Dodaj do ulubionych

Kamionkowskie nowości kulinarne (i inne), cz. 2

IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.13, 19:38
Zmiany, zmiany, zmiany. Wszystko zmienia się tak szybko, że nawet kiedy widzę, ze w ciągu miesiąca jakiś lokal zmienił przeznaczenie, i na przykład stał się z salonu fryzjerskiego barem karaoke, to nie mam pewności, czy w międzyczasie nie było tam sklepu z używaną bielizną lub salonu Beate Uhse. Ostatnim rekordzistą jest Zwycięzców 57 – obecnie restauracja pod nazwą Z57. Podobno opinie na jej stronie - "Restauracja Z57 jest jedną z najlepszych restauracji w mieście - opinię tą podzielają krytycy kulinarni oraz stali klienci" – umieszczono jeszcze przed otwarciem lokalu. Ale teraz jest po otwarciu, chyba, że siedzący na zewnątrz przy stolikach to manekiny, a w środku jest już sklep elegancką odzieżą.
Na drugiej odnodze Zwycięzców też zmiany. Trochę niepokojące jest, że bar Tex-mex zapowiada na witrynie letnie godziny otwarcia według zegara meksykańskiego, bo w środku dnia są zamknięci, ale za to tuż obok (nr 13) trwają prace nad otwarciem malutkiego Bistro Węgierskiego. To zapewne kolejny efekt rozpadu rodziny Kovacsów, skutkujący pączkowaniem lokali. Obstawiam, że właściciel sklepu Papryka Istvan Kovacs pozazdrościł połowicy Nana Cafe – czyli Komisu Pięknych Rzeczy – i wraca do gastronomii.
Po drugiej stronie w miejscu obskórnego spożywczaka (nr 24) powstało Mi.zu Flower Design – oferujące ślubne ikebany. A bar Efes ma już koncesję na wszystkie alkohole i ma też ogródek – i można w nim wypić tureckie piwo Efes! Ale można nie pić, oszczędzać i kupić sąsiednią kamienicę, która akurat jest na sprzedaż.
Obserwuj wątek
    • Gość: gizmo Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.13, 12:06
      Przy okazji podrzucę temat na autonomiczny wątek, fanpage na FB, portal tematyczny oraz kanał na YT. Na rogu Poselskiej i Zwycięzców (nr 11), tam gdzie jest rzeźba Jarnuszkiewicza "Plon" (jakie to owoce są zbierane?), zaciekawił mnie zakład z napisem "Dorabianie szkiełek do zegarków". Zegarki nadal są popularne - choć ja mam tylko taki w komórce - niektórzy mają ich kilka, niektórzy nawet się nimi wymieniają ze znajomymi. Ale nie słyszałem o usłudze dorabiania szkiełek - wydawało mi się, że sprzedawcy po porostu ściągają od producentów zamienniki i montują w miejsce starych. Zakład pewnie pochodzi z czasów, gdy szkiełka były towarem deficytowym i z zamienników robiony okulary. Zakład jest zamknięty, ale w środku, w szklanych gablotach leży coś jakby duże kolorowe kamienie (do wybijania szkiełek?). W sąsiednich budynkach jest (był?) kuśnierz, jest zakład, gdzie próbowałem wbić napy, ale wybór był mały i musiałem udać się na Ząbkowska (tam jest królowa nap). Generalnie wymierające zawody odchodzą, a ich miejsce zajmuje mała gastronomia. Nie inaczej jest na Francuskiej, pozostały jeszcze zakłady fotograficzne, lokal po szalonym kaletniku też się chyba zwolnił (antykwariusz w weekendy sprzedaje zbiory z łóżka polowego).
      Jakiś czas temu dzielnica chciała wykurzyć ginącozawodowców czynszami, oferując im pomieszczenia zastępcze głęboko pod ziemią, ludność zaprotestowała, ale ramię rynku jest nieugięte.
      A teraz konkurs. Gdzie na Saskiej Kępie można ufarbować ubranie. Nagrodą jest możliwość zwiedzenia nowootwartego kebabu mieszczącego się naprzeciw farbiarni.
      PS. Kamionkowski Grochów ma trochę lepiej, tu mała gastronomia nie jest taka inwazyjna, kiedy zawód ginie, lokal zazwyczaj stoi latami pusty. Wśród kaletników czy szewców można wybierać, a nawet należy, bo nie wszyscy jeszcze poznali tajniki swoich zawodów (a już zabierają się do wyginięcia). Ale czy jest tu coś równie oryginalnego jak twórca szkieł do zegarków?
      • wajego W sprawie konkursu 13.08.13, 12:47
        A teraz konkurs. Gdzie na Saskiej Kępie można ufarbować ubranie.

        Prawidłowa odpowiedź: Nie wiem.
        Ale u mnie na Kamionku (Gocław) taką usługę świadczę nieodpłatnie. To znaczy raz świadczyłem. A ściślej raz pofarbowało. Przepis jest prosty: do pralki z ubraniem trzeba włożyć oryginalną koszulkę z egipskiego bazaru w kolorze dowolnym (choć spektakularne efekty dają kolory raczej ciemne).
        Aaaaa, przypomniało mi się. Jeśli chcesz ufarbować ubranie na czerwono, to na Kamionku są dwa takie miejsca: pomnik Generała Berlinga przy Trasie Łazienkowskiej i Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej w Skaryszaku. Proces farbowania wymaga cierpliwości. Trzeba się ustawić w pobliżu po zmroku i czekać na jakiegoś niedouczonego historycznie idiotę z czerwoną farbą.
        To kiedy na ten kebab?
        • Gość: maoz Re: W sprawie konkursu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.13, 12:59
          Bez wątpienia wajego udzielil prawidłowej odpowiedzi jako pierwszy. Więc jako drugi spróbuję bez ubiegania sie o nagrodę : na rogu Saskiej i Zwycięzców ? (północno-wschodnim) ?
        • Gość: gizmo Re: W sprawie konkursu IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.13, 13:13
          Sposobów spontanicznego farbowania jest chyba wiele, na przykład farbowanie na biało najlepiej wykonuje się chlorem (np. Domestos w czerwonych pojemnikach). Lata temu modne były kolorowe koszulki z białymi plamami w kształcie nieregularnej mnóstworamiennej organicznej gwiazdy - takie w stylu hipisowskim. Trzeba było front koszuli zwinąć i zanurzyć w roztworze chloru. To był odpowiednik nadruków na t-shirtach, których wtedy jeszcze w kraju nie znano (choć już dorabiano szkiełka do zegarków).
          Nagrody nie mogę przyznać, bo Gocław ma fory, mimo, że nowszy, to posiada liczne punkty szlaku ginących zawodów. Na przykład na Gocławiu można uprać kołdrę. Co prawda zajumali mi przy tym solidną torbę w której ją przyniosłem (pod hasłem "proszę zostawić, przyda się przy odbiorze"), ale nie bądźmy małostkowi, dostałem przecież kołdrę. Obecnie większość ludzi używa kołder jednorazowych, tak więc taka pralnia jest cenna jak egipska piramida.
          W zasadzie każda podpowiedź demaskuje adres, więc podam pokrętną - farbiarnia leży blisko syren.
          • Gość: gizmo Nagroda IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.13, 13:15
            W czasie, gdy pisałem, pojawiła się prawidłowa odpowiedź. Więc rozszyfruję podpowiedź- farbiarnia leży obok stacji krwiodawstwa, z której często wyjeżdżają karetki "na syrenach".
            • wajego Mówi się 13.08.13, 13:26
              "sanitki na bombach", sam przez radyjko słyszałem...
              • Gość: gizmo Re: Mówi się IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.13, 13:33
                "Na syrenie" to pewnie wersja popularnego "na sygnale". Ale żeby "na bombach"? Tak muszą mówić starożytni warszawiacy, którym syrena kojarzy się z nalotem.

                PS. Przestrzeń między stacją krwiodawstwa a kościołem stała się placem budowy, z tablicy wynika, że powstanie tam jakiś zakład opieki zdrowotnej.
    • Gość: gizmo Farbiarnia IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.13, 13:29
      Przy okazji - kamionkowska farbiarnia farbuje tylko na trzy kolory, dużo większy wybór ma farbiarnia naprzeciwko Konesera na Ząbkowskiej (Kamionek Północny) - a raczej miała, bo już nie jest naprzeciw Konesera, budynek, w którym była, grozi zawaleniem i został wyeksmitowany. Ale farbiarnia pani Krupy (swoją drogą dziwne hobby miewają celebryci) istnieje nadal.
    • Gość: gizmo Z57 IP: *.adsl.inetia.pl 18.08.13, 18:34
      Restauracja już doczekała się recenzji:
      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14440475,Z57__Kucharz_potrafi_wyczarowac_wyjatkowe_kompozycje.html
      Nie przejmujcie się, że autor zamiast grana padano pisze Gran Paddano. Najważniejsze, że mu smakowało.
      • dronka Re: Z57 19.08.13, 11:39
        W tej restauracji pustki. Fakt, mają duży lokal i jeszcze stoliki na zewnątrz, ale kiedy się ją mija, nie widać konsumujących klientów. Trochę się boję ją odwiedzić, bo skoro mało klientów, to czy na pewno potrawy będą świeże?
        • Gość: gizmo Re: Z57 IP: *.adsl.inetia.pl 19.08.13, 12:24
          Ja akurat zauważyłem otwarcie po zajętych stolikach na zewnątrz. Teraz są wakacje (+ długi łykend), miejsce trochę na uboczu - może i wkrótce pojawią się klienci. Bardziej doskwiera mi brak menu i cen na stronie www. Z recenzji pana Nowaka wynika, że ceny są niskie - choć niepokoi wielokrotnie powtarzana liczba 24 (a cena jego dwadzieścia i cztery).
          A ja miałem taką przygodę z cenami. Na Barze Syrenka - a raczej jego odnodze (jak się nazywa odnoga syrenki?), czyli sklepie z winami - widniał napis "wina od 20 zł". Skuszony zajrzałem i znalazłem wina w nieco większych cenach. Ponieważ sklep przeniósł się na Kamionek-Gocław, funkcjonuje teraz pod nazwą Wino646, każdy może pobrać cennik i zobaczyć, że średnia cena (i mediana) jest w okolicach 80 zł (osiemdziesięciu!). Siła reklamy czasami zwraca się przeciwko reklamodawcy i boleśnie wali go w łeb.
          • Gość: gizmo Re: Z57 IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.13, 15:50
            Pustki, pustki, pustki. Nie wygląda to dobrze. Na zewnątrz nie ma menu, na stronie www też się nie pojawiło, ale recenzje zamieszczone tu potwierdzają ceny podane przez pana Nowaka. Nadal czekamy na pierwszego odważnego recenzenta z naszego wyśmienitego grona, ale chyba na razie nie będę to ja.

            PS. Przy okazji, nowa cukiernia na Meksykańskiej zamknięta na cztery spusty, wygląda to na przerwę wakacyjną, ale żadnej informacji nie wywieszono.
            • Gość: Finka Re: Z57 IP: *.dynamic.chello.pl 25.08.13, 09:41
              Zona culiarius...na Gocławiu, na osiedlu Saska :)
              Połączona z małym sklepem restauracja
              Drogo winiarsko, własne pierogi z kaczką i kurkami
              Ogólnie po włosku

              z57 jest najbardziej chwalącą się knajpą okolicy ;) tu i ówdzie. Zazdroszczę samopoczucia.
    • Gość: gizmo Bistro Budapeszt IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.13, 16:13
      Kanciapka pana Kovacsa się otworzyła (Zwycięzców 13). W środku nie ma miejsca dla klientów, więc ci siedzą na stolikach na zewnątrz. Menu składa się z kilku zaledwie potraw, a raczej przekąsek. W lodówce chłodzi się wino. Kupiłem za pięć złotych kabanosa w cieście francuskim. Kabanos okazał się cienką węgierską kiełbaską z dodatkiem ostrej papryki, ciasto francuskie było tłuste jak nasz lokalny recenzent pan Nowak. Rzecz okazało się ledwo zjadalna, ale za to zapamiętywalna na kilka godzin. Po prostu pan Kovacs ma pewną cechę niezbywalną - nie odróżnia dobrych produktów i potraw od złych - ale preferuje te drugie. To dotyczy jego sklepu i to dotyczy jego bistra.
      • dronka Re: Bistro Budapeszt 15.09.13, 16:51
        To, tak jakby, nie ta pora do siedzenia na zewnątrz. Zimno, pada i im bliżej zimy, tym będzie jeszcze ciekawiej.
        Zajrzałam na ich fejsbuka. Dopiero wczoraj się otworzyli? Dajmy im szansę z menu, może się rozkręcą.
        • Gość: gizmo Re: Bistro Budapeszt IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.13, 17:15
          Dziś było wyjątkowo ciepło, więc na SK ogródki były pełne. Nie mam pojęcia jak oni obsłużą klientów bez ogródka - tam po prostu mieszczą się trzy osoby na stojąco. Oczywiście daję im szansę i cierpliwie zaczekam aż tłuste ciasto francuskie stanie się narodową potrawą węgierską.
          Przy okazji - ja pana Kovacsa podziwiam za pracowitość i ciężką pracę nad promowaniem sprzedawanych produktów - ostatnio widziałem jego stoisko na lubelskim Festiwalu Smaku. Problem w jakości tych produktów - to jest niska półka.
          • Gość: gizmo Zmiany, zmiany, zmiany IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.13, 19:29
            Przy okazji rzuciłem okiem do Galerii Saska Kępa. I wykrakałem - choć nie publicznie, więc dowodów nie ma - sklep z oliwami z beczek się zamknął. Ani u nas nie ma takiej kultury spożycia oliwy, w zasadzie jest ona dostępna w każdym sklepie, pomysł na sklep z kilkudziesięcioma rodzajami wydał mi się zbyt wyrafinowany. No i lokalizacja - to jest to kilka metrów, które robi różnicę. Tam nikt nie wchodzi do środka. O dziwo trzyma się La Petite France - niedawno chyba była dostawa, bo pojawiły się nowe sery. Widziałem tez nowego mieszkańca SK - pana aktora Borysa Szyca. Był z panią w dziwnych złotych butach na obcasie - muszę sobie takie kupić.
            • Gość: tia Re: Zmiany, zmiany, zmiany IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.09.13, 20:50
              A to i ja się pochwalę. Imć Szyca widziałem ze dwa weekendy temu w pizzerii na Winklu. Wyglądał na zadomowionego i generalnie za pan brat z obsługą.
              BTW ta pizzeria (i pobliski Efez) to kamionkowskie fenomeny. Są w tych samych miejscach i z tym samym wystrojem "od zawsze". Już nawet Prus z liceum stał się gimnazjum, a oni trwają. Chylę czoła czy co tam trzeba.
              • Gość: gizmo Re: Zmiany, zmiany, zmiany IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.13, 21:04
                Wrzucę kamień do winklowego ogródka. Nie przystoi jako wina domowego podawać coś a la Fresco czy Słońce Mołdawii. Znam dwa przypadki zatrucia podanym tam winem. Zresztą fenomenem Na Winklu jest to, że menu tez tam się od zarania nie zmieniło. Ten odcinek Zwycięzców zresztą wyrósł na "małą Francuską", jest tam teraz siedem jadłodajni.
          • Gość: Lite Re: Bistro Budapeszt IP: *.31.85.157.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.09.13, 10:25
            Ja brałam na wynos jedzenie i byłam miłe zaskoczona! A sklep uwielbiam i jako osoba z korzeniami węgierskimi zastanawiam sie czy komentujacy znawca w ogóle był na Węgrzech? Kupuje w dużych ilościach alkohole i to sa jedne z najlepszych, szczególnie śliwowica.
            • Gość: gizmo Re: Bistro Budapeszt IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.13, 10:41
              Piszemy o sklepie czy o podróżach na Węgry? Piszemy o sklepie czy o korzeniach? Alkohole w tym sklepie są jedne z najlepszych wśród czego? Wśród korzeni? A co do śliwowicy się nie wypowiem dopóki nie zobaczę nazwy lub producenta (bo wbrew pozorom na świecie jest więcej niż jedna).
              Ja też brałem jedzenie na wynos, i też byłem mile zaskoczony, ale to akurat nie było w Bistro Budapeszt. Zalecałbym większą dbałość o treść wpisów - chyba że to była próba rozgrzania dłoni przez poruszanie palcami.
              • Gość: Lite Re: Bistro Budapeszt IP: *.158.217.55.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.09.13, 11:07
                Jeśli zaleca sie dbałość o treść wpisów należałoby sie samemu do tego stosować: 'To zapewne kolejny efekt rozpadu rodziny Kovacsów, skutkujący pączkowaniem lokali.' tu na kilometr czuć jakieś osobiste uprzedzenia, nie wypowiadam sie w temacie ludzi, bo nie znam osobiście, ale opinie na temat lokali od piszącego takie rzeczy sa mało przekonujące.. Co wiecej, uważam, ze pisanie takich rzeczy w internecie to brak kultury. To dziwne chodzić w miejsca, których właścicieli nie dążymy sympatia, zle emocje chyba odbieraja smak wszystkiemu.
                Co do sliwowicy, osoba mająca styczność z Wegrami wie, ze chodzi o koszerna szlive zwack.
                Aż z ciekawości odwiedze znowu Bistro Budapeszt i na pewno opisze wrażenia. Zyczę wiecej profesjonalizmu, bo chyba do tego dąży osoba mająca tu tyle wpisów.
                • Gość: Lite Re: Bistro Budapeszt IP: *.181.124.79.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.09.13, 11:09
                  *nie darzymy, bo zaraz zostanę zlinczowana
                • Gość: gizmo Re: Bistro Budapeszt IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.13, 11:30
                  "szlive"? A nie szilve? Osoba mająca styczność z Węgrami wie, że oprócz dobrze zareklamowanych aczkolwiek przeciętnych produktów marki Zwack (to taki węgierski Jelinek), na szczęście kraj ten może pochwalić się naprawdę dobrymi owocowymi destylatami - których śladu w tym sklepie nie uświadczysz. Półka z trunkami wygląda tam jak wyciąg z takowej w małym sieciowym osiedlowym sklepie. Na szczęście nie ma tam już oferowanych kiedyś palinek w cenie dwudziestu złotych, które mogły służyć wyłącznie jak trutka na uzależnione szczury.
                  Właściciela nie darzę niczym, więc nie wiem skąd te kilometry. I w ogóle nie wiem skąd te emocje, zrozumiałbym jeszcze gdyby to właściciel sklepu tak się wkurzył (albo współwłaścicielka), ale przecież ty tylko jesteś specjalistką od korzeni. A może po prostu przesadziłaś z przyprawami?

                  Dla zainteresowanych znalazłem recenzję:
                  restaurantica.pl/2013/09/18/bistro-budapeszt/
                  Wynika z niej, ze dania "główne" powielają menu z poprzedniej restauracji, ja tam kiedyś byłem i to była taka kuchnia domowa z puszki lub słoika. Zupełnie bez polotu, jak w barze szybkiej obsługi. Nie wiem jak jest teraz, ale "kabanos" w cieście dobrze mnie nie nastroił - czemu dałem wyraz. Lite się wyraz nie spodobał, na szczęście się tam znów wybierze i napisze, że jedzenie jest jedno z najlepszych. Lite, bo ja zły gust mam! Nie znam się!
                  • Gość: Lite Re: Bistro Budapeszt IP: *.181.124.79.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.09.13, 13:44
                    "A może po prostu przesadziłaś z przyprawami?" Co za poziom wypowiedzi! I tylko o poziomie tu teraz dyskutuje, "wyrazu" słowem nie skomentowalam, bo kabanosa nie jadlam, więc jak mogłabym sie wypowiedzieć? Każdy ma swoje zdanie, o gustach sie nie dyskutuje, ale po poprzednich wypowiedziach nie spodziewam sie dobrego wychowania.

                    Oczywiście, ze sprawdze i ocenie, na pewno bardziej wiarygodnie niż kipiacy nienawiścią "znajomy" właściciela..
                    • Gość: sympatyczny Re: Bistro Budapeszt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.14, 21:53
                      A móże ma powody żeby kipi nienawiścią do właściciela, tak się składa że ja również znam osobiście Kovács'a i również nie darzę go sympatią za to jak traktuje ludzi w swoim najbliższym otoczeniu oraz swoich pracowników.
                      • Gość: gizmo Re: Bistro Budapeszt IP: *.adsl.inetia.pl 04.08.14, 15:44
                        Poznałem właściciela przelotnie i dość dawno, to bardzo miły gość, a jego wysiłki w branży przyjaźnie polsko-węgierskiej należy docenić i pochwalić. Nie mam nic do powiedzenia w kwestii jego stosunków z pracownikami - i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Miałem krytyczne uwagi do asortymentu w sklepie i do nieszczęsnej parówki w cieście francuskim (brrrrrrrrrrrr), ale wyciąganie stąd wniosków o mojej niechęci do właściciela jest co najmniej nieuprawnione.
                        Polak Węgier dwa bratanki!
    • dronka Re: Kamionkowskie nowości kulinarne (i inne), cz. 16.09.13, 15:30
      Z nowości. Na ulicy Francuskiej 25 otwiera się Cedzak, sklep z polską, zdrową żywnością (tak się reklamują). Tu link do ich fejsbuka:
      www.facebook.com/pages/Cedzak/1386817318212718?ref=stream
      • Gość: gizmo Re: Kamionkowskie nowości kulinarne (i inne), cz. IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.13, 18:12
        Widziałem banery "wkrótce otwarcie" a teraz już wiem czego otwarcie. A na FB oczywiście nie ma: asortymentu (piękne słowo), cen, godzin, niczego nie ma. Po prostu leci Kononowiczem. Ja wiem, że FB jest za darmo, ale zwiędłe liście też są za darmo.
        • Gość: gizmo Cedzak IP: *.adsl.inetia.pl 21.09.13, 15:18
          Niestety pustka na FB przełożyła się na zawartość półek. Tam prawie nic nie ma. Mogliby pozawieszać obrazy saskokępskich artystów na ścianach - byłoby zabawniej. Ale nie narzekam, bo wcześniej pojechałem na Biobazar w Norblinie, więc siaty i tak miałem pełne.
          A propos Targu Saska Kępa (ex LeTarg). W Mieszańcu przeczytałem, że sąsiedzi są niezadowoleni więc dzielnica napuściła na organizatorów SM i Sanepid. Będzie się działo...
          • Gość: cedzak Re: Cedzak IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.13, 00:14
            Półki się już uginają. Zapraszamy :)
    • wajego No to sobie pogadali.... 23.09.13, 14:01
      Gizmo ma bardzo fajny i specyficzny poziom narracji. Trzeba się wczuć, a nie łapać za słówka.
      Mi on bardzo pasuje, Tobie jak widać nie. Ale czy cała sprawa jest warta kłótni?;)
      BTW byłem na Węgrzech i to nawet w tym roku. Nie, nie w Budapeszcie, który moim zdaniem niczym nie różni się od innych metropolii w Europie i tylko przypadkiem leży tam gdzie leży.
      Byłem w malutkiej miejscowości na wschodzie. Baseny tam mają;) Ze smakołyków lokalnych przeogromne wrażenie zrobił na mnie gulasz z ... jąder koguta. Przepyszne, sycące i kosztowało z 15 zł (ogromny gar gulaszu, do tego zupa gulaszowa na przystawkę i pieczywo). Mają coś takiego na Kamionku? Biorę każdą ilość;)
      • Gość: Lite Re: No to sobie pogadali.... IP: *.181.124.79.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.09.13, 14:36
        Niestety, nie pasuje mi styl typu pudelek.pl "kto z kim i dlaczego" i kiedy osoba, która mnie nie zna pisze, ze "przesadzilam z unicum".
        A jeśli chodzi o takie kulinarne podróże, niestety jeszcze dużo wody upłynie zanim pojawia sie takie rzeczy w Polsce, bo niestety w tym kraju sie to nie opłaca. Przyjdą na to dwie odważne osoby, więc trzeba by mieć dużo za dużo pieniędzy, żeby zaryzykować..
        • Gość: gizmo Re: No to sobie pogadali.... IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.13, 14:46
          A wiesz dlaczego cie nie znam? Bo przesadzasz z Unicum!
        • wajego Re: No to sobie pogadali.... 23.09.13, 15:02
          Jak to się nie opłaca? Kogutów za mało czy ich "wyposażenie" mniejsze? ;)
          • Gość: gizmo Re: No to sobie pogadali.... IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.13, 15:13
            Chyba nie wiesz w co się pakujesz - zaraz się okaże, że wymyślasz tej pani od kogutów. W dodatku felernych.
            • wajego Re: No to sobie pogadali.... 23.09.13, 17:23
              Gizmo, słoneczko Ty nasze forumowe. Chodzi o to, żebyście przestali sobie nawzajem przysrywac, tylko fajnie sobie gadali. Rozstrząsanie kto zaczął i kto skończy jest takie dziecinne (niekamionkowskie znaczy).
              Peace.
              • Gość: gizmo Re: No to sobie pogadali.... IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.13, 18:53
                A te baseny to Hajduszoboszlo?
          • Gość: Lite Re: No to sobie pogadali.... IP: *.181.124.79.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.09.13, 20:04
            Raczej problem to potencjalni odbiorcy- których nie ma. W kraju gdzie szczytem egzotyki i szaleństwa jest sushi, a wiekszosc je watpliwej jakosci kebaby i burgery pewnie trudno startować z czyms nowym- na Pradze była fajna restauracja serwujaca dania witarianskie- jedyna chyba w Polsce i od razu upadła.. A ze o takim daniu w Warszawie nie słyszałam, pewnie długo jeszcze go nie będzie. Ale przynajmniej koguty mogą czuć sie bezpieczne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka