Misja specjalna w Czadzie

28.03.08, 09:57
Misja specjalna w Czadzie
Dziennik Zachodni

Tropikalne choroby, tragiczne warunki sanitarne i ćwierć miliona
umierających z głodu i pragnienia ludzi. Do tego akty bestialskich
mordów na dzieciach, kobietach i starcach - tak wygląda codzienność
w Czadzie (Afryka), której czoła będą musieli stawić żołnierze ze
Śląska.

Warto przeczytać:
Czarodziejska różdżka za trzy złote
Gliwice: droga zamiast zabytków
Wojewoda pomoże? Rozmowy o Drogowej Trasie Średnicowej
Łódź: Sukces policjantów z województwa łódzkiego
W Gliwicach drzew chwilowo nie tną... Grupa 105 żołnierzy z Oddziału
Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Gliwicach pojedzie do Afryki,
gdzie przez pół roku - w ramach misji stabilizacyjnej Organizacji
Narodów Zjednoczonych i Unii Europejskiej - będzie walczyć o pokój i
respektowanie praw człowieka na pograniczu Czadu i Sudanu. 3
września rozpoczęli szkolenie specjalnie na poligonie w Żaganiu.
Potrwa ono do końca października. Na początku przyszłego roku
żołnierze pojadą do Afryki.

- Będzie to najtrudniejsza polska misja pokojowa w historii - mówi
płk Dariusz Siekiera, szef gliwickiego Oddziału Specjalnego ŻW w
Gliwicach. - Byłem na wielu misjach i wiem, że Irak czy nawet
Afganistan nie mogą równać się z Czadem. Widok mordujących się
dzieci lub kilkulatków umierających z głodu, to tragiczna
codzienność w tym kraju. Żandarmi z Gliwic będą stanowili trzon
bojowy Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Czadzie. W sumie do Afryki
w ramach PKW pojedzie 150 żołnierzy - 105 z Gliwic, resztę wyznaczy
dowództwo Wojsk Lądowych.

Plutonowy Grzegorz Szterleja to weteran. W służbie od 10 lat. Nigdy
nie odmówił wykonania rozkazu. Pół roku temu wrócił z Afganistanu.
Teraz, razem z 104. kolegami z gliwickiego oddziału specjalnego
Żandarmerii Wojskowej, na poligonie w Żaganiu przygotowuje się do
misji wojskowej w Czadzie. Do Afryki pojedzie w większości elita.
Żołnierze, dla których misja nie jest abstrakcją, a jedynie kolejnym
etapem wojskowego rzemiosła.

- Większość z nich była już w Kongo - podkreśla płk Dariusz
Siekiera, szef gliwickich żandarmów. - Wiedzą co znaczy Afryka.
Znają specyfikę służby. Takich żołnierzy będzie 70 może 80 proc.
Reszta to żółtodzioby. Tacy, jak starszy szeregowy Karol Frąckowiak.
25-latek, w wojsku od kwietnia tego roku. Otrzymał rozkaz i przyjął
go - jak mówi - z chęcią wyjazdu. Dlaczego? Bo poważnie myśli o
swojej przyszłości w wojsku, o tym, by armia stała się dla niego
sposobem na życie. - Do Czadu jadę po przygodę - deklaruje.

Grzegorz Szterleja wie już, że misja to nie tylko przygoda, ale
przede wszystkim czas sprawdzenia samego siebie. Nie tylko
wyszkolenia, ale również psychiki, bo tylko dureń mówi, że niczego
się nie boi. Plutonowy zapytany o obawy związane z wyjazdem nie
zastanawia się długo. - Boję się, że wrócę kaleką, albo zginie ktoś
z mojego plutonu.

By przygotować się na każdą okoliczność, gliwiccy żołnierze od 3
września stacjonują na poligonie w Żaganiu (woj. Lubuskie). Każdego
dnia, 10 godzin na dobę ćwiczą taktykę. - Obserwacja, konwojowanie,
ochrona ludności cywilnej. To te elementy, które trenujemy do
znudzenia i jeszcze dłużej - mówi płk Rajmund Ćwiok, szef szkolenia.
Poza tym oswajają się z obsługą broni, którą będą dysponowali w
Czadzie - miniberylami, glockami, ręcznymi wyrzutniami rakiet.

- Jest jeszcze czerwona taktyka - dodaje płk Ćwiok. - Czyli pierwsza
pomoc w rejonie zagrożenia. Uczymy żołnierzy, jak transportować
rannych z obszarów najbardziej niebezpiecznych. Po części
praktyczniej szkolenia, przeniosą się na salę wykładową. Afrykanista
z Uniwersytetu Warszawskiego będzie ich uczył, jak postępować z
ludźmi w tej części świata. Jakie zachowania są dla nich
dopuszczalne, a jakich należy się wystrzegać.

Misja w Czadzie to w ocenie płk. Dariusza Siekiery najtrudniejsza
zagraniczna interwencja polskich wojsk w historii. - Chodzi o
specyfikę terenu, o to co żołnierze zastaną na miejscu - mówi. -
Będzie to szczególnie trudne zadanie dla ich psychiki. Będą musieli
przyzwyczaić się do scen, z którymi trudno się oswoić. Bo jak
przywyknąć do widoku mordujących się lub ginących z głodu dzieci?

Na poligonie w Żaganiu żandarmi będą do 15 października. Wtedy też -
według założeń - mają osiągnąć gotowość bojową. W rejon działania
mogą zostać przerzuceni już w listopadzie. Jednak ich misja w
Czadzie rozpocznie się najpewniej dopiero 1 stycznie 2008 roku.

Sudan i Czad

Wojna domowa rozpoczęła się w Darfurze na południu Sudanu lecz z
biegiem czasu kryzys stawał się coraz poważniejszy i przekroczył
jego granice. Obecnie nabrał charakteru regionalnego.

W tej chwili ok. 250 tys. uciekinierów sudańskich z Darfuru i ponad
170 tys. przesiedleńców z różnych rejonów

Czadu, koczuje na wschodzie tego kraju. Władze Sudanu bardzo
niechętnie wyraziły zgodę na interwencję sił międzynarodowych - tzw.
sił hybrydowych, w skład których wchodzą wojska Unii Afrykańskiej i
ONZ. Zdaniem sekretarza generalnego ONZ niezbędna jest również na
wschodzie Czadu oraz północnym-zachodzie Republiki
Środkowoafrykańskiej.

Misja w liczbach

Siły, które mają zapewnić respektowanie praw człowieka w tamtych
rejonach świata można podzielić na siły policyjne, w skład których
wejdzie 1000 żandarmów czadyjskich wspieranych przez 300 policjantów
sił międzynarodowych oraz siły wojskowe - w sumie ok. 4 tys.
żołnierzy i żandarmów. Wojska mają podejmować interwencje w razie
zagrażających bezpieczeństwu incydentów oraz prowadzić kontrolę i
nadzór nad bezpieczeństwem w wyznaczonej strefie. Pierwsze
europejskie kontyngenty pojawią się na pograniczu Czadu i Sudanu po
zakończeniu pory deszczowej (październik). Misja ma trwać rok.

link do artykułu
www.wiadomosci24.pl/artykul/misja_specjalna_w_czadzie_41645.html

nasi polscy misjonarze i wolontariusze od lat w Afryce walczą o
życie ludzi www.pomocglodnym.pl
Pełna wersja