leje-sie
23.11.07, 17:59
Czy lekarz powinien mówić, że choroba jest nieuleczalna, że pacjentowi zostało
niewiele czasu, że opieka będzie już tylko paliatywna?
Czy lekarz ma obowiązek nie dawać fałszywych nadziei, mamić czczymi
obietnicami cudownej poprawy?
W krótkich odstępach czasu umierały dwie bliskie mi osoby.
Obie umierały na raka.
Jednej lekarze nie powiedzieli, że choroba jest nieuleczalna.
Męczono ją długimi i częstymi dojazdami, badaniami, terapiami - wszystko na
marne, bo nadziei żadnej nie było.
Do końca nie miała potwierdzonej wiedzy, że umiera, więc umierała w wielkim
strachu i męce. Strach i męka świadomości, że nikomu nie można ufać, że
wszyscy dookoła - bliscy, i przede wszystkim lekarze, kłamią.
Druga dostała diagnozę-wyrok bez ogródek, ale w sposób delikatny. Lekarz
poprosił o obecność kogoś z rodziny, był rzeczowy, wyjaśnił, że nie ma żadnej
skutecznej kuracji. Odpowiedział na pytania i wątpliwości - przygotowane przez
chorego zawczasu, bo gdy proszą o obecność kogoś bliskiego, to wiadomo o co
chodzi.
Było pół roku wśród rodziny i przyjaciół, bez fałszywych nadziei.
Miał czas na załatwienie spraw, pożegnania, testament, zakończenie podjętych prac.
Miał spokój i korzystanie z długiego okresu względnie dobrej formy fizycznej -
dopóki choroba na dwa tygodnie przed śmiercią nie wymusiła przeniesienia się
do hospicjum.
Było gaśnięcie i wyłączanie funkcji organizmu, przytomność aż do ostatniego
dnia i odejście we śnie.
Mieliśmy cały czas kontakt z lekarzami i personelem medycznym - osobisty i
telefoniczny.
I jeszcze jedna uwaga - umieranie jest wielkim wysiłkiem. Dajcie umierającemu
spokój. Potrzebna jest mu wasza obecność, słuchanie waszych rozmów o sprawach
błahych.
Ale nie narzucajcie się z nieskuteczną pomocą, poprawianiem pościeli,
przynoszeniem i podawaniem jedzenia, którego organizm i tak nie przyjmie i
wszystko skończy się bólem i wymiotami.
Nie zmuszajcie chorego do niczego, nawet jeśli wasze starania wynikają z
dobroci serca.
Nie zmuszajcie do rozmowy.
Nie spisujcie na łapu capu testamentu i nie załatwiajcie w ostatniej chwili
podziału majątku.
Spełniajcie prośby chorego, gdy chce być sam.
Owszem, jest i będzie wam ciężko. Ale musicie sobie z tym poradzić bez
angażowania tego, który właśnie umiera. On i tak ma własny problem, w którym
nikt mu nie może pomóc. On was nie będzie pocieszał. Nie wymagajcie tego od niego.