kawa_poranna11
29.01.26, 20:41
Nawrocki mnoży byty szkodząc Polsce. Byty nad potrzeby!
To nie jest „dialog”, tylko polityczny teatrzyk, w którym Nawrocki udaje marszałka, premiera i negocjatora w jednym.
Zamiast korzystać z normalnych instytucji, buduje sobie w Pałacu prywatny „sejmik”, bo tam łatwiej robić wrażenie sprawczości niż brać odpowiedzialność.
To dublowanie państwa jest po to, żeby ominąć demokratyczny obieg decyzji i przenieść realne ustalenia z jawnych procedur do kuluarów.
A państwo na kuluarach działa gorzej: wolniej, drożej i mniej przewidywalnie, bo nikt nie wie, gdzie zapadają decyzje i kto za nie odpowiada.
Największy numer polega na tym, że zawsze można potem rzucić: „przecież rozmawiałem ze wszystkimi” — i użyć tego jako alibi dla pisowskich politycznych gierek.
Gdy zaprasza kluby osobno, to nie szuka zgody, tylko testuje, kogo da się przeciągnąć i gdzie koalicja pęknie.
To jest klin w białej koszuli: każdy dostaje inną obietnicę, a potem większość zaczyna podejrzewać własnych ludzi zamiast robić robotę dla kraju.
I tu jest realne szkodzenie Polsce: zamiast stabilności Nawrocki wprowadza po kreciemu chaos, zamiast szybkich ustaw – przeciąganie liny, zamiast współpracy – permanentną kampanię.
Wrażliwe tematy państwowe stają się paliwem do przecieków i „sygnałów”, co osłabia zaufanie do instytucji i pogarsza bezpieczeństwo informacyjne.
W skrócie: to nie usprawnianie państwa, tylko jego rozstrajanie — tak, żeby wszystkim było trudniej rządzić, a jemu łatwiej grać.