poznaniok.3
24.09.07, 11:37
Sędzia mamot z Leszna spóźnił sie na rozprawę kilkanaście minut i
groźny przestępca, za którym policja uganiała sie dwa lata wyszedł
na wolność. Teraz sędziowska korporacja kombinuje jakby tu go
wybronić. W końcu okaże się, że z pracy w sądzie w Lesznie zwolnią
drukarkę komputerową!
Sędziowie spóźniają się na rozprawy notorycznie - niech sobie ludzie
miękną na korytarzu, łatwiej później nimi manipulować!
Przypadek w sedziego w Lesznie jednak chyba jest nieprzypadkowy!
Więcej :
elka.fm//index.php?option=com_content&task=view&id=19605&Itemid=80&mosmsg=Komentarz+zapi
sany.+Tw%F3j+komentarz+b%
EAdzie+opublikowany+po+przejrzeniu+przez+administratora.
Leszno. Prezes Sądu Okręgowego w Poznaniu zdecydował, że sprawą
sędziego z Leszna zajmie się rzecznik odpowiedzialności zawodowej,
który może skierować sprawę przed sąd dyscyplinarny. Spóźnienie z
orzeczeniem aresztu wobec podejrzanego uznano za poważny błąd
proceduralny. Sprawa do czasu rozstrzygnięcia została objęta
tajemnicą postępowania.
Sędzia Tomasz Momot z leszczyńskiego Sądu Rejonowego przed ponad
tygodniem decydował o areszcie dla Rafała Sz. podejrzanego o
przekręty finansowe w ramach zorganizowanej grupy przestępczej.
Decyzja o areszcie zapadła jednak kilka minut za późno. Już wiadomo,
że opóźnienie wyniknęło między innymi z powodu kłopotów sprzętowych
w sądzie. Awaria drukarki uniemożliwiła też wydrukowanie decyzji
sędziowskiej, która odczytana z ekranu komputera nie była wiążąca.
Rafał Sz. jest wolny, a policja szuka sposobu, by go ponownie
zatrzymać.
Sprawą sędziego z Leszna od kilku dni zajmowali się przełożeni z
Poznania. Decyzją prezesa Sądu Okręgowego sprawa została skierowana
na ręce rzecznika odpowiedzialności zawodowej. To, jeśli rzecznik
potwierdzi zastrzeżenia prezesa sądu, oznaczać będzie w praktyce sąd
dyscyplinarny. – Prezes uznał, że błąd sędziowski jest poważny i
teraz to sąd dyscyplinarny zdecyduje o konsekwencjach – mówi Jarema
Sawiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu.
Sankcje mogą być dotkliwe: od nagany aż po odebranie uprawnień
sędziowskich. Zapytaliśmy przedstawiciela Sądu Okręgowego, czy
wyjaśnienia złożone przez Tomasza Momota i zawierające z pewnością
informacje o problemach technicznych nie rzuciły innego światła na
sprawę. – To suwerenna decyzja prezesa. Skoro skierował sprawę na
drogę dyscyplinarną musiał uznać ten błąd za poważny. W ciągu roku
na szczeblu dyscyplinarnym badanych jest kilka spraw, rzadko są one
jednak tak dużego kalibru. Zwykle dotyczą opóźnień w sporządzaniu
uzasadnień wyroków – wyjaśnia sędzia Sawiński.
Do czasu zakończenia postępowania sądu dyscyplinarnego sędzia Tomasz
Momot będzie normalnie pracował i orzekał. Decyzja powinna być znana
za miesiąc.
(mich tekst/foto)