9111951u
28.10.05, 07:20
Pewien platfus upatrzył sobie młodą posażną oblubienicę .Panna młoda nie
miała nic przeciwko oblubienicowi jeno wymagała ślubu. Pan młody pewny swej
męskości sądził, ze pannę przed ślubem nikt nie ruszy.Ale miał do czynienia z
panną co to przed ślubem żadnego wiana nie daje. Panu młodemu otworzyły się
oczy na ten fakt , gdy sądząc, że oblubienica "wianka marszałka" przed
ślubem mu nie odmówi, dostał zamiast wianka kosza. To zdradza przedmłażeńska
wrzasnął na cały głos pan młody, żądam aby oblubienica udała się do spowiedzi
i odbyła pokutę. Cała Polska śmieje się z platusa sprawnego inaczej , któremu
to Endrju oblubienicę wydymał przed ślubem.Na wezwanie do spowiedzi
oblubienica publicznie oświadczyła : tyś moim wybrańcem, jeno musisz być
sprawny normalnie, a nie inaczej.Oprócz pana młodego na uszczknięcie małego
co nieco z wianka liczył drużba pana młodego w senacie. Ale panna młoda nie
daje przed ślubem niczego z wianka uszczknąć.Znowu śmiech na cała Polskę
idzie , że platfusi wydymani, bo oni są sprawni inaczej.