Dodaj do ulubionych

Nowy felieton...

29.11.05, 10:28
...naszego ulubionego pisarza o inicjalach A.S.

wiadomosci.onet.pl/1297435,felieton.html
Swoja droga ciekawe, ktora ksiazke zamierza wydac w Albanii. Moze "Mury
Hebronu" ? smile
Obserwuj wątek
    • peaka Re: Nowy felieton... 30.11.05, 11:30
      "Minionego lata ktoś kilka z nich wysadził w powietrze. Albańscy przyjaciele
      nie potrafili powiedzieć, kto to zrobił i dlaczego."

      No i dobrze, a co tak będą tam sobie stały... smile)))

      Mam nadzieję, że Stasiuk napisze kiedyś artykuł o Albanii za czasów
      komunistycznych. Jak wtedy wyglądał ten kraj i jak się tam żyło.
      Wśród różnych "skarbów" mam m.in. pewien wycinek z tygodnika Forum. Mniej
      więcej w połowie lat '80 opublikował on relację grupki zachodnioniemieckich
      dziennikarzy, którzy oficjalnie odwiedzili wtedy Albanię i podróżując,
      oczywiście w towarzystwie 'przewodnika-anioła stróża', poznawali różne oblicza
      tamtejszych realiów. Pamiętam opisy niektórych detali. Słynne szpikulce stojące
      na polach i w winnicach, na które w swym założeniu mieli się ponabijać
      amerykańscy spadochroniarze, jakieś cudaczne modele ciężarówek, no i oczywiście
      bunkry [które zresztą znamy]. Powstał z tego bardzo zgrabny reportaż, opisujący
      miejsce, w tamtych czasach rzeczywiście niedostępne praktycznie dla nikogo z
      zewnątrz. Świat rodem z Orwella.
      Tylko, czy ten świat rzeczywiście taki był, czy też my go tak odbieraliśmy
      poprzez niewiedzę i brak jakichkolwiek informacji?
      Ciekawe...
      • saranda Re: Nowy felieton... 30.11.05, 16:16
        Polecam artykuł w październikowym numerze National Geographic z 1980 roku (z
        ładnymi zdjęciami). To relacja tureckiego dziennikarza, który odwiedził wtedy
        Albanię. Ten artykuł również przedrukowało "Forum", więc może chodzi o ten
        sam smile
        Z rozmów z Albańczykam starszego pokolenia wyłania się następujący obraz
        komunistycznej Albanii:
        Oni naprawdę nie wiedzieli jak wyglądał świat (pamiętajmy, że nie było
        Internetu, telewizji satelitarnej, a Tv włoska i jugosłowiańska były
        blokowane). Wszechwładna propaganda przedstawiała Albanię jako wyspę
        szczęśliwości i sprawiedliwości otoczoną wrogami. Obraz ten podtrzymywali
        przyjeżdżający do Albanii zachodni "komuniści-enveryści", których w mediach
        przedstawiano jako reprezentantów dużych grup zachodnioeuropejskich
        społeczności. O ile w latach 60. i 70. dzięki pomocy "bratnich krajów" żyło się
        w Albanii relatywnie nieźle, o tyle w latach 80. zaczął się tam prawdziwy
        kryzys, przy którym nasze kłopoty kartkowe, to pestka. Jedna z historii: Żona
        mojego znajomego, wyższa urzędniczka w ministerstwie, dostała jako nagrodę 2 kg
        jabłek na 5-osobową rodzinę. Dzieci zjadły jabłka, z ogryzków ugotowano kompot,
        a wygotowane ogryzki zjadł pan domu.
        • peaka Re: Nowy felieton... 05.12.05, 00:58
          Wiem, że w 1980 r. wyszedł artykuł o AL i wprawdzie mam dostęp do wszystkich
          numerów NG od nr 1 począwszy, to niestety kolekcja posiada lukę na przełomie
          lat '70 i '80. Wczoraj sprawdziłem i niestety, rocznika 1980 brak... Szkoda, bo
          to właśnie byłoby TO.

          Mimo wszystko mam wątpliwości, czy oni rzeczywiście nie wiedzieli, jak wygląda
          świat. Na południu, zwłaszcza w okolicach Sarandy, bardzo blisko mieli do
          Grecji. Korfu widać z Albanii, jak na dłoni. Musieli widzieć te brzegi pełne
          świateł, dobiegającej muzyki, musieli widzieć przepływające statki i jachty i
          zdawać sobie sprawę, że tam ludzie mają takie rzeczy, a oni nie.
          Podróżując pod koniec lat '70 po Bałkanach widywałem w Czarnogórze, Kosowie i
          Macedonii albańskie TIRy - swoją drogą trzeba było je widzieć, bo opisać się
          nie da. Ich kierowcy widzieli inny świat.
          Albańczycy mieszkający w rejonach przygranicznych przechodzili do krajów
          sąsiednich przez zieloną granicę, sam kilka razy takich spotkałem. Zresztą do
          dziś przechodzą... wink
          Ci, którzy mieli okazję zetknąć się z zagranicą z pewnością opowiadali innym o
          tym, co tam widzieli.
          Może oni nie mieli takiego pojęcia o innym świecie, jak np. my, którzy jednak
          zawsze jeździliśmy po świecie, oglądaliśmy w tv amerykańskie i zachodnie filmy
          i dokładnie wiedzieliśmy, jak wygląda życie na Zachodzie. Może oni wiedzieli
          mniej, ale nie był to kraj, jak Płn Korea, kompletnie odcięty od świata.
          Mogło być jednak i tak, że poprzez to "relatywnie niezłe" życie w latach '60
          i '70 mieli mniejsze zapotrzebowanie na nowości ze świata. Pamiętajmy, że to
          jednak naród przyzwyczajony to trudów życia i umiejący się do nich przystosować.

          Znajdę ten artykuł, zeskanuję i prześlę Ci na skrzynkę.
          • saranda Re: Nowy felieton... 05.12.05, 14:27
            Na pewno niektórzy wiedzieli jak wygląda świat (byli przecież jacyś dyplomaci,
            handlowcy, kierowcy TIRów). Ale chyba szczerze rozmawiali tylko z najbliższą
            rodziną. Zresztą ci uprzywilejowani mieszkali w specjalnej, zamkniętej
            dzielnicy w Tiranie. Co do przepływających jachtów, to wydaje mi się że
            przepływały w "bezpiecznej" odległości smile Do lat 90. nie bylo nawet drogowego
            przejścia granicznego z Grecją!
            Ja również widziałam albańskie TIRy w latach 70. na drogach Czarnogóry
            (podróżowałam z rodzicami jako dziecko) i wtedy chyba po raz pierwszy
            dowiedziałam się, ze istnieje taki kraj jak Albania. TIRy na tyle skutecznie
            blokowały drogę, że nie sposób ich było nie zauważyć. Ciekawe, że kiedy 2 lata
            temu po raz pierwszy jechałam samochodem do Albanii od strony Czarnogóry
            (Podgoricy), to nie mogłam uwierzyć, że tą droga mogą przejechać jakiekolwiek
            ciężarówki. Z trudem mijają się na niej dwa osobowe samochody!

            • peaka Re: Nowy felieton... 08.12.05, 00:21
              Wiesz Sarando, Korfu z Sarandy wygląda wieczorem, jak choinka, a Albania z
              Korfu nie bardzo. No, powiedzmy, jak choinka z przepaloną większością lampek. wink
              Teraz. Jak to wyglądało wtedy?
              Już samo to mogło dawać do myślenia, choć inna sprawa, że żeby móc zauważyć
              różnice trzeba mieć możliwość spojrzenia z obu brzegów cieśniny.
              O, też jeździłaś z rodzicami po Czarnogórze? Ja również, choć głównie po
              Kosowie i Macedonii. Kiedyś koło Prizrenu wplątaliśmy się w orszak weselny,
              który w pewnym momencie zajechał do przydrożnego źródełka. Wszyscy wysypali się
              z samochodów i momentalnie rozpoczęli tańce. Wszystko trwało około 15 minut, po
              czym orkiestra umilkła, zwinęła instrumenty, wskoczyła na pakę ciężarówki i
              wszyscy ruszyli dalej. Moi rodzice mieli chrapkę na Albanię, ale wtedy było to
              niewykonalne.
              Tak, przejście graniczne między Podgoricą a Szkodrą i port w Durres przez wiele
              lat były jedynymi łącznikami ze światem. Nie jestem pewien, ale chyba przejście
              koło Pogradec'u też było otwarte.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka