iminlove
05.10.08, 11:53
...zaprosić moich sąsiadów na piknik:)
Już Wam tłumaczę o co mi chodzi. Przyjechaliśmy z narzeczonym do Warszawy z prowincji. On z niewielkiego miasta, ja ze wsi, gdzie każdy każdego zna:) Kiedyś trochę mi to przeszkadzało, teraz, po kilku latach mieszkania w Warszawie trochę mi tego brakuje. Bo teraz nie wiem nawet, kto mieszka w mojej klatce, ba, nie mam zielonego pojęcia, jacy ludzie mieszkają za ścianą. Ludziom spotkanym na schodach mówię 'dzień dobry', ale chciałabym raz na jakiś czas poczuć, że nie jestem tutaj anonimowa, że jednak ktoś mnie zna (a nawet ciepło o mnie myśli).
W poprzednim mieszkaniu (mieszkaliśmy tam rok) udało nam się dojść do tego, że obsługa naszego sklepiku już nas rozpoznawała i można było wdać się w jakąś pogawędkę o niczym:) Glupie to było, ale bardzo się z tego cieszyłam:))
W każdym razie, mieszkam teraz w nowym miejscu (ale ciągle na Mokotowie) i chciałabym czasami poczuć się mniej anonimowo. Tu, gdzie mieszkam, między blokami jest taki duży trawnik. Korci mnie czasami, żeby urządzić na nim grilla:) Porozwieszać wcześniej plakaty, że dnia tego i tego w tym i tym miejscu będziemy sobie grillować i mamy nadzieję, że ktoś się do nas dołączy:)
Jakbyście na taką 'imprezę' zareagowali? 'Zwariowała' czy może 'świetny pomysł'? Czy Warszawiacy mają ochotę na życie w jakiejś wspólnocie czy też wolą pozostać anonimowi?
Pozdrawiam:)