gorby
09.03.07, 13:43
Marek Surmacz (PiS), wiceminister w MSWiA, został w 1984 roku przyłapany na
kradzieży prądu. Dotąd Surmacz bagatelizował w mediach sprawę i przedstawiał
swoją wersję, według której to on wykrył nieprawidłowości w pobieraniu prądu
w wielorodzinnym domu. Reporterzy "Super Expressu" i Radia RMF zdobyli dowody
winy Surmacza. (..)Wiceminister Marek Surmacz to były milicjant z drogówki,
który wchodził w konflikt z prawem. Pech chciał, że w 1984 roku kontrolerzy
przyłapali go na kradzieży prądu (protokół kontroli na zdj.). Został za to
ukarany dyscyplinarnie. "St. sierż. Marek Surmacz wyraził czynny żal,
regulując należność za nielegalny pobór w kwocie 11 tys. zł w Zakładzie
Energetycznym Gorzów" - czytamy w aktach postępowania dyscyplinarnego.
Ale Surmacz ma także jasne karty w milicyjnym życiorysie. Wyróżniany w stanie
wojennym "za zdyscyplinowanie i osiągnięcia dobrych efektów w służbie",
www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1585&news_id=142147&scroll_article_id=142147&layout
=1&page=text&list_position=1
Ten milicjant nie podlega kaczej lustracji ?