• joanna2909 Re: jedynacy 10.08.06, 12:25
      Ja tam jestem jedynaczką i bardzo mi się ten stan podoba ,nigdy nie tęskniłam
      za rodzeństwem, mam wielu przyjaciół i znajomych
      • Gość: agatka Re: jedynacy IP: *.w83-193.abo.wanadoo.fr 10.08.06, 19:17
        a ja jestem nieszczesliwa zpowodu bycia jedynaczka, przedszkole wspominam jako
        horror, zjadalam dzeiciom kredki bo nie moglam pojac ze sa wspolne,
        potem przegielam w druga strone i rozdawalam wszytskim swoje zabawki a za
        komuny trudno bylo je zdobyc i ludzie mnie potwornie cale zycie wykorzystywali.
        do dzis uwazam ze ja moge cierpiec zeby tylko inni mieli dobrze, co mi
        cholernie przeszkadza, bo ludzie z tego skwapliwie korzystaja. w mazenstwie tez
        dalam sobiue wejsc na glowe a moj maz klarowal mi ze jestem rozpieszczona
        ksiezniczka, corunia tatunia itp. na szczescie sie rozwiodlam i teraz jestem z
        kims kto jest kompletnie inny. mam z nim syna i jak boga kocham w zyciu nie
        skaze go na jedynactwo, staramy sie o drugie a jak natura nie da, adoptujemy
        dwojke. moj partner pochodzi z wielodzietnej rodziny (jest francuzem) i
        uwielbiam do nich jezdzic, zawsze sobie pomagaja i sa bardzo otwarci na ludzi.
        oczywsciei zapewne moi rodzice popelnili bledy wychowujac mnie ale ktoz ich nie
        popelnia? dlatego raczej jestem za rodzenstwem, mnie zawsze tego brakowalo.
        pozdrawiam
        agata
    • pjetja_goras Bliźniacy 11.08.06, 11:39
      Rzecz się dzieje na Kubie. Raul Castro do Fidela: stary ale jak ja obejmę
      władzę to ludzie będą mieli pretensje że rządzą dwaj bracia!. Fidel do Raula:
      nie piernicz, w Polsce też rządzą bracia i nikt nie podskakuje!
    • tanczacy.z.myslami Rodzeństwo z dużą różnicą wieku = jedynacy? 11.08.06, 13:57
      Ja jestem jedynakiem a żona ma siostrę, ale młodszą o 10 lat. I o ile mi
      wiadomo, _nigdy_ nie układało sie między nimi, właśnie z powodu tej różnicy
      wieku, i właściwie nadal się nie układa. Bo jak jedna była w przedszkolu, to
      druga już kończyła podstawówkę, jak jedna w podstawówce, to druga studia
      kończyła. Zero wspólnych zainteresowań wynikających z podobnego wieku, wspólnych
      zabaw itp.

      Czasem żałuję, że nie mam rodzeństwa. Ale jednocześnie cieszę się, że nie mam
      rodzeństwa _o_wiele_ starszego lub młodszego ode mnie. Jedynacy/jedynaczki, też
      tak macie? :)
      • Gość: Aja Re: Rodzeństwo z dużą różnicą wieku = jedynacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 00:52

        > Czasem żałuję, że nie mam rodzeństwa. Ale jednocześnie cieszę się, że nie mam
        > rodzeństwa _o_wiele_ starszego lub młodszego ode mnie. Jedynacy/jedynaczki,
        też
        > tak macie? :)
        Nie moge sie z tym zgodzić ,rodzenstwo to rodzeństwo ,a że tyle lat starsze co
        to ma do rzeczy? sama mam siostrę starszą o 10 lat ,to prawda,że dogadywać
        zaczełyśmy sie dopiero kiedy skonczyłam 18 ,19 lat ale było to
        naturalne ,ponieważ kazda z nas była na innym etapie zycia.Jestesmy ze sobą
        mocno związane ,mamy podobne gusta,duzo rozmawiamy i prawie nie odczuwam teraz
        tej różnicy .Miedzy rodzenstwem zawsze jest specyficzna więź ,wiem ,że w razie
        czego mogę na nia liczyć,jedynak nie ma juz tego komfortu ,wiec takie
        gadanie,że lepiej być jedynakiem niż miec wiele lat młodsze czy starsze
        rodzeństwo jest dla mnie idiotyzmem i mogło pasc tylko z ust jedynaka
        właśnie;).
        • tanczacy.z.myslami Re: Rodzeństwo z dużą różnicą wieku = jedynacy? 14.08.06, 10:10
          Gość portalu: Aja napisał(a):

          > gadanie,że lepiej być jedynakiem niż miec wiele lat młodsze czy starsze
          > rodzeństwo jest dla mnie idiotyzmem i mogło pasc tylko z ust jedynaka
          > właśnie;).

          No dzięki :)
        • Gość: Karocia Re: Rodzeństwo z dużą różnicą wieku = jedynacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 10:44
          Jestem już dorosła ale przed tem ,jak dorastałam , doskwierało mi, że nie mam
          rodzeństwa , bo wszystkie moje kłopoty problemy musiałam w sobie dusić , bo nie
          mogłam komu się wyżalić , z kim o tym porozmawiać z kimś kto by mnie
          zrozumiał , bo rozdzice mieli swój świat , mieli swoje kłopoty, moje dla nich
          stanowiły głupstwa , a dla mnie to były wtedy poważne kłopoty , a na
          przyjaciólkę liczć też nie mogłam , bo zaraz by rozgadała innym o moich
          kłopotach. Teraz mniej mi to doskwiera, ale jeszcze tak , bo nie mam nikogo
          oprócz rodziców.
    • Gość: kredka Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 17:29
      Po pierwsze juz na wstepie zaznaczam, ze jestem jedynaczka :) Dziwia mnioe
      niektore opinie, bo ja choc mam 21 lat nigdy nie spotkalam sie z dyskryminacja z
      tego powodu.
      Owszem, ma to troche wad, przynajmniej w moim przypadku - czesto gdy bylam
      mlodsza chcialam miec takiego kogos z kim mozna wszedzie pojsc, dzielic sie
      radoscia, problemami, rozmawiac cala noc a potem, w doroslosci byc dla siebie
      oparciem. Jednak moi znajomi posiadajacy rodzenstwo w wielu przypadkach nie maja
      z nim kontaktu i zyja oddzielnie, wiec nie wiem czy rodzenstwo byloby lekarstwem
      na samotnosc. Bycie jedynakiem ma takze, moim zdaniem, wiele zalet. Jestem
      dzieki temu osoba bardziej samodzielna, bo wiem, ze w wielu wypadkach moge
      liczyc tylko na siebie. Samotnosc tak mi nie dokuza, bo przyjaciela znalazlam w
      ojcu. Poza tym w przypadku mojej rodziny nie byloby mozliwe zapewnienie dobrego
      startu w zycie dwojgu dzieci. Mówiac o dobrym starcie mam na mysli własne
      mieszkanie, studia na PW (mimo, ze sami nie sa po studiach), mozliwosc rozwoju
      zainteresowan. Poza tym bedac dzieckiem bardzo duzo chorowalam, na lekarstwa
      szlo mnostwo pieniedzy.
      Pisze to po to, zeby uzmyslowic,ze decyzja o jednym dziecku czesto jest
      najlepszym rozwiazaniem i nie wynika z egoistycznych pobudek.
    • misiakisia Re: jedynacy 11.08.06, 18:30
      pochodzę z rodziny wielodzietnej, przeczytałam tu pare wypowiedzi i chciałabym
      przedstawic swój pogląd na sprawę. Jestem najmłodsza z czwórki rodzenstwa. Moi
      rodzice nie mieli w życiu lekko, jak każdy, ale nie załamali rąk tylko ciężko
      pracowali. Chcę nawiązac tu do tego co niektórzy piszą, ludzie mają kilka
      dzieci i czekają na pomoc państwa. Ja natomiast podziwiam moich rodziców,
      którzy do wszystkiego co mają doszli własną ciężką pracą, dzięki czemu mnie i
      mojemu rodzeństwu nigdy niczego nie bakowała mimo, że czasem było naprawdę
      ciężko. Ktoś jeszcze napisał, że dzieci, które mają rodzeństwo są
      życiowymi "niezdarami", ponieważ mieli całe życie wsparcie pochodzące od
      licznej rodziny. Moje starsze rodzeństwo, które skończyło już studia radzi
      sobie całkiem nieżle mając własne domy.

      Jeśli chodzi o jedynaków: do tej pory pamiętam, że kiedyś zapytana przeze mnie
      koleżanka jedynczka o to czy nie chciałaby miec rodzeństwa odpowiedziała, że
      nie, bo musiałaby się tym wszystkim co ma dzielic. wśród wielu jedynaków,
      których znam sytuacja przedstawia się pół na pół- częsc to normalni ludzie
      częśc - egoiści, którzy uważają, że świat należy do nich, tak więc w ocenianiu
      jedynaków jestem ostrożna, nie można przecież wszystkich wrzucAC DO jednego
      worka :))

      rodzeństwo na pewno wesprze w trudnych sytuacjach

      poza tym nie wszystkie wielodzietne rodziny
      "klepią biedę", znam kilka, które należą do tych "bogatszych mimio 4 lub 5
      dzieci
      • Gość: Majka Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 01:38
        Ja mam rodzeństwo i jestem z tego powodu wielką szczęściarą :)) Na pewno moje
        życie, gdybym była jedynaczką, wyglądałoby zupełnie inaczej i jestem przekonana
        że gorzej. Na pewno bycie jedynakiem ma wpływ na osobowość i psychikę ale dużo
        zależy od konkretnej osoby. Wydaje mi się że jedynacy są przede wszystkim mniej
        zsocjalizowani i z tego bierze się ich większość problemów. Ogromna krzywdę
        wyrzadzaja jedynakom rodzice, którzy rozpościerają nad nimi taki "parasol
        ochronny" przed życiem, matki które zostają w domu wychowując jedynaka do
        momentu pójścia do szkoły. Jedynak tym bardziej powinien zaliczyć przynajmniej
        przedszkole, gdzie pozna zasady życia w grupie. Jeśli ominie się ten etap a w
        szkole szybko się nie nauczy kłopoty gotowe. Ja widzę różnicę między jedynakiem
        a osobą która ma rodzeństwo, naprawdę, mogę nawet w ciemno powiedzieć
        rozmawiając z kims jakiś zcas i obserwując jak się zachowuje, prawie nigdy się
        nie mylę :) Co ciekawe jestem w stanie zgadnąć czy dany facet ma siostrę, to też
        jakoś widać :) A więc bez świętych oburzeń, nasze otczenie wpływa na to kim
        jesteśmy.
    • nata2003 Re: jedynacy 12.08.06, 20:32
    • Gość: asne Re: jedynacy IP: *.cebit.com.pl 12.08.06, 23:58
      Troszkę mnie niepokoi używanie stereotypów zarówno przez jedynaków jak i osoby
      z rodzeństwem. Prawda jest taka, że jedynacy mają większe predyspozycje do
      pewnych zachowań, tak jak osoby posiadające rodzeństwo mają skłonność do
      innych. Predyspozycje i skłonności. Byłam jedynaczką, natomiast mam czwórkę
      dzieci i muszę przyznać, że rodzina z jednym dzieckiem i rodzina większą
      ilościa dzieci to różnie działąjące i wyglądające grupy. Właśnie różnica w
      funkcjonowaniu powoduję część niechęci czy nawet agresji.Każde inne samym
      istnieniem podważa istnienie jednego słusznego modelu, powoduje, że oczywiste i
      konieczne staje sie nagle tylko jedną z możliwości. Moją matkę atakowały
      kobiety, które miały więcej dzieci, oskarżały o egoizm. JA sama miałam się stać
      aspołeczną i ograniczoną jednostką. Mnie natomiast często spoktykają oskarżenia
      o brak opieki i troski o dzieci. Skoro mam dużo dzieci muszę być biedna i
      ograniczona intelektualnie. Na pewno moje dzieci nie były planowane.
      Ostatecznie muszę być fanatycznie religijna. Co gorsze cała ocena mojego
      macieżyństwa ulega deformacji. Kiedy mój syn się odwodnił w wyniku zatrucia,
      lekarz (jak przypuszczam) zainteresował moją rodziną służby socjalne. Niby nic
      złego, bo panie zszokowane poziomem życia zostawiły nas w spokoju. Jednak
      dlaczego musiałam być na taką sensację narażona?
      Otóż skoro mam czwórkę dzieci muszę trzymać je w złych warunkach i nie dbać o
      nie. Że syn zatruł się w przedszkolu? To pewnie głupie i fałszywe tłumaczenie.
      Proszę o więcej wyrozumiałości dla tego co inne, a mniej stereotypów w
      codziennym życiu. Chyba o to prosiła autorka wątku zanim wywołała falę
      nieprzemyślanych i krzywdzacych opinii.
      • Gość: aqa Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 00:15
        autorka tego swądka napewno nie jest jedynaczką.
        takie brednie mogła wymyslić tylko czjaś siostra.
        jedynacy górą!
        • oja83 Re: jedynacy 13.08.06, 11:08
          jestem :)
      • echtom Re: jedynacy 13.08.06, 17:33
        Trochę mnie Twój list rozbawił, bo jako matka trzech córek też spotykałam się z
        różnymi dziwnymi reakcjami ludzi. Najpowszechniejsza - no tak, mamy tyle
        dzieci, bo na pewno staraliśmy się o chłopca. Ja także przeżyłam wizytę pań z
        Sanepidu, kiedy moją najmłodszą córeczkę ugryzł obcy pies i na wszelki wypadek
        woziłam ją na serię zastrzyków przeciw wściekliźnie. Pilnowałam terminów z
        zegarkiem w ręku, ale oczywiście w przeddzień ostatniego zastrzyku przyszły
        dwie eleganckie paniusie na szpileczkach i pouczyły mnie chłodno, że jeśli nie
        pojadę na ten ostatni zastrzyk, nastąpi zgon dziecka. Fajnie się wtedy
        poczułam. A pierwszy raz dołożył mi dziecięcy psycholog, kiedy poszłam do niego
        ze średnią córeczka, wtedy dwuletnią, spanikowana, że mała prawie nic nie mówi,
        gdy jej starsza siostra w tym wieku mówiła swobodnie pełnymi zdaniami.
        Psychologowi wyszedł z badania iloraz 103, a ja się ucieszyłam, że to w normie.
        Pan popatrzył na mnie i mój brzuch (byłam wtedy w 7 miesiącu trzeciej ciąży) i
        powiedział: "Mogło być więcej jak na dziecko osoby z wyższym wykształceniem".
        Btw. moja mama miała sporo szczęścia - obracała się w kręgu starych panien i
        kobiet małodzietnych, więc nikt się jej nie czepiał, że ma tylko jedno dziecko.
      • Gość: Majka Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 18:57
        Tobie za 4 dzieci powinni dac medal!:) Zresztą 4 to nie tak dużo, ale 10 jest
        juz podejrzana ;)
    • zettrzy Re: jedynacy 13.08.06, 05:01
      misiu, tu nie chodzi o to czy jedynacy sa tacy albo inni, chodzi o to aby
      kobieta RODZILA i to masowo, 5, 10, 15, brak rodzenstwa bierze sie z niskiej
      reprodukcji, nie?
      pytasz co kieruje ludzmi ktorzy dokuczaja jedynakom? otoz kieruje nimi
      wscieklosc na matke jedynaka, ktora odmowila ponownego macierzynstwa, przyczyny
      nieistotne, bo ci "ludzie" (klade to slowo w cudzyslow bo dla mnie to nie
      ludzie, to prymityw) nie potrafia widziec w kobiecie nic poza dodatkiem do macicy

      czy mozna z tym mysleniem walczyc - no nie wiem, wydaje mi sie ze jest ono
      genetyczne, i po prostu nie zdarza sie w wielu spoleczenstwach; a teraz pomysl o
      czyms jeszcze gorszym, to jest jak ci "ludzie" traktuja kobiety bezdzietne
      • misiakisia Re: jedynacy 13.08.06, 11:59
        otoz kieruje nimi
        > wscieklosc na matke jedynaka, ktora odmowila ponownego macierzynstwa,
        przyczyny
        > nieistotne,

        to może należy próbowac z tym walczyc poprzez brak zanteresowania takim
        bzdurnym myśleniem, to kto ile ma dzieci jest jego własną prywatną sprawą

        opisałam moje odczucia co do jedynaków mając na myśli post założycielki tematu
        • Gość: ok Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 21:57
          co Ty ... gadasz moja Mama chciała mieć 2 ale mój Tata był przeciwny.
    • Gość: kola Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 19:51
      Przypominam sobie lata szkolne w podstawówce była jedna jedynaczka w liceum 2 a
      w policealnym studium kilka jedynaczek.I muszę powiedzieć że to właśnie one
      były moimi najlepszymi koleżankami zwłaszcza w studium.Należałam do ich
      paczki .W ich towarzystwie najlepiej się czułam,umiały człowieka wysłuchać
      wesprzeć,nie śmiały się za plecami.Teraz też już w życiu dorosłym mam koleżanki
      jedynaczki i nie mogę o nich powiedzieć złego słowa.
      Trochę mi ich żal -jak odejdą ich rodzice pozostaną sami bez rodzeństwa.Czy
      wtedy bedą umiały sobie poradzić?I właśnie to pytanie kieruję do jedynaków jak
      wyobrażacie sobie wtedy życie?Jak to jest?
      • Gość: kaka Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 14:08
        Jestem jedynaczką , nie zgadzam sie z wywodami typu " Jedynakom jest lepiej "
        jak komu, ja chciałabym mieć rodzeństwo , żylibyśmy może bardziej ubogo , ale
        byłoby weselej, a tak jestem w domu i nie mam do kogo buzi otworzyć, a tak choć
        raz na jakiś czas mogłabym pogadać, pokłocić sie, wyżalić, tego mi brak? A wy?
        A poprpos jakie były wasze stosunki z rodzicami? Z kim lepszy mieliście kontakt
        z rodziców ?
        • Gość: echtom Re: jedynacy IP: 153.19.98.* 25.09.06, 14:50
          Dobrze wyczuwasz, że z rodzeństwem jest biedniej, ale weselej. Moja najstarsza
          córka wróciła wczoraj zdołowana z imprezy, na której pokłóciła się z
          chłopakiem. Nie chciała ze mną rozmawiać ani nic jeść, jednak po kwadransie
          rozmowy z młodszą o 1,5 roku siostrą odzyskała dobry humor i apetyt. A ja wcale
          nie jestem o to zazdrosna, bo przecież po to mam więcej dzieci, by miały siebie
          nawzajem, kiedy mnie zabraknie.
          PS. Swoje stosunki z rodzicami opisałam we wczesniejszych postach. Lepszy
          kontakt miałam z mamą, ale teraz mam do niej żal, bo dowiedziałam się po
          latach, że pogrywała nie fair w moich konfliktach z ojcem i więcej przez to
          straciłam, niż gdybym się z nim konfrontowała sam na sam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka