basia.basia
13.04.05, 23:06
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050413/swiat/swiat_a_1.html
Fragment:
"- Obecność Kim Dzong Ila na moskiewskich uroczystościach to problem, który
wymaga wspólnej odpowiedzi krajów demokratycznych. Przywódcy tych państw muszą
sobie zadać pytanie, czy chcą wystąpić w takim towarzystwie. Polska powinna
oczywiście przyłączyć się do takiego wspólnego stanowiska - uważa Janusz
Reiter, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie.
Z kolei Radek Sikorski, były wiceminister spraw zagranicznych, który do tej
pory uważał, że Aleksander Kwaśniewski powinien jednak jechać do Moskwy, po
zapoznaniu się ze wstępną listą gości zmienił zdanie. - Gdy pomyślę, że
prezydent demokratycznej Polski ma z Mauzoleum Lenina oglądać paradę wojskową
armii, która prowadzi ludobójczą wojnę w Czeczenii, i będzie to czynił w
towarzystwie Łukaszenki, Nijazowa i Kim Dzong Ila, wówczas wydaje mi się, że
może to być odebrane jako apologia dyktatury - powiedział "Rz"."