skiela1
22.07.09, 03:10
Ktoś skarży się, że kurczak, z którego zostały tylko kości, był źle upieczony.
Ktoś inny dzwoni z prośbą, by oddać mu pieniądze za telefon, bo nie żyje. Nie
żyje on, a nie telefon.
Ktoś jeszcze nawet nie może zadzwonić, choć podpisał kilka umów z operatorem.
Czyli co się dzieje po odejściu od kasy.
Nieraz kupujemy bez głowy. Bo coś było fajne i tanie. Potem okazuje się, że
się rozpadło, bo było tanie i tylko fajne, a sprzedawca nabił nas w butelkę.
Ale nieraz to my spodziewamy się zbyt wiele po kupionym towarze. I tu dopiero
zaczyna się jazda...
www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081205/MAGAZYN/194355467