13.01.15, 19:01
Po ostatnich wichurach chciałbym zgłosić swoją altankę do "Tak to leciało".
* * *
Duma ostatnio wiele dyskutuje o homoseksualizmie, a prawie wcale - o gospodarce. Wreszcie zajmują się tym, na czym się znają.
* * *
Paryż tyle zła... aż zapomniałem że istnieje Moskwa.
* * *
Raz znalazłem osobę z otwartym sercem,
gdy przez przypadek wszedłem na salę operacyjną.
* * *
Jak zwiększyć rynek pracy by zapobiec emigracji... należy zakupić więcej zmywaków i talerzy.
* * *
- Czy masz kartę "Rodzinka"? - zapytano mnie w Carrefour.
- Niestety, jestem rozwodnikiem..
* * *
Po całym tygodniu bez komputera i Internetu, wreszcie zdałem sobie sprawę z tego, co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu.
To komputer i Internet.
* * *
My właściciele zakładów pogrzebowych życzymy ministrowi Arłukowiczowi 100 lat w zdrowiu.
* * *
Przyjaciele na Facebooku są jak długopisy. Masz ich czterysta, a piszą tylko trzy.
* * *
Wywalili mnie z forum ascetów. Moje posty nie spełniały ich standardów.
* * *
Obserwuj wątek
    • iryska2604 Re: Luzik 13.01.15, 19:32
      Fajne ! A ja mam z sądowej sali

      Obserwacji pary nie mogłem dokonać,bo zasłaniały krzaki, ale przez nie usłyszałem odgłosy
      charakterystyczne dla stosunków pozamałżeńskich.

      Nic nie mogłem tego dnia na komendzie załatwić, bo powiedziano mi ,ze dyżurny funkcjonariusz wyjechał na zabójstwo w teren.

      Oskarżony, przechodzac koło komisariatu, grał na organkach wulgarną piosenkę.

      Płaszcz. o którym mowa, był w rzeczywistości własnością nieboszczyka, ale nieboszczyk wkładał go na siebie, wtedy gdy mu było zimno.
      • pia.ed Re: Luzik 13.01.15, 21:52
        - U nas w Marines uczyli nas, żeby po wyjściu z kibla myć ręce.
        - A u nas w Marynarce uczyli nas, żeby nie szcz... po rękach.





        PS .Znalazlam to w necie.
        • engine8 Re: Luzik 13.01.15, 22:33
          i ktoremu z nich po wyjsciu z ubikacji podalabys reke?
        • aga-kosa Re: Luzik 14.01.15, 09:18
          Kiedyś w obowiązkach pracy miałam napisane:" Utrzymywać prawidłowe stosunki z członkami spółdzielni"
          Zastanawiałam się, co by było gdyby mi się przydarzył " wypadek przy pracy" smile aga
          • amityr Re: Luzik 14.01.15, 11:31

            W mieszkaniu matematyka zepsuł się kaloryfer. Matematyk wezwał
            hydraulika. Ten przyszedł, chwilę popukał, postukał i zreperował
            kaloryfer. Matematyk bardzo zadowolony z szybkiej i skutecznej
            usługi zapytał o cenę. Kiedy hydraulik podał cenę, matematyk złapał
            się za głowę:
            - Panie, ale to połowa mojej pensji.
            - To gdzie pan pracuje? - spytał hydraulik.
            - Na uniwersytecie, jestem matematykiem.
            - Eee... nie warto. Niech pan przyjdzie do nas. Sam pan widział -
            trzeba tylko trochę popukać, postukać, a zarobi pan 3 razy więcej
            niż teraz. Tylko kiedy będzie się pan zgłaszał do pracy, to niech
            pan poda wykształcenie podstawowe, bo u nas wyższe nie jest
            najlepiej widziane - poradził hydraulik.
            Matematyk zrobił tak , jak mu radził hydraulik. Zadowolony, bo
            zarabiał teraz trzy razy więcej, postukał, popukał i nie miał
            żadnych problemów. Żyć nie umierać...
            Ale pewnego dnia wyszło zarządzenie o podwyższaniu kwalifikacji.
            Matematyk musiał pójść na kurs dokształcający.
            Na zajęciach prowadzący mówi: - Zobaczmy, co pamiętacie z
            matematyki. Jaki jest wzór na pole powierzchni koła?
            Do odpowiedzi został wywołany matematyk. Podszedł do tablicy.
            Niestety, zapomniał wzoru, więc zaczął go wyprowadzać. Zapisał jedną
            tablicę, drugą i wyszło mu: -TTr2. Ten minus mu się nie podobał,
            zaczął więc wszystko od początku, ale otrzymał ten sam wynik.
            Rozejrzał się po sali z nadzieją, że ktoś mu podpowie.
            A cała grupa szepcze: "Zmień granice całkowania, zmień granice
            całkowania"...
            • pia.ed Re: Luzik 14.01.15, 12:29
              To znaczy, ze nie on jeden wpadl na pomysl przekwalifikowania sie ... ha ha ha.

              A teraz autentyczna historia z czasow kiedy przyjechalam do Szwecji.
              Poniewaz wtedy nie bylo tak duzo emigrantow, wiec kursy nauki jezyka szwedzkiego byly tylko w najwiekszych miastach, a ja mieszkalam w miescie sredniej wielkosci ...

              Uczylam sie wiec sama, a jedyna mozliwoscia podszkolenia jezyka
              bylo pojscie na kurs biurowosci (dla Szwedow)
              organizowanym przez Posrednictwo Pracy.

              Tam byly tez inne kursy - miedzy innymi dla szwedzkich bezrobotnych magistrow ekonomii,
              ktorzy byl zbyt wysoko kwalifikowani, aby prowadzic prosta ksiegowosc,
              wtedy, 40 lat temu, prowadzilo sie wszystko recznie ... a oni mieli zupelnie inna wiedze, nieprzedatna, bo w wiekszosci teoretyczna, wzieta z ksiazek ...

              Panowie ci zartowali na temat swego kursu, ze jest to przekwalifikowanie
              z mercedesa na traktor ...
              • aga-kosa Re: Luzik 14.01.15, 17:06
                Przyjaciel - z tytułem doktora nauk weterynaryjnych chorób drobiu we W-wiu - zrezygnował z pracy naukowej ( nie miał szansy na mieszkanie, rodzina się powiększyła itp ) przyjął propozycję od hodowcy drobiu, że odkupi jedną halę z drobiem i będzie opiekował się całym drobiem i będzie drobiarza spłacał. Żeby mógł stać się właścicielem kurnika, musiał ukończyć kurs prowadzony przez kogoś z gminy. aga
                • amityr Re: Luzik 14.01.15, 19:22
                  aga-kosa napisała:

                  > Przyjaciel - z tytułem doktora nauk weterynaryjnych chorób drobiu we W-wiu -
                  > zrezygnował z pracy naukowej ( nie miał szansy na mieszkanie, rodzina się powię
                  > kszyła itp ) przyjął propozycję od hodowcy drobiu, że odkupi jedną halę z drob
                  > iem i będzie opiekował się całym drobiem i będzie drobiarza spłacał. Żeby mó
                  > gł stać się właścicielem kurnika, musiał ukończyć kurs prowadzony przez kogoś z
                  > gminy. aga


                  I tak się robi najprawdziwsze jaja bez kury.
                  • pia.ed Re: Luzik 14.01.15, 19:40
                    Żeby mógł stać się właścicielem kurnika, musiał ukończyć kurs
                    prowadzony przez kogoś z gminy. aga



                    No i slusznie, bo na studiach uczyli duzo niepotrzebnych rzeczy,
                    a nie nauczyli macania kur ...

                    • dorka556 Re: Luzik 14.01.15, 20:14
                      Autentyczne. Pracowałam kiedyś w bardzo dużym z-dzie.
                      Kolega w legitymacji służbowej miał wpisane stanowisko - specjalista d/spraw stosunków (międzynarodowych, już się nie zmieściło). Często wyjeżdżał w delegacje, wszędzie budził zainteresowanie damskiej części załogi. Zresztą nic dziwnego, był bardzo przystojny a do tego...fachowiec.
    • krakkrakusek1au Re: Luzik 15.01.15, 07:25
      Pracowałem kiedyś w Urzędzie Spraw Mieszkaniowych/Kwaterunku w Sydney. Pewnego dnia otrzymałem telefon z prośbą o pomoc. Pani z okienka prosiła o wytłumaczenie klientowi polsko-jezycznemu, że dom który mu przyznano, a którego on nie chciał przyjąć, posiada toaletę wewnątrz. Jak się okazało Polak ten nie wiedział jak się nazywa po angielsku komórka ogrodowa na narzędzia. Ktoś mu powiedziel, że to ?garden shed?, a jemu pomyliło się na ?shit in the garden? (czyli g**wno (łajno) w ogrodzie), a panienka z okienka domyślała się, że chodzi mu o toaletę na zewnątrz domu.
      • pia.ed Re: Luzik 15.01.15, 09:59
        ... nie wiedział jak się nazywa po angielsku komórka ogrodowa na narzędzia.
        Ktoś mu powiedziel, że to"garden shed", a jemu pomyliło się na "shit in the garden" (czyli g**wno (łajno) w ogrodzie), a panienka z okienka domyślała się,
        że chodzi mu o toaletę na zewnątrz domu.



        Niezbyt zrozumialam, po co on pytal sie kogos o nazwe komorki w ogrodzie ...
        • amityr Re: Luzik 15.01.15, 11:18
          pia.ed napisała:

          > Niezbyt zrozumialam, po co on pytal sie kogos o nazwe [u]komorki w ogrodzie[/
          > u] ...

          Bo lubił świeże powietrze.
          • pia.ed Re: Luzik 15.01.15, 17:37
            Domyslam sie, ze urzedniczka chciala Polaka zachecic wspominajac
            o komorce/szopie w ogrodzie, a ten pomylil ze sr....m w ogrodzie wink
            • aga-kosa Re: Luzik 15.01.15, 18:28
              Po ukończeniu drugiej licealnej, naszej córce wydawało się, że zna język angielski.
              Z grupą młodzieży byli w Bieszczadach w schronisku, w którym można było sobie przygotować posiłek. W trakcie przygotowań przyszli Francuzi. Młodzi doszli wszyscy do wniosku, że najłatwiej będzie po angielsku. Francuzi zadali pytanie, które młodzież polska zrozumiała: czy wszyscy mogą sobie tu zrobić posiłek. Odpowiedź brzmiała twierdząco. Francuzi usiedli za stołem i w chwili gdy nasza młodzież postawiła jedzonko na stole Francuzi przysunęli do siebie i zjedli.
              Potem w słowniku znaleźli, że Francuzi zapytali: Czy dla wszystkich będzie to jedzenie. smile aga
              • ewa.witebska Re: Luzik 18.01.15, 00:59
                Mojemu synowi też wydawało się że zna angielski i nie chciał za nic iść na kurs. Wysłałam go na siłe a tam zorientował się że się nie może dogadać z innymi i nie dlatego że inni nie kumają tylko on mało wie. Szkoła Speak Up do której nadal uczęszcza na szczęście motywuje go i pilnuje aby się nauczył, to dobrze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka