iwonaborucka
05.10.05, 10:42
Ogromnie ubawiła mnie reklama polityczna, w której Lech Kaczyński nazywany
jest mężem stanu. Uważam, że nie ma takich okoliczności, w których mąż stanu
miałby powiedzieć publicznie "spieprzaj, dziadu". Określeniu "mąż stanu"
urągają też tak ewidentne "przymioty" Lecha Kaczyńskiego jak skazanie sądowne
za zniesławienie czy forsowanie osobistych fobii skutkujące łamaniem prawa
przy wydawaniu decyzji administracyjnych.
A Państwo jak uważacie?