Dodaj do ulubionych

W co się bawić...

11.07.13, 16:51
Trzepak, guma, kawałek sznurka - zapraszamy do świata zabaw z dzieciństwa

W kolejnej odsłonie naszego cyklu chcemy przypomnieć Wam najpiękniejsze zabawy naszego dzieciństwa. Na podwórku spędzaliśmy całe dnie a z okien co chwila słychać było nawoływania rodziców " Do domu na obiad!".

www.domosfera.pl/wnetrza/1,124115,14246267,Pewex_poleca__TOP_10___gry_i_zabawy_w_PRL__ZDJECIA_.html#BoxLSTxt
Ani komputer nie był potrzebny, niektórzy nawet roweru nie mieli ale sie wspomina z łezka w oku.I się nam nie nudziło - na to juz nie starczało czasu...
Obserwuj wątek
    • aga-kosa Re: W co się bawić... 11.07.13, 17:41
      Aż się uśmiechnęłam do tematu.
      Mam akurat wnuki z ich mamą na wakacjach. Za oknem pochmurno i wiatr. W domu całe pudło klacków, drugie gier i masa książek. Dzieci chcą tylko komputer. O!
      Pamiętam jak ma męskim rowerze ośmiolatki pod ramą całymi tabunami jeźdxiły gdzie oczy poniosły. W całej wsi było dużo dzieci i w każdej rodzinie tylko jedna krowa. Wszystkie dzieciaki "pasły" krowę do tego były gałęzie wierzby nad rzeczka - rozbujać się i plusk! A jaka frajda jak rzeczka się rozlała...
      A nauka pływania na dętce... Ognisko za stodołą sąsiada ...
      Oj, Iryska ale wspomnienia przywołujesz.... smile aga
      • 92ela Re: W co się bawić... 11.07.13, 18:48
        I mnie ten temat przywołał sentymentalne wspomnienia....Nawet pod koniec lat 50-tych Wrocław był w gruzach i na naszym ogromnym podwórku, w centrum miasta były góry usypane...Co z tego, że rodzice wciąż mnie upominali, że nie wolno tam chodzić, kiedy my [dzieciarnia] mieliśmy ogromną frajdę z zabawy właśnie tam. Rodzice szli do pracy, a mną zajmowała się babcia. Podwórko w tych czasach tętniło życiem. Skakanki, gumy, klasy, w chłopa, piłki, podchody i jeden wielki wrzask. Później były trzepaki, ale ja już byłam wtedy starsza i rodzice kupili mi rower, to już wtedy była inna pasja. Jeździliśmy sobie z grupą kolegów i koleżanek na wycieczki na wały nadodrzańskie, do parków. Tylko niedziela była preznaczona na wspólny spacer i atrakcje z rodzicami. Pokolenie naszego syna już siedziało w domach, klocki Lego, filmy, a później pierwszy komputer. Podwórka opustoszały, żadne dziecko tam nie przebywało i już nie było takich integracji jak za moich czasów. Syn wyjechał, ożenił się z Niemką i nasz wnuk tylko nas odwiedza, a właściwie teraz to my tam jeździmy. W Niemczech dzieci mają wciąż jakieś zajęcia poza lekcyjne, sport, taniec, golf, bieganie etc i wciąż jakieś akcje. Zbierają np niepotrzebne rzeczy i sprzedają, a za zarobioną kasę wychowawca organizuje im wycieczki, imprezy. Od rodziców nie ściągają na ten cel pieniędzy. Często dzieci pomagają starszym ludziom w sprzątaniu mieszkania, robią zakupy, lub wyprowadzają na spacer i też za to mają pieniądze do wspólnej kasy szkolnej. Sprzątają w parkach, na skwerach. Nasz wnuk jak chodził do przedszkola, to też maluchy sprzątały plac zabaw, nie miały tradycyjnych zabawek, tylko dostawały elementy z drewna i materiału i same szyły, lub kleiły sobie zabawki. Do tego pomagały w kuchni przy posiłkach i dekorowały stoły, a po jedzeniu sprzatały naczynia do zmywarek. Do tego przedszkola chodziły dzieci bogatych ludzi, a mimo tego było tak inaczej niż u nas. Ja też chodziłam do przedszkola, rok przed pójściem do szkoły. Teraz u nas podwórka są jak małe ogródki jordanowskie, ale nigdy tam dzieci nie widać.
        • zajbel Re: W co się bawić... 11.07.13, 19:43
          A bawiłyście się w czarnego luda? A kto grał w pikora? Nie wspomne o grze w dwa ognie i nieśmiertelnej skakance ale nie takiej pojedynczej, o nie, był to długi powróz ktorym kreciły dwie osoby a wewnatrz skakało nawet 10.
          • dorka556 Re: W co się bawić... 11.07.13, 20:10
            Oczywiście bawiłam się w czarnego luda, natomiast o pikorze nie słyszałam.
            U nas najczęściej grało się w klipę, klasy i cymbergaja.
            • szymeknieslupnik Re: W co się bawić... 11.07.13, 20:57
              W dwa ognie, klasy, chowanego, ciuciubabkę, złodziei i policjantów,......

              ale tylko do wybuchu wojny -
              miasteczko było wielonarodowościowe więc najpierw wyjechały rodziny niemieckie, potem karaimi, wywózki na Sybir, no i nasi przyjaciele z sąsiedztwa i szkoły - ONI nie wyjechali ICH rozstrzelano w Ponarach.

              przepraszam za ten dopisek ale wytrzymajcie jeszcze trochę, to we mnie jest i będzie aż do odejścia.


              A niedawno grałam w klasy, nawet nieźle mi to szło smile)
              • chris.w2 Re: W co się bawić... 11.07.13, 23:34
                ...a pamiętacie?, znacie?, taką grę-zabawę w dupniaka?
                • chris.w2 Re: W co się bawić... 11.07.13, 23:45
                  ..."elegancko" nazywano też tę grę-zabawę - gra w salonowca
                  • szymeknieslupnik Re: W co się bawić... 12.07.13, 11:35
                    Pamiętam, ale nie grałam, byłam za strachliwa.
                    • iryska2604 Re: W co się bawić... 12.07.13, 16:45
                      Byliśmy jednak kreatywni choć nikt nas tego nie uczył. Bardzo mi się podoba podejście mojego syna - mimo że dziewczynki mają mnóstwo zabawek ale znajduje czas, żeby z nimi coś sklejać, robić jakieś wymyślone zwierzaki i domki z byle czego.Malowanki, wyklejanki -ma anielską cierpliwość i jest bardzo pomysłowy.A jak Izunia sie tym bawi!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka