IP: 213.17.170.* 24.05.04, 13:14
drogi polu : ) bardzo mi sie podoba Twoja inicjatywa (tzn. aktywność) na
forum i wskazujące na bystry zmysł obserwacji wątki... ciekawa jestem, gdzie
dokładnie mieszkasz (umknął mi ten fakt)? ja jestem warszawianką
naturalizowaną (pochodzę z Torunia, ale studiowałam w Wa-wie, mieszkam tu 10
lat)... ekh, przeczytalam poprzednie zdanie i uświadomiłam sobie, ze pierwszy
raz w zyciu napisalam o sobie "warszawianka" (z gory przepraszam rodowitych
warszawiakow, ktorzy maja mi to za zle, ale to tylko z sympatii do wawy, a
nie z checi dowartosciowania sie)... 6 lat mieszkalam na ul. Szaserow przy
parczku im. (chyba?) Polińskiego, tuż za szpitalem... i grochow jest mi
bardzo, bardzo bliski, ze wszystkimi swoimi niedoskonalosciami i uwazam go za
warszawska ciekawostke i ciesze sie, ze wawe moglam poznawac tak od srodka...
teraz przeprowadzilam sie, ale niedaleko, na ul. Kakowskiego (Goclaw, na
tylach Ostrobramskiej, za Rawarem)...
wszystkie watki nt. Grochowa i okolicy, a szczegolnie Twoje Polu, czytam z
wielka ciekawoscia i okropecznie mi sie podobaja... pisz jak najwiecej, bo
jestes moim prywatnym przewodnikiem po mojej czesci miasta : ))
serdecznie Cie pozdrawiam,
emka
Obserwuj wątek
    • Gość: kiwi Re: do pola IP: *.chello.pl 26.05.04, 16:29
      Przyłaczam się do pochwał i wiwatów.
      • Gość: DoKo KSP Re: do pola IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.04, 08:10
        Heh :)
        • moniuszko1 Re: do pola 27.05.04, 13:28
          Widzę, że Pola zaniemówił z wrażenia...
          • Gość: emka Re: do pola IP: 213.17.170.* 27.05.04, 13:36
            drogi polu,
            nie to, zebym chciala byc nachalna, ale jak widzisz, grono Twoich wielbicieli
            wykracza poza moja skromna osobe : ) badz z nami jak najdluzej, moze kiedys
            nasze drogi skrzyzuja sie gdzies na Grochowie lub Goclawiu, a my nawet nie
            bedziemy o tym wiedzieli : ))
            duzo usmiechow,
            emka
            • Gość: pola Re: do pola IP: *.stacje.agora.pl 28.05.04, 16:37
              Hmm... co i jak mam odpowiedzieć na takie dictum żeby nie zabrzmiało chwalsko
              albo kokieteryjnie? To bardzo miłe :) ... ale jak będziecie tak kadzić to kupię
              sobie order na Szembeku albo pod Universamem, będę chodził w glorii i kąsał.
              Emko, ja też jestem nowym nabytkiem chociaż z Warszawą flirtowałem pod
              dzieciństwa a zwłaszcza jej prawym brzegiem i coś mi z tej fascynacji zostało
              do dziś. Więc reprezentuję kategorię ziomków, czy też - jak to ktoś na forum
              określił - buraków, którzy przyjechali odbierać Warszawiakom pracę, światło,
              powietrze, wodę (pewnie też kobiety/mężczyzn) i nie wiem co jeszcze.
              Jestem w W-wie niecałe pięć lat, z czego od kilkunastu dni nareszcie na
              Grochowie. Który wraz z całym prawym brzegiem wydaje mi się kulturowo-
              obyczajowym ewenementem na skalę ogólnopolską czyli - jakby nie patrzeć -
              wszechświatową i bardzo inspiruje.
              Mieszkam w sympatycznej kamienicy z lat 30. o bardzo pokręconej historii przy
              grochowskiej części Al. Waszyngtona.
              Nie wiem czy czegoś nie pokręciłem.
              Pozdrawiam :)
              • Gość: kiwi Re: do pola IP: *.chello.pl 28.05.04, 18:51
                Jeśli o mnie chodzi, z tymi orderami, kupuj nawet dwa. Tylko nie siedź za długo
                na Szembeku, bo potem nie masz czasu na pisanie!
              • Gość: emka Re: do pola IP: 213.17.170.* 31.05.04, 12:51
                dziękuję za Twoją historię, miło, że się odezwałeś... a to ci niespodzianka,
                nie jestes z wawy : ) do mnie tez docieraly historie o zawlaszczaniu czaso-
                przestrzeni warszawiakom, ale sie nigdy nie przejmowalam... migracje to rzecz
                naturalna... zazdroszcze kamienicy... ja mieszkam na strzezonym osiedlu,
                zadnego powiewu historii... choc przed blokiem jest gospodarstwo rolne, z
                koniem, a pod balkonem domek z czerwonej cegly, chyba jeszcze sporo sprzed
                wojny... dookola jeszcze pare domkow... ulica kakowskiego to dawna Parczewska,
                byly tu chyba ogrodki dzialkowe... slyszales cos moze? a na szaserow mi sie
                podobalo do czasu, kiedy zostalam napadnieta i pobita w bialy dzien... na
                szczescie obronilam swoja torebke... w dodatku rano na klatce czesto potykalam
                sie o pijanych, bezdomnych lub nacpanych, czesto agresywnych... mialam tam
                kawalerke 23 m2, a w niej kilka pieknych staroci zakupionych na kole...
                sprzedalam je, bo bardzo komus przeszkadzaly... a jaka jest historia Twojej
                kamienicy? bardzo chetnie wyslucham, pozdrawiam, i Ciebie kiwi tez : ))
                emka
                • Gość: DoKo KSP Re: do emki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 14:24
                  Emko, może poudzielasz się też trochę w innych wątkach? Na przykład w
                  wątku "osobliwości południowopraskie"? :) Mogłabyś dodać tam jakies swoje
                  spostrzeżenia.
                  • Gość: emka Re: do emki IP: 213.17.170.* 31.05.04, 15:38
                    bueee... tzn. ja mam byc ta osobliwoscia poludniowopraska? chetnie sie
                    poudzielam, ale pisze z pracy i nie zawsze moge pozwolic sobie na dluzsze
                    dygresje : ) ale jak bede mogla, to cos napisze, pozdroovka,
                    emka
                • Gość: pola opowieści IP: *.stacje.agora.pl 03.06.04, 21:45
                  Jeśli o chodzi manifestacje niechęci z powodu domniemanego zawłaszczania
                  przestrzeni życiowej należącej do dłużej wyposażonyhch w warszawskość
                  Warszawiaków, to nigdy nie miałem okazji tego w stosunku do siebie doznać.
                  Spotykały mnie natomiast rozmaite afronty i ironizmy poza za W-wą kiedy
                  musiałem jakość określić swoją geograficzną przynależność i ogłaszałem, że
                  jestem z W-wy. Zdaje się nie wszędzie kochają Warszawiaków
                  Zupełnie nic nie wiem o Kakowskiego/Parczewskiej ale jeżeli masz widok na domek
                  z czerwonej cegły i zagrodę z koniem to żyć nie umierać. Konia z rzędem temu,
                  kto w W-wie ma taki obraz pod balkonem.
                  Nieciekawy spotkał Cię przypadek na Szaserów. Mam nadzieję, że to było dawno i
                  mocno tego nie odczułaś.
                  Moja kamienica jest śmieszna. Taki skromny funkcjonalizm z elementami stylu
                  okrętowego i pretensjami do wielkomiejskości (pięć pięter, dwa balkony w każdym
                  mieszkaniu większym niż jednopokojowe, a dwupokojowe o metrażu standarowym 74 m
                  (!) plus już powojenna winda). Jest ładne pomarańczowe lastriko na klatce
                  schodowej, kuta balustrada z drewnianą poręczą, przedwojenne porcelanowe
                  tabliczki z numerami mieszkań, drzwi z mosiężnymi klamkami i kapliczką między
                  piętrami. Kamienicę zbudował w 1936 r. Żyd. Tuż przed wojną sprzedał
                  nieruchomość Polakowi a sam wyemigrował do Palestyny. Ponoć kilka lat temu
                  pojawił się z żądaniem zwrotu budynku ale nic nie wskórał. Tuż po wojnie na
                  pierwszym piętrze mieściła się szkoła powszechna. W kilku mieszkaniach - m.in.
                  mojej emerytowanje sąsiadki - zachowały się (już w charakterze mebli)
                  fantastyczne piece kaflowe z detalami art deco. Niestety w moim już nie. Poza
                  armaturą kuchenno-łazienkową w-tko inne mam natomiast prtzedwojenne. Od okien
                  skrzynkowych, posadzek i terakoty po minispiżarkę. Największymi zabytkami są
                  jednak moi sąsiedzi. Dwoje ponaddziewięćdziesięcioletnich staruszków mieszka w
                  kamienicy od momentu jej zbudowania. Mam też wśród lokatorów najprawdziwszego
                  mordercę. Dziś to sterany dziadek, odsiedział długoletni wyrok. W jednym z
                  mieszkań parę lat temu powiesił się przykładny (w opinii sąsiadek) mąż i
                  ojciec. Jest też jedna pani, która nie stroni od mocniejszych trunków i lubi
                  potem paradować w bieliźnie po balkonie albo klatce schodowej. Więc z lekka
                  szemrany klimat też jest. Ale to tylko ulotne wrażenie. Na prawdę sąsiedzi nie
                  dość, że sympatyczni to jeszcze są kopalniami wiedz o Grochowie. I chętnie dają
                  się eksploatować.
                  • Gość: emka historia nr 1 IP: 213.17.170.* 04.06.04, 09:52
                    czesc... ale wypieków dostałam od tej Twojej opowieści! co za wiatr historii! i
                    ci ludzie! moze zacznij pisac wspomnienia? opowiesci na forum sa ulotne...
                    jejku, i to w wawie kocham, ze ciagle cos mi sie tu przydarza (no, moze poza
                    napadem, 2 lata temu, tylko troche siniakow i połamane obcasy)... na szaserów,
                    choc blok byl z lat 60-tych,kawalerka, którą kupowałam, była brand new... cała
                    pusta, bez licznika gazowego, kibelka, o prysznicu nie wspominając... były
                    właściciel szybko sie ulotnił, a ja za bardzo cieszyłam się z pierwszego
                    własnego M, żeby wnikać w szczegóły... skupiłam się na układaniu paneli,
                    glazury i przewożeniu Wc autobusem... dopiero pani z administracji, a potem
                    sąsiedzi mnie oświecili... otóż nabyłam "melinę słynną na całą Pragę" (znaczy,
                    o sławie znacznie szerszej, niż li jedynie grochowska; cytat z sąsiada)...
                    poprzedni właściciel (ojciec mojego zbywcy), ś.p. zresztą, prowadził dom
                    otwarty, mieszkanie zaśmiecił ("pani, 2 kontenery śmieci wywieżliśmy, i
                    wszystko się ruszało od robaków", cytat z administracji), aż w końcu
                    przypieczętował libację wybuchem gazu, sam wyskoczył przez okno i zginął, ma
                    się rozumieć, trupów było chyba więcej... cały pion ewakuowano... slowem,
                    strasznie sie bałam tam spać, żeby duchy pijaków do mnie nie wracały... ale
                    jakoś wszystko się ułożyło, mieszkanko było miłe i dużo miłych rzeczy mnie w
                    nim spokało... do czasu napadu, kilku kradzieży i wybicia szyba w aucie, aż po
                    aferę z dzielnicowym, ale to już inna historia... nie myśl sobie, że jakiś ze
                    mnie południowopraski element... jestem całkiem normalną obywatelką... fakt, ze
                    za wawa ogólnie sie nie przepada, wiele bojow slownych stoczylam w jej obronie
                    (wiec dostawalo sie i mnie)... to chyba kwestia kompleksow... a warszawiacy sa
                    ok, choc 95% moich znajomych, to "przyjezdni" : )
                    ok, jutro wybywam z kraju, ale na krotko, wroce z kolejna historia : )
                    pozdrawiam Cie polu, emka

                    PS. a znasz krawca z Grochowskiej, trochę przed Geantem na Jubilerskiej, przy
                    sklepie z bielizna Trumpha, na rogu??? bylam tam z 2 m-ce temu, zakład jest
                    totalnie oldschoolowy, pamiętam takich krawców z dzieciństwa... stare maszyny,
                    manekiny i ta mowa potoczysto-warszawska, elegancka, bo ten krawiec to nie byle
                    kto... koniecznie tam zajrzyj! zauroczysz sie ; ) pozdrawiam, emka
                    • Gość: pola historia nr 1 i 1/2 (nie tylko o duchach) IP: *.stacje.agora.pl 17.06.04, 19:59
                      Twoją historią można by obdzielić kilku grochowiaków... Żeby było ciekawiej
                      miałem podobne doświadczenia. Taki chrzest (włamanie do mieszkania) przeżyłem
                      na Jelonkach (złodzieje wynieśli m.in. laptopa z wieloma rzeczami, których nie
                      miałem siły odtworzyć). Przed duchami ostrzegała mnie przemiła sąsiadka. Kiedy
                      dowiedziała się, że zachowałem lustro po poprzedniej właścicielce mieszkania,
                      staruszce, która zmarła w szpitalu, zrobiła okrągłe ze strachu oczy (w kolorze
                      wczorajszego nieba między 14 a 15 nad Wiatrakiem) i powiedział: „Niech pan je
                      odda albo wyrzuci. Bo ona będzie przychodzić i się przeglądać!”. (Lustro
                      powiesiłem w przedpokoju). Ta sama sąsiadka zdementowała moją wiedzę nt.
                      historii kamienicy. Zbudował ją Niemiec a nie Żyd. Po wybuchu II wojny, 1
                      września 1939 część sąsiadów z naszej i sąsiednich kamienic postanowiła
                      wymierzyć sprawiedliwość i wtrąciła go wraz z żoną do piwnicy. Jego mieszkanie
                      zajęli Polacy. Niemiec wyszedł dopiero po kapitulacji W-wy. Wrócił do swojego
                      mieszkania ale nie wydał prześladowców. Mieszkał z nimi zgodnie przez trzy
                      lata. Głupio umarł. Trafiony przypadkowym pociskiem kiedy szedł ok. 1942 mostem
                      Poniatowskiego „do Warszawy”. Jeszcze przed końcem wojny zmarła jego żona.
                      Córka mieszkała w kamienicy końca życia czyli późnych lat 60. Przed śmiercią
                      podobno zwariowała. Na pewno domyślasz się w czyim mieszkaniu mieszkała ta
                      niemiecka familia.
                      A w którym miejscu mieszkałaś przy Szaserów? Tam jest kilka fajnych,
                      kameralnych bloków z lat 60. z dużymi oknami, całkiem przyzwoita architektura.
                      Co za kradzieże Cię spotykały? I co to za afera z dzielnicowym?
                      Szewca jeszcze nie widziałem, zrobię to przy okazji. Póki co zaprzyjaźniłem się
                      z właścicielką sklepiku z ubraniami dla dzieci (prawie wszystko szyte przez tę
                      panią) na Kamionku. Te fasony jak żywcem przeniesione z lat 50. Letnie
                      czapeczki z pomponami, komplety a la mały marynarz z podkolanówkami:)
                      Pozdrawiam
                      • Gość: emka Historii cd. IP: 213.17.170.* 18.06.04, 11:51
                        witaj drogi Polu, he, he, prawda, jak to ciekawie się wszystko plecie w
                        warszawie? w toruniu przez 20 lat mnie tyle nie spotkalo, co tutaj : )i co
                        widziales w lustrze dzis rano? a reszta duchow, czy zdrowa i miewa sie dobrze?
                        no pozazdroscic, naprawde, takich historii... chyba juz Cie nie przebije : )
                        prawdziwie nawiedzony dom : )
                        na szaserow mieszkalam pod numerem 121, obok parczku, niedaleko szpitala (nad
                        blokiem ciagle lataly smiglowce transportujace chorych lub zwłoki?)w szpitalu
                        zreszta zmarlo wiele znanych osob, np. Agnieszka Osiecka czy Kieslowski -
                        wiedziales?... blok z lat 60-tych, ale chyba z tych mniej udanych, bo
                        mieszkanie troche zaczelo mi sie sypac... za to mam fajna anegdotke nt.
                        osiedla, zaslyszana od Janusza Majcherka (tego od "Teatru", mieszka na
                        Ossowskiej)... otoz osiedle powstalo z inicjatywy mlodych, romantycznych
                        zapalencow (choc nie wiem, jak to bylo mozliwe), patrz ulice Romea i Julii,
                        Szklanych Domów, przyznasz, ze wiele mowiace... zapalency chcieli podobno
                        nazwac osiedle "Mlodych Kochankow", wladze upieraly sie przy "Mlodych
                        Komunistach"... ostatecznie zostalo "Osiedle Mlodych" : ))
                        kradzieze: kolpaki, listwy boczne, w koncu wybita szyba i skradzione radio...
                        do mieszkania na szczescie nikt sie nie wlamal, a afera z dzielnicowym byla
                        skutkiem glupiego zartu (cudzego), z ktorego musialam sie tlumaczyc przed
                        wydzialem antynarkotykowym... ale to raczej na jakies forum kryminalne jest
                        historia... ubranka marynarskie, powiadasz? no cudnie po prostu, jesli kiedys
                        bede miala dzieci, to na pewno wyprobuje : )
                        ach, stare dobre czasy na szaserow... za to wczoraj wracam do domu sterana
                        zyciem, a tu sasiad z domkow przedwojennych, co to sa pod moim blokiem, jedzie
                        sobie konno, na oklep, z siatkami z geanta... przyznasz, dosc egzotyczne...
                        a co Ty robisz na wiatraku miedzy 14 a 15? pracujesz tez tam? a moze jestes
                        motorniczym?
                        jak znajde wiecej historyjek, napisze na pewno, bywaj,
                        emka
                        • Gość: pola złoty medal IP: *.stacje.agora.pl 18.06.04, 14:55
                          Słyszałem o renomie szpitala ale o Kieślowskim i Osieckiej nie. Niedaleko, przy
                          Boremlowskiej funcjonował tuż po wojnie jakiś renomowany instytut medyczny
                          zwany bodaj Akademią Boremlowską. Spróbuję coś znaleźć na ten temat.
                          Majcherek mieszka przy Osowskiej? To zupełna niespodzianka. Okazuje się, że na
                          Grochowie mieszka calkiem spora grupka ludzi parających się tzw. sztuką. Trzeba
                          by go dopisać do wątku znanych ludzi z Pr. Płd. Strasznie fajna historia z
                          nazewnictwem Osiedla Młodych.:) Może podpytałabyś Majcherka o inne anegdoty?
                          Dawno on tam mieszka? Może to grochowiak od pokoleń?
                          No nie, historii o wyprawie na zakupy do Geanta wierzchem nie przebiję niczym:)
                          Złoty medal dla Ciebie. To (koniem do supermarketu) chyba jedna z większych
                          osobliwości warszawskich:))) W którym dokładnie miejscu mieszka ten
                          przedwojenny oryginał?
                          Marzyłem kiedyś o zawodzie motorniczego ale wyszło inaczej. Nadal lubię jeździć
                          tramwajami. Na Wiatrakowym bazarze koło Uniwersamu robię czasami zakupy lub
                          piję kawę w cukierni Olczaków. Pracuję czasmi w okolicy czyli w domu - do
                          Wiatraka mam dwie minuty - i na lewym brzegu.
                          • Gość: emka Re: złoty medal IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.04, 16:39
                            witam, witam, dzis niedziela, wiecej czasu na pisanie i udalo mi sie podlaczyc
                            do internetu w domu : ))zaczne od odpowiedzi... Majcherek to znajomy mojego
                            znajomego, nie bardzo moge tu wiecej napisac, bo zahaczaloby o prywatnosc
                            redaktora... w kazdym razie, bedac mloda studentka, spedzilam u niego na
                            Osowskiej kilka wieczorow (raz nawet gadalismy do 7 rano, bylo bardzo
                            interesujaco... czy jest grochowiakiem w skali pokolen? raczej nie, natomiast z
                            jego opowiesci wylonil mi sie obraz Grochowa jako dzielnicy zamieszkalej przez
                            nieco rozpita inteligencje ("a Grochow sie budzi z przepicia " : )), rozpita na
                            grzecznie i intelektualnie, zadnych burd.. kiedys o maly wlos, czego
                            okropecznie zaluje, poznalam Agnieszke Osiecka, znajoma red. M... ktorejs nocy
                            wpadl na pomysl "trzeba Cie poznac z Agnieszka, ona lubi takie dziewczynki,jak
                            ty"... ale zaraz potem ona umarla... od paru lat nie mam zadnego kontaktu z
                            red. M, wiec nie bardzo moge go o cos podpytac...
                            a teraz o moim oryginalnym sasiedzie (od konia i reklamowek)... mieszka na ul.
                            Mysliborskiej (bo do nas idzie sie od Ostrobramskiej przez Poligonowa, i w lewo
                            w Mysliborska), pod jedenastym... to jest raczej inteligent, ekolog z
                            zamilowania, ktory probuje wcisnac sie w rzeczywistosc blokowa... ten jego
                            skrawek ziemi jest niewielki, ale wystarcza do uprawiania warzyw, maciejki,
                            drzewek owocowych i wielu innych rodzajow flory... kon znika razem z pierwszymi
                            chlodami (chyba jest gdzies przechowywany??), a pojawia sie z powrotem
                            wiosna... stoi sobie w zagrodzie, a za dnia spaceruje w kolko po polu przed
                            moim blokiem albo sluzy za srodek transportu... z ekologiem sasiaduje jeszcze
                            pare chalupek, zamieszkalych przez sedziwe osoby,ktore chodza do pobliskiego
                            sklepiku w kapciach i fartuchach i kupuja na kreche...aha, a na rogu
                            Mysliborskiej / Kakowskiego stoi sobie tzw. figurka (tak mowila moja babcia),
                            czyli obraz Matki Boskiej w kapliczce, pod ktora pala sie znicze i stoja
                            bukiety kwiatow... no,okolica jest po prostu cudna i nie przestaje mnie
                            zadziwiac : )) rosle drzewa za oknem, rano budza mnie spiewy ptakow i
                            szczekanie psow, pilnujacych malych chalupek... a to wszystko w srodku
                            stolicy : )) znajomi nie chca mi wierzyc, ze mieszkam w takim tygielku, ale jak
                            odwiedzaja, to przekonuja sie, ze mialam racje... zachecam forumowiczow do
                            zwiedzenia "mojej malej ojczyzny" : ))
                            ps. bardzo dobre (i niedrogie)wina maja w sklepiku przy Villa Moldova, wczoraj
                            sie zaopatrzylam w kilka gatunkow, polecam!
                            polu,a wiesz moze, gdzie mozna by kupic fotografie, najlepiej stare, naszej
                            czesci miasta? powiesilabym sobie... a znasz jakas monografie historii
                            Grochowa / Pragi Poludnie? em.
                            aha, a figurek jest chyba wiecej na Grochowie? kojarze jedna na
                            Podskarbinskiej, przy klubie Orzel : )
                            • Gość: pola Re: złoty medal IP: *.stacje.agora.pl 22.06.04, 18:15
                              Zostawmy Majcherka w spokoju... Nie polubiłaś się z Osiecką?
                              ... Muszę się wybrać w ekologiczne okolice Twojej małej ojczyzny...
                              Natomiast z przewodnikami i książkami o Grochowie, to jest całkowita hańba i
                              posucha. Poza rozdziałami w zbiorczych publikacjach poświęconych historii W-wy
                              ukazała się tylko jedna monografia autorstwa Józefa Polińskiego (patronuje
                              parkowi przy którym mieszkałaś w słynnym na całą Pragę lokum:)). Jest to
                              wydawnictwo kiepskie - dwa-trzy lata jego reprint opublikowało efemeryczne Tow.
                              Przyjaciół Grochowa - poświęcone trochę historii dzielnicy a głównie
                              działalności (skądinąd bardzo prężnej) przedwojennego TPG, rocznicom, obchodom
                              niepodległościowym, wizytom oficjeli. Ale jest tam parę fajnych zdjęć. Książka
                              chyba trudno osiągalna - mnie nie udało się jej kupić. Więcej zdjęć
                              przedwojennego Grochowa, reprodukcji reklam grochowskich fabryk i firm z
                              tamtego okresu i felietonów o grochowskich ulicach znajdziesz w III t. „Korzeni
                              miasta” Kasprzyckiego (właśnie wznowiony, jest w księgarniach). Może też w
                              którymś grochowskim sklepiku z „antykami” lub u bazarowych handlarzy starzyzną.
                              Przyznam jednak, że nigdzie nie widziałem.
                              Pozdrawiam
                              • Gość: emka o Grochowie i innych sprawach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.04, 18:53
                                drogi polu, z Osiecka to ja sie nie zdazylam poznac, czego bardzo zaluje, bo
                                ledwo nastala taka mozliwosc, zmarlo sie biedaczce : ( dzieki za info nt.
                                literatury okologrochowskiej... wczoraj wybralam sie do Centralnej Biblioteki
                                Wojskowej w poszukiwaniu tejze (oraz pewnej powiesci norweskiej z akcja w
                                sredniowieczu), ale musialam skapitulowac (ze wpadne w militarna
                                nomenklature)... bladzilam miedzy katalogiem rzeczowym, a alfabetycznym,
                                zbombardowana zostalam pozycjami w stylu "taktyka wojenna", "historia broni
                                gladkolufowej", tudziez "żołnierz i jego manierka"... probowalam ratowac sie
                                komputerem, ale komendy mial dla mnie, rozpaskudzonej Windows NT, niezrozumiale
                                do tego stopnia, ze bym go kopnela, gdyby nie czujny personel, ktory i tak
                                prawie mnie zaaresztowal, bo niechcacy weszlam do czytelni z parasolka...
                                monografii ani powiesci oczywiscie nie zdobylam... buee, pozostaje mi
                                internet... a teraz najnowsze doniesienia od ekologicznego sasiada... dzis jak
                                zwykle o 7.00 rano dziarsko ruszylam do pracy i jak co dzien mijalam sobie
                                ekologiczna zagrode, nieco zaspana, az wstrzasnal mna niestwierdzony do tej
                                pory szczegol... ekolog kolekcjonuje rowniez peerelowskie tablice informacyjne
                                z zakladow pracy pt "kolektyw sila narodu" albo "wspolnie budujemy
                                socjalistyczna ojczyzne"...no oslupialam... kilka takich tablic podpiera plot
                                ekologa... zbieram sie na odwage, zeby do niego zajsc i pogadac, ale troche sie
                                boje, ze mnie pogoni, bo co mi w sumie do jego zapatrywan zyciowych, mamy w
                                koncu ustawe o ochronie danych osobowych, a do tego ja mam talent do wchodzenia
                                w konflikt z prawem, niechcacy oczywiscie, zatem pozdrawiam Cie Polu i inne
                                przemile filary naszej dzielnicowej strony,
                                emka
                                • Gość: pola Re: o Grochowie i innych sprawach IP: *.stacje.agora.pl 23.06.04, 23:34
                                  Coraz bardziej intryguje mnie ekolog z Twojej okolicy. Czy to jest człowiek,
                                  któremu młodość przypadła na lata tzw. komuny?
                                  A jakiej powieści szukałaś w CBW? Książkę Polińskiego zmajdziesz natomiast w
                                  BUW albo Bibl. Miasta Stoł. W-wy przy Koszykowej.
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: emka w odpowiedzi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.04, 18:30
                                    dziekuje jak zawsze za (p)odpowiedzi... szukalam konkretnie ksiazki "Krystyna,
                                    corka Lavransa"... co do ekologa to tak, musial dorastac w czasach komuny, jest
                                    czlowiekiem na oko kolo 45-50-letnim... a czy do BUW-u mozna nalezec, jak sie
                                    nie jest juz studentem? cos mi sie kojarzy,ze jak oddawalam ksiazki do BUW-u
                                    przed opuszczeniem murow UW, to poinformowano mnie, ze "ludziom z miasta" wolno
                                    czytac tylko na miejscu?? eh, cos ciezkie dzis powietrze...
                                    • Gość: pola Lektury i powietrze IP: *.stacje.agora.pl 25.06.04, 22:49
                                      Lubisz Sigrid Undset? W BUW nie wypożyczą do domu nie studentowi ale można
                                      skorzystać z wielu znakomitych tytułów na miejscu bez udziału bibliotekarza i
                                      oczekiwania na realizację rewersu. Jest spory regał z varsavianami gdzie mają
                                      nową edycję POlińskiego i parę ogólnowarszawskich publikacji z fragmentami o
                                      Grochowie.
                                      A co z tym powietrzem?
                                      • Gość: emka sobotni poranek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.04, 08:33
                                        uhh, przytkalo mnie, ze znasz Sigrid Undset... dochodze do wniosku, ze jestes
                                        literatem, a co najmniej dziennikarzem o tematyce kulturalnej, tudziez
                                        tlumaczem... pewnie jedna z tych znanych osob, co zamieszkuje Prage Pld., ha? I
                                        tylko ukrywasz sie pod pseudonimem kobiecym, zebysmy Cie nie zdemaskowali : )S.
                                        Undset jeszcze nie znam, ale wlasnie postanowilam poznac, bo moja przyjaciolka
                                        zachwyca sie ta powiescia, a i ja kiedys zakochalam sie w Norwegii... powietrze
                                        tamtego wieczoru bylo ciezkie i duszne i troche mi bylo smutno... za to dzis
                                        piekne slonce, zerwalam sie rankiem... uh, nie ma nic lepszego niz kawa +
                                        gazetka na wlasnym balkonie w sloneczny letni dzien, nawet w srodku miasta : )
                                        na razie nie jade na wakacje, wiec balkom musi wystaczyc za przestrzen
                                        rekreacyjna... ew. moze pojde na rolki... bywaj,emka
                                        • pol-a się demaskuję 28.06.04, 17:47
                                          Emko, muszę się zdemaskować nie czytałem nic (poza tytułami na okładkach) co
                                          napisała S.Undset. Literaturę norweską - nie licząc Hamsuna - znam haniebnie
                                          słabo, a mówiąc wprost nie znam jej w ogóle. W szwedzkiej i fińskiej trochę
                                          lepiej się poruszam.
                                          Na Pr. Płd. mieszkam od paru tygodni. Nie figuruję na forumowej liście vipów
                                          południowpraskich. Jak już pisałem, jestem prosty synek z prowincji, który
                                          przyjechał zabierać warszawiakom przestrzeń źyciową. W świetle dostępnej mi
                                          wiedzy fizjologiczno-psychologicznej jestem mężczyzną, choć nie dam słowa
                                          honoru, że stuprocentowym.
                                          Przesiadywanie na balkonach bardzo lubię. Choć właściwie nie mam balkonów tylko
                                          tarasy, no może taras i tarasik, bo moje piętro ostatnie w kamienicy jest
                                          cofnięte w stosunku do reszty budynku. Z jednej strony mam wprawdzie ruchliwą
                                          ulicę ale o dziwo hałas niemocno uciążliwy. Za to z obu stron bardzo
                                          przestrzenne widoki - po jakieś 1-2 km. Może i Twoje mieszkanie widzę z okien.
                                          Jeździsz do pracy na rolkach?
                                          Pozdrawiam
                                          Aha, założyłem konto mailowe. Stąd teraz będę występował pod głupkowatym
                                          nickiem pol-a, bo ktoś już zajął wcześniej „pola”. A inne wymyślone przeze mnie
                                          nicki wydały mi się głupsze niż niektóre komentarze Dariusza Szpakowskiego.
                                          Więc zrezygnowałem. Poza tym nie chciałem komplikować i wymigiwać się od
                                          odpowiedzialności za poprzednie wypowiedzi.
                        • edeka5 Re: Historii cd. 18.06.04, 18:17
                          Historię o nazwie osiedla "Młodych Kochanków" słyszałam również od osoby
                          mieszkającej przy Grochowskiej obok Wspólnej Drogi.
                          • Gość: pola Re: Historii cd. IP: *.stacje.agora.pl 22.06.04, 18:00
                            A podpytałabyś Osobę o więcej szczegółów?:)
                            • edeka5 Re: Historii cd. 22.06.04, 19:07
                              Niestety nie mam kontaktu.
                              • Gość: pola Re: Historii cd. IP: *.stacje.agora.pl 23.06.04, 23:26
                                To wielka szkoda, bo to strasznie fajna i osobliwa historia:)
                      • moniuszko1 Re: historia nr 1 i 1/2 (nie tylko o duchach) 18.06.04, 13:33
                        Gość portalu: pola napisał(a):

                        Póki co zaprzyjaźniłem się
                        >
                        > z właścicielką sklepiku z ubraniami dla dzieci (prawie wszystko szyte przez

                        > panią) na Kamionku. Te fasony jak żywcem przeniesione z lat 50. Letnie
                        > czapeczki z pomponami, komplety a la mały marynarz z podkolanówkami:)
                        > Pozdrawiam


                        Można wiedzieć gdzie ten sklepik się znajduje? Bo ja mam w domu młodego
                        kawalera, może byłby zainteresowany ubrankiem a'la marynarz:)
                        • Gość: pola o sklepiku i kulach IP: *.stacje.agora.pl 18.06.04, 15:30
                          O rany, dopiero się zorientowałem, sympatycznego i przystojnego masz synka. Po
                          kim odziedziczył oczy? To Twoja ręka głaszcze go po plecach?
                          Jeśli chodzi o sklepik, to mieści się po nieparzystej stronie Grochowksiej, na
                          parterze (obok jest duży sklep z lampami) szarej kamienicy z lat 30. w
                          kształcie rogala, vis-a-vis chyba fabryki PZO. Tuż za budynkiem, idąc w stronę
                          Wiatraka jest mała osiedloa uliczka, w głębi punktowiec z lat 60., dopiero
                          potem kolejna kamienica. To są wszystko wieści sprzed trzech miesięcy, mogło
                          się tam pozmieniać. Wtedy byłem w sklepiku ostatni raz. Sprzedawczynię
                          spotkałem parę dni temu na Wiatraku ale nie rozmawialiśmy o sklepie tylko o
                          truskawkach:) Oferty sklepiku nie potrafię ocenić ani polecić bo jej nie
                          oglądałem pod kątem kupna dla potomka, którego zresztą nie posiadam, tylko
                          bałamuciłem właścicielkę, bo rozważałem kupno mieszkania w tym budynku i
                          podpytywałem o to i owo. Wydaje mi się jednak, że asortyment trochę przypomina
                          wyroby rzemieślników z lat 80. Warto obejrzeć klatkę, tę od strony Skaryszaka.
                          Są tam ładne, lakierowane drzwi z dębiny z kulami zamiast klamek.
                          • moniuszko1 Re: o sklepiku i kulach 23.06.04, 21:30
                            Gość portalu: pola napisał(a):

                            > O rany, dopiero się zorientowałem, sympatycznego i przystojnego masz synka.
                            Po
                            > kim odziedziczył oczy? To Twoja ręka głaszcze go po plecach?

                            Dzięki , dzięki. Ostatnio niestety staje się coraz bardziej absorbujący i mam
                            coraz mniej czasu na forum.
                            Tak, to moja ręka:))) A oczy ma chyba po mamusi:)))
                            Sklepik przetestuję przy najbliższej okazji.
                            pozdrawiam
                            • Gość: pola Re: o sklepiku i kulach IP: *.stacje.agora.pl 23.06.04, 23:24
                              Krucafiks,Moniuszko Pierwsza, to Ty masz tak niebywałe stalowo-niebieskie
                              oczy?!
                              • Gość: DoKo KSP Re: o sklepiku i kulach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 11:10
                                A jak można zobaczyć Moniuszkowego synka?? Bo ja go nigdzie nie widze :(
                                • edeka5 Re: o sklepiku i kulach 24.06.04, 12:01
                                  Wejdź w sygnaturkę Moniuszki.
                                  • Gość: DoKo KSP Re: o sklepiku i kulach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 19:15
                                    Weszłam ale nic tam nie widać :(
                                    • edeka5 Raduś Moniuszki 24.06.04, 19:32
                                      No to spróbuj tutaj.
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12483383&a=12483383
                                      Mam nadzieję, że Moniuszko nie będzie miała mi za złe rozpowszechniania
                                      podobizny synka.
                                      • Gość: DoKo KSP Re: Raduś Moniuszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 09:22
                                        Kurcze, Edeka5, dzięki serdeczne za pomoc.... ale nadal nic tam nie widać :(
                                        Nie wiem co się dzieje :( No trudno widocznie nie dane mi jest zobaczyć synka
                                        Moniuszki :( Pola i Emka przepraszam za rozmywanie tematu ;)
                                        • Gość: emka Do DoKo i innych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.04, 20:12
                                          no cos Ty DoKo :)wcale nie czuje sie wlascicielka watku z prawami na
                                          wylacznosc, ciesze sie, ze moja sympatie do pola i jego wypowiedzi na forum
                                          podziela tyle osob : ))zreszta ten watek juz dawno temu zaczal zyc wlasnym
                                          zyciem i zamienil sie w istny tygielek podtematow :)pola pewnie mialby nam za
                                          zle ciagle slodzenie mu, wiec wiecej na ten temat nie napisze... przy okazji
                                          wyszlo, ze w naszej dzielnicy mieszka wiele przesympatycznych osob... kiedys
                                          czytalam sobie to forum i wydawalo mi sie, ze ustepuje innym polotem i klasa...
                                          a teraz, dzieki polowi (polu? poli?)jest kapitalne ;) pozdrawiam Cie DoKo
                                          serdecznie i Moniuszke 1 z Radusiem, Edeke 5, w_v_w i innych fajnych
                                          forumowiczow poludniowopraskich, Wasza emka
                                          • edeka5 do Emki 25.06.04, 22:45
                                            Dziękuję za pozdrowienia. Też się cieszę, że zmienił się charakter tego forum.
                                            Uważam, że do tego przyczynił się głównie Pola, a za nim poszli inni.
                                            Tylko jedna uwaga: ja jestem forumowiczem wawerskim, ale my tutaj przez tyle
                                            lat wcześniejszych byliśmy Pragą Płd., że poczuwam się i do Pragi.
                                          • Gość: DoKo KSP Re: Do DoKo i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 14:24
                                            Dzięki Emko :) Faktycznie, ten wątek jest... wielowątkowy :) Pozdrawiam.
                              • moniuszko1 o oczach 29.06.04, 12:23
                                Nie wiem, czy niebywałe;), ja mam takie jak Raduś tylko zielone.
                                Pozdrawiam Wasz wszystkich, trochę mnie tu nie było i widzę, że mój syn stał
                                się popularny:) Jest chyba najmłodszym południowopraskim forumowiczem;)
                                A swoją drogą, to muszę mu uaktualnić fotki, bo te są sprzed jakiś trzech
                                miesięcy.
                                DoKo, przykro mi, że nie widzisz zdjęć. Tak ponoć zdarza się czasem, jak ktoś
                                łączy się przez modem.
                                • pol-a Re: o oczach 29.06.04, 20:42
                                  Hmm, zielone... Daj nam więcej zdjęć przystojniaka:-)
                                  • moniuszko1 Re: o oczach 09.07.04, 09:46
                                    Zdjęcia już są:)
                                    • Gość: DoKo KSP Re: o oczach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 12:15
                                      A ja znowu nic nie widzę :,( To pewnie przez tą Neostradę vel NERWOSTRATĘ :(
                                    • edeka5 Re: o oczach 09.07.04, 12:50
                                      Czarujący jest :-)))
                                    • pol-a Re: o oczach 20.07.04, 21:41
                                      Eh, naprawdę, Moniuszko, lowelasa będziesz miała:) Czy czapeczka jest Twoim
                                      dziełem? A ten ktoś w tle w swetrze, to Ty?
    • Gość: sasiadka Re: do pola araczej do emki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.07.04, 01:06
      dodam, ze mam szczęście mieszkać w okolicach wspomnianego wczesniej ekologa.
      ekolog niestary jest, widziłam, jak się na oklep pokazywał nad jeziorkiem. ale
      muszę dodać, ze któregoś jesienno-zimowego dnia rano (nie o świcie) spotkalam
      bażanta. na takim skwerku, gdzie czereśnie, orzech i stara jabłonka.
      • Gość: e-mka do sasiadki IP: 212.243.13.* 21.07.04, 10:33
        czesc sasiadko! jak milo, ze napisalas... prawda, ze jak na srodek miasta, to
        sielsko-wiejsko u nas? chyba kiedys byly tu ogrodki dzialkowe, ja ciagle
        dostrzegam zdziczale drzewka owocowe, psy szczekaja tez jakos nie po miejsku,
        do tego mnostwo ptactwa i swierszcze : )) od dzis bede wygladac na bazanty : ))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka