Dodaj do ulubionych

Janusz Jankowiak - pierwszy Gość Forum

18.04.05, 12:44
Witamy!

Zapraszamy użytkowników Forum do dyskusji o gospodarce i sytuacji ekonomicznej Polski.
Do 22 kwietnia na pytania będzie odpowiadał Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Bank i publicysta gospodarczy, pierwszy z Gości Forum.
Zapraszamy do zadawania pytań w tym wątku. Prosimy o wpisanie tematu pytania już w temacie wypowiedzi. Odpowiedzi będą pojawiać się również w wątku, sukcesywnie, w ciągu tygodnia.
--
Administracja Forum
Obserwuj wątek
    • bush_w_wodzie 4 pytania do Pana Jankowiaka 18.04.05, 15:21
      Dzien dobry,

      Chcialbym podziekowac panu Jankowiakowi i Redakcji za mozliwosc tej rozmowy.

      Pytania:

      1) Czy orientuje sie Pan, w przyblizeniu, jakie koszta ponosi polska gospodarka
      z tytulu obslugi okolo 150 mld usd ktore w Polsce zostaly zainwestowane lub
      pozyczone polskim podmiotom w latach 1990-2005 (chodzi o czesc `winien'
      miedzynarowej pozycji inwestycyjnej Polski)?

      2) Jak Pan ocenia polityke monetarna NBP/RPP w latach 1999-2005?
      Chodzi mi, w szczegolnosci, o nastepujace elementy:

      -realizacje celu inflacyjnego i trafnosc prognoz inflacji

      -koszta polityki monetarnej dla gospodarki. Np. w latach 2000-2002 stopy
      procentow nbp byly dwucyfrowe podczas gdy kurs zlotowki do dolara pozostawal -
      mniej wiecej - staly. To dawalo duza mozliwosc zysku niektorym inwestorm. W tym
      czasie sfera realna gospodarka pozostawala w stagnacji wskutek niekorzystnych
      relacji kursowych i bardzo wysokich kosztow kredytu.

      3) Czy stopy procentowe nbp maja wplyw na rentownosc obligacji?

      4) Jaka jest struktura rezerw obowiazkowych NBP?

      Dziekuje i pozdrawiam
      • gosc.forum Re: 4 pytania do Pana Jankowiaka 19.04.05, 09:55
        witam, przepraszam za opoznienie, ale rozmowa na forum to tylko przyjemnosc
        niestety, a nie praca.
        1 i 4 pytania nie rozumiem. odpowiadam na 2 i 3. polityke RPP pierwszej i
        drugiej kadencji oceniam krytycznie, ale dostrzegam miedzy nimi spore roznice.
        zreszta polityka pierwszej rady tez nie byla jednolita. za najwiekszy plus
        uwazam wprowadzenie strategii bezposredniego celu inflacyjnego, co pozwolilo
        uniknac takiego miotania sie, jakiego doswaidczyli np. Wegrzy. faza dezinflacji
        laczyla sie z znacznymi kosztami dla sfery realnej. wspołczynnik sacriface
        ratio zostal podniesiony nadmiernie przez zbytnia restrykcyjnosc, ktora
        doprowadzila do spadku inflacji do poziomu 0,8 proc. przy celu wynoszacym 2,5.
        druga rada jest niekomunikatywna; widac to w oczekiwaniach na obnizki stop,
        ktore wahaja sie obecnie w przedziale 0,25-250 pkt. baz. do konca roku.
        trafnosc projekcji inflacyjnych zespolu analitycznego NBP pozostawia wiele do
        zyczenia. miedzy pierwsza a ostatnia projekcja jest przepasc siegajaca 2 proc.
        ta rada musi jak najszybciej wytyczyc sciezke wejscia Polski do strefy euro, co
        zakotwiczy rynki finansowe.
        oczywiscie krotkie stopy procentowe maja wieksze znaczenie dla kształtu krzywej
        dochodowosci niz dla poziomu stop rynkowych. dla stop rynkowych istotniejsze sa
        oczekiwania inflacyjne, ktore posrednio wiaza sie z polityka stop procentowych
        RPP.
        pzdr
        jj
        • bush_w_wodzie dziekuje bardzo... i doprecyzowuje 1 i 4 19.04.05, 10:17
          W pytaniu 4 pomylilem sie. Chodzilo mi o rezerwy walutowe NBP, bardzo przepraszam.

          Pytanie 1 bylo nieprecyzyjne. Chodzilo w nim o to, ze dane NBP na temat
          miedzynarodowqej pozycji inwestycyjnej Polski pokazuja, ze zagraniczne aktywa w
          Polsce wynosza okolo 120 mld USD (a nie 150 mmld usd, jak mi podpowiedziala
          zawodna pamiec).

          www.nbp.pl/statystyka/DWN/iip2003.pdf
          strona 27.

          Rozumiem, ze te 120 mld usd to jest kapital zainwestowany przez zagranice w
          Polsce. Jesli zas ktos inwestuje kapital, to po to zeby zarobic. Zarabiac mozna
          np. powiekszajac stan posiadania, pobierajac dywidendy (vide przypadek dywidendy
          Citybanku) lub eksportujac pewne towary po zanizonych cenach w ramach jednego
          koncernu. Tak, czy inaczej, inwestycje musza byc rentowne. Wniosek z tego jest
          prosty: pewna czesc polskiego PKB jest wykorzystywana do splacania renty za te
          zainwestowane badz pozyczone 120 mld usd.

          Moje pytanie dotyczy tego, jak Pan ocenia ta rentownosc? Jak Pan sadzi, czy
          koszt tego zainwestowanego 120 mld usd blizszy jest 1, 5 czy 10 mld USD rocznie?

          Z pozdrowieniami
          • gosc.forum Re: dziekuje bardzo... i doprecyzowuje 1 i 4 19.04.05, 12:03
            struktura rezerw dewizowych nbp nie jest jawna, ale mozna przyjac, ze jest ona
            zblizona do struktury hz, czyli (oprocz zlota) jest tam wiecej euro niz dol.
            jesli chodzi o finansowanie zagraniczne (FDI, gielda, oba deficyty), to prosze
            pamietac, jak bysmy wygladali bez niego. import kapitalu i zwiazana z nim stopa
            zwrotu jest cena za zycie ponad stan (bo tym sa deficyty) i niedostatek
            kapitalow krajowych na rozwoj. nie ma darmowych lunchow.
            pzdr
            jj
            • bush_w_wodzie Re: dziekuje bardzo... i doprecyzowuje 1 i 4 19.04.05, 12:35
              Bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi.

              gosc.forum napisała:

              > struktura rezerw dewizowych nbp nie jest jawna, ale mozna przyjac, ze jest ona
              > zblizona do struktury hz, czyli (oprocz zlota) jest tam wiecej euro niz dol.

              Zgadzam sie, ze tak wlasnie powinno byc...


              > jesli chodzi o finansowanie zagraniczne (FDI, gielda, oba deficyty), to prosze
              > pamietac, jak bysmy wygladali bez niego. import kapitalu i zwiazana z nim stopa
              >
              > zwrotu jest cena za zycie ponad stan (bo tym sa deficyty) i niedostatek
              > kapitalow krajowych na rozwoj. nie ma darmowych lunchow.

              Wlasnie to przekonanie o braku darmowego lunchu - w kontekscie inwestycji
              zagranicznych - popchnelo mnie do zadania tego pytania. Niemniej, wciaz nurtuje
              mnie pytanie ilosciowe: ile placimy (jako panstwo i jego obywatele) z tytulu
              pozyskania tego kapitalu. Czy, naprawde, nikt nie probowal chocby oszacowac?

              Od kilku lat mamy aprecjacje zlotowki do koszyka walut. Dodaje do tego typowe
              rentowenosci obligacji. Wychodzi mi, ze renta od zagranicznych kapitalow moze
              siegac w walutach obcych nawet 7-10%, poniewaz inwestycje w firmy powinny byc
              bardziej rentowne niz lokowanie w obligacjach. Co Pan o tym sadzi?

              Pozdrawiam


              • goscgazety i jeszcze moje 3 grosze 19.04.05, 23:50
                Witam serdecznie i również dziękuję za Pańską tutaj obecność i poświęcony czas.

                Czytając ten wątek chciałbym dorzucić swoje 3 grosze.

                Czy wg Pana oprocentowanie polskich obligacjach jest w sam raz czy może zbyt
                wysokie ?


                Czy niższe oprocentowanie nie gwarantowałoby również wystarczającego poziomu
                atrakcyjności dla inwestorów (popytu), szczególnie dla tych zagranicznych
                zważając na postepująca aprecjacje złotówki i dalsze prognozy potwierdzające
                jej umacnianie ?

                Jak Pan ocenia komunikację między RPP (stopy %), NBP (m.in rezerwy walutowe) i
                Skrabem Państwa (obligacje) w ramach zmniejszania kosztów obsługi długów; tych
                starych jak i nowo zaciąganych.
                • gosc.forum Re: i jeszcze moje 3 grosze 20.04.05, 12:15
                  1. ceny obligacji sa dyktowane przez popyt, podaz i premie za ryzyko. w tym
                  sensie sa zawsze "odpowiednie".
                  2. prawdopodobie tak. ale tu znaczenia nabiera wlasnie wycena premii za ryzyko.
                  jesli na koniec roku w segmencie 2/5 lat w Stanach rentownosc wyniesie
                  odpowiednio 4,80/5,10; a w strefie euro 3,30/3,80 - to polskie papiery na
                  poziomie 5,60/5,70 beda wlasnie uwzgledniac premie za ryzyko w takim wymiarze,
                  by zapewnic finansowanie polskiego deficytu, co bez zagranicy byloby nie do
                  zrobienia.
                  3. ta komunikacja bez watpienia szwankuje, a rozmowy miedzy rzadem i bankiem
                  centralnym latwe nie sa. wedlug mojej wiedzy ocena przez bank perspektyw
                  polityki fiskalnej w Polsce znaczaco odstaje od tej prezentowanej przez Min.
                  Fin.
                  pzdr i dziekuje za ciekawe pytania.
                  • goscgazety Re: i jeszcze moje 3 grosze 20.04.05, 21:16
                    odnośnie 2.

                    Jakie sa oczekiwania, prognozy rynku i Pańskie zdanie odnośnie kursu wymiany
                    złotego na euro gdy przystąpimy w końcu do unii walutowej.
                    Zalozmy, ze przystapimy w ciagu najblizszych 5 lat.

                    Zakladajac, ze zloty w ciagu najblizszych lat dalej sie umocni to czy
                    uwzgledniajac to premia za ryzyko (5,60/5,70%) nie jest zbyt wysoka ?

                    Jak bedziemy splacac stare zobowiazania wyemitowane w zlotych, gdy juz
                    obowiazujaca waluta stanie sie euro. Co sie stanie z procentami, bo rozumiem,
                    ze bedziemy placic wtedy w euro ?
                    • gosc.forum Re: i jeszcze moje 3 grosze 21.04.05, 09:26
                      brawo. b. dobre pytania. oczywiscie nie mam pojecia, jaki bedzie kurs
                      referencyjny przy wchodzeniu do ERM2; tym bardziej - jaki bedzie ostatecznie
                      kurs wymiany PLN na euro. to bedzie przedmiotem licznych jeszcze sporow w
                      Polsce miedzy bankiem i rzadem, a takze wladzami polskimi, Komisja Europejska i
                      EBC. ale w pewnym przyblizeniu mozna przyjac, ze kurs przejscia zmiesci sie w
                      przedziale 4,10-4,20 PLN za euro. konwersja SPW emitowanych w zlotych, ktorych
                      wykup przypadnie po dacie wejscia Polski do strefy euro, nastapi automatycznie
                      po kursie wymiany; czyli MF zaplaci kupon juz w euro, wedlug niezmienionego
                      oprocentowania przyjetego dla emisjii zlotowych. a to oznacza, ze musi nastapic
                      jakies dostosowanie cen rynkowych. i to wlasnie cala tajemnica gry na
                      konwergencje.
                      pzdr
                      jj
    • zdzichu-nr1 Co z reformą finansów publicznych? 18.04.05, 15:26
      Sz. Panie, jak wiadomo z reformy Hausnera został popiół, trudno też spodziewać
      się po partii braci Kaczyńskich, która króluje w sondażach chęci dokonywania
      cięć w sektorze publicznym. Stąd też, czy nie sądzi Pan, ze po wyborach
      zwycięży opcja pt. "można nic nie robić, bo zawsze jakoś tam będzie"?

      Jakie kroki w zakresie reformy finansów publicznych uważa Pan za absolutnie
      nieodzowne i konieczne? (reforma KRUS?, weryfikacja rent?, komasacja urzędów
      centralnych? itp. tid.)
      • gosc.forum Re: Co z reformą finansów publicznych? 19.04.05, 10:03
        w roku 2006 nie bedzie zadnej istotnej reformy finansow publicznych. kalendarz
        polityczny sprawia, ze nowy rzad przejmie bez wiekszych zmian projekt budzetu
        przygotowany przez Gronickiego. ti nie bedzie zly projekt z punktu widzenia
        rynkow finansowych, ale kiepski, jesli chodzi o redukcje deficytu
        strukturalnego. gronicki oczywiscie nie zaproponuje zadnych istotnych cies w
        transferach socjalnych (40 proc. wydatkow), co jest absolutnie niezbednym
        warunkiem lapania przez finanse publiczne rownowagi. kluczowy dla gospodarki
        polskiej bedzie wiec czas miedzy wiosna 2006, kiedy zobaczymy pierwszy projekt
        budzetu na rok 2007, a jesienia, kiedy poznamy kandydata na nowego prezesa NBP.
        te dwa wydarzenia: budzet 2007 i nowy prezes pozwola zorientowac sie, kiedy i
        czy w ogole Polska przymierzac sie bedzie do euro. a to wytyczy kierunek dla
        rynkow finansowych. stad moja teza: nie najblizsze wybory, ale dopiero rok 2006
        beda istotne dla naszej gospodarki.
    • cesar01 Polityka stabilnych cen 18.04.05, 16:35
      Jako ekonomista jednogo z wiekszych polskich bankow, prosze opowiedziec krotko o
      negatywnych skutkach polityki stabilnych cen realizowanej przez rodzimy bank
      centralny. Czy prof. Balcerowicz jest dogmatykiem w materii stabilnego i taniego
      pieniadza?
      • gosc.forum Re: Polityka stabilnych cen 19.04.05, 10:07
        a jaki, jesli nie dogmatyczny, powinien byc w kwestii stabilnych cen prezes
        banku centralnego? to jest jego obowiazek wynikajacy z ustawy o NBP. prosze tez
        nie zapominac, ze decyzje banku centralnego sa kolegialne. czasy pani
        Gronkiewicz-Waltz juz nie wroca.
        • cesar01 Re: Polityka stabilnych cen 19.04.05, 12:04
          No ale negatywow polityki tzw. stabilnych cen Pan nie wymienil. Czy nie ma
          najmniejszej skazy w tym dogmacie?
          • gosc.forum Re: Polityka stabilnych cen 20.04.05, 12:22
            polityka stabilnych cen pociaga za soba koszty w postaci zmiennosci produktu.
            efekt netto jednak daje dopiero porownanie tych kosztow z korzysciami
            wynikajacymi z niezaklocanej przez inflację alokacji czynnikow produkcji.
            dogmat? moze, ale tym razem jednak wyjatkowo sluszny.
            pzdr
            jj
            • cesar01 Re: Polityka stabilnych cen 21.04.05, 09:13
              Ale ceny akcji i obligacji nie musza byc stabilne, bo to domena bankow i
              okolicy, nieprawdaz?
              • gosc.forum Re: Polityka stabilnych cen 21.04.05, 09:30
                prawdaż. mowimy tu o stabilnosci cen w rozumieniu wskaznika CPI, bo
                odpowiedzialnosc banku centralnego za stabilnosc cen aktywow jest co prawda
                przedmiotem licznych dyskusji (szczegolnie w momentach pojawiania sie tzw.
                bąbli na aktywach), ale nigdy nie byla, nie jest i - mam nadzieje - nie bedzie
                przedmiotem ustawowych uregulowan.
                • cesar01 Re: Polityka stabilnych cen 21.04.05, 09:51
                  Ja tez mam nadzieje ze ceny akcji i obligacji nie beda regulowane oraz ze
                  bankowi centralnemu nie powierzy sie roli przekluwania wydumanych babli
                  inwestycyjnych, skoro nikt nie moze ocenic czy te inwestycje zakoncza sie
                  sukcesem. Zatem czy mozna pokusic sie o mysl taka, ze inflacja w systemie ze
                  stabilnymi cenami omija realna gospodarke a dotyczy ona jedynie sektora
                  finansowego?
    • panatha 2 pytanka 18.04.05, 18:04
      Czy rzad PO PIS bedzie w stanie przeprowadzic radykalna reforme finansów
      publicznych?
      Czy w ciagu 5-10 lat mozliwe jest obnizenie bezrobocia do poziomu 10%?
      • gosc.forum Re: 2 pytanka 19.04.05, 10:14
        zobaczymy. ale jestem sceptyczny. niepokoi mnie szczegolnie to, ze reforma
        finansow publicznych moze stac sie pochodna terminu wejscia do sfrefy euro. a
        powinno byc dokladnie na odwrot. obnizenie bezrobocia o polowe wymagaloby duzej
        samodzielnosci Polski w zakresie "europejskiego modelu socjalnego"; inaczej
        mowiac: powinnismy sie trzymac od niego jak najdalej, promujac elasyczny rynek
        pracy i obnizanie pozaplacowych kosztów pracy (redukcja klina podatkowego). czy
        na taka polityke stac bedzie kolicyjny, nieliberalny rzad?
    • robisc wyczyny NBP 18.04.05, 19:55
      Po co NBP w osobie Panskiego bylego kolegi po fachu kompromnituje sie tzw.
      projekacjami inflacji i gdzie wg Pana zostaly popelnione bledy?
      • gosc.forum Re: wyczyny NBP 19.04.05, 10:17
        modele inflacyjne NBP sa niedoskonale: niedoszacowuja kanalu kursowego, nie
        uwzgledniaja sytuacji na rynku pracy. to widac po wynikach projekcji
        inflacyjnych. ale bank przygotowuje trzeci, obiecujacy, model. bedzie on
        prawdopodobnie zastosowany do najblizszej lub sierpniowej projekcji.
        • vice_versa Re: wyczyny NBP 19.04.05, 18:59
          Szanowny Panie,
          Czy czasem nie jest tak, że głównym celem RPP nie jest realizacja celu
          inflacyjnego rozumianego jako wzrost cen na rynku a jest nim
          ustalanie "bezpiecznego" poziomu deprecjacji waluty i dostosowanie poziomu stóp
          procentowych do poziomu aktualnej emisji obligacji? Jednym słowem czy Pan
          również wierzy w to, że największy inflator jakim jest państwo, emitując
          pieniądz i spw jedną ręką (MF) a drugą ręką (RPP i NBP)ustalając stopy
          procentowe i kontrolując ilość pieniądza na rynku MUSI liczyć inflację kosztową
          na rynku? Czy czasem nie jest tak, że ustalając poziom stóp kieruje się tylko i
          wyłącznie koniecznością zwiększenia lub zmniejszenia poziomu emisji spw?
          Przecież głównym czynnikiem inflacji cen jest wzrost ilości pieniądza na rynku
          nie znajdujący pokrycia w aktualnym napływie walut. To samo dzieje się w USA:
          spółki przestały zadłużać się emitować akcje przyciągając pieniądz z zagranicy,
          natychmiast wkroczyło państwo dostarczając erzac Tbondy i gwałtownie obniżając
          stopy. Obniżki stóp nie były w żadnym stopniu podytktowane groźbą inflacji, a
          wręcz odwrotnie: deflacji wywołanej spadkiem możliwości dalszego zadłużania się
          przez gospodarkę amerykańską swoim prywatnym skrzydłem. Ameryka zaczęła machać
          drugim skrzydłem, emitując TBondy nie dopuściła do powstania deflacyjnej
          próżni. Teraz stopy zaczęła już podnosić, równolegle ogranicza poziom emisji
          TBondów, bo ani Chiny ani Japonia kupować juz nie chcą, nie mają żadnego
          interesu w tym, żeby dalej nakręcać amerykański popyt. Amerykanie jednak nadal
          drukują i kupują swoje własne papiery przez Offshor Centers. To robi Greenspan
          i jeden bardzo znaczący naród nad Morzem Śródziemnym. To jest oczywiste i
          konieczne, tylko baaaardzo niepolityczne o tym wspominać.
          Zmiana stóp o 0,25% po tej czy po innej stronie Oceanu prowadzi do
          odpływu/napływu walut, bo poziom deprecjacji podstawy: waluty ulega zmianie, a
          o rentowności obligacji nie świadczy ich oprocentowanie, jak można wyczytać w
          większości analiz ekonomicznych.
          Projekcja inflacyjna to sztuka dla sztuki, może się sprawdzić a może nie. Do
          momentu konstruowania założeń budzetowych inflacja nie ma żadnego wpływu na
          rzeczywistą politykę rządu, NBP czy RPP.
          Co pan sądzi o powyższych tezach? Niedorzeczne, prawda?
    • Gość: Staszek Co Pan sadzi o polityce ZUS... IP: *.acn.waw.pl 18.04.05, 21:27
      ...to, co wszyscy naokolo mowia, stopuje on w duzym stopniu rodzima
      przedsiebiorczosc. Od lat wszyscy, z ktorymi rozmawialem, odnosili sie don
      zgola negatywnie.
      Baedzo prosze o wyjasnienie dlaczego, o wyszczegolnienie tych jego dzialan,
      ktore sa zkodliwe, i o opowiedzenie sie badz za restrukturyzacja/reforma tej
      instytucji badz jej zlikwidowaniem.

      Z wyrazami szacunku i czekajac na rychla odpowiedz,

      St.
      Naturalnie bardzo prosze o
      • gosc.forum Re: Co Pan sadzi o polityce ZUS... 19.04.05, 10:22
        zus jest wielka czarna skrzynka polskich finansow publicznych (ok. 130 mld
        PLN). przesledzenie przeplywow finansowych w ramach tej instytucji nie jest
        latwe. nie udalo sie to do tej pory zadnemu ministrowi finansow, bo wszyscy sie
        poddawali. moze nastepny nie peknie?
    • Gość: Włodzio Re: Janusz Jankowiak - pierwszy Gość Forum IP: *.acn.waw.pl 18.04.05, 23:26
      Mowi sie, ze w Polsce kroluje wilczy kapitalizm.
      Wilczy kapitalizm zawsze prowadzil panstwa do ruiny, gdyz jest oparty wylacznie
      na maksymalnym wyzysku i kompletnie ignoruje racjolane zasady funkcjonowania
      gospodarki i spoleczenstwa. Wielka depresja w USA i w Europie w latach 1920-30
      zapoczatkowala II wojne swiatowa.
      Co robimy, by tego wilczego kapitalizmu bylo jak najmniej... Albo by sie go
      pozbywac?
      • rolotomasi Re: Janusz Jankowiak - pierwszy Gość Forum 19.04.05, 02:14
        Na ile ocenia Pan wpływ zależności Krajowych banków o własności nieKrajowej na
        spowalnianie rozwoju gospodarki? (można w podziale na sektory gospo?)
        W jaki sposób zwiększyć wpływ ekonomistów i finasistów na krajową politykę(a w
        jaki zmniejszyć wpływ prawników? hłe hłe }
        kłaniam.<a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=28&w=11077559&a=11229352target="_blank">KrajowyWajchowyForumowy</a >
    • Gość: Zza Big Wody Z U$A - made in Poland nie uwidzisz. IP: *.union01.nj.comcast.net 19.04.05, 05:40
      Dlaczego firmy polskie tak stronią od eksportu za ocean? Poza piwem Żywiec i
      kilkoma gatunkami wódek polskich (z pominięciem polskich dzielnic) w U$A -
      Poland nie istnieje. Pomijam kilka mebelków w kilku sklepach Ikei bo to akurat
      nie Polaków zasługa. Nie ma też co wspominać o drobiazgach typu
      www.ideal-heating.com
      czy LINII - POŻAL SIĘ BOŻE - LOTNICZEJ "Lot of troubles" z 5-ma starymi
      Boenigami w leasingu od 15 lat tymi samymi.

      Jedynie gdzie Polaków i Polki w stanach widać to budowy i sprzątania. Od czasu
      do czasu aresztowanie za jazdę po pijaku. Reszta to historia i nieustające
      błagania o wizy.

      • Gość: Milioner Re: Z U$A - made in Poland nie uwidzisz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 11:17
        Nie trzeba być ekspertem, żeby zauważyć, że niski kurs dolara i duża odległość
        sprawiają, że bardziej opłaca się wysyłać do strefy euro.
    • Gość: Pytanie Co dalej z mBankiem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 11:16
      Czy prawdą jest, że od 1 czerwca wprowadzicie opłaty za prowadzenie konta?
      Czy zmierzacie do likwidacji mBanku i przekształcenie dotychczasowych rachunków
      z mBanku w Multibankowe?
      Myślę, że jest Pan osobą kompetentną jako główny ekonomista BRE-właściciela tych
      banków.
      • gosc.forum Re: Co dalej z mBankiem ? 19.04.05, 12:07
        przykro mi, ale to nie do mnie pytania. odpowiadam za obsluge makroekonomiczna
        grupy, a nie za biznes. proponuje zwrocic sie z tymi pytaniami do rzecznika
        mBanku.
        pzdr
        jj
    • Gość: Incommunicado EURO - ECB - emisja długu - Polska... IP: *.bsi.bytom.pl 19.04.05, 13:18
      Witam Pana,
      Jestem dość świeżo po lekturze kilku komentarzy "ad hoc" odnośnie "bomby
      zegarowej" wmontowanej w walutę Euro pióra Charles'a Gave'a i Anatole
      Kaletsky'ego z GaveKal (firma researchingowa, spółka ww. panów w HongKongu,
      www.gavekal.com).
      W skrócie Panowie Ci uważają, że zasadniczą słabością i prawdopodobną przyczyną
      przyszłego (jednakże na razie dość odległego!)upadku Euro jako wspólnej
      europejskiej waluty jest brak jakiejkolwiek kontroli i możliwości oddziaływania
      przez ECB na poziom emisji długu przez największe państwa strefy Euro po
      całkowitym przekreśleniu Paktu Stabilizacji i Rozwoju. Dość obrazowo ujęli to
      pisząc, że Euro zaczyna być walutą "zdaną na łaskę potrzeb pożyczkowych
      Schrodera i Chirac'a"
      Jak Pan ocenia tę sytuację? Czy Pana zdaniem problem jest tu poważny, czy
      raczej wyolbrzymiany przez ww. autorów i jak ta sprawa wygląda w kontekście
      prawdopodobnego przyszłego akcesu Polski do strefy Euro?

      • gosc.forum Re: EURO - ECB - emisja długu - Polska... 19.04.05, 15:21
        bardzo wazna kwestia i zywo obecnie dyskutowana, niestety nie u nas, bo u nas
        dyskutuje sie rzeczy "wazne inaczej". na ten temat mnostwo sie ostatnio pisze.
        oprocz autorow wymienionych przez Pana ciekawy artykul na ten temat popelnil we
        wlasnym updatowanym wystapieniu Martin Feldstein (NBER #11249). zasadniczo
        problem sprowadza sie do tego, ze - jak widac - rynki finansowe wcale nie
        karza, ani nie nagradzaja rzadow krajow ze strefy euro za polityke fiskalna.
        spread miedzy obligacjami tych panstw, ktore maja 1,2 proc. PKB deficytu oraz
        niski poziom dlugu, a tymi, ktore maja 4 proc. i rosnacy dlug - jest zalosnie
        maly, siegajacy kilku bps. przyczyna jest prosta: brak ryzyka kursowego i stop
        procentowych. dlaczego wiec rynki finansowe mialyby sie meczyc wycena ryzyka
        odkladajacego sie w spreadzie? inaczej mowiac: takie warunki stanowia wprost
        sformulowana zachete do zadluzania sie po uszy. kierunek, w jakim idzie
        modyfikacja paktu jest wiec bardzo niepokojacy. osobiscie sadze, ze w
        najblizszej przyszlosci konieczne bedzie wprowadzenie jakiejs formy
        ograniczenia potrzeb pozyczkowych przez wprowadzenie wskaznika limitujacego
        emisje netto poszczegolnych krajow w relacji do PKB. to bedzie etap posredni
        poprzedzajacy koordynacje polityki fiskalnej w calej strefie. inaczej euro juz
        wkrotce zostanie najgorsza waluta swiata.
        pzdr
        jj
        • vice_versa PYTANIA, KTÓRYCH NIKT NIE ZADAJE... 19.04.05, 18:30
          gosc.forum jj napisał:
          > osobiscie sadze, ze w
          > najblizszej przyszlosci konieczne bedzie wprowadzenie jakiejs formy
          > ograniczenia potrzeb pozyczkowych przez wprowadzenie wskaznika limitujacego
          > emisje netto poszczegolnych krajow w relacji do PKB. to bedzie etap posredni
          > poprzedzajacy koordynacje polityki fiskalnej w calej strefie. inaczej euro juz
          > wkrotce zostanie najgorsza waluta swiata.

          Gdyby Euro stało się najgorszą walutą świata, to byłoby fantastycznie, zgodnie
          z prawem Kopernika-Grishama, wyparłoby dolara, a przyciągając do rynku emitenta
          większą WARTOŚĆ. Obecnie to gospodarka amerykańska ma największy potencjał
          deprecjowania swojej waluty i wzrostu popytu wewnętrznego.
          Proszę podejść z wyrozumiałością do poniższych pytań. Zadaję je, bo widzę brak
          pomysłu na rozwój gospodarczy Polski, nie dlatego że nie doceniam Pana wkładu
          publicystycznego, prawidłowości działania RPP czy rządu. Wręcz odwrotnie,
          uważam, że polskie instytucje działają o niebo rentowniej, sprawniej i
          rozumniej niż instytucje zachodnie. Tym bardziej nie jestem w stanie zrozumieć
          czemu nikt nie widzi i nie pisze o podstawowych, strukturalnych cechach systemu
          finansowego świata w którym aktualnie zajmujemy straconą pozycję. To właśnie
          nam powinno najbardziej zależeć na wprowadzeniu nowych zasad gry. Tymczasem my
          AKCEPTUJEMY zastane zasady gry, zadawalając się absurdalnymi marchewkami w
          stylu "funduszy strukturalnych" czy CAP.

          W związku jednak z pana konstatacją mam kilka pytań. W większości są to pytania
          retoryczne, raczej będące wyrazem nadziei na zmianę niż prośbą o wyjaśnienie
          kwestii. Jeśli jednak zechce Pan odnieść się do wybranych kwestii będzie mi
          niezmiernie miło.
          1. Czemu uważa Pan, że "etap przejściowy" jest niezbędny i konieczny, że warto
          wprowadzać "wskaźniki limitujące" zamiast jasno i wprost powiedzieć: nie da się
          wprowadzić i zarządzać walutą, bez ujednolicenia rynku długu, odejścia od
          systemu emisji długu wg PKB i przejścia na system per capita? Nie da się
          ujednolicić kosztu kredytu w różnych państwach, bo istnieje efekt bazy-PKB- i
          dokąd Euro będzie deprecjowane w relacji do PKB dotąd każde państwo o niższym
          poziomie PKB będzie strukturalnie przegrywać, niezależnie od racjonalności
          poziomu emisji, niezależnie od rentowności obywateli. Czemu nikomu nie zależy
          by przekonywać i mówić głośno o efekcie synergii wywołanej zrównaniem kosztu
          kredytu w CAŁEJ UNII? W jaki sposób przekonać do tego państwa Europy
          Zachodniej, które obecnie na tym systemie zyskują nieproporcjonalnie dużo? To
          jest absolutny warunek, intelektualne MINIMUM, bo faktyczna dysproporcja w
          zakresie posiadanego majątku i tak zostanie utrzymana, na tej samej zasadzie
          jak w Ameryce Wschodnie Wybrzeże utrzymuje swoją przewagę nad stanami
          centralnymi. Czy ekonomiści mają świadomość tego mechanizmu który strukturalnie
          i systematycznie pogłębia dysproporcję w poziomie zamożności pomiędzy
          obywatelami EU a mówienie o nadrabianiu dystansu, doganianiu Europy etc, itp,
          itd jest czystym nonsensem wprost przeczącym oczywistości wynikającej z prawa
          Kopernika?

          2. Co Pan sądzi o pomyśle utrzymywania kursu PLN w ramach EMR2 w widełkach
          -2,5%/+15% w kontekście obecnej sytuacji makroekonomicznej? Takie ustawienie
          widełek uważam za kardynalną pomyłkę, z uwagi na to że: USA zaczęły ograniczać
          swój deficyt budzetowy, co zapowiada, że w okresie 2-4 lat wprzód będziemy
          mieli do czynienia z dokładnie odwrotnym trendem walutowym, deprecjacją
          złotówki oraz koniecznością zwiększenia emisji spw, wzrostem długu i oczywistą
          już dziś koniecznością nowelizacji Konstytucji w zakresie ograniczeń poziomu
          długu. Za dwa lata trend będzie dokładnie przeciwny niż dziś więc naturalne
          byłyby widełki o dokładnie przeciwnym zwrocie +2,5%/-15%. Co więcej i tak
          mogłyby się okazać niewystarczające, bo skala deprecjacji/aprecjacji jest od
          naszej strony wprost proporcjonalna do tego jak bardzo rentownie postępujemy: w
          okresie deprecjowania dolara w USA ograniczamy emisję, a Francja, Niemcy,
          Włochy robią dokładnie odwrotnie i nierentownie, błędnie starając się ścigać w
          deprecjowaniu waluty z USA, na ewidentna szkodę państw o niższym poziomie PKB.
          Efekt bazy PKB powoduje też że te same widełki które dla krajów bogatszych były
          wystarczające dla nas może już wystarczające nie być. Nie kwestionuję więc
          samej zasady nieproporcjonalności odchyleń widełek, kwestionuję powód dla
          których zmienia się zasady i robi kontrfaktyczne założenia.

          3. Jak długo ekonomiści polscy będą wyznawali dogmat o stabilnym wzroście i
          zrównoważonym rozwoju, zamiast wynikającej z teorii cyklów gospodarczych
          konieczności oparcia rozwoju na zasadzie boom&bust? Czy Polska zacznie wreszcie
          wypychać swoje obligacje na rynki zewnętrzne? Kiedy system gospodarczy
          zostanie oparty o zasadę globalnego deficytu popytu, zamiast liczenia na
          inwestycje bezpośrednie i opierania gospodarki o globalnego deficytu podaży?
          Czy MF nauczy się wykorzystywania OFC w celu obejmowania emisji obligacji, tak
          jak robią to USA? Czy zaczniemy wreszcie grać na dwie ręce, czy pozostaną one
          obie bezradnie opuszczone?
          4. Czemu nikt nie krzyczy o Koperniku? Czemu kolejne Rady Polityki Pieniężnej
          narażają się na niesłuszne zarzuty dyletanctwa i nieudolności zamiast wskazać
          jednoznacznie przyczynę problemu: dysproporcję w podstawie PKB i drogę którą
          ten cel: równy koszt kredytu w całej EU, dług dzielony per capita a nie wg PKB?
          Czyżby ekonomiści się poddali i uznali "tak już jest, tak być musi"? Walczmy,
          walczmy z głupotą, oczywistościami i tyranią status quo. Ona nie działa na
          naszą rzecz. Wcale nie gonimy EU. Zaledwie utrzymujemy miejsce w szeregu.

          5. W jaki sposób deficyt budzetowy USA przekłada się na deficyt handlowy? Czy
          jest to proporcja 1:1 czy może skierowanie części ściągniętego z zewnątrz
          pieniądza na rynek nieruchomości prekłada się dźwignią na wzrost wartości
          nieruchomości, wzrost equity i nieproporcjonalny wzrost deficytu handlowego?
          W jaki sposób państwo polskie korzysta z podobnej dźwigni rynku nieruchomośći
          do kreowania popytu wewnętrznego?

          6. Czy to prawda, że obniżenie stóp wskazuje na zwiększanie emisji obligacji
          czyli "inflacja" w komentarzach członków RPP oznacza ILOŚĆ pieniądza na rynku A
          NIE wzrost cen za 6 mc? Czy to prawda, że im wyższe stopy tym niższy poziom
          emisji obligacji? Czy to prawda, że w warunkach deprecjacji USD i przekraczania
          limitów Maastricht przez państwa EU racjonalnym jest ograniczenie emisji spw po
          to by napływające waluty finansowały spółki i sektor prywatny?

          7. Czemu ekonomiści nieustannie straszą nas poziomem długu publicznego skoro
          jego rola jest podobna do kapitałów własnych spółki (to też jest dług tyle że
          bez roszczenia)? Czemu, skoro oczywiste jest że im wyższy dług publiczny tym
          większa dostępność kredytu u obywatela?

          8. Czy uważa Pan system w którym dług państwowy liczy się w proporcji do
          rocznych przychodów za rozsądny? Widzi Pan, mam zupełnie heretyckie poglądy na
          temat tego czym jest państwo widziane od strony finansowej i czy istnieją
          zasadnicze różnice pomiędzy koncepcją spółki a koncepcją państwa. KAŻDY
          podmiot, zarówno spółka jak i państwo, MOGĄ mieć dług znacznie przekraczający
          poziom rocznych przychodów, a im bardziej dany twór jest rentowny tym poziom
          długu który jest w stanie utrzymać i obsługiwać bez naruszania swojej
          wypłacalności jest wyższy i zależy tylko i wyłącznie od RENTOWNOŚCI
          państwa/spółki. A wzrastająca rentowność państw ewidentnie prowadzi do takiej
          właśnie sytuacji, gdy dług będzie przewyższał roczny PKB. Nawet USA nie
          potrafią sobie z tym prostym intelektualnie faktem poradzić i wprowadzają
          jakieś fałszerstwa statystyczne, takie jak hedonic adjustments które są niczym
          innym tylko wkomponowaniem w statystykę PKB mechanizmu dźwigni o przeciwnym
          zwrocie niż dźwignia polegająca na kumulacji
          • vice_versa Re: PYTANIA, KTÓRYCH NIKT NIE ZADAJE...CD 19.04.05, 18:31

            8. Czy uważa Pan system w którym dług państwowy liczy się w proporcji do
            rocznych przychodów za rozsądny? Widzi Pan, mam zupełnie heretyckie poglądy na
            temat tego czym jest państwo widziane od strony finansowej i czy istnieją
            zasadnicze różnice pomiędzy koncepcją spółki a koncepcją państwa. KAŻDY
            podmiot, zarówno spółka jak i państwo, MOGĄ mieć dług znacznie przekraczający
            poziom rocznych przychodów, a im bardziej dany twór jest rentowny tym poziom
            długu który jest w stanie utrzymać i obsługiwać bez naruszania swojej
            wypłacalności jest wyższy i zależy tylko i wyłącznie od RENTOWNOŚCI
            państwa/spółki. A wzrastająca rentowność państw ewidentnie prowadzi do takiej
            właśnie sytuacji, gdy dług będzie przewyższał roczny PKB. Nawet USA nie
            potrafią sobie z tym prostym intelektualnie faktem poradzić i wprowadzają
            jakieś fałszerstwa statystyczne, takie jak hedonic adjustments które są niczym
            innym tylko wkomponowaniem w statystykę PKB mechanizmu dźwigni o przeciwnym
            zwrocie niż dźwignia polegająca na kumulacji deficytów budzetowych i
            nieustannego zwiększania się podstawy deprecjacji (PKB). Co Pan o tym sądzi?

            Dziękuję bardzo, że poświęcił mi Pan tyle czasu. Z niecierpliwością czekam na
            Pana publicystykę. Jeśliby moje wątpliwości skłoniły Pana do
            wykorzystania/przytoczenia częsci poruszonych tu wątków, proszę o kontakt.

            P.S.
    • Gość: Gość Re: Janusz Jankowiak - pierwszy Gość Forum IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.04.05, 14:46
      Ciekaw jestem Panskiej opinii nt bezrobocia... Jak dlugo potrwa taki stan
      rzeczy? Sa szanse na prace w Polsce, czy lepiej emigowac "za chlebem", ha tylko
      ciekawe gdzie, bo kiedys jezdzono do USA i "starych krajów" EU, do mycia garów
      i podlog, dotyczy to takze wyksztalconych ludzi z tzw. dobrych domów,którzy
      chca i potrafia pracowac, ale w Polsce nie znajduja odpowiednich propozycji
      pracy, znajomosc jezyków obcych oczywista, tak jak komuptera PC, czy prawo
      jazdy katB.(nie jestem pesymista, tylko realista) Jak wielu jest ludzi
      szukajacych pracy, takze po wyzszych studiach ekonomicznych np. po SGH (dawny
      SGPiS)...

      Gosc
      • Gość: Zza Big Wody Re: Z U$A - made in Poland nie uwidzisz. IP: *.union01.nj.comcast.net 19.04.05, 15:07


        Gość portalu: Zza Big Wody napisał(a):

        > Dlaczego firmy polskie tak stronią od eksportu za ocean?
        > Poza piwem Żywiec i
        > kilkoma gatunkami wódek polskich (z pominięciem polskich dzielnic)
        > w U$A -
        > Poland nie istnieje.
        > Pomijam kilka mebelków w kilku sklepach Ikei bo to akurat
        > nie Polaków zasługa. Nie ma też co wspominać o drobiazgach typu
        > www.ideal-heating.com
        > czy LINII - POŻAL SIĘ BOŻE - LOTNICZEJ
        > "Lot of troubles" z 5-ma starymi
        > Boenigami w leasingu od 15 lat tymi samymi.
        >
        > Jedynie gdzie Polaków i Polki w stanach widać to budowy i sprzątania.
        > Od czasu do czasu aresztowanie za jazdę po pijaku.
        > Reszta to historia i nieustające
        > błagania o wizy.

        Gość portalu: Milioner napisał(a):

        > Nie trzeba być ekspertem, żeby zauważyć,
        > że niski kurs dolara i duża odległość
        > sprawiają, że bardziej opłaca się wysyłać do strefy euro.

        Nie trzeba się nazywać Miliarderem żeby wiedzieć, że kursy walut to cykl a
        budowanie rynku to proces. Jak skarpetki i spodnie. Mimo, że obie rzeczy są
        częścią stroju jedna nie może zależeć od drugiej kolory pomijając.

        Żeby EKSPORT MIAŁ SENS musi być ktoś kto zechce przedmiot eksportu kupić. Do
        tego jest potrzebne zjawisko p.t. MARKETING, które KOSZTUJE i TRWA.

        W slepie Walmart (największa sieć świata) sprzedają m.in. rowery. WSZYSTKIE CO
        DO SZTUKI SĄ CHIŃSKIE. Najtańszy, a-la-górski z ilomaśtam przerzutkami kosztuje
        $49.99. Wiadomo że sklepy MUSZĄ dowalić 100%. To daje cenę poniżej $25. Taki
        rower jest w pudle. To pudło musi z amerykańskiego portu znaleźć się jakimś
        cudem w sklepie. Wcześniej z chińskiej fabryki dojechać na okręt i przepłynąć
        POŁOWĘ globusa. A jeszcze wcześniej chiński fabrykant musi na jakichś targach
        zachęcić Walmart do kontraktu.
        A z ilu części składa się taki rower? Wielu. I to trzeba ręcznie poskręcać tak
        żeby pasowało i kręciło się i nikt nie rozbił sobie szczęki. I to wszystko musi
        kosztować! To jaki jest ZYSK z tego całego zamieszania?

        Jestem pewien, że Polakowi by się nie opłaciło a Czajnikowi się jednak jakoś
        opłaca.
        I wcale nie słyszałem żeby Chińczycy chcieli zniesienia wiz do U$A.
      • gosc.forum Re: Janusz Jankowiak - pierwszy Gość Forum 19.04.05, 15:30
        jak zawsze w kwstii ustawodawstwa wszystko jest w rekach politykow. oni czesto
        nie zdaja sobie sprawy z tego, co robia. np. jeszcze teraz jest w sejmie
        projekt ustawy podnoszacej place minimalna do wysokosci polowy sredniej
        krajowej. to nie sa zarty. ci ludzie nie rozumieja, ze miedzy wysokoscia placy
        minimalnej a stopa bezrobocia w grupie mlodych, wchodzacych na rynek
        pracownikow, wystepuje ostra negatywna korelacja; ze podnoszac place minimalna
        podnosza zarazem bezrobocie w grupie najmlodszych; ze wprowadzajac ustawowe
        limity godzin pracy w sferze uslug rynkowych - produkuja bezrobocie, itd.
        jestem realista. porownanie stopy bezrobocia w Irlandii, Holandii i w Niemczech
        ma swoja wymowe, ale nic z tego nie dociera do naszych ustawodawcow.
        • Gość: corgan pytanie odnośnie płacy minimalnej... IP: *.chello.pl 21.04.05, 04:01
          Napisał Pan:

          > to nie sa zarty. ci ludzie nie rozumieja, ze miedzy wysokoscia placy
          > minimalnej a stopa bezrobocia w grupie mlodych, wchodzacych na rynek
          > pracownikow, wystepuje ostra negatywna korelacja; ze podnoszac place
          > minimalna podnosza zarazem bezrobocie w grupie najmlodszych;

          Wnioskuję z tego, że im niższa będzie płaca minimalna tym niższe będzie
          bezrobocie wśród najmłodszych ludzi. Najniższa płaca minimalna wynosi teraz
          chyba z 600 zł o ile kojarze. Czyli jesli obniży się tę minimalkę do np. 400 zł
          to ludzie rzucą się na te stanowiska pracy bo powstanie ich więcej? bo nie
          rozumiem?

          Praca za 600 zł jest nieatrakcyjna, to za 400 zł będzie tym bardziej
          nieatrakcyjna... Nie bierze Pan pod uwagę że polska młodzież może wyskipować
          się z tego słusznego programu obniżania bezrobocia i jeszcze tłumniej ruszyć za
          granicę w poszukiwaniu pracy?

          Dlaczego np. miałbym podejmować pracę za te nawet 400-600 zł skoro jadąc (ba!
          nawet lecieć za grosze) paręset km dalej na zachód jestem w stanie zarobić 1000
          ale euro?

          Dokładnie jak para moich znajomych z Bydgoszczy... Ona nie pracowała, on
          pracował za chyba 800 zł/mies. W grudniu wyjechali do Irlandii. Ona zarabia na
          pół etatu ok. 700 euro. On - 1000. Praca fizyczna, ale bardzo lekka.

          Pan sadzi że obniżenie płacy minimalnej skłoni ich do powrotu? no chyba że nam
          na nich nie zależy...
          • gosc.forum Re: pytanie odnośnie płacy minimalnej... 21.04.05, 09:39
            sprobuje wytlumaczyc lopatologicznie dzialajacy tu mechanizm: jesli przy
            wysokim bezrobociu pracodawca ma do wyboru zatrudnic wedlug stawki minimalnej
            pracownika starszego, doswiadczonego lub mlodego i wchodzacego na rynek pracy,
            to kogo wybierze? placa minimalna dziala w tym wypadku, jak gilotyna odcinajaca
            od rynku pracy ludzi mlodych, zaczynajacych prace, ktorych produktywnosc jest
            bez watpienia nizsza. oprocz tego ujednolicona placa minimalna (taka jak w
            Polsce) nie uwzglednia roznic regionalnych miedzy lokalnymi rynkami pracy, co
            powoduje zmniejszanie popytu na prace tak, gdzie moglby byc on wiekszy z powodu
            lepszej koniunktury. to sa rzeczy doskonale rozpoznane na calym swiecie. ale ta
            nauka idzie, jak widac, w las.
            pzdr
            jj
            • Gość: Gość Re: pytanie odnośnie płacy minimalnej... IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.04.05, 23:39
              Czyli musimy poczekac do kolejnych wyborów, takie bezrobocie jakie jest u nas
              to juz patologia, dotyczy ono juz nie tylko osób mlodych, absolwentów róznego
              rodzaju szkól, ale i osób nieco starszych, doswiadczonych pracowników, dobrych
              fachowców, które znalazly sie na "rynku pracy" w wyniku fuzji firm. Czy owe
              fuzje sa koniecznym instrumentem walki z kryzysem gospodarczym? Nie ma bardziej
              humanitarnego rozwiazania problemu?
              Pzdr.
              Gosc
            • goscgazety Re: pytanie odnośnie płacy minimalnej... 22.04.05, 11:02
              Z pewnościa taki mechanizm działa w przypadku wysoko kwalifikowanych pracowników, specjalistów. Jednak trudno mi sobie wyobrazic jakas ogromna przewage starszych i mlodszych pracownikow w przypadku prostych i szybkich do nauczenia sie zawodach. W niektorych zawodach mlodosc jest jak najbardziej pozadana a doswiadczenie jest drugorzedne.
              I wlasnie pensja najmniej wykwalifikowanych jest (a przynajmniej powinna)jakims tam punktem odniesienia dla pensji tych bardziej wykwalifikowanych i strszych stażem.
              • Gość: Gość Re: pytanie odnośnie płacy minimalnej... IP: 5.2.* / *.chello.pl 22.04.05, 15:37
                Z mojej obserwacji "rynku pracy" wynika, ze nie ma zapotrzebowania na zadna
                grupa pracowników, chyba ze, a nie bede o tym tu pisac...

                Moze Pan poradzilby tu na jakie dziedziny gospodarki najlepiej zwracac uwage
                przy szukaniu pracy (studia wyzsze + kilkanascie lat doswiadczenia zawodowego,
                pozostale atrybuty sa oczywiste, wydaje mi sie, ze pytam w imieniu wielu
                osób...)
                Ta patologia w Polsce stanowi dosc powazny problem, którym wydaje mi sie,
                powinni zajac sie, takze ekonomisci!

                Pzdr.
                Gosc
    • wolo A tak dość bezpośrednio, 19.04.05, 17:41
      Jaka będzie stopa interwencyjna NBP na koniec grudnia?
      • gosc.forum Re: A tak dość bezpośrednio, 20.04.05, 11:55
        5,0-5,25. zalezy od ukladu sil w radzie, bo nie od prognoz inflacji i stanu
        gospodarki.\pzdr
        jj
        • robisc Re: A tak dość bezpośrednio, 20.04.05, 20:36
          gosc.forum napisała:

          > 5,0-5,25. zalezy od ukladu sil w radzie, bo nie od prognoz inflacji i stanu
          > gospodarki.\pzdr
          > jj

          piatka za odpowiedz :)
    • Gość: JOrl Patanie do P. Jankowiaka IP: *.dip.t-dialin.net 19.04.05, 21:12
      Szanowny Panie Jankowiak. Mnie interesuje export/import Polski. Glowny jest
      zapewnie towarow wiec moze o nim.
      Chodzi mi o procentowy udzial w polskim exporcie importu do Polski. W prasie
      niemieckiej czytalem o exporcie/imporcie Niemiec ze jest w exporcie chyba ze
      30% importu. Jak jest w polskim?

      Dla wyjasnienie. Wyobrazmy sobie fabryke VW w Polsce gdzie wiaze sie wiazki
      kabli do samochodow. Z VW Niemcy przychodza zlecenie z rysunkami, przygotowane
      narzedzia byc moze tez materialy i gotowe produkty sa exportowane. Do fabryki w
      Niemczech. W cenie exportu tej wiazki kablowej musze wiec wchodzic oplaty za
      lizing (?) maszyn dostarczonych do fabryki w Polsce, moze ceny rysunkow,
      instrukcji pracy, testowania produktu, przyrzadow do tego testu, materialow
      itd. Dokladana jest praca robotnika polskiego, tez majstra, biura i logistyki
      polskiej i exportowana. W tej cenie exportu jest wiec import.
      To byl jeden przyklad inwestycji zachodniej.

      Wezmy drugi. Np. polska fabryka kosmetykow. Oceanik (?). Ci tez exportuja. Ale
      znowu aby produkowac kupuja z np. Niemiec polprodukty chemiczna, maszyny do
      mieszania, pakowania, maszyny wytwarzajace opakowania, do poligrafii,
      wyposazenie laboratorium badawczego (te bardziej skaplikowane przyrzady napewno
      bo w Polsce sie praktycznie nic nie konstruuje). Te koszty musza byc poprzez
      np. amortyzacje jakos w exporcie byc kalkulowane.
      Mysle ze dosyc obrazowo wyjasnilem Panu o co mi chodzi.

      I wlasnie chcialbym wiedziec, jak juz napisalem na poczatku mojego postu, czy
      Pan ma dane jaki procent udzialu w exporcie ma import.

      Jak Pan mi na to moze odpowiedziec, prosilby wtedy DODATKOWO podac mi zrodla z
      ktorych Pan to sie dowiedzial. Linki, publikacje itp.

      Chocby dlatego abym nie musial juz takiego pytania zadawac i sam sobie na
      podstawie tych wiarygodnych (podanych przez Pana) publikacji to znajdowac.

      Pozdrowienia
      • gosc.forum Re: Patanie do P. Jankowiaka 20.04.05, 11:57
        przykro mi, nie znam takich statystyk. moze cos na ten temat przygotowywal IKiC.
        pzdr
        jj
    • lucjan301 jakie zadania w banku ma Główny Ekonomista ? 19.04.05, 23:26
      no właśnie...czy jest jakieś system premiowania Głównego Ekonomisty w banku ?
      • gosc.forum Re: jakie zadania w banku ma Główny Ekonomista ? 20.04.05, 12:00
        tak. jest taki system. zadania sa okreslone i negocjowane w kontrakcie. jest to
        pozycja w strukturze banku podlegajaca standardowej wycenie rynkowej.
    • tomasz.z.poznania Jak rynki zareagowałyby na rząd LPR i PiS ? 19.04.05, 23:35
      załóżmy teoretycznie, że rządy w Polsce przyjełaby kolicja LPR i PiS. Jak rynki
      finansowe przyjęłyby utworzenie takiego rządu ?
      • Gość: Kocurek Główny Szaman IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.05, 11:23
        Czy zgadza się Pan z twierdzeniem że w gruncie rzeczy stanowisko Głównego
        Ekonomisty to stanowisko szamana przewidującego pogodę (np. rozumianą jako kurs
        waluty) i zaklinającego deszcz (np. wskazującego na konieczność reformy
        finansów publicznych).
        Oczywiście wynik mniej (z "analiz") lub bardziej (z "modelu") szamańskich
        sztuczek jest zwykle odmienny od rzeczywistości, ale jakoś tak jest że nikt
        tych błędnych (w większości) przepowiedni post factum nie analizuje....
        • gosc.forum Re: Główny Szaman 20.04.05, 12:03
          przy takich pogladach na role i miejsce glownego ekonomisty w banku, proponuje
          poddac swoje umiejetnosci probie wyceny rynkowej.
          pzdr
          jj
      • gosc.forum Re: Jak rynki zareagowałyby na rząd LPR i PiS ? 20.04.05, 12:01
        staram sie oszczedzac czas i nerwy nie zajmujac sie wariantami, ktorych
        prawdopodobienstwo realizacji graniczy z zerem.
    • Gość: Jack Działalność bankowa SKOK IP: *.aster.pl 20.04.05, 19:51
      1. Czy to prawda że SKOK-i prowadzą działalność bankową i nie podlegają w żaden sposób pod instytucje nadzoru bankowego ?
      2. Czy w Polsce można prowadzić działałność bankową wyłączoną spod nadzoru bankowego? , jeżeli tak to w jakim przypadku?
      • Gość: Bill Gates jr. Re: Działalność bankowa SKOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 20:16
        1) Podlegają 2) Można
        Co będziesz kłopotał pytaniami Wybitnego Fachowca, Głównego Ekonomistę,
        Pierwszego Gościa tego forum. Pozdrawiam.
        • Gość: Jack Re: Działalność bankowa SKOK IP: *.aster.pl 21.04.05, 20:49
          A łanie tak się wcinać, szybki Bill'u?
    • Gość: Jack Dług publiczny IP: *.aster.pl 20.04.05, 23:51
      Jakiś czas temu był ogromny szum medialny że rośnie nam w sposób niekontrolowany dług publiczny, że jak nie wprowadzimy koniecznych reform to dług wystrzeli przez sufit i po nas. Jedynym remedium był plan Hausnera. Obecnie mówi się że z planu Hausnera pozostał tylko Hausner, czyli właściwie plan nie został wprowadzony. Pytania:
      1. Jak w związku z tym wygląda obecnie prognoza wzrostu długu publicznego? Czy jest zagrożenie czy też problem został rozwiązany?
      2. Czy zostały wpowadzone jakieś skuteczne mechanizmy aby wyhamować dynamikę wzrostu długu?
      • gosc.forum Re: Dług publiczny 21.04.05, 09:59
        wzrost dlugu w relacji do PKB nie przestal byc problemem polskiej gospodarki.
        dlug przyrastał w ub. roku wolniej, bo Min. Fin. ograniczył potrzeby pozyczkowe
        (ok. 10 mld PLN w stosunku do planu), a zloty mocno aprecjonowal. tendencja do
        narastania dlugu nie zostala jednak zahamowana, co dobrze widac, jesli wezmie
        sie pod uwage, ze spadek potrzeb pozyczkowych jest wolniejszy niz spadek
        deficytu. aktywne zarzadzanie dlugiem, "sprzedaz niepracujacych aktywow
        rzadowych", sa dzialaniami pozwalajacymi utrzymywac dobry sentyment na rynku
        dlugu, ale nie sa to dzialania ograniczajace deficyt strukturalny sektora
        finansow publicznych. takich dzialan podjeto z calego planu hausnera ledwie
        mala garstke. w okresie najblizszych 5 lat deficyt budzetu panstwa bedzie
        musial byc np. powiekszany co roku o 1/5 wartosci dotacji do OFE. a to oznacza,
        proces dostosowania fiskalnego bedzie musial byc w miare uplywu czasu coraz
        ostrzejszy. nasze finanse publiczne, z udzialem sztywnych wydatkow
        przekraczajacych 60 proc. budzetu, z deficytem FUS przekraczajacym 7 proc. PKB,
        nadal nie sa przygotowane na spadek tempa wzrostu, pociagajacy za soba spadek
        dochodow budzetu. gdyby dynamika PKB spadla teraz do 2 proc. bylibysmy
        ugotowani na amen, a tytuly w gazetach znowu pelne bylyby "dziury Bauca". ale
        kogo to dzis interesuje.
        pzdr
        jj
        • Gość: Jack Re: Dług publiczny IP: *.aster.pl 21.04.05, 20:45
          Posłów mało to obchodzi, ale słychać głosy o "dziurze Bauca 2"
    • dyszel2 Pytania dyszla 22.04.05, 11:02
      1) czy wszyscy Główni Ekonomiści działających w Polsce banków komercyjnych są
      zwolennikami likwidacji polskiego złotego ? Jeżeli tak to z czego to wynika ?

      2) gdby ktoś Panu zlecił zlecił wykonanie rankingu Głównych Ekonomistów to czym
      by się Pan kierował sporządzając taki ranking ? jakimi kryteriami ?

      3) czy jest Pan zwolennikiem prywatyzacji WGPW, czy opowiada się Pan za
      sprzedaniem jej pakietu kontrolnego inwestorowi strategicznemu ? jeżeli tak to
      kto powinien nim być ?

      4) Co sądzi Pan o propozycjach Gabrieli Masłowskiej z LPR, która

      - zaproponowała aby ,,przy banku BGK utworzyć towarzystwo funduszy
      inwestycyjnych, które byłoby wyspecjalizowane w lokowaniu zgromadzonych od
      gospodarstw domowych oszczędności w akcje i papiery dłużne emitowane przez
      polskie spółki proeksportowe, to znaczy takie, które generują nadwyżkę eksportu
      nad importem, a stanowią jednocześnie własność polską." (strona internetowa LPR)

      w czasie debaty sejmowem nad wnioskiem o odwołaniem ministra Sochy mówiła
      ponadto

      ,,W dniu 29 lipca 2003 r. zaproponowałam utworzenie na giełdzie warszawskiej
      segmentu polskich spółek proeksportowych (...) Utworzenie specjalnego rynku
      notowań może się przyczynić do dynamizacji eksportu, gdyż, panie ministrze,
      jeżeli fundusze te osiągną sukces i będą miały dobre wyniki, to nastąpi silny
      napływ kapitału do tej kategorii funduszy. Spółki zaś, wiedząc o tym, będą się
      starały wszystkie kryteria kwalifikacyjne dla tego sektora spełnić, dzięki
      czemu uzyskają dostęp do kapitału, którym będą dysponowały fundusze. Wpływy z
      emisji mogą przeznaczyć na dynamizację eksportu, badania marketingowe rynków
      zagranicznych, a nawet spłaty kredytu bankowego, dzięki czemu będą mogły być
      bardziej konkurencyjne cenowo na rynkach zagranicznych. Oczywiście ważny jest
      moment, kiedy te fundusze będą powołane."

      - co sądzi Pan o tych koncepcjach ?

      5) rerwy walutowe inwestowane są między innymi w papiery dłużne emitowane przez
      rządy innych krajów. Czy wedle Pańskiej wiedzy pojawiały się kiedykolwiek
      pomysły aby lokować je z jakichś powodów w akcje spółek giełowych ?

      6) Jak ocenia Pan funkcjonowanie strefy euro od 1999 roku, kto na jej
      utworzeniu zyskał a kto stracił ?

      7) czy jest Pan zwolennikiem powiększenia limitu inwestycji zagranicznych z
      obecnych 5 % do na przykład 20 %, czy w tej mierze wedle Pańskiej wiedzy
      poglądy Głównych Ekonomistów w tej mierze są tożsame czy też zróżnicowane ?

      -----------------






      • gosc.forum Re: Pytania dyszla 22.04.05, 14:09
        1. nie mam pojecia czy wszyscy ekonomisci z sektora komercyjnego sa
        zwolennikami likwidacji zlotego. osobiscie uwazam, ze zastapienie zlotego przez
        euro ma sens ekonomiczny tylko wowczas, kiedy zlikwidowana zostanie
        fundamentalna preszkoda dla sprawnego funkcjonowanie strefy euro, jaka jest
        zdecentralizowany system polityk fiskalnych, propagujacy free riding w
        najczystszej postaci (pisze o tym w ostatnim przegladzie makroekonomicznym BRE
        Banku), zachecajac do powiekszania deficytow i dlugu publicznego w krajach
        czlonkowskich strefy.
        2. nie podjalbym sie sporzadzenia takiego rankingu. to powinni robic odbiorcy
        naszych analiz (klienci bankow, zarzadzajacy funduszami).
        3. gielda powinna byc sprywatyzowana. najlepiej, gdyby prywatyzacja laczyla sie
        z jakas forma konsolidacji. ale z tym - jak wiadomo - po doswiadczeniach
        Deutsche Boerse i LSE moze byc roznie.
        4. jedyna Masłowska, jaka znam to ta od "wojny polsko-ruskiej...". ta by takich
        pomyslow raczej nie miala. jakiekolwiek limitowanie alokacji kapitalu uwazam za
        niedopuszczalne pogwalcenie praw ekonomii. tym bardziej, jesli kryteria maja
        charakter narodowy. to jest tez odpowiedz na pytanie nr 7: celem funduszy jest
        podnoszenie wartosci jednostki uczestnictwa, czyli wypracowanie dla czlonkow
        wyzszych emerytur; celem funduszy emerytalnych nie jest inwestowanie w
        przedsiebiorstwa narodowe, bo to guzik emerytow obchodzi.
        5. w Polsce - z pewnościa nie; w niektorych krajach na swiecie - tak; sprawa
        byla niedawno opisywana, jesli sie nie myle, przez The Economist.
        6. funkcjonowanie strefy euro jest zagrozone nie przez wynik francuskiego
        referendum, ale - jak juz wspomnialem - prez mechanizm wymuszajacy
        niekonsystentne, suboptymalne policy mix. to dalo juz o sobie znac,
        spowalniajac tempo wzrostu w strefie. mam nadzieje, ze GW wkrotce opublikuje
        moj komentarz na ten temat.
        dzieki za ciekawe pytania
        pzdr
        jj
    • Gość: LastBoyScout Re: Janusz Jankowiak - pierwszy Gość Forum IP: *.cvx.algx.net 22.04.05, 15:17
      Dzien Dobry.

      Mam pytanie zwiazane z definicja PKB.

      Jednym ze skladnikow PKB sa "dochody panstwa".
      W jaki sposob sa ksiegowane zewnetrzne i wewnetrzne pozyczki panstwa oraz ich
      biezace splaty.
      W jaki sposob sa ksiegowane wplywy z wyprzedazy majatku narodowego?
      W jaki sposob sa ksiegowane wplywy gotowkowe pochodzace z pracy Polakow za
      granica?

      Dziekuje.

    • redakcja Re: Janusz Jankowiak - pierwszy Gość Forum 22.04.05, 16:12
      Witamy

      Serdecznie dziękujemy użytkownikom za wszystkie pytania a panu Jankowiakowi za
      to, że znalazł dla nas czas.
      W najbliższych tygodniach będziemy zapraszać kolejnych gości a ten wątek
      zostanie zarchiwizowany.

      Pozdrawiamy
      --
      Redakcja Portalu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka