Dodaj do ulubionych

III RP przed upadkiem

IP: *.adsl.tele2.no 24.09.04, 16:22



III RP przed upadkiem



§36

W kraju zagadki rządzi uprawa
Sama jużci powstaje ustawa
Osiemnaście kart spisali
Każdemu inny kartel rozdali

I na targowisku zawisł dekret
Zakamuflował ustawy sekret
Na licytacji zadyndały słowa
Procedura całkiem tu nowa

Zieli milion czasopisma
Tak powstawała trybuny schizma
Czart zapanował nad ordynacją
Ciął dwa słowa manipulacją

Parzy obyczaj w państwie prawa
Przenigdy powstanie ustawa
Każdy wypisać akt prawny może
Lub zaborcza prasa mu pomoże

Cezary Trąbski
Poniedziałek, 22 września 2003

Bieda szyby

Nową rodacy miarkę stosują
Rabusia prezesem mianują
A morus cennikiem zamiesza
Niewinne osoby wywiesza

Nadwyżkę z kolesiami dzieli
Nędzarzom nadzieję wydzieli
Na braci patrzą z wysokiej góry
Niech wyzdychają w szybie szczury

Przerażone ubóstwo ludzi budzi
Ranek z braku jadła zerwie ludzi
I podział pracowitego chleba
Ucieka do samego nieba

Brudas pożera grube kiełbasy
Nasza bida głodna chodzi do klasy
Nadzieja ludowi z śmietniska
Brudasowi wikt wypada ze pyska

Beznadzieja i szare ściany
Tu żyje naród stale okradany
A cierpliwość nędzy wychudzona
Na ulice będzie sprowadzona

Wygłodzony lud biedy rozpaczy
Bogactwa nikomu nie wybaczy
Bunt usunie taką demokrację
W desperacji będzie miał rację

Cezary Trąbski

Filet śledzia

A urzędas ma bogaty kram
Ja, co dzień o niego dbam
On wypija moją krwawicę

Kto rzuci jemu rękawicę?
Im niższy oficjalny placyk
Tym większy rośnie kacyk

Kanceliście zwróć uwagę
Od sądu dostaniesz wagę
Bonzo za trybunał tu sądzi

Sam obywatel stale błądzi
Banda w kraju dzisiaj rządzi
Kto kędy kwitę oporządzi?

Trzysta lat temu Wy barany
To My dla rzędu byli Pany!
Morał spłynie z tego taki

Teraz urzędnik jest dla draki
Swojski sekretarz to pijawka
Nie rzeczownik a przydawka

Cezary Trąbski
Niedziela, 14 marca 20

Gad

Deklaruję ważną propozycję
Skazać do ciupy opozycję
Rozmowy róbmy kontrolowane
Gazety trwale cenzurowane

Tak posadzi rąbek tajemnicy
Co psotnie chodzi po ulicy
Innego za słowa obraźliwe
Które prawdą mu są dolegliwe

Za opinie gadów o mnie
Sadzą baranów bardzo skromnie
Nic nikomu nie można mówić
By prokuratora nie zbudzić

On stoi na straży dyshonoru
Marnego cuchnącego wodoru
Im dalej heca prawdą cuchnie
Tak żywo w gazecie buchnie

Napisać prawdy nie wypada
By podpaść u śpiącego gada
Gdy już wszyscy zasiądą w pace
Wyjdą na kontrolowany spacer

Ten gad jest prawie rozbudzony
Mocno, bardzo tęgo wygłodzony
Na biesiadę zaproszony
Nagiego słowa spragniony

Cezary Trąbski
16.04.04

Izby Kruki

Jedno zdanie wyrwane z ustawy
Rewiduje cały układ tej sprawy
Do komnaty premiera wypierdka
Łupy izby wynosi banda prędka

Gorączka zamienia wydruki
Dzikie w sejmie latają kruki
Dziś izba to bazaru jadalnia
Dla osłów izba to sypialnia

Czystości tej bawialni brakuje
Smrodu fekalia żaden wyczuje
Jedno ustawy zgubione słowo
Lumpenproletariat doi zdrowo

Cezary Trąbski
Poniedziałek, 10 marca 2003


+ Jabłko

Ja dla rozrywki stworzę Adama
Kryję Ewę, która stała sama
Cud dział się w jabłoni gaju
Na skraju oliwkowego raju

Sadu pełnego chorych jabłoni
Stary lider ze spluwą ochroni
By, choć raz złodzieja załapał
Na ślepo kulą w około chlapał

Brakuje świeżo jabłka grzechu
Łza ujmuje Adamowi wdechu
Adam Edenu skubać skąd może
I w boleści szlocha niebożę

Zastąpi sam taką historię
Odkrywczą kocią teorię
A on goni zamiar ratunku
Do Adama sytego na trunku

Przyjacielu powiada lew
Niech cię nie zalewa krew
Siwy lider jabłoni pilnuje
Tak piguły nie pożałuje

Orężem raju grzechy obżarstwa
A prawość licuje dla robactwa
Zepsuty owoc już fermentuje
W czerepie dym rozum mocuje

W sejmie są wielcy i mali
Jeden drugiego podle wali
Nasze czyste jabłko rumiane
Babie na lewo jest podane

Gdy lider przy drzewku się jawi
Każdy poseł strachem się dławi
Wady Adamie mają przycisk
Nim robak czyni życia wycisk

Ustawa jest z rozkazu młynarza
On pasożytom rozkaz wyraża
Jedna komenda capa cerbera
Robactwo te jabłuszko pożera

Lew wywód ze swadą ciągnie
Myśli zbiera, chwyta w ognie
Chwiejnie kręci kot zadkiem
Przynęta łapie przypadkiem?

Kocur kicha od niechcenia
Powieść, co chwilę zmienia
Gadkę zakręci lub powiada
Adam jest na robaki ta rada

Niewinne kwitnące jabłuszko
Prezes zostawi ci pod poduszką
Pogoni chemicznie robaki
Bo rozrabiały już dla draki

W taki oto sposób i namowy
Zło spełnia się do połowy
Zanosi do zrozumienia
Jam to wysłany z polecenia

Kwestia gruba, pewna i basta
Płać opłatę tak będzie jasna
Spray kupię, protest złupię
Odpornych na chemię kupię

Władcy fajtnięcie ogonem
Ogół robaków staje za tronem
Nie o soczyste jabłko chodzi!
Kto to zarządzenie wywodzi?

Skrycie owoc chowam głęboko
By dbałość nad nim miało oko
Ja chwytam zielonego grosza
Przybądź lwie dostaniesz kosza

Rano zalśnią promienie
W humorze postać zamienię
Zastąpi lwa Ewa, która kicz plwa
Lidera żmija, co winy zwija

Został jeden nie mały szkopuł
Mag z rozmowy napisał protokół
Lew to łajdactwo od zarania
Miauczał do damy drania


Cezary Trąbski
2003-01-24

Karuzela

Kręćmy nową karuzelą
Na rynku henną dzielą
A żółtka czerwono czarny
Marzy o potędze marny

Ton blady i doskonały
W niezdolności szalały
Nie o kolor tu chodzi
A o jutro, które rodzi

Agresywna barwa tęczy
Obywatela wręcz zmęczy
Jedna soczewka jedności
Czyste czucie równości

I odszukajmy wspólnotę
Nie fragmentu golgotę
Wiruje dyszel jarmarku
Ocuci nas ręka w garnku

Cezary Trąbski
Wtorek, 4 marca 2003

Kawiarenka

We kafejce przy herbacie
Daj raz w nos tabaką bracie
A dysputy rządowe kręcą
Nową zastawą tu zanęcą

Chyżo wybiją słone słowo
Tę ratę wymuszą na nowo
Scalą ustawy nam dzieje
Zarząd koleje znów sieje

Tutaj tają ważne decyzje
Tam powielą ładne wizje
Albo dadzą od zaraz wcinek
Tam żądają parę jedynek

Roztoka huku pracy nocnej
Jakże hardo osłom owocnej
Nas nie obedrze, ich skusi
On zapłatę przynieść musi

Teraz nowe są władzy prądy
Na nic premier, na nic rządy
Przy herbie w kawiarence
Poseł prawo prawi naprędce

Niedziela, 24 sierpnia 2003
Cezary Trąbski



Konstytucja

Utkała lewica rekonstrukcję
Udała zmysłową restytucję
Element trwałej manipulacji
Ekskrement ze destabilizacji

Rozebrana sprawy pospolita
Tarciem manewruje podbita
Rozbijaj to piętno przeszłości
Ty muskularny, pełen miłości

Pracownika praca stoi murem
Prawny artykuł zapali chórem
Deklaruj barwne powodzenie
Dezawuujmy wszerz rażenie

Cezary Trąbski
Niedziela, 7 września 2003

Leń

Siedzi w sejmie leń
Trzewia zdobi cień
On czasem nadaje głos
Tak wuja nabija trzos

Ten wałkoń się bawi
Lenistwem się dławi
I tak, że nic już czyta
Z nami nie jest kwita

Raptem gromy z nieba
Głosować mu potrzeba
I milczka bije trwoga
W duchu wstaje pożoga

Głosować niby, na co?
A wybierać, za co?!
Ten bumelant popsuje
Pusty stan nam buduje

03-08-29
Cezary Trąbski

Mazurek

Zagrają amerykańskiego mazura
Mafiozo wystawi ostrego pazura
Cięty świadek generała żywego
I ucałował Judasz czoło skazanego

A zagrało tętno prędkiego mazura
Grała gorliwie rewolwerowa rura
Żywiołowo lecą śmiertelne strzały
Mazurek od broni całkiem ogorzały

Ostrego mazura orkiestra zagrała
Do kogo pali celnie mafii strzała?
Celownik proste ofiary namierza
I dokąd to nasza polityka zmierza?

Cezary Trąbski
Środa, 7 maja 2003

Nocnik

Oczernia swoją budę
I wrzuca do niej grudę
Napędzi imię smrodu
On gardłuje do narodu

Wrzawa krzyki niesie
Zwada w górę pnie się
Znów rzeczy nieźle idą
Nocnik zaraz kropi bidą

Ironia nam zazdrości
I nie w neutralności
By nie znany z kloaki
Nie zmężniał od klaki

Byśmy nie rośli w siłę
Skopie dobrą nowinę
Ty usuń tenże pomocnik
Nadęty cuchnący nocnik

Leży bidet przy dudzie
I oszustwo w obłudzie
Oraz prawidło cynika
Nie patrz lupą nocnika
Obserwuj wątek
    • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: III RP przed upadkiem 24.09.04, 18:10
      jak wygląda RP w stanie upadku prosze zajrzeć do watku i art Lubsko zagra Hiroszimę
    • Gość: Cezary Trąbski III RP przed upadkiem cdn IP: *.adsl.tele2.no 24.09.04, 18:53
      Nocnik

      Oczernia swoją budę
      I wrzuca do niej grudę
      Napędzi imię smrodu
      On gardłuje do narodu

      Wrzawa krzyki niesie
      Zwada w górę pnie się
      Znów rzeczy nieźle idą
      Nocnik zaraz kropi bidą

      Ironia nam zazdrości
      I nie w neutralności
      By nie znany z kloaki
      Nie zmężniał od klaki

      Byśmy nie rośli w siłę
      Skopie dobrą nowinę
      Ty usuń tenże pomocnik
      Nadęty cuchnący nocnik

      Leży bidet przy dudzie
      I oszustwo w obłudzie
      Oraz prawidło cynika
      Nie patrz lupą nocnika!

      Cezary Trąbski
      2003

      Osioł

      By być narodu posłem
      Wystarczy zostać osłem
      A gardło ostro wznosić

      O kredyt ludzi prosić
      Poseł to ładna krowa
      Kabotyn bura wdowa

      Osłowi wolno wszystko
      Brać każde stanowisko
      Niszczyć wspólne ziarno

      Żąda zacność za darmo
      Porządek wszem marnuje
      Wspólny rozkład rujnuje

      Do kamer gromko ryczy
      W obronie mas krzyczy
      On sakwę wznosi własną

      W loży mocno tak zasną
      I prywatną rzecz niszczy
      Prawo ze strachu piszczy

      Cezary Trąbski
      2002

      Paladyn

      Paladyn okrągłego stołu
      Obejrzy proceder od dołu
      Uwięzionego w kręgu
      Ryta linia widnokręgu

      Odkrytą dzierży przyłbicę
      Wysoko nosi swą prawicę
      Czarodziej czarował góry
      Majaczą cienie szczury

      A regent śni w biesa dworze
      Prawy rycerz mu dopomoże
      Babę Kubę minionych lat
      Przepyta drobiazgowo kat

      W diabolicznej komnacie
      Z ikrą sfinksa pokonacie
      Rozpruta tępa skorupa lwa
      Całą pauzę swą juchą plwa

      Zaraz uśmiercimy smoka
      Waleczna zabłyszczy opoka
      Zrodzi się czysty porządek
      I wypełnij prawa obrządek

      Cezary Trąbski
      Wtorek, 26 sierpnia 2003

      Parlament

      A narodowy wolno obrany parlament
      To dziś największy w Europie zamęt
      Spełniły się ambicje postkomunistów
      Mamy w sejmie jedynie konformistów

      W sejmie kombatanci i wichrzyciele
      Stanęli na straży porządku izby czele
      Siedzą zabawne za małe krasnoludki
      Zajmują przemalowane zużyte budki

      W parlamencie kalekie rządzą prawa
      Z placu zieleniaka zgniła potrawa
      Swoją głupotę leją strumieniami
      Jeszcze raz, a obrzucą kamieniami

      Ta targowiska wspaniała atmosfera
      Jużci wara długo pustotą doskwiera
      Ci posłowie z ociężałej głupoty
      Masę artystów pozbawiają roboty

      Dla prostego bytu urozmaicenia
      Osioł w podium ma podniecenia
      Jak się, komu taka partia podoba?
      Może łapać codziennie posła Joba

      Obywatele do gardeł sobie skaczą
      I egoizmu na wzajem nie wybaczą
      Posłowie w prywacie szukają cnoty
      A im brakuje dla wspólnego dobra noty

      Cezary Trąbski
      01.05.02

      Po puli z M

      „po puli z m ”

      Buli z puli
      Z pustej puli
      Erka z bólu
      Pulę buli
      Izba kuli
      Się tuli
      Do „0” z puli

      Cezary Trąbski
      2004-01-18

      Rogacz

      Wszelkie chwyty są dozwolone
      Lech zaniedbuje własną żonę
      Ona, co raz tańczy na golasa!
      Na pieszczoty jest bardzo łasa

      I powraca lider od kochanki
      Kokotę zaniedbują ranki
      Na to znajdzie się metoda
      Substytut rogom miłości doda

      Psuje żonki nagie ciało
      Ciało dało jeszcze mu mało
      Nosi twoje imię nazwisko
      Leszka wyryczy pośmiewisko

      Listę członków kują legalnie
      Ona otworzy chuci pralnie
      Który kochaneczek tak prawdziwy?
      Gdzie jest Leszek wyborny, żywy?

      Te same nazwiska, imiona
      I z którym dzisiaj śpi twa żona?
      Oj, oj, oj, oj, oj Leszek, Leszek ktoś
      Wydmuchał twej żoneczki mieszek

      Cezary Trąbski
      Czwartek, 15 stycznia 2004

      Ślepiec

      Na prawdę są obrażone
      Wiadomości czerwone
      Dmuchali inscenizację

      Mowę na dezinformację
      Obiekt się mieści?!
      A w zreformowanej treści

      Pokazy sprawozdania
      Z ślepca podróżowania
      I łatwo pracę wystawić

      Telewidzów akcją mamić
      Nominacje, gratulacje
      Spotkania i dyskusje

      Albo problemów ablucje
      Obrazy ślepca potęgi
      Często poprzecina wstęgi


      Ślepiec był lub będzie
      Ślepiec bywał wszędzie
      Nigdy spraw nie załatwi

      Historię akcji łatwi
      Winni złości są wszędzie
      Lecz nigdy w ślepca rzędzie

      Cezary Trąbski
      17/01/2004

      Śmietnisko

      Leży partia na śmietnisku
      Okrutnie dostała po pysku
      Wylali bonza na śmietnisko
      Spore urzędu pośmiewisko

      Dostał miejsce tak honorowe
      Atoli podobno bardzo zdrowe
      Pomidor, sałatki, pietruszka
      Leżą obok zgniłego jabłuszka

      Stare szpilki, kiełbasy szyszki
      To wszystko partii towarzyszki
      Bardzo stary garnek pieluchy
      Novum, politruka ścisłe duchy

      Leżą śmieć tuż tuż śmiecia
      Jeden drugiego won wypycha
      Tak rozpiera śmieci pycha
      Zaduch dusi, odór nie miły

      Za życia byt im obrzydziły
      Tak oni w końcu zapomnieli
      Że smród, który po łbie wali
      Sami, co dzień produkowali

      Bodaj, wielce ważne zdanie
      Znowu dostanę mocne lanie
      Za zebranie tych opinii!!!!!
      To wy sami jesteście winni

      Cezary Trąbski
      2002

      Smutny a butny

      I rządzi argument siły tu
      Co głupiemu po rozumie?
      Zamiast siły argumentu
      On i tak nic zrobić umie

      Polak nową przywarę kupi
      A biedny Polak, gdyż głupi!!
      Zaś głupi Polak, boć biedny
      Bo rozum jego bywa zgrzebny

      Cezary Trąbski

      Spryt

      Teraz matoły wychodzą ze szkoły
      Dobra praca już się nie wypłaca
      Pracusie są w banku na minusie
      Cwaniacy to przeklęci maniacy
      Kumple i kochanki to koleżanki
      Umiejętności mają ludzie prości
      Teraz każdy może być ministrem
      Wystarczy pochodzić z tornistrem
      Dyplomy i praktyki to słabe krytyki
      Masz partii poparcie z koryta żarcie
      Nowe kontrakty da kolega nie zdarty
      W banku pożyczka łapówki zaliczka
      Z szefem spanie wróży pasowanie
      Gotówka współpracy wymówka
      Tak rozpada się republika
      Uczciwość zanika
      Jedyny ratunek
      Zapewni nocny rachunek
      Bez ducha rady nie będzie roszady


      Cezary Trąbski
      31/05/02


      Szarańcza

      Co raz to dzisiaj się zdarza?
      By małpę noszono do lekarza
      Doktorek wybadał małpiszona
      Małpiatka prymem wyrażona!

      Dolegliwość fazy rymowana
      Tak do księżyca śpiewana
      Wciąż ją męczy i doskwiera
      Niech ją trafi czarna cholera

      Małpo, a jaką ty żupę jadasz
      Że rymowanką solisz i gadasz
      Jam tylko lidera słucham gatki
      Bonzo z rymami jest taki gładki

      Wszelkie premiera przemowy
      Samiutkie wejdą do głowy
      Tokuje i się zarykuje
      Wielki talent się smaruje

      Każde słowo lub każde zdanie
      Samo rymem tak się stanie
      Te choróbsko pruje i wykańcza
      Dyrdymałą męczy ta szarańcza

      Już nie męczy już nie gada
      Koniec zagubił rymy gada

      Cezary Trąbski


      Tancerz

      Prezydent się nam wygraża
      Dziś komisję sejmu obraża
      Zatańczę wam i zaśpiewam
      Pewnika i tak nie sprzedam

      Ja nie stanę przed narodem
      Bo Trybunał wisi mi lodem
      Powiem wam po mym rupie
      Wiadomość sam wyłupie

      Wspaniały ton awantura
      Będzie druga hulaj tura
      Brakuje kasy na zdrowie
      Rozpusty pałacu powiew

      Ważniejsi są urzędnicy
      Niżeli chorzy podatnicy
      Bytem Narodu szastacie
      Ludzi bunt zauważacie

      Dużo dobrego by wynikło
      Gdyby te stanowisko znikło
      Nakarmilibyśmy dziatwę
      Na operację doręcz dratwę

      Cezary Trąbski
      Czwartek, 20 listopada 2003

      Wciera

      To wypadła tera
      Ze helikoptera
      Odbiła o głowę
      Wylała połowę

      Partyjka zmalała
      Połowa została
      Ubogich i członków
      Partyjnych ogonków

      Zabrakło porządku
      Starego obrządku
      A spadek lidera
      Kwestię wciera

      Cezary Trąbski


      Weszka Leszka

      Adam gazetą poklepał Leszka
      Zakąsiła go wyborna weszka
      Lesio mdło sinawy ze strachu
      Ratunku ma wybiórczo krachu

      Ty moim srogim przyjacielem
      Mym drogim pocieszycielem
      I nie publikuj znowuż brudów
      Zabraknie politycznych cudów

      Moja popularność pchły ginie
      Gazeto, ja wesz zawsze winię
      Kot psuje zupełnie mą sprawę
      Ja przyrzekam dzisiaj poprawę

      Azali tako żywo za szpilkę
      Zroluję ustawowo pomyłkę
      Akt prawny tajemnie spisany
      Wnet zostanie wydrukowany

      Zakryj kapusto morowe usta
      Zalega w tobie plamka pusta
      Uczynię całość i co zechcesz
      Starego pomagiera depczesz!

      Cezary Trąbski
      Poniedziałek, 28 kwietnia 2003

      Zmiana

      Ten rząd rozbił fortuny los
      I pełen przeżyć osłów trzos
      Zgubił na sejmowej sali
      Mrowie z ustaw skopali

      Robak odziany w szatę
      We starą partyjną szmatę
      Ci kongresmani narodu
      Fatalni oprawcy smrodu

      Zamiast w naszej sprawie
      Siedzą w własnej ławie
      Dbają o własną kieszeń
      Szykują zimną jesień

      Lider uśmiechnięty
      Wyżeracz ciągle dęty
      Liderowi da zmianę
      Prezes

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka