hipnozaur
05.03.11, 14:00
Jestem lemingiem.
Co więcej nie głosowałem na nich w 2007 roku, bo miałem do PO z jednej strony lekką sympatię, a z drugiej wszelkie komunikaty jakie głosili wskazywały na brak pojęcia o rządzeniu krajem, brak gotowych programów, i populistyczny liberalizm.
Po prostu nie byłem na wyborach. Wiedziałem, że przy ówczesnej mobilizacji antypisowskiej wygra PO.
Co ciekawe irytuje się na PO i ich wiele decyzji, ale jak sięgam pamięcią wstecz co do moich pesymistycznych oczekiwań to na ich tle jestem mile zaskoczony, tym że mimo wszystko w wielu sprawach PO "daje radę". Mogło być: "chcieliśmy dobrze, wyszło jak zawsze".
Nie wierzyłem w hasełka o obniżeniu podatków, bo oczekuję sensownych wydatków dochodów podatkowych, a nie populistycznych zagrywek. Jestem świadomy sprzeczności jakie niesie rządzenie takim krajem jak Polska i że ktoś musi dostać po łapach, głaskać zdziecinniały naród po główkach się nie powinno.
Co jakiś czas obiecuję sobie, że zagłosuje na Palikota w ramach akcji "na pohybel", albo nie pójdę na wybory, po czym mi przechodzi.
Po rządach w latach 1997-2007 za wiele nie należy sobie oczekiwać po rządzących poza tym żeby nie robili większego chlewu niż jest. W tej materii PO daje radę.
Natomiast nie wiem jak trzeba mieć ułożone zwoje mózgowe by głosować na PiS. Kościół katolicki w Polsce to jest taka kołyska, bujająca ludzi w taki sposób, że lemingi peowiaków, mają się do lemingów katolickich jak Austria do Australii.
Ci jeszcze przez sto lat będą się dawać usypiać klechdami narodowymi, mitami i zdziecinniałym katolicyzmem. Kto jest większy leming?
Tresura katolicka w Polsce przez wieki wpajała takie normy zachowań, które skutkowały bezmyślnością masowych samobójczych zachowań.