Dodaj do ulubionych

Grunt obok zabytku cenny jak zabytek

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.08, 23:35
Władze Warszawy pogubiły się już w tym co chcą chronić a co nie.
Zarządzenia prezydenta wciąż mówią o rewitalizacji. Rewitalizacja
jest jednak rozumiana wznaniowo/ jak wszystko w mieście/. Jednemu
pozwala się rozwalić kamienicę i odtworzyć tylko fasadę a innemu
zakazuje się wręcz stawiania czegoś obok. Idzcie na Krakowskie
Przedmieście do dawnej łażni/ przypadkiem ją pamiętam/ i zobaczcie
co tam jest dzisiaj. A pamiętacie rozwalony budynek przy
Pl.Zbawiciela? Ja oczywiście jestem za tym żeby zachować co się da
ale widzę także wszechobecną uznaniowość. Na Mariensztacie, za zgodą
konserwatora zabytków dokonano nadbudowy. Koszmar. Zepsuli cały
Mariensztat. Wstrętna buda, którą widzi każdy turysta z Pl.
Zamkowego. Pora zrobić inwentaryzację. Określić zasady i przestać
stosować przepisy o ochronie zabytków jako represję kierowaną
przeciwko jednym a całkowicie nie stosowaną przeciwko innym. Miasto
w tym względzie nie zachowuje nawet pozorów prawa. Bez wstydu
sprzedaje XIX wieczne kamienice a mieszkańcom i najemcom lokali
użytkowych na Starówce i w okolicach wmawia, że mieszkają w tej
klasy zabytku, że nie mogą w nim wykupić mieszkania czy sklepiku.
Uznaniowość i zmowa urzędników. Wejdzcie do staromiejskich mieszkań.
Wewnątrz widać, że zbudowano je w latach 50tych XXw. Wejdzcie do
kamienic na Mokotowskiej, Marszałkowskiej, Poznańskiej itp -
przetrwały w swoim prawie pierwotnym stanie. Mimo to wolno w nich
sprzedawać mieszkania i lokale użytkowe. Tak postanowiła prawa i
sprawiedliwa Rada Warszawy. A Wy się dziwicie, że najpierw komuś
narobiono niepotrzebnie nadziei na budowe a póżniej ten grunt staje
się zabytkiem. Coś zrobił nie tak. Inni sobie poradzili/ np.
Norblin/.
Obserwuj wątek
    • Gość: Marek Krępski Tzw "eksperci" IP: *.elka.pw.edu.pl 10.10.08, 00:47
      Dzięki państwu 'ekspertom' nie mamy już całych kwartałów miasta, a
      na ich miejscu potworki z wielkiej płyty. Duch BOS nadal
      w 'ekspertach' żyje. A dodatkowo developerzy pokazują im grube
      sakiewki, więc historia i tradycja tego miasta schodzi na dalszy
      plan.

      I jeszcze jedno:
      "Konserwator zabytków objął swoją ochroną ziemię, na której stoją
      bezwartościowe budynki po Fabryce Brązów i Sreber braci Łopieńskich
      przy ul. Hożej."
      Pani redachtor jest znawcą starej Warszawy? Varsawianistką? NIE -
      proszę więc nie ferować wyroków. Janusza Sujeckiego można nie lubić,
      ale za jego wiedzę i zaangażowanie w ratowanie pozostałości historii
      miasta trzeba szanować.
    • Gość: warsiawiak Wystarczy sprawdzić , kto opłacił IP: *.chello.pl 10.10.08, 09:13
      tzw. "rzeczoznawców" . Jak wiemy , jest grupa głodomorów , gotowych
      podpisać dokument o rozbiórce każdego , dowolnie wybranego obiektu .
    • swinton A gdzie byli ci obroncy 10.10.08, 10:57
      jak zdemolowano oficyny na placu powiedzy Al.Jeroz, Krucza i
      Nowogrodzka.
      Byly to ruiny ale mozna bylo je wyremontowac.
      A teraz chca tam budowac wiezowiec z parkingiem na 400 czy 600
      samochodow. Ta ilosc pojazdow zablokuje do konca Nowogrodzka lub
      Jerozolimske w godzinach szczytu.

      GDZIE WY BYLISCI!!!
    • Gość: gosc Fanatyzm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 11:06
      Twierdzenie, że to tylko Pan Sujecki jest tym szlachetnym i uczciwym jest
      nadużyciem. W przeciwieństwie do Pana Sujeckiego ci eksperci zawodowo zajmują
      się kwestiami o których Pan Sujecki ma jako takie pojęcie. To co uprawia to
      fanatyzm, szkoda tylko, że ulega mu Minister Kultury i ostatnio konserwator.
      Dodatkowo argumentacja Pana Ministra (że duża część Warszawy jest tak
      chroniona) jest zaskakująca, nie poparta faktami i udawania, że nie ma on
      zielonego pojęcia o tym o czym mówi.
      • Gość: Piotr Re: Fanatyzm? IP: 212.76.37.* 10.10.08, 17:54
        Niestety 'eksperci' nie popisali sie w przypadku fabryki Łopieńskich. Od samego
        początku transakcja była lewa, a developer nie wywiązywał się ze zobowiązań. Nie
        objął ochroną elementów, które miały być chronione. Z dnia na dzien zniknęła
        ochrona, a teren został zdewastowany. Zaczęły wybuchać pożary. Magia. Przed
        pojawieniem się developera teren ten był w dużo lepszym stanie. Developer
        wnioskował o zabudowę tylko części terenu. Potem gdy objął go we władanie
        zmienił zdanie, a stan techniczny zabudowy nagle zaczął się pogarszać, i traciły
        one swoje wartości zabytkowe [których początkowo developer nie kwestionował].
        Rola jaką odegrała pani Małgorzata Omilanowska w tej sprawie też nie pozostawia
        wątpliwości co do jej sympatii. Ta cała historia zasługuje na finał w sądzie,
        nie tylko na nadzór kuratora.
    • dorsai68 Brawo panie Sujecki. Brawo! 10.10.08, 11:43
      Wszak ruiny Fabryki Brązów i Sreber przy Hożej to zabytek na miarę rzymskiego Koloseum, prawda?

      Echhh...
    • Gość: Domcia Grunt obok zabytku cenny jak zabytek IP: 87.205.10.* 10.10.08, 11:53
      Tiaaaa.. Chronić, co się da... Tylko CO POTEM??? Kto będzie dbał o
      te resztki, kto zrobi z nich obiekty warte zainteresowania, przerobi
      je z riun na coś, na co można bez obrzydzenia patrzeć?

      Bardzo łatwo jest utrzymać się nad czymś kontrolę, szkoda, że z tego
      nie wynika nic dobrego dla obiektów, które pod tą kontrolą pozostały
      i ich otoczenia.
    • Gość: jacek Takich ograniczonych pseudoobrońców prybywa IP: *.116.202.62.cust.bluewin.ch 10.10.08, 13:23
      ale prosze mi powiedzieć kto zapłaci właścicielom za to, że dysponuje się jego
      gruntem.Jakim prawem narusza sie prawo własności. Jeśli ma być zabytek to
      niech konserwator odrestauruje go a zostawia takie slamsy w centrum. Jest to
      całkowicie niezrozumiałe i chore
      • sanmartino Troche rozsadku 10.10.08, 13:47
        Wpisywanie budynkow bezwartosciowych na rejestru zabytkow, czy
        tworzenie z parkow rezerwatow, to typowe zabiegi czesto bardzo
        uczciwie prohistorycznie, czy proekologicznie nastawionych
        spolecznikow. Ale wszystko ma swoje granice rozsadku, tym bardziej
        ze zdecydowanie brakuje w tym wszystkim konsekwencji.

        W calej w Warszawie w wyniku samowoli, brakow zagospodarownaia
        przestrzennego itd., powstaje cala masa koszmarkow. Faktycznie
        nadbudowa na Mariesztacie to syf, tak samo jak calkowite przeprucie
        kamienicy przy PL. Zbawiciela, czy calkowite zdewastowanie dawnej
        Biblioteki Uniwersyteckiej (przypomne tylko ze resztki zabytkowej
        windy do przewozenia windy wyladaowaly jako rozowy gadzet przy nowym
        BUW-ie - trudno tu mowic o ochroniej zabytkow techniki). Zawsze sa
        jakies lobby, ktore wymuszaja takie lub inne ustepstwa (czy to
        deweloperzy, czy profesorowie akademiccy) ale zadaniem konserwatora
        jest zachowanie zdrowego rozsadku.

        Zachowywanie a priori ze wszelka cene wszelkich pozostalosci
        po 'dawnej Warszawie', by utrzymac jej dawny hisotryczny klimat
        itp., jesty zalozeniem blednym. Miasto musi sie rozwijac, ulice i
        ludzie zmieniac. Nalezy rzeczywiscie chronic to co ma wartosc
        historyczna, artystyczna, pamiatkowa. Trudno uznac dwa baraki po
        fabryce na Hozej, jako zabytek klasy "O".

        A co do ochrony prawa wlasnosci przeciwstawianej ochronie zabytkow,
        to jest na to cala masa orzecznictwa i literary i nich Gosc portalu
        jacek niech nie chrzani.
        Pozdrawiam!
        • Gość: asia Re: Troche rozsadku IP: *.chello.pl 10.10.08, 17:53
          "Różowy gadżet" to fragment zabytkowego rusztu czyli stalowej konstrukcji, z
          podestami do chodzenia i półkami na książki, a nie winda.

          A co do odlewni braci Łopieńskich to mam pytanie dlaczego nikt o nią nie zadbał
          PRZED pożarem sprzed 3 lat, który doprowadził budynek do ruiny? Wtedy było co
          chronić i wpisywać do rejestru zabytków, a teraz to musztarda po obiedzie
          niestety :(
          • sanmartino jasne 11.10.08, 16:18
            Masz rację Asiu co do "różowego gadżetu". Fakt jest natomiast taki, że UW zamiast połączyć w jednym budynku - starym BUW-ie wszystkie biblioteki humanistyczne wydziałów porozrzucanych na campusie: IH UW, IH SUW itd. itd. walało tym wydziałom stworzyć sale wykładowe, przepruwając BUW i pozbawiając go pierwotnej funkcji.
            Efekt jest taki że biblioteki wydziałowe zajmują wciąż najlepsze sale w budynkach wydziałów np.IH UW., które mogły by służyć jako sale seminaryjne, wykładowe.
            Teraz za to studenci zasuwają na wykład do starego BUW-u. To jakiś absurd. Ponadto, w dobie coraz bardziej zaawansowanych studiów interdyscyplinarnych, połączenie pod jednym dachem bibliotek pokrewnych dyscyplin humanistycznych byłoby wielkim osiągnięciem.
            Jako były student na paru wydziałach UW coś o tym wiem...
            Tu zachowano stały, stary system, że student jednego wydziału nie może wypożyczać, a często i korzystać z biblioteki innego wydziału bez specjalnego pozwolenia itp. itd. Na książki trzeba czekać godzinami, z kserami itp. szkoda gadać.
            Inicjatywa zapoczątkowana przy okazji budowy Nowego BUW-u: wolny dostęp, szybka obsługa, system skanowania i kserowania, jakoś zupełnie nie znalazły odzwierciedlenia w bibliotekach wydziałowych.
            Nadto, zabytkową strukturę i funkcję BUW-u zamieniono na system bezpłciowych salek wykładowych. Najlepsze że za takim rozwiązaniem stali historycy sztuki, w tym słynna prof. Maria Poprzęcka, którzy z natury wykonywanego zawodu powinni być bardziej wrażliwi w takich kwestiach.
            A "różowy gadżet" to po prostu ironia losu.
            • Gość: Ania Re: jasne IP: *.aster.pl 12.10.08, 20:56
              Fabryka braci Łopieńskich jest mocno związana z dawną Warszawą,
              która ginie na naszych oczach m.in. z powodu zagranicznych
              deweloperów, którzy mają w pogardzie tradycje starej Warszawy i to,
              co dla niej jest cenne. Ta fabryka niebywale zasłużyła się dla
              miasta. Tylko co może o tym wiedzieć francuski inwestor? Jego to nie
              interesuje. Niech sobie burzy zabytki w Paryżu. Tylko, że tam tego
              nie zrobi. W ogóle obiekty tak cenne dla historii miasta powinny być
              poza zasięgiem deweloperów. Liczę na zdecydowany głos sprzeciwu
              mądrych urzędników i konserwatora.
            • Gość: warszawiak Re: jasne IP: 81.210.38.* 15.10.08, 16:12
              O stary BUW to dobry przykład, jego rozwalaniem rządził stary ubol
              Rzesoś, historycy sztuki wzięli ogon pod siebie, nieliczni podjęli
              walkę z ZOK-iem na czele, wyszedł zgniły kompromis wobec biblioteki
              nie tkniętej przez wojnę (sic!), która zawsze jest sercem każdego
              Uniwersytetu, bardzo zły przykład wobec autentycznego zabytku z
              jedynym wtedy zachowany w Europie rusztem na ksiazki z XIX wieku, a
              co do historyków sztuki, coś sie z nimi dziwnego porobiło, niejaka
              Leśniakowska wariuje, Omilanowska, autorka jedynej monografii
              warszawskich hal handlowych nie popiera postulatu odtworzenia
              wejscia do Hali Mirowskiej spaskudzonego w latach 60. czy to
              wszystko przez wymienialny złoty?
        • Gość: warszawiak Re: Troche rozsadku IP: 81.210.38.* 15.10.08, 16:16
          Sęk w tym, że południowe Śródmiescie mimo pewnych wyburzeń
          powojennych za PRL-u zachowało właśnie klimat dawnej Warszawy, do
          niego naleza i fabryczki, walka o zachowanie tego klimatu akurat w
          tym miejscu ma sens, nikt nie broni deweloperowi budowac, chodzi
          tylko o drobny ukłon w stronę historii, no ale juz oni raz pokazali
          co potrafią, właśnie na placu Zbawiciela, a teraz jeszcze hapsneli
          Metalexport, niezły budynek proj. Z. Karpińskiego, to zapewne tez
          załatwią...
      • Gość: rambo sam chyba jestes ograniczony IP: 81.210.38.* 15.10.08, 16:07
        To zobacz cwaniaku jak się chroni zabytki we Francji np. i zobacz
        kim jest ten inwestor, przypomnij sobie co wyrabiał z kamienicą przy
        pl. Zbawiciela, jak wszedł w jej posiadanie i jak ówczesny dyr.
        dzielnicy bronił jej wyburzania... przyszła kolej na Łopieńskich ,
        wpisanie gruntu pozowli zwyczajnie na kontrole nad inwestorem, który
        już pokazał gangsterskie metody, wobec braku planów zagospdoarowanai
        itp. innej rady w tym bałaganie nie ma

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka