Dodaj do ulubionych

gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca

IP: *.chello.pl 03.10.06, 22:05
Znacie cos oprocz fortow mokotowskich? Jakas knajpka gdzie w spokoju mozna
wychylic jedno albo dwa piwka?
Obserwuj wątek
    • xkropka Re: gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca 04.10.06, 09:10
      Fort Szeląg na Mączyńskiej
      • nioma Re: gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca 04.10.06, 11:52
        popieram Szelaga
        bardzo fajne miejsce
    • Gość: Olszewska street dawniej na piwo. IP: *.swn.vectranet.pl 07.10.06, 11:02
      Teraz jest inaczej, czyli b. dobrze. Wspominam lata 60-te , gdy na piwo trzeba
      było jechać /125 lub 144/ na Plac na Rozdrożu - do klasycznej zielonej budki z
      piwem p. Dziadka i wypić na ławeczkach przy piaskownicy.
    • Gość: piwosz Re: gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca IP: *.chello.pl 14.11.06, 00:38
      "Truskawka" - Wołoska róg Wiktorskiej, niegdys słynna piwiarnia o ksywce
      "Instytut", potem cukiernia, teraz i to, i to.
    • bigmaciek Re: gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca 14.11.06, 13:42
      Jak się dwa lata temu przeprowadziłem w te okolice to pierwszą rzeczą jaką mi
      się dała we znaki to własnie brak spokojnej przytulnej i niedrogiej (tj. piwo
      max 6-7zł)knajpki w kórej można napić sie piwka, ewentualnie coś przekąsć,
      poczytać gazetę i żeby była w odległości krótkiego spaceru. Próbowałem kolejno:
      -Cafe Radio (tak się chyba nazywa) przy Mokpolu na Modzelewskiego. Trwa remont
      od września ub.roku ale chyba temat nieaktualny bo podobno budynek idzie pod
      kilof.
      -Wietnamska knajpa w pawilonach na Wołoskiej. Dobre niedrogie żarcie i piwo ale
      teraz zamknięta, trwają jakieś roboty.
      -Pub obok tej knajpy. Benadziejna atmosfera.
      -Bar Salwador przy bazarku. Zwykła, chamska mordownia pełna okolicznych
      pijaczków.
      -Bikers place na Racławickiej. Ciągle pusto, beznadziejnie. Teraz chyba jest
      nowy właściciel bo miejsce inaczej się nazywa i jest chyba jakimś klubem
      rockowym ale fama chodzi że ochroniarze tam biją i to do upadłego.
      -Włoska knajpa na Dąbrowskiego. Chodziłem tam do momentu kiedy sie nie zatrułem
      podczas tegorocznych upałów. Leżałem w łożku 3 dni.
      -Dwie knajpy przy ogródku jordanowskim (włoska i turecka). Atmosfera nawet
      fajna, żarcie też ale z powodu sąsiedztwa nie maja alkoholu nawet piwa choć
      można go kupić w każdym sklepie w promieniu 50m. No ale nie będę stał przed
      sklepem jak menel.
      -Zielnik na Odyńca. Ku****sko drogi i pełen jakiegoś japiszonowego towarzystwa.

      Chcąc nie chcą wsiadam w tramwaj i jeżdże albo do knajp w GM chociaż teraz
      coraz rzadziej bo to jednak centrum handlowe albo (częściej) do Koguta na
      Rakowieckiej. Zresztą rakowiecka to maksymalna odległość aby jeszcze lokal
      określać że jest po sąsiedzku. Generalnie mówiąc knajpiana posucha.
      • Gość: sasiadka Re: gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca IP: *.aster.pl 14.11.06, 20:27
        a Fort Szelag?
        na uboczu a jednak blisko
        sympatycznie, jedzenie nie najtansze, ale porcje duze
        piwo chyba 8zl.

        jest jeszcze PAPU na Niepodleglosci, podobno drogo
        i po drugiej stronie Niepodleglosci jakas knajpa (raczej na piwo), nie pamietam
        nazwy

        no i Fort Mokotow

        a poza tym...rzeczywiscie posucha
      • radiomis Re: gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca 14.11.06, 21:37
        Macku.... bo Zielnik nie jest dla tych, ktorzy chca napic sie wylacznie piwa.
        Pani M.G. nie prowadzi zadnej piwiarni :) I to jedna z niewielu zalet Zielnika -
        autoselekcja gosci :)
        • jan-w Byle nie zielnik 14.11.06, 22:14
          Ta autoselekcja, polega na oczekiwaniu godzinę, na każdą potrawę. Właścicielka
          (znana oszustka) nie płaci obsłudze, więc obsługa pracuje odpowiednio do
          zapłaty. Nie dajcie się nabrać na tą spelunę, chyba że lubicie czekać godzinę na
          każdą potrawę (zimną), nawet przy pustej knajpie.
          • radiomis Re: Byle nie zielnik 14.11.06, 23:05
            "znana oszustka"... a jednak Jan poszedl do jej knajpy?
            "nie płaci obsłudze" wiec nie powinno tam byc zadnej obslugi :)
            "Nie dajcie się nabrać na tą spelunę" .... komentarz zbyteczny....
            "czekać godzinę na każdą potrawę (zimną)" rozumiem, ze czekales na kilka potraw?
            kilka godzin? rotfl
            napewno w karcie jest tez cos na cieplo :)
            • jan-w Re: Byle nie zielnik 18.11.06, 13:23
              Przed pójściem do Zielnika, nie wiedziałem kto jest jego właścicielem i jakie
              tam panują stosunki. Dopiero po wizycie, która zrobiła na mnie bardzo duże
              wrażenie, zainteresowałem się tym dlaczego w niemal pustej knajpie (oprócz
              naszego, tylko 2 stoliki były zajęte), musimy czekać godzinę na każdą potrawę.
              Kelnerzy stali sobie przy kontuarze, a my dostaliśmy zupełnie zimne jedzenie.
              Okazuje się że kelnerzy są ciągle nowi, gdyż nikt nie chce pracować za darmo.
              Proponuję: zamiast zjadliwości, pójdź tam sam i przekonaj się. Chyba że sam
              wiesz jak jest naprawdę i próbujesz się bronić ;-)
              • radiomis Re: Byle nie zielnik 20.11.06, 17:42
                pusta restauracja. Wchodzi para, siada przy stoliku. Kelner siedzi w konie i
                czysci widelcem paznokcie. 5 minut, 10, wreszcie "niedoszly" klient nie
                wytrzymuje i glosno dopomina sie rozmowy z kierownikiem. Przychodzi kierownik,
                wysluchuje, ze goscie czekaja od 10 minut a kelner ich ignoruje. Kierownik
                bardzo przeprasza gosci, idzie do kelnera i przypomina, kto tu jest dla kogo.
                "Dwoch zasranych klientow a tobie sie jeszcze nie chce dupy ruszyc"
          • Gość: Enon Re: Byle nie zielnik IP: *.chello.pl 15.11.06, 19:06
            Czy aby nie pomyliłeś Marty Gessler i "Zielnika" z jej byłym mężem i "Fukierem"
            na Rynku Starego miasta?
    • Gość: konasana Re: gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 19:25
      Zgadzam sie z opinia na temat obslugi Zielnika - czeka sie nie wiadomo jak
      dlugo, potrawy wydumane, niektore dobre, niektore przekombinowane, generalnie
      rzecz biorac duzo za drogo.
      • radiomis Re: gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca 15.11.06, 19:41
        za drogo jest tez w Belvedere, a Ale Glorii, w Villa Nuova, w Giancarlo, w
        Lalce, ale nie ma obowiazku chodzic tam, gdzie nam sie nie podoba.
        Taniej jest RP Rozana, w Rubikonie, w Chlopskim Jadle. ALe nie kazdemu bedzie
        smakowal krupnik (bo za prosty), sos z matwy (bo za bardzo wydumany), oscypek
        (bo nie kozi i z kminkiem)
        Dlatego nie wszyscy chodza do McDonalda, chociaz kosherny niemalze, niedrogi i
        malo wydumany.
        • Gość: buc Re: gdzie na piwo - okolice woloskiej/odyńca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 10:04
          piwo? co za idiota pisze o restauracjach? chyba w zadnej nie byles
    • bigmaciek Byłem w Fort Szeląg 20.11.06, 14:44
      Zgodnie z rekomendacją pofatygowałem sie tam. Okazuje się że nawet jest blisko
      tylko trzeba przejść Wołoską przejściem przy Bytnara a ten odcinek Woronicza-
      Odyńca to jakiś tor szybkości. Większość kierowców dostaje tam amoku i pędzi
      ile wlezie. Ale do rzeczy. Knajpka sympatyczna, na zewnątrz w namiocie nie dało
      się siedzieć, za zimno. Ale widziałem gazowe ogrzewacze. Być moze jak jest
      więcej ludzi to właściciel włącza. W środku fajnie tylko mało miejsca - raptem
      4 stoliki i bar. Cenowo trochę drogo. Piwo 8 zł ale to się jeszcze da
      przeboleć. Jedzenie też trochę drogie bo w okolicach 30 zł. Nie jadłem ale
      widziałem że porcje są raczej słuszne także może następnym razem się skuszę.
      Ale jak mówię nie o jedzenie mi chodzi szczególnie w takich ilościach. Piwko po
      pracy w niedalekiej odległości od domu ewentualne coś małego przekąsić i
      poczytać gazetkę. Z tym ostatnim to trochę trudno bo trochę tam za ciemno.
      • radiomis Re: Byłem w Fort Szeląg 20.11.06, 17:49
        bo z brakiem oswietlania to taki uklad. warszawski. ze sklepem rowerowym obok.
        czolowke tam mozna kupic :)
        • Gość: WBN Re: Byłem w Fort Szeląg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 20:44
          Moim zdaniem bardzo potrzebny jest na Wierzbnie taki spokojny lokal, w którym
          można by było kupić piwko za 6-max 7 zł, posiedzieć i żeby nie trzeba było
          zawsze latać do Szelaga, na Pola czy na Puławską.
          Na pewno byłoby wielu chętnych, bo mieszka tu w sumie sporo ludzi i sprowadza
          się coraz więcej przedstawiieli młodego pokolenia (dziadki z całym szacunkiem
          powoli odchodzą). Nie wierzę, że nie ma inwestora, który otworzyłby taki PUB
          choćby w okolicy Malczewskiego
          • bigmaciek Re: Byłem w Fort Szeląg 23.11.06, 12:28
            Nie mówiąc o tym że przy napływie nowych mieszkańców przydałoby się jakies
            lokalne znajomości nawiązywać. Co jak co ale taki pub czy coś w tym stylu
            świetnie sią do tego nadaje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka