erte2
29.03.18, 22:49
- ci trzej ludzie rządzą dziś służbami. O.k., pisie wygrały wybory i mieli prawo obsadzić te stanowiska swoimi. Takie są prawa demokracji; z formalnego punktu widzenia nie ma się do czego przyczepić (chociaż tu można mieć pewne wątpliwości, bo dwaj pierwsi zostali ułaskawieni przez niejakiego dudę andrzeja "bez żadnego trybu" i wbrew konstytucji.)
Ale dobra, przyjmijmy na próbę że są wzorami uczciwości i rzetelności (znów: w świetle ostatnich wiadomości które ujrzały światło dzienne za sprawą brata Jakuba R. również można zacząć w to wątpić).
Chodzi jednak o coś innego - mianowicie powierzenie tych stanowisk, tych cholernie ważnych dla bezpieczeństwa kraju funkcji trzem od lat zaprzyjaźnionym kolesiom, powiązanym ze sobą więzami rodzinnymi, biznesowymi a także, powiedzmy, niestandardowymi - jest po prostu chore. Bo szefowie tych służb co prawda powinni sobie ufać, ale i nawzajem się kontrolować i żadne sentymenty nie powinny wpływać na ich wzajemne relacje. Bo inaczej (a z tym mamy właśnie do czynienia) przestają być odpowiedzialnymi urzędnikami państwowymi, a stają się towarzystwem wzajemnej adoracji.