gucio712
08.12.09, 19:30
W związku z tym że nudzą mnie już dyskusje czy spawacz miał rację
czy jej nie miał proponuję przypomnieć sobie najgłupsze przygody
które nam się przydażyły za prl
Moja przygoda. Wracaliśmy z Róbrege w kilka osób i wieczorem w małym
miasteczku w parku urządziliśmy sobie mały piknik. Oczywiście że
skręty z marychą były w obrocie i oczywiscie że w przeciwieństwie do
clintona my akurat się zaciągaliśmy. W pewnym momencie podszedł do
nas patrol MO, nic specjalnego spisywali nas, my oczywiscie
jaraliśmy dalej te skręty nic nie robiąc sobie z władzy, oni
przetrzepali nam plecaki, portfele itp itd w pewnym momencie jeden z
milicjantów rzucił nam pół paczki Ekstra Mocnych i tak do nas rzekł -
Nie rozumiem was , macie pieniądze, stać was na fajki a palicie
jakieś pety, nie wstyd wam?