jane_blond_007
21.12.02, 17:28
No i znowu się zmasakrowałam, tym razem w lasach Chojnowskich z Seco i
AlkiemLoco...żeby zachować resztki przyzwoitości, nie powiem co mnie boli i
co mi odpadło na tych licznych wertepach - wyszło tego jakieś 53km, ale było
warto:-)
Lasy są fantastyczne - nie to co w Kabatach, gdzie co chwila jakiś człowiek
się napatoczy. Tam cisza, spokój i szum opon po śniegu:-) No i jazda na
azymut, bo jak nie było ścieżki to po prostu jechaliśmy lasem...stąd te
wertepy;>
Niesamowita też była jazda po zamarźniętym stawie - nienaruszona, gładka
powierzchnia - możnabyło się spokojnie rozpędzić i wyhamować z kontrolowanym
ślizgiem:-) Coś pięknego - zostawiliśmy tam pare szlaczków po oponach i znowu
w las:-) ścieżką której tam wcale nie było;> tylko agresywne gałęzie się nas
czepiały albo wchodziły pod koła.
Przy tak niewielkim mrozie jeździło się naprawdę fantastycznie. Mam nadzieję
że nie wszyscy z forum już zimują albo latają po hipermarketach w
poszukiwaniu czegokolwiek co nadaje się do skonsumowania w święta;>
Niom, to ja wracam do czyszczenia roweru:-)