeżeli nie na korzyść przeciętnego obywatela. Ale dotyczy to tak samo oskarżeń, jak uniewinnień.
                                                  • wagonetka Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:12
                                                    nie uważasz, że już samo to, że poseł dokonał samosądu na prawdopodobnie niewinnym człowieku powinno skłaniać do - co najmniej - zdziwienia, że sprawę umorzono?
                                                  • sverir Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:34
                                                    > nie uważasz, że już samo to, że poseł dokonał samosądu na prawdopodobnie niewinnym
                                                    > człowieku powinno skłaniać do - co najmniej - zdziwienia, że sprawę umorzono?

                                                    Kwintesencja różnic w naszym postrzeganiu. Ty uważasz, że był to samosąd. Ja tego nie wykluczam, ale dopuszczam, że jednak poseł mógł uczciwie opisać sytuację i faktycznie w danym momencie stroną agresywną mógł być przypadkowy mężczyzna. Odpowiadając jednak na pytanie bez deliberacji i dywagacji - tak, coś takiego mogłoby mnie zdziwić.

                                                  • wagonetka Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:39
                                                    sverir napisał:


                                                    > Kwintesencja różnic w naszym postrzeganiu. Ty uważasz, że był to samosąd. Ja te
                                                    > go nie wykluczam, ale dopuszczam, że jednak poseł mógł uczciwie opisać sytuację
                                                    > i faktycznie w danym momencie stroną agresywną mógł być przypadkowy mężczyzna.
                                                    > Odpowiadając jednak na pytanie bez deliberacji i dywagacji - tak, coś takiego
                                                    > mogłoby mnie zdziwić.
                                                    >

                                                    tak, dla mnie sytuacja, gdy człowiek sam chce wymierzać sprawiedliwość to kwintesencja samosądu
                                                    poseł - zamiast czekać na policję - sam wymierzył karę

                                                    cieszę się, że zaczynamy mieć pewne wspólne punkty w myśleniu
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:41
                                                    A może poseł chciał go zatrzymać i poczekać na policję a tamten się na niego zamachnął?
                                                  • wagonetka Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:45
                                                    religijnych.uczuc.obraza napisał:

                                                    > A może poseł chciał go zatrzymać i poczekać na policję a tamten się na niego za
                                                    > machnął?

                                                    tak, kiełbikiem
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:45
                                                    Nie, ręką na przykład.
                                                  • x2468 Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 21:30
                                                    A przecież mógł gazrurką, tfu gazetą
                                                  • pogromca_bzdury Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:56
                                                    Jeżeli instynktowną reakcję na "zamachnięcie się" nazywasz "wymierzaniem kary" to jesteś chyba rzeczywiście degeneratką. Albo kompletnie straciła miarę i wyczucie tego, co robić wypada a co nie.
                                                  • x2468 Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 21:45
                                                    O instynktownej reakcji można mówić u amatora. Zawodowiec,trener Jackiewicz powinien odruchowo zastosować unik. Tego uczą zawodowców na początku szkolenia.Prokurator sąd w państwie prawa powinien zbadać czy zabójca był fachowcem czy amatorem z wielkim pyskiem przechwalającym się swoimi przewagami i czy faktycznie była to obrona konieczna. Tak robią sądy na Zachodzie.
                                                    Przeczytajcie sobie:
                                                    www.gazetaprawna.pl/encyklopedia/prawo/hasla/334627,obrona_konieczna.html
                                                  • pogromca_bzdury Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 21:54
                                                    x2468 napisał:

                                                    > O instynktownej reakcji można mówić u amatora.

                                                    Z psychologicznego punktu widzenia - kompletna, powalająca bzdura. Jest dokładnie odwrotnie. U osób wyszkolonych w danym kierunku zdecydowanie częściej występują reakcje instynktowne. To jest sensem każdego szkolenia, choćby szkolenia kierowców.

                                                    Czyli ty też uważasz, że istnieje potężny spisek, obejmujący prokuratora, biegłego, prokuratora nadzorującego, sąd i ministra Ćwiąkalskiego, skoro wszyscy byli zgodni w ocenie zdarzenie a ty (i inni wyznawcy teorii spiskowej) oczywiście wiecie lepiej? A wasza wiedza przejawia się twierdzeniami tak kuriozalnymi, jak to na początku?

                                                    > Pro
                                                    > kurator sąd w państwie prawa powinien zbadać czy zabójca był fachowcem czy amat
                                                    > orem z wielkim pyskiem przechwalającym się swoimi przewagami i czy faktycznie b
                                                    > yła to obrona konieczna.

                                                    Jaki masz dowód, że tego nie zrobił. Czy to może ty wczoraj twierdziłeś z ogromną pewnością siebie, że w ogóle nie przeprowadzono żadnych czynności w śledztwie, dopiero wagonetka wkleiła link, który pokazał, ze zrobiono wszystko, co się robi?
                                                    Teraz znów pomysł, że nawet tego nie zbadano?

                                                  • x2468 Re: sędzio mojego sumienia 30.03.16, 22:45
                                                    U zawodowca to jest odruch. Szkolenie boksera polega na wyrobieniu u niego odruchów. Takich jak u Jackiewicza. Kierowca instynktownie przed zderzeniem zamknie oczy i zasłoni twarz, dobrze wyszkolony kierowca będzie reagował odruchowo, np będzie manewrował ,wyłączy stacyjkę. Na myślenie nie ma czasu.
                                                    Porozmawiaj z jakimś dobrym trenerem sportów walki to ci to wytłumaczy.
                                                  • pogromca_bzdury Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 12:00
                                                    sverir napisał:

                                                    > Kwintesencja różnic w naszym postrzeganiu. Ty uważasz, że był to samosąd. Ja te
                                                    > go nie wykluczam, ale dopuszczam, że jednak poseł mógł uczciwie opisać sytuację
                                                    > i faktycznie w danym momencie stroną agresywną mógł być przypadkowy mężczyzna.

                                                    Każdy z nas może sobie uważać co tylko chce na ten temat, ja na przykład uważam, że to rzeczywiście mogła być zemsta na domniemanym zaczepiającym sprzed godziny, nie zmienia to jednak faktu, że nie ma jakiegokolwiek dowodu na tezę o samosądzie. Dowodu nadającego się dla sądu. A sąd - o czym wagonetka z wielkim uporem stara się nie pamiętać - nie może orzekać na podstawie "wydaje się" i "sverir wraz wagonetką uważają" lecz na podstawie dowodów.
                                                  • x2468 Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 22:01
                                                    Jest natomiast trup i nawet śladu dowodu że była to obrona konieczna.
                                                  • cronny Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 21:51

                                                • mn7 Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:14
                                                  Na wszystkie możliwe sposoby. Kierowanie do sądu sprawy bez dowodów z pewnością nie jest "możliwym sposobem". Jest z pewnością sprzeczne z prawem i poczuciem sprawiedliwości, raczej jest przewinieniem dyscyplinarnym, być może przestępstwem.
                                                  Ale Ty jesteś zacietrzewiona...
                                                  • wagonetka Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 11:16
                                                    mn7 napisała:


                                                    > Ale Ty jesteś zacietrzewiona...

                                                    spadaj
                                                • pogromca_bzdury Re: sędzio mojego sumienia 12.11.15, 12:08
                                                  wagonetka napisał(a):

                                                  > pogromca_bzdury napisał:
                                                  >
                                                  > > To swoja drogą ciekawe - takie obrotowe sumienie.
                                                  >
                                                  > owszem, jestem bardzo przywiązana do przestrzegania prawa

                                                  O taaaak...
                                                  Właśnie widać jak bardzo. Na przykład tak bardzo, że w konkretnej sprawie stwierdzasz, że wszystkie zasady procesu karnego trzeba wyrzucić do kosza, bo chwilowo kłócą się z twoim "prywatnym poczuciem sprawiedliwości". Mam jednak nadzieję, że to nie jest trwała zmiana twoich poglądów i w kolejnych forumowych dyskusjach będziesz jednak się spierać z ziobrystami, których styl i "argumenty" tutaj przejęłaś w najdrobniejszych szczegółach.

                                                  > dodatkowo będę broniła tezy takiej, że gdy przeciwko sobie stają prominentny po
                                                  > lityk oraz przeciętny obywatel prawo sprawę badać wyjątkowo wnikliwie i na wszy
                                                  > stkie możliwe sposoby

                                                  Jakie (poza standardowymi w takich przypadkach zastrzeżeniami pełnomocnika) mamy powody by sądzić, że sprawa nie została zbadana wnikliwie? A jeśli nawet rzeczywiście tak się stało (co w tak medialnej sprawie jest nieprawdopodobne ale możliwe), to że sąd tego w ogóle nie zauważył? Albo zauważył ale skłamał w swoim postanowieniu, że wszystko było w porządku? Jakie inne wyjaśnienie poza owym wszechograniającym spiskiem można by tu podać? No jakie?
                                                  Zbyt wiele jest takich spraw, które każdy kolejny minister "na wszelki wypadek" bada na nowo. Ściąga akta, analizuje, stwierdza, ze wszystko było w porządku. Potem kolejny to samo. I tak po sześć, siedem razy na przestrzeni lat. "Na wszelki wypadek".
                                        • pogromca_bzdury Re: chętnie przyznaję ci rację 12.11.15, 10:19
                                          sverir napisał:

                                          > Ani głupia, ani odporna na wiedzę. Czy w tej konkretnej sprawie uczciwa? Czy gd
                                          > yby sąd orzekał w sprawie merytorycznie i doszedł do takich samych wniosków, co
                                          > pani prokurator, zaakceptowałabyś wyrok bez żadnych zastrzeżeń? Czy gdyby nie
                                          > chodziło o posła PiS, Twoje sumienie także mówiłoby, że sprawa powinna trafić d
                                          > o sądu? Wspomniałem o przypadku zabójstwa nastolatka, gdy sprawa też nie trafił
                                          > a do sądu, umorzył ją już prokurator. Czy w tej sprawie też prokurator się posp
                                          > ieszył?

                                          I to są trafne pytania. Jesteś chyba czwartą osobą, która je stawia. Oczywiście bez odpowiedzi.

                                          Już to napisałem w innym miejscu i nie chcę się powtarzać:

                                          forum.gazeta.pl/forum/w,28,159250062,159265078,koniecznie_do_przeczytania.html
                                          Wagonetka domaga się, żeby sprawa trafiła z aktem oskarżenia do sądu. Ale przecież jest jasne, że sąd by uniewinnił. Czy to by ją zadowoliło? Nie, wtedy znów z powołaniem się na "prywatne sumienie" żądałaby dalszego drążenia sprawy. I każdy kolejny organ potwierdzający niemożność skazania Jackiewicza (jak teraz prokurator, sąd rozpoznający zażalenie i Ćwiąkalski aprobujący to rozsztrzygnięcie a nawet ośmielający się kogoś awansować) dołączaliby do coraz dłuższej listy uczestników spisku.
                                          Zaś wagonetka jeszcze by się tylko utwierdzała w przekonaniu, że to ona jest tą "ostatnią sprawiedliwą" domagającą się "prawdy" który wszyscy próbują jakoś zatuszować. I byłaby coraz bardziej przekonana, że jest "prywatna prawda" i "prywatne sumienie" są ważniejsze od konstytucji, konwencji, k.p.k., ustawy o prokuraturze, regulaminu prokuratorskiego, zasad etyki prokuratorskiej i wszystkiego innego. Bo ona tak chce, bo takie ma sumienie i tak wierzy w tę swoją własną prawdę.

                                          No i żeby było całkiem śmiesznie: wagonetka cytuje trzy dowody, wszystkie trzy korzystne dla Jackiewicza, potwierdzające a w każdym razie nie zaprzeczające jego wersji i chyba jest szczerze przekonana, że są one w istocie niekorzystne dla niego.
                                          • wagonetka miałam sen - śnił mi się pogromca 12.11.15, 10:28
                                            otóż spotkał on kumpli z liceum, których dawno nie widział, poszli więc wszyscy to uczcić

                                            pogromca - jak to po imprezie, wstawiony - uznał, że wróci do domu autobusem

                                            jedzie, jedzie...

                                            nagle do autobusu wpada jakiś osiłek, szarpie go, więc pogromca ucieka
                                            ale osiłek go goni, woła "czego chcesz ode mnie i mojej rodziny"?

                                            wstawiony pogromca nie wie, co się dzieje, zaczyna się bać, podnosi rękę, dostaje od tamtego cios w podbródek, pada, umiera

                                            prokurator uznaje, że osiłek działał w obronie własnej

                                            jest takie pojęcie, jak KONTEKST
                                            jeśli nie bierze się go pod uwagę a widzi się tylko suche paragrafy nie widząc za nimi ani kontekstu i człowieka, to mogę tylko współczuć
                                            • religijnych.uczuc.obraza Re: miałam sen - śnił mi się pogromca 12.11.15, 10:33
                                              Szarpał go w autobusie? Gonił go? To jakieś nowe fakty.
                                            • sverir Re: miałam sen - śnił mi się pogromca 12.11.15, 10:43
                                              > jeśli nie bierze się go pod uwagę a widzi się tylko suche paragrafy nie widząc
                                              > za nimi ani kontekstu i człowieka, to mogę tylko współczuć

                                              Ja współczuję, jeżeli to od kontekstu zależy, czy widzi się innego człowieka.
                                              • pogromca_bzdury Re: miałam sen - śnił mi się pogromca 12.11.15, 10:47
                                                W sam punkt. Brawo sverirze!
                                              • wagonetka Re: miałam sen - śnił mi się pogromca 12.11.15, 11:31
                                                sverir napisał:

                                                > > jeśli nie bierze się go pod uwagę a widzi się tylko suche paragrafy nie w
                                                > idząc
                                                > > za nimi ani kontekstu i człowieka, to mogę tylko współczuć
                                                >
                                                > Ja współczuję, jeżeli to od kontekstu zależy, czy widzi się innego człowieka.

                                                zakłam, że nie doczytałeś, co napisałam

                                                nie napisałam, że "od kontekstu zależy", tylko, że trzeba widzieć kontekst
                                                • sverir Re: miałam sen - śnił mi się pogromca 12.11.15, 11:35
                                                  > nie napisałam, że "od kontekstu zależy", tylko, że trzeba widzieć kontekst

                                                  A ja nie napisałem, że Ty napisałaś. Moja uwaga była dodatkowa. Tak, trzeba widzieć kontekst, ale zawsze, a nie tylko w wybranych okolicznościach. To uwaga niekoniecznie do Ciebie.
                                                  • wagonetka Re: miałam sen - śnił mi się pogromca 12.11.15, 11:39
                                                    sverir napisał:

                                                    > A ja nie napisałem, że Ty napisałaś. Moja uwaga była dodatkowa. Tak, trzeba wid
                                                    > zieć kontekst, ale zawsze, a nie tylko w wybranych okolicznościach. To uwaga ni
                                                    > ekoniecznie do Ciebie.

                                                    Ufff... :-)
                                            • pogromca_bzdury Re: miałam sen - śnił mi się pogromca 12.11.15, 10:46
                                              wagonetka napisał(a):

                                              > prokurator uznaje, że osiłek działał w obronie własnej

                                              Jak się okazuje w tej sprawie, nie tylko prokurator ale także i sąd. Taka maluteńka manipulacyjka. Prywatne sumienie jakoś pozwala na coś takiego.

                                              • mn7 Re: miałam sen - śnił mi się pogromca 12.11.15, 11:20
                                                Kiedy hipokrytce brakuje argumentów, zostaje szantaż moralny "sumieniem".
                                      • pogromca_bzdury wszystko stawiasz na głowie 12.11.15, 10:10
                                        wagonetka napisał(a):

                                        > jestem głupia,

                                        ty to napisałaś

                                        > odporna na wiedzę,

                                        bez cienia wątpliwości

                                        > nieuczciwa

                                        Być może ale raczej straszliwie naiwna. Albo straszliwie zadufana w sobie. Bo ci się wydaje, że dla jednej jedynej sprawy mogą przestać obowiązywać reguły, które nie od wczoraj obowiązują w procesie karnym. Domniemanie niewinności, prawo do obrony, nakaz rozstrzygania wszelkich wątpliwości niedających się wyjaśnić na korzyść podejrzanego a nie na jego niekorzyść. Wydaje ci się, że twoje subiektywnie rozumiane sumienie pozwoli jednemu, konkretnemu podejrzanemu odmówić tego wszystkiego, co z mocy i konstytucji i europejskiej konwencji i k.p.k. przysługuje każdemu podejrzanemu - czy tp bezdomny menel czy "VIP" działający w nielubianej przez ciebie (i takze przeze nie) partii

                                        Jeżeli w tej sprawie nie było dowodów pozwalających na sformułowanie aktu oskarżenia to żaden, absolutnie żaden prokurator by takiego nie sformułował. Twoje egzaltowane piski nie mają tu nic do rzeczy.

                                        > a wszystko dlatego, że moje prywatne sumienie mówi mi, że pani prokurator nie p
                                        > owinna sprawy umarzać, tylko skierować ją do sądu

                                        Wagonertko, stawiasz wszystko na głowie. Z punktu widzenia sumienia prokuratora (każdego) bezwzględnie niedopuszczalne jest kierowanie do sądu sprawy, o której się wie, że nie ma dowodów i że na 100% zakończy się uniewinnieniem (jeśli w ogóle trafi na rozprawę). Co więcej - to nie tylko kwestia sumienia prokuratora ale też jasnych, wyraźnych i jednoznacznych przepisów, które czegoś takiego zabraniają. A w skrajnych wypadkach przewidują nawet odpowiedzialność dyscyplinarną prokuratora, który zrobiłby coś takiego. Czy jesteś aż tak niebywale zadufana w sobie, że swoje subiektywne, prywatne sumienie stawiasz nie tylko ponad sumieniem prokuratora ale i ponad jednoznacznymi przepisami zakazującymi oskarżania bez dowodów?



                                        • wagonetka nieuczciwi ludzie tak robią 12.11.15, 10:12
                                          a ja jestem przecież nieuczciwa i zła - więc mi wolno

                                          wiem, że w niektórych środowiskach lojalność zawodowa jest drugą skórą, ale - dalibóg - nie ma to nic wspólnego z przyzwoitością, choć we własnym mniemaniu jesteś jej wzorem
                                          • pogromca_bzdury Re: nieuczciwi ludzie tak robią 12.11.15, 10:24
                                            wagonetka napisał(a):

                                            > a ja jestem przecież nieuczciwa i zła - więc mi wolno
                                            >
                                            > wiem, że w niektórych środowiskach lojalność zawodowa jest drugą skórą

                                            Nie jestem prokuratorem, nie byłem nim nigdy i z pewnością nigdy nie będę, więc oczywiście trafiasz jak kulą w płot. Jestem lojalny wyłącznie wobec prawdy i wobec tych wartości, które uważam za ważne (a autorzy konstytucji, konwencji i k.p.k. to przekonanie - jak widać podzielają). Sugestia, jakoby w moim wypadku istotna była jakaś "lojalność zawodowa" jest wyjątkowo nieuczciwa z twojej strony. Nawet chamska.

                                            Przyzwoitość polega właśnie m.in. na lojalności wobec prawdy, jestem więc przyzwoity nie "w swoim mniemaniu" lecz po prostu.
                                            Nie jest natomiast przyzwoitością stosowanie takich niskich sztuczek, jak ty to zrobiłaś przed chwilą ani domaganie się, by wszyscy szanowali twoje "prywatne sumienie" gdy ty nie liczysz się z niczym i z nikim.


                                            • wagonetka nie ma to jak dobre zdanie o sobie samym :-) 12.11.15, 10:30
                                              pogromca_bzdury napisał:

                                              > jestem więc przyz
                                              > woity nie "w swoim mniemaniu" lecz po prostu.

                                              ale, kolego, nikt nie jest prorokiem we własnym kraju :-)
                                              • uu1 Re: nie ma to jak dobre zdanie o sobie samym :-) 12.11.15, 16:47
                                                wagonetka napisał(a):

                                                > pogromca_bzdury napisał:
                                                >
                                                > > jestem więc przyz
                                                > > woity nie "w swoim mniemaniu" lecz po prostu.
                                                >
                                                > ale, kolego, nikt nie jest prorokiem we własnym kraju :-)
                                                Gość jest w sobie zakochany ... z wzajemnością.
                              • sverir Re: ta prokurator nazywała sie Anna Molik 12.11.15, 09:38
                                > jeśli ktoś myśli inaczej, jest członkiem sekty smoleńskiej

                                Awansował ją Ćwiękalski, czołowy agent sekty!
                                • pogromca_bzdury Re: ta prokurator nazywała sie Anna Molik 12.11.15, 09:46
                                  No właśnie mówię. Oni wszyscy są w sekcie i spisku. Świadek zaprzeczający rzekomemu "katowaniu" kłamie (co zresztą jakoś zabawnie nie przeszkadza wagonetce przywołać jego zeznań jako rzekomo ... niekorzystnych (!) dla Jackiewicza). Żona Jackiewicza k lamie (no ale to wiadomo). Biegły kłamie, skoro pisze, że obrażenia były od fatalnego upadku tyłem głowy na ubitą ziemię. Prokurator umarzając postępowanie wobec oczywistego braku jakiegokolwiek dowodu pozwalającego na sformułowanie aktu oskarżenia "tuszuje sprawę" . Sąd rozpoznając zażalenie i potwierdzając, że nie było z czym oskarżać - też kłamie. A wszystkim kieruje z pewnością wredny pisowiec Ćwiąkalski. Umorzenie sprawy kłóci się z wagonetkowym rewolucyjnym poczuciem sprawiedliwości. Należało sprawę zostawiać "na biegu" do końca świata. Furda, że ani w Polsce ani nigdzie na świecie nie ma takiej możliwości. W tej jednej konkretnej sprawie trzeba było oczywiście zrobić wyjątek. Bo tego się domaga "poczucie sprawiedliwości inaczej" wagonetki "myślącej inaczej".
      • axyzaa Pozwól, że się pod tym podpiszę. Ukłony nt 11.11.15, 15:59

        >
        >
        >
        > " Ludzie głupieją hurtowo a mądrzeją detalicznie"
        > W. Szymborska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka