Dodaj do ulubionych

PRL na wesoło

08.12.09, 19:30
W związku z tym że nudzą mnie już dyskusje czy spawacz miał rację
czy jej nie miał proponuję przypomnieć sobie najgłupsze przygody
które nam się przydażyły za prl
Moja przygoda. Wracaliśmy z Róbrege w kilka osób i wieczorem w małym
miasteczku w parku urządziliśmy sobie mały piknik. Oczywiście że
skręty z marychą były w obrocie i oczywiscie że w przeciwieństwie do
clintona my akurat się zaciągaliśmy. W pewnym momencie podszedł do
nas patrol MO, nic specjalnego spisywali nas, my oczywiscie
jaraliśmy dalej te skręty nic nie robiąc sobie z władzy, oni
przetrzepali nam plecaki, portfele itp itd w pewnym momencie jeden z
milicjantów rzucił nam pół paczki Ekstra Mocnych i tak do nas rzekł -
Nie rozumiem was , macie pieniądze, stać was na fajki a palicie
jakieś pety, nie wstyd wam?
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: PRL na wesoło 08.12.09, 20:02
      Przed świętami Bożego Narodzenia w 1981 roku moja przyszła teściowa,
      nie bacząc na stan wojenny i związaną z nim godzinę milicyjną, udała
      się o godz. 2 w nocy pod pobliski sklep mięsny w celu zajęcia
      kolejki. Zajęcie miejsca od 1 do 10 gwarantowało nabycie 1kg szynki,
      stąd taka wczesna pora. Gdy przyszła pod sklep stało tam juz kilka
      osób, szybko przybywali następni. Szczęśliwi oczekujący stracili
      czujność do tego stopnia, że zamiast jak zwykle stać w pobliskiej
      bramie, ustawili sie na ulicy, i dali sie zaskoczyc patrolowi
      milicji obywatelskiej, wyposażonemu w pałki i duży samochód.
      Funkcjonariusze zaprosili obecnych do wnętrza pojazdu, ponad 20
      osób, i wszyscy odjechali w nieznanym kierunku. Przestało byc
      zabawnie, bo samochód miał zamalowane szyby, a jechali dosyć długo.
      Wreszcie pojazd zatrzymał się, kolejkowicze zostali uprzejmie
      poproszeni o opuszczenie pojazdu, po czym... pojazd odjechał!
      Okazało sie, że są na szosie, prawie piętnaście kilometrów za
      miastem, bez przepustki upowazniającej do opuszczenia tegoż, godzina
      milicyjna jeszcze sie nie skończyła, okazji złapać nie można, bo
      jest zakaz używania pojazdów prywatnych, autobusy PKS nie jeżdzą, bo
      nie mają kogo wozić. Wszyscy wracali piechotą. Gdy zobaczyli światla
      nadjeżdzającego samochodu, wiedzieli, że to może byc tylko milicja:)
      pryskali do lasu, w krzaki, za kopki sniegu. Teściowa wróciła do
      domu przed 12 w południe.
      • dcio Re: PRL na wesoło 08.12.09, 21:09
        Smiesznie bylo, gdy zlapal wyrostek robaczkowy w czasie godziny milocyjnej ,
        telefony wylaczone wiec , by zadzwonic po karetke trzeba bylo lecic na
        posterunek mo. Czsem kilkanascie km.
        No i jak zlapal patrol to pare pal i tlumaczenie sie ze nie maluje sie symbolu
        kotwicy :) a czliowiek korkuje w domu na wyrostek :) smiechu co niemiara :o)
      • angelfree Re: PRL na wesoło 08.12.09, 22:10
        He he...
        Naprawdę byl zakaz używania samochodów? Chyba tylko na początku, bo
        nie pamiętam, za to pamiętam, jak moja mama maluchem na szmugiel pod
        Warszawę jeździla. Miala przygotowane dla żolnierzy na rogatkach
        pęto kielbasy.
        • matylda1001 Re: PRL na wesoło 08.12.09, 23:05
          Był taki zakaz, a jakże. Nie pamietam jak długo, w kazdym razie od
          13 grudnia do Nowego Roku na pewno.
    • angelfree Z Bielska Bialej 08.12.09, 21:48
      Wracając z nart krążyliśmy malą grupką poźnym wieczorem po Bielsku,
      w pewnym momencie chodnik kończył się ślepo, trzeba bylo iść jakoś
      bezsensownie naokolo pod wiaduktem, więc oczywiście skrociliśmy
      sobie drogę. Pojawił się jakiś milicjant i wszyscy dostaliśmy
      śliczne mandaciki z adnotacją, że to za "przekroczenie ulicy w
      miejscu niedozwolonym połączone ze sforsowaniem zapór betonowych
      i lańcuchow
      ". Byl stan wojenny, poczulam się jak jakiś czolg.

      To samo Bielsko, tylko parę lat wcześniej, zima stulecia. Wracający
      z ferii tlum koczuje w poczekalni na stacji PKP i czeka na jakieś
      wiadomości o pociągu z Katowic, który już dawno powinien w powrotną
      drogę do Katowic ruszyć (a może to byl do Warszawy). W pewnym
      momencie slyszymy chrypiący glos z megafonu "Opóźniony pociąg z
      Katowic ma opóźnienie (uwaga, uwaga) sześćset minut". Po kilku
      pelnych niedowierzania sekundach, niezbędnych do przeliczenia tego
      opóźnienia na bardziej wyobrażalne godziny, cala poczekalnia turlała
      się ze śmiechu.
    • matylda1001 Re: Świetny wątek! 08.12.09, 21:50
      To już było po stanie wojennym. Pojechaliśmy z grupą znajomych nad
      wodę, na dwa dni. O grillu w tamtych latach nikt nie słyszał, ale
      było ognisko i kiełbaski, a na deser kisiel, gotowany w wielkim
      garze, na tymże ognisku. Wracaliśmy już późno, pociągiem. W
      ostatniej chwili okopcony gar, z resztkami prysmaku owinęliśmy w
      jakąś folię i wepchnęliśmy do plecaka. Gdy wysiadaliśmy z pociągu
      było już późno. Zaraz, po wyjściu z peronów zatrzymał nas patrol
      milicji. Ciekawi byli skąd wracamy, no i co tam mamy w tych
      plecakach. Chcą wiedzieć? prosze bardzo:) Kolega podsunął
      funkcjonariuszowi swój plecak. Tamten lekko poluzował paski, wsadził
      ręke po łokieć...i zamarł... Trzeba było widzieć jego twarz:)
      Zdziwienie, przerażenie i obrzydzenie jednocześnie. Wyciągnął rękę z
      plecaka. Cała dłoń i rekaw munduru upaprane były po łokiec tym
      kisielkiem. Najfajniejsze, że jego dwaj kumple dostali ataku
      histerycznego śmiechu, zrobiło się zabawnie:)
    • jureek Re: PRL na wesoło 08.12.09, 22:51
      Jechałem na rozprawę odwoławczą przy wojewódzkim kolegium ds. wykroczeń w
      Tarnowie. Niestety, tuż przed Bochnią wykoleił się pociąg, którym jechałem, i
      nie było szans, żeby zdążyć na rozprawę. Poszedłem więc do zawiadowcy stacji,
      żeby wystawił mi zaświadczenie, że nie mogłem dojechać. Dostałem zaświadczenie
      następującej treści: Niniejszym zaświadcza się, że obywatel J.O. brał udział w
      wykolejeniu pociągu osobowego relacji Kraków - Tarnów.
      W Tarnowie w ogóle było wesoło. Gdy zatrzymali nas na dołku na 48 godzin, jak
      zwykle odebrali nam do depozytu rzeczy osobiste. Na kwicie depozytowym miałem
      napisane między innymi "książka do trzytania". U nich w ogóle wszystko było do
      czegoś, bo koledze wpisali "flet do grania".
      Jura
      • gucio712 Re: PRL na wesoło 09.12.09, 10:22
        to fakt że z inteligencją władzy wtedy był spory deficyt. Mój kumpel
        dostał mandat " za trzymanie nóg w butach"
        • Gość: olaf Re: PRL na wesoło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.09, 10:24
          gucio712 napisał:

          > to fakt że z inteligencją władzy wtedy był spory deficyt.

          Obecnie jest gorzej.

          Mój kumpel
          > dostał mandat " za trzymanie nóg w butach"

          i zaniemanie świateł.
    • arek103 Milicjant z pingwinem 08.12.09, 22:53
      Ide kiedys ulica i patrze, a tam milicjant z pingwinem. Pytam po co mu ten
      pingwin, a on odpowiada, ze znalazl i nie wie co z nim zrobic.
      - Niech pan zaprowadzi go do zoo - mowie mu.
      Za pare godzin spotykam go znowu z tym pingwinem, pytam wiec, czy byli w zoo, a
      on odpowiada:
      - Tak, a teraz do kina idziemy.
    • teletoobis Re: PRL na wesoło 09.12.09, 09:56
      oboz taternicki Betlejemka 1982. 2 tygodnie niepogody. Konczy sie
      gorzala. Wiec zarzadzenie odgorne udania sie do Zakopa
      po "zaprowiantowanie". W Zakopie zaliczone wszystkie knajpki, w
      ktorych akurat udalo sie nabyc piwo, plecaki nadludzko obciazone
      prowiantem dla spragnionych kolegow. bedac w stanie, zachowywalismy
      sie moze troche glosno. Nie wiem. Tyle, ze przydybal nas patrol
      kraweznikowy. Spisywanie, straszenie kolegium itp. Wtem najstarszy
      z nas -Dziada, uderza w ten tekst do gliniarza: niech pan da spokoj.
      To tylko mlodzi studenci. Bawia sie. Musza sie wyszumiec. Pan to
      chyba rozumie. Przeciez sam pan kiedys studiowal.....
      oczywiscie, ze tak... puscil nas :)
      • angelfree Re: PRL na wesoło 13.12.09, 20:57
        Skoro dziś tak wspominkowo, to stan wojenny zastal mnie w Murowańcu na
        kwalifikacji na obóz instruktorski (narciarski). Ale nic wesolego w związku z
        tym nie pamiętam. Byl ostry mroz, slońce i trudno bylo w to wszystko uwierzyć,
        zwlaszcza, że dopiero co skończyly się strajki na uczelniach.
        • md65 Re: PRL na wesoło 24.12.09, 09:22
          Przyszło mi nocować na dworcu ale kupiłem sobie bilet do najbliższej
          stacji bo to czasy niepewne,już nie stan ale podwyższone rygory i
          rzeczywiście, pewnie kolejorz kolabo zadzwonił bo około północy
          słyszę "nic nie jest, dokumenty" (pewnie wybudzany spytałem co
          jest).Dwóch z "blondynkami", jeden niższy stopniem zastanawia się
          niewerbalnie czy mi tą blondynką nie przysunąć...cieńko.Na szczęście
          radiotelefon zajmuje go czym innym i po sprawdzeniu tożsamości udają
          się do innych czynności.Panowie, jeśli to czytacie dzięki, nie lubię
          bicia. Ustronie Morskie 1984 :)
          • Gość: /// Re: PRL na wesoło IP: *.xdsl.centertel.pl 24.12.09, 09:44
            Wracałem z wycieczki.Ponieważ nie było pociągu w nocy przeczekiwałem
            na dworcu dużego miasta.Bałem się okropnie bo to pierwszy raz na
            dworcu w nocy, choć bezdomnych nie było tylu co teraz tylu "ludzi" na
            raz jeszcze nie widziałem.W restauracji dworcowej nagle gościu
            wyjmuje nóżi do drugiego..h...ju bo cię za...iebię. Moment i wpada
            grupka zomowców, przylepia nożownika tarczami do ściany i
            finał...Zdumiony czy ten któremu groził to jakiś VIP ..wracam do domu
            a mama "gdzieś ty jeździł, stan wojenny"..noc na dworcu była z 12 na
            13 grudnia 1981.Dziś byłaby "skóra"z frajera nie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka