28.02.06, 16:20
Witam Rypinian i wszystkich zagladajacych tutaj. Od dawna sie nie pokazywalem
i szkoda, ze inni opuscili to forum, z nadzieja, ze nie na zawsze. Blizej do
wiosny teraz niz do srogiej zimy, wiec znowy nadzieja na lepsze, cieplejsze
dni, na roztapianie sie tafli jezior, rzek i strumykow, ktorymi na tarlo beda
splywaly dorodne szczupaki. Zazielenia sie pola wokol Rio, zakwitna polne
kwiatki, a pozniej majowe bzy i znowu bedzie gwarno na przerwach w "gimai".
Wraz z wiosna ozywi sie miasto jak i okolice. Z Pozdrowniami. Infinity
Obserwuj wątek
    • krisryp Re: rozne 01.03.06, 13:16
      Witam serdecznie i od razu przepraszam za tak długą nieobecność. Nie oznacza to
      że zapomniałem o tym forum a tym bardziej o naszej małej ojczyźnie. Jak na
      razie zima nie odpuszcza, kilka dni temu Rypin zasypały intensywne opady śniegu
      i wygląda na to ze wiosna jeszcze długo nie będzie mogła się się pokazać ze
      swej najlepszej strony czyli swą piękną zielenią. Niestety od grudnia nie
      odwiedzałem Rypina w związku z nawałem pracy ale mam nadzieje że już niedługo
      będę mógł odpoczywać nad jeziorem Czarownica na wspaniałaj działce. Tam dopiero
      można zapomnieć o wszystkim co trapi codzienne człowieka.
      Widzę że forum też zapadło w zimowy sen ale juz pora je obudzić.
      Tak na marginesie ostatnio bieżące informacje o Rypinie czerpię z internetowego
      wydania Gazety Pomorskiej- prawie codziennie jakaś wzmianka -to już coś.
      • ifinity Re: rozne 02.03.06, 00:21
        Witaj kris. A tego to nie wiedzialem, ze w Rypinie sypnal snieg. Czarownice
        znam z odleglych czasow kiedy nie bylo tam jeszcze dzialek, jak tylko pola
        uprawne wokolo. Dojechac tam mozna bylo i od strony Bozymina i od strony szosy
        na Ostrowite. Lowilo sie tam wieczorami z latarka niewielkie raczki na
        czarownicy. Przywozilismy ich cale worki. Dalej, tam pod Bozymin po lewej
        stronie byly torfniaki, a w nich liny, szczupaki i plocie. A wogole to bylo
        chyba dosyc glebokie jezioro polodowcowe, jednak plazowicze bardziej wtedy
        upodobali sobie Hute Nadroska, ktora tez i Sitnica nazywano. Wspomnienia,
        wspomnienia... I jak tu zyc bez nich. Z Serdecznymi Pozdrowieniami. Infinity
        • krisryp Re: rozne 03.03.06, 08:12
          Jeżeli chodzi o łowienie ryb a w szczególności raczków to moze być problem.
          Woda nie jest taka czysta jak kiedyś i dlatego kapiele nie sprawiają już takiej
          radości , można jednakże wejść do wody bez obawy o swoje zdrowie. Jezioro
          Sitnica spełnia taką samą rolę jak przed laty z tym że domki, które pobudowały
          tak w latach PRL-u zakłady pracy przeszły prawie w całości w prywatne ręce. Nie
          lubie jednak leżeć na kawałku plaży w towarzystwie dwustu czy trzystu osób
          różnego pochodzenia, więc wybrałem swój własny kawałek ziemi nad jeziorem
          Czarownica. Jeszcze kilka lat temu faktycznie były tam tylko uprawiane przez
          rolników pola lecz obecnie większa część ziemi przelegającej do jeziora (nie
          tylko tego) została podzielona na małe działki i sprzedana spragnionym własnego
          skrawka ziemi mieszkańcom miast i miasteczek.
          • ifinity Re: rozne 03.03.06, 22:47
            Takie dzialki to, miedzy innymi, dobry przyklad na nature czlowieka, ktory od
            zarania chcial miec cos na swoja, osobista, a nie kolektywna wlasnosc. W nas
            Polakach to prawo do wlasnosci jest niezwykle silne, a zwlaszcza prawo do
            posiadania nieruchomosci. I nie udalo sie komunistom, tych wrodzonych pragnien
            wykorzenic, ktorzy chcieli zawsze dzielic w/g zasady, ze "wszystkim po rowno, a
            sobie najwiecej". A te male raczki nie sa az tak bardzo wrazliwe na idealnie
            czysta wode jak duze raki rzeczne, ktore prawie wyginely, a ktore pamietam, ze
            lowilo sie w burtach Rypienicy wsadzajac reke do dziury przylegajacej do rzeki.
            Czasami natchnal sie wsadzajacy reke, na szczura wodnego, ktory potrafil dobrze
            ugryzc palce. Wiec latem krisp, wez latarke i wieczorem brodzac po plytkiej
            wodzie jeziora Czarownica byc moze zobaczysz te raczki. Technika polowu jest
            prosta; swieci sie latarka i gdy widzi sie raczka to powoli trzeba reke do wody
            wlozyc i znizaj dlon do raczka od strony ogona. W pewnym momencie trzeba szybko
            przydusic go do dna. Gdy zrobi sie to za wolno to one odbijaja sie od dna
            ogonem jak strzala w glebsze wody. A zupa z ogonkow (szyjek) rakowych jest
            niezwykle smaczna. Nawet jest przepis gdzie dodaje sie ugotowane i mielone
            skorupki do takiej zupy rakowej w niewielkich ilosciach, aby podbic smak - tak
            slyszalem od kucharek z "gospody" przy Rypienicy w owych czasach. Smacznego.
            Infinity
            • krisryp Re: rozne 07.03.06, 13:58
              Dziękuje serdecznie za przepis na upolowanie i przyrządzenie raczków. Pamiętam
              że dawno temu próbowałem takiego specjału ale za bardzo mi to nie smakowało.
              Pozostane więc przy zaobserwowaniu czy w ogóle te zwierzątka występują jeszcze
              w jeziorze. Przez okno w Warszawie pogoda zdaje się wiosenna , jednak podczas
              podróży do pracy na termometrze zaobserwowałem - 10 stopni. Jak tam pogoda w
              innych zakątkach świata, gdzie rozsiani są po świecie Rypiniacy?
              • ifinity Re: rozne 07.03.06, 22:50
                Zima "latosc" w polnocnych czesciach USA byla dosyc lagodna od Nowego Jorku po
                Chicago. Bylo tylko kilka dni mroznych, a reszta to nieomalze wiosenne pogody.
                Nie zawsze tak bywa, a klimat podobny do polskiego. Wiec najczesciej to panuja
                tutaj okreslone pory roku tj. gorace lata, dlugie i cieple jesienie, sniezne i
                mrozne zimy, a po nich szybka i dosyc ciepla wiosna. Sa anomalia, a zieloni jak
                czuja upalne lato to jest to dla nich dowodem na to, ze sie planteta ociepla i
                domagaja sie najprzerozniejszych regulacji, no i dominacji a zwlaszcza tej z
                Kyoto, ktora mimo wszystko nie wypalila. Gdy sa srogie zimy to zieloni, szukaja
                innych zakatkow globu z wyzszymi temperaturami jako dowody, czy raczej
                przeslanki do ich rzekomo "niezbitego" argumentu, ze planeta sie ociepla,
                rzeki, jeziora, oceany wyparuja, zacznie sie glod i ubostwo, wraz z wedrowkami
                ludow i, ze koniecznie trzeba tamu jakos zaradzic. To z emocjonalnego punktu
                widzenia. Jednak dane z kosmicznych sond daja namacalne i realne przeslanki do
                argumentu, ze planata sie z lekka ochladza, co nie jest powodowane
                dzialalnoscia czlowieka, jak tylko cyklem atmosferycznym, ktory sie powtarzal
                nawet kiedy czlowiek "zanieczyszczal" planete wlasnymi odchodami i dymem z
                prymitywnego ogniska. A zreszta zieloni twierdza, ze czlowiek to nowotwor na
                planecie i trzeba go wykorzenic, aby planeta wrocila do dawnej, dziewiczej
                swietnosci. To z tego ich punktu widzenia intrynzycznej wartosci natury. Nawet
                nie wiem czy istnieje juz w jez. polskim slowo intrinsyczny. Chodzi tutaj o
                pojecie, ze natura sama w sobie, bez czlowieka ma wartosc. Arystetolisci i nie
                nawiedzeni jeszcze chorymi myslami zielonych uwazaja, ze najwazniejsza istota
                na ziemi jest czlowiek, a natura ma sluzyc czlowiekowi, a nie sluzyc samej
                sobie (intrinsic value of nature). Nie znaczy to, ze czlowiek powinien
                bezmyslnie nature niszczyc, zasmiecac, bo to sie obraca przeciwko czlowiekowi.
                Czlowiek przecie od zarania nature aranzowal, zmienial, wycinal lasy i
                adoptowal bagna dla potrzeb budownictwa, a wilki i inna niebezpieczna zwierzyne
                eleminowal, pozostawiajac ja tylko w rezerwatach przyrody, tak aby nie
                zagrazala czlowiekowi, aby czlowiek mogl sie tak fauna jak flora cieszyc, w
                mysl byronowskiej maksymy, ze " aby natura rzadzic, to trzeba przestrzegac jej
                prawa".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka