Dodaj do ulubionych

Nieuczciwość

07.06.10, 21:58
majaa napisała:

> Nie rozumiem, o co Ci chodzi, dla tego kto wierzy ta wiara po prostu
> jest prawdziwa i on dzieli się swoimi odczuciami z innymi.

"Dzielenie się swymi odczuciami" natury religijnej jest szerzeniem religijnej infekcji w umysłach innych ludzi.

Ale jeszcze większym problem jest to, że ten kto wierzy, oprócz dzielenia się wrażeniami także działa tak, jakby jego wiara była prawdziwa.

("Prwadziwa" nie w sensie: "prawdziwie istniejąca" tylko: "prawdziwie opisująca rzeczywistość.")
Obserwuj wątek
    • majaa Re: Nieuczciwość 07.06.10, 22:15
      dritte_dame napisała:

      > "Dzielenie się swymi odczuciami" natury religijnej jest szerzeniem
      religijnej i
      > nfekcji w umysłach innych ludzi.
      >

      A jak Ci się podoba to: dzielenie się swymi odczuciami natury
      ateistycznej jest szerzeniem ateistycznej infekcji w umysłach innych
      ludzi.

      Też pasuje;)


      > Ale jeszcze większym problem jest to, że ten kto wierzy, oprócz
      dzielenia się w
      > rażeniami także działa tak, jakby jego wiara była prawdziwa.

      ("Prwadziwa" nie w sensie: "prawdziwie istniejąca"
      tylko: "prawdziwie opisuj
      > ąca rzeczywistość.")
      >


      O co konkretnie Ci chodzi w świetle podanego przykładu o młodym
      kalece?



      • dritte_dame Re: Nieuczciwość 08.06.10, 00:34
        majaa napisała:

        > dritte_dame napisała:
        >
        > > "Dzielenie się swymi odczuciami" natury religijnej jest szerzeniem
        > religijnej i
        > > nfekcji w umysłach innych ludzi.
        > >
        >
        > A jak Ci się podoba to: dzielenie się swymi odczuciami natury
        > ateistycznej jest szerzeniem ateistycznej infekcji w umysłach innych
        > ludzi.

        Nie ma czegoś takiego jak "ateistyczna infekcja" ponieważ "infekcja" to jest sposób szerzenia się choroby.

        Religijność jest chorobą umysłu a ateizm chorobą umysłu nie jest.
        Wynika to z samego znaczenia pojęcia: "choroba".


        > > Ale jeszcze większym problem jest to, że ten kto wierzy, oprócz
        > dzielenia się w
        > > rażeniami także działa tak, jakby jego wiara była prawdziwa.
        >
        > ("Prwadziwa" nie w sensie: "prawdziwie istniejąca"
        > tylko: "prawdziwie opisuj
        > > ąca rzeczywistość.")
        > >

        >
        > O co konkretnie Ci chodzi w świetle podanego przykładu o młodym
        > kalece?

        Już przecież napisałam wcześniej.

        Codzi mi o to, że przykładu młodego kaleki używa się do "legitymizacji" wiary, czyli do nieuprawnionego twierdzenia/dowodzenia/demonstrowania że wiara jest "prawdziwa", że prawdziwie opisuje rzeczywistość.

        Przykładu takiego, i temu podobnych używa się do dowodzenia że rzeczywiście (prawdziwie) jstnieje byt będący przedmiotem wiary wierzących - byt, równocześnie zgodnie z innymi, na tej samej zasadzie "prawdziwymi" (czyli, rzeczywiście zasadnie obowiązującymi) regułami i przepisami wiary takiej lub innej, nakazujący wiernym zabijanie apostatów, heretyków i innowierców, byt zabraniający przetaczania krwi chorym w sytuacjach gdy zgodnie z wiedzą medyczną jest to konieczne, byt zakazujący przerwania ciąży, w którą kobieta zaszła wskutek zgwałcenia, byt, któremu "nie podoba się" ani używanie prezerwatyw przez partnerów seksualnych ani medyczne umożliwienie rozmnożenia się parom dotkniętym pewnymi rodzajami bezpłodności, itp.

        (Przykłady szkodliwych religijnych reguł wpływających na rzeczywiste działanie celowo wybrałam z różnych religii.)


        Przykładu ulgi i przypływu optymizmu, których ktoś doznał w rezultacie uwierzenia w faktycznie iluzoryczną "opiekę" i "miłość" nieistniejących bytów używa się do legitymizacji całego systemu fałszywych ontologicznych twierdzeń i wynikających z nich szkodliwych zasad postępowania, będących przyczyną wciąż nowych niezliczonych i masowych nieszczęść, daleko przeważających nad jakimikolwiek sporadycznymi indywidualnymi "uszczęśliwieniami".
        • squirrel9 Re: Nieuczciwość 08.06.10, 00:55
          Tu raczej bym się nie zgodziła jesli chodzi o brak czynnika
          infekcyjnego w ateistycznym szerzeniu światopoglądu. Człowiekowi z
          natury rzeczy przydana jest "wiara".
          • dritte_dame Re: Nieuczciwość 08.06.10, 00:58
            squirrel9 napisała:

            > Tu raczej bym się nie zgodziła jesli chodzi o brak czynnika
            > infekcyjnego w ateistycznym szerzeniu światopoglądu.

            > Człowiekowi z natury rzeczy przydana jest "wiara".

            Zechcesz uzasadnić?

            A także to, w jakim sensie ateizm jest chorobą (skoro szerzy się "infekcyjnie")?
            • squirrel9 Re: Nieuczciwość 08.06.10, 16:37
              Zechcę uzasadnić - "wiara" jest czymś z czym spotykmy się nawet u
              ludów pierwotnych, z czymś z czym spotykamy się we wszystkich
              cywilizacjach, jest czymś potrzebnym psychicznie człowiekowi.
              Mozemy się zastanawić na co antidotum jest "wiara", co uzasadnia, w
              czym pomaga ale nie da się zaprzeczyć,ze jest ona wszędzie.
              Nieliczni uważają,że w ich życiu odgrywa rolę przypadek, wielu - że
              przypadek to imię boga.
              • dritte_dame Re: Nieuczciwość 08.06.10, 20:31
                squirrel9 napisała:

                > Zechcę uzasadnić - "wiara" jest czymś z czym spotykmy się nawet u
                > ludów pierwotnych,

                Nie "nawet" lecz zwłaszcza u ludów pierwotnych.

                Różnica między "nawet" a "zwłaszcza" jest tu bardzo istotna.


                > z czymś z czym spotykamy się we wszystkich cywilizacjach,

                Jednakże, jak można zaobserwować, w historycznie malejącym stopniu zasięgu i natężenia.


                > jest czymś potrzebnym psychicznie człowiekowi.

                Do czego potrzebnym?

                To, że "wiara" jest powszechna, to nie dowód na to że jest potrzebna.
                Grypa też jest powszechna i spotykana we wszystkich cywilizacjach.


                > nie da się zaprzeczyć,ze jest ona wszędzie.

                Niemniej, z tego że jest wszędzie, nie wynika że jest to właściwy ludziom stan wrodzony. Że jest, jak napisałaś: "przydana człowiekowi z natury rzeczy".
                • squirrel9 Re: Nieuczciwość 08.06.10, 22:14
                  Właśnie dlatego co wyżej, jest przydana człowiekowi z natury. Jeśli
                  coś robili ludzie WSZYSCY najcześciej niemający nawet szansy na
                  kontakt ze sobą to powoduje nimi pewnien czynnik przydany, wspólny.
                  Wiara jest czymś jak jedzenie a nie czymś jak grypa. To,że możesz
                  być weganką nie oznacza, że bez jedzenia się obywasz, jedynie
                  minimalizujesz.
                  • angelfree Re: Nieuczciwość 14.06.10, 10:56
                    squirrel9 napisała:

                    > Człowiekowi z
                    > natury rzeczy przydana jest "wiara".

                    Nie, nie z natury. Dzieci nie rodzą się przecież wierzące. Wiara jest wpajana
                    dzieciom od urodzenia. Natomiast niewątpliwie człowiek ma skłonność do tworzenia
                    w pewnych sytuacjach rozmaitych kultów - dzieje się to nawet dzisiaj. Nie znaczy
                    to jednak, że te stare i nowotworzone kulty prawdziwie opisują rzeczywistość.
                    Jeśli uważasz, ze wiara ma jakiś korzystny wpływ na wyznawców, to zastanów się,
                    czy w jakiś sposób kult cargo jest korzystny dla wyznającej go społeczności. Na
                    pewno zaspakaja jakąś potrzebę, ale czy właściwie ją zaspokaja? Wódka w końcu
                    też zaspokaja potrzebę, ale odurzanie się wódką korzystne dla odurzającego się
                    nie jest.

                    > Właśnie dlatego co wyżej, jest przydana człowiekowi z natury. Jeśli
                    > coś robili ludzie WSZYSCY najcześciej niemający nawet szansy na
                    > kontakt ze sobą to powoduje nimi pewnien czynnik przydany, wspólny.


                    Sądzę, że infekcja wyewoluowała zanim ludzki gatunek wyemigrował z Afryki?

                    > Wiara jest czymś jak jedzenie a nie czymś jak grypa. To,że możesz
                    > być weganką nie oznacza, że bez jedzenia się obywasz, jedynie
                    > minimalizujesz.


                    Nie każde porównanie ma sens. To nie ma. Bez wiary i bez religii można się
                    doskonale obejść i jest na to wiele przykladów, bez jedzenia - nie bardzo.
                    Przekonania (np. że czlowiek jest raczej dobry, niż zły, ze ludzie są równi,
                    etc.) są naszym osądem, a nie wiarą (piszę to, aby zapobiec zbaczaniu na manowce.
                    • squirrel9 Re: Nieuczciwość 14.06.10, 22:47
                      Ludzie nie rodzą się wierzący tak jak nie rodzą się ukszatłtowani
                      moralnie, nie rodzą się z jakimkolwiek zasobem wiedzy. Jeśli jednak
                      tworzą lub przyjmują wiarę - a robli to WSZYSCY na ziemi, to mozna
                      sądzić,że jest na im potrzebna. Są ponoć tacy którzy żyją bez
                      pożywienia, czerpią energię z zapachów. Ja w to nie wierzę ale rónie
                      dobrze wirzący nie wierzy,ze można nie wierzyć w nic.
                      Na ocenie co jest dobre a co nie powastała cała etyka. Począwszy od
                      Sokratesa, Arystotelesa
                      • squirrel9 Re: Nieuczciwość 14.06.10, 22:54
                        ...a na skończywszy np. na Kancie, Nietzsche czy Moore'ze zauważali,
                        że dobro nie da się zobiektywizować, że jest ono związane z
                        moralnościa grupy społecznej w jakiej się człowiek obraca. I po to
                        właśnie potrzebna jest wiara by tworzyć tą moralność. Bez niej
                        wszystko moze byc uznane za dobre. Albo za np. stan zero i każde
                        zachowanie za dopuszczalne.
                        • dritte_dame Re: Nieuczciwość 15.06.10, 01:12
                          squirrel9 napisała:

                          > po to
                          > właśnie potrzebna jest wiara by tworzyć tą moralność. Bez niej
                          > wszystko moze byc uznane za dobre. Albo za np. stan zero i każde
                          > zachowanie za dopuszczalne.

                          A więc twierdzisz że to właśnie "wiara" powstrzymuje Cię przed oszukiwaniem,
                          okradaniem, dręczeniem, gwałceniem i mordowaniem wszystkich innych ludzi wokół
                          Ciebie??
                          • squirrel9 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 08:59
                            Nie mnie powstrzymuje, powstrzymuje całe społeczeństa. A jak nie
                            powstrzymuje to naznacza, nazywa rzecz po imieniu i stawia poza
                            nawiasem moralności. Kodeksy nie wzięły się z poowietrza ...
                            Wiara nie jest czymś co sobie dziś ty czy ja wymysliłyśmy i bez tego
                            możemy/nie możemy żyć. Wiara jest czymś co było zawsze i co
                            powodowało narzucanie określonych norm moralnych, które oczywiście
                            ewoluują ...
                            • angelfree Re: Nieuczciwość 15.06.10, 11:30
                              1. Wiara w żaden sposob nie powstrzymywala "calych spoleczeństw" chociażby od
                              prowadzenia wojen i w ich ramach mordowania, gwalcenia, palenia i grabienia.
                              Wręcz przeciwnie, bardzo często wojny i wojowników popierała. Abo od wyrzynania
                              innowierców.

                              2. Grupy, spoleczeństwa, żeby istnieć musialy raczej wspólpracować i trzymać sie
                              pewnych zasad, niż się wyrzynać. To jest instynktowne. Każda grupa zwierząt
                              trzyma się regul i zasad, choć nie umie ich nazwać. Grupy ludzkie też takie
                              zasady od zarania dziejow miały.

                              > Kodeksy nie wzięły się z poowietrza ...

                              Skąd się wzięły?

                              > Wiara jest czymś co było zawsze...

                              Od jak bardzo "zawsze"?
                              • squirrel9 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 11:57
                                Kodeksy biorą się z wypracowanych norm moralnych czyli ... z
                                kultywowanej religii. Co widać dokładnie na każdym kontynecie. Kimś
                                innym jest człowiek "zachowdu" z dziedzictwem chrześcijańskim, kim
                                innym człowiek Azji z kultywowaną religią (filozofią) konfucjańską a
                                kimś innym człowiek islamu.
                                Od zawsze to jest odkąd człowiek istenieje. Wystarczy sięgnąć do
                                literatury nt. znalezisk ...
                                • squirrel9 Sorry 15.06.10, 11:58
                                  ... miało być człowiek Zachodu
                                • angelfree Re: Nieuczciwość 15.06.10, 12:16
                                  > Od zawsze to jest odkąd człowiek istenieje. Wystarczy sięgnąć do
                                  > literatury nt. znalezisk ...

                                  Od kiedy istnieje człowiek?
                                  • squirrel9 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 12:50
                                    Obawiam sie,że odkąd zaczął myśleć i ... wierzyć :)
                                    • angelfree Re: Nieuczciwość 15.06.10, 13:07
                                      No to tu się zgadzamy. Rożne formy wiary są prawdopodobnie bardzo stare. A w
                                      każdym razie tak stare, jak te grupy, ktore opuściły Afrykę i przetrwaly
                                      ewoluując do dziś.
                                      Prawdopodobnie musiały spełniać jakąś ważną funkcję spoleczną, być może spajać
                                      grupy i psychologiczną, może poprzez rozladowanie lęku, i dlatego ten pomysl
                                      okazal się taki nośny.
                                      Tylko, że z tego nie wynika, że prawdziwie opisują świat, w ktorym żyli ówcześni
                                      ludzie i w ktorym my dzisiaj żyjemy.
                                      Nie sądzisz chyba, że jakaś istota nadnaturalna objawila się ludziom kilkaset
                                      tysięcy lat temu i zainicjowala jakieś szamańsko - animistyczne wierzenia.
                                      • squirrel9 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 14:30
                                        Co to jest "prawdziwy opis świata"? Czyj obiektywny świat dzisiaj
                                        jest "prawdziwy"?
                                        Wiara najczęściej nie polega na tym co się komuś objawiło i ludzie
                                        ZOBACZYLI. Gdyby widzieli to byłaby rzeczywistość a nie wiara.
                                        • angelfree Re: Nieuczciwość 15.06.10, 15:11
                                          Zatem zgodzisz się, że wiara polega na przyjęciu za prawdę czegoś, co się
                                          ludziom uroiło?
                                          • squirrel9 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 17:30
                                            Nie zgodzę się z takim epistemologicznym twierdzeniem. Wiara nie
                                            jest uznawaniem za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia, wiara
                                            raczej bazuje na tym czego rozumem się nie obejmuje. Z tego się
                                            wywodzi i po ewolucji wynikłej z rozwoju nauki (i nie tylko,
                                            oczywiście) dalej jest "wiarą". Dla sporej części ludzi myslących
                                            (filozofów) tam gdzie kończy się ogarnianie rozumem zaczyna się
                                            wiara a dla innych ... kończy sie myślenie :) Wiara wcale się
                                            nie "przeterminowuje".
                                            • angelfree Re: Nieuczciwość 15.06.10, 21:07
                                              squirrel9 napisała:

                                              > Wiara nie
                                              > jest uznawaniem za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia, wiara
                                              > raczej bazuje na tym czego rozumem się nie obejmuje.


                                              I wlaśnie w tych miejscach zaczynają się nieuzasadnione twierdzenia.

                                              > Dla sporej części ludzi myslących
                                              > (filozofów) tam gdzie kończy się ogarnianie rozumem zaczyna się
                                              > wiara a dla innych ... kończy sie myślenie :)


                                              Nie kończy, tylko wlaśnie tam zaczyna się myślenie. W każdym razie tworcze
                                              myślenie zaczyna się wląśnie na obrzeżach znanego.
                                              • squirrel9 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 22:35
                                                Nie, twórcze myślenie zaczyna się tam gdzie nieznane po to by
                                                poznać :) Tam gdzie nie daje się już ogarnąć rozumem zaczyna się
                                                wiara lub nicość ...
                                                • angelfree Re: Nieuczciwość 16.06.10, 10:00
                                                  Moim zdaniem nieznane bardzo często pokrywa się z nie dające sie ogarnąć
                                                  rozumem. Nieznane jest nieznane, bo przy aktualnym dla danego momentu stanie
                                                  wiedzy, nauki, techniki ogarnąć się rozumem nie daje. Przypuszczam, ze takie
                                                  nieznane - nie dające się ogarnąć rozumem pola wiedzy o świecie będą zawsze.
                                                  Nigdy nie bedziemy mieli calkowitej wiedzy - tak sądzę. Co nie znaczy, że
                                                  niezbędne jest jakieś nadnaturalne wytłumaczenie rozmaitych zjawisk.
                                • frankafiranka1 Re: Nieuczciwość 16.06.10, 10:38
                                  No to ci odpowiem, najpierw byłą moralność a potem powstała religia, która
                                  skodyfikowała już istniejące zasady postępowania w społeczeństwie.
                                  Zwierzęta też mają zasady postępowania, też żyją w stadach i nie zabijają swoich
                                  bez powodu, czy myślisz, że dlatego, że je religia powstrzymuje???
                            • dritte_dame Re: Nieuczciwość 15.06.10, 13:56
                              squirrel9 napisała:

                              > Nie mnie powstrzymuje [podkreślenie d_d], powstrzymuje całe społeczeństa.
                              > [...]
                              > Kodeksy nie wzięły się z powietrza ...

                              Piszesz więc, że wiara nie powstrzymuje Ciebie przed oszukiwaniem, grabieniem, dręczeniem i mordowaniem ale powstrzymuje całe społeczeństwa.

                              Zostawmy na chwilę "całe społeczeństwa" na boku.

                              Skoro to jednak nie wiara powstrzymuje Ciebie przed postępowaniem niemoralnym to co powstrzymuje Ciebie?

                              Kodeksy?

                              Czy gdyby nie kodeksy to kradła byś, oszukiwała, nadużywała zaufania, torturowała, gwałciła i mordowała?
                              • squirrel9 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 14:28
                                Mnie powstrzymuje MORALNOŚĆ. Taki wychowany imperatyw "nie czyń
                                drugiemu co tobie niemiłe".
                                • dritte_dame Re: Nieuczciwość 15.06.10, 20:15
                                  squirrel9 napisała:

                                  > Mnie powstrzymuje MORALNOŚĆ. Taki wychowany imperatyw "nie czyń
                                  > drugiemu co tobie niemiłe".

                                  A skąd pochodzi ta Twoja moralność?

                                  Wyczytałaś ją w kodeksie?
                                  czy zapisałaś w zeszycie na religii..?
                                  • squirrel9 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 20:26
                                    czytaj ze zrozumieniem.
                                    • dritte_dame Re: Nieuczciwość 15.06.10, 20:47
                                      squirrel9 napisała:

                                      > czytaj ze zrozumieniem.

                                      Chodzi o to?:

                                      > wychowany
                                      • dritte_dame Re: Nieuczciwość 15.06.10, 21:01
                                        dritte_dame napisała:

                                        > squirrel9 napisała:
                                        >
                                        > > czytaj ze zrozumieniem.
                                        >
                                        > Chodzi o to?:
                                        >
                                        > > wychowany

                                        Czyli, chcesz powiedzieć że gdyby Ci nie powiedziano że robić tak jest be, to kradła byś, kłamała, dręczyła i mordowała?

                                        Czy tak?
                                        • squirrel9 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 22:12
                                          Czyżbyś ty miała wrodzoną etykę? Jak to poznałś?
                                          • dritte_dame Re: Nieuczciwość 18.06.10, 01:35
                                            squirrel9 napisała:

                                            > Czyżbyś ty miała wrodzoną etykę? Jak to poznałś?

                                            A tak to poznałam, że wszystkie inne możliwości byłaś właśnie uprzejma sama wyeliminować.
        • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 11:00
          dritte_dame napisała:

          > Nie ma czegoś takiego jak "ateistyczna infekcja"
          ponieważ "infekcja" to jest sp
          > osób szerzenia się choroby.
          >
          > Religijność jest chorobą umysłu a ateizm chorobą umysłu nie jest.
          > Wynika to z samego znaczenia pojęcia: "choroba".
          >

          Mylisz się, przyjmując to zbyt dosłownie. Akurat w tym przypadku to
          jedynie kwestia interpretacji.
          >
          > > > Ale jeszcze większym problem jest to, że ten kto wierzy,
          oprócz
          > > dzielenia się w
          > > > rażeniami także działa tak, jakby jego wiara była
          prawdziwa.
          > >
          > > ("Prwadziwa" nie w sensie: "prawdziwie istniejąca"
          > > tylko: "prawdziwie opisuj
          > > > ąca rzeczywistość.")
          > > >

          > >
          > > O co konkretnie Ci chodzi w świetle podanego przykładu o młodym
          > > kalece?
          >
          > Już przecież napisałam wcześniej.
          >
          > Codzi mi o to, że przykładu młodego kaleki używa się
          do "legitymizacji" wiary,
          > czyli do nieuprawnionego twierdzenia/dowodzenia/demonstrowania że
          wiara jest "p
          > rawdziwa", że prawdziwie opisuje rzeczywistość.

          To twierdzenie jest tak samo uprawnione, jak to, które wątpi w
          prawdzwość wiary. Nikt przecież nie udowodnił nieistnienia Boga. A
          ten przykład rzeczywiście jest "legitymizacją" wiary, skoro
          ktoś sam z własnej woli stwierdza, że to właśnie dzięki wierze
          nabrał chęci do życia. Nawet, jeśli Tobie wydaje się to bzdurą.


          >
          > Przykładu takiego, i temu podobnych używa się do dowodzenia że
          rzeczywiście
          > (prawdziwie) jstnieje
          byt będący przedmiotem wiary wierzących -
          byt, równoc
          > ześnie zgodnie z innymi, na tej samej zasadzie "prawdziwymi"
          (czyli, rzeczywiśc
          > ie zasadnie obowiązującymi) regułami i przepisami wiary takiej lub
          innej, nakaz
          > ujący wiernym zabijanie apostatów, heretyków i innowierców, byt
          zabraniający pr
          > zetaczania krwi chorym w sytuacjach gdy zgodnie z wiedzą medyczną
          jest to konie
          > czne, byt zakazujący przerwania ciąży, w którą kobieta zaszła
          wskutek zgwałceni
          > a, byt, któremu "nie podoba się" ani używanie prezerwatyw przez
          partnerów seksu
          > alnych ani medyczne umożliwienie rozmnożenia się parom dotkniętym
          pewnymi rodza
          > jami bezpłodności, itp.

          >
          > (Przykłady szkodliwych religijnych reguł wpływających na
          rzeczywiste dzia
          > łanie
          celowo wybrałam z różnych religii.)
          >



          Ok, Ty jesteś pewna, że ten byt nie istnieje, a inni są pewni, że
          istnieje i znajdują na to przykłady. W czym problem?
          A co się tyczy zasad: przykłady innych religii nie są tu
          uzasadnione, gdyż często owe zasady mają się nijak do katolickich.
          Jeśli zaś chodzi o "szkodliwość" zasad katolickich, to jeśli za
          takie je uważasz, to po prostu nie słuchaj i nie stosuj. To Twoja
          prywatna
          decyzja. Kościół natomiast ma prawo zasady głosić, po
          to jest.


          >
          > Przykładu ulgi i przypływu optymizmu, których ktoś doznał w
          rezultacie uwierzen
          > ia w faktycznie iluzoryczną "opiekę" i "miłość" nieistniejących
          bytów używa się
          > do legitymizacji całego systemu fałszywych ontologicznych
          twierdzeń i wynikają
          > cych z nich szkodliwych zasad postępowania, będących przyczyną
          wciąż nowych nie
          > zliczonych i masowych nieszczęść, daleko przeważających nad
          jakimikolwiek spora
          > dycznymi indywidualnymi "uszczęśliwieniami".
          >

          I znów - to Twój prywatny osąd. Pozwól innym ludziom mieć
          własny i decydować, co uznają za słuszne i prawdziwe, a co nie.
          • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 11:09
            majaa napisała:

            > A ten przykład rzeczywiście jest "legitymizacją" wiary,
            > skoro ktoś sam z własnej woli stwierdza, że to właśnie dzięki
            > wierze nabrał chęci do życia.

            Do życia, czy do wegetacji? Nikogo tym pytaniem nie obrażając.

            • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 11:47
              piwi77 napisał:

              > Do życia, czy do wegetacji? Nikogo tym pytaniem nie obrażając.
              >

              Obrażając, niestety. Oceniasz wartość czyjegoś życia tylko
              sprawnością fizyczną?
              • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 11:53
                majaa napisała:

                > Obrażając, niestety. Oceniasz wartość czyjegoś życia tylko
                > sprawnością fizyczną?

                Nie rozumiem pojęcia wartość czyjegoś życia, potrafisz mi je
                bliżej wyjaśnić, abym mógł odpowiedzieć na Twoje pytanie?
                • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 12:01
                  Zapytam inaczej: dlaczego uważasz, że życie tego chłopaka to
                  jedynie "wegetacja"?
                  • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 12:20
                    majaa napisała:

                    > Zapytam inaczej: dlaczego uważasz, że życie tego chłopaka to
                    > jedynie "wegetacja"?

                    Albowiem poza funkcjami czysto biologicznymi, co może jeszcze robić?
                    Wierzyć, owszem jeszcze to, ale nic więcej. I zaznaczam, że jest to
                    beznamiętne stwierdzenie, ani nie uważam go za coś gorszego, ani nie
                    współczuję, a już na pewno nie podziwiam.
                    • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 12:48
                      Nigdy nie widziałeś niepełnosprawnych, ale aktywnych i pełnych życia
                      i radości ludzi? Często gęsto osiągają więcej, niż niejednen
                      sprawny. A może po prostu bardziej cenisz np. zapijaczonych meneli,
                      którzy w życiu nie shańbili się żadną uczciwą pracą a ich jedyną
                      filozofią jest obrabianie "frajerów".....no, ale za to mają dwie
                      sprawne ręce i nogi?

                      Mam nadzieję, że Twoje pytanie nie było poważne, a tylko się
                      przekomarzasz.
                      • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 13:00
                        Kombinujesz. Oczywiście są różne stopnie niepełnosprawności i
                        niektóre pozwalają na w miarę normalne życie, ale
                        niepełnosprawność kaleki z filmiku jest skrajna, bardziej
                        niepełnosprawnym być już chyba nie można. Nie sądzę, aby w tym
                        przypadku można było mówić o aktywności, pełni życia i radości.
                        • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 14:26
                          piwi77 napisał:

                          > Kombinujesz. Oczywiście są różne stopnie niepełnosprawności i
                          > niektóre pozwalają na w miarę normalne życie, ale
                          > niepełnosprawność kaleki z filmiku jest skrajna, bardziej
                          > niepełnosprawnym być już chyba nie można. Nie sądzę, aby w tym
                          > przypadku można było mówić o aktywności, pełni życia i radości.

                          To Ty kombinujesz, Piwi, bo nie masz już do czego się przyczepić.
                          Ten "skrajnie" niepełnosprawny zupełnie nieźle sobie radzi. W
                          istocie jednak nie ma znaczenia, czy dla Ciebie, dla mnie czy
                          kogokolwiek innego życie tego chłopaka jest "prawdziwym" życiem czy
                          tylko wegetacją. Sedno leży w tym, że kalece chce się żyć i on
                          sam
                          ocenia swoje życie, jako warte zachodu, co zawdzięcza
                          właśnie wierze.
                          • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 14:33
                            majaa napisała:

                            > Sedno leży w tym, że kalece chce się żyć i on sam ocenia
                            > swoje życie, jako warte zachodu, co zawdzięcza właśnie wierze.

                            A wszystko to wiadomo na podstawie propagandowego filmiku.
                            • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 14:52
                              piwi77 napisał:

                              > A wszystko to wiadomo na podstawie propagandowego filmiku.


                              Widzę, że zmieniasz front:/ No to może idźmy na całość i zamiast
                              tracić czas na takie dyskusje, od razu zgadujmy, ile ksiądz zapłacił
                              kalece, żeby zechciał być "aktorem" w tym filmiku.
                              • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 14:55
                                A skąd wiesz, że w filmiku udział biorą jacyś aktorzy, dzisiaj takie
                                filmiki robi się na komputerze, bez aktorów.
                                • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:01
                                  Nie ma sprawy, możemy sobie też założyć, że filmik był kręcony
                                  komputerowo. No i jak, zadowolony jesteś?
                                  • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:06
                                    majaa napisała:

                                    > Nie ma sprawy, możemy sobie też założyć, że filmik był kręcony
                                    > komputerowo. No i jak, zadowolony jesteś?

                                    Z czego, że odeszlismy od tematu wątku?
                                    • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:10
                                      Sam to odejście zainicjowałeś przecież:)
                                      • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 18:24
                                        majaa napisała:

                                        > Sam to odejście zainicjowałeś przecież:)

                                        Nie, no oczywiście. Ale żeby zakończyć, taka moja konkluzja na koniec
                                        (oczywiście nie musisz się z nią zgadzać). Filmik niczego nie
                                        dowodzi, wyprodukować coś podobnego pod z góry założoną tezę, to
                                        dziś żaden problem. Niczego nie dowodząc, potrafi jednak zamknąć
                                        usta niedoświadczonej młodzieży. Ksiądz zbałamucił ją wpierw
                                        atrakcyjnością tematu, którym był, jak pamiętamy, jaki jest sens
                                        życia, by sprytnym zagraniem z filmikiem uniemożliwić jakąkolwiek
                                        sensowną dyskusję na ten temat. Jeżeli chciał wykazać, że na ważne
                                        tematy nie warto i nie da się rozmawiać, to swój cel osiągnął.
                                        • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 23:12
                                          piwi77 napisał:

                                          > majaa napisała:
                                          >
                                          > > Sam to odejście zainicjowałeś przecież:)
                                          >
                                          > Nie, no oczywiście. Ale żeby zakończyć, taka moja konkluzja na
                                          koniec
                                          > (oczywiście nie musisz się z nią zgadzać).


                                          Rzeczywiście nie zgadzam się:)
                      • Gość: kieprze_paczynskic Re: Nieuczciwość IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.06.10, 13:08
                        Widziałem niewielu niepełnosprawnych aktywnych i pełnych życia i nie mam wrażenia, że to dzięki religii. widziałem też wielu pełnosprawnych apatycznych, zrezygnowanych, bez radości życia, którzy w życiu nie shańbili się żadną uczciwą pracą i deklarujących się jako ludzie religijni. Bezsensowny przykład dałaś.
                        • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 14:42
                          Gość portalu: kieprze_paczynskic napisał(a):

                          > Widziałem niewielu niepełnosprawnych aktywnych i pełnych życia i
                          nie mam wrażen
                          > ia, że to dzięki religii.


                          To, że nie masz wrażenia nie oznacza jeszcze, że tak jest na
                          pewno. Trzeba byłoby z nimi porozmawiać. I od razu zastrzegam - nie
                          zakładam "jedynie słusznej" odpowiedzi.


                          widziałem też wielu pełnosprawnych apatycznych, zrezy
                          > gnowanych, bez radości życia, którzy w życiu nie shańbili się
                          żadną uczciwą
                          > pracą
                          i deklarujących się jako ludzie religijni. Bezsensowny
                          przykład dałaś
                          > .

                          To raczej Ty bezsensownie przeinaczasz moją wypowiedź.
                          Nie każdy religijny niepełnosprawny musi zawsze tryskać energią, co
                          nie oznacza automatycznie, że chciałby umrzeć. Jak już pisałam
                          Piwiemu, akurat w tym konkretnym przypadku to właśnie wiara dała
                          temu człowiekowi siły i chęci do życia, którego nie traktuje jak zło
                          konieczne.
                          • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 14:57
                            majaa napisała:

                            > To, że nie masz wrażenia nie oznacza jeszcze, że tak jest
                            > na pewno. Trzeba byłoby z nimi porozmawiać.

                            O, mamy konstruktywną uwagę. A Ty już z nim rozmawiałaś?
                            • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:07
                              No, ale przecież zakładamy, że filmik był kręcony komputerowo...
                              Przy okazji - widziałam jeszcze inne tego typu filmiki i programy,
                              niektóre nawet w telewizji puszczali wiele lat temu, z czego wnoszę,
                              że już wtedy mieliśmy w Polsce świetnie rozwiniętą grafikę
                              komputerową:)
                          • Gość: kieprze_paczynskic Re: Nieuczciwość IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.06.10, 15:08
                            >bezsensownie przeinaczasz moją wypowiedź.
                            > Nie każdy religijny niepełnosprawny musi zawsze tryskać energią, co
                            > nie oznacza automatycznie, że chciałby umrzeć. Jak już pisałam
                            > Piwiemu, akurat w tym konkretnym przypadku to właśnie wiara dała
                            > temu człowiekowi siły i chęci do życia, którego nie traktuje jak zło
                            > konieczne.

                            Czyżby? Czy nawet przyjmując, że temu niepełnosprawnemu wiara dała chęć do życia
                            i działania jest to usprawiedliwieniem i przeciwwagą dla milionów
                            pełnosprawnych, którym religia daje alibi do nie działania?
                            • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:14
                              A gdzie wyczytałeś takie "mądrości", że ludziom sprawnym nie chce
                              się działać z powodu religii???
                              • Gość: kieprze_paczynskic Re: Nieuczciwość IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.06.10, 15:27
                                A rozejrzyj się wokół, spójrz na fatalizm ludzi religijnych, poczytaj o
                                predestynacji. Miliony muzułmanów żyją jak żyją z powodu religii. Cywilizacja
                                zachodnia swoje osiągnięcia zawdzięcza odrzuceniu wielu dogmatów religijnych,
                                też tak byśmy żyli. To co obecnie pozostało z religii chrześcijańskich jest
                                wynikiem konieczności przystosowania się do oczekiwań społeczeństw.
                                • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:42
                                  Chyba jednak sam nie wiesz, o czym piszesz. Dowiedz się najpierw
                                  czego faktycznie dotyczy predystynacja, a potem odpowiedz, gdzie tam
                                  jest usprawiedliwienie czy zachęta do nicnierobienia?
                                  • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Nieuczciwość IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.06.10, 17:07
                                    > Chyba jednak sam nie wiesz, o czym piszesz.
                                    A wiem, piszę o niewygodnej historii religii. Piszę o setkach lat tkwienia w
                                    ciemnocie i zabobonie, piszę o kościele jako hamulcowym wszelakiego postępu po
                                    dzień dzisiejszy. Piszę o tym, że gdyby ludy północy nie miały "we krwi" buntu i
                                    indywidualizmu, to tkwili byśmy mentalnie i cywilizacyjnie jak islam w okolicach
                                    7 wieku. I nie równoważy tego żaden religijnie zdopingowany kaleka z tego czy
                                    innego filmiku.
                                    • majaa Re: Nieuczciwość 09.06.10, 23:27
                                      Gość portalu: kieprzę_paczynskic napisał(a):

                                      > A wiem, piszę o niewygodnej historii religii.


                                      No to szybko zmieniłeś temat, bo w poprzednim poście pisałeś jakieś
                                      bzdury o predestynacji.


                                      Piszę o setkach lat tkwienia w
                                      > ciemnocie i zabobonie, piszę o kościele jako hamulcowym
                                      wszelakiego postępu po
                                      > dzień dzisiejszy.


                                      No, to już zależy, co się rozumie pod pojęciem "postęp", bo z
                                      pewnością nie dla wszystkich znaczy to samo.


                                      Piszę o tym, że gdyby ludy północy nie miały "we krwi" buntu
                                      > i
                                      > indywidualizmu, to tkwili byśmy mentalnie i cywilizacyjnie jak
                                      islam w okolicac
                                      > h
                                      > 7 wieku.



                                      Abstahując już od islamu, warto sobie zdawać sprawę, że nie
                                      wszystko, co nowe automatycznie znaczy "lepsze".
                                      • Gość: kieprze_paczynskic Re: Nieuczciwość IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.06.10, 14:14
                                        > > A wiem, piszę o niewygodnej historii religii.
                                        >
                                        >
                                        > No to szybko zmieniłeś temat, bo w poprzednim poście pisałeś jakieś
                                        > bzdury o predestynacji.

                                        Brak Ci podstawowej wiedzy o historii doktryny katolickiej, jeśli uważasz, że
                                        zmieniłem temat.

                                        > Abstahując już od islamu, warto sobie zdawać sprawę, że nie
                                        > wszystko, co nowe automatycznie znaczy "lepsze".

                                        Akurat wycofywanie się z absurdalnych dogmatów katolickich jest automatycznie
                                        lepsze.
                          • dritte_dame Druga strona problemu 09.06.10, 18:37
                            majaa napisała:

                            > w tym konkretnym przypadku to właśnie wiara dała
                            > temu człowiekowi siły i chęci do życia

                            Dla pełności rozważań zastanów się też nad tym, co w tym konkretnym przypadku odebrało temu człowiekowi siły i chęci do życia, zanim ich ponownie nabrał.

                            Bez określenia tego "czegoś" Twoje wnioski mogą być błędne lub niepełne.

                            Dla ułatwienia dodam, że tym czymś nie był w przypadku tego konkretnego człowieka jego stan wrodzonego fizycznego uszkodzenia.
                            • majaa Re: Druga strona problemu 09.06.10, 23:34
                              Mam propozycję: nie bawmy się w "zgaduj zgadula", tylko podziel się
                              swoimi przemyśleniami na ten temat, skoro sugerujesz, że masz
                              takowe. Chętnie przeczytam i podyskutuję.
                              • dritte_dame Re: Druga strona problemu 10.06.10, 00:10
                                majaa napisała:

                                > Mam propozycję: nie bawmy się w "zgaduj zgadula", tylko podziel się
                                > swoimi przemyśleniami na ten temat, skoro sugerujesz, że masz
                                > takowe. Chętnie przeczytam i podyskutuję.

                                Nie chcę Ci nic sugerować i dlatego raczej jeszcze poczekam na Twoje zdanie.

                                Jeśli uważasz że przyczyną jego psychicznego załamania było wrodzone kalectwo, to po prostu tak napisz.
                                Jeśli uważasz że co innego, to napisz co.

                                Albo napisz że nie masz zielonego pojęcia.
                                • majaa Re: Druga strona problemu 10.06.10, 09:44
                                  Co to znaczy, że nie chcesz mi nic sugerować? Jakiś sprawdzian mi
                                  robisz, czy co? Ze szkoły już dawno wyrosłam i nie lubię, jak ktoś
                                  traktuje mnie jak uczniaka. Jak masz coś konkretnego do napisania,
                                  to napisz, albo nie zawracaj gitary...
                                  • dritte_dame Re: Druga strona problemu 10.06.10, 13:55
                                    majaa napisała:

                                    > Co to znaczy, że nie chcesz mi nic sugerować? Jakiś sprawdzian mi
                                    > robisz, czy co? Ze szkoły już dawno wyrosłam i nie lubię, jak ktoś
                                    > traktuje mnie jak uczniaka. Jak masz coś konkretnego do napisania,
                                    > to napisz, albo nie zawracaj gitary...

                                    Mam do napisania pytanie, które już wcześniej zadałam:

                                    "Co w tym konkretnym przypadku odebrało temu człowiekowi siły i chęci do życia, zanim ich ponownie nabrał?"

                                    Odpowiedz proszę na to pytanie.
                                    • piwi77 Re: Druga strona problemu 10.06.10, 14:04
                                      dritte_dame napisała:

                                      > "Co w tym konkretnym przypadku odebrało temu człowiekowi
                                      > siły i chęci do życia, zanim ich ponownie nabrał?"

                                      Brak wiary?
                                      • dritte_dame Re: Druga strona problemu 10.06.10, 14:20
                                        piwi77 napisał:

                                        > dritte_dame napisała:
                                        >
                                        > > "Co w tym konkretnym przypadku odebrało temu człowiekowi
                                        > > siły i chęci do życia, zanim ich ponownie nabrał?"
                                        >
                                        > Brak wiary?

                                        Czy brak wiary odbiera Tobie chęć i siły do życia?
                                        • piwi77 Re: Druga strona problemu 10.06.10, 21:21
                                          dritte_dame napisała:

                                          > Czy brak wiary odbiera Tobie chęć i siły do życia?

                                          Ależ skąd! Nie mam wielkich potrzeb. Wystarczy, że wino smakuje, uda
                                          mi się wyrwać fajny ciuch, papier wyrzuca miłą dywidendę i zimowy
                                          tłuszczyk udaje mi się zredukować - żyć nie umierać!
                                          • dritte_dame Re: Druga strona problemu 10.06.10, 21:34
                                            piwi77 napisał:

                                            > dritte_dame napisała:
                                            >
                                            > > Czy brak wiary odbiera Tobie chęć i siły do życia?
                                            >
                                            > Ależ skąd! Nie mam wielkich potrzeb. Wystarczy, że wino smakuje, uda
                                            > mi się wyrwać fajny ciuch, papier wyrzuca miłą dywidendę i zimowy
                                            > tłuszczyk udaje mi się zredukować

                                            No to moje szczere gratulacje!
                                            Tak trzymać! :))

                                            > żRyć nie umierać!

                                            ;))
                                    • majaa Re: Druga strona problemu 10.06.10, 14:40
                                      Podejrzewam, że nawet sam zainteresowany mógłby mieć pewien kłopot z
                                      odpowiedzią na takie pytanie. Tym bardziej ja nie czuję się
                                      kompetentna do wydawania tutaj wyroków. Mogę co najwyżej snuć
                                      przypuszczenia. Być może, gdy zyskał "dorosłą" świadomość zwyczajnie
                                      przeraził się wizją swojego dalszego życia, nie widział w nim sensu,
                                      nie wierzył we własne siły i możliwości, że jest w stanie cokolwiek
                                      osiągnąć, poradzić sobie. A może z jeszcze innych powodów...
                                      • piwi77 Re: Druga strona problemu 10.06.10, 15:21
                                        Coś to wszystko brzmi jakos niewiarygodnie. Na pytanie dlaczego
                                        stracił ochote do życia, okazuje się nagle, że nie ma dobrej
                                        odpowiedzi, bo wiecie, rozumiecie, towarzysze, to wszystko jest
                                        takie skomplikowane. Ale już na pytanie, dlaczego tę ochote
                                        odzyskał, odpowiedź jest nagle taka prosta! I jak w ten przekaz
                                        wierzyć?
                                        • majaa Re: Druga strona problemu 10.06.10, 15:58
                                          Ależ każda odpowiedź jest dobra, tylko trzeba o nią zapytać
                                          zainteresowanego. Być może dla niego sprawa jest jasna, tylko my
                                          niepotrzebnie staramy się ją komplikować. Trudno zdrowym, sprawnym
                                          ludziom wypowiadać się w imieniu kaleki.
                                          • dritte_dame Re: Druga strona problemu 10.06.10, 16:20
                                            majaa napisała:

                                            > Ależ każda odpowiedź jest dobra, tylko trzeba o nią zapytać
                                            > zainteresowanego. Być może dla niego sprawa jest jasna, tylko my
                                            > niepotrzebnie staramy się ją komplikować. Trudno zdrowym, sprawnym
                                            > ludziom wypowiadać się w imieniu kaleki.

                                            Mimo tego że autorzy owego filmu "zapomnieli" zapytać o to owego
                                            zainteresowanego człowieka wprost - on sam tam pośrednio na to pytanie odpowiada.
                                            • dritte_dame Re: Druga strona problemu 10.06.10, 18:27
                                              dritte_dame napisała:

                                              > majaa napisała:
                                              >
                                              > > Ależ każda odpowiedź jest dobra, tylko trzeba o nią zapytać
                                              > > zainteresowanego. Być może dla niego sprawa jest jasna, tylko my
                                              > > niepotrzebnie staramy się ją komplikować. Trudno zdrowym, sprawnym
                                              > > ludziom wypowiadać się w imieniu kaleki.
                                              >
                                              > Mimo tego że autorzy owego filmu "zapomnieli" zapytać o to owego
                                              > zainteresowanego człowieka wprost - on sam tam pośrednio na to pytanie odpowiada.

                                              I dalej:
                                              Piszesz: "Być może dla niego sprawa jest jasna, tylko my niepotrzebnie staramy się ją komplikować" a równocześnie realizatorzy filmu "zapomnieli" zapytać go o tą, w końcu dość istotną sprawę!

                                              Założę się że gdyby na miejscu tego kaleki był człowiek sprawny, przysłowiowy "młody, zdrowy i bogaty", który opowiadał by że kiedyś chciał się zabić a teraz już nie chce, to nie "zapomniano" by zapytać go o to dlaczego chciał się zabić - o to, co w przeszłości odebrało mu siły i chęć do życia.

                                              Gdyby zapomniano, to taki wywiad robiłby przy oglądaniu wrażenie w najwyższym stopniu nienaturalnego!

                                              Dlaczego więc nie robi takiego wrażenia wywiad przeprowadzony w ten sam sposób z kaleką?
                                              • dritte_dame Re: Druga strona problemu 10.06.10, 18:56
                                                dritte_dame napisała:

                                                > Dlaczego więc nie robi takiego wrażenia wywiad przeprowadzony w ten sam sposób z kaleką?

                                                Dlaczego "zapomniano" zapytać niedoszłego kalekiego samobójcę dlaczego chciał się zabić, podczas gdy jest zupełnie nieprawdopodobne aby zapomniano zapytać o to niedoszłego samobójcę sprawnego??


                                                majaa napisała:

                                                > Być może dla [...] sprawa jest jasna,
                                                • majaa Re: Druga strona problemu 10.06.10, 20:49
                                                  Rozumiem, że osobiście oglądałaś ten film, skoro szczegółowo wiesz o
                                                  co go pytali a o co nie. Czy się mylę?

                                                  Wiesz, to ciągłe "przesłuchiwanie" przez Ciebie nieco mnie już nuży.
                                                  Może bądź uprzejma sama trochę się wysilić na jakąkolwiek odpowiedź.
                                                  W końcu chyba też masz jakieś zdanie na ten temat, nieprawdaż?
                                                  • dritte_dame Re: Druga strona problemu 10.06.10, 21:32
                                                    majaa napisała:

                                                    > Rozumiem, że osobiście oglądałaś ten film, skoro szczegółowo wiesz o
                                                    > co go pytali a o co nie. Czy się mylę?

                                                    Nie oglądałam.
                                                    Treść filmu znam z relacji księdza, który jak mniemam streścił w swej relacji wszystko co według niego było w nim ważne i zasługujące na wymienienie.

                                                    A Ty oglądałaś?


                                                    > Wiesz, to ciągłe "przesłuchiwanie" przez Ciebie nieco mnie już nuży.

                                                    Nie lubisz dociekliwych rozważań?


                                                    > Może bądź uprzejma sama trochę się wysilić na jakąkolwiek odpowiedź.
                                                    > W końcu chyba też masz jakieś zdanie na ten temat, nieprawdaż?

                                                    Mam.
                                                    A także właśnie je tu przedstawiam.

                                                    W moim poście bezpośrednio powyżej jest przecież wskazówka tak jaskrawa że aż oczy bolą (jeśli kto umie patrzeć..).
                                                  • majaa Re: Druga strona problemu 10.06.10, 23:31
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Nie oglądałam.


                                                    Czyli nie wiesz, czy ktoś go pytał czy nie, ale z jakiegoś powodu
                                                    wygodniej Ci przyjąć, że nie. I Ty zakładasz wątek o uczciwości...:/


                                                    > Treść filmu znam z relacji księdza, który jak mniemam streścił w
                                                    swej relacji w
                                                    > szystko co według niego było w nim ważne i zasługujące na
                                                    wymienienie.


                                                    I pewnie tak było.

                                                    >
                                                    > A Ty oglądałaś?
                                                    >

                                                    Nie.


                                                    > Nie lubisz dociekliwych rozważań?


                                                    Dociekliwe rozważania tak, ale nie permanentne "przesłuchanie".


                                                    > Mam.
                                                    > A także właśnie je tu przedstawiam.
                                                    >
                                                    > W moim poście bezpośrednio powyżej jest przecież wskazówka tak
                                                    jaskrawa że aż o
                                                    > czy bolą (jeśli kto umie patrzeć..).


                                                    No i znowu to samo, mamy kolejną zagwozdkę:/ Jest późno, gorąco i
                                                    chce mi się spać, więc nie zamierzam bawić się z Tobą w podchody.
                                                    Czy zamiast zagadek, wskazówek, radarów i innych naprowadzaczy
                                                    jesteś w stanie wykrzesać z siebie jakąś konkretną jednoznaczną
                                                    myśl, czy wymagam od Ciebie zbyt wiele?

                                                  • dritte_dame Re: Druga strona problemu 11.06.10, 00:04
                                                    majaa napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > > Treść filmu znam z relacji księdza, który jak mniemam streścił w
                                                    > swej relacji w
                                                    > > szystko co według niego było w nim ważne i zasługujące na
                                                    > wymienienie.
                                                    >
                                                    >
                                                    > I pewnie tak było.

                                                    Oto owa relacja księdza:

                                                    trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,7970507,Internet_jest_potrzebny_na_lekcji_religii__I_to_jak.html
                                                    "Zresztą sama pani zobaczy [ksiądz odpala laptopa leżącego na biurku i po chwili widzę jak nastolatek, rzeczywiście bez rąk i nóg - ma tylko małą zniekształconą stopę - szybko i sprawnie porusza się po mieszkaniu, goli się, myje zęby i palcem stopy pisze na klawiaturze komputera]. Ten chłopak opowiada, jak matka odrzuciła go zaraz po urodzeniu, jak chciał się zabić, ale mówi też o tym, jak wiara zmieniła jego życie. Mówi dużo o Bogu, który pomógł mu przezwyciężać trudności, przetrwać i brać życie takie jakim ono jest. Materiał bardzo pomógł, gdy rozmawiałem z młodzieżą, jak łatwo czasami narzekać, być nieszczęśliwym, jak łatwo się zniechęcić i nie widzieć sensu życia bo "nie wyglądam jak Doda" albo "nie mam mięśni Pudziana". Świadectwo życia i silna wiara tego człowieka, który jest kaleką od urodzenia, były silnym argumentem dla młodych ludzi."


                                                    Ksiądz wspomina, że chłopak chciał się zabić ale nie mówi dlaczego chciał się on zabić.

                                                    Tak więc - zgadzasz się ze mną - że albo w filmie nie był o tym w ogóle mowy, albo że wyjaśnienie dlaczego ten chłopak chciał się zabić ksiądz uznał za zbędne.
                                                  • dritte_dame Re: Druga strona problemu 11.06.10, 00:18
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Ksiądz wspomina, że chłopak chciał się zabić ale nie mówi dlaczego chciał się o
                                                    > n zabić.
                                                    >
                                                    > Tak więc - zgadzasz się ze mną - że albo w filmie nie był o tym w ogóle mowy, a
                                                    > lbo że wyjaśnienie dlaczego ten chłopak chciał się zabić ksiądz uznał za zbędne

                                                    Jakich pytań albo nie zadajemy w ogóle albo nie przekazujemy innym odpowiedzi na jakie pytania?

                                                    Ano takich pytań, których zadawanie uważamy za zbędne, ponieważ według nas odpowiedź jest dla wszystkich wokół oczywista.


                                                    Czyli: ksiądz uznał za zbędne dociekanie i/lub informowanie innych dlaczego ów chłopak chciał się zabić. Dla niego odpowiedź była oczywista. A także: według niego, ta odpowiedź jest równie oczywista dla jego widzów tego filmu.

                                                    Odpowiedź brzmiąca: "A dlaczego nie miałby chcieć?"
                                                  • dritte_dame Re: Druga strona problemu 11.06.10, 00:35
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > ksiądz uznał za zbędne dociekanie i/lub informowanie innych [u]dlaczego[
                                                    > /u] ów chłopak chciał się zabić. Dla niego odpowiedź była oczywista. A także: w
                                                    > edług niego, ta odpowiedź jest równie oczywista dla jego widzów tego filmu.
                                                    >
                                                    > Odpowiedź brzmiąca: "A dlaczego nie miałby chcieć?"

                                                    Kaleka w filmie ma opowiedzieć co mu dało siły i ochotę do życia.
                                                    Twórcy filmu przyjmują za oczywiste że "normalnie" tych sił i ochoty nie powinien on był mieć.

                                                    Nie do pomyślenia jest, aby w ten sam sposób o źródło siły i ochoty do życia pytano człowieka zdrowego.


                                                    Zdrowy wyjaśniał by dlaczego chciał się zabić - a nie dlaczego chce żyć.
                                                    Kaleki ma wyjaśnić dlaczego chce żyć - dlaczego nie chce się zabić.

                                                    Według twórców filmu, i relacjonującego akcję filmu księdza: kaleka bez nadzwyczajnej siły zewnętrznej, "naturalnie", powinien chcieć się zabić. I według nich, takie przekonanie podzielają też wszyscy innii zdrowi ludzie wokół.

                                                    I niestety mają w dużym stopniu racje.
                                                    Bardzo wielu zdrowych ludzi takie przekonanie podziela.
                                                  • dritte_dame Re: Druga strona problemu 11.06.10, 00:56
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Według twórców filmu, i relacjonującego akcję filmu księdza: kaleka bez nadzwyc
                                                    > zajnej siły zewnętrznej, "naturalnie", powinien chcieć się zabić. I wedł
                                                    > ug nich, takie przekonanie podzielają też wszyscy innii zdrowi ludzie wokół.
                                                    >
                                                    > I niestety mają w dużym stopniu racje.
                                                    > Bardzo wielu zdrowych ludzi takie przekonanie podziela.

                                                    I to może być właśnie dla kaleki zabójcze.

                                                    To, a nie ograniczenia wynikające z upośledzenia, które przy upośledzeniu wrodzonym są dla zdrowych obserwatorów zewnętrznych znacznie bardziej "straszne" i "przygnębiające" niż dla samego kaleki, który przecież innego stanu swojego ciała w ogóle nie zna. (Osoba od urodzenia niewidoma nigdy przecież nie rozpacza że nie widzi, a może nawet troche współczuć widzącym ich z kolei w jej mniemaniu upośledzenia - tego że nie słyszą tak dobrze jak ona i mają w porównaniu z nią tak mało wrażliwy dotyk.)


                                                    To, czyli nabranie przekonania na podstawie sygnałów ze swego ludzkiego otoczenia że jest nikomu niepotrzebny ("matka zostawiła go zaraz po urodzeniu") że jest dla innych odrażający, że jest dla innych wielkim ciężarem i kłopotem i że wszyscy ludzie wokół oczekują po nim tego że powinien chcieć się zabić!


                                                    To jest według mnie właśnie to, co wcześniej odebrało temu chłopakowi siły i chęci do życia.
                                                  • dritte_dame Perfidna nieuczciwość 11.06.10, 01:33
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > To jest według mnie właśnie to, co wcześniej odebrało temu chłopakowi siły i chęci do życia.


                                                    A perfidna nieuczciwość owego filmu polega dokładnie na tym, że posłużono się w nim osobą żyjącą (według zleceniodawców i realizatorów filmu) "dzięki Bogu" - bez najmniejszego zająknięcia się dlaczego owa "boska interwencja" stała się w ogóle konieczna dla utrzymania tej osoby przy życiu.

                                                    A stała się ona konieczna właśnie dokładnie przez działania tych i takich ludzi takich jak ci zleceniodawcy i realizatorzy filmu!
                                                    Przez ludzi nie tylko nie krepujących się okazywać swego zdziwienia i dyskomfortu w przygodnych kontaktach z kalekami ale wręcz wyszukujących osoby kalekie po to aby je wypytywać DLACZEGO CHCĄ ŻYĆ (!!)

                                                    Najpierw otoczenie samo wpędziło kalekiego chłopaka w nerwowe załamanie a następnie, gdy znalazł sobie ratunek w wierze w opiekę i akceptację fikcyjnej istoty - zaleca taką wiarę jako lekarstwo na skutki swojego własnego (otoczenia) działania kolejnym podobnie przez siebie traktowanym ludziom.
                                                  • piwi77 Re: Perfidna nieuczciwość 11.06.10, 09:12
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Najpierw otoczenie samo wpędziło kalekiego chłopaka w nerwowe
                                                    > załamanie a nastę pnie, gdy znalazł sobie ratunek w wierze w
                                                    > opiekę i akceptację fikcyjnej istoty - zaleca taką wiarę jako
                                                    > lekarstwo na skutki swojego własnego (otoczenia) d
                                                    > ziałania
                                                    kolejnym podobnie przez siebie traktowanym ludziom.

                                                    Najlepsze podsumowanie na ten wątek!
                                                  • Gość: kieprze_paczynskic Re: Perfidna nieuczciwość IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.06.10, 09:20
                                                    Czytam wątek z rosnącym zainteresowaniem i jestem pod wrażeniem celności
                                                    argumentacji.
                                                  • majaa Re: Perfidna nieuczciwość 11.06.10, 15:59
                                                    Cały Twój wywód opiera się na założeniu, że w filmie nie wyjaśniono
                                                    przyczyny wcześniejszego braku chęci do życia tego kaleki.
                                                    (Oczywiście masz świadomość tego, że "zleceniodawcą" i
                                                    realizatorem filmu nie koniecznie jest środowisko kościelne?
                                                    Zgodzisz się chyba ze mną, że równie dobrze mógł to być reportaż
                                                    osoby świeckiej, którym ten ksiądz się posłużył?
                                                    .)

                                                    Podobno lubisz dociekliwe rozważania, więc ja mam wątpliwości, co do
                                                    tego założenia. Ksiądz pokazuje pani redaktor filmik i jednocześnie
                                                    streszcza, o czym tam się mówi. Jeśli uznać, że wszystko, co tam
                                                    napisano (poza nawiasem oczywiście) to słowa księdza, to mówi on
                                                    tak: Ten chłopak opowiada, jak matka odrzuciła go zaraz po
                                                    urodzeniu, jak chciał się zabić, ale mówi też o tym, jak
                                                    ...itd. Z tego opisu absolutnie nie wynika, że w filmie nie pada
                                                    wyjaśnienie przyczyny chęci odebrania sobie życia przez chłopaka.
                                                    Wręcz przeciwnie, fragment Ten chłopak opowiada [...], jak
                                                    jak chciał się zabić
                                                    ...sugeruje raczej, że wypowiedź była
                                                    obszerniejsza. A to, że ksiądz, streszczając, podkreśla to, co
                                                    uznaje za najistotniejsze, to nic dziwnego. Ty przecież zrobiłaś
                                                    dokładnie to samo.

                                                    Co się zaś tyczy Twojego wyjaśnienia przyczyny braku chęci do życia
                                                    kaleki: mylisz się twierdząc, że poważne ograniczenia nie
                                                    mogą być dla kaleki powodem załamania. Owszem, mogą i bywają, bez
                                                    względu nawet na postawę otoczenia. Ale rzeczywiście wiara w siebie
                                                    i poczucie, że jest się potrzebnym jest niezwykle ważne. I prawdą
                                                    jest, że takie poczucie powinno zapewnić kalece otoczenie. Tylko
                                                    dlaczego za otoczenie uznałaś jakichś bliżej
                                                    nieokreślonych "zleceniodawców" i realizatorów filmu? Otoczenie
                                                    to najbliźsi, przyjaciele, znajomi. To oni zawiedli, z matką na
                                                    czele, nie realizator, nie ksiądz Kroplewski, ani żaden inny. Dla
                                                    chorego człowieka największe znaczenie ma postawa jego otoczenia
                                                    właśnie, a nie jakichś obcych ludzi. Ale nawet oni wcale nie muszą
                                                    myśleć tak, jak sugerujesz. Bezwzględnie i bezsensownie obarczasz
                                                    twórców filmu jakąś wyimaginowaną winą. Dlaczego sądzisz, że okazują
                                                    zdziwienie i dyskomfort w kontaktach z kalekami? Bo sama tak
                                                    reagujesz? Też uważasz, że tacy ludzie nie powinni chcieć żyć? Czy
                                                    tylko całkowita sprawność fizyczna nadaje życiu sens? Nie przyszło
                                                    Ci do głowy, że może właśnie twórcy takich reportaży chcą przełamać
                                                    w ludziach tego typu spojrzenie na niepełnosprawnych?
          • dritte_dame Re: interpretacja 09.06.10, 20:10
            majaa napisała:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > > Nie ma czegoś takiego jak "ateistyczna infekcja"
            > ponieważ "infekcja" to jest sp
            > > osób szerzenia się choroby.
            > >
            > > Religijność jest chorobą umysłu a ateizm chorobą umysłu nie jest.
            > > Wynika to z samego znaczenia pojęcia: "choroba".
            > >
            >
            > Mylisz się, przyjmując to zbyt dosłownie. Akurat w tym przypadku to
            > jedynie kwestia interpretacji.

            To nie jest "jedynie" kwestia interpretacji, tylko właśnie kwestia interpretacji.

            Interpretacji, która może być prawidłowa lub błędna, ale nie może być dowolna - ponieważ konkretne słowa mają konkretne znaczenia, które nie są "kwestią interpretacji".

            Zamieniając w sensownym i prawdziwym zdaniu jeden tylko termin na termin o znaczeniu przeciwnym i nie zmieniając niczego innego - nie otrzymujesz sensownego zdania prawdziwego lecz sensowne zdanie fałszywe.

            Zamiana w zdaniu jednego tylko terminu na termin o znaczeniu przeciwnym "nie zmienia znaczenia" tylko w przypadku gdy zdanie początkowe jest bezsensowne, ponieważ w takim przypadku jest ono w ogóle pozbawione znaczenia.

            Przykład:
            "Religijność jest niebieska."
            "Ateizm jest niebieski."
            • majaa Re: interpretacja 10.06.10, 11:24
              Aby stwierdzić na pewno, że dana interpretacja jest błędna, należy
              tego dowieść. Nie wystarczy samo czyjeś przekonanie.
              Dalsza część Twojego "wykładu" jest zbędna.
          • dritte_dame Re: dowody 09.06.10, 20:24
            majaa napisała:

            > Nikt przecież nie udowodnił nieistnienia Boga.

            Mylisz się.
            Dowiedziono tego wielokrotnie, i to bez szczególnych trudności.

            Byt o nazwie "Bóg" (celowo tu przeze mnie napisany "z dużej litery") nie istnieje z definicji.

            Ze swojej definicji.
            • majaa Re: dowody 10.06.10, 11:19
              dritte_dame napisała:

              > Mylisz się.
              > Dowiedziono tego wielokrotnie, i to bez szczególnych trudności.
              >

              Doprawdy? Konkrety poproszę.
          • dritte_dame Re: natura problemu 09.06.10, 20:32
            majaa napisała:

            > Ok, Ty jesteś pewna, że ten byt nie istnieje, a inni są pewni, że
            > istnieje i znajdują na to przykłady. W czym problem?

            W logicznej spójności i weryfikowalności znajdowanych przez nich przykładów.
            • majaa Re: natura problemu 10.06.10, 11:18
              dritte_dame napisała:

              > W logicznej spójności i weryfikowalności znajdowanych przez nich
              przykładów.
              >

              Zapytam jeszcze raz: to Twój problem? Ty i tak nie wierzysz, więc po
              co Ci spójność i weryfikowalność. Czyżbyś chciała powiedzieć, że
              jakby Ci udowodnili, że ten "byt" istnieje, to może byś łaskawie
              uwierzyła?;D
          • dritte_dame Re: inne religie 09.06.10, 20:47
            majaa napisała:

            > A co się tyczy zasad: przykłady innych religii nie są tu
            > uzasadnione, gdyż często owe zasady mają się nijak do katolickich.

            Niewątpliwie żyje także wielu ludzi kalekich, którzy uważają że "chęć i siły do życia dała im" inna religia niż katolicka, a nawet religia niechrześcijańska.

            Czy zaprzeczysz?

            Jeśli nie zaprzeczysz, to czego to według Ciebie dowodzi o tamtych religiach? a następnie w konsekwencji tego, o religii katolickiej?
            • majaa Re: inne religie 10.06.10, 11:10
              Trzymajmy się tematu. Nie rozmawiamy teraz o innych religiach, tylko
              odnosimy się do konkretnego przypadku. I tutaj akurat plątanie zasad
              różnych religii nie wnosi niczego oprócz zamieszania.
              • dritte_dame Re: inne religie 10.06.10, 14:00
                majaa napisała:

                > Trzymajmy się tematu. Nie rozmawiamy teraz o innych religiach, tylko
                > odnosimy się do konkretnego przypadku. I tutaj akurat plątanie zasad
                > różnych religii nie wnosi niczego oprócz zamieszania.


                "Niewątpliwie żyje także wielu ludzi kalekich, którzy uważają że 'chęć i siły do życia dała im' inna religia niż katolicka, a nawet religia niechrześcijańska."

                Czy zgadzasz się z tym twierdzeniem, czy mu zaprzeczasz?
                • majaa Re: inne religie 10.06.10, 14:14
                  dritte_dame napisała:

                  > "Niewątpliwie żyje także wielu ludzi kalekich, którzy uważają
                  że 'chęć i siły d
                  > o życia dała im' inna religia niż katolicka, a nawet religia
                  niechrześcijańska.
                  > "
                  >
                  > Czy zgadzasz się z tym twierdzeniem, czy mu zaprzeczasz?
                  >


                  Nie zaprzeczam, bardzo możliwe, że tak właśnie jest, ale co to ma do
                  rzeczy?

                  • dritte_dame Re: inne religie 10.06.10, 14:33
                    majaa napisała:

                    > dritte_dame napisała:
                    >
                    > > "Niewątpliwie żyje także wielu ludzi kalekich, którzy uważają
                    > że 'chęć i siły d
                    > > o życia dała im' inna religia niż katolicka, a nawet religia
                    > niechrześcijańska.
                    > > "
                    > >
                    > > Czy zgadzasz się z tym twierdzeniem, czy mu zaprzeczasz?
                    > >
                    >
                    >
                    > Nie zaprzeczam, bardzo możliwe, że tak właśnie jest, ale co to ma do
                    > rzeczy?

                    O czym świadczy fakt twierdzenia przez kalekę że ochotę i siły do życia przywróciła mu religia katolicka?
                    • majaa Re: inne religie 10.06.10, 14:45
                      dritte_dame napisała:

                      > O czym świadczy fakt twierdzenia przez kalekę że ochotę i siły do
                      życia przywró
                      > ciła mu religia katolicka?
                      >

                      Przeinaczasz ten fakt. Chłopak twierdził, że ochotę i siły do życia
                      przywróciła mu wiara w Boga, a nie religia katolicka. Rozumiesz
                      różnicę?
                      • dritte_dame Re: inne religie 10.06.10, 16:23
                        majaa napisała:

                        > dritte_dame napisała:
                        >
                        > > O czym świadczy fakt twierdzenia przez kalekę że ochotę i siły do
                        > życia przywró
                        > > ciła mu religia katolicka?
                        > >
                        >
                        > Przeinaczasz ten fakt. Chłopak twierdził, że ochotę i siły do życia
                        > przywróciła mu wiara w Boga, a nie religia katolicka. Rozumiesz
                        > różnicę?

                        W którego Boga?
                        Katolickiego, czy jakiegokolwiek?
                        • majaa Re: inne religie 10.06.10, 20:56
                          Bóg jest tylko jeden. Katolicka to jest religia.
                          • dritte_dame Re: inne religie 10.06.10, 21:38
                            majaa napisała:

                            > Bóg jest tylko jeden.

                            1) Hinduiści twierdzą inaczej.

                            2) Czy "jeden" chrezścijański to ten sam co "jeden" islamski?
                            • majaa Re: inne religie 10.06.10, 23:46
                              dritte_dame napisała:

                              > majaa napisała:
                              >
                              > > Bóg jest tylko jeden.
                              >
                              > 1) Hinduiści twierdzą inaczej.


                              To niech sobie twierdzą.

                              >
                              > 2) Czy "jeden" chrezścijański to ten sam co "jeden"
                              islamski?
                              >

                              Ten sam, ale nie taki sam...i w tym właśnie problem.
                          • kolter-xxl Re: inne religie 10.06.10, 21:48
                            majaa napisała:

                            > Bóg jest tylko jeden. Katolicka to jest religia.

                            Zgadza się dla żydów ,arabów czy Śj jest jeden !! dla katolików jest ich multum
                            poza trójcą oczywiście .Tak można przynajmniej wywnioskować czytając katechizm
                            kościoła katolickiego , gdzie komentując starotestamentowy nakaz brzmiący ; "Nie
                            będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy (Wj 20, 7; Pwt 5, 11)."
                            włączono tam inne osoby , choć nakaz ten dotyczy tylko boga Izraela Jahwe/Jehowę

                            "2146 Drugie przykazanie zabrania nadużywania imienia Bożego, to znaczy
                            wszelkiego nieodpowiedniego używania imienia Boga, Jezusa Chrystusa,
                            Najświętszej Maryi Panny i wszystkich świętych
                            ."
          • dritte_dame Re: szkodliwość 09.06.10, 22:25
            majaa napisała:

            > Jeśli zaś chodzi o "szkodliwość" zasad katolickich, to jeśli za
            > takie je uważasz, to po prostu nie słuchaj i nie stosuj. To Twoja
            > prywatna
            decyzja.

            Nie ma żadnego "po prostu".
            Żyjemy w społeczeństwie a nie każdy na izolowanej wyspie.

            Szkodliwe katolickie zasady szkodzą katolikom, członkom społeczeństwa, a więc i społeczeństwu, w którym i ja żyję, a więc szkodzą także i mnie.

            (Chyba że zamierzasz twierdzić że na przykład zakaz przerwania ciąży powstałej z gwałtu, nikomu nie szkodzi.)

            Dalej, są także konsekwencje religijnie motywowanego działania innych ludzi, które szkodzą mi bezpośrednio nawet gdy sama podobnego dzaiałania nie podejmuję.

            No i powiedz także na przykład ateistycznemu ginekologowi że może po prostu nie "słuchać i nie stosować" się do szkodliwego prawa ustanowionego z religijnych pobudek.
            • majaa Re: szkodliwość 10.06.10, 10:56
              dritte_dame napisała:

              >> Nie ma żadnego "po prostu".
              > Żyjemy w społeczeństwie a nie każdy na izolowanej wyspie.


              To, że żyjemy w społeczeństwie nie oznacza, że panuje jakiś terror i
              ludzie nie mogą samodzielnie podejmować żadnych wyborów.


              >
              > Szkodliwe katolickie zasady szkodzą katolikom, członkom
              społeczeństwa, a więc i
              > społeczeństwu, w którym i ja żyję, a więc szkodzą także i mnie.


              Postaraj się w końcu zrozumieć, że to nie Ty decydujesz, co komu
              szkodzi, a co nie. Każdy decyduje sam. Możesz jedynie wyrazić swoją
              opinię i być jej wierną. Skoro zatem tych zasad stosować nie
              będziesz, to z pewnością Ci nie zaszkodzą. Ile razy jeszcze mam
              powtórzyć, żebyś załapała: nie ma przymusu stosowania zasad
              katolickich, jeśli się z nimi nie zgadzasz. Olej kościół i już.


              >
              > (Chyba że zamierzasz twierdzić że na przykład zakaz przerwania
              ciąży powstałej
              > z gwałtu, nikomu nie szkodzi.)


              To sprawa na zdecydowanie dłuższą dyskusję, ale zostawmy to, bo o
              ile wiem, przerwanie ciąży powstałej w wyniku gwałtu jest w Polsce
              legalne.


              >
              > Dalej, są także konsekwencje religijnie motywowanego działania
              innych ludzi, kt
              > óre szkodzą mi bezpośrednio nawet gdy sama podobnego dzaiałania
              nie podejmuję.
              >


              No wybacz, ale nie możesz wymagać, aby ktoś obciążał swoje sumienie
              dla Twojego komfortu. Poszukaj kogoś, kto słowo "sumienie" zna tylko
              z teorii.



              > No i powiedz także na przykład ateistycznemu ginekologowi że może
              po prostu nie
              > "słuchać i nie stosować" się do szkodliwego prawa ustanowionego z
              religijnych
              > pobudek.
              >

              Nie muszę niczego mówić. Jest mnóstwo gabinetów, w których
              ateistyczni ginekolodzy
              dokonują aborcji na życzenie.

              • wilma.flintstone Re: szkodliwość 10.06.10, 21:26
                majaa napisała:

                >
                > To sprawa na zdecydowanie dłuższą dyskusję, ale zostawmy to, bo o
                > ile wiem, przerwanie ciąży powstałej w wyniku gwałtu jest w Polsce
                > legalne.

                Ale nie jest legalne np. w katolickim Chile. Dlaczego katolicy
                zawsze kiedy pada ten przyklad wykrecaja sie "tematem na dluzsza
                dyskusje" i uciekaja sie do wygodnego argumentu nt polskiej
                rzeczywistosci?



                > Nie muszę niczego mówić. Jest mnóstwo gabinetów, w których
                > ateistyczni ginekolodzy
                dokonują aborcji na życzenie.


                Ale robia to ryzykujac pojscie do wiezienia, robia to NIELEGALNIE.
                Naprawde nie dostrzegasz problemu i uwazasz, ze kazdy podejmuje
                decyzje tylko i wylacznie zgodne z wlasnym sumieniem, a Kosciol
                glosi to co musi bez szerszych tego konsekwencji takze dla
                niewierzacych? Wybacz, ale slabosc Twoich argumentow w tym poscie
                wylazla z zalosna wrecz jaskrawoscia....
                • majaa Re: szkodliwość 11.06.10, 11:52
                  wilma.flintstone napisała:

                  > Ale nie jest legalne np. w katolickim Chile.

                  No i co w związku z tym?


                  Dlaczego katolicy
                  > zawsze kiedy pada ten przyklad wykrecaja sie "tematem na dluzsza
                  > dyskusje" i uciekaja sie do wygodnego argumentu nt polskiej
                  > rzeczywistosci?
                  >


                  Zawsze, wszędzie i wszyscy to wyrazy, które
                  zwykle doskonale nic nie znaczą, jak ktoś celnie stwierdził;).
                  Dlaczego uważasz, że się wykręcają? To naprawdę jest temat na
                  dłuższą dyskusję, a to dlatego, że "szkodliwość" takiego zakazu jest
                  po prostu mocno dyskusyjna. Zależy jak się do sprawy podchodzi i co
                  się rozumie przez szkodliwość. Nie uważam, żeby było tutaj
                  miejsce na takie rozważania.
                  Przykładem Polski zaś posługuję się dlatego, że to tu mieszkamy i
                  nawiązujemy do sytuacji, która tu miała miejsce.


                  > Ale robia to ryzykujac pojscie do wiezienia, robia to NIELEGALNIE.
                  > Naprawde nie dostrzegasz problemu i uwazasz, ze kazdy podejmuje
                  > decyzje tylko i wylacznie zgodne z wlasnym sumieniem, a Kosciol
                  > glosi to co musi bez szerszych tego konsekwencji takze dla
                  > niewierzacych? Wybacz, ale slabosc Twoich argumentow w tym poscie
                  > wylazla z zalosna wrecz jaskrawoscia....
                  >

                  Owszem, problem dostrzegam, ale w tym, że część społeczeństwa zbyt
                  lekko i łatwo chciałoby podejmować decyzję o czyimś "być albo nie
                  być". Oczywiście, że Kościół głosi to co powinien. Natomiast prawo
                  ustanawiają ludzie, którzy albo uważają to za słuszne i popierają,
                  albo nie. Masz pretensję do Kościoła, że Ci prawo nie pasuje???
                  Więc nie pisz mi tu o rzekomej słabości moich argumentów tylko
                  napisz choć jeden "silny", który usprawiedliwiałby moralnie aborcję
                  na życzenie.
                  • wilma.flintstone Re: szkodliwość 14.06.10, 16:44
                    majaa napisała:

                    To naprawdę jest temat na
                    > dłuższą dyskusję, a to dlatego, że "szkodliwość" takiego zakazu
                    >jest po prostu mocno dyskusyjna.


                    Podejrzewam, ze szybciuchno uznalabys te szkodliwosc za
                    bezdyskusyjna, gdyby zgwalcono Ciebie sama lub kogos z Twoich
                    najblizszych. Ale ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, tez
                    juz ktos kiedys celnie stwierdzil.


                    Oczywiście, że Kościół głosi to co powinien. Natomiast prawo
                    > ustanawiają ludzie, którzy albo uważają to za słuszne i popierają,
                    > albo nie. Masz pretensję do Kościoła, że Ci prawo nie pasuje???

                    Sam fakt, ze rzadzaca przez kilka lat w PL lewica nie zrobila nic w
                    temacie liberalizacji ustawy antyaborcyjnej powinien dawac do
                    myslenia o co w tym wszytskim chodzi. Ale takim jak Ty pasuje
                    glosic, ze polscy politycy niezaleznie od ugrupowania, po prostu z
                    glebi serca i szczerosci przekonan chca chronic zygote.


                    > Więc nie pisz mi tu o rzekomej słabości moich argumentów tylko
                    > napisz choć jeden "silny", który usprawiedliwiałby moralnie
                    >aborcję na życzenie.

                    Mysle, ze cokowliek bym tu napisala - i tak nie byloby "silne" w
                    stopniu wystarczajacym.

                    Szkoda, ze wzorem, jak mniemam, idoli z PiS-u, po prosu odwrocilas
                    kota ogonem i nei ustosuknowalas sie do tego co napisalam,a
                    mianowicie - czy twoim zdaniem prawdziwe jest stwierdzenie, ze przy
                    obecnym ksztalcie prawa aborcyjnego, rzeczywscie kazdy po prostu
                    podejmuje decyzje zgodna z wlasnym sumieniem, a nauki Kosciola moze
                    olac?
                    • majaa Re: szkodliwość 14.06.10, 23:09
                      wilma.flintstone napisała:

                      >
                      > Podejrzewam, ze szybciuchno uznalabys te szkodliwosc za
                      > bezdyskusyjna, gdyby zgwalcono Ciebie sama lub kogos z Twoich
                      > najblizszych. Ale ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia,
                      tez
                      > juz ktos kiedys celnie stwierdzil.


                      Cóż, tak to zwykle jest: sądzę ciebie według siebie...Chciałabym Ci
                      jednak uświadomić, że nie wszyscy kierują się moralnością Kalego.


                      > Sam fakt, ze rzadzaca przez kilka lat w PL lewica nie zrobila
                      nic w
                      > temacie liberalizacji ustawy antyaborcyjnej powinien dawac do
                      > myslenia o co w tym wszytskim chodzi. Ale takim jak Ty pasuje
                      > glosic, ze polscy politycy niezaleznie od ugrupowania, po prostu z
                      > glebi serca i szczerosci przekonan chca chronic zygote.



                      Faktycznie niesamowite, czyżby lewicowcy też mieli sumienie?!
                      Zdajesz się w to nie wierzyć. No to jest jeszcze inna możliwość, że
                      to zwyczajni śmierdzący tchórze, trzęsący portkami przed "facetami w
                      czerni".


                      > Mysle, ze cokowliek bym tu napisala - i tak nie byloby "silne"
                      w
                      > stopniu wystarczajacym.


                      No wreszcie naprawdę sensowne zdanie.

                      >
                      > Szkoda, ze wzorem, jak mniemam, idoli z PiS-u, po prosu
                      odwrocilas
                      > kota ogonem i nei ustosuknowalas sie do tego co napisalam,a
                      > mianowicie - czy twoim zdaniem prawdziwe jest stwierdzenie, ze
                      przy
                      > obecnym ksztalcie prawa aborcyjnego, rzeczywscie kazdy po prostu
                      > podejmuje decyzje zgodna z wlasnym sumieniem, a nauki Kosciola
                      moze
                      > olac?


                      Muszę Cię rozczarować, nie mam idoli nie tylko w polityce, ale nawet
                      w muzyce.
                      A co do Twojego pytania - przypuszczam, że oczekujesz ode mnie
                      odpowiedzi przeczącej. Masz rację, to stwierdzenie jest
                      nieprawdziwe. Dlaczego? Ponieważ komuś, kogo sumienie spokojnie
                      podjęłoby i usprawiedliwiło decyzję unicestwienia bezbronnej istoty
                      ludzkiej, bo mu ona nie na rękę, nie pozwala się tego uczynić w
                      majestacie prawa.
                      • wilma.flintstone Re: szkodliwość 15.06.10, 19:30
                        majaa napisała:

                        >Chciałabym Ci
                        > jednak uświadomić, że nie wszyscy kierują się moralnością Kalego.

                        Zycze Ci zatem, zebys nigdy nie musiala rodzic dziecka zrodzonego z
                        szesciu pijanych tatusiow, mimo ze, jak twierdzi WHO, co czwarta
                        kobieta bedzie w swoim zyciu zgwalcona.


                        No to jest jeszcze inna możliwość, że
                        > to zwyczajni śmierdzący tchórze, trzęsący portkami przed "facetami
                        >w czerni".

                        Tak, oczywiscie, po prostu lewicowcy to wszytsko pobozne i
                        przyzwoite chlopaki, co to nawet gumki nie uznaja. Dlatego wlasnie
                        nazwali sie lewica, nieprawdaz, madralo?


                        > No wreszcie naprawdę sensowne zdanie.

                        Auc, coz za cieta riposta, ide lizac rany!

                        > A co do Twojego pytania - przypuszczam, że oczekujesz ode mnie
                        > odpowiedzi przeczącej. Masz rację, to stwierdzenie jest
                        > nieprawdziwe. Dlaczego? Ponieważ komuś, kogo sumienie spokojnie
                        > podjęłoby i usprawiedliwiło decyzję unicestwienia bezbronnej
                        istoty
                        > ludzkiej, bo mu ona nie na rękę, nie pozwala się tego uczynić w
                        > majestacie prawa.


                        Twoi nie-idole, czyli Jaro i Kur(w)ski, slady stop Twych winni
                        calowac z szacunku za te zgrabne wykrety.
                        • majaa Re: szkodliwość 15.06.10, 23:55
                          wilma.flintstone napisała:

                          > Zycze Ci zatem, zebys nigdy nie musiala rodzic dziecka
                          zrodzonego z
                          > szesciu pijanych tatusiow, mimo ze, jak twierdzi WHO, co czwarta
                          > kobieta bedzie w swoim zyciu zgwalcona.


                          Dzięki za dobre słowo, Tobie też tego życzę, a "przepowiedniami" WHO
                          tak bardzo się nie przejmuj, w końcu to nie Nostradamus i już nie
                          raz im się noga powinęła;)


                          > Tak, oczywiscie, po prostu lewicowcy to wszytsko pobozne i
                          > przyzwoite chlopaki, co to nawet gumki nie uznaja. Dlatego wlasnie
                          > nazwali sie lewica, nieprawdaz, madralo?


                          Nie przesadzaj, między pobożnością, gumką a aborcją jest chyba pewna
                          różnica, nie uważasz? A tak w ogóle, to o co Ci chodzi z tą lewicą,
                          czyżby zawiedli Twoje zaufanie i nie okazali się dość bezwzględni,
                          bezrefleksyjni i odważni? A może, wbrew swojej tradycji, uszanowali
                          wolę większości? Tak czy siak, najwyraźniej Cię wkurzyli...


                          > Twoi nie-idole, czyli Jaro i Kur(w)ski, slady stop Twych winni
                          > calowac z szacunku za te zgrabne wykrety.
                          >
                          >

                          Daj spokój, dobrze wiesz, że to nie żadne wykręty, tylko druga
                          strona medalu.
                          • wilma.flintstone Re: szkodliwość 16.06.10, 10:44
                            majaa napisała:

                            > czyżby zawiedli Twoje zaufanie i nie okazali się dość bezwzględni,
                            > bezrefleksyjni i odważni?

                            Tak, zawiedli zaufanie moje i na pewno czesci ich wyborcow, bo nie
                            po to sie wybiera lewice, zeby ta sie sluchala klechow i pacholkow
                            Kosciola.



                            >A może, wbrew swojej tradycji, uszanowali
                            > wolę większości?

                            Wybacz, ale jakiej wiekszosci??? Nie przypominam sobie, zeby o
                            ksztalcie ustawy zadecydowalo spoleczenstwo w ogolnonarodowym
                            referendum. Nikt sie nigdy nie odwazyl takiego oglosic, ciekawe
                            dlaczego?


                            > Daj spokój, dobrze wiesz, że to nie żadne wykręty, tylko druga
                            > strona medalu.

                            Naprawde, moja droga, rob co chcesz, tylko prosze Cie, nie pierd....
                            • majaa Re: szkodliwość 16.06.10, 16:01
                              wilma.flintstone napisała:

                              > Tak, zawiedli zaufanie moje i na pewno czesci ich wyborcow, bo
                              nie
                              > po to sie wybiera lewice, zeby ta sie sluchala klechow i pacholkow
                              > Kosciola
                              .
                              >

                              No to jest nauczka na przyszłość...


                              > Wybacz, ale jakiej wiekszosci??? Nie przypominam sobie, zeby o
                              > ksztalcie ustawy zadecydowalo spoleczenstwo w ogolnonarodowym
                              > referendum. Nikt sie nigdy nie odwazyl takiego oglosic, ciekawe
                              > dlaczego?
                              >

                              A może się kierowali badaniami CBOS-u, nie wiem.
                              Czy takie referendum to wyłącznie kwestia odwagi, trudno przesądzać,
                              ale swoją drogą to byłabym ciekawa wyników.


                              > Naprawde, moja droga, rob co chcesz, tylko prosze Cie, nie
                              pierd....
                              >


                              Brak Ci argumentów i nerwy puszczają, co?:P
                              • wilma.flintstone Re: szkodliwość 16.06.10, 16:10
                                majaa napisała:

                                >
                                > A może się kierowali badaniami CBOS-u, nie wiem.

                                O, wreszcie i z Twojej strony trafne spostrzezenie: NIE WIESZ.

                                > Brak Ci argumentów i nerwy puszczają, co?

                                Tak, jestes rozmowca tak wybitnie trudnym, ze te baty ktore mi raz
                                po raz dajesz, normalnie wykonczyly mnie psychicznie.
                                • majaa Re: szkodliwość 16.06.10, 23:25
                                  wilma.flintstone napisała:

                                  > O, wreszcie i z Twojej strony trafne spostrzezenie: NIE WIESZ.

                                  Bo ja już tak mam, że jak czegoś nie wiem, to wolę się do tego
                                  przyznać, niż robić z siebie błazna. Ty też mogłabyś tak spróbować...


                                  > Tak, jestes rozmowca tak wybitnie trudnym, ze te baty ktore mi raz
                                  > po raz dajesz, normalnie wykonczyly mnie psychicznie.


                                  No właśnie widzę, jak od pewnego czasu usiłujesz się ratować
                                  złośliwymi docinkami a nawet wulgarnością, a taki rodzaj "dyskursu"
                                  mnie nie satysfakcjonuje.
              • dritte_dame Re: szkodliwość 10.06.10, 21:46
                majaa napisała:

                > > (Chyba że zamierzasz twierdzić że na przykład zakaz przerwania
                > ciąży powstałej z gwałtu, nikomu nie szkodzi.)
                >
                >
                > To sprawa na zdecydowanie dłuższą dyskusję, ale zostawmy to, bo o
                > ile wiem, przerwanie ciąży powstałej w wyniku gwałtu jest w Polsce
                > legalne.

                A to ciekawe..
                Twierdzisz że KK w Polsce nie ma nic przeciwko przerwaniu ciąży powstałej z gwałtu?
                • majaa Re: szkodliwość 11.06.10, 10:50
                  Nie przypominam sobie, żebym coś takiego twierdziła. A Ty twierdzisz
                  z kolei, że to KK ustanawia prawo w Polsce? No to zauważ, że mimo
                  sprzeciwu KK przerywanie takiej ciąży jest w Polsce legalne.
                  • dritte_dame Re: szkodliwość 11.06.10, 13:54
                    majaa napisała:

                    > przerywanie takiej ciąży jest w Polsce legalne.

                    Czy to dobrze?
                    • majaa Re: szkodliwość 11.06.10, 16:04
                      Jak widać chociażby z wypowiedzi na tym forum, odpowiedź niestety
                      zależy od światopoglądu.
                      • dritte_dame Re: szkodliwość 11.06.10, 16:23
                        majaa napisała:

                        > przerywanie takiej ciąży jest w Polsce legalne.

                        Czy Ty uważasz że to dobrze?
                        • dritte_dame Re: szkodliwość 14.06.10, 13:13
                          dritte_dame napisała:

                          > majaa napisała:
                          >
                          > > przerywanie takiej ciąży jest w Polsce legalne.
                          >
                          > Czy Ty uważasz że to dobrze?

                          No i...?
                          • dritte_dame Re: szkodliwość 14.06.10, 16:25
                            dritte_dame napisała:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > majaa napisała:
                            > >
                            > > > przerywanie takiej ciąży jest w Polsce legalne.
                            > >
                            > > Czy Ty uważasz że to dobrze?
                            >
                            > No i...?

                            Czy Ty uważasz że to dobrze że w Polsce legalne jest przerywanie ciąży będącej skutkiem gwałtu, a także takiej, której rozwój zagraża życiu kobiety ciężarnej?
                            • majaa Re: szkodliwość 14.06.10, 22:30
                              Na początek taka ogólna dygresja. Generalnie uważam, że nie jest
                              dobrze, żeby jakakolwiek możliwość przerywania ludzkiego życia była
                              popierana przez prawo. Wydawałoby się, że wielu ludzi myśli
                              podobnie, sprzeciwiając się np. karze śmierci dla bestialskich,
                              zdegenerowanych do szpiku kości morderców. Jednocześnie ci sami
                              ludzie nie widzą niczego problematycznego w aborcji, czyli innymi
                              słowy w zabójstwie niewinnej istoty ludzkiej. Chciałabym, żeby ktoś
                              wytłumaczył mi ten fenomen.

                              Odpowiadając na Twoje pytanie - jeśli chodzi o ten drugi przypadek,
                              to skłonna jestem uznać, że tak. Natomiast co do pierwszego, to
                              przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia i wolałabym raczej, żeby
                              próbowano pomóc takiej kobiecie w inny sposób. Pewne pocieszenie
                              stanowi tu fakt, że odsetek takich ciąż jest niezmiernie mały (co
                              bynajmniej nie znaczy, że bagatelizuję problem).
                              • dritte_dame Re: fenomen 15.06.10, 01:27
                                majaa napisała:

                                > Generalnie uważam, że nie jest
                                > dobrze, żeby jakakolwiek możliwość przerywania ludzkiego życia była popierana przez prawo.

                                Zgadzam się z tym, że nie powinna być popierana.
                                Czyli: niedopuszczalne jest zabójstwo z nakazu prawa.

                                Równocześnie, koniecznym jest aby w pewnych okolicznościach przerwanie ludzkiego życia nie było karane przez prawo.


                                > Jednocześnie ci sami
                                > ludzie nie widzą niczego problematycznego w aborcji, czyli innymi
                                > słowy w zabójstwie niewinnej istoty ludzkiej. Chciałabym, żeby ktoś wytłumaczył mi ten fenomen.

                                Istnieją sytuacje, w których zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej jest w pełni moralnie dopuszczalne.
                                • majaa Re: fenomen 16.06.10, 00:24
                                  dritte_dame napisała:

                                  > Zgadzam się z tym, że nie powinna być popierana.
                                  > Czyli: niedopuszczalne jest zabójstwo z nakazu prawa.
                                  >
                                  > Równocześnie, koniecznym jest aby w pewnych okolicznościach
                                  przerwanie ludzkieg
                                  > o życia nie było karane przez prawo.
                                  >

                                  Czyli opowiadasz się za prawnym przyzwoleniem na zabójstwo, jak
                                  rozumiem?


                                  > Istnieją sytuacje, w których zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej
                                  jest w pełni m
                                  > oralnie dopuszczalne.
                                  >

                                  No i właśnie w tym tkwi cały dylemat: dla jednych tak, dla innych
                                  nie.
                                  • dritte_dame Re: fenomen 16.06.10, 01:00
                                    majaa napisała:

                                    > dritte_dame napisała:
                                    >
                                    > > Zgadzam się z tym, że nie powinna być popierana.
                                    > > Czyli: niedopuszczalne jest zabójstwo z nakazu prawa.
                                    > >
                                    > > Równocześnie, koniecznym jest aby w pewnych okolicznościach
                                    > przerwanie ludzkieg
                                    > > o życia nie było karane przez prawo.
                                    > >
                                    >
                                    > Czyli opowiadasz się za prawnym przyzwoleniem na zabójstwo, jak
                                    > rozumiem?

                                    Rozumiesz niewłaściwie.
                                    Napisałam: "koniecznym jest aby w pewnych okolicznościach przerwanie ludzkiego życia nie było karane przez prawo."

                                    A nie: "koniecznym jest aby w pewnych okolicznościach prawo zezwalało na przerwanie ludzkiego życia."

                                    Opowiadam się za niekaralnością zabójstw popełnionych w pewnych okolicznościach, a nie za prawnym przyzwoleniem na te zabójstwa.

                                    To różnica dość subtelna ale jednak istotna.


                                    > > Istnieją sytuacje, w których zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej
                                    > jest w pełni m
                                    > > oralnie dopuszczalne.
                                    > >
                                    >
                                    > No i właśnie w tym tkwi cały dylemat: dla jednych tak, dla innych
                                    > nie.

                                    A jak myślisz, czy dla Ciebie istnieją sytuacje, w których zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej jest w pełni moralnie dopuszczalne?
                                    • dritte_dame Re: fenomen 16.06.10, 01:31
                                      dritte_dame napisała:

                                      > Opowiadam się za niekaralnością zabójstw popełnionych w pewnych okolicznościach
                                      > , a nie za prawnym przyzwoleniem na te zabójstwa.
                                      >
                                      > To różnica dość subtelna ale jednak istotna.

                                      Różnica zawierająca się w tym że postępowanie, na które przyzwalamy - aprobujemy, a takie, któremu tylko nie przeciwdziałamy (nie karzemy za nie) - tolerujemy.
                                      • majaa Re: fenomen 16.06.10, 23:57
                                        Tak, tylko problem polega na tym, że tego typu subtelności jesteśmy
                                        w stanie uwzględniać jedynie w dyskusji, a nie w przepisach. W
                                        prawie istnieje prosta zasada, że to, co niezabronione jest
                                        dozwolone. Nikt nie pyta, czy to aprobujesz, czy tylko tolerujesz.
                                        • dritte_dame Re: zasada :) 17.06.10, 02:05
                                          majaa napisała:

                                          > W prawie istnieje prosta zasada, że to, co niezabronione jest
                                          > dozwolone.

                                          Dla "odciążenia" tej sierjoznej dyskusji o sprawach ostatecznych ośmielę się zauważyć że ta prosta zasada nie jest bynajmniej jedyną uniwersalnie obowiązującą w prawach różnych społeczności :)

                                          Zasada przez Ciebie wymieniona najczęściej jest kojarzona z praktyka prawa amerykańskiego.

                                          A inne alternatywne proste zasady to:

                                          * Co nie jest dozwolone, jest zabronione.
                                          ("Zasada prawa niemieckiego." Ordnung muß sein!)

                                          * Wszystko jest dozwolone, a zwłaszcza jeśli jest zabronione.
                                          ("Zasada prawa włoskiego." Wszystko co zabronione jest dozwolone za odpowiednią opłatą lub dla własnych krewnych.)

                                          * Wszystko jest zabronione, a zwłaszcza jeśli jest dozwolone.
                                          ("Zasada prawa radzieckiego". Zasada prawna dyktatur. Dotyczy zwłaszcza wolności słowa, organizowania się, itp.)


                                          Mam wrażenie że obecnej polskiej praktyce prawnej bliżej jest na razie do zasady niemieckiej niż do amerykańskiej ;)
                              • dritte_dame Re: pomoc 15.06.10, 01:34
                                majaa napisała:

                                > Natomiast co do pierwszego, to [...] wolałabym raczej, żeby próbowano pomóc takiej kobiecie w inny sposób.

                                W czym jej "pomóc"?
                                • majaa Re: pomoc 16.06.10, 00:29
                                  Mam na myśli np. pomoc psychologiczną, która pomogłaby kobiecie
                                  zrozumieć i zaakceptować różnicę między rzeczywistym sprawcą jej
                                  koszmaru, a niewinną istotą, którą chce za to ukarać.
                                  • dritte_dame Re: pomoc 16.06.10, 01:26
                                    majaa napisała:

                                    > Mam na myśli np. pomoc psychologiczną, która pomogłaby kobiecie
                                    > zrozumieć i zaakceptować różnicę między rzeczywistym sprawcą jej
                                    > koszmaru, a niewinną istotą, którą chce za to ukarać.

                                    Ależ przecież ona nie chce ukarać żadnej niewinnej istoty!
                                    • majaa Re: pomoc 17.06.10, 00:06
                                      A czym w tej sytuacji jest aborcja, jak nie karą śmierci za
                                      niewinność?!
                                      • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 00:18
                                        majaa napisała:

                                        > A czym w tej sytuacji jest aborcja, jak nie karą śmierci za
                                        > niewinność?!

                                        Nie jest karą śmierci.

                                        Jest zabiciem organizmu ludzkiego. Z tym mogę się zgodzić.

                                        Istnieją też stytuacje inne niż aborcja, w których prawo nie karze za zabicie niewinnej istoty ludzkiej i w których taka niekaralność jest dla nas moralnie niewątpliwie słuszna.
                                        • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 00:25
                                          dritte_dame napisała:

                                          > Istnieją też stytuacje inne niż aborcja, w których prawo nie karze za zabicie niewinnej istoty ludzkiej i w których taka niekaralność jest dla nas moralnie niewątpliwie słuszna.

                                          "Dla nas", czyli dla mnie, i dla Ciebie też.
                                          • majaa Re: pomoc 17.06.10, 10:26
                                            A czy mogłabyś napisać, jakie to sytuacje, bo nic mi w tej materii
                                            nie przychodzi do głowy?
                                            • Gość: gościówa Re: pomoc IP: 195.117.216.* 17.06.10, 12:27
                                              > Istnieją też stytuacje inne niż aborcja, w których prawo nie karze za zabicie
                                              niewinnej istoty ludzkiej i w których taka niekaralność jest dla nas moralnie
                                              niewątpliwie słuszna.
                                              Np. wojna to taka sytuacja :)
                                              • majaa Re: pomoc 17.06.10, 13:40
                                                Dzięki.
                                                Ale wojna to sytuacja specyficzna, w której łamane są wszelkie
                                                zasady moralne i nie tylko, a ogólny chaos powoduje, że nie jest
                                                możliwe funkcjonowanie prawa w sposób "normalny" i niezakłócony.
                                                Niekaralność pewnych czynów w czasie wojny jest zatem nie
                                                tyle "moralnie niewątpliwie słuszna", co raczej zdajemy sobie sprawę
                                                z niemożności stosowania i egzekwowania prawa w takiej sytuacji.
                                                • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 13:48
                                                  majaa napisała:

                                                  > Dzięki.

                                                  Nieee.. no, niewczesne żarty gościowej odłóżmy na bok.
                                                  Oczywiście że nie chodzi o wojnę.
                                                  • majaa Re: pomoc 17.06.10, 18:51
                                                    Ja jej tylko podziękowałam za udzielenie odpowiedzi, czego od
                                                    Ciebie zwykle nie mogę się doczekać:(
                                            • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 13:11
                                              majaa napisała:

                                              > A czy mogłabyś napisać, jakie to sytuacje, bo nic mi w tej materii nie przychodzi do głowy?

                                              Nie wierzę że Ci nic nie przychodzi.
                                              • majaa Re: pomoc 17.06.10, 13:20
                                                To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
                                                • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 13:55
                                                  majaa napisała:

                                                  > To nie jest odpowiedź na moje pytanie.

                                                  majaa napisała:

                                                  > A czy mogłabyś napisać, jakie to sytuacje, bo nic mi w tej materii nie przychodzi do głowy?

                                                  Odpowiadam: mogłabym, ale na razie nie chcę, gdyż sądzę że albo już wiesz o jakie sytuacje chodzi albo niebawem i tak sama do tego dojdziesz.

                                                  Napisałam: " ..prawo nie karze za zabicie niewinnej istoty ludzkiej i w których taka niekaralność jest dla nas moralnie niewątpliwie słuszna."

                                                  Dodam może dla uściślenia że przez "jest dla nas moralnie niewątpliwie słuszna" chciałam tu wyrazić nie to że takie zabicie aprobujemy, lecz to, że je tolerujemy, zdając sobie sprawę z tego że niestety było nieuniknione i że biorąc pod uwagę jego okoliczności - ukaranie za nie zabójcy było by niemoralne.
                                                  • majaa Re: pomoc 17.06.10, 14:14
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Odpowiadam: mogłabym, ale na razie nie chcę, gdyż sądzę że albo
                                                    już wiesz o jak
                                                    > ie sytuacje chodzi albo niebawem i tak sama do tego dojdziesz.



                                                    :)))))Rozumiem, wiesz, ale nie powiesz...:)))



                                                    > Dodam może dla uściślenia że przez "jest dla nas moralnie
                                                    niewątpliwie słuszna"
                                                    > chciałam tu wyrazić nie to że takie zabicie aprobujemy, lecz to,
                                                    że je toleruj
                                                    > emy,


                                                    No to rzeczywiście bardzo nieprecyzyjnie się wyraziłaś, bo jeśli coś
                                                    jest "niewątpliwie moralnie słuszne", to się to w pełni akceptuje i
                                                    popiera, a nie tylko toleruje.


                                                    zdając sobie sprawę z tego że niestety było nieuniknione i że
                                                    biorąc pod u
                                                    > wagę jego okoliczności - ukaranie za nie zabójcy było by
                                                    niemoralne.


                                                    Brzmi ekscytująco, nie mogę się doczekać rozwiązania tej zagadki;)))
                                                  • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 14:37
                                                    majaa napisała:

                                                    > No to rzeczywiście bardzo nieprecyzyjnie się wyraziłaś, bo jeśli coś
                                                    > jest "niewątpliwie moralnie słuszne", to się to w pełni akceptuje i
                                                    > popiera, a nie tylko toleruje.

                                                    Niekoniecznie.
                                                    Możesz też w całkowitej zgodzie ze swoim własnym poczuciem moralności uznać że ktoś miał prawo działać ze skutkiem takim jaki nastąpił, choć zdecydowanie wolałabyś aby skutku tego dało się uniknąć.
                                                  • majaa Re: pomoc 17.06.10, 14:49
                                                    To nielogiczne. Skoro dane działanie wywołuje nieakceptowany przez
                                                    moje poczucie moralności skutek, to w żaden sposób nie mogę uznać
                                                    tego działania za "niewątpliwie moralnie słuszne".
                                                  • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 15:00
                                                    majaa napisała:

                                                    > To nielogiczne. Skoro dane działanie wywołuje nieakceptowany przez
                                                    > moje poczucie moralności skutek, to w żaden sposób nie mogę uznać
                                                    > tego działania za "niewątpliwie moralnie słuszne".

                                                    Skutek przyjmujesz do wiadomości, ze świadomością że nie było innego wyjścia i uznając że sprawca tego skutku, w tych konkretnych okolicznościach niewątpliwie miał prawo działać w sposób, który do tego skutku doprowadził.
                                                  • majaa Re: pomoc 17.06.10, 15:31
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Skutek przyjmujesz do wiadomości, ze świadomością że nie było
                                                    innego wyjścia i
                                                    > uznając że sprawca tego skutku, w tych konkretnych okolicznościach
                                                    niewątpli
                                                    > wie
                                                    miał prawo działać w sposób, który do tego skutku
                                                    doprowadził.
                                                    >

                                                    Oczywiście, że mogę się pogodzić z pewnym skutkiem, i nawet uznać go
                                                    za nieunikniony, ale czy przez to dane działanie stanie się
                                                    automatycznie "niewątpliwie moralnie słuszne"? Nie sądzę, no chyba
                                                    że ma się bardzo chwiejną moralność.
                                                    Ale chyba nieco się zagalopowałyśmy w tym teoretyzowaniu.
                                                  • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 14:46
                                                    majaa napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > > Odpowiadam: mogłabym, ale na razie nie chcę, gdyż sądzę że albo
                                                    > już wiesz o jak
                                                    > > ie sytuacje chodzi albo niebawem i tak sama do tego dojdziesz.

                                                    >
                                                    >
                                                    > :)))))Rozumiem, wiesz, ale nie powiesz...:)))

                                                    Inaczej:
                                                    Wiem, że sama prędzej czy później powiesz to, czego ja teraz nie mówię ;)
                                                  • majaa Re: pomoc 17.06.10, 14:58
                                                    :)))Powiem, albo i nie powiem, nie ryzykuj;)) A cóż Cię kosztuje
                                                    napisanie tego teraz? Kilka kliknięć i po krzyku...no, chyba że
                                                    próbujesz zyskać na czasie, żeby coś wymyśleć:))
                                                  • dritte_dame Re: uczciwość 17.06.10, 15:12
                                                    majaa napisała:

                                                    > :)))Powiem, albo i nie powiem, nie ryzykuj;))

                                                    Chcesz może przez to powiedzieć: "Już wiem, ale i tak nie powiem!"?
                                                    ;))

                                                    Na to to rzeczywiście nic nie będę mogła poradzić.
                                                    Ale ten wątek jest przecież o (nie)uczciwości i to by było z Twej strony zagranie nieuczciwe :))
                                                  • majaa Re: uczciwość 17.06.10, 15:38
                                                    Chciałam powiedzieć dokładnie to, co powiedziałam, bez żadnych
                                                    podtekstów: nie kojarzę takiej sytuacji, a zbytnie teoretyzowanie
                                                    nie ma żadnego sensu. Dlatego proszę nie odwracaj kota ogonem, tylko
                                                    albo przyznaj szczerze, że potrzebujesz czasu do namysłu, albo wal
                                                    śmiało przykładami;)
                                                  • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 17:32
                                                    majaa napisała:

                                                    > A cóż Cię kosztuje napisanie tego teraz? Kilka kliknięć i po krzyku...

                                                    To po prostu nie służy skuteczności argumentacji :)
                                                  • majaa Re: pomoc 17.06.10, 18:38
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > To po prostu nie służy skuteczności argumentacji :)

                                                    Mam rozumieć, że Twoja argumentacja jest "skuteczna" tylko bez
                                                    podawania przykładów na jej poparcie, bo inaczej bierze w łeb?;)))
                                                  • dritte_dame Re: pomoc 17.06.10, 19:40
                                                    majaa napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > > To po prostu nie służy skuteczności argumentacji :)
                                                    >
                                                    > Mam rozumieć, że Twoja argumentacja jest "skuteczna" tylko bez
                                                    > podawania przykładów na jej poparcie, bo inaczej bierze w łeb?;)))

                                                    Nie tylko moja ale po prostu każda argumentacja jest skuteczniejsza wtedy gdy zamiast wprost podawać przykłady, pomaga naszemu adwersarzowi samodzielnie znaleźć przykłady na poparcie naszych tez.
                                                  • majaa Re: pomoc 17.06.10, 19:56
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    >> Nie tylko moja ale po prostu każda argumentacja jest
                                                    skuteczniejsza wtedy gdy z
                                                    > amiast wprost podawać przykłady, pomaga naszemu adwersarzowi
                                                    samodzielnie znale
                                                    > źć przykłady na poparcie naszych tez.
                                                    >

                                                    Czy to oznacza, że można walnąć dowolną głupotę, a potem oczekiwać,
                                                    że adwersarz dopasuje do niej popierający przykład? A jak nie
                                                    dopasuje, to oczywiście będzie kiepsko świadczyć o adwersarzu,
                                                    prawda? Świetna taktyka, wypróbuj ją np. na egzaminie ustnym i
                                                    napisz czy zadziałała:)))
                                                  • dritte_dame Re: prawo ofiary, cd. 17.06.10, 21:33
                                                    majaa napisała:

                                                    > Czy to oznacza, że można walnąć dowolną głupotę, a potem oczekiwać, że adwersarz dopasuje do niej popierający przykład?

                                                    Nie.
                                                    Nie głupotę.
                                                    Ja spodziewam się że jesteś w stanie samodzielnie znaleźć przykład sytuacji, w której uznasz w zgodzie ze swoim sumieniem i moralnością że zabójca miał niewątpliwe prawo działać tak, że niestety została zabita niewinna istota ludzka.

                                                    Dałam Ci juz do tego wiele coraz wyraźniejszych wskazówek.

                                                    Na przykład tu:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,29,112579303,113030434,Re_pomoc.html?wv.x=2
                                                    oraz tu:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,29,112579303,113030610,Re_prawo_ofiary.html?wv.x=2

                                                    Co do tego ostatniego, to jak widać nasz Kolega ma problem z odpowiedzią na moje pytanie, ale ufam że Ty oczywiście zdołasz na nie odpowiedzieć..

                                                    "Do czego ma prawo ofiara czynu przestępczego oraz jaki moralny obowiązek maja osoby znajdujące się w jej otoczeniu?"

                                                    No, do czego ma zaatakowana ofiara, po pierwsze i najważniejsze, prawo??

                                                    konkretnie
                                                  • majaa Re: prawo ofiary, cd. 17.06.10, 22:02
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Nie.
                                                    > Nie głupotę.
                                                    > Ja spodziewam się że jesteś w stanie samodzielnie znaleźć przykład
                                                    sytuacji, w
                                                    > której uznasz w zgodzie ze swoim sumieniem i moralnością że
                                                    zabójca miał niewąt
                                                    > pliwe prawo działać tak, że niestety została zabita niewinna
                                                    istota ludzka.
                                                    >
                                                    > Dałam Ci juz do tego wiele coraz wyraźniejszych wskazówek.
                                                    >

                                                    :))))))Widzę, że wolisz potrenować swoją taktykę na mnie, bo ja ocen
                                                    w indeksie nie stawiam:), ale nie sprowokujesz mnie, żebym wybawiła
                                                    Cię z opresji:)))))))


                                                    > Co do tego ostatniego, to jak widać nasz Kolega ma problem z
                                                    odpowiedzią na moj
                                                    > e pytanie, ale ufam że Ty oczywiście zdołasz na nie odpowiedzieć..
                                                    >
                                                    > "Do czego ma prawo ofiara czynu przestępczego oraz jaki
                                                    moralny obowiąze
                                                    > k maja osoby znajdujące się w jej otoczeniu?"
                                                    >
                                                    > No, do czego ma zaatakowana ofiara, po pierwsze i najważniejsze,
                                                    prawo??
                                                    >
                                                    > konkretnie
                                                    >

                                                    :DDDDDDD Jesteś niesamowita:DDDDDD, sorki za skojarzenie, ale
                                                    przypominasz mi małe dziecko bawiące się w chowanego, które
                                                    przykrywa główkę i myśli, że go nie widać:DDDDDDD
                                                  • dritte_dame Re: prawo ofiary, cd. 18.06.10, 01:33
                                                    majaa napisała:

                                                    > nie sprowokujesz mnie, żebym wybawiła
                                                    > Cię z opresji:)))))))

                                                    To nie ja jestem w opresji.

                                                    Napisałaś:

                                                    "Czy to oznacza, że można walnąć dowolną głupotę, a potem oczekiwać, że adwersarz dopasuje do niej popierający przykład? A jak nie dopasuje, to oczywiście będzie kiepsko świadczyć o adwersarzu, prawda?"

                                                    Kiepsko o adwersarzu będzie świadczyć dopiero gdy to ja w końcu pierwsza podam te przykłady, z którymi stawiając sprawę uczciwie, będziesz musiała się zgodzić,
                                                    a których dotąd mimo moich usilnych starań i podpowiedzi, nie dostrzegasz.
                                                    (Choć ja sama przypuszczam że raczej udajesz że nie dostrzegasz, niż nie dostrzegasz faktycznie.)

                                                    Nigdy nie rzucam twierdzeń gołosłownie, nie wiedząc zawczasu jak je później uzasadnić.

                                                    Dopóki więc jeszcze sama nie napisałam przykładów sytuacji innych niż aborcja, w których "..prawo nie karze za zabicie niewinnej istoty ludzkiej i w których taka niekaralność jest dla nas moralnie niewątpliwie słuszna." ... ciągle jeszcze masz szansę! ;))


                                                    "Do czego ma prawo zaatakowana ofiara przestępczego zamachu oraz jaki moralny obowiązek maja osoby znajdujące się w jej otoczeniu?"
                                                  • majaa Re: prawo ofiary, cd. 18.06.10, 19:18
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Kiepsko o adwersarzu będzie świadczyć dopiero gdy to
                                                    ja
                                                    w końcu p
                                                    > ierwsza podam te przykłady, z którymi stawiając sprawę uczciwie,
                                                    będziesz musia
                                                    > ła się zgodzić,
                                                    > a których dotąd mimo moich usilnych starań i podpowiedzi, nie
                                                    dostrzegasz.
                                                    > (Choć ja sama przypuszczam że raczej udajesz że nie dostrzegasz,
                                                    niż nie dostrz
                                                    > egasz faktycznie.)
                                                    >
                                                    > Nigdy nie rzucam twierdzeń gołosłownie, nie wiedząc zawczasu jak
                                                    je później uza
                                                    > sadnić.
                                                    >
                                                    > Dopóki więc jeszcze sama nie napisałam przykładów sytuacji innych
                                                    niż aborcja,
                                                    > w których "..prawo nie karze za zabicie niewinnej istoty
                                                    ludzkiej i w któryc
                                                    > h taka niekaralność jest dla nas moralnie niewątpliwie
                                                    słuszna."
                                                    ...
                                                    > ciągle jeszcze masz szansę! ;))
                                                    >



                                                    Dzięki za szansę, Damo, ale nie skorzystam;) Miło mi również, że tak
                                                    się troszczysz o mój wizerunek jako adwersarza, ale to doprawdy
                                                    zbytek łaski;)) Jestem świadoma zarówno swoich wad, jak i atutów i
                                                    nie uzależniam swojej samooceny od tego, co myślą na mój temat
                                                    nieznane mi osoby z internetu. Wchodzę na forum, żeby podyskutować o
                                                    przeróżnych zagadnieniach i poznać w tych kwestiach zdanie innych.
                                                    Nie interesuje mnie udział w jakichś gierkach ani zabawa w
                                                    zgadywanki. Dlatego jeśli o mnie chodzi, to śmiało możesz podawać
                                                    przykłady na poparcie swoich tez, powiem więcej, będzie to nawet
                                                    mile widziane:)


                                                    > "Do czego ma prawo zaatakowana ofiara przestępczego
                                                    zamachu oraz jaki mo
                                                    > ralny obowiązek maja osoby znajdujące się w jej otoczeniu?"
                                                    >
                                                    >

                                                    Napisałam Ci już kiedyś, że dyskusja to nie jest jednostronne
                                                    przesłuchanie. Najpierw zatem bądź uprzejma odpowiedzieć na pytania,
                                                    które zadałam Ci w moich wcześniejszych postach, a które
                                                    konsekwentnie ignorowałaś.
                                                  • dritte_dame Re: "przesłuchanie"? 18.06.10, 21:49
                                                    majaa napisała:

                                                    > Napisałam Ci już kiedyś, że dyskusja to nie jest jednostronne
                                                    > przesłuchanie.

                                                    Ależ to nie jest żadne przesłuchanie!

                                                    Żeby z kimś sensownie dyskutować, muszę przecież poznać jego poglądy oraz to, co on uważa za fakty.
                                                    Dlatego zadaje pytania.


                                                    > Najpierw zatem bądź uprzejma odpowiedzieć na pytania,
                                                    > które zadałam Ci w moich wcześniejszych postach, a które
                                                    > konsekwentnie ignorowałaś.

                                                    Na które Twoje pytania jeszcze nie odpowiedziałam?
                                                  • dritte_dame Re: "przesłuchanie"? 18.06.10, 21:59
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > majaa napisała:
                                                    >
                                                    > > Napisałam Ci już kiedyś, że dyskusja to nie jest jednostronne
                                                    > > przesłuchanie.
                                                    >
                                                    > Ależ to nie jest żadne przesłuchanie!
                                                    >
                                                    > Żeby z kimś sensownie dyskutować, muszę przecież poznać jego poglądy oraz to, co on uważa za fakty.
                                                    > Dlatego zadaje pytania.

                                                    Tak więc, na obecnym etapie naszej dyskusji potrzebuję wiedzieć, po pierwsze, czy uważasz że jest faktem iż:

                                                    W pewnych okolicznościach (innych niż aborcja) prawo polskie nie karze zabójcy za zabicie istoty ludzkiej w czasie pokoju.

                                                    Czy jest to według Ciebie faktem, czy nie?
                                                  • dritte_dame Re: Twoje pytania 18.06.10, 22:15
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Na które Twoje pytania jeszcze nie odpowiedziałam?

                                                    Acha.. na to?

                                                    Oczywiście że na to pytanie odpowiem.

                                                    A właściwie inaczej: odpowiedź na to pytanie stanie się, we właściwym czasie, oczywista w wyniku odpowiedzi na inne pytania.

                                                    A dlaczego nie odpowiedzieć już teraz jednym słowem i wprost?

                                                    A dlatego, że po mojej odpowiedzi wprost na tym etapie dyskusji, Ty najprawdopodobniej zechcesz uzasadnienia tej odpowiedzi ;))

                                                    A ja to uzasadnienie zamierzam przedstawić przed odpowiedzią!
                                                    I po tym zobaczysz czy odpowiedź wprost jest Ci jeszcze w ogóle potrzebna :)
                                                  • majaa Re: Twoje pytania 19.06.10, 01:07
                                                    dritte_dame napisała:


                                                    > Acha..
                                                    na to?

                                                    >
                                                    Jeśli chodzi o ścisłość, to nie tylko na to.


                                                    > Oczywiście że na to pytanie odpowiem.


                                                    Obiecanki cacanki...:/

                                                    >
                                                    > A właściwie inaczej: odpowiedź na to pytanie stanie się, we
                                                    właściwym czasie
                                                    >
                                                    , oczywista w wyniku odpowiedzi na inne pytania.
                                                    >
                                                    > A dlaczego nie odpowiedzieć już teraz jednym słowem i wprost?
                                                    >
                                                    > A dlatego, że po mojej odpowiedzi wprost na tym etapie
                                                    dyskusji, Ty najp
                                                    > rawdopodobniej zechcesz uzasadnienia tej odpowiedzi ;))
                                                    >
                                                    > A ja to uzasadnienie zamierzam przedstawić przed
                                                    odpowiedzią!
                                                    > I po tym zobaczysz czy odpowiedź wprost jest Ci jeszcze w ogóle
                                                    potrzebna :)
                                                    >

                                                    Doczekam się konkretów, czy nie?
                                                  • dritte_dame Re: Twoje pytania 19.06.10, 02:15
                                                    majaa napisała:

                                                    > Doczekam się konkretów, czy nie?

                                                    To zależy tylko od Ciebie.

                                                    Ja między innymi uważam taką pomoc jak ta sugerowana tu przez Ciebie za niemoralną.

                                                    I zamierzam to konkretnie wykazać zadając Ci szereg konkretnych pytań.

                                                    Zacznijmy od tego:
                                                    Czy według Ciebie jest faktem że prawo polskie w pewnych okolicznościach (innych niż aborcja) nie karze zabójcy za zabicie istoty ludzkiej w czasie pokoju?
                                                  • majaa Re: Twoje pytania 19.06.10, 10:36
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > majaa napisała:
                                                    >
                                                    > > Doczekam się konkretów, czy nie?
                                                    >
                                                    > To zależy tylko od Ciebie.
                                                    >

                                                    No popatrz, a ja byłam pewna, że od Ciebie;))) Tymczasem Ty mi
                                                    sugerujesz, żebym sobie sama odpowiadała na swoje pytania...no cóż,
                                                    można i tak, tylko po co mi w takim razie rozmowa z Tobą???


                                                    > Ja między innymi uważam
                                                    taką pomoc jak ta sugerowana tu przez Ciebie
                                                    za ni
                                                    > emoralną
                                                    .
                                                    >


                                                    Dlaczego?

                                                    > I zamierzam to konkretnie wykazać zadając Ci szereg konkretnych
                                                    pytań.
                                                    >

                                                    Wolałabym raczej, żebyś to wykazała, udzielając mi konkretnych
                                                    odpowiedzi
                                                    .


                                                    > Zacznijmy od tego:
                                                    > Czy według Ciebie jest faktem że prawo polskie w pewnych
                                                    okolicznościach (innyc
                                                    > h niż aborcja) nie karze zabójcy za zabicie istoty ludzkiej w
                                                    czasie pokoju?


                                                    Nie, zacznijmy od tego, że w dalszym ciągu nie odpowiedziałaś mi
                                                    jeszcze konkretnie na żadne moje pytanie, mimo niedawnych obiecanek:/

                                                  • dritte_dame Re: Twoje pytania 19.06.10, 14:17
                                                    majaa napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > > majaa napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Doczekam się konkretów, czy nie?
                                                    > >
                                                    > > To zależy tylko od Ciebie.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > No popatrz, a ja byłam pewna, że od Ciebie;))) Tymczasem Ty mi
                                                    > sugerujesz, żebym sobie sama odpowiadała na swoje pytania...

                                                    Oczywiście że nie sugeruję Ci żebyś sama sobie odpowiadała na swoje pytania.
                                                    Sugeruję Ci żebyś odpowiadała na moje pytania, jeśli chcesz poznać moje stanowisko i jego konkretne uzasadnienie.
                                                    Moje stanowisko i jego uzasadnienie poznasz po mojej reakcji na Twoje odpowiedzi.


                                                    > > Ja między innymi uważam
                                                    > taką pomoc jak ta sugerowana tu przez Ciebie
                                                    >
                                                    za ni
                                                    > > emoralną
                                                    .
                                                    > >

                                                    >
                                                    > Dlaczego?

                                                    Dowiesz się, jeśli odważysz się odpowiedzieć na pytania, które do tej odpowiedzi prowadzą.

                                                    (A tak na marginesie, to zauważ że sama też nie pofatygowałaś się uzasadnić wcześniej dlaczego taka preferowana przez Ciebie "pomoc" miała by być dobra.)
                                                  • majaa Re: Twoje pytania 19.06.10, 16:43
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Oczywiście że nie sugeruję Ci żebyś sama sobie odpowiadała na
                                                    swoje pytania.
                                                    > Sugeruję Ci żebyś odpowiadała na moje pytania, jeśli chcesz
                                                    poznać moje
                                                    > stanowisko i jego konkretne uzasadnienie.
                                                    > Moje stanowisko i jego uzasadnienie poznasz po mojej reakcji na
                                                    Twoje odpowiedz
                                                    > i.



                                                    Masz kłopoty z logiką, Damo:). Żeby poznać czyjeś stanowisko, należy
                                                    zadać mu pytanie i wysłuchać jego odpowiedzi. Natomiast Twoja
                                                    reakcja na moje pytania, polegająca na tyleż konsekwentnym co
                                                    żałosnym wykręcaniu się od odpowiedzi, może prowadzić jedynie do
                                                    wniosku, że nie masz pojęcia, co odpowiedzieć ani odwagi, żeby się
                                                    do tego przyznać.


                                                    > Dowiesz się,

                                                    Raczej nie ma nadziei, że czegokolwiek się od Ciebie dowiem:(

                                                    jeśli odważysz się odpowiedzieć na pytania, które do tej od
                                                    > powiedzi prowadzą.



                                                    :))))Jeśli ja się odważę, powiadasz...A co z Twoją odwagą
                                                    odnośnie odpowiedzi na moje pytania?

                                                    >
                                                    > (A tak na marginesie, to zauważ że sama też nie pofatygowałaś
                                                    się uzasadnić
                                                    > wcześniej dlaczego taka preferowana przez Ciebie "pomoc" miała by
                                                    być dobra.)
                                                    >


                                                    A co, nie wydedukowałaś sobie tego za pomocą swojej
                                                    pokrętnej "logiki"?;)) Ale mówisz, masz: dlatego, że taka pomoc
                                                    wspiera psychikę kobiety i daje szansę na uratowanie niewinnego
                                                    ludzkiego życia, w przeciwieństwie do aborcji, która to życie
                                                    odbiera, zwiększając jeszcze traumę kobiety.

                                                    Czy Ty pofatygujesz się teraz i odpowiesz, dlaczego uważasz to za
                                                    niemoralne, czy swoim starym zwyczajem wywiniesz się, jak piskorz?
                                                  • Gość: kieprze_paczynskic to i ja zapytam bo ciekawe IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.06.10, 16:55
                                                    >taka pomoc
                                                    > wspiera psychikę kobiety i daje szansę na uratowanie niewinnego
                                                    > ludzkiego życia, w przeciwieństwie do aborcji, która to życie
                                                    > odbiera, zwiększając jeszcze traumę kobiety.

                                                    Dwie kwestie-
                                                    1)jakimi argumentami można wesprzeć "psychikę kobiety" będącej w ciąży z gwałtu
                                                    i zmuszanej do urodzenia niechcianego dziecka agresora

                                                    2)w jaki sposób aborcja niechcianego płodu powstałego z gwałtu może zwiększać
                                                    "traumę kobiety" i w porównaniu z czym.
                                                  • majaa Re: to i ja zapytam bo ciekawe 19.06.10, 17:54
                                                    Gość portalu: kieprze_paczynskic napisał(a):

                                                    > Dwie kwestie-
                                                    > 1)jakimi argumentami można wesprzeć "psychikę kobiety" będącej w
                                                    ciąży z gwałtu
                                                    > i zmuszanej do urodzenia niechcianego dziecka agresora

                                                    Po pierwsze, to nie tylko dziecko agresora, ale i jej samej także.
                                                    Po drugie, brutalny sposób, w jaki zostało poczęte nie powinien
                                                    decydować o jego "być albo nie być", bo to nie ono jest tutaj winne.
                                                    Po trzecie, nie jestem psychologiem i nie jestem w stanie zrobić Ci
                                                    szczegółowego wykładu na temat możliwości wsparcia w takich
                                                    przypadkach. Specjalista jednak, jak mniemam, będzie w stanie ocenić
                                                    konkretną sytuację i zastosować odpowiednią terapię. Inaczej
                                                    reagujemy wyłącznie pod wpływem emocji, a inaczej, gdy sobie pewne
                                                    sprawy uświadomimy.

                                                    >
                                                    > 2)w jaki sposób aborcja niechcianego płodu powstałego z gwałtu
                                                    może zwiększać
                                                    > "traumę kobiety" i w porównaniu z czym.

                                                    Wydaje Ci się, że aborcja to to samo, co wycięcie migdałków??? Bo ja
                                                    sądzę, że dla kobiety to jest znacznie bardziej przejmujące i
                                                    stresujące przeżycie.
                                                  • Gość: kieprze_paczynskic Re: to i ja zapytam bo ciekawe IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.06.10, 19:41
                                                    >nie jestem psychologiem i nie jestem w stanie zrobić Ci
                                                    > szczegółowego wykładu na temat możliwości wsparcia w takich
                                                    > przypadkach. Specjalista jednak, jak mniemam, będzie w stanie ocenić
                                                    > konkretną sytuację i zastosować odpowiednią terapię.

                                                    Masz rację, nie jesteś psychologiem i nie potrafisz uzasadnić uprzednio
                                                    postawionej tezy. I na tym kończy się Twoja racja. Bo brutalny sposób, w jaki
                                                    zostało poczęte właśnie decyduje o jego "być albo nie być".
                                                    A właściwie
                                                    sposób, w jaki został poczęty, płód, bo o płodzie rozmawiamy, jeśli mamy
                                                    rozmawiać nie pod wpływem emocji.


                                                    > Wydaje Ci się, że aborcja to to samo, co wycięcie migdałków??? Bo >ja sądzę,
                                                    że dla kobiety to jest znacznie bardziej przejmujące i
                                                    > stresujące przeżycie.

                                                    A skąd takie absurdalne przypuszczenie, że nie wiem co to jest aborcja? Otóż
                                                    wiem, wiem też co to ciąża i poród, czytałem też coś niecoś o gwałcie i sądzę,
                                                    że jest to przejmujące i stresujące przeżycie.Nie ośmielił bym się jednak
                                                    twierdzić, że wiem co taka kobieta czuje i że można te uczucia zmienić
                                                    psychomanipulacją. Ciekawiło mnie jak doszłaś do wniosku, że aborcja płodu
                                                    pochodzącego z gwałtu może to traumatyczne przeżycie zwiększać i w porównaniu z
                                                    czym. Nie chcesz odpowiedzieć lub nie potrafisz, Twoja sprawa, ale zastanowić
                                                    się warto.
                                                  • majaa Re: to i ja zapytam bo ciekawe 19.06.10, 20:49
                                                    Gość portalu: kieprze_paczynskic napisał(a):

                                                    > Masz rację, nie jesteś psychologiem i nie potrafisz uzasadnić
                                                    uprzednio
                                                    > postawionej tezy. I na tym kończy się Twoja racja. Bo brutalny
                                                    sposób, w jak
                                                    > i
                                                    > zostało poczęte właśnie decyduje o jego "być albo nie być".
                                                    A
                                                    właściwie
                                                    > sposób, w jaki został poczęty, płód, bo o płodzie
                                                    rozmawiamy, jeśli mamy
                                                    > rozmawiać nie pod wpływem emocji.
                                                    >

                                                    Jeśli brutalny sposób, w jaki zostało poczęte to dziecko/płód
                                                    decyduje o jego "być albo nie być", to ewidentnie świadczy to o
                                                    odwetowym charakterze aborcji, czyli o nieodwracalnej decyzji
                                                    podjętej pod wpływem negatywnych emocji, skierowanych w niewłaściwą
                                                    stronę. W dalszym ciągu twierdzę zatem, że psycholog mógłby tu
                                                    pomóc. Co do nomenklatury, to w istocie nie ma to większego
                                                    znaczenia, bo fakt jest taki, że mamy do czynienia z żyjącą istotą
                                                    ludzką. Nie upoważnia to nas moralnie w żaden sposób do działania na
                                                    zasadzie "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal".



                                                    > A skąd takie absurdalne przypuszczenie, że nie wiem co to jest
                                                    aborcja? Otóż
                                                    > wiem, wiem też co to ciąża i poród, czytałem też coś niecoś o
                                                    gwałcie i sądzę,
                                                    > że jest to przejmujące i stresujące przeżycie.Nie ośmielił
                                                    bym się jedna
                                                    > k
                                                    > twierdzić, że wiem co taka kobieta czuje i że można te uczucia
                                                    zmienić
                                                    > psychomanipulacją. Ciekawiło mnie jak doszłaś do wniosku, że
                                                    aborcja płodu
                                                    > pochodzącego z gwałtu może to traumatyczne przeżycie zwiększać i w
                                                    porównaniu z
                                                    > czym. Nie chcesz odpowiedzieć lub nie potrafisz, Twoja sprawa, ale
                                                    zastanowić
                                                    > się warto.


                                                    To, że gwałt jest traumatycznym przeżyciem to "oczywista
                                                    oczywistość" i nikt temu nie przeczy. Ale aborcja również nie jest
                                                    przeżyciem przyjemnym i z pewnością nie spływa po kobiecie, jak woda
                                                    po kaczce. Do jednego traumatycznego przeżycia dochodzi więc
                                                    kolejne, które może mieć podobnie długofalowe skutki. Skąd więc ta
                                                    niepodważalna pewność, że aborcja jest w stanie w cudowny sposób
                                                    rozwiązać wszelkie problemy, a nie jeszcze bardziej skomplikować
                                                    życie?
                                                  • Gość: kieprzę_paczynskic Re: to i ja zapytam bo ciekawe IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.06.10, 21:50
                                                    Widzę, że nie masz nic do zaproponowania zgwałconej kobiecie oprócz dodatkowego
                                                    wzbudzenia w niej poczucia winy. To smutne, żałosne nawet. W islamie swoje
                                                    obsesje seksualne artykułują dobitniej. Tam zgwałcona kobieta jest winna
                                                    współżycia pozamałżeńskiego i czasem kamienowana. Nie chce mi się po raz kolejny
                                                    prowadzić beznadziejnej dyskusji o tym, jaka jest różnica między płodem, a
                                                    dzieckiem i prawach ofiary, czy też "zwykłym" prawem do decydowania o własnym
                                                    ciele i życiu. To, że odmawiasz moralnego prawa do obrony, do naprawienia choć
                                                    częściowo, skutków bezprawnego ataku, świadczy dobitnie o prawdziwości
                                                    wyjściowej tezy tego wątku. Religia to poważna choroba. Nie życzę Ci
                                                    kiedykolwiek znalezienia się w sytuacji, w której byś musiała we własnym życiu
                                                    rozstrzygać podobne dylematy i nie życzę nikomu, byś na takie rozstrzygnięcia
                                                    miała jakikolwiek wpływ, bo to, co nazywasz moralnością nie ma z moralnością nic
                                                    wspólnego. Bez odbioru. Na zadane pytania nie odpowiesz, bo nie chcesz i nie
                                                    potrafisz.
                                                  • majaa Re: to i ja zapytam bo ciekawe 20.06.10, 01:24
                                                    Gość portalu: kieprzę_paczynskic napisał(a):

                                                    > Widzę, że nie masz nic do zaproponowania zgwałconej kobiecie
                                                    oprócz dodatkowego
                                                    > wzbudzenia w niej poczucia winy. To smutne, żałosne nawet. W
                                                    islamie swoje
                                                    > obsesje seksualne artykułują dobitniej. Tam zgwałcona kobieta jest
                                                    winna
                                                    > współżycia pozamałżeńskiego i czasem kamienowana.



                                                    A ja widzę, że jesteś zdecydowanym przeciwnikiem rozbudzania
                                                    świadomości, które automatycznie kojarzy Ci się z poczuciem winy.
                                                    Ciekawe dlaczego? Przypuszczam, że to naturalna konsekwencja bycia
                                                    zwolennikiem pseudomoralności. Uzyskanie świadomości w pewnych
                                                    sprawach zmusza do refleksji nad swoimi zasadami, które okazują się
                                                    nie być tak kryształowe, jak sądziliśmy, a to wywołuje poczucie
                                                    winy.


                                                    Nie chce mi się po raz kolejn
                                                    > y
                                                    > prowadzić beznadziejnej dyskusji o tym, jaka jest różnica między
                                                    płodem, a
                                                    > dzieckiem


                                                    I nie ma takiej potrzeby, bo z punktu widzenia prawa do życia nie ma
                                                    żadnej różnicy.


                                                    i prawach ofiary,


                                                    A kto jest ofiarą w przypadku aborcji?


                                                    czy też "zwykłym" prawem do decydowania o własnym
                                                    > ciele i życiu.



                                                    Ale te decyzje nie mogą odbierać prawa do życia innym.


                                                    To, że odmawiasz moralnego prawa do obrony,

                                                    Co Ty pleciesz??? Komu odmawiam prawa do obrony? I od kiedy to
                                                    aborcja jest formą obrony? Ciekawe przed czym?


                                                    do naprawienia choć
                                                    > częściowo, skutków bezprawnego ataku,



                                                    Chcesz mi wmówić, że najwłaściwszym sposobem zadośćuczynienia
                                                    jest "wyskrobanie" niewinnej i bezbronnej istoty ludzkiej i że to
                                                    jest w stanie cokolwiek naprawić??? Najbardziej prymitywnym - tak,
                                                    ale na pewno nie najwłaściwszym. Chrzanię taką "moralność".


                                                    świadczy dobitnie o prawdziwości
                                                    > wyjściowej tezy tego wątku. Religia to poważna choroba.



                                                    Powiedziałabym raczej, że religia to jedyne panaceum na
                                                    niebezpieczny wirus lewackiego ateizmu.


                                                    Nie życzę Ci
                                                    > kiedykolwiek znalezienia się w sytuacji, w której byś musiała we
                                                    własnym życiu
                                                    > rozstrzygać podobne dylematy i nie życzę nikomu, byś na takie
                                                    rozstrzygnięcia
                                                    > miała jakikolwiek wpływ, bo to, co nazywasz moralnością nie ma z
                                                    moralnością ni
                                                    > c
                                                    > wspólnego.


                                                    Dziękuję za pierwszą część życzeń. Co do drugiej, to pozwolę sobie
                                                    wyrazić nadzieję, że może dzięki takim, jak ja pomału będzie
                                                    wzrastać świadomość konsekwencji wyborów, co pozwoli na wyraźniejsze
                                                    dostrzeganie zagrożeń, wynikających z relatywizmu moralnego.


                                                    Bez odbioru.


                                                    Nie wątpię. Po co masz się narażać na przebudzenie świadomości?;)


                                                    Na zadane pytania nie odpowiesz, bo nie chcesz i nie
                                                    > potrafisz.



                                                    Odpowiadam, ale nic nie poradzę na to, że Ci te odpowiedzi nie na
                                                    rękę i wolisz je uznać za niebyłe.
                                                  • a.giotto Re: to i ja zapytam bo ciekawe 20.06.10, 02:23
                                                    majaa napisała:

                                                    > Dziękuję za pierwszą część życzeń. Co do drugiej, to pozwolę sobie
                                                    > wyrazić nadzieję, że może dzięki takim, jak ja pomału będzie
                                                    > wzrastać świadomość konsekwencji wyborów, co pozwoli na wyraźniejsze
                                                    > dostrzeganie zagrożeń, wynikających z relatywizmu moralnego.

                                                    brawo! O to właśnie chodzi!
                                                  • dritte_dame Re: Twoje pytania 19.06.10, 19:27
                                                    majaa napisała:

                                                    > Czy Ty pofatygujesz się teraz i odpowiesz, dlaczego uważasz to za
                                                    > niemoralne

                                                    Taką "pomoc" uważam za niemoralną ponieważ jest to działanie, którego celem jest
                                                    skłonienie zaatakowanej ofiary przestępstwa do rezygnacji z tego, do czego ma
                                                    ona moralnie niekwestionowane prawo.
                                                  • dritte_dame Re: Twoje pytania 19.06.10, 19:57
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Taką "pomoc" uważam za niemoralną ponieważ jest to działanie, którego celem jest
                                                    > skłonienie zaatakowanej ofiary przestępstwa do rezygnacji z tego, do czego ma
                                                    > ona moralnie niekwestionowane prawo.

                                                    No niech tam..
                                                    Poinformuję Cię też jakie to prawo, skoro uświadomienie sobie tego sprawia Ci tak niepokonane trudnosci:

                                                    Zaatakowana ofiara ciężkiego zamachu na cielesną nietykalność ma moralnie niekwestionowane prawo do obrony, a moralnym obowiązkiem osób znajdujących się w jej otoczeniu jest niezwłoczne udzielenie jej wszelkiej możliwej pomocy zmierzającej do jak najszybszego powstrzymania ataku.
                                                  • majaa Re: Twoje pytania 19.06.10, 23:20
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > No niech tam..
                                                    > Poinformuję Cię też jakie to prawo, skoro uświadomienie sobie tego
                                                    sprawia Ci t
                                                    > ak niepokonane trudnosci:
                                                    >
                                                    > Zaatakowana ofiara ciężkiego zamachu na cielesną nietykalność ma
                                                    moralnie niekw
                                                    > estionowane prawo do obrony, a moralnym obowiązkiem osób
                                                    znajdujących si
                                                    > ę w jej otoczeniu jest niezwłoczne udzielenie jej wszelkiej
                                                    możliwej pom
                                                    > ocy zmierzającej do jak najszybszego powstrzymania ataku.
                                                    >

                                                    :))Droga Damo, nie udawaj, że sednem naszej rozmowy jest nazywanie
                                                    oczywistych praw. To są rzeczy wiadome chyba dla każdego
                                                    człowieka. Zresztą, gwoli ścisłości, takie prawo ma każda ofiara, a
                                                    nie tylko ofiara ciężkiego zamachu na cielesną nietykalność.
                                                    Mnie interesuje raczej, jak Ty rozumiesz to prawo w odniesieniu do
                                                    przerywania ciąży powstałej w wyniku gwałtu? Czyżby aborcja była
                                                    jakąś formą obrony? Przed kim (czy przed czym)? Bo przecież nie
                                                    przed gwałcicielem. Przed tą nieszczęsną, bezbronną istotką, która
                                                    miała pecha zostać poczęta w wyniku przestępstwa? Aborcja również w
                                                    żaden sposób nie powstrzyma ataku, bo ten już miał miejsce i nic
                                                    tego nie zmieni.
                                                    Czy w przypadku aborcji nie jest czasem tak, że ofiara gwałtu i
                                                    jej "pomocnicy" zamieniają się w katów niewinnej nienarodzonej
                                                    istoty, której jedyną szansą na życie jest dobra wola urodzonych?
                                                  • dritte_dame Re: istotka 20.06.10, 00:32
                                                    majaa napisała:

                                                    > "Inaczej reagujemy wyłącznie pod wpływem emocji, a inaczej, gdy sobie pewne sprawy uświadomimy. "

                                                    majaa napisała:

                                                    > Przed tą nieszczęsną, bezbronną istotką, [...]


                                                    No i w ramach wystrzegania się reagowania wyłącznie pod wpływem emocji doszliśmy już jak widać do "nieszczęsnej, bezbronnej istotki"


                                                    <jakżesz to było przewidywalne..>
                                                  • a.giotto Re: istotka 20.06.10, 01:16
                                                    dritte_dame napisała:


                                                    > No i w ramach wystrzegania się reagowania wyłącznie pod wpływem emocji doszliśm
                                                    > y już jak widać do "nieszczęsnej, bezbronnej istotki"


                                                    Dritte, została ci już tylko jedna stopa.... szanuj ją :)
                                                  • dritte_dame Re: istotka 20.06.10, 01:32
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > No i w ramach wystrzegania się reagowania wyłącznie pod wpływem emocji do
                                                    > szliśm
                                                    > > y już jak widać do "nieszczęsnej, bezbronnej istotki"
                                                    >
                                                    >
                                                    > Dritte, została ci już tylko jedna stopa.... szanuj ją :)

                                                    Doceniam Twoją troske :))

                                                    Ale przestań się już martwić, i ciesz się życiem! ;D
                                                  • majaa Re: istotka 20.06.10, 20:49
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > No i w ramach wystrzegania się reagowania wyłącznie pod wpływem
                                                    emocji doszliśm
                                                    > y już jak widać do "nieszczęsnej, bezbronnej istotki"
                                                    >

                                                    Słowo wyłącznie jest tu bardzo istotne, gdyż nie jesteśmy
                                                    maszynami i nie możemy całkowicie wykluczyć z naszego życia emocji.
                                                    Sęk w tym, żeby być ich świadomym, potrafić je nazywać, kontrolować
                                                    i kierować w odpowiednią stronę.
                                                    Jeśli przeszkadza Ci tylko ta końcówka (-ki), to naprawdę nie widzę
                                                    problemu, można ją sobie spokojnie usunąć, bo i tak nie zmieni to
                                                    sensu ani faktu, że owa istota (istotka - bo mała) jest nieszczęsna
                                                    i bezbronna.


                                                  • angelfree Re: istotka 20.06.10, 21:15
                                                    A kobieta, w której macicy ta istotka znalazla się bez jej woli?
                                                  • a.giotto Re: istotka 20.06.10, 23:18
                                                    angelfree napisała:

                                                    > A kobieta, w której macicy ta istotka znalazla się bez jej woli?

                                                    wszystko zależy od tego jak patrzy na świat. Czy patrzy z perspektywy swojej
                                                    "woli", czy może jednak potrafi dostrzec to, że ktoś w tym momencie jest zdany
                                                    tylko na nią.
                                                  • majaa Re: istotka 21.06.10, 00:30
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > angelfree napisała:
                                                    >
                                                    > > A kobieta, w której macicy ta istotka znalazla się bez jej woli?
                                                    >
                                                    > wszystko zależy od tego jak patrzy na świat. Czy patrzy z
                                                    perspektywy swojej
                                                    > "woli", czy może jednak potrafi dostrzec to, że ktoś w tym
                                                    momencie jest zdany
                                                    > tylko na nią.

                                                    Otóż to. Nikt nie przeczy, że zgwałcona kobieta przeżywa koszmar i
                                                    traumę, której z pewnością nie zapomni i że należy jej współczuć.
                                                    Ale czy osobista tragedia daje jej moralne prawo do decydowania o
                                                    czyimś być albo nie być?
                                                    Nikt też nie przeczy, że jako ofiara ma prawo się bronić oraz prawo
                                                    do zadośćuczynienia za krzywdę. Tyle że aborcja nie jest żadną
                                                    obroną, a jedynie mocno wątpliwym moralnie sposobem usunięcia
                                                    ewentualnego "skutku" gwałtu. Smutne, że jesteśmy w stanie oferować
                                                    tylko tego typu "pomoc".
                                                  • dritte_dame Re: obrona 20.06.10, 01:27
                                                    majaa napisała:


                                                    > Mnie interesuje raczej, jak Ty rozumiesz to prawo w odniesieniu do przerywania ciąży powstałej w wyniku gwałtu? Czyżby aborcja była jakąś formą obrony?

                                                    Tak.
                                                    W tym przypadku jest to niewątpliwie działanie obronne.


                                                    > Przed kim (czy przed czym)? Bo przecież nie
                                                    > przed gwałcicielem.

                                                    Tak.
                                                    Przed gwałcicielem właśnie.

                                                    Przed gwałcicielem, który przemocą, bez zgody kobiety i wbrew rozpaczliwemu jej oporowi umieścił w jej macicy rozwijający się ludzki zarodek, czyniąc z tego ludzkiego organizmu narzędzie swojej zbrodni.


                                                    > Aborcja również w żaden sposób nie powstrzyma ataku, bo ten już miał miejsce i nic tego nie zmieni.

                                                    Mylisz się.

                                                    Atak terrorysty, który pozostawił u celu swego ataku bombę z zegarowym zapalnikiem nie ustaje w chwili oddalenia się terrorysty z miejsca, w którym bombę pozostawił.

                                                    Atak gwałciciela, który zapłodnił gwałconą kobietę nie ustaje w chwili wycofania prącia gwałciciela z pochwy tej kobiety.

                                                    Zapłodniona przez zgwałcenie kobieta ma niekwestionowane moralne prawo do obrony przed ciężkim zamachem na swoją cielesną nietykalność, polegajacym na wymuszonym wbrew jej oporowi umieszczeniu w jej macicy rozwijającego się ludzkiego organizmu-agresora.

                                                    Ma ona niekwestionowane moralne prawo dążyć do tego aby ten zamach ustał niezwłocznie, a wszyscy moralni ludzie w jej otoczeniu mają moralny obowiązek udzielić jej w tym dążeniu wszelkiej możliwej pomocy.
                                                  • angelfree Re: obrona 20.06.10, 10:13
                                                    Tylko się mogę podpisać.
                                                    100% celności.
                                                  • majaa Re: obrona??? 20.06.10, 23:28
                                                    Moim zdaniem Twój tok rozumowania jest błędny, ponieważ opiera się
                                                    na błędnym założeniu, że zarodek ludzki to narzędzie zbrodni
                                                    gwałciciela. W takim wypadku faktycznie można byłoby przypuszczać,
                                                    że pozbawienie zbrodniarza narzędzia zbrodni obroni niedoszłą ofiarę
                                                    przed atakiem. Ale sytuacja wygląda zgoła inaczej. Owo narzędzie
                                                    zbrodni
                                                    gwałciciela znajduje się w jego spodniach, natomiast to
                                                    co nim nazywasz jest w istocie przypadkowym skutkiem
                                                    przestępczego czynu. I to skutkiem tylko w połowie "należącym" do
                                                    gwałciciela, który to gwałciciel jest agresorem, a nie zarodek.
                                                    Oczywiście w pewnych sytuacjach można, a nawet powinno się
                                                    likwidować skutki, ale czy również wtedy, gdy idzie o pozbawienie
                                                    kogoś życia? Nie do pojęcia jest, że cywilizowani, uważający się za
                                                    moralnych ludzie mogą zabójstwo niewinnej istoty traktować jako
                                                    swego rodzaju "rekompensatę" za atak kogoś innego. Dlaczego nie
                                                    chroni się kobiet przed atakiem, np. wymierzając gwałcicielom
                                                    dotkliwe kary w maksymalnym wymiarze? Aborcja to pójście na łatwiznę
                                                    kosztem niewinnych i poszkodowanych. I w żadnym razie nie obroni
                                                    kobiety przed gwałcicielem, ponieważ gwałciciel aborcji się nie boi.
                                                  • Gość: mandragora Re: obrona??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.10, 01:51
                                                    majaa napisała:

                                                    Nie do pojęcia jest, że cywilizowani, uważający się za
                                                    > moralnych ludzie mogą zabójstwo niewinnej istoty traktować jako
                                                    > swego rodzaju "rekompensatę" za atak kogoś innego.


                                                    Nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy, że problem człowieczeństwa zarodka, czy
                                                    embrionu jest dyskusyjny i na pewno niejednoznaczny. Nie dla każdej kobiety, a
                                                    już na pewno nie dla każdej ofiary gwałtu życie zarodka jest wartością nadrzędną
                                                    nad własną traumą. Mówienie tu o jakimkolwiek oświeceniu to nadużycie i spora
                                                    doza pychy.
                                                  • majaa Re: obrona??? 21.06.10, 14:22
                                                    Gość portalu: mandragora napisał(a):

                                                    > Nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy, że problem człowieczeństwa
                                                    zarodka, czy
                                                    > embrionu jest dyskusyjny i na pewno niejednoznaczny. Nie dla
                                                    każdej kobiety, a
                                                    > już na pewno nie dla każdej ofiary gwałtu życie zarodka jest
                                                    wartością nadrzędn
                                                    > ą
                                                    > nad własną traumą. Mówienie tu o jakimkolwiek oświeceniu to
                                                    nadużycie i spora
                                                    > doza pychy.

                                                    A no właśnie, jest dyskusyjny, a nie powinien, bo czymże jest ten
                                                    zarodek, jak nie etapem rozwoju człowieka. Czy to w porządku, że
                                                    dajemy sobie prawo decyzji, na jakim etapie swojego rozwoju człowiek
                                                    ma niezaprzeczalne prawo do życia, a na jakim już nie?
                                                    A o "oświeceniu" to mówią właśnie ci, co sądzą, że z jakichś
                                                    wątpliwych powodów mają prawo decydować o ludzkim życiu, a tę
                                                    resztę, dla której to nie jest takie oczywiste
                                                    nazywają "ciemnogrodem".
                                                  • Gość: mandragora Re: obrona??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.10, 22:51
                                                    majaa napisała:

                                                    > A no właśnie, jest dyskusyjny, a nie powinien, bo czymże jest ten
                                                    > zarodek, jak nie etapem rozwoju człowieka. Czy to w porządku, że
                                                    > dajemy sobie prawo decyzji, na jakim etapie swojego rozwoju człowiek
                                                    > ma niezaprzeczalne prawo do życia, a na jakim już nie?


                                                    Każda ze stron w dyskusji uwaza, że ma rację i każda ma swoje argumenty. Nie ma
                                                    tu zgody, ani nawet porozumienia. Dlatego przyznać należy, że problem jest
                                                    niejednoznaczny i nie da się go rozwiązać. To wystarczy, żeby żadnych
                                                    ostatecznych rozstrzygnięć w tej sprawie nie podejmować.

                                                    > A o "oświeceniu" to mówią właśnie ci, co sądzą, że z jakichś
                                                    > wątpliwych powodów mają prawo decydować o ludzkim życiu, a tę
                                                    > resztę, dla której to nie jest takie oczywiste
                                                    > nazywają "ciemnogrodem".


                                                    I to jest właśnie najlepszym dowodem na to jak puste są to słowa i jak niewiele
                                                    znaczą, a także jaką pychą odznaczają się osoby, które własne racje uznają za
                                                    tak fundamentalne.
                                                  • Gość: mandragora Re: obrona??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.10, 02:06
                                                    Gość portalu: mandragora napisał(a):

                                                    > I to jest właśnie najlepszym dowodem na to jak puste są to słowa i jak
                                                    niewiele znaczą, a także jaką pychą odznaczają się osoby, które własne racje
                                                    uznają za tak fundamentalne.

                                                    Powinnam dodać jeszcze, że mam na myśli sytuację, w której jedna z opcji w
                                                    przypadku sprawy moralnie niejednoznacznej uważa i próbuje forsować swój pogląd
                                                    jako jedynie słuszny, roszcząc sobie prawo do moralnej wyższości.
                                                  • dritte_dame Re: obrona 21.06.10, 04:40
                                                    majaa napisała:

                                                    > jest w istocie przypadkowym skutkiem
                                                    > przestępczego czynu.

                                                    Umieszczenie przemocą zarodka w macicy rozpaczliwie broniącej się przed tym kobiety nie jest "przypadkowym skutkiem" lecz jest formą przestępczego czynu.


                                                    > I to skutkiem tylko w połowie "należącym" do gwałciciela.

                                                    Oczywiście.. kobieta zgwałcona jest sama sobie winna.
                                                    Pewnie sama chciała, a później jej się odwidziało..


                                                    > czy również wtedy, gdy idzie o pozbawienie
                                                    > kogoś życia?

                                                    Odparcie ciężkiego zamachu na cielesną nietykalność dopuszczalne jest wszelkimi środkami dostępnymi osobie zaatakowanej i jej obrońcom - do pozbawienia życia istoty ludzkiej włącznie - jeżeli nie ma innej możliwości natychmiastowego powstrzymania zamachu.

                                                    Również: Do pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej włącznie, jeżeli jest ona agentem tego zamachu i w żaden inny sposób zamachu nie daje się powstrzymać.


                                                    > Nie do pojęcia jest, że cywilizowani, uważający się za
                                                    > moralnych ludzie mogą zabójstwo niewinnej istoty traktować jako
                                                    > swego rodzaju "rekompensatę" za atak kogoś innego.

                                                    Dopuszczasz sie powyżej (bardzo łagodnie to nazywając) nieuczciwości w dyskusji: przypisujesz innym niewyrażone przez nich poglądy, (a nawet wiecej - poglądy, którym już wcześniej wprost zaprzeczyli) po to, aby nastepnie te poglądy potępić.
                                                  • majaa Re: obrona 21.06.10, 14:56
                                                    dritte_dame napisała:


                                                    > Umieszczenie przemocą zarodka w macicy rozpaczliwie broniącej
                                                    się przed tym kob
                                                    > iety nie jest "przypadkowym skutkiem" lecz jest formą
                                                    przestępczego czyn
                                                    > u.


                                                    Zacznijmy od podstaw. Jesteś już z pewnością dużą dziewczynką i
                                                    najwyższa pora, żebyś wiedziała, że mężczyzna podczas stosunku nie
                                                    umieszcza w macicy kobiety żadnego zarodka. Nie kombinuj więc z
                                                    narzędziami
                                                    i formami, bo tu akurat nie ma nad czym
                                                    dywagować.


                                                    > Oczywiście.. kobieta zgwałcona jest sama sobie winna.
                                                    > Pewnie sama chciała, a później jej się odwidziało..



                                                    Zaiste dziwny wniosek wyciągnęłaś z mojej wypowiedzi. Tymczasem
                                                    chodzi po prostu o geny zarodka, które tylko w jednej części należą
                                                    do gwałciciela, w drugiej zaś do kobiety. To fakt niezaprzeczalny i
                                                    niezależny od tego, czy stosunek odbył się za przyzwoleniem kobiety
                                                    czy wręcz przeciwnie.


                                                    > Odparcie ciężkiego zamachu na cielesną nietykalność
                                                    dopuszczalne jest wszelkimi
                                                    > środkami dostępnymi osobie zaatakowanej i jej obrońcom - do
                                                    pozbawienia życ
                                                    > ia istoty ludzkiej włącznie
                                                    - jeżeli nie ma innej możliwości
                                                    natychmiastowe
                                                    > go powstrzymania zamachu.



                                                    Zgadza się, tylko to dotyczy życia agresora, a nie kogoś przypadkiem
                                                    znajdującego się "na linii ognia".

                                                    >
                                                    > Również: Do pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej
                                                    włącznie, jeżeli
                                                    > jest ona agentem tego zamachu i w żaden inny sposób zamachu nie
                                                    daje się powst
                                                    > rzymać.



                                                    Rozumiem, że chodzi Ci o "agensa". Otóż mam w tej kwestii kilka
                                                    pytań:
                                                    - jak agens zamachu może byc jednocześnie niewinny? Nie widzisz tu
                                                    sprzeczności?
                                                    - jakim cudem zarodek ludzki może być agensem gwałtu? I kim w takim
                                                    razie jest gwałciciel?
                                                    Czy na pewno rozumiesz pojęcie agens?

                                                    >
                                                    > > Nie do pojęcia jest, że cywilizowani, uważający się za
                                                    > > moralnych ludzie mogą zabójstwo niewinnej istoty traktować jako
                                                    > > swego rodzaju "rekompensatę" za atak kogoś innego.
                                                    >
                                                    > Dopuszczasz sie powyżej (bardzo łagodnie to nazywając)
                                                    nieuczciwości w dyskusji
                                                    > : przypisujesz innym niewyrażone przez nich poglądy, (a nawet
                                                    wiecej - poglądy,
                                                    > którym już wcześniej wprost zaprzeczyli) po to, aby nastepnie te
                                                    poglądy potęp
                                                    > ić.



                                                    Niesłusznie zarzucasz mi nieuczciwość. Od początku dyskusji uczciwie
                                                    i jak sądzę jasno przedstawiam swoje poglądy. Ty natomiast albo nie
                                                    chcesz mówić o nich wcale, albo nie mówisz wprost. Nie dziw się
                                                    zatem, że adwersarz interpretuje takie wypowiedzi zgodnie ze swoimi
                                                    przypuszczeniami.
                                                    Ponieważ nie przypominam sobie, żebyś zaprzeczyła wprost wyżej
                                                    zacytowanemu poglądowi, to będę wdzięczna, jeśli wyraźnie uczynisz
                                                    to teraz.
                                                  • dritte_dame Re: wiedza 21.06.10, 18:00
                                                    majaa napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Umieszczenie przemocą zarodka w macicy rozpaczliwie broniącej
                                                    > się przed tym kob
                                                    > > iety nie jest "przypadkowym skutkiem" lecz jest formą
                                                    > przestępczego czyn
                                                    > > u.

                                                    >
                                                    > Zacznijmy od podstaw. Jesteś już z pewnością dużą dziewczynką i
                                                    > najwyższa pora, żebyś wiedziała, że mężczyzna podczas stosunku nie
                                                    > umieszcza w macicy kobiety żadnego zarodka.

                                                    A co on umieszcza?
                                                    I gdzie umieszcza?

                                                    Czy w ogóle coś gdzieś umieszcza?
                                                  • majaa Re: wiedza 21.06.10, 20:06
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > A co on umieszcza?
                                                    > I gdzie umieszcza?
                                                    >
                                                    > Czy w ogóle coś gdzieś umieszcza?


                                                    Droga Damo, ten wątek jest i tak dostatecznie długi nawet bez takich
                                                    wyjaśnień. Najlepiej weź podręcznik do biologii i przeczytaj
                                                    rozdział o rozmnażaniu człowieka. Tam jest wszystko jasno opisane:)
                                                    Możesz też wspomóc się encyklopedią, także internetową:)
                                                  • dritte_dame Re: wiedza 21.06.10, 20:52
                                                    majaa napisała:

                                                    > ten wątek jest i tak dostatecznie długi nawet bez takich wyjaśnień.

                                                    Widzę że nagle odeszła Ci ochota do pouczania.

                                                    Zachodzą zatem dwie mozliwosci:

                                                    1) Nie wiesz.

                                                    albo

                                                    2) Zgodne z prawda odpowiedzi zagrażają Twojej argumentacji.
                                                  • majaa Re: wiedza 21.06.10, 21:13
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Widzę że nagle odeszła Ci ochota do pouczania.
                                                    >
                                                    > Zachodzą zatem dwie mozliwosci:
                                                    >
                                                    > 1) Nie wiesz.
                                                    >
                                                    > albo
                                                    >
                                                    > 2) Zgodne z prawda odpowiedzi zagrażają Twojej argumentacji.
                                                    >

                                                    :)))A ja widzę, że desperacko usiłujesz uciec od zasadniczych
                                                    zagadnień rozmowy w jakieś tematy zastępcze, których prawdziwość lub
                                                    nie można bez najmniejszego trudu zweryfikować zarówno w książkach
                                                    jak i w internecie. Zamiast tracić czas na bzdurne insynuacje, po
                                                    prostu poszukaj sobie tych odpowiedzi i sprawdź czy zagrażają mojej
                                                    argumentacji:))
                                                  • dritte_dame Re: wiedza 21.06.10, 21:53
                                                    majaa napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > > Widzę że nagle odeszła Ci ochota do pouczania.
                                                    > >
                                                    > > Zachodzą zatem dwie mozliwosci:
                                                    > >
                                                    > > 1) Nie wiesz.
                                                    > >
                                                    > > albo
                                                    > >
                                                    > > 2) Zgodne z prawda odpowiedzi zagrażają Twojej argumentacji.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > :)))A ja widzę, że desperacko usiłujesz uciec od zasadniczych
                                                    > zagadnień rozmowy w jakieś tematy zastępcze

                                                    Przyganiał kocioł garnkowi.
                                                    To nie są żadne "tematy zastępcze" tylko właśnie zasadnicze zagadnienie - istotne dla właściwej oceny Twej nieudolnej próby podważenia mego wywodu.

                                                    Napisałam: "Umieszczenie przemocą zarodka w macicy rozpaczliwie broniącej się przed tym kobiety nie jest "przypadkowym skutkiem" lecz jest formą przestępczego czynu. "

                                                    A Ty na to że: "mężczyzna podczas stosunku [podkreślenie d_d] nie umieszcza w macicy kobiety żadnego zarodka."


                                                    Nie wykręcaj się więc znów jak piskorz, tylko odpowiadaj:

                                                    Czy gwałciciel podczas kopulacji coś gdzieś umieszcza?
                                                    I jeśli tak, to co i gdzie on umieszcza?



                                                    > sprawdź czy zagrażają mojej argumentacji:))

                                                    Owszem, zagrażają jej.
                                                  • majaa Re: wiedza 21.06.10, 22:53
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Przyganiał kocioł garnkowi.

                                                    Czyżby? To w którym momencie ja zapodałam jakiś temat
                                                    zastępczy?


                                                    > To nie są żadne "tematy zastępcze" tylko właśnie zasadnicze
                                                    zagadnienie - istot
                                                    > ne dla właściwej oceny Twej nieudolnej próby podważenia mego
                                                    wywodu.
                                                    >

                                                    No to w końcu są czy nie są? Bo przed chwilą napisałaś:
                                                    przyganiał kocioł garnkowi
                                                    , czyli przyznałaś, że zapodajesz
                                                    tematy zastępcze.
                                                    A te moje próby chyba nie są takie nieudolne, bo najwyraźniej sobie
                                                    z nimi nie radzisz:P


                                                    > Napisałam: "Umieszczenie przemocą zarodka w macicy
                                                    rozpaczliwie broniącej się p
                                                    > rzed tym kobiety nie jest "przypadkowym skutkiem" lecz jest
                                                    formą
                                                    przest
                                                    > ępczego czynu. "

                                                    >
                                                    > A Ty na to że: "mężczyzna podczas stosunku
                                                    [podkreślenie d_d]
                                                    nie
                                                    > umieszcza w macicy kobiety żadnego zarodka."
                                                    >



                                                    Bo nie umieszcza, więc o co Ci chodzi?

                                                    >
                                                    > Nie wykręcaj się więc znów jak piskorz, tylko odpowiadaj:
                                                    >
                                                    > Czy gwałciciel podczas kopulacji coś gdzieś umieszcza?
                                                    > I jeśli tak, to co i gdzie on umieszcza?


                                                    >
                                                    Grzeczniejszym tonem, jeśli łaska, to może odpowiem. Ale najpierw
                                                    proponuję, żebyś policzyła pytania, na które Ty mi nie
                                                    odpowiedziałaś i nie zarzucała, że się wykręcam, Pani Piskorz;))


                                                    > > sprawdź czy zagrażają mojej argumentacji:))
                                                    >
                                                    > Owszem, zagrażają jej.

                                                    Z niecierpliwością czekam na dowody.
                                                  • Gość: kieprze_paczynskic Re: wiedza IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.06.10, 00:38
                                                    > Grzeczniejszym tonem, jeśli łaska, to może odpowiem. Ale najpierw
                                                    > proponuję, żebyś policzyła pytania, na które Ty mi nie
                                                    > odpowiedziałaś i nie zarzucała, że się wykręcam, Pani Piskorz;))
                                                    >
                                                    Podsumuję ostatni etap "dyskusji", bo całości mi się nie chce.

                                                    -nie wiesz, co to jest zarodek
                                                    -nie wiesz, co to jest gwałt
                                                    -nie wiesz, czym jest ciąża powstała w wyniku gwałtu
                                                    -nie wiesz, jakich argumentów użyć,( ale uważasz że należy,) by
                                                    przekonać kobietę, że lepiej dla niej jest nosić ciążę i urodzić
                                                    dziecko gwałciciela, niż dokonać aborcji
                                                    to może wiesz chociaż, jakich argumentów użyć by przekonać męża takiej
                                                    zgwałconej kobiety, by wychowywał z miłością dziecko poczęte z gwałtu.
                                                    jedno co wiesz, a właściwie wydaje ci się, że wiesz, co wbito Ci bezpodstawnie w
                                                    głowę, że embrion to pełnoprawny człowiek. Wynika więc z tego, że nie wiesz co
                                                    to jest człowiek. Wielokrotnie o to pytana ani razu nie odpowiedziałaś.
                                                    "Maleńka, bezbronna istotka", którą stosujesz jak wytrych, nie występuje w
                                                    żadnej z dostępnych definicji. Nie używaj więc słów "argumentacja" i "dowody" bo
                                                    z Twojej strony nic takiego nie padło.
                                                  • dritte_dame Re: istotka 22.06.10, 06:17
                                                    Gość portalu: kieprze_paczynskic napisał(a):

                                                    > "Maleńka, bezbronna istotka", którą stosujesz jak wytrych,

                                                    Duszuszczipat'elnaja psychomanipulacja (jak to słusznie nazwałeś), każe też swoim ofiarom uznać za fakt że owa istotka jest także nieszczęsna.
                                                  • majaa Re: wiedza 22.06.10, 20:51
                                                    Gość portalu: kieprze_paczynskic napisał(a):

                                                    > Podsumuję ostatni etap "dyskusji", bo całości mi się nie chce.
                                                    >
                                                    > -nie wiesz, co to jest zarodek
                                                    > -nie wiesz, co to jest gwałt
                                                    > -nie wiesz, czym jest ciąża powstała w wyniku gwałtu
                                                    > -nie wiesz, jakich argumentów użyć,( ale uważasz że należy,) by
                                                    > przekonać kobietę, że lepiej dla niej jest nosić ciążę i urodzić
                                                    > dziecko gwałciciela, niż dokonać aborcji
                                                    > to może wiesz chociaż, jakich argumentów użyć by przekonać męża
                                                    takiej
                                                    > zgwałconej kobiety, by wychowywał z miłością dziecko poczęte z
                                                    gwałtu.
                                                    > jedno co wiesz, a właściwie wydaje ci się, że wiesz, co wbito Ci
                                                    bezpodstawnie
                                                    > w
                                                    > głowę, że embrion to pełnoprawny człowiek. Wynika więc z tego, że
                                                    nie wiesz co
                                                    > to jest człowiek. Wielokrotnie o to pytana ani razu nie
                                                    odpowiedziałaś.
                                                    > "Maleńka, bezbronna istotka", którą stosujesz jak wytrych, nie
                                                    występuje w
                                                    > żadnej z dostępnych definicji. Nie używaj więc słów "argumentacja"
                                                    i "dowody" b
                                                    > o
                                                    > z Twojej strony nic takiego nie padło.

                                                    Jednak nie wytrzymałeś i jak prawdziwy dżentelmen przybiegłeś Damie
                                                    w sukurs;) W sumie to nawet nieźle wykombinowane: we dwójkę trochę
                                                    łatwiej kogoś "zakrakać", bo przekonujących argumentów (ups, wyrwało
                                                    mi się:P) przecież nie dostarczycie...

                                                    Ale i tak jestem Ci niewymownie wdzięczna, Jaśnie Oświecony, bo przy
                                                    okazji uprzytomniłeś mi ogrom mojej niewiedzy. Jak ja funkcjonowałam
                                                    do tej pory, pozostanie dla mnie samej zagadką. A Ty, tak po prostu,
                                                    od niechcenia, wiesz to wszystko i to w dodatku najlepiej, nie ulega
                                                    wątpliwości. Nie masz żadnych dylematów moralnych, bo i po co? Takie
                                                    dylematy tylko komplikują życie. A życie ma być proste, lekkie i
                                                    przyjemne. I żaden zarodek, czymkolwiek tam sobie jest, nie może
                                                    stanąć na drodze do ludzkiego szczęścia. W dzisiejszym świecie
                                                    trzeba być twardym i bezwzględnym, bo podstępne embriony tylko
                                                    czyhają, żeby pozbawić nas radości życia. Oto jak myśli prawdziwie
                                                    nowoczesny, cywilizowany i oświecony człowiek. Wprawdzie nie wiem,
                                                    co to jest, ale "brzmi dumnie".

                                                    Szkoda, że nie chce Ci się sumować całości, bo masz na mnie bardzo
                                                    pozytywny wpływ. Jakbyś jeszcze zechciał co nieco mnie podszkolić w
                                                    definicjach, to może byliby jeszcze ze mnie ludzie...
                                                  • a.giotto Re: wiedza 22.06.10, 01:30
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > > Zacznijmy od podstaw. Jesteś już z pewnością dużą dziewczynką i
                                                    > > najwyższa pora, żebyś wiedziała, że mężczyzna podczas stosunku nie
                                                    > > umieszcza w macicy kobiety żadnego zarodka.
                                                    >
                                                    > A co on umieszcza?
                                                    > I gdzie umieszcza?
                                                    >
                                                    > Czy w ogóle coś gdzieś umieszcza?


                                                    Dritte, przyznaj się, że zaliczyłaś potężna wtopę z tym "umieszczaniem zarodka w
                                                    macicy". Twoje wyobrażenia dość mocno mijają się z rzeczywistością.

                                                  • dritte_dame Re: wiedza 22.06.10, 04:18
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > Dritte, przyznaj się, że zaliczyłaś potężna wtopę z tym "umieszczaniem zarodka
                                                    > w
                                                    > macicy". Twoje wyobrażenia dość mocno mijają się z rzeczywistością.

                                                    Aa.. no, rzeczywiście..
                                                    Bo to przecież Duch Święty go tam umieszcza.
                                                  • dritte_dame Re: podstawy 22.06.10, 04:26
                                                    majaa napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Umieszczenie przemocą zarodka w macicy rozpaczliwie broniącej się przed tym kobiety nie jest "przypadkowym skutkiem" lecz jest formą przestępczego czynu.
                                                    >
                                                    > Zacznijmy od podstaw.

                                                    Jeśli potrzebne Ci podstawy semantyki bo pojecie "forma czynu" sprawia Ci trudności to może pomoże taki przykład:

                                                    Gryzienie przez psa nie jest "przypadkowym skutkiem" poszczucia psem lecz jest formą ataku prowadzonego przez tego, kto psem kogoś szczuje.
                                                  • majaa Re: podstawy 22.06.10, 20:57
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > > Zacznijmy od podstaw.
                                                    >
                                                    > Jeśli potrzebne Ci podstawy semantyki bo pojecie "forma czynu"
                                                    sprawia Ci trudn
                                                    > ości to może pomoże taki przykład:
                                                    >
                                                    > Gryzienie przez psa nie jest "przypadkowym skutkiem" poszczucia
                                                    psem lecz jest
                                                    > formą ataku prowadzonego przez tego, kto psem kogoś
                                                    szczuje.
                                                    >


                                                    Gdyby gwałciciel faktycznie z premedytacją umieszczał zarodek w
                                                    macicy
                                                    , to może jeszcze ten przykład byłby cokolwiek wart (choć
                                                    nie do końca), ale nie umieszcza, więc można go o kant tyłka potłuc.
                                                  • angelfree Premedytacja 22.06.10, 21:08
                                                    Otóż z premedytacją może nie zawsze (ale tak bywa na wojnach etnicznych), za to
                                                    najprawdopodobniej podświadomie.
                                                    Zapadł mi w pamięć pewien artykuł o gwaltach połączonych z morderstwami. Z
                                                    artykuły wynikalo, że mordowane są zdecydowanie częściej osoby w wieku przed i
                                                    poprokreacyjnym. Natomiast rzadziej morderstwa dotyczą kobiet mogących w wyniku
                                                    gwaltu zajść w ciążę.

                                                  • dritte_dame Re: geny 22.06.10, 04:37
                                                    majaa napisała:

                                                    > chodzi po prostu o geny zarodka, które tylko w jednej części należą
                                                    > do gwałciciela, w drugiej zaś do kobiety. To fakt niezaprzeczalny

                                                    Interesujące..
                                                    A ja dotąd sądziłam że geny zarodka należą do zarodka.

                                                    No, ale skoro jest faktem niezaprzeczalnym że ich połowa należy do kobiety to niezaprzeczalnie kobieta ma prawo zrobić ze swoją połową co zechce.

                                                    Uprzejmość natomiast wymaga aby potem z kolei dac także Panu Gwałcicielowi możliwosć zrobienia tego co on zechce z połową, która do niego należy.
                                                  • majaa Re: geny 22.06.10, 21:05
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Interesujące..
                                                    > A ja dotąd sądziłam że geny zarodka należą do zarodka.
                                                    >
                                                    > No, ale skoro jest faktem niezaprzeczalnym że ich połowa należy do
                                                    kobiety to n
                                                    > iezaprzeczalnie kobieta ma prawo zrobić ze swoją połową co zechce.
                                                    >
                                                    > Uprzejmość natomiast wymaga aby potem z kolei dac także Panu
                                                    Gwałcicielowi możl
                                                    > iwosć zrobienia tego co on zechce z połową, która do niego należy.
                                                    >


                                                    No naprawdę baaaardzo dowcipne:/ I jak mniemam, do tej "elokwentnej"
                                                    wypowiedzi zainspirował Cię brak cudzysłowu przy wyrazie należą
                                                    , który to cudzysłów umieściłam w poprzednim poście na temat
                                                    genów, licząc że załapiesz o co chodzi. Przeliczyłam się:(
                                                  • dritte_dame Re: "krótka pamięć" 22.06.10, 04:50
                                                    majaa napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > Nie do pojęcia jest, że cywilizowani, uważający się za
                                                    > > > moralnych ludzie mogą zabójstwo niewinnej istoty traktować jako
                                                    > > > swego rodzaju "rekompensatę" za atak kogoś innego.
                                                    > >
                                                    > > Dopuszczasz sie powyżej (bardzo łagodnie to nazywając)
                                                    > nieuczciwości w dyskusji
                                                    > > : przypisujesz innym niewyrażone przez nich poglądy, (a nawet
                                                    > wiecej - poglądy,
                                                    > > którym już wcześniej wprost zaprzeczyli) po to, aby nastepnie te
                                                    > poglądy potęp
                                                    > > ić.

                                                    >
                                                    >
                                                    > Ponieważ nie przypominam sobie, żebyś zaprzeczyła wprost wyżej
                                                    > zacytowanemu poglądowi, [...]

                                                    Pamięć jak zwykle Ci "szwankuje" gdy jest Ci tak wygodniej.

                                                    Już co najmniej dwa razy w tym watku napisałam wprost że aborcja ciąży po gwałcie nie jest "zemstą" ani "rekompensatą za atak kogoś innego".

                                                    A także już kilkakrotnie napisałam czym jest aborcja ciąży po gwałcie.

                                                    A Ty w kółko swoje, jak dr.Goebbels.
                                                    Może coś przylgnie.
                                                  • majaa Re: "krótka pamięć" 22.06.10, 21:14
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Pamięć jak zwykle Ci "szwankuje" gdy jest Ci tak wygodniej.
                                                    >
                                                    > Już co najmniej dwa razy w tym watku napisałam wprost że aborcja
                                                    ciąży po gwałc
                                                    > ie nie jest "zemstą" ani "rekompensatą za atak kogoś
                                                    innego".
                                                    >


                                                    Skoro Tobie pamięć "szwankuje" regularnie, to mnie czasem też chyba
                                                    może? Chociaż "zemstę" pamiętam...


                                                    > A także już kilkakrotnie napisałam czym jest aborcja
                                                    ciąży po gwałcie.
                                                    >


                                                    To co, że napisałaś, skoro nie potrafisz sensownie uargumentować.
                                                    Nie ma powodu, żebym wierzyła Ci "w ciemno".


                                                    > A Ty w kółko swoje, jak dr.Goebbels.
                                                    > Może coś przylgnie.


                                                    Uczę się od Ciebie:))

                                                  • dritte_dame Re: niewinność 22.06.10, 05:57
                                                    majaa napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Odparcie ciężkiego zamachu na cielesną nietykalność
                                                    > dopuszczalne jest wszelkimi środkami dostępnymi osobie zaatakowanej i jej obrońcom - do pozbawienia życ
                                                    > > ia istoty ludzkiej włącznie
                                                    - jeżeli nie ma innej możliwości natychmiastowego powstrzymania zamachu.

                                                    >
                                                    >
                                                    > Zgadza się, tylko to dotyczy życia agresora, a nie kogoś przypadkiem znajdującego się "na linii ognia".

                                                    Nie tylko.
                                                    Dotyczy to także życia istoty niewinnej, która "na linii ognia" znalazła się nieprzypadkowo: w wyniku posłużenia się nią przez agresora do prowadzenia swego ataku.


                                                    > >
                                                    > > Również: Do pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej
                                                    > włącznie, jeżeli jest ona agentem tego zamachu i w żaden inny sposób zamachu nie daje się powstrzymać.

                                                    >
                                                    >
                                                    > Rozumiem, że chodzi Ci o "agensa".

                                                    Chodzi mi zawsze o to, o czym piszę.
                                                    Chodzi mi o agenta.
                                                    Czyli o: czynnik powodujący określony skutek.


                                                    > Otóż mam w tej kwestii kilka pytań:
                                                    > - jak agent zamachu może byc jednocześnie niewinny?

                                                    A tak, że albo może nie być w ogóle świadomym tego, że posłużono się nim do prowadzenia zamachu albo, będąc świadomym, nie ma żadnej możliwości przeciwdziałania posłużeniu się nim w tym celu.


                                                    > - jakim cudem zarodek ludzki może być agensem gwałtu?

                                                    No i znowu mamy tu przykład tej Twojej wygodnej "krótkiej pamięci".

                                                    Napisałam wcześniej że zarodek jest narzędziem, agentem, ataku gwałciciela (a nie: gwałtu).

                                                    Napisałam że gwałciciel posłużył się zarodkiem, umieszczając go w rezultacie swoich dotychczasowych zbrodniczych działań (a nie: "podczas stosunku") przemocą w macicy zgwałconej kobiety.

                                                    Obecność tego zarodka w macicy tej kobiety, obecność i wszystkie jej fizjologiczne skutki, obecność, przed której zaistnieniem nie zdołała się ona obronić mimo jej rozpaczliwych wysiłków, jest ciężkim zamachem na jej cielesną nietykalność.
                                                    Zamachem ze strony jej gwałciciela.
                                                    Zamachem trwającym dopóki, dopóty trwa ta obecność.
                                                    Zamachem, do którego niezwłocznego przerwania ma ona prawo dążyć w ramach swego prawa do obrony wszelkimi środkami, do pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej włącznie i ma prawo oczekiwać od swego otoczenia wszelkiej możliwej pomocy w tym dążeniu.
                                                  • dritte_dame Re: pozbawienie życia 22.06.10, 06:52
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > wszelkimi środkami, do pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej włącznie

                                                    Oczywiście, tak jak też już uprzednio napisałam: o ile nie ma żadnej innej możliwości niezwłocznego powstrzymania zamachu.

                                                    Zamiast więc psychicznie gwałcic już fizycznie zgwałcone kobiety, zaangażuj się w działalność na rzecz stworzenia takiej możliwości - na rzecz opracowania procedury medycznej umożliwiającej rozwój zarodka ludzkiego całkowicie "in vitro", poza macicą kobiety, od zapłodnienia jaja aż do pełnej "porodowej" dojrzałosci płodu.

                                                    Wówczas "wyłuskany" ze zgwałconej ofiary zarodek będzie mógł (na koszt gwałciciela, jeśli to będzie możliwe) osiągnąć płodową dojrzałość i następnie "urodzić się" jako dziecko.

                                                    Pozostanie Ci wtedy do rozwiazania tylko sprawa znalezienia mu rodziny chętnej do jego wychowania.
                                                  • a.giotto Re: pozbawienie życia 22.06.10, 16:15
                                                    dritte_dame napisała:


                                                    > Zamiast więc psychicznie gwałcic już fizycznie zgwałcone kobiety,

                                                    i kto to mówi?
                                                  • majaa Re: pozbawienie życia 22.06.10, 21:36
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Zamiast więc psychicznie gwałcic

                                                    Na razie to raczej Ty próbujesz tego na mnie, ale na szczęście bez
                                                    powodzenia.


                                                    już fizycznie zgwałcone kobiety, zaangażuj
                                                    > się
                                                    w działalność na rzecz stworzenia takiej możliwości - na
                                                    rzecz opracowa
                                                    > nia procedury medycznej umożliwiającej rozwój zarodka
                                                    ludzkiego całkowic
                                                    > ie "in vitro", poza macicą kobiety, od zapłodnienia jaja aż do
                                                    pełnej "porodowe
                                                    > j" dojrzałosci płodu.
                                                    >
                                                    > Wówczas "wyłuskany" ze zgwałconej ofiary zarodek będzie mógł (na
                                                    koszt gwałcici
                                                    > ela, jeśli to będzie możliwe) osiągnąć płodową dojrzałość i
                                                    następnie "urodzić
                                                    > się" jako dziecko.
                                                    >


                                                    Zastanowię się. Może takie rozwiązanie byłoby jakimś wyjściem. Z
                                                    pewnością lepszym niż zabójstwo z premedytacją, które tak wytrwale
                                                    promujesz.


                                                    > Pozostanie Ci wtedy do rozwiazania tylko sprawa znalezienia mu
                                                    rodziny chętnej
                                                    > do jego wychowania.
                                                    >

                                                    O to się nie martw, akurat po noworodki ustawiają się kolejki
                                                    chętnych.
                                                  • dritte_dame Re: życie 22.06.10, 22:51
                                                    majaa napisała:

                                                    > Zastanowię się. Może takie rozwiązanie byłoby jakimś wyjściem.

                                                    O! :))
                                                    Naprawdę bardzo się cieszę że się zastanowisz!
                                                    (i piszę to bez żadnych "podtekstów"!)

                                                    Otwarte spojrzenie na prawdziwa naturę problemu i na możliwe drogi jego rozwiązania, bez uprzedzającego odrzucania niczego, może więc wskazać wyjście zadowalające znaczną część obu obecnie tak przeciwnych sobie stron.


                                                    Premedytacji zapłodnienia lub jej braku u gwałciciela też w ostatecznosci nie musimy uznać za rozstrzygająca o tym czy zapłodnienie, które spowodował, jest formą jego ataku czy nie.

                                                    Rozstrzygające jest jednak ostatecznie i niewątpliwie to, przed czym tak ze wszystkich sił broni się gwałcona kobieta.

                                                    Gwałciciel może nie wiedzieć skąd się biorą dzieci, ale ofiara gwałtu w trakcie samego (wąsko pojętego) gwałtu broni się niezaprzeczalnie także przed byciem w ciąży.

                                                    I tak jak ma prawo bronić się przed tym wówczas gdy gwałciciel z nią kopuluje, ma to prawo także po zakończeniu tej kopulacji gdyż spowodowanie przemocą że znaleźliśmy sie w stanie, przed którym cały czas rozpaczliwie się bronimy jest nadal trwającym atakiem na nas i nie odbiera nam prawa do dalszej obrony w każdy bez wyjatku możliwy sposób który do ustania tego stanu, a więc i do przerwania tego ataku prowadzi niezwłocznie.


                                                    Trzeba więc usilnie starać się żeby ofiara miała jak najwiecej różnych możliwości i środków obrony, a nie wymuszać na niej żeby zrezygnowała z tej jedynej obronnej akcji dostepnej jej obecnie.
                                                  • a.giotto Re: życie 22.06.10, 23:47
                                                    dritte_dame napisała:


                                                    > Trzeba więc usilnie starać się żeby ofiara miała jak najwiecej różnych m
                                                    > ożliwości i środków obrony, a nie wymuszać na niej żeby zrezygnowała z tej jedy
                                                    > nej obronnej akcji dostepnej jej obecnie.


                                                    bez sensu. Najpierw tworzysz sobie jakąś teorię, a potem "usilnie się starasz"
                                                    nagiąć do niej rzeczywistość. Hmm... tak też można oczywiście, na pewno tak jest
                                                    nie raz wygodniej... Ale nie jest to ani moralne, ani racjonalne.
                                                  • dritte_dame Re: obrońcy życia 23.06.10, 04:16
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > Najpierw tworzysz sobie jakąś teorię, a potem "usilnie się starasz" nagiąć do niej rzeczywistość. [...] Ale nie jest to ani moralne, ani racjonalne.

                                                    Zwłaszcza teoria o ludzkim zarodku będącym "nieszczęsnym, małym, bezbronnym człowiekiem" ma się nijak do rzeczywistości mimo usilnego naginania, a nieracjonalne wnioski wysnuwane z tej teorii wiodą tak wnioskujących do czynów niemoralnych.

                                                    Ponieważ "człowiek" to jest pojęcie społeczne a nie biologiczne.

                                                    Ale o tym już kiedyś było, i dociekliwych odsyłam do wyszukiwarki.

                                                    A ciekawym nowym wnioskem z tego akurat wątku jest ten, że jeśli rzeczywiście zależy Ci na realnym zmniejszeniu "morderczego" zasięgu aborcji - wszelkiej aborcji, włącznie z tą obecnie w Polsce legalną: przerywajacą atak gwałciciela lub ratującą życie cieżarnej kobiecie - to jedyna twoja realna nadzieja leży w nowych "medycznie wspomaganych technikach reprodukcyjnych".

                                                    Tylko bowiem tego rodzaju technologie bedą w stanie uratować życie ludzkim organizmom, które na bardzo wczesnym etapie swego rozwoju będą musiały z koniecznosci opuścić wnętrza naturalnych macic.

                                                    Postepując racjonalnie nie możesz być przeciwny obu tym zjawiskom naraz: aborcji, i intensywnym badaniom medycznym nad opracowaniem technologii ludzkiego rozmnażania całkowicie pozaustrojowego!

                                                    I chcąc całkowicie wyeliminować to pierwsze (zabójczą aborcję), powinieneś to drugie z całych swych sił popierać!

                                                    A pełny sukces w tej mierze stale wyraźnie się przybliża: potrafimy już dość sprawnie pozaustrojowo zapładniać oraz skutecznie ratować (na razie jeszcze tylko - ratować) coraz wcześniejsze wcześniaki.

                                                    Pozostaje "do zasypania" kilkumiesięczna luka.
                                                    Z każdym dniem pracy racjonalnej nauki, coraz węższa...
                                                    I ci ludzie to są właśnie prawdziwi obrońcy życia.
                                                  • a.giotto Re: obrońcy życia 26.06.10, 12:23
                                                    dritte_dame napisała:


                                                    > Ponieważ "człowiek" to jest pojęcie społeczne a nie biologiczne.

                                                    człowiek w ogóle nie jest żadnym "pojęciem" tylko żywą istotą.
                                                  • majaa Re: niewinność 22.06.10, 21:30
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Nie tylko.
                                                    > Dotyczy to także życia istoty niewinnej, która "na linii ognia"
                                                    znalazła się ni
                                                    > eprzypadkowo: w wyniku posłużenia się nią przez agresora do
                                                    prowadzenia swego a
                                                    > taku.


                                                    Nie no, jasne że nieprzypadkowo, no przecież gwałciciel celowo wziął
                                                    sobie taki zarodek i umieścił go w macicy, a co, miał się na naturę
                                                    zdawać?;))
                                                    >
                                                    >

                                                    [i]> Chodzi mi zawsze o to, o czym piszę.
                                                    > Chodzi mi o agenta.
                                                    > Czyli o: czynnik powodujący określony skutek.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Otóż mam w tej kwestii kilka pytań:
                                                    > > - jak agent zamachu może byc jednocześnie niewinny?
                                                    >
                                                    > A tak, że albo może nie być w ogóle świadomym tego, że posłużono
                                                    się nim do pro
                                                    > wadzenia zamachu albo, będąc świadomym, nie ma żadnej możliwości
                                                    przeciwdziałan
                                                    > ia posłużeniu się nim w tym celu.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > - jakim cudem zarodek ludzki może być agensem gwałtu?
                                                    >
                                                    > No i znowu mamy tu przykład tej Twojej wygodnej "krótkiej pamięci".
                                                    >
                                                    > Napisałam wcześniej że zarodek jest narzędziem, agentem, [u]ataku
                                                    gwałciciela[/
                                                    > u] (a nie: gwałtu).
                                                    >
                                                    > Napisałam że gwałciciel posłużył się zarodkiem,
                                                    umieszczając go
                                                    [
                                                    > b]w rezultacie swoich dotychczasowych zbrodniczych działań[/b] (a
                                                    nie: "podczas
                                                    > stosunku") przemocą w macicy zgwałconej kobiety.
                                                    >
                                                    > Obecność tego zarodka w macicy tej kobiety, obecność i wszystkie
                                                    jej fizjologic
                                                    > zne skutki, obecność, przed której zaistnieniem nie zdołała się
                                                    ona obronić mim
                                                    > o jej rozpaczliwych wysiłków, jest ciężkim zamachem na jej
                                                    cielesną nietykalnoś
                                                    > ć.
                                                    > Zamachem ze strony jej gwałciciela.
                                                    > Zamachem trwającym dopóki, dopóty trwa ta obecność.
                                                    > Zamachem, do którego niezwłocznego przerwania ma ona prawo
                                                    dążyć w ramac
                                                    > h swego prawa do obrony wszelkimi środkami, do pozbawienia
                                                    życia niewinnej i
                                                    > stoty ludzkiej włącznie
                                                    i ma prawo oczekiwać od swego
                                                    otoczenia wszelkiej m
                                                    > ożliwej pomocy w tym dążeniu.[/i]>
                                                    >

                                                    Tiaaa..., przez imaginację pojechał na koronację...
                                                    W swojej chorobliwie egzaltowanej wyobraźni stworzyłaś niesamowitą
                                                    historię spod znaku horror-fiction, ze zbrodnią w roli głównej.
                                                    Tylko trudno się połapać, kto kogo zabija. Mylą Ci się czynniki z
                                                    narzędziami i formy ze skutkiem. W rezultacie mamy piramidalną
                                                    bzdurę, którą na siłę próbujesz usprawiedliwić i zracjonalizować
                                                    aborcję. Wybacz, ale nie kupuję tych "apokaliptycznych" wizji,
                                                    niemających wiele wspólnego z rzeczywistością.
                                                  • a.giotto Re: obrona 20.06.10, 23:30
                                                    dritte_dame napisała:


                                                    > Przed gwałcicielem, który przemocą, bez zgody kobiety i wbrew rozpaczliwemu jej
                                                    > oporowi umieścił w jej macicy rozwijający się ludzki zarodek, czyniąc z tego l
                                                    > udzkiego organizmu narzędzie swojej zbrodni.

                                                    musisz być trawiona jakimiś ogromnymi lękami, być może podświadomymi. Roztaczasz jakieś apokalipytczne wizje, które nijak nie mają się do rzeczywistości, świadczą jedynie o sile twojej wyobraźni.

                                                    Pewnego rodzaju emocje są naturalne, ale ty się nimi nakręcasz aż do bólu, co uniemożliwia ci jakąkolwiek racjonalną ocenę.

                                                    Oczywiste jest, że każda sytuacja przemocy, również seksualnej, a nawet sama myśl o niej, budzi lęki, agresję... to jest normalne, ale te emocje nie mogą nami zawładnąć do końca!
                                                  • majaa Re: Twoje pytania 19.06.10, 21:32
                                                    dritte_dame napisała:


                                                    > Taką "pomoc" uważam za niemoralną ponieważ jest to działanie,
                                                    którego celem jes
                                                    > t
                                                    > skłonienie zaatakowanej ofiary przestępstwa do rezygnacji z tego,
                                                    do czego ma
                                                    > ona moralnie niekwestionowane prawo.
                                                    >

                                                    Nie, bynajmniej nie taki cel miałam na myśli. Psycholog nie powinien
                                                    kobiety do niczego skłaniać, namawiać ani zmuszać. Jego zadaniem
                                                    byłaby pomoc kobiecie w uporządkowaniu i uporaniu się z silnymi
                                                    emocjami, które uniemożliwiają trzeźwy osąd sytuacji. Jeśli efektem
                                                    byłoby uświadomienie sobie, że pewne decyzje niosą za sobą
                                                    nieodwracalne skutki i że te decyzje nie dotyczą tylko jej samej, to
                                                    chyba należałoby się raczej z tego cieszyć, a nie ubolewać.
                                                  • a.giotto Re: Twoje pytania 19.06.10, 11:57
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Zacznijmy od tego:
                                                    > Czy według Ciebie jest faktem że prawo polskie w pewnych okolicznościach (innyc
                                                    > h niż aborcja) nie karze zabójcy za zabicie istoty ludzkiej w czasie pokoju?
                                                    >


                                                    dlaczego za wszelką cenę chcesz sobie strzelić w stopę? ;)
                                                  • dritte_dame Re: Twoje pytania 19.06.10, 14:19
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > > Zacznijmy od tego:
                                                    > > Czy według Ciebie jest faktem że prawo polskie w pewnych okolicznościach
                                                    > (innyc
                                                    > > h niż aborcja) nie karze zabójcy za zabicie istoty ludzkiej w czasie poko
                                                    > ju?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > dlaczego za wszelką cenę chcesz sobie strzelić w stopę? ;)

                                                    Odpowiadaj śmiało!
                                                    Jest to według Ciebie faktem, czy nie?

                                                    Nie martw się o moją stopę :)
                                                  • majaa Re: "przesłuchanie"? 19.06.10, 00:18
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Ależ to nie jest żadne przesłuchanie!
                                                    >
                                                    > Żeby z kimś sensownie dyskutować, muszę przecież poznać jego
                                                    poglądy oraz to, c
                                                    > o on uważa za fakty.
                                                    > Dlatego zadaje pytania.


                                                    No świetnie, tylko wyobraź sobie, że to działa w obie strony i jak
                                                    ktoś odpowiada Tobie, to wypada też odpowiedzieć i jemu.


                                                    > Na które Twoje pytania jeszcze nie odpowiedziałam?

                                                    Szczerze mówiąc, to nie pamiętam, żebyś odpowiedziała na
                                                    jakiekolwiek, ale jeśli mi coś umknęło, to z góry przepraszam.
                                                    Trochę tego było, więc jeśli faktycznie nagle nabrałaś ochoty, żeby
                                                    na nie odpowiedzieć, to będzie znacznie prościej, jeśli klikniesz
                                                    jeszcze raz w moje posty.
                                        • majaa Re: pomoc 17.06.10, 10:50
                                          dritte_dame napisała:

                                          > majaa napisała:
                                          >
                                          > > A czym w tej sytuacji jest aborcja, jak nie karą śmierci za
                                          > > niewinność?!
                                          >
                                          > Nie jest karą śmierci.
                                          >
                                          > Jest zabiciem organizmu ludzkiego. Z tym mogę się zgodzić.

                                          Ale nie takim "zwykłym" zabiciem. Jakkolwiek to nazwać, jest to
                                          niewątpliwie swego rodzaju (bardziej
                                          lub mniej uświadomiona) forma "zemsty" na gwałcicielu. Jestem pewna,
                                          że gdyby kobieta zaszła w ciążę z tym samym facetem , ale w zupełnie
                                          innych okolicznościach (nawet, gdyby był to jednorazowy "wyskok"),
                                          to również w zupełnie innym kontekście widziałaby sprawę aborcji.


                                          • majaa Re: pomoc 17.06.10, 10:56
                                            Szczerze mówiąc, liczyłam na Twoje zdanie odnośnie formy pomocy,
                                            którą zaproponowałam. Nie uważasz, że to byłoby bardziej przydatne?
                                            • dritte_dame Re: pomoc 18.06.10, 01:48
                                              majaa napisała:

                                              > Szczerze mówiąc, liczyłam na Twoje zdanie odnośnie formy pomocy,
                                              > którą zaproponowałam. Nie uważasz, że to byłoby bardziej przydatne?

                                              Przydatne do czego?

                                              Do tego, do czego ma moralnie niekwestionowane prawo zaatakowana ofiara przestępczego zamachu, to co proponujesz jest zupełnie nieprzydatne.
                                          • dritte_dame Re: zemsta 17.06.10, 14:55
                                            majaa napisała:

                                            > dritte_dame napisała:
                                            >
                                            > > majaa napisała:
                                            > >
                                            > > > A czym w tej sytuacji jest aborcja, jak nie karą śmierci za
                                            > > > niewinność?!
                                            > >
                                            > > Nie jest karą śmierci.
                                            > >
                                            > > Jest zabiciem organizmu ludzkiego. Z tym mogę się zgodzić.
                                            >
                                            > Ale nie takim "zwykłym" zabiciem. Jakkolwiek to nazwać, jest to
                                            > niewątpliwie swego rodzaju (bardziej
                                            > lub mniej uświadomiona) forma "zemsty" na gwałcicielu.

                                            Niewątpliwie nie jest to żadna forma zemsty na gwałcicielu.
                                            Aborcja nie jest przecież dla gwałciciela w żaden sposób dolegliwa.


                                            > Jestem pewna,
                                            > że gdyby kobieta zaszła w ciążę z tym samym facetem , ale w zupełnie
                                            > innych okolicznościach (nawet, gdyby był to jednorazowy "wyskok"),
                                            > to również w zupełnie innym kontekście widziałaby sprawę aborcji.

                                            Najprawdopodobniej.
                                            Ale to niczego nie zmienia w naszych rozważaniach dotyczących ciąży bedącej skutkiem dokonanego przemocą przestępczego zamachu na cielesną nietykalność.
                                            • majaa Re: zemsta 17.06.10, 15:14
                                              dritte_dame napisała:

                                              > Niewątpliwie nie jest to żadna forma zemsty na gwałcicielu.
                                              > Aborcja nie jest przecież dla gwałciciela w żaden sposób dolegliwa.

                                              Chodzi o "zemstę" pośrednią, a nie bezpośrednią.


                                              > Najprawdopodobniej.
                                              > Ale to niczego nie zmienia w naszych rozważaniach dotyczących
                                              ciąży bedącej sku
                                              > tkiem dokonanego przemocą przestępczego zamachu na cielesną
                                              nietykalność

                                              > .

                                              Nie tyle ma coś zmieniać, co zwrócić uwagę na "odwetowy" charakter
                                              usuwania ciąży po gwałcie.
                                              • dritte_dame Re: zemsta 17.06.10, 17:30
                                                majaa napisała:

                                                > Chodzi o "zemstę" pośrednią, a nie bezpośrednią.

                                                Co to takiego "zemsta pośrednia"?


                                                > Nie tyle ma coś zmieniać, co zwrócić uwagę na "odwetowy" charakter
                                                > usuwania ciąży po gwałcie.

                                                Zabicie niewinnej istoty ludzkiej spłodzonej w rezultacie zmuszenia kobiety
                                                przemocą lub podstępem do stosunku płciowego nie ma charakteru odwetowego.
                                                • majaa Re: zemsta 17.06.10, 18:07
                                                  dritte_dame napisała:


                                                  > Co to takiego "zemsta pośrednia"?

                                                  Taka, której nie dokonuje się bezpośrednio na winowajcy.


                                                  > Zabicie niewinnej istoty ludzkiej spłodzonej w rezultacie
                                                  zmuszenia kobiety
                                                  > przemocą lub podstępem do stosunku płciowego nie ma charakteru
                                                  odwetowego.
                                                  >
                                                  A jaki?
                              • dritte_dame Re: przypadki 15.06.10, 01:44
                                majaa napisała:

                                > Odpowiadając na Twoje pytanie - jeśli chodzi o ten drugi przypadek,
                                > to skłonna jestem uznać, że tak. Natomiast co do pierwszego, to
                                > przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia

                                A więc, według mojej orientacji w stanowisku KRK w tych sprawach, Twój pogląd jest w obu przypadkach z tym stanowiskiem sprzeczny.
                                Czy tak?
                                • majaa Re: przypadki 16.06.10, 00:36
                                  No niezupełnie tak. Wciąż się waham... Ty nie masz kompletnie
                                  żadnych wątpliwości?
                              • wilma.flintstone Re: szkodliwość 16.06.10, 10:50
                                majaa napisała:

                                > Wydawałoby się, że wielu ludzi myśli
                                > podobnie, sprzeciwiając się np. karze śmierci dla bestialskich,
                                > zdegenerowanych do szpiku kości morderców. Jednocześnie ci sami
                                > ludzie nie widzą niczego problematycznego w aborcji, czyli innymi
                                > słowy w zabójstwie niewinnej istoty ludzkiej. Chciałabym, żeby
                                >ktoś wytłumaczył mi ten fenomen.



                                A Ty mi wytlumacz inny fenomen - czemu to wielu zwolennikow ochrony
                                zycia zygoty jest zarliwymi zwolennikami stryczka oraz krzesla
                                elekrycznego.
                                • frankafiranka1 Re: szkodliwość 16.06.10, 10:57
                                  wilma.flinstone ubiegłaś mnie.

                                  > A Ty mi wytlumacz inny fenomen - czemu to wielu zwolennikow ochrony
                                  > zycia zygoty jest zarliwymi zwolennikami stryczka oraz krzesla
                                  > elekrycznego.
                                  Mi też majaa wytłumacz, czemu?
                                • majaa Re: szkodliwość 16.06.10, 23:37
                                  wilma.flintstone napisała:

                                  > majaa napisała:
                                  >
                                  > > Wydawałoby się, że wielu ludzi myśli
                                  > > podobnie, sprzeciwiając się np. karze śmierci dla bestialskich,
                                  > > zdegenerowanych do szpiku kości morderców. Jednocześnie ci sami
                                  > > ludzie nie widzą niczego problematycznego w aborcji, czyli
                                  innymi
                                  > > słowy w zabójstwie niewinnej istoty ludzkiej. Chciałabym, żeby
                                  > >ktoś wytłumaczył mi ten fenomen.
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > A Ty mi wytlumacz inny fenomen - czemu to wielu zwolennikow
                                  ochrony
                                  > zycia zygoty jest zarliwymi zwolennikami stryczka oraz krzesla
                                  > elekrycznego.

                                  Czyżby? Ale nawet jeśli... może dlatego, że ta "zygota" jest
                                  niewinna?

                                  A czy Ty mi się zrewanżujesz i spróbujesz wyjaśnić fenomen podany
                                  przeze mnie?
                            • a.giotto Re: szkodliwość 16.06.10, 02:24
                              dritte_dame napisała:


                              > Czy Ty uważasz że to dobrze że w Polsce legalne jest przerywanie ciąży będącej
                              > skutkiem gwałtu,


                              nie można udowodnić, że życie ludzi poczętych wskutek gwałtu jest mniej
                              wartościowe.
                              • wilma.flintstone Re: szkodliwość 16.06.10, 10:46
                                a.giotto napisał:

                                > nie można udowodnić, że życie ludzi poczętych wskutek gwałtu jest
                                >mniej wartościowe.

                                Ale mozna, ze zycie zgwalconych staje sie mniej wartosciowe.
                                • angelfree Re: szkodliwość 16.06.10, 12:47
                                  To z pewnością, a na dodatek mogę sobie nie życzyć łączenia mojego dziedzictwa
                                  genetycznego z DNA zwyrodnialca.

                                  Niewinna istota? A może kolejny gwałciciel?
                                  • wilma.flintstone Re: szkodliwość 16.06.10, 13:30
                                    angelfree napisała:

                                    > To z pewnością, a na dodatek mogę sobie nie życzyć łączenia mojego
                                    >dziedzictwa genetycznego z DNA zwyrodnialca.


                                    Sprawa jest wrecz duzo prostsza - mozesz sobie akurat w tym momencie
                                    swojego zycia nie zyczyc byc w ciazy, przechodzic przez trudy 9
                                    miesiecy, porodu, pologu, bo to Cie nie minie, nawet jesli dziecko
                                    oddasz do adopcji. No ale dla takich jak a.giotto czlowiek narodzony
                                    i wartosc jego zycia znacza tyle co nic, zwlaszcza jesli czlowiek
                                    ten ma pecha byc kobieta.
                                    • angelfree Re: szkodliwość 16.06.10, 15:54
                                      Jasne, ale próbuję nie doprowadzić do dyskusji na temat plany życiowe a prawo do
                                      życia.
                                      • wilma.flintstone Re: szkodliwość 16.06.10, 16:01
                                        angelfree napisała:

                                        > Jasne, ale próbuję nie doprowadzić do dyskusji na temat plany
                                        >życiowe

                                        Rozumiem, aczkolwiek ciaza to nie tylko i nie jedynie "plany
                                        zyciowe" kobiety. Tego jednak taki a.giotto wiedzec nie moze,
                                        zreszta jemu najlepiej podobaloby sie rozwiazanie takie jak tu:

                                        wyborcza.pl/1,75477,8017848,Zgwalcona_ukarana_mocniej_niz_gwalciciele.html
                                      • a.giotto Re: szkodliwość 16.06.10, 16:16
                                        angelfree napisała:

                                        > Jasne, ale próbuję nie doprowadzić do dyskusji na temat plany życiowe a prawo d
                                        > o
                                        > życia.


                                        a do tego wszystko się sprowadza....
                                        • dritte_dame Re: szkodliwość 16.06.10, 16:31
                                          a.giotto napisał:

                                          > angelfree napisała:
                                          >
                                          > > Jasne, ale próbuję nie doprowadzić do dyskusji na temat plany życiowe a prawo do życia.
                                          >
                                          > a do tego wszystko się sprowadza....

                                          Nie.
                                          Chodzi prawo do ...
                                          (No, pomyśl do czego?)
                                        • angelfree Re: szkodliwość 16.06.10, 16:43
                                          Nie, nie do tego.
                                          Sprowadzanie dyskusji do poziomu "plany życiowe kobiety a istnienie niewinnej
                                          istoty:" jest splaszczaniem i prymitywizowaniem dyskusji.
                                          Nie do tego rzecz się sprowadza.
                                          Może się sprowadzać do tego, że kobieta może nie mieć ochoty rodzić dziecka
                                          gwalciciela. Może nie mieć ochoty, żeby jej geny lączyly się z genami
                                          zwyrodnialca. Moze nie miec ochoty, aby urodzone przez nią dziecko nosilo (być
                                          może) skłonności do czynow gwaltownych (bo wychowanie, jak wiemy, to nie
                                          wszystko). Pomijam już traumę etc.

                                          Ale to poboczna odnoga dyskusji.
                                          • dritte_dame Re: szkodliwość 16.06.10, 16:53
                                            angelfree napisała:

                                            > Może się sprowadzać do tego, że kobieta może nie mieć ochoty [...]

                                            W ogóle nie sprowadza się do nie posiadania przez kobietę takiej lub innej ochoty na cokolwiek.

                                            Tu chodzi o najbardziej podstawowe prawo ofiary czynu przestępczego.
                                            • a.giotto Re: szkodliwość 16.06.10, 17:03
                                              dritte_dame napisała:

                                              > Tu chodzi o najbardziej podstawowe prawo ofiary czynu przestępczego.

                                              ofiara czynu przestępczego ma prawo do specjalnego traktowania pod pewnymi względami, ale w cywilizowanym społeczeństwie nie ma i nigdy nie będzie miała prawa m.in. do: wydawania sądów we własnej spawie, samodzielnego wymierzania sprawiedliwości wg własnej oceny albo samodzielnego "wyrównywania" sobie poniesionych szkód kosztem osób trzecich.
                                              • dritte_dame Re: prawo 16.06.10, 17:24
                                                a.giotto napisał:

                                                > dritte_dame napisała:
                                                >
                                                > > Tu chodzi o najbardziej podstawowe prawo ofiary czynu przestępczeg
                                                > o.
                                                >
                                                > ofiara czynu przestępczego ma prawo do specjalnego traktowania pod pewnymi wzgl
                                                > ędami, ale w cywilizowanym społeczeństwie nie ma i nigdy nie będzie miała prawa
                                                > m.in. do: wydawania sądów we własnej spawie, samodzielnego wymierzania sprawie
                                                > dliwości wg własnej oceny albo samodzielnego "wyrównywania" sobie poniesionych
                                                > szkód kosztem osób trzecich.

                                                Nie chodzi o żadne z dotychczas wymienionych przez Ciebie praw.

                                                Chodzi o bardziej podstawowe i moralnie nigdy nie kwestionowane prawo.
                                              • dritte_dame Re: prawo ofiary 17.06.10, 15:04
                                                a.giotto napisał:

                                                > dritte_dame napisała:
                                                >
                                                > > Tu chodzi o najbardziej podstawowe prawo ofiary czynu przestępczeg
                                                > o.
                                                >
                                                > ofiara czynu przestępczego ma prawo do specjalnego traktowania pod pewnymi wzgl
                                                > ędami, ale w cywilizowanym społeczeństwie nie ma i nigdy nie będzie miała prawa
                                                > m.in. do: wydawania sądów we własnej spawie, samodzielnego wymierzania sprawie
                                                > dliwości wg własnej oceny albo samodzielnego "wyrównywania" sobie poniesionych
                                                > szkód kosztem osób trzecich.

                                                Napisałeś szczegółowo do czego nie ma prawa ofiara czynu przestepczego.

                                                A czy potrafisz równie konkretnie napisać do czego ma prawo ofiara czynu przestępczego oraz jaki moralny obowiązek maja osoby znajdujące się w jej otoczeniu?
                                            • wilma.flintstone Re: szkodliwość 16.06.10, 20:35
                                              dritte_dame napisała:

                                              > W ogóle nie sprowadza się do nie posiadania przez kobietę takiej
                                              lub innej o
                                              > choty
                                              na cokolwiek.
                                              >
                                              > Tu chodzi o najbardziej podstawowe prawo ofiary czynu
                                              >przestępczego.


                                              Nic dodac ani ujac, dokladnie i precyzyjnie o to idzie.
                                    • a.giotto Re: szkodliwość 16.06.10, 16:26
                                      wilma.flintstone napisała:


                                      > Sprawa jest wrecz duzo prostsza - mozesz sobie akurat w tym momencie
                                      > swojego zycia nie zyczyc byc w ciazy, przechodzic przez trudy 9
                                      > miesiecy, porodu, pologu, bo to Cie nie minie, nawet jesli dziecko
                                      > oddasz do adopcji. No ale dla takich jak a.giotto czlowiek narodzony


                                      ja piszę o pewnych prostych faktach, o tym co można wydedukować na chłodno. A ty wszystko odnosisz do siebie, upajasz się wizjami jakichś zbiorowych gwałtów...
                                      Każdy ma prawo do emocji, ale zauważ, że w społeczeństwie zaangażowanie emocjonalne pozbawia prawa do wydawania ostatecznych sądów.

                                      • wilma.flintstone Re: szkodliwość 16.06.10, 20:31
                                        a.giotto napisał:

                                        > ja piszę o pewnych prostych faktach, o tym co można wydedukować na
                                        >chłodno. A ty wszystko odnosisz do siebie, upajasz się wizjami
                                        >jakichś zbiorowych gwałtów...
                                        > Każdy ma prawo do emocji, ale zauważ, że w społeczeństwie
                                        >zaangażowanie emocjonalne pozbawia prawa do wydawania
                                        >ostatecznych
                                        sądów.


                                        Wybacz, ale jako kobiecie, czyli potencjalnej ofierze gwaltu, dosc
                                        ciezko mi nie odnosic pogladow takich jak Twoje do siebie i myslec o
                                        ewentualnym gwalcie i jego konsekwencjach bez emocji. Zwlaszcza, ze
                                        dwa razy w zyciu bylam w ciazy i mimo ze kazda z tych ciaz byla
                                        chciana a dzieci kochane, to okres ciazy, porod i polog uwazam za
                                        NAJGORSZY czas w moim zyciu. I, jak kiedys czytalam, podziela moj
                                        poglad okolo 80% kobiet. Domyslam sie jednak, ze Tobie nieco latwiej
                                        sobie "na chlodno wydedukowac", ze istnienie zygoty jest wazniejsze
                                        i bardziej wartosciowe niz zlamane zycie, zdrowie i emocje
                                        zgwalconej kobiety.
                                • a.giotto Re: szkodliwość 16.06.10, 16:27
                                  wilma.flintstone napisała:

                                  > a.giotto napisał:
                                  >
                                  > > nie można udowodnić, że życie ludzi poczętych wskutek gwałtu jest
                                  > >mniej wartościowe.
                                  >
                                  > Ale mozna, ze zycie zgwalconych staje sie mniej wartosciowe.

                                  Niby jak?
                                  • wilma.flintstone Re: szkodliwość 16.06.10, 20:33
                                    a.giotto napisał:

                                    > > Niby jak?

                                    Kwitnesencja tego jak zupelnie nie masz pojecia o czym dyskutujesz...
                                    • majaa Re: szkodliwość 17.06.10, 00:13
                                      Deprecjonowanie przeciwnika to stara sztuczka, żeby się wyłgać od
                                      odpowiedzi. Nie kupujemy tego, czekamy na wyjaśnienie...
                                      • angelfree Re: szkodliwość 17.06.10, 09:20
                                        Czyżbyś uważala, że staje się bardziej wartościowe?
                                        • majaa Re: szkodliwość 17.06.10, 10:59
                                          A koniecznie musi być bardziej, tak samo nie wystarczy?
            • mg2005 Re: szkodliwość 15.06.10, 21:25
              dritte_dame napisała:

              szkodliwego prawa ustanowionego z religijnych
              > pobudek.

              Religijnych ?! Masz obsesję...
            • a.giotto Re: szkodliwość 16.06.10, 02:06
              dritte_dame napisała:


              > Szkodliwe katolickie zasady szkodzą katolikom, członkom społeczeństwa, a więc i
              > społeczeństwu, w którym i ja żyję, a więc szkodzą także i mnie.
              >
              > (Chyba że zamierzasz twierdzić że na przykład zakaz przerwania ciąży powstałej
              > z gwałtu, nikomu nie szkodzi.)


              zasadą katolicką jest generalnie zakaz jakiegokolwiek gwałtu.
              • angelfree Re: szkodliwość 16.06.10, 12:48
                No i co? Katolicy nie gwałcą?

                • dritte_dame Re: szkodliwość 16.06.10, 14:02
                  angelfree napisała:

                  > No i co? Katolicy nie gwałcą?

                  A wyobraź sobie, że podobno nie! ;))

                  Napotkałam już wypowiedziany przez skądinąd prawego, uczciwego i rozsądnego człowieka argument taki, że ten kto dopuszcza się czynów zakazanych chrześcijańskimi przykazaniami automatycznie przestaje być wierzącym chrześcijaninem! :)

                  Wychodzi na to, że w więzieniach siedzą sami ateiści ;D;D
                  (Nie wspominając już nawet o pozostających na wolności niewiernych małżonkach i przestępcach jeszcze nie schwytanych..)

                  "I to by było na" tyle w kwestii "w 95% wierzącego" społeczeństwa ;)
                • a.giotto Re: szkodliwość 16.06.10, 16:37
                  angelfree napisała:

                  > No i co? Katolicy nie gwałcą?

                  żyjesz w społeczeństwie katolickim i pewnie wiesz, że w tymże społeczeństwie
                  gwałt jest potępiany. Katolicy nie gwałcą.
                  • dritte_dame Re: szkodliwość 16.06.10, 16:46
                    a.giotto napisał:

                    > Katolicy nie gwałcą.

                    A ci księża, którzy gwałcą, są ateistami.
          • dritte_dame Re: prawo kościoła 09.06.10, 22:47
            majaa napisała:

            > Kościół natomiast ma prawo zasady głosić,

            Skąd ma takie prawo?
            Kto mu je nadał?

            Acha, to prawo "od Boga pochodzi", i dlatego potrzebna jest legitymizacja wiary - jakikolwiek próba uwiarygodnienia jej tez ontologicznych aby zamaskować fakt uzurpacji w przyznaniu samemu sobie owego prawa.

            A może pochodzi "od wspólnoty wiernych"?
            Jeśli tak, to zechcesz mi może przypomnieć kiedy we wspólnocie katolickiej odbyły się ostatnio wybory na urząd proboszcza lub biskupa?
            • angelfree Re: prawo kościoła 10.06.10, 09:19
              No, jak to.
              Wierni nie zgłosili przecież sprzeciwu.
            • majaa Re: prawo kościoła 10.06.10, 10:29
              dritte_dame napisała:

              > majaa napisała:
              >
              > > Kościół natomiast ma prawo zasady głosić,
              >
              > Skąd ma takie prawo?
              > Kto mu je nadał?

              Na WOS-ie się nie uważało, co?:P
            • mg2005 Re: prawo kościoła 15.06.10, 21:35
              dritte_dame napisała:

              > majaa napisała:
              >
              > > Kościół natomiast ma prawo zasady głosić,
              >
              > Skąd ma takie prawo?
              > Kto mu je nadał?

              Wolność słowa ? :)
              • dritte_dame Re: prawo kościoła 15.06.10, 21:47
                mg2005 napisał:

                > dritte_dame napisała:
                >
                > > majaa napisała:
                > >
                > > > Kościół natomiast ma prawo zasady głosić,
                > >
                > > Skąd ma takie prawo?
                > > Kto mu je nadał?
                >
                > Wolność słowa ? :)

                Wolność wymachiwania twoją pięścią kończy się na granicy mojego nosa.
                • mg2005 Re: prawo kościoła 16.06.10, 09:22
                  > Wolność wymachiwania twoją pięścią kończy się na granicy mojego
                  nosa.
                  >

                  Która zasada Kościoła uderza w twój nos ?... :)


                  --
                  Osip Szczynukow - dziadek z cerkwi :)
                  • mg2005 Damo ! 17.06.10, 18:35
                    Dlaczego unikasz odpowiedzi ?... :

                    >
                    > Która zasada Kościoła uderza w twój nos ?... :)


                    > A na czym polega "choroba" religii ? :)
                    • majaa Re: Damo ! 17.06.10, 18:46
                      To stała taktyka Damy:) Na to pytanie też pewnie nie odpowie;)
                    • dritte_dame Re: Damo ! 17.06.10, 19:47
                      mg2005 napisał:

                      > > A na czym polega "choroba" religii ? :)

                      Na tym, na czym i każda inna choroba.
                      • mg2005 Re: Damo ! 17.06.10, 22:02
                        dritte_dame napisała:

                        > mg2005 napisał:
                        >
                        > > > A na czym polega "choroba" religii ? :)
                        >
                        > Na tym, na czym i każda inna choroba.

                        Żałosne są twoje wykręty... Ale nie dziwią mnie , bo sama wiesz, że
                        piszesz bzdury...

                        >
                        > Która zasada Kościoła uderza w twój nos ?... :)

                        Na to też nie odpowiedziałaś, bo wtedy wyszłoby na jaw, że twój
                        wywód jest g... wart.


                        --
                        Osip Szczynukow - dziadek z cerkwi :)

                      • mg2005 Re: Damo ! 17.06.10, 22:07
                        dritte_dame napisała:

                        > mg2005 napisał:
                        >
                        > > > A na czym polega "choroba" religii ? :)
                        >
                        > Na tym, na czym i każda inna choroba.
                        >

                        A więc wg Ciebie grypa polega na tym samym co paranoja :))
                        Niezła paranoja... :)
                        >
                        >
            • a.giotto Re: prawo kościoła 16.06.10, 02:11
              dritte_dame napisała:

              > Jeśli tak, to zechcesz mi może przypomnieć kiedy we wspólnocie katolickiej odby
              > ły się ostatnio wybory na urząd proboszcza lub biskupa?

              Aktualnie ponad miliard ludzi każdego dnia wybiera biskupa Rzymu jako swego duchowego przewodnika :)
          • dritte_dame Re: decyzje 09.06.10, 23:08
            majaa napisała:

            > I znów - to Twój prywatny osąd. Pozwól innym ludziom mieć
            > własny i decydować, co uznają za słuszne i prawdziwe, a co nie.

            Powinnaś pamętać że "każdy ma prawo do własnych opinii, ale nie do własnych faktów".

            O tym co jest prawdziwe nie decyduje się w drodze powszechnego plebiscytu tylko w drodze zastosowania konkretnej i znanej zdyscyplinowanej intelektualnej procedury do badania naszych przesłanek - procedury spełniającej określone wymagania minimalizujące tak bardzo jak to tylko możliwe prawdopodobieństwo pomyłek we wnioskowaniu i wpływu subiektywnych bezpodstawnych opinii na końcowe wnioski.
            • majaa Re: decyzje 10.06.10, 10:23
              dritte_dame napisała:


              > Powinnaś pamętać że "każdy ma prawo do własnych opinii, ale nie do
              własnych fak
              > tów".
              >
              > O tym co jest prawdziwe nie decyduje się w drodze
              powszechnego plebiscyt
              > u tylko w drodze zastosowania konkretnej i znanej zdyscyplinowanej
              intelektualn
              > ej procedury do badania naszych przesłanek - procedury
              spełniającej określone w
              > ymagania minimalizujące tak bardzo jak to tylko możliwe
              prawdopodobieństwo pomy
              > łek we wnioskowaniu i wpływu subiektywnych bezpodstawnych opinii
              na końcowe wni
              > oski.
              >

              To, o czym piszesz kompletnie nie ma zastosowania w tym konkretnym
              przypadku. Nie każdą "prawdziwość" da się zmierzyć przyrządami i
              podstawić do matematycznych wzorów. W przypadku wiary i uczuć prawdą
              jest to, co uważasz za prawdę, bo po prostu prawdziwie to odczuwasz.
              Nikt nie zmusza Cię, żebyś wierzyła i czuła to samo, ale nie możesz
              zamykać ust innym, jeśli chcą o tym mówić.
              • piwi77 Re: decyzje 10.06.10, 10:32
                majaa napisała:

                > W przypadku wiary i uczuć prawdą jest to, co uważasz za prawdę,
                > bo po prostu prawdziwie to odczuwasz.

                I to jest niebezpieczne, bo uczucia mogą bardzo zmylić. Dużą więcej
                na ten temat mogliby powiedzieć księża, których własne uczucia
                kazały widzieć w dzieciach ponętne obiekty seksualne.
                • majaa Re: decyzje 10.06.10, 10:59
                  piwi77 napisał:


                  > I to jest niebezpieczne, bo uczucia mogą bardzo zmylić.

                  I co w związku z tym? Mamy prawnie zakazać ludziom czuć to, co czują?
                  • piwi77 Re: decyzje 10.06.10, 11:03
                    majaa napisała:

                    > I co w związku z tym? Mamy prawnie zakazać ludziom czuć to, co
                    > czują?

                    A skąd taki wniosek? Niech sobie czują, ale niech wykazują
                    ostrożność w bezkrytycznym nazywaniu prawdą tego co sobie wyczują.
                    • majaa Re: decyzje 10.06.10, 11:29
                      Taka ostrożność powinna dotyczyć nie tylko odczuć religijnych, jeśli
                      chodzi o ścisłość. No i mam nadzieję, że pisząc "ostrożność" nie
                      masz na myśli zakazu mówienia;)
            • mg2005 Re: decyzje 15.06.10, 21:41
              dritte_dame napisała:

              > O tym co jest prawdziwe nie decyduje się w drodze
              powszechnego plebiscyt
              > u tylko w drodze zastosowania konkretnej i znanej zdyscyplinowanej
              intelektualn
              > ej procedury do badania naszych przesłanek - procedury
              spełniającej określone w
              > ymagania minimalizujące tak bardzo jak to tylko możliwe
              prawdopodobieństwo pomy
              > łek we wnioskowaniu i wpływu subiektywnych bezpodstawnych opinii
              na końcowe wni
              > oski.

              1. Czy wg tej procedury określiłaś swój światopogląd ? :)

              2. Szkoda, że w kwestii "normalności" pederastii naukowcy uciekli
              się do plebiscytu ... :)
        • mg2005 Re: Nieuczciwość 15.06.10, 21:17
          dritte_dame napisała:

          > Religijność jest chorobą umysłu a ateizm chorobą umysłu nie jest.
          > Wynika to z samego znaczenia pojęcia: "choroba".

          A na czym polega "choroba" religii ? :)


          > ujący wiernym zabijanie apostatów, heretyków i innowierców, byt
          zabraniający pr
          > zetaczania krwi chorym w sytuacjach gdy zgodnie z wiedzą medyczną
          jest to konie
          > czne, byt zakazujący przerwania ciąży, w którą kobieta zaszła
          wskutek zgwałceni
          > a, byt, któremu "nie podoba się" ani używanie prezerwatyw przez
          partnerów seksu
          > alnych ani medyczne umożliwienie rozmnożenia się parom dotkniętym
          pewnymi rodza
          > jami bezpłodności, itp.

          1) mieszasz groch z kapustą...
          2) nie widzisz problemu w zabijaniu ludzkich istot ?...


          --
          Osip Szczynukow - dziadek z cerkwi :)
          • kolter-xxl Re: Nieuczciwość 15.06.10, 21:34
            mg2005 napisał:

            > 2) nie widzisz problemu w zabijaniu ludzkich istot ?...

            Nienawiść zabija !! nie wiesz tego nienawidzący życdów paranoiku ?
          • wilma.flintstone Re: Nieuczciwość 16.06.10, 10:55
            mg2005 napisał:


            > A na czym polega "choroba" religii ? :)

            Objawy mozna zaobserwowac w Twoich postach :)
            • mg2005 Re: Nieuczciwość 17.06.10, 18:37
              wilma.flintstone napisała:

              > mg2005 napisał:
              >
              >
              > > A na czym polega "choroba" religii ? :)
              >
              > Objawy mozna zaobserwowac w Twoich postach :)

              Odpowiedz na pytanie !
      • frankafiranka1 Re: Nieuczciwość 16.06.10, 10:49
        > A jak Ci się podoba to: dzielenie się swymi odczuciami natury
        > ateistycznej jest szerzeniem ateistycznej infekcji w umysłach innych ludzi.
        >
        > Też pasuje;)"

        A to ci pasuje majaa?:
        Po prostu wierzymy w to, co przekazują nam rodzice/ starsi a rodzice często
        przekazują memy/wirusy, które podczepiają się pod istotne dla przetrwania
        informacje, są szkodliwe ale zostają przekazane następnym pokoleniom.
        Religia jest właśnie takim wirusem, przenoszonym przypadkiem, przy przekazywaniu
        potrzebnych zasad postępowania.
        Np. dziecko najczęściej nie sprawdza, czy krokodyl je zje (to które sprawdzi i
        zostanie zjedzone nie przekaże swoich genów, geny przekazują tylko te dzieci
        które wierzą na słowo), tak samo nie sprawdza kiedy mówią o bogu, czy innych cudach.
    • mg2005 Re: Nieuczciwość 08.06.10, 09:20
      dritte_dame napisała:

      > "Dzielenie się swymi odczuciami" natury religijnej jest szerzeniem
      religijnej i
      > nfekcji w umysłach innych ludzi.

      Wciąż nie wyleczyłaś się z religiofobii - zmień psychiatrę...


      --
      "Mamy przyjaciół w TVN"
      • kolter-xxl Re: Nieuczciwość 08.06.10, 18:03
        mg2005 napisał:

        > Wciąż nie wyleczyłaś się z religiofobii - zmień psychiatrę...

        Ty też nie lubisz religii , bo wbrew niej nienawidzisz żydów, co ty masz w takim
        razie zmienić ? kapelana ?
    • piwi77 Re: Nieuczciwość 08.06.10, 09:33
      Jeżeli ktoś w coś wierzy, ma prawo o tym mówić, dzielić się z innymi
      swoimi odczuciami i nie widzę w tym nic nieuczciwego.
      • dritte_dame Re: Nieuczciwość 08.06.10, 13:21
        piwi77 napisał:

        > Jeżeli ktoś w coś wierzy, ma prawo o tym mówić, dzielić się z innymi
        > swoimi odczuciami i nie widzę w tym nic nieuczciwego.

        Masz właściwie rację, ale tylko w pewnym fragmencie tego co powyżej stwierdziłeś.

        Jest prawdą, że jeżeli ktoś w coś wierzy, to posiadanie przez niego takich wierzeń nie jest z jego strony nieuczciwością.

        Natomiast nie jest prawdą, że każdy, niezależnie od okoliczności i od treści swoich wierzeń ma zawsze prawo dzielić się z innymi swoimi wynikającymi z tej wiary odczuciami.
        • piwi77 Re: Nieuczciwość 08.06.10, 13:28
          dritte_dame napisała:

          > Natomiast nie jest prawdą, że każdy, niezależnie od okoliczności i
          > od treści swoich wierzeń ma zawsze prawo dzielić się z innymi
          > swoimi wynikającymi z tej wiary odczuciami.

          Myślę, że każdy ma prawo dzielić się swoimi przekonaniami i nie
          widzę w tym nic zdrożnego. Oczywiście dopóki nie odbywa się to przy
          wykorzystaniu jakiejkolwiek przewagi, że o przemocy nawet nie
          wspomnę. Wtedy, nie jest to już zwykłe dzielenie się, ale
          indoktrynacja, czy przymusowa ewangelizacja, rzeczy jak najbardziej
          naganne. I pewnie o tę formę dzielenia się religijnymi mądrościami
          Ci chodziło, formę nachalną, gdy słuchający jest w pozycji słabszego
          i nie ma możliwości oddalenia się lub wnioskowania o zaprzestanie.
          • dritte_dame Re: Nieuczciwość 08.06.10, 14:24
            piwi77 napisał:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > > Natomiast nie jest prawdą, że każdy, niezależnie od okoliczności i
            > > od treści swoich wierzeń ma zawsze prawo dzielić się z innymi
            > > swoimi wynikającymi z tej wiary odczuciami.
            >
            > Myślę, że każdy ma prawo dzielić się swoimi przekonaniami i nie
            > widzę w tym nic zdrożnego.

            Myślę że zmienisz zdanie, gdy miedzy innymi pomyślisz na przykład o sytuacji potocznie zwanej "podburzaniem tłumu".

            Powyżej, wpadasz w pułapkę miło brzmiącego "wolnościowego" sloganu, który pretenduje do bycia moralną wskazówką lecz jako taki jest całkowicie bezużyteczny, ponieważ jest nadmiernie uogólniony i uproszczony.

            Podburzanie tłumu nie odbywa się w okolicznościach takich, jakie poniżej wzbudzają Twoje zastrzeżenia:

            > przy
            > wykorzystaniu jakiejkolwiek przewagi, że o przemocy nawet nie
            > wspomnę. [...] gdy słuchający jest w pozycji słabszego
            > i nie ma możliwości oddalenia się lub wnioskowania o zaprzestanie.
            • piwi77 Re: Nieuczciwość 08.06.10, 14:29
              Podburzania tłumu rzeczywiście nie wziąłem pod uwagę. Tu masz
              oczywiście rację. Dzielenie się własnymi religijnymi teoriami może
              służyć powstawaniu społecznych niepokojów i jest to zjawisko bez
              wątpienia złe. Masz słuszność.
              • lauriane Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:07
                piwi77 napisał:

                > Podburzania tłumu rzeczywiście nie wziąłem pod uwagę. Tu
                masz
                > oczywiście rację. Dzielenie się własnymi religijnymi teoriami może
                > służyć powstawaniu społecznych niepokojów i jest to zjawisko bez
                > wątpienia złe. Masz słuszność.
                L. Dzielenie sie wlasnymi antyreligijnymi teoriami moze rowniez
                sluzyc powstawaniu spolecznych niepokojow.....itd...zjawisko zle....
                J.C.
                • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:24
                  lauriane napisał:

                  > L. Dzielenie sie wlasnymi antyreligijnymi teoriami moze rowniez
                  > sluzyc powstawaniu spolecznych niepokojow.....itd...zjawisko
                  > zle....

                  Raczej nie może. Żeby tłuszcza stała się agresywna, musi czuć za
                  plecami moralne wsparcie jakiejś wielkiej siły, która ma w ich
                  mniemaniu zawsze rację, np. chrześcijańskiego Boga. W imię, że Boga
                  nie ma, a życie jest bez sensu, nikt nie tylko nie chwyci za broń,
                  ale nawet szyb nie zacznie wybijać.
                  • lauriane Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:37
                    piwi77 napisał:

                    > lauriane napisał:
                    >
                    > > L. Dzielenie sie wlasnymi antyreligijnymi teoriami moze rowniez
                    > > sluzyc powstawaniu spolecznych niepokojow.....itd...zjawisko
                    > > zle....
                    >
                    > Raczej nie może. Żeby tłuszcza stała się agresywna, musi czuć za
                    > plecami moralne wsparcie jakiejś wielkiej siły, która ma w ich
                    > mniemaniu zawsze rację, np. chrześcijańskiego Boga. W imię, że
                    Boga
                    > nie ma, a życie jest bez sensu, nikt nie tylko nie chwyci za broń,
                    > ale nawet szyb nie zacznie wybijać.
                    L. Hehe, zdajesz sie zapominac o revolucjach.....
                    J.C.
                    • lauriane Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:41
                      lauriane napisał:

                      > piwi77 napisał:
                      >
                      > > lauriane napisał:
                      > >
                      > > > L. Dzielenie sie wlasnymi antyreligijnymi teoriami moze
                      rowniez
                      > > > sluzyc powstawaniu spolecznych niepokojow.....itd...zjawisko
                      > > > zle....
                      > >
                      > > Raczej nie może. Żeby tłuszcza stała się agresywna, musi czuć za
                      > > plecami moralne wsparcie jakiejś wielkiej siły, która ma w ich
                      > > mniemaniu zawsze rację, np. chrześcijańskiego Boga. W imię, że
                      > Boga
                      > > nie ma, a życie jest bez sensu, nikt nie tylko nie chwyci za
                      broń,
                      > > ale nawet szyb nie zacznie wybijać.
                      > L. Hehe, zdajesz sie zapominac o revolucjach.....
                      > J.C.
                      L. Bohaterzy z Brygad Miedzynarodowych w Hiszpanie jak wpadli do
                      klasztoru to nie zadowalali sie gwaltem zakonnic, ale kazdej rowno
                      po fakcie podzynali gardla.....
                      J.C.
                      • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:44
                        lauriane napisał:

                        > L. Bohaterzy z Brygad Miedzynarodowych w Hiszpanie jak wpadli do
                        > klasztoru to nie zadowalali sie gwaltem zakonnic, ale kazdej rowno
                        > po fakcie podzynali gardla.....
                        > J.C.

                        Myślisz, że dlatego, że mieli coś przeciwko kościelnym dogmatom?
                        • lauriane Re: Nieuczciwość 09.06.10, 16:09
                          piwi77 napisał:

                          > lauriane napisał:
                          >
                          > > L. Bohaterzy z Brygad Miedzynarodowych w Hiszpanie jak wpadli do
                          > > klasztoru to nie zadowalali sie gwaltem zakonnic, ale kazdej
                          rowno
                          > > po fakcie podzynali gardla.....
                          > > J.C.
                          >
                          > Myślisz, że dlatego, że mieli coś przeciwko kościelnym dogmatom?
                          L. Posrednio napewno.....
                          J.C.
                      • kolter-xxl Re: Nieuczciwość 09.06.10, 18:01
                        lauriane napisał:

                        L. Bohaterzy z Brygad Miedzynarodowych w Hiszpanie jak wpadli do
                        > klasztoru to nie zadowalali sie gwaltem zakonnic, ale kazdej rowno
                        > po fakcie podzynali gardla.....
                        > J.C.

                        Mścili się za to ze ich żony zarzynali frankiści ?
                    • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:43
                      lauriane napisał:

                      > L. Hehe, zdajesz sie zapominac o revolucjach.....
                      > J.C.

                      Nie zapominam. Ani nie ich nie wszczynali, ani ich główną siłą nie
                      byli apostaci, czy podobni bezbożnicy.
                      • lauriane Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:50
                        piwi77 napisał:

                        > lauriane napisał:
                        >
                        > > L. Hehe, zdajesz sie zapominac o revolucjach.....
                        > > J.C.
                        >
                        > Nie zapominam. Ani nie ich nie wszczynali, ani ich główną siłą nie
                        > byli apostaci, czy podobni bezbożnicy.
                        L. Pieklo nazi lub stalinowskie to w imie Boga ?
                        J.C.
                        • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 15:54
                          lauriane napisał:

                          > L. Pieklo nazi lub stalinowskie to w imie Boga ?

                          Jakiegoś na pewno.
                          • lauriane Re: Nieuczciwość 09.06.10, 16:04
                            piwi77 napisał:

                            > lauriane napisał:
                            >
                            > > L. Pieklo nazi lub stalinowskie to w imie Boga ?
                            >
                            > Jakiegoś na pewno.
                            L. W takim razie nie chrzescijanskiego.....
                            J.C.
                            • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 16:16
                              lauriane napisał:

                              > L. W takim razie nie chrzescijanskiego.....

                              Może właśnie chrześcijańskiego, tylko nie tego, którego Ty znasz.
                              Jest tylu chrześcijańskich Bogów ilu jest chrześcijan. Wystarczy
                              posłuchać dyskusji o Bogu w wydaniu dwóch chrześcijan, będzie
                              dobrze, gdy nie zakończy się rękoczynem.
                              • lauriane Re: Nieuczciwość 09.06.10, 16:22
                                piwi77 napisał:

                                > lauriane napisał:
                                >
                                > > L. W takim razie nie chrzescijanskiego.....
                                >
                                > Może właśnie chrześcijańskiego, tylko nie tego, którego Ty znasz.
                                > Jest tylu chrześcijańskich Bogów ilu jest chrześcijan. Wystarczy
                                > posłuchać dyskusji o Bogu w wydaniu dwóch chrześcijan, będzie
                                > dobrze, gdy nie zakończy się rękoczynem.
                                L. Wyjatkowa tendencyjna ocena, musisz obracac sie w wyjatkowych
                                srodowiskach.....
                                J.C.
                                • piwi77 Re: Nieuczciwość 09.06.10, 16:30
                                  lauriane napisał:

                                  > L. Wyjatkowa tendencyjna ocena, musisz obracac sie w wyjatkowych
                                  > srodowiskach.....

                                  Wyjątkowe, to może być to, że chrześcijanie o Bogu w ogóle ze sobą
                                  rozmawiają, to rzeczywiście bardzo rzadka okoliczność, ale gdy już
                                  zaczną, można się porządnie uśmiać. Raz widziałem takie coś w
                                  telewizorze, Hołownia rozmawiał z Cejrowskim, a zaczęło się od
                                  przyjaznych gestów...
                                  • lauriane Re: Nieuczciwość 09.06.10, 16:47
                                    piwi77 napisał:

                                    > lauriane napisał:
                                    >
                                    > > L. Wyjatkowa tendencyjna ocena, musisz obracac sie w wyjatkowych
                                    > > srodowiskach.....
                                    >
                                    > Wyjątkowe, to może być to, że chrześcijanie o Bogu w ogóle ze sobą
                                    > rozmawiają,
                                    L. Na podstawie czego to stwierdzasz ? Moze wiedzac, ze jestes
                                    ateista nie rozmawiaja w Twojej obecnosci, bo w koncu to nie Twoja
                                    sprawa.....
                                    to rzeczywiście bardzo rzadka okoliczność, ale gdy już
                                    > zaczną, można się porządnie uśmiać.
                                    L. Nie nasmiewam sie z ateistow, raczej z ich ludzkich przywar.....
                                    Raz widziałem takie coś w
                                    > telewizorze, Hołownia rozmawiał z Cejrowskim, a zaczęło się od
                                    > przyjaznych gestów...
                                    L. To nie jest referencja, nie mam pojecia kim sa te osoby....
                                    J.C.
                                • kolter-xxl Re: Nieuczciwość 09.06.10, 18:08
                                  lauriane napisał:

                                  > L. Wyjatkowa tendencyjna ocena, musisz obracac sie w wyjatkowych
                                  > srodowiskach.....

                                  Zgadza się Piwi pomylił dyskusje chrześcijanina z katolikiem .
                            • kolter-xxl Re: Nieuczciwość 09.06.10, 18:07
                              lauriane napisał:

                              > L. W takim razie nie chrzescijanskiego.....
                              > J.C.

                              Ciekawe czy bóg w imieniu którego Elizeusz przeklął dzieci nie jest aby tym
                              samym bogiem do którego za pośrednictwem 59028393729480483932 świętych modlą się
                              dziś katoliccy ?

                              Albo inaczej !! czy jeżeli według katolików bóg to trójca to czy przepadkiem
                              Jezus nie ma udziału w zabójstwie owych dzieci ?

                              2 Krl 2,23-25
                              Stamtąd poszedł do Betel. Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli z
                              miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: Przyjdź no, łysku!
                              Przyjdź no, łysku! (24) On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich
                              w imię Pańskie
                              . Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały
                              spośród nich czterdzieści dwoje dzieci. (25) Stamtąd Elizeusz poszedł na górę
                              Karmel, skąd udał się do Samarii.
    • krytykantka07 konia kują żaba nogę podstawia ;) 09.06.10, 18:29
      Ważne są treści implikowane.
      Nad nimi warto się zastanowić.
      Co implikuje ten przykład.
      Dokładnie to samo co przykłady świętych.
      Jak można wykorzystać to inaczej niż jako wezwanie do świętej wojny i obronę
      interesów kleru?
      Dlaczego kaleka miałby wspierać potęgę Kościoła swoim kalectwem?
      To jest nieuczciwe.
      Kto śmiał wykorzystać kalekę, aby pokazać, że Bóg popiera swoich wybrańców czyli
      kler?
      Kaleka może sobie wierzyć jeśli mu to pomaga, ale absolutnie kler nie może tego
      wykorzystać...
      Bóg w którego wierzy kaleka to nie Bóg, który klerowi dał władzę...
      Te dwie sprawy należy rozróżnić.
      Kościół gra w coś takiego: " konia kują żaba nogę podstawia ".
      Podkuta żaba koniem nie zostanie...
    • frankafiranka1 Re: Nieuczciwość 16.06.10, 11:11
      Chciałam jeszcze powiedzieć, i to się tyczy wszystkich dyskutantów, żebyście
      poszerzali swoją wiedzę, żebyście byli na bieżąco z ostatnimi odkryciami
      naukowymi, prądami filozoficznymi, itd. Wtedy moglibyście naprawdę dyskutować a
      nie wyskakiwać jak Filip z konopi z jakimiś argumentami, które zostały obalone
      już sto lat temu a wam się wydaje, że właśnie Amerykę odkrywacie.
      Polecam na początek przeczytanie paru książek. Można zacząć od "Ucieczki od
      wolności", hehe.
      • wilma.flintstone Re: Nieuczciwość 16.06.10, 12:16
        frankafiranka1 napisała:

        > Chciałam jeszcze powiedzieć, i to się tyczy wszystkich
        dyskutantów, żebyście
        > poszerzali swoją wiedzę, żebyście byli na bieżąco z ostatnimi
        >odkryciami naukowymi, prądami filozoficznymi, itd. Wtedy
        >moglibyście naprawdę dyskutować a nie wyskakiwać jak Filip z konopi
        >z jakimiś argumentami, które zostały obalone już sto lat temu a wam
        >się wydaje, że właśnie Amerykę odkrywacie.
        > Polecam na początek przeczytanie paru książek. Można zacząć
        >od "Ucieczki od wolności", hehe.



        Coz, nie zauwazylam zebys Ty akurat do tej dyskusji wniosla
        jakikolwiek powiew erudycji, ktorej brak wszystkim zarzucasz.
        Wnioslas natomiast nagminny wsrod niewyrobionych uzytkownikow jezyka
        blad w postaci uzycia krotkiej formy zaimka osobowego "mi" w pozycji
        akcentowanej w zdaniu, mimo ze w swoim watku o powszechnym
        nieuctwie, to innym zarzucasz kaleczenie polszczyzny:


        Autor: frankafiranka1 16.06.10, 10:57


        Mi też majaa wytłumacz, czemu?


        Poprawna forma jest w tym przypadku "mnie", tak wiec przyganial
        kociol garnkowi. No i jeszcze to intelektualnie wysublimowane "he,
        he, he" na koniec...
        • frankafiranka1 Re: Nieuczciwość 16.06.10, 12:49
          Czyli jednak nie chodzi o zachęcanie innych do szukania prawdy, do rozwoju,
          tylko o bicie piany i karmienie ego.
          Po prostu jest Ci obojętne na jaki temat i w jakim celu kogoś atakujesz, liczy
          się znalezienie jakiegoś błędu i satysfakcja z tego.
          Współczuję takiego sposobu samo-zaspokajania, he, he a może che, che.

          Ps. Nigdy nie twierdziłam, że jestem wszechwiedząca, cały czas się dokształcam.
          Dziękuję za kolejną przydatną informację, tym razem na temat języka.
          • wilma.flintstone Re: Nieuczciwość 16.06.10, 13:26
            frankafiranka1 napisała:

            > Czyli jednak nie chodzi o zachęcanie innych do szukania prawdy, do
            rozwoju, tylko o bicie piany i karmienie ego.
            > Po prostu jest Ci obojętne na jaki temat i w jakim celu kogoś
            >atakujesz, liczy się znalezienie jakiegoś błędu i satysfakcja z
            >tego. Współczuję takiego sposobu samo-zaspokajania, he, he a może
            >che, che.


            Niepotrzebnie wspolczujesz mnie, bo wszytsko to co napisalas dotyczy
            wlasciwie Ciebie samej - nie wnioslas do tej dyskusji niczego poza
            kilkoma linijkami erudycji przepisanej z Dawkinsa oraz niczym
            nieuzasadniona krytyka wszytskich dyskutantow w zestawieniu z Twoja
            wlasna wiedza i wykszalceniem.

            > Ps. Nigdy nie twierdziłam, że jestem wszechwiedząca

            Jakos trudno to wyczytac miedzy wierszami Twoich nabzdyczonych
            postow.

            > cały czas się dokształcam.

            Doksztalcilas sie zatem na poziomie V klasy podstawowki, ale dobre i
            to. Lacze uklony.
            • frankafiranka1 Re: Nieuczciwość 16.06.10, 15:02
              A Ty pewnie masz wszystkie informacje z podstawówki i liceum w jednym paluszku.
              Gratuluję ;)

              "Niepotrzebnie współczujesz mnie" jesteś pewna, że to prawidłowo?
              W zdaniu "Niepotrzebnie żałujesz mnie" bardziej pasuje. Może mi wytłumaczysz,
              skoro jesteś taka oświecona w tym temacie?

              Kiedyś chodziłam na takie zajęcia, gdzie doktor polonistyki uczył poprawnie
              pisać, okazało się że wszyscy robili błędy w najprostszych zdaniach. Wszyscy
              byli po studiach, najczęściej filologicznych.

              Moja krytyka jest uzasadniona, ilekroć wejdę na forum, to widzę tę samą wojnę,
              przy użyciu tych samych argumentów. Jedni gadają bzdury a drudzy udowadniają im,
              że ich argumenty są do bani albo już dawno obalone i tak w kółko. Nudne to
              strasznie.
              Dlatego postuluję, żeby ta grupa, która używa argumentów do bani nareszcie się
              podszkoliła i przestała przynudzać.
              • wilma.flintstone Re: Nieuczciwość 16.06.10, 16:06
                frankafiranka1 napisała:

                >>
                > "Niepotrzebnie współczujesz mnie" jesteś pewna, że to prawidłowo?


                Jestem pewna. W tym konteksie "mnie" jest elementem
                przeciwstawienia, "mnie" versus "wspolczucie samej sobie". Pokory
                troche, kobieto, bo akurat w tym watku wypowiedzialo sie pare osob,
                ktorym wiekszosc tego forum moglaby intelektualnie co najwyzej nogi
                obmyc, a Ty tu wyjezdzasz z radami jak to sie powinni wszyscy
                doksztalcic.
    • ten_co_ma_racje dlaczego problem? 16.06.10, 13:06
      Wolni ludzie mogą wierzyć w co chcą. Możesz ich słuchać lub nie. Twoja wolność
      daje ci taką możliwość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka