martus230
26.12.09, 19:37
Moja historia z Albańczykiem zaczeła się prawie normalnie...
Pisze prawie bo przyjeżdzając do Grecji miałam inne plany posiedzieć
tutaj dwa miesiące i wrócić do Polski,jednak los płata figle i siedzę
tutaj już 8 miesięcy...
Mojego pięknego poznałam na plaży siedząc ze swoim dzieckiem,budując
zamek nie wiem czy może to tylko wymysł może nie ale i ja i on w tym
samym momencie popatrzyliśmy się na siebie i tak już zostało...
Tydzień czasu prosił o spotkanie,ale ja upierałam się że nie bo
przecież to nie Polak języka też nie znałam tylko angielski.Ale
wreszcie spotkałam się z nim raz drugi...potem coraz częściej się
widywaliśmy całe dnie spędzaliśmy razem było pięknie do momentu kiedy
dostałam telefon że ja jutro wyjeżdzam do Albani....czar prysł nie
mogłam znależć sobie miejsca na następny dzień spotkaliśmy się i było
wszystko dobrzewytłumaczył że teraz ma wolne w pracy i że dawno nie
widział rodziców więc dlatego jedzie i żebym pojechała z nim i z małym
tylko na miesiąc że poznam jego rodzine i zobacze Albanie....Jednak
jakaś obawa we mnie była i ja zostałam w Grecji a on
wyjechał....teskniłam myślałam kochałam choć tego nie mówiłam on
dzwonił pisał i wszystko było pięknie zbliżał się dzień jego powrotu
jak zadzwonił telefon do tej pory pamiętam słowa które usłyszałam w
słuchawce....on ma żone w Albani...nie wiąż się z nim bo on ma mnie
tutaj a Ciebie tak tylko dla zabicia czasu...wszystko było dobrze przez
jakieś 10 minut później jednak łzy wygrały miałam dość wszystkiego
chciałam zniknąć wrócić do Polski ale po kilku godzinach doszłam do
siebie i postanowiłam poczekać aż wróci chciałam dowiedzieć się co mi
powie i tak się stało on wrócił spotkaliśmy się powiedział że ta
dziewczyna to nie jest jego żona tylko sąsiadka którą rodzicę myśleli
że wydadzą za mąż właśnie za niego a jak dowiedziała się że on już
kogoś ma innego to wtedy zabrała mu telefon i to też nie wiadomo jak i
czy to ona bo do tej pory go nie ma i zadzwoniła do mnie....na początku
nie wierzyłam myślałam że dobrze kłamie i że ma dobrą zabawe ze
wszystkiego ale zauważył po kilku dniach że nie widuje się z nim już
tak często i wreszcie przyjechał przy mnie zadzwonił do niej i kazał
jej powiedzieć co ich łączy okazało się że nic że dlatego tak
powiedziała bo ona go kocha na swój sposób a on woli mnie.....nigdy nie
dowiem się jaka była prawda on wie jedno a ja myśle drugie...teraz
piękny znów jest w Albani bo są święta siedzi z rodzicami w domku
podobno dzwoni co godzine gadamy na skype i jest wszystko dobrze po
powrocie chcę żebysmy zamieszkali razem pierścionek zaręczynowy na
palcu już mam ale czy ta kobieta w Albani to na pewno nie żona??? sama
nie wiem co mam o tym myśleć mieliśmy spędzić te święta razem ale jego
ojciec jest chory i nie wiadomo czy dożyje do nastepnych więc dlatego
pojechał prosił żebym z nim pojechała ale odmówiłam.Proszę was pomóżcie
bo już nie wiem co mam myśleć mineło sporo czassu od tamtego telefonu
kocham go i chce z nim być ale czy to ma jakiś sens???