Dodaj do ulubionych

bezrobocie

IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 17.08.03, 22:16
Co jakiś czas w takiej czy innej gazecie, albo tym bądź innym telewizyjnym
programie jakaś znacząca osoba z "elit" objeżdża z "grubej rury" bezrobotne
społeczeństwo, że jest takie bierne, niekreatywne, gnuśne, popełniające
nagminnie grzech lenistwa i braku wiary w swoje siły, zamiast zakładać firmy,
podnosić kwalifikacje i wynika z tych gadek, że właściwie to dlatego jest
zastój gospodarczy, bo są ci przeklęci bezrobotni, a nie dlatego oni są, bo
jest zastój. Jeśli się choć trochę zna historię i przynajmniej ociupinkę
rozumie zjawiska społeczno-ekonomiczne, to jednego można być pewnym, że skoro
jak na razie "elity" "opieprzają" społeczeństwo, to za jakiś czas
społeczeństwo zacznie "opieprzać" "elity" i to - niestety - być może pod
przywództwem jakiegoś szalonego demagoga, który zrozpaczonemu społeczeństwu
naobiecuje "gruszek na wierzbie". Oczywiście można ględzić, że społeczeństwo
jest głupie, ale ostrożnie z takimi wnioskami, bo w rzeczywistości głupie są
"elity", które nie są w stanie zaproponować społeczeństwu żadnego dającego
minimum bezpieczeństwa sytemu. Sam fakt, że mamy demokrację i z założenia
rynkową gospodarkę to jeszcze za mało, bo to tak samo, jak posiadać markowy
komputer z najlepszej firmy, do którego nie wgrano odpowiednich plików
systemowych, tylko jakieś "habździajstwa". Ostro nam brakuje odpowiednich
"programistów" od systemowych rozwiązań i to są przyczyny naszych nieszczęść.
W historii zawsze istniał społeczny podział kompetencji, w którym
"intelektualne elity" opracowywały systemowe zasady funkcjonowania
społeczeństwa, a społeczeństwo im się podporządkowywało, nawet jeśli były
dość rygorystyczne i represyjne, byłe tylko dla większości dawały poczucie
bezpieczeństwa. Jeśli jednak "elity" paprały system, to marny był ich los.
Mówienie na przykład, że w Niemczech pojawił się faszyzm, bo to normalne dla
niemieckiego ducha i kultury jest oczywistą bzdurą, bo w wyborach w roku 1928
faszyści zdobyli z ledwością 3% głosów wyborców, ale już 5 lat później
doprowadzone do rozpaczy społeczeństwo dało 33% głosów za faszystowskim
systemem, bo "elitarni mędrkowie" od demokratycznego systemu nie potrafili
przedstawić żadnych sensownych systemowych rozwiązań, choć można się było
wzorować na tylu krajach, tylko żarli się między sobą prowadząc "partyjne
wojenki' - tak jak teraz u nas. Oby nas nie spotkała powtórka z historii.
Obserwuj wątek
    • pan_bezrobotny Re: bezrobocie 17.08.03, 22:41
      Dobrze to napisałeś! Zgadzam się z Tobą - sam od jakiegoś czasu piszę podobne
      rzeczy tu i na forum "Praca w Warszawie". Czytałeś?

      Czy z oceny sytuacji na rynku pracy i braku programu uzdrowienia jej
      wyprowadzasz jakieś wnioski praktyczne?
      • Gość: nieufny Re: bezrobocie IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 18.08.03, 08:53
        Dziękuję za informację. Zajrzę na forum "Praca w Warszawie". Co się zaś tyczy
        praktycznych wniosków, to widzę to w ciemnych barwach. Bezideowość rządzących
        nami politycznych klas i wynikający z tego brak sprawdzonych w innych krajach
        programów nie daje szans na poprawę sytuacji. Co gorsza "urzędniczy aparat"
        jest coraz niższej jakości, bo wszelka miernota, zbyt tępa by sprawdzić się w
        prywatnym biznesie, garnie się do "budżetowego żłobu" i uniemożliwia dostęp
        tym, którzy mogliby coś dobrego zrobić. Spróbujmy wykreować nową "klasę
        polityczną", która będzie widziała te problemy. Droga to długa, ale kiedyś
        wreszcie trzeba zacząć.
        pozdrawiam
        • pan_bezrobotny Wnioski dla praktyki politycznej 18.08.03, 14:19
          Gość portalu: nieufny napisał(a):

          > Co się zaś tyczy
          > praktycznych wniosków, to widzę to w ciemnych barwach. Bezideowość rządzących
          > nami politycznych klas i wynikający z tego brak sprawdzonych w innych krajach
          > programów nie daje szans na poprawę sytuacji.

          Może trzeba rządzących pozbawić władzy? Przecież dostali ją od narodu, który
          jest jedynym jej dysponentem... Żadna tam "grupa trzymająca władzę"!


          > Spróbujmy wykreować nową "klasę
          > polityczną", która będzie widziała te problemy. Droga to długa, ale kiedyś
          > wreszcie trzeba zacząć.

          Jednak sformułowałeś praktyczny wniosek. Może więc teraz spróbujmy go
          skonkretyzować... Jakie sposoby kreowania nowej klasy politycznej byś
          zaproponował?
          • Gość: nieufny Re: Wnioski dla praktyki politycznej IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 10:46
            W pewnym telewizyjnym programie profesor Leszek Kołakowski prowadził wykład o
            sprawiedliwości, skupiając się jedynie na jej wymiarze socjalnym, czyli
            społecznym podziale dóbr, nic przy tym nie wspominając o jej kulturowym
            wymiarze, czyli równoprawności różnych kultur w obrębie jednego społeczeństwa
            - na przykład żydowskiej i muzułmańskiej. Widocznie zapomniał. Więc i my też
            skoncentrujmy się póki co na wymiarze socjalnym, czyli pieniądzach dostawanych,
            lub nie dostawanych za pracę. Pan profesor wywodził, że wprawdzie marksiści
            utrzymywali, iż o wartości towaru decyduje tak zwany społecznie niezbędny czas
            pracy potrzebny na jego wytworzenie, ale faktycznie wynagrodzenie za pracę
            powinno wynikać z "umowy społecznej" między pracodawcą, a pracobiorcą. Mniejsza
            z tym, że pomylił wartość pracy z jej ceną. Bardziej niepokoi to, że mówiąc o
            "umowie społecznej" nie wspomniał ani słowem o podstawach prawnych, naukowych,
            moralnych przy jej zawieraniu. Czyli jak to niby takie "społeczne umawianie
            się" ma wyglądać? Przychodzi biedny do bogatego i błaga go o jakąkolwiek
            robotę, a ten mu mówi: "Zrób mi to i tamto, a już ja ci..... ty się nie bój."?
            Czy niejednemu "wycykanemu" przez pracodawcę czegoś to nie przypomina? Niepokoi
            to, że intelektualne elity, które kontestowały system miniony i tworzyły
            podstawy obecnego zatrważająco niefrasobliwie podchodzą do związków między
            pracą - a pieniądzem. Komuniści głosili różne głupoty - a to, że praca nie jest
            towarem, że ziemia też nie jest towarem, że stosunki produkcji można zastąpić
            sojuszem robotniczo-chłopskim i jeszcze różne inne brednie opowiadali - ale
            przynajmniej w kwestii relacji między pracą a pieniądzem zachowywali zdrowy
            rozsądek. W przeciwieństwie do naszych kochanych niegdysiejszych kontestatorów,
            którzy tworząc podstawy obecnego systemu nie otwierali się na jakiekolwiek
            obiektywne prawdy dziedzin szczegółowych, jak na przykład ekonomia, czy
            chociażby historia, tylko tworzyli nowy system na zasadzie antytezy
            poprzedniego bez odrobiny zastanowienia. Jeśli dla komunistów coś było czarne,
            to dla nich białe i na odwrót. W historii jest wiele przykładów, że ilekroć
            zbyt dużo pieniędzy ludzie otrzymywali nie za pracę, tylko z tytułu takich czy
            innych praw - ze względu na klasowe przywileje, umowy na opcje i kontrakty
            terminowe, prawa związkowe, rentowe, emerytalne, odszkodowawcze i inne rzeczy,
            to gospodarka się "wysypywała". Czy nie lepiej z bezrobociem walczyć tak, jak w
            USA w czasie "wielkiego kryzysu" - kiedy uruchomiono wielkie prace publiczne?
            Czy nie jest uzasadnione, aby przy prywatyzacji oprzeć na doświadczeniach na
            przykład Wielkiej Brytanii zamiast "mędrkować" i "filozofować"? Czy wysyłając
            ludzi na renty nie lepiej tworzyć zakłady pracy chronionej? Ktokolwiek obejmie
            władzę, to jeśli nie będzie patrzeć realnie na związki między pracą a
            pieniądzem - przepadnie. Od tego by należało zacząć.
            pozdrawiam
            • Gość: J.K. w kilku punktach nie da sie objac calosci problemu IP: 192.120.171.* 19.08.03, 11:48
              zaznaczam z gory.

              przyczyn obecnej zapasci jest wiele:
              1. po roku 1990 kraj zostal bez kapitalu, ale za to z dlugami.
              2. prywatyzacja byla konieczna zarowno ze wzgledow systemowych,
              jak i finansowych (ratowanie budzetu)
              3. Dochody z prywatyzacji powoli sie koncza...
              4. nastapilo (w imie walki z inflacja) zbytnie schlodzenie gospodarki
              w latach 1998-2001
              5. dalsze obnizanie cel powoduje kolejne zamylanie nierentownych firm.

              Wniosek: elity ponosza tylko czesc odpowiedzialnosci za obecna mizere.
              druga czesc, to niestety bolesne koszty transformacji.
              Wiem, ze to sie latwiej pisze, niz przezywa.
              Nie mam dla Ciebie pozytywnych wnioskow.
              Obecna sytuacja bedzie trwala jeszcze conajmniej 2 -3 lata,
              zanim po przystapieniu do Unii wszystko (POWOLI!) zacznie sie rozkrecac...

              pozdraviam
    • Gość: Delphi Re: bezrobocie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.08.03, 13:54
      Gość portalu: Nieufny napisał(a):

      > Co jakiś czas w takiej czy innej gazecie, albo tym bądź innym telewizyjnym
      > programie jakaś znacząca osoba z "elit" objeżdża z "grubej rury" bezrobotne
      > społeczeństwo, że jest takie bierne, niekreatywne, gnuśne, popełniające
      > nagminnie grzech lenistwa i braku wiary w swoje siły, zamiast zakładać firmy,
      > podnosić kwalifikacje i wynika z tych gadek, że właściwie to dlatego jest
      > zastój gospodarczy, bo są ci przeklęci bezrobotni, a nie dlatego oni są, bo
      > jest zastój. Jeśli się choć trochę zna historię i przynajmniej ociupinkę
      > rozumie zjawiska społeczno-ekonomiczne, to jednego można być pewnym, że skoro
      > jak na razie "elity" "opieprzają" społeczeństwo, to za jakiś czas
      > społeczeństwo zacznie "opieprzać" "elity" i to - niestety - być może pod
      > przywództwem jakiegoś szalonego demagoga, który zrozpaczonemu społeczeństwu
      > naobiecuje "gruszek na wierzbie". Oczywiście można ględzić, że społeczeństwo
      > jest głupie, ale ostrożnie z takimi wnioskami, bo w rzeczywistości głupie są
      > "elity", które nie są w stanie zaproponować społeczeństwu żadnego dającego
      > minimum bezpieczeństwa sytemu. Sam fakt, że mamy demokrację i z założenia
      > rynkową gospodarkę to jeszcze za mało, bo to tak samo, jak posiadać markowy
      > komputer z najlepszej firmy, do którego nie wgrano odpowiednich plików
      > systemowych, tylko jakieś "habździajstwa". Ostro nam brakuje odpowiednich
      > "programistów" od systemowych rozwiązań i to są przyczyny naszych nieszczęść.
      > W historii zawsze istniał społeczny podział kompetencji, w którym
      > "intelektualne elity" opracowywały systemowe zasady funkcjonowania
      > społeczeństwa, a społeczeństwo im się podporządkowywało, nawet jeśli były
      > dość rygorystyczne i represyjne, byłe tylko dla większości dawały poczucie
      > bezpieczeństwa. Jeśli jednak "elity" paprały system, to marny był ich los.
      > Mówienie na przykład, że w Niemczech pojawił się faszyzm, bo to normalne dla
      > niemieckiego ducha i kultury jest oczywistą bzdurą, bo w wyborach w roku 1928
      > faszyści zdobyli z ledwością 3% głosów wyborców, ale już 5 lat później
      > doprowadzone do rozpaczy społeczeństwo dało 33% głosów za faszystowskim
      > systemem, bo "elitarni mędrkowie" od demokratycznego systemu nie potrafili
      > przedstawić żadnych sensownych systemowych rozwiązań, choć można się było
      > wzorować na tylu krajach, tylko żarli się między sobą prowadząc "partyjne
      > wojenki' - tak jak teraz u nas. Oby nas nie spotkała powtórka z historii.

      No to ja dorzuce pare slow od siebie jako pracodawca. Prowadze mala firme w
      Polsce, zalozona niecaly rok temu. W tej chwili zatrudniam tylko 3 osoby, ale
      dzieki bardzo ciezkiej i wytrwalej pracy zarowno moich pracownikow jak i mojej
      (po 12-16 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu) mamy calkiem niezly przychod i
      zaczynamy miec zyski. A pracy coraz wiecej. Od jakiegos czasu mysle juz o
      zatrudnieniu 2-3 osob wiecej. I niestety musze powiedziec ze przy calym
      bezrobociu i biedzie w Polsce, okazuje sie, ze znalezienie pracownikow wcale
      nie jest takie latwe. Gdy dalem ogloszenie do gazety, ze poszukuje osob do
      pracy, dostaje nagminnie takie o to telefony i e-maile (tak 95%
      zgloszen): "Dzien dobry, dzwonie w sprawie ogloszenia. Ile Pan placi ?"
      Niestety rece opadaja. Jezeli poszukujacy pracy nawet sie nie wysili by siebie
      przedstawic, zaprezentowac swoje kwalifikacje, czy przy najmniej dowiedziec sie
      najpierw o rodzaj pracy, oczekiwane kwalifikacje, tylko zaczyna rozmowe od tego
      ile ja place, to o czym my tutaj rozmawiamy ? Do tego dochodzi wiele problemow
      z obecnymi pracownikami. Niestety jest to w Polsce nagminne, ze pracodawce
      traktuje sie jak dojna krowe ktora ma placic i tyle, a jak juz zaczynam wymagac
      troche wiecej niz odbebnienie swojego, to dochodzi niemal do buntu. I niestety
      coraz czesciej przychodza mi mysli, by firme po prostu z Polski przeniesc
      gdzies indziej, i to wcale nie do kraju z tansza sila robocza, ale wlasnie z
      drozsza, mysle o Holandii lub Wielkiej Brytanii, po prostu dlatego, ze wole
      zastapic 3 tanszych pracownikow odbebniajacych swoja robote i majacych wobec
      mnie same zadania, 3 drozszymi za to bardziej rzetelnymi, profesjonalnymi,
      ktorym nie trzeba na palce patrzec. Bo w Polsce niestety trzeba. Na kazdym
      kroku. Nawet nie bede wyliczac tutaj, na podstawie wlasnych doswiadczen jako
      pracodawca, jak bardzo pracownicy potrafia byc kreatywni w kreceniu i
      naciaganiu pracodawcy...
      • sewer_ bezrobocie, roznice regionalne. 19.08.03, 19:30
        nie napisales o tym, w jakim rejonie kraju i jakiej branzy masz firme.?
        sa duze roznice w poziomie bezrobocia, mentalnosci pracownikow itp.
        • prawdziwy.oszolom.z.r.m Re: bezrobocie, roznice regionalne. 20.08.03, 17:38
          sewer_ napisał:

          > nie napisales o tym, w jakim rejonie kraju i jakiej branzy masz firme.?
          > sa duze roznice w poziomie bezrobocia, mentalnosci pracownikow itp.

          - te róznice zaczynają sie niwelować powoli..niestety regiony o niższym
          bezrobociu gonią we wskaźnikach regiony pod tym wzgl rekordowe...kiedyś 20%
          miały tylko powiaty i województwa po PGRowskie teraz to praktycznie poniżej 20%
          bezrobocie można spotkać tylko w wielkich miastach (z wyłączeniem Łodzi) i w
          nielicznych gminach skupionych wokół tych wielkich miast ale z miesiąca na
          miesiąctych gmin systematycznie ubywa..
      • Gość: nieufny Re: bezrobocie IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 20.08.03, 18:36
        Oczywiście, że wielu pracodawców w naszym kraju "cienko przędzie", ale właśnie
        z powodu niefrasobliwego podejścia rządzącyh elit do relacji między pieniądzem,
        a pracą. Zbyt wiela wypływa pieniędzy nie za pracę, tylko z powodu przeróżnych
        uprawnień, a skoro prowadzi się słuszną politykę antyinflacyjną ograniczjąc
        podaż pieniądza, to gdy jedni biorą za dużo za same uprawnienia do branie, ci
        którzy mają otrzymać pieniądze za pracę dodtają za mało, zaś gdy oni nie kupują
        - bo nie mają za co, to inni nie pracują i kółko się zamyka. W gospodarce
        rynkowej obowiązuje "zasada bąka": dopiero wtedy trzyma się prosto, gdy jest
        porządnie rozkręcona, a jej rozkręcanie to wielka sztuka. Lepiej wzorować się
        na doświadczeniech tych, którzy już to przeszli. Niestety - można przedstawić
        całą masę dowodów na to, że nasze elity ignorują doświadczenia innych krajów.
        pozdrawiam
    • Gość: Pomocny Re: bezrobocie IP: 66.207.104.* 20.08.03, 22:09
      Liczba amerykańskich instytucji federalnych jest mniejsza niż państwowych
      urzędów w Polsce, a przeciez w Pomrocznej zyje przeszlo 7 razy mniej zitieli ...
      • pan_bezrobotny Re: bezrobocie 20.08.03, 22:51
        Gość portalu: Pomocny napisał(a):

        > Liczba amerykańskich instytucji federalnych jest mniejsza niż państwowych
        > urzędów w Polsce, a przeciez w Pomrocznej zyje przeszlo 7 razy mniej
        > zitieli ...

        I z tego też należy wysnuć praktyczny wniosek...
        • Gość: nieufny Re: bezrobocie IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 18:29
          To też jest skutek niedostrzegania przez elity tworzące zręby obecnego systemu
          świata takiego, jakim w rzeczywistości jest, tylko ulegania idealistycznym
          sloganom. W minionym okresie w sferach administarcyjnych cały czas trwała
          selekcja negatywna polegająca na wymianie złych na jeszcze gorszych. Naiwnie
          idealistyczna "gruba kreska" sprawiła, że ci nieudacznicy i cwanaicy, którzy na
          swoich posadkach dotrwali do końca komunizmu "suchą stópką" przeszli do nowego
          systemu i dalej zaciekle prowadzą negatywną selekcję, bo dobry jest śmiertelnym
          wrogiem dostatecznego, a dostateczny śmiertelnym wrogiem niedostatecznego.
          Liczą się tylko pozory formalne, lojalność i uległość, a nie kreatywność,
          odwaga, pomysłowość i inne pozytywne cech. Zaś im bardziej są takie zgniłe
          stosuneczki, to tym bardziej każdy, kto ma głowę na karku woli za wszelką cenę
          przejść do prywatnego sektora, niż być szmaconym w budżecie przez miernoty na
          stanowiskach. Jak się nie ma pomyślunku, wiedzy i odwagi, to za wszelką cenę
          chce się zostać "czynownikiem", zwłaszcza w ciężkich czasach i przy dużym
          bezrobociu.
          pozdrawiam
    • Gość: Ed Re: To jest walka o bezrobocie. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 22:19
      Od 1989 r. mamy ustawy, fundusze i całą organizację administracji bardzo
      skutecznie reakizującą założenia programowe. Co rok, to więcej bezrobotnych.
      Myślę, że tą całą bardzo operatywną strukturę należy przerzucić na górnictwo
      nakazując im zminiejszenie produkcji nierentownego węgla, to wnet okaże się,
      że najtańszym węglem zarzucimy całą Europę likwidując zastój gospodarczu
      Śląska ;o((
      • Gość: nieufny Re: To jest walka o bezrobocie. IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 22.08.03, 16:20
        Według "czynowników", aby zostać bohaterem, należy się zapisać na "podyplomowe
        studia bohaterskie" - najlepiej na prywatnej uczelni, na której za grube
        pieniądze wykładają "sami swoi", a właściwie nie tyle wykładają, co dokonują
        wpisów do indeksów - i opłaciwszy sowite czesne bez większego intelektualnego
        wysiłku po niedługim czasie dostać "dyplom bohatera", uprawniający do tytułu
        "bohatera mianowanego", a każdy inny, który nie posiada takowych tytułów i
        mianowań niech spieprza, nawet jeśli sam wyratował z pożaru wszystkie
        zniedołężniałe staruszki z całego domu starców. Przy takiej weryfikacji kadr z
        całą pewnością zostaniemy światowym mistrzem w dziedzinie bezrobocia - o ile
        coś wcześniej nie pieprznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka